Reklama

Oświęcimskie refleksje (1)

Izabela Winiewicz
Edycja zamojsko-lubaczowska 8/2005

W ostatnim czasie niemal codziennie oglądaliśmy filmowe dokumenty związane z mijającą właśnie 60. rocznicą wyzwolenia obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Powtarzano słowa: martyrologia, holokaust, zbrodnia. Śledząc oficjalne obchody tej rocznicy, nie mogłam oprzeć się refleksjom związanym z moimi szkolnymi latami spędzonymi w Oświęcimiu.

Były to lata 70. Mówiąc wówczas w gronie rówieśników, gdzieś w innej części Polski, iż mieszkam w Oświęcimiu, niejednokrotnie słyszałam nieodpowiednie komentarze. Wszystkim nazwa ta kojarzyła się z obozem zagłady, lecz mało kto z młodych ludzi wiedział, że Oświęcim (który poprzez obóz Auschwitz wpisał się w historię XX w.), swoimi tradycjami sięga średniowiecza.
Miasto to, leżące w Kotlinie Oświęcimskiej, przy ujściu Soły do Wisły, zostało założone prawdopodobnie przez Bolesława Chrobrego i było jednym z najstarszych warownych grodów kasztelańskich w Polsce. Kasztelania ta sięgała od Oświęcimia i Zatora do Żywca i Suchej Beskidzkiej. W II poł. XII w. została podarowana przez Kazimierza Sprawiedliwego księciu opolskiemu i cieszyńskiemu - Mieszkowi I. Jego syn i następca otoczył gród i podgrodzie murami obronnymi i przebudował istniejący tam zamek.
Oświęcim otrzymał prawa miejskie przed rokiem 1272 (być może w 1254). Od ok. 1315 r. miasto było stolicą udzielnego księstwa oświęcimskiego i następnie wraz z księstwem - w roku 1457 - zostało sprzedane Kazimierzowi Jagiellończykowi, a w 1564 r. włączone do Korony jako powiat śląski. Odbudowano mury i zamek. Oświęcim uzyskiwał dalsze przywileje i był wówczas ważnym ośrodkiem handlu (zwłaszcza solą) Polski z Czechami i Śląskiem.
Miasto uległo znacznemu zniszczeniu w okresie potopu szwedzkiego, a po rozbiorach - wraz z okolicznymi terenami - zostało włączone bezpośrednio do cesarstwa austriackiego, potem do Galicji. W II poł. XIX w. przeprowadzono przez Oświęcim linię kolejową ze Lwowa do Wiednia. Nastąpiło wówczas wyraźne ożywienie gospodarcze, powstały warsztaty kolejowe, odnotowano rozwój przemysłu chemicznego i metalowego.
Rok 2005 jest rokiem jubileuszowym dla mojego oświęcimskiego liceum ogólnokształcącego, które od 1926 r. nosi imię ks. Stanisława Konarskiego. Szkołę tę ukończyłam w roku 1981, a liczy ona dziś już 90 lat. Początkowo było to gimnazjum. We wspomnieniach jednego z najstarszych absolwentów przeczytałam, iż w 1915 r. - wtedy, kiedy powstawała szkoła - Oświęcim był małym galicyjskim miasteczkiem, które w kilkadziesiąt minut można było przejść wzdłuż i wszerz: „Ciche, spokojne, zastygłe w niemej drętwocie, zajęte własną biedą i troską o jutro, zdawało się nie dostrzegać, że Europa płonie ogniem zmagań wojennych... Choć miało wielowiekową historię, było istotnie zaniedbane”. I dalej czytam: „Nikt wówczas nie przypuszczał, że miasto zdobędzie smutną sławę, że zostanie największym cmentarzyskiem świata, że będzie miejscem męczeństwa i śmierci ludzi różnych narodowości, religii, poglądów politycznych. Że profesorowie i uczniowie będą w zadziwiający sposób zdawać egzamin ze swego patriotyzmu...”.
Wydaje się, że lata okupacji napisały te najważniejsze karty w historii miasta. Lecz miasto przecież żyje do dziś. Ma blisko 50 tys. mieszkańców. Może poszczycić się krytą pływalnią o standardach olimpijskich, sztucznym lodowiskiem czy hokejowym klubem sportowym „Unia-Dwory”. Dwory to nazwa dawnej wsi, przyłączonej do miasta wraz z częścią Brzezinki w 1954 r. - dziś w pewnym sensie dzielnica przemysłowa. Tu powstały zakłady chemiczne, których budowa rozpoczęta została jeszcze przez Niemców w 1941 r. Zakłady te były nie tak dawno czołowym obiektem polskiej chemii. Znano je m.in. z produkcji tworzyw sztucznych (dziś działają jako „Fabryka Chemiczna Dwory SA”).
Tereny wokół miasta są również bardzo ciekawe pod względem przyrodniczym. Występują tu na przykład liczne stawy rybne. Oświęcim położony jest w tektonicznym obniżeniu północnego Podkarpacia. Dno kotliny przecina Wisła ze swymi dopływami, m.in.: Białą, Sołą i Skawą, a w odległości ok. 10 km na wschód od miasta utworzono rezerwat leśny - z lasem grądowym i starodrzewem lipowym.
Mogę powiedzieć, że miasto to zapamiętałam jakby podzielone terytorialnie na kilka części: Dwory z zakładami chemicznymi, dalej część, którą zajmują wymienione obiekty sportowe, następnie osiedle - z powstałym w latach 80. kościołem pw. św. Maksymiliana, z Domem Kultury (w którym jeszcze parę lat temu cyklicznie pokazywano wystawy ilustracji z zamojskiego BWA), dalej: stare miasto z niewielkim rynkiem i zabytkowymi kościołami, zamek, most na rzece Sole, mój stary ogólniak i dopiero kilka kilometrów od centrum - hitlerowski obóz zagłady Auschwitz i 2 km dalej - Brzezinka (czytamy w Słowniku Geograficzno-Krajoznawczym Polski: „Wieś w woj. małopolskim, w gminie Oświęcim, częściowo przyłączona do miasta; ponad 2 tys. mieszkańców; tu znajdowała się część obozu Auschwitz-Birkenau”). Tu właśnie znajduje się Międzynarodowy Pomnik Ofiar Faszyzmu, odsłonięty w 1967 r., zaprojektowany przez artystów polskich i włoskich. Jego twórcami są m.in. Jerzy Jarnuszkiewicz i Julian Pałka.
Lecz zanim dotrzemy do tego miejsca, snując refleksje o śmierci, warto pomyśleć o życiu, zobaczyć, jak wygląda miasto. Tu mieszkają przecież młodzi ludzie, którzy - może bardziej niż inni - świadomi swej tradycji i historii, chcą normalnie żyć. To dobrze, że mogą spotykać się ze swymi rówieśnikami w istniejącym tu międzynarodowym Centrum Spotkań, Dialogu, Wychowania i Modlitwy.
Warto wiedzieć, że w Oświęcimiu - w 1527 r. - przyszedł na świat Łukasz Górnicki - autor Dworzanina polskiego. Tu w 1882 r. urodził się Tadeusz Makowski, wybitny malarz, związany z École de Paris. Jest to też podobno miejsce urodzenia Berka Joselewicza, który w powstaniu 1794 r. sformułował żydowski pułk kawalerii. Pierwsi Żydzi osiedlili się w Oświęcimiu w poł. XVI w., wybudowali tu synagogę, założyli cmentarz, a w okresie międzywojennym stanowili 40% ludności miasta.

Reklama

Rekolekcje adwentowe z ks. Pawlukiewiczem

2019-12-02 15:38

Salve NET

Tam, gdzie jest wolność, tam, gdzie jest możliwość rozwijania swojej twórczości, tam jest dużo Światła. Obyśmy byli dziećmi Światła, synami Światła, takimi księżycami Światła, które będą odbijać Jego blask w sercach innych ludzi - mówi ks. Piotr Pawlukiewicz

youtube.com

ODCINEK DRUGI



ODCINEK PIERWSZY

Zapraszamy na pierwszy odcinek rekolekcji ks. Piotra, kolejne będą ukazywały się w każdy poniedziałek adwentu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Olga Tokarczuk odebrała dyplom i medal noblowski z rąk króla Szwecji

2019-12-10 20:13

wpolityce.pl

Laureatka Literackiej Nagrody Nobla za rok 2018, Olga Tokarczuk, odebrała dyplom i medal noblowski z rąk króla Karola XVI Gustawa. Ceremonia noblowska odbywa się we wtorek w filharmonii sztokholmskiej.

wikipedia.org

Laureaci Nagrody Nobla dostają złote medale z wygrawerowanym wizerunkiem fundatora Alfreda Nobla oraz łacińską inskrypcją „Inventas vitam iuvat excoluisse per artes”. Są one wykonane ręcznie z 18-karatowego złota i ważą 175 gramów. Dyplomy są wykonane ręcznie przez artystów, jest na nich zdjęcie, imię i nazwisko laureata oraz cytat z uzasadnienia przyznania Nagrody Nobla.

Olga Tokarczuk została poproszona o odebranie wyróżnienia przez Pera Waesterberga z Akademii Szwedzkiej, który wcześniej wygłosił laudację na cześć noblistki.

Pani Tokarczuk, Akademia Szwedzka gratuluje wam. Proszę o odebranie Literackiej Nagrody Nobla z rąk jego królewskiej mości króla Szwecji — powiedział Waesterberg po polsku.

Polska pisarka - ubrana w czarną, aksamitną suknię do ziemi - wyszła na scenę sztokholmskiej filharmonii jako dziesiąty noblista. Ceremoniał ma związek z kolejnością dziedzin nagrody zapisanych w testamencie Nobla.

Podczas odbierania przez polską noblistkę medalu i dyplomu wszystko przebiegło zgodnie z planem, także zapisany w protokole trzykrotny ukłon, który nie udał się w 1996 r. Wisławie Szymborskiej. Poetka w tym właśnie momencie ceremonii pomyliła się. Olga Tokarczuk swoje trzy ukłony wykonała bez pomyłek.

Polska literatura błyszczy w Europie – ma w swoim dorobku już kilka Nagród Nobla, a teraz przyszła pora na kolejną, tym razem dla pisarki o światowej renomie i niezwykle rozległym wachlarzu zainteresowań, łączącej w swej twórczości elementy poezji i humoru. Polska, rozdroże Europy, być może nawet jej serce – Olga Tokarczuk odkrywa historię Polski jako kraju będącego ofiarą spustoszenia dokonanego przez wielkie siły, lecz również posiadającego swoją własną historię kolonializmu i antysemityzmu. Olga Tokarczuk nie ucieka od niewygodnej prawdy, nawet pod groźbą śmierci — mówił Per Waesterberg z Akademii Szwedzkiej w laudacji na cześć Olgi Tokarczuk.

Jego zdaniem twórczość Tokarczuk cechuje „połączenie twardej rzeczywistości z ulotną nierealnością, wnikliwa obserwacja i zafascynowanie mitologią”. Cechy te „czynią z niej jednego z najbardziej oryginalnych prozaików naszych czasów, postrzegających rzeczywistość na nowe sposoby”.

Olga Tokarczuk jest wirtuozem w kreowaniu postaci, potrafi uchwycić je w momencie ich ucieczki od codziennego życia. Pisze o tym, o czym nie pisze nikt inny: „o nieznośnej i ogromnej osobliwości tego świata” — wyjaśnił Waesterberg.

Jej powieść „Bieguni” to niezwykle różnorodny opis podróży, poruszania się po pasażerskich poczekalniach i hotelach, to spotkanie z bohaterami, o których wiemy bardzo niewiele, a także zbiór pojęć ze słowników, baśni i dokumentów. Tokarczuk wzajemnie przeciwstawia naturę i kulturę, rozum i szaleństwo, męskość i kobiecość, z prędkością sprintera przekracza społecznie i kulturowo wytworzone granice — podkreślił.

Jej mocna i bogata w idee proza to nomadyczna wędrówka przez około 15 książek. Wioski będące w nich miejscem akcji stają się centrum wszechświata, miejscem, w którym losy poszczególnych bohaterów wplatane są w wątki baśniowe i mitologiczne. Żyjemy i umieramy w opowieściach innych osób, gdzie na przykład Katyń raz może być zwykłym lasem, a raz miejscem masakry — ocenił Waesterberg.

„Księgi Jakubowe” laudator nazwał „największym dziełem” pisarki. Dodał, że „z podtekstu utworu przebija się żydowskie pochodzenie Tokarczuk oraz jej nadzieja na Europę bez granic”.

Przyszłe pokolenia będą sięgać po owe tysiącstronicowe arcydzieło autorstwa Tokarczuk i odkrywać w nim nowe bogactwo, którego dziś jeszcze wystarczająco nie dostrzegamy. Widzę, jak Alfred Nobel kiwa z uznaniem głową w swoim niebie — podsumował Per Waesterberg.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem