Reklama

Eucharystia - Cud nad cudami

Oprac. bp Adam Szal
Edycja przemyska 8/2005

„Pan Jezus sam wytłumaczył znaczenie umywania nóg. Za parę chwil miał dopełnić najwyższej tajemnicy, ustanowić Przenajświętszy Sakrament i po raz pierwszy udzielić uczniom Komunię Świętą. Uczniowie - z wyjątkiem Judasza - byli dobrzy, uczciwi, mieli łaskę Bożą, lecz nie byli wolni od drobnych przywar, niedoskonałości, które można porównać do pyłu, jaki pada na nogi nasze, gdy przechodzimy drogą (...).
Drugą naukę płynącą z umywania nóg tłumaczy Pan Jezus słowami: «dałem wam przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem» (J 13, 15), żądając od uczniów swoich, by pełni pokory byli gotowymi do spełniania wszelkich, nawet najniższych posług względem bliźnich.
O pycho ludzka, która gardzisz uboższym, niższym od siebie, przybrana w kmiece szaty gardzisz zarobnikiem lub wyrobnikiem, dotknięta, obrażona, chowasz urazę w sercu całymi latami, patrz na poniżenie Syna Bożego, Boga-Człowieka i ucz się, jak się upokarzać, poniżać, przebaczać, pomna na to, co On mówi: «Sługa nie jest większy od swego pana ani wysłannik od tego, który go posłał» (J 13, 16).
Gdy wszyscy na nowo zasiedli do stołu, Pan Jezus zatrwożył się duchem i oświadczył i powiedział: «zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: jeden z was Mnie wyda» (J 13, 21). Judasz był jeszcze obecny, Zbawiciel więc dając mu do poznania, że wie o jego niecnych zamiarach, chciał go przywieść do opamiętania, by wszedł w siebie i cofnął się przed strasznym czynem (...)
Pan Jezus po odejściu Judasza dokonuje tajemnicy największej miłości, ustanawiając Najświętszy Sakrament. Z jakąż prostotą mówią o tym Ewangeliści!
«A gdy oni jedli, Jezus wziął chleb i odmówiwszy błogosławieństwo, połamał i dał uczniom mówiąc: Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje. Następnie wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie, dał im mówiąc: Pijcie z niego wszyscy, bo to jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów» (Mt 26, 26-28). Spełniła się wówczas tajemnica niepojęta - chleb przeistacza się w Ciało, a wino w Przenajdroższą Krew Zbawiciela tak, że pod nikłymi postaciami chleba i wina obecnym się staje rzeczywiście, prawdziwie, istotnie Pan nasz Jezus Chrystus z Bóstwem swym i Człowieczeństwem. Jakiż prawdziwy bezmiar miłości widnieje w tej tajemnicy! Język ludzki niezdolny jest by ją wysłowić, bo rozum nie może jej ogarnąć, korzy się tylko przed nią, wielbi ją i woła: «Bądź pozdrowiony, bądź pochwalony, Bądź uwielbiony, bądź wysławiony, Boże nieskończony!».
Św. Paweł mówiąc o ustanowieniu Przenajświętszego Sakramentu (1 Kor 11, 23) wspomina, iż Pan Jezus uczynił to w nocy, której był wydany. Dziwne zestawienie! Zbawiciel ustanawia dla ludzi tę pamiątkę swoich cudów (Ps 110, 4), zostawia im najwyższy dowód swojej miłości, a czyni to w nocy, której był wydany. Prawdziwie, przepaść przepaści przyzywa (Ps 41, 8). Patrzymy z jednej strony na bezmiar, na prawdziwą przepaść niepojętej miłości Jezusowej, widniejącej w Tajemnicy Przenajświętszego Sakramentu, gdy niezadługo musimy rozważać o innej przepaści, przepaści ludzkiej złości, przewrotności, bo o zdradzie Judasza, o niewdzięczności ludu odpłacającego Panu Jezusowi straszną męką za Jego dobroć, za miłość Boskiego Jego Serca.
Czyż to nie powtarza się zawsze? Czyż za miłość, jakiej dowody Pan Jezus daje nam na każdym kroku i my nie wypłacamy się niewdzięcznością? Za Jego pamięć o nas - my niepamięcią o Nim? (...)
Oby wielkopostne rozmyślania Męki Pańskiej, przywodząc nam na pamięć nieogarnioną miłość Pana Jezusa widniejącą w przelaniu Jego Krwi Przenajdroższej, pobudziły nas do serdecznego żalu za grzechy, serca przeniknęły szczerą, niekłamaną skruchą, zachęciły do odprawienia jak najlepiej Spowiedzi świętej...”.
(Ks. S. Momidłowski, Kazania o Męce Pańskiej, Miejsce Piastowe 1932, s. 20-22)

Reklama

„Babcia pątniczka” z Włoch już na Jasnej Górze

2019-08-21 18:46

it / Jasna Góra (KAI)

95-letnia Emma Morosini, Włoszka, która wybrała się w samotną pieszą pielgrzymkę na Jasną Górą pokonując ok. 1 tys. jest już u celu. - Ostatnie owoce mojego życia: modlitwę o pokój na świecie, za kapłanów i młodych chciałam przynieść tutaj Matce Bożej - powiedziała pątniczka, która do częstochowskiego Sanktuarium dotarła późnym po południem. Pierwsze kroki skierowała przed Cudowny Obraz, gdzie długo się modliła a potem spotkała się z Paulinami. Przeor klasztoru ucałował jej ręce i podziękował za pielgrzymi trud ofiarując ryngraf Jasnogórskiej Pani i różaniec.

BPJG

Zapytana skąd pomysł na tak szaloną w jej wieku wyprawę odpowiedziała, że jest to realizacja jej postanowień. - Od 25 lat jestem w drodze, od dnia kiedy zostałam cudownie uzdrowiona. Postanowiłam sobie, że każdego roku przez trzy miesiące będę pielgrzymować i tak od 70. roku mojego życia trzy miesiące jestem w drodze - podkreśliła pątniczka. Pierwszym sanktuarium, które nawiedziła było Lourdes a potem Fatima. Teraz przyszła pora na Jasną Górę.

- Pomyślałam, że te ostatnie owoce mojego życia chcę przynieść Matce Bożej tutaj, modlitwę o pokój na świecie, za kapłanów i za młodzież. To są najważniejsze intencje, które możemy zawierzyć tylko Maryi - wyznała. Podkreśliła, że „to taka malutka kropelka, którą może dodać do oceanu”.

- To mnie uszczęśliwia, że mogę tu być, w tym Sanktuarium, które kocham – podkreśliła.

- Chcę podziękować Dziewicy Maryi za to, że mnie tu wezwała, to Jej wołanie sprawiało, że nawet kiedy byłam zmęczona wieczorem, to przychodził nowy dzień i znowu nowe siły. To jest piękne doświadczenie odkryć, że Matka Boża trzyma Cię za rękę i mówi „dawaj dalej”, jeszcze kroczek - wyznała Emma Morosini.

Pątniczka wyraziła wielką wdzięczność wszystkim, którzy się za nią modlili.

- To bardzo ważne, by mieć przyjaciół, którzy się za Ciebie modlą, nie ma pielgrzymowania, pokonywania drogi, trudności, bez modlitwy, bez niej to „nie wychodzi”.

Niestrudzona kobieta opowiadała o różnych „przeszkodach” w drodze. - Czasem było tak, że robiłam cztery kroki i musiałam się zatrzymać. Zawsze wtedy pojawiał się człowiek – anioł, który pomagał. Pytałam się mądrego kapłana czy mogę pielgrzymując tę pomoc przyjmować a on odpowiedział: „ty masz swoje lata, Matka Boża zna twój wiek i nie wolno ci odmawiać, gdy ktoś zaoferuje pomoc”.

- Ta pomoc była wielka – przekonuje i dodaje: „myślałam, że dotrę na Jasną Górę na koniec roku, robiąc te cztery kroki i postój, ale dzięki życzliwym ludziom udało się dotrzeć już teraz”.

Z uśmiechem wspomina, że dziękuje za pomoc wielu osobom, także polskim policjantom. - Kiedy pomyliłam drogę i poszłam w innym kierunku na trasie, to zaoferowali swoją pomoc przez podwiezienie służbowym samochodem i wyprowadzenie na właściwą drogę – podkreślała.

Wyznawała, że Maryja jest dla niej jak mama. - Nie mam już nikogo z bliskich na świecie i dlatego jestem Jej córką i Ona mnie prowadzi – stwierdziła.

Zapytana o przesłanie płynące z dziś z Jasnej Góry odpowiedziała z przekonaniem: „chciałabym byście mieli zaufanie i wiarę, że Matka Boża wszystkich kocha, mądrych i głupich, że jest Matką a Matka kocha bardziej trudne dzieci. Ufajcie, bądźcie pewni, że Matka Boża nas kocha”. – Zaufanie, wiara, módlcie się, módlcie się – mówiła.

Włoszka wyruszyła ze swego rodzinnego miasta Castiglione delle Stiviere nad jeziorem Garda. W samotnej pielgrzymce na Jasną Górę miała do pokonania ok. 1000 km. Jej znakiem rozpoznawczym jest pomarańczowa, odblaskowa kamizelka, jasny kapelusz i różaniec. Prowadzi za sobą niewielki wózek, w którym ma wszystko, co niezbędne w drodze. Na noclegi zatrzymywała się w różnych miejscach, domach prywatnych, parafiach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Gorzów: Montaż hełmu na katedrze

2019-08-21 22:16

Agata Zawadzka

Wiele osób od chwili pożaru w lipcu 2017 roku obserwuje prace remontowe w gorzowskiej Katedrze. Do tej pory większość napraw dotyczyła wnętrza budynku.

Agata Zawadzka
Rozpoczęto montowanie hełmu na wieży katedralnej

Kilka tygodni temu na wieżę katedralna zaczęto wciągać drewniane bele, aby 19 sierpnia przejść do montażu konstrukcji hełmu. Na razie jest to drewniany, ośmioelementowy szkielet, który w najbliższym czasie zostanie obity deskami i pokryty papą. Niewykluczone, że do końca roku uda się także zamontować miedziane pokrycie. Już niedługo na wieże powróci także latarnia i kopuła. Przy okazji tworzenia konstrukcji zdemontowano i oddano do renowacji zegar, który doznał szkody w czasie pożaru. Jeśli wszystko ułoży się pomyślnie, to w grudniu, najprawdopodobniej w Wigilię Bożego Narodzenia, wierni będą mogli uczestniczyć w pierwszej od pożaru Mszy św.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem