Reklama

Komfort zabijania

2018-08-29 19:03

Artur Stelmasiak

Zffoto/fotolia.com

Dopóki nie poprawimy komfortu życia dzieci i ich rodzin, to dalej będziemy je zabijać. Tak można podsumować ostatnią wypowiedzi posła PiS Grzegorza Matusiaka, przewodniczącego podkomisji ds. procedowania nad obywatelskim projektem „Zatrzymaj Aborcję”.

Mamy kolejną odsłonę politycznych żartów z ludzkiego życia i potwierdzenie faktu, że sejmowa podkomisja została utworzona przez PiS tylko po to by blokować pracę nad obywatelskim projektem #ZatrzymajAborcję. Rano mieliśmy informację od przewodniczącego Grzegorza Matusiaka, że podkomisja może zacznie pracować już na pierwszym powakacyjnym posiedzeniu Sejmu, które rozpoczyna się 11 września. Ale gdy, kilka godzin później Komitet Inicjatywy Ustawodawczej wyraził nadzieję, że „jedno posiedzenie wystarczy do odpowiedzenia na pytanie, czy Rzeczpospolita Polska może pozwalać na zabijanie swoich obywateli ze względu na zły stan ich zdrowia”, poseł Matusiak zmienił zdanie. W popołudniowej depeszy KAI zaczął się tłumaczyć, że on sam nic nie może i w sumie nie wie kiedy podkomisja rozpocznie pracę. Prosi o telefon 12-13 września i wtedy powie coś konkretnego.

Ale tym razem poseł Matusiak powiedział coś jeszcze, co mnie osobiście przeraziło. Jego zdaniem, potrzebne są takie działania ustawowe, które pozwolą rodzinom z dziećmi niepełnosprawnymi normalnie funkcjonować. Zaczął mówić o jakiś kolejnych ustawach, które trzeba napisać by poprawić komfort życia dzieci i ich rodzin. Te dzieci wymagają dla siebie lepszej, komfortowej sytuacji. Czyli – jak dobrze rozumiem - dopóki Rzeczpospolita Polska nie poprawi komfortu życia dzieci, które mogą urodzić się chore, to Rzeczpospolita Polska będzie je zabijać. Dziś bowiem Polacy nie mają wystarczającego komfortu życia, a za to mają wystarczający „komfort” zabijania.

Tagi:
komentarz sejm Zatrzymaj aborcję

Burza wokół głosowania w Sejmie!

2019-11-22 07:37

wpolityce.pl

Sejm wybrał w czwartek w nocy posłów PiS Marka Asta, Arkadiusza Mularczyka, Bartosza Kownackiego i Kazimierza Smolińskiego na członków Krajowej Rady Sądownictwa. Głosowanie miało burzliwy przebieg; było powtórzone, posłowie opozycji skandowali: „oszustwo”.

Artur Stelmasiak

Było to drugie z głosowań nad kandydaturami do KRS. Pierwsze z głosowań zostało przerwane przez marszałek Witek.

Jest prośba posłów PO, że nie działa (system do głosowania - PAP) — powiedziała Witek.

Wyniki, wyniki — skandowali posłowie opozycji.

Decyzją marszałka anuluję głosowanie — powiedziała Witek.

Wywołało to oburzenie posłów opozycji.

Czy zamierzacie w sytuacji, gdy będziecie przegrywali głosowania blokować ogłaszanie ich wyników? (…) To łamanie zasad parlamentaryzmu — oświadczył Tomasz Lenz (KO).

Przeprowadzone zostało powtórne głosowanie, w którym wybrano czterech posłów PiS do KRS. Powtórzenie głosowania wywołało oburzenie posłów opozycji.

Ponieważ był wniosek o reasumpcję tamtego głosowania ogłoszę krótką przerwę i zwołam konwent seniorów — powiedziała Witek po ogłoszeniu wyników. Po przerwie marszałek powiedziała: Nie będzie reasumpcji głosowania.

Poseł Lewicy Krzysztof Gawkowski zażądał powtórzenia głosowania. Gawkowski powiedział, że zarejestrowana została wypowiedź posłanki PiS, która miała powiedzieć marszałek, że należy powtórzyć głosowanie, ponieważ PiS przegra. Na nagraniach dostępnych na stronie internetowej Sejmu słychać głos: „Trzeba anulować, bo my przegramy, za dużo osób(…)”.

Politycy Lewicy zapowiedzieli, że wystąpią do prokuratora generalnego o ujawnienie nagrania z rozmowy marszałek Sejmu Elżbiety Witek z jedną z posłanek PiS, która miała wzywać ją do powtórzenia głosowania, aby zapewnić PiS wygraną.

Stała się rzecz niebywała, która nie zdarzyła się chyba nigdy dotąd w historii polskiego parlamentaryzmu. Pani marszałek Witek oznajmiła po głosowaniu panu prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu, że trzeba powtórzyć głosowanie, „bo je przegraliśmy” — powiedziała rzeczniczka klubu Anna-Maria Żukowska. Dodała, że Witek „nie ujawniła tego posłom i posłankom i powtórzyła +bez żadnego trybu+ głosowanie, żeby umożliwić PiS wybranie wszystkich czterech reprezentantów Sejmu do KRS”.

Stanowczo się temu sprzeciwiamy. To nie tylko łamanie zasad demokracji, ale naszym zdaniem oszustwo i przestępstwo — oświadczyła.

Przewodniczący klubu Krzysztof Gawkowski poinformował, że Lewica wystąpiła z wnioskiem formalnym o przedstawienie wyników głosowania nad wyborem członków KRS.

W dniu jutrzejszym przedstawimy również informację, którą skierujemy do prokuratora generalnego, o ujawnienie tego nagrania w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa. Nie ma miejsca w polskim parlamencie na łamanie podstawowych zasad demokracji. Polski parlament, uświęcony przyjęciem konstytucji, która miała strzec przed takimi nocami, dzisiaj został tragicznie pogrzebany. Klub parlamentarny Lewicy nigdy się na takie praktyki nie będzie zgadzał — zapowiedział Gawkowski.

Ten dzień zapisze się w historii polskiego parlamentaryzmu jako tragiczny dzień łamania demokratycznych standardów prawa, regulaminu Sejmu, a przede wszystkim wyborczego oszustwa — Gawkowski.

Pani marszałek na wniosek jednej z posłanek PiS, która oświadczyła, że głosowanie zostanie przegrane przez PiS, zdecydowała się powtórzyć to głosowanie, zrzucając odpowiedzialność na opozycję — dodał poseł.

Nie wiem, czy pani marszałek zrobiła to, co zrobiła z głupoty czy z cynizmu, ale to jest naruszenie nie tylko dobrych obyczajów parlamentarnych, to jest prawdopodobnie naruszenie polskiego prawa. Nie możemy tego zostawić — powiedział Adrian Zandberg.

Rozumiem, że PiS ma przekonanie, że skoro ma większość w parlamencie, to wolno mu wszystko, ale nie, nie wolno mu wszystkiego. To historia, która nie ma prawa wydarzać się w parlamencie demokratycznego państwa — dodał.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ekologiczna rodzina. Świat dla przyszłych pokoleń

2019-11-21 11:44

Magdalena Wojtak
Niedziela Ogólnopolska 47/2019, str. II-III

Kupujemy kilogramy żywności, która potem trafia do kosza, bezmyślnie odkręcamy kurek od kranu z bieżącą wodą i wyrzucamy tony plastiku do śmieci. Jaki świat chcemy zostawić kolejnym pokoleniom?

Konsumpcjonistyczne życie, złe nawyki i brak dalekosiężnego myślenia już dają się we znaki. Z powodu smogu rocznie umiera ok. 40 tys. Polaków. Nawet nienarodzone dzieci nie mogą czuć się bezpiecznie w łonach swoich matek, które wdychają dwutlenek węgla oraz szkodliwe związki chemiczne znajdujące się w spalinach samochodowych i dymie powstałym w wyniku palenia w tzw. kopciuchach.

Tadeusz Smykiewicz

Ziemia, nasz wspólny dom, o którym przypomina papież Franciszek, staje się wysypiskiem śmieci. Łatwo jest kupić produkty zapakowane w plastik, jednak znacznie trudniej wyobrazić sobie, że tworzywo to rozłoży się dopiero za kilkaset lat... „Jaki świat chcecie zostawić tym, którzy przyjdą po Was?” – pyta papież Franciszek w encyklice „Laudato Si’” oraz apeluje o usłyszenie krzyku Ziemi i głosu ubogich. Ojciec Święty podkreśla, że „świadomość powagi kryzysu kulturowego i ekologicznego musi przełożyć się na nowe nawyki", a podjęcie obowiązku troski o środowisko możliwe jest przez codzienne małe działania.

Zmiana przyzwyczajeń i myślenie o degradacji środowiska, którego konsekwencje mogą być odczuwalne w ciągu kilkudziesięciu lat, to obowiązek każdego z nas. Jesteśmy przecież częścią Ziemi, należącej do naszego Stwórcy. Ekologiczny styl życia w rodzinie jest możliwy. Okazuje się, że jest nie tylko prosty, ale i tani.

Oszczędności dla portfela

Iza Nowakowska jest mamą dwójki dzieci. Ma 3,5-letnią córkę i rocznego syna. – Gdy założyłam rodzinę, nie przywiązywałam wagi do tego, z jakiego tworzywa wykonane są produkty, które kupowałam. Wydawało mi się, że skoro nie wyrzucam śmieci do lasu i oszczędzam wodę przy myciu zębów, czego uczono nas w szkole podstawowej, oznacza to, że wszystko jest w porządku – opowiada rozmówczyni, która kilka miesięcy temu na jednym ze społecznościowych portali założyła internetowego bloga „Rok dla Ziemi”. Iza postanowiła, że przez 365 dni będzie publikować posty przedstawiające proste ekologiczne rozwiązania, które w swoim domu może zastosować każdy z nas. – Zaczęło się od tego, że ilość gromadzonych śmieci przerażała mnie. Przy dwójce małych dzieci ich wynoszenie z pierwszego piętra stało się uciążliwe – opowiada Iza. Dostrzegła, że najwięcej było plastikowych butelek po wodzie mineralnej. Razem z mężem i dziećmi postanowili pić wodę z kranu, która w większości miast jest zdatna do picia. Jej jakość, także podczas transportu rurami, jest monitorowana przez miejskie wodociągi. Niektórzy twierdzą, że picie wody z kranu powoduje powstanie kamieni w nerkach. Jednak naukowcy zaprzeczają temu, podkreślając, że kamica nerkowa nie ma związku z twardością spożywanej wody, a jej przyczyną jest przede wszystkim zła dieta.

Picie wody z kranu wiąże się nie tylko z redukcją nadmiernej ilości plastiku, ale także z oszczędnością pieniędzy. W skali roku można zaoszczędzić nawet kilkaset złotych. – Jest wygodniej i taniej, nie produkujemy kilkudziesięciu plastikowych butelek w ciągu tygodnia – mówi Iza Nowakowska. Na fitness czy na spacer można zabrać ze sobą metalowy bidon, który za każdym razem umożliwia nam zaopatrzenie się w wodę.

Ekologia przez edukację

Autorka bloga „Rok dla Ziemi” zachęca do „ekozmiany” swojego stylu życia od małych kroków. – Warto zacząć od zabierania ze sobą na zakupy materiałowych toreb wielorazowego użytku. Sprawdzają się też uszyte z firanek siatki na warzywa – zaznacza Iza. Poleca również pozbycie się folii spożywczej i aluminiowej i radzi w jej miejsce do pakowania kanapek czy resztek żywności wykonać własnoręcznie tzw. woskowijki. W każdym domu znajdzie się jakiś materiał bawełniany, który można pokryć woskiem pszczelim. Samodzielnie zrobiona woskowijka plastycznie dopasowuje się do naczynia, które chcemy przykryć. Pozwala na przechowywanie np. ryżu czy makaronu.

Dla najmłodszych najlepszym sposobem na poznanie ekologicznego stylu życia jest dobry przykład rodziców. – Nasza córka uwielbia książki, również te poświęcone ekologii. Dokładnie wie, że w naszym domu prowadzona jest segregacja śmieci, i do którego pojemnika powinna je wyrzucić. Uczymy ją, aby nie marnować jedzenia i wody. Przekładamy prysznic nad codzienne kąpiele w wannie – wylicza Iza Nowakowska, która przekonała się do używania naturalnych kosmetyków własnej produkcji czy zakładania dzieciom wielorazowych pieluszek zamiast pampersów, które składają się głównie z tworzywa pełnego plastiku, folii i celulozy. Iza zaangażowała się również w sąsiedzką kooperatywę. Wspólnie z innymi mieszkańcami dwóch dzielnic stolicy zamawiają przez internet zakupy u różnych producentów, w tym kilku rolników, którzy dostarczają im towar zapakowany w ekologiczne tworzywo.

Pani bez siatek

Agnieszka Kuczma, jedna z inicjatorek powstania społecznego Ogrodu Modraszka na warszawskim Słodowcu, nie wyobraża sobie życia bez dbania o czyste środowisko. Na skwerze zieleni między blokami mieszkańcy uprawiają grządki, gdzie rosną ich warzywa. Nie brakuje tutaj też kompostownika i ekologicznych mebli ogrodowych, wykonanych z używanych palet. – Każdą zmianę w trosce o naszą ziemię trzeba zacząć od siebie – podkreśla Agnieszka, żona, mama dwóch synów, która razem ze swoją rodziną również pije wodę z kranu, a na zakupy zabiera ze sobą torby wielokrotnego użytku. – Na bazarku jedna z ekspedientek śmieje się, że jestem „panią bez siatek” – opowiada rozmówczyni i wskazuje, że warto wcześniej zaplanować zakupy i kupować tyle, ile rzeczywiście jesteśmy w stanie zjeść. Wówczas nie będziemy marnotrawić żywności. – Gdy zostaje nam np. nadmiar chleba, warto zrobić z czerstwego pieczywa grzanki – radzi Agnieszka. Z mężem zamieszkała blisko metra po to, żeby na co dzień nie używać samochodu.

Energooszczędne sprzęty i ekoogniska

Siedmioosobowa rodzina Królaków również wybiera alternatywne środki komunikacji, mimo że ich auto spala głównie mieszaninę gazów propan-butan (LPG – przyp. red.) i nie wytwarza trujących związków. – Jeździmy rowerami, na hulajnogach, rolkach, deskorolkach. Traktujemy te środki lokomocji nie jako rozrywkę i sport, ale środki umożliwiające przemieszczanie się do pracy, szkoły, sklepu czy lasu. Poruszamy się też dużo pieszo, robimy ok. 20 tys. kroków dziennie – mówią Monika i Marcin Królakowie. Ich dzieci – 11-letni Jonasz, 10-letnia Lidka, Janek, który ma 7,5 roku, prawie 5-letni Patryk i 2-letnia Sara – uczone są ekologicznego trybu życia na każdym kroku. – Używamy toreb z tkaniny pozwalającej na wielokrotny jej użytek, segregujemy śmieci i wrzucamy do odpowiednich pojemników, używamy filtrów na kran, oddajemy do utylizacji baterie, akumulatory, sprzęt elektroniczny. Kupujemy używaną odzież, bez zbędnych papierowych czy plastikowych opakowań, którą później oddajemy innym. Podobnie jest ze sprzętami AGD. Wymieniamy się nimi i staramy się nie wyrzucać zbędnych sprzętów, tylko przekazywać dalej. Młodsze dzieci noszą często odzież, w tym buty, po starszych pociechach, bawią się zabawkami po starszakach, a ubrania i zabawki, których nie używamy, oddajemy do PCK – opowiada małżeństwo Królaków.

Monika i Marcin podkreślają, że posiadanie wielodzietnej rodziny nie utrudnia wprowadzania ekologicznych rozwiązań. Królakowie prowadzą również racjonalną gospodarkę żywności, a w domu posiadają energooszczędne sprzęty. – Staramy się zużywać jak najmniej energii. Rodzina i znajomi nie dowierzają, że tak mało płacimy za energię elektryczną – śmieją się małżonkowie. Oszczędzają także energię cieplną, w nocy – nawet w mrozy – zakręcają grzejniki. Starają się także nie drukować i nie posługiwać dokumentami w formie papierowej, chyba że jest to konieczne.

– Robimy także czasem ekoogniska, tzn. spalamy chrust, ale nie wrzucamy do ognia różnych przedmiotów oraz nie ścinamy specjalnie drzew, aby rozpalić ognisko. Wykorzystujemy to, co zostało w ramach pielęgnacji krzewów i drzew. Zdarza się, że w piecu rozpalamy, suchymi liśćmi, szyszkami, igłami drzewnymi zamiast stałymi czy płynnymi ropopochodnymi chemicznymi substancjami – wylicza Marcin i dodaje, że jego rodzina używa ekologicznych zbiorników na ścieki, a z odpadów organicznych robi kompostowniki. – Wykonujemy także prace artystyczne z dziećmi i zabawki z surowców wtórnych – mówią małżonkowie i zachęcają innych do wprowadzania w swoich domach podobnych, ekologicznych rozwiązań.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Solarczyk udzielił bezdomnym sakramentu bierzmowania

2019-11-22 19:28

mag / Warszawa (KAI)

Każdy z nas jest świątynią Boga – powiedział do bezdomnych bp Marek Solarczyk. W domu Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Miłości, które zajmują się najuboższymi mieszkańcami stolicy, jedna osoba otrzymała sakramenty wtajemniczenia chrześcijańskiego – chrztu, bierzmowania i Eucharystii, a cztery kolejne - bierzmowania. W czasie liturgii, której przewodniczył biskup pomocniczy diecezji warszawsko-praskiej, polecano Bogu osoby którym siostry na co dzień pomagają.

Magdalena Pijewska/Niedziela
Bp Marek Solarczyk

W homilii bp Solarczyk przekonywał, że każdy człowiek ma wartość w Bożych oczach i że Jezus nikogo nie wyklucza z powodu jego upadków. - Od nas, od naszej otwartości zależy czy przyjmiemy zaproszenie Pana i pozwolimy Mu wejść do domu naszego życia, do domy naszego serca – mówił duchowny przywołując postać biblijnego Zacheusza.

Przypomniał również słowa św. Matka Teresa z Kalkuty, która mówiła, że z nas jest świątynią Boga, każdy z nas może w swoim życiu i poprzez swoje życie spotkać Boga, przeżyć relację z Nim.

Mówiąc o wartości sakramentu bierzmowania podkreślił, że przyjmując dary Ducha Świętego człowiek powinien być gotowy wziąć odpowiedzialność za drugiego człowiek. – Nie możemy odwracać się od tych, którzy nie znają Boga, którzy mają wątpliwości w wierze, którzy może wielu spraw nie rozumieją, albo nie są na tym etapie w stanie zrozumieć – powiedział bp Solarczyk. Podkreślił, że tym co najmocniej przemawia do serca drugiego człowiek to osobiste świadectwo wiary, świadectwo przeżywania relacji z Chrystusem. Takiej postawy otwartości potrzeba nie tylko w sprawach ducha, ale także w tym co przynosi codzienność w naszych relacjach z innymi – podsumował kaznodzieja.

Zgromadzenie Sióstr Misjonarek Miłości od początku lat 90 mieszka w Domu Świętego Józefa na stołecznym Bródnie. Prowadzi tam przytułek dla najuboższych niosąc pomoc wszystkim potrzebującym. Siostry nie tylko zbierają z ulic miasta ludzi bezdomnych, aby ich umyć, opatrzyć im rany i nakarmić ich, ale także odwiedzają domy starców, szpitale, więzienia.

W samym domu jest 21 łóżek dla biednych. W zależności od potrzeby siostry przyjmują nieraz pod swój dach więcej potrzebujących rozkładając dodatkowe materace. W przeważającej większości są to osoby bezdomne po operacjach, z jakimiś poważnymi odmrożeniami, czy innymi chorobami, które nie mają gdzie się podziać.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem