Reklama

Z Panem Bogiem za kratami

Izabela Sałek
Edycja łowicka 8/2005

Więzienie to nowe, zamknięte środowisko, w którym osadzeni muszą się odnaleźć i przystosować się do niego. Skazani na przebywanie w Zakładzie Karnym przez kilka, bądź kilkanaście lat, doświadczają konieczności przebywania w grupie ludzi z różnych środowisk, o różnych charakterach i osobowościach. Zaznają także ograniczenia przestrzeni życiowej i kontaktów ze światem zewnętrznym. To przepisy określają teraz rytm i porządek dnia, pory otwierania i zamykania cel, posiłków, spacerów, odwiedzin.
W więziennej rzeczywistości, w której musi się odnaleźć osadzony, wszystko jest nowe i obce, inne. Taka sama jak na wolności pozostaje tylko religia. Dla wielu dopiero w Zakładzie Karnym rzeczywistość wiary staje się dostępna i ważna. Tutaj następuje ich pojednanie z Panem Bogiem, tutaj Go poznają i przyjmują do swego serca i życia.
W czasach PRL prawo zabraniało obejmowania więźniów opieką duszpasterską. Duchowny pojawiał się w więzieniu niezmiernie rzadko jedynie na wyraźną prośbę skazanego. Ta sytuacja zmieniła się z początkiem lat 90. ubiegłego wieku. Większość jednostek penitencjarnych posiada dziś własne kaplice i kapelanów, którzy sprawują posługę duszpasterską wśród więźniów. Kwestie te regulują akty prawne.
W łowickim Zakładzie Karnym kapelanem jest kolejny już rok ks. Mirosław Targaszewski. To dzięki jego pracy oraz zrozumieniu i poparciu ze strony dyrekcji placówki, w październiku ubiegłego roku, po raz pierwszy udzielono w Zakładzie sakramentów Chrztu, I Komunii Świętej i bierzmowania.
Czym są wiara i przyjęte sakramenty w życiu osadzonych? To przede wszystkim szansa na uporządkowanie swego wnętrza - serca i sumienia. Na ułożenie sobie życia według nowych zasad. Na uleczenie zranień. Czasem na naprawienie niedopatrzenia i braku troski opiekunów czy rodziców. Na rozpoczęcie życia takiego, jakie mają inni ludzie...
Mówią o tej nadziei sami osadzeni.
Edward (44 l.) przebywa w Łowiczu na oddziale terapeutycznym. Przyznaje, że wcześniej rzadko uczestniczył we Mszy św., rzadko miał kontakt z Kościołem. Jego matka i siostra były świadkami Jehowy. Po ukończeniu szkoły miał przyjąć chrzest w tamtejszym obrządku, ale stanowczo odmówił. Szczerze mówiąc w ogóle nie był wówczas bardzo zainteresowany sprawami wiary. Były lata 70-te. Przyłączył się do tzw. ruchu hippisowskiego. To wówczas trafił do Zakładu Karnego i z większymi, lub mniejszymi przerwami, stale w nim przebywa.
„Na oddziale VII odbywają się Msze św. - mówi - Postanowiłem się ochrzcić. Pewnie moje życie potoczyłoby się inaczej, gdybym wcześniej uwierzył. Jako dziecko nienawidziłem tych spotkań świadków Jehowy. Inne dzieci grały w piłkę, chodziły na religię - ja nie mogłem. No i żyłem nieochrzczony. Jak w czerwcu rozpoczęły się przygotowania z Księdzem Kapelanem, to zacząłem w nich uczestniczyć. W czasie przyjmowania sakramentów z wrażenia aż zaniemówiłem! Nie mogłem wykrztusić słowa, takie to było dla mnie przeżycie! Myślę, że moje życie będzie teraz wyglądało inaczej. Uświadomiłem sobie, że w przeszłości postępowałem źle. Z wiarą patrzę w przyszłość!”.
Paweł (27 l.) „Pytałem się mamy dlaczego nie byłem ochrzczony. U mnie w domu wszyscy byli inni. Ale mama nie umiała się wytłumaczyć. Jak byłem na oddziale VII to przychodził ksiądz. Postanowiłem zajrzeć na takie spotkanie. Zapytałem czy jest możliwość ochrzczenia się? Brakowało mi tego! W szkole nie chodziłem na religię, choć brat i siostra chodzili. Jak miałem być chrzczony, to na początku denerwowałem się, ale jak się zaczęło, to poczułem ulgę i cieszyłem się, że będę miał to wszystko. Sakramenty pomagają inaczej patrzeć na dotychczasowe życie. Mam zamiar uczęszczać na Msze św. Przeżywać jak inni różne święta. Rodzina wie o moim nawróceniu i cieszą się”.
Z pewnością jeszcze nie raz będziemy zaglądać do łowickiego Zakładu Karnego, towarzysząc w pracy Księdzu Kapelanowi i jego podopiecznym. Pamiętajmy w naszych modlitwach o łowickich osadzonych. Zechciejmy wesprzeć ich wiarę i nadzieję naszą miłością.

Reklama

Egzorcyści przypominają: realne istnienie diabła to prawda wiary

2019-08-23 16:34

vaticannews / Watykan (KAI)

Rzeczywiste istnienie diabła jako bytu osobowego, który myśli i działa, i który dokonał wyboru, buntując się przeciw Bogu, jest prawdą wiary, która od zawsze należała do doktryny chrześcijańskiej – przypomina Międzynarodowe Stowarzyszenie Egzorcystów. W wydanej wczoraj deklaracji egzorcyści ucinają wszelkie dywagacje na temat realnego istnienia diabła, które pojawiły się w Kościele po wywiadzie, którego udzielił ostatnio przełożony generalny Towarzystwa Jezusowego.

SZTAJNER BOŻENA

Odwołując się do magisterium Soboru Laterańskiego IV, a także nauczania Pawła VI i Papieża Franciszka, egzorcyści przypominają, że Kościół opierając się na Piśmie Świętym i Tradycji Apostolskiej oficjalnie naucza, że demon jest stworzeniem i bytem osobowym, przestrzegając przed tymi, którzy uważają go jedynie za symbol.

Tytułem przykładu Międzynarodowe Stowarzyszenie Egzorcystów cytuje jednoznaczne słowa Franciszka o diable z adhortacji "Gaudete et exultate": „Nie myślmy, jakoby był to jakiś mit, wyobrażenie, symbol, postać czy pojęcie. Takie oszustwo prowadzi nas do osłabienia czujności, do braku troski o siebie i do bycia bardziej narażonymi”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Górale zawsze bronili Krzyża na Giewoncie i będą bronić go do końca

2019-08-24 08:13

wpolityce.pl

Po czwartkowej tragicznej burzy w Tatrach, w których zginęło pięć osób pojawiły się głosy, żeby usunąć Krzyż z Giewontu.

Bożena Sztajner

Krzyż na Giewoncie był ustawiony dużo wcześniej niż czerwona i tęczowa zaraza próbuje nas zniszczyć. To wotum postawione przez górali w 1901 r. — komentuje, dla portlau wpolityce.pl, stryjeczny prawnuk Józefa Kurasia „Ognia”, Bartłomiej Kuraś.

Przez lata niejedna burza uderzała w niego i chciała go zniszczyć. Czwartkowy wypadek jest przykrą i tragiczną sprawą, ale to nie jest powód do usunięcia symbolu wiary — podkreśla.

Jeżeli dojdzie do próby usunięcia Krzyża górale będą go bronić. Górale zawsze bronili Krzyża na Giewoncie i będą bronić go do końca. Pan Hartman nie jest pierwszą osobą i zapewne nie ostatnią, która domaga się usunięcia Krzyża z Giewontu — dodaje Bartłomiej Kuraś.

Dziennikarz, zakopiańczyk, Witold Gadowski dla portalu wpolityce.pl mówi: mój wuj, ks. Walenty Gadowski wytyczył szlak na Orlą Perć. Papież Jan Paweł II poświęcił jego tablicę na Kasprowym Wierchu. Moja mama codziennie patrzy się na Krzyż na Giewoncie i modli się. Jeżeli ktoś spróbuje zniszczyć Krzyż na Giewoncie, zobaczy co znaczy gniew górali. Nie wolno tknąć pamiątki męki i śmierci naszego Zbawiciela! To nasze, góralskie wotum dla Pana Boga.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem