Reklama

Legnica

Sedes Sapientiae, ora pro nobis

Ikona Matki Bożej Stolicy Mądrości, którą Jan Paweł II ofiarował środowiskom akademickim całego świata, zawitała do Legnicy. W niedzielę 13 lutego w parafii pw. św. Józefa studenci, pracownicy naukowi legnickich uczelni oraz wierni modlili się o dar mądrości i dar umiejętnego wykorzystania zdobytej wiedzy dla dobra wspólnego. Należy mieć nadzieję, że Stolica Mądrości na stałe znajdzie miejsce w sercach ludzi tworzących legnickie środowisko akademickie.

Niedziela legnicka 10/2005

Intronizacja Stolicy Mądrości

Do Legnicy obraz dotarł z Zielonej Góry. Ks. Jan Pazgan z grupą studentów z Duszpasterstwa Akademickiego „Ikona” uroczyście przywiózł go do parafii pw. św. Józefa, która jest siedzibą duszpasterstwa. O godz. 11.00 Mszą św. pod przewodnictwem bp. Stefana Regmunta rozpoczęło się modlitewne czuwanie. Ikonę Matki Bożej oraz przybyłych gości powitał przedstawiciel parafii oraz reprezentantka studentów. Wyrazili oni przekonanie, że obecność Stolicy Mądrości będzie dla wszystkich okazją do ubogacenia wiary i zachętą do poszukiwania mądrości w życiu. Następnie głos zabrał ks. Jan Pazgan - duszpasterz akademicki oraz proboszcz parafii. Przypomniał zgromadzonym, że wizyta papieskiej Ikony jest wielkim wydarzeniem dla środowiska akademickiego. W tym znaku Ojciec Święty, który szczególnie ukochał młodzież, chce się spotkać z młodymi ludźmi poszukującymi wiedzy i mądrości. Chce również zachęcić pracowników naukowych, aby dzielili się zdobytą wiedzą ze studentami, aby kształtowali w nich postawę odpowiedzialności i służby dobru wspólnemu. Przyszłość świata należy do młodych ludzi, dlatego też Papież pragnie, aby Ikona odwiedziła wszystkie kraje świata i spotkała się ze wszystkimi, którzy pragną prawdziwej Mądrości. Ta wielka pielgrzymka przez świat będzie trwała 75 lat. Obecność Stolicy Mądrości jest szczególnie ważna i cenna dla tworzącego się środowiska akademickiego w Legnicy - podkreślił ks. Jan. Od tego, czy ludzie tworzący to młode środowisko nauki i kultury przyjmą Mądrość, uczynią fundamentem swoich działań, będzie zależało, jakich ludzi wyda światu ziemia legnicka. - „Stolica Mądrości jest między nami. Ona przyjęła całym swoim sercem, całym życiem Mądrość - Jezusa Chrystusa. Ta Mądrość wydała w jej życiu wspaniałe owoce. One mogą stać się również naszym udziałem. Kiedyś modliliśmy się o wolność dla Polski, teraz trzeba się modlić o mądrość, byśmy umieli dobrze wykorzystać młodość i zdobytą wolność na chwałę Boga i ludzi” - powiedział ks. Pazgan.

Modlitewne czuwanie

Na pierwszej Mszy św. licznie zgromadzili się wierni z parafii, studenci i wykładowcy. Obecne było również Bractwo św. Józefa oraz orkiestra dęta. Rozpoczynając Eucharystię, bp Stefan powiedział, że modlitwą należy ogarnąć młodych ludzi, którzy chcą zdobywać wiedzę, ale również tych, którzy dla studentów otwierają swoje serca. Ksiądz Biskup podziękował szczególnie wspólnocie parafialnej, która otworzyła swoje progi dla duszpasterstwa akademickiego. W homilii podkreślił, że pierwszej niedzieli Wielkiego Postu towarzyszy peregrynacja ikony Matki Bożej Stolicy Mądrości. Z pewnością nie jest to wydarzenie przypadkowe. Stolica Mądrości chce nas nauczyć mądrego i owocnego przeżycia czasu pokuty i nawrócenia. Jej obecność jest szczególnie ważna dla młodego legnickiego środowiska akademickiego. Wyższe uczelnie są miejscem, w którym młodzi ludzie nie tylko zdobywają wiedzę, ale również kształtują swoje charaktery. Dlatego też na pracownikach naukowych szkół wyższych spoczywa ważne zadanie. Mają troszczyć się o przekazywanie rzetelnej wiedzy, ale również mają dawać młodym ludziom wizję przyszłości, mają również pomagać w zdobywaniu mądrości, która jest niezbędna w służbie społeczeństwu. Wiedza, którą się zdobywa, zaakcentował Biskup Stefan, ma służyć dobru człowieka, ma opierać się na prawdzie, ma ułatwić człowiekowi osiągnięcie celów życiowych i celu ostatecznego. Dlatego też wyższe uczelnie nie mogą kierować się jedynie rachunkiem ekonomicznym, ale mają dawać młodym ludziom nadzieję.
Po Mszy św. rozpoczęło się modlitewne czuwanie. Studenci z duszpasterstwa akademickiego poprowadzili różaniec, rozważając tajemnice światła. W sposób szczególny modlili się w intencji Jana Pawła II. Następnie klerycy legnickiego seminarium przedstawili prezentację multimedialną, która pomagała obecnym w indywidualnej adoracji. Drugą, wieczorną Mszę św. sprawował biskup legnicki Tadeusz Rybak. Przybyli na nią również wykładowcy i pracownicy naukowi legnickich uczelni. Podczas Eucharystii biskup Rybak zawierzył społeczność akademicką Matce Bożej. W homilii przypomniał, że zadaniem człowieka, stworzonego na obraz i podobieństwo Boże, jest kształtowanie życia i kierowanie światem zgodnie z mądrością Bożą i Jego miłością. Człowiekowi to jednak nie wystarczyło, chciał być równy Bogu, sam chciał decydować o wszystkim. Konsekwencje tej postawy odczuwamy wszyscy. Odejście od Boga i Jego mądrości spowodowało wiele komplikacji, wprowadziło ludzkość w krąg zła. Mimo zdobyczy nauki, mimo zdobywanej wiedzy, ludzkość nie potrafi rozwiązać najpilniejszych nawet problemów. Obok wiedzy konieczna jest zatem mądrość płynąca od Boga, która była i jest u podstaw wszystkiego. Przez całą historię zbawienia Bóg przychodził do człowieka ze swoją miłością i mądrością. Szczytem jej objawienia jest Jezus Chrystus - mądrość wcielona. Kto podąża za Nim, zdobywa prawdziwą mądrość. Tylko w oparciu o tę wartość człowiek może budować swoją przyszłość. Biskup Tadeusz podkreślił, że w tym dziele uniwersytety i wyższe uczelnie mają do odegrania wielką rolę. Podobnie jak w przeszłości, tak i dzisiaj szkoły wyższe są fundamentem kultury europejskiej, ponieważ budzą one szacunek dla mądrości i jej zdobywania. Na zakończenie homilii życzył wszystkim, by umieli łączyć w życiu wiedzę i mądrość.
Po Mszy św., mimo chłodu, wiele osób pozostało nadal na modlitwie. W tym skupieniu towarzyszyła im i pomagała swoimi pieśniami postnymi Antonina Krzysztoń. Dla uczestników tej części spotkania z Ikoną było to wielkie przeżycie. Wspólne czuwanie zakończyło się Apelem Jasnogórskim, który poprowadził ks. Jan Pazgan.

Reklama

Wiedza i mądrość - od teorii do praktyki

Podczas nawiedzenia parafii św. Józefa przez Ikonę Matki Bożej można było wysłuchać dwóch wykładów. Pierwszy z nich wygłosił dr inż. Henryk Bartoszewicz - dyrektor ZOD Politechniki Wrocławskiej w Legnicy. Mówił on o granicach ludzkiego poznania. Człowiek poznaje otaczającą go rzeczywistość dzięki zmysłom, zdolności logicznego myślenia. Pomaga mu w tym nauka. Dzięki inteligencji jest w stanie opracować instrumenty, które ułatwiają mu to zadanie. Zawsze jednak obserwacje i obliczenia zawierają pewien zakres błędu, zmysły bywają omylne, człowiek natrafia na wiele barier, co świadczy o tym, że wyniki badań nie są idealne, tym samym nasza wiedza o rzeczywistości jest tylko częściowa, czasem subiektywna. Człowiek w swoich badaniach nie jest w stanie ogarnąć całej rzeczywistości, dlatego swoją wiedzę opiera również na intuicji i doświadczeniach innych ludzi. „Dlatego w życiu człowieka nadal jest wiele prawd, w które po prostu wierzy się. Któż bowiem byłby w stanie poddać krytycznej ocenie wyniki wszystkich badań naukowych, na których opiera się współczesne życie? Któż mógłby na własną rękę kontrolować strumień informacji, które docierają dzień po dniu? Człowiek jako istota poszukująca prawdy jest również tym, którego życie opiera się na wierze. Zawierzamy zatem wiedzy zdobytej przez innych” - tymi słowami Jana Pawła II prof. Bartoszewicz zakończył swoje wystąpienie. Kolejny wykład wygłosił rektor PWSZ w Legnicy prof. dr hab. Stanisław Dąbrowski. Poruszył w nim relacje między wiedzą, mądrością a życiem i poszukiwaniem prawdy. Wiedza jest nagromadzeniem informacji, doświadczeń. Każdy, kto studiuje, posiada wiedzę, czasem jest ona bardzo wyspecjalizowana. Jest ona podstawą wykonywanego zawodu lub osobistej satysfakcji. Mądrość ma wiele wspólnego z wiedzą, ale nie są one tożsame. Czasem mówimy o mądrości tzw. prostych ludzi, którzy potrafią analizować sytuacje, wyciągać wnioski, wybierać właściwą drogę życiową, chociaż nie mają wykształcenia. Wynika z tego, że wiedza nie zawsze jest podporządkowana mądrości. Zdarzają się bowiem ludzie wykształceni, posiadający wiedzę, ale to nie znaczy, że są ludźmi mądrymi. Trzeba w swoim postępowaniu umiejętnie korzystać z wiedzy i z mądrości. Każdy zdrowy człowiek poszukuje szczęścia, doskonałości w życiu. Jest to działanie cechujące człowieka. Dzięki temu poszukiwaniu dokonuje się postęp techniczny, naukowy, etyczny i moralny. Tylko człowiek posiadający mądrość i korzystający z wiedzy może odnaleźć właściwą drogę życia i przyczynić się do owego postępu. Jednak realizowanie tych zadań musi opierać się na fundamencie wartości i reguł etycznych, które są uniwersalne. Ich streszczeniem jest Dekalog - zakończył prof. Dąbrowski.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dlaczego chrzcimy dzieci, a nie dorosłych?

2020-01-08 08:08

Niedziela Ogólnopolska 2/2020, str. 11

[ TEMATY ]

chrzest

Internet

Chrzest jest najpiękniejszym darem, dlaczego więc pozbawiać go dzieci? Dlaczego krępować działanie Ducha Świętego w ich sercach i umysłach?

Kto naprawdę wierzy w skutki sakramentu, ten wie, że chrzest sprawia, iż stajemy się dziećmi Bożymi, otrzymujemy Ducha Świętego i zostajemy włączeni do Kościoła, w którym z czasem możemy przyjąć kolejne sakramenty. Skoro – w myśl słów św. Grzegorza z Nazjanzu – chrzest jest najpiękniejszym darem, dlaczego pozbawiać go dzieci? Dlaczego krępować działanie Ducha Świętego w ich sercach i umysłach? To przecież dzięki Niemu będą mogły kiedyś świadomym aktem wiary przyjąć Jezusa jako Pana i Zbawiciela, bo „chrzest dzieci domaga się katechumenatu pochrzcielnego” (Katechizm Kościoła Katolickiego, 1231). Ziarno wiary jest łaską, a ta może być przyjęta, jeśli spadnie na właściwie przygotowany grunt.

Duch Święty działający w duszy dziecka może je łatwiej przygotować na świadome przyjęcie wiary w wieku dojrzałym.

Jasne świadectwa tego, że chrztu udzielano dzieciom pochodzą z II wieku. Czy mogło tak być wcześniej? Wszystko na to wskazuje.

Biblijnych argumentów za chrztem dzieci jest kilka. W starożytności pod pojęciem „dom” rozumiano nie tylko wszystkich członków rodziny, w tym dzieci i niemowlęta, ale nawet sługi i niewolników (Dz 11, 14). Gdy Korneliusz wraz z całym domem przyjął chrzest, oznacza to także chrzest dzieci (Dz 10, 47-48). Wraz z całym domem chrzest przyjęli niejaka Lidia w Filippi (Dz 16, 15), strażnik więzienia, w którym przetrzymywani byli Paweł i Sylas (Dz 16, 33), Tycjusz Justus, przełożony synagogi w Koryncie (Dz 18, 8) czy Stefanas, mieszkający w tym samym mieście (1 Kor 1, 16). Trudno przypuścić, aby w żadnym z tych „domów” przyjmujących chrzest nie było ani jednego dziecka.

Z czasem, gdy Kościół się rozwijał, praktyka udzielania chrztu niemowlętom upowszechniała się coraz bardziej. Chrześcijanie odwoływali się do słów Jezusa: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże” (Mk 10, 14).

Już w dniu Pięćdziesiątnicy, gdy po raz pierwszy Piotr głosił najpiękniejszą wieść o zbawieniu, dodał: „Bo dla was jest obietnica i dla dzieci waszych” (Dz 2, 39).

Inny argument za chrztem niemowląt wynika z faktu, że Jezus był Żydem i nauczał wśród Żydów, a ci przecież obrzezywali niemowlęta. Trudno sobie wyobrazić, dlaczego Jezus – Żyd miałby zmieniać ten zwyczaj inicjacji niemowląt, który wywodzi się z Jego własnej religii, i nakazywać przyjmowanie do Kościoła tylko dorosłych. To raczej nieprawdopodobne. Gdyby takie było Jego pragnienie, z pewnością znalazłoby ono wyraz w Ewangelii.

Jest także bardziej egzystencjalny argument za chrztem dzieci. Bardzo poruszyło mnie świadectwo egzorcysty, który wiele lat spędził w Afryce. Zdarzało się, że dwie rodziny pokłóciły się ze sobą. Członkowie jednej z nich szli do czarownika, by ten rzucił urok lub przekleństwo na wrogów. Gdy urok padał na rodzinę chrześcijańską, dzieci nigdy nie doznawały uszczerbku. Jeśli czary skierowane były przeciw rodzinie pogańskiej, dzieci często zapadały na trudne do zdiagnozowania słabości. „Nie potrzeba mi innych dowodów, że chrzest dzieci jest potrzebny” – mówił egzorcysta. „Dziecko ochrzczone nie jest w stanie popełnić grzechu śmiertelnego, gdyż nie ma jeszcze pełnej świadomości winy. To oznacza, że od chwili chrztu zawsze mieszka w nim Duch Święty. I dlatego rzucane uroki nie mają żadnej mocy”. I dodawał: „Kłopot zaczyna się wtedy, gdy ktoś ochrzczony zrywa z Duchem Świętym przez grzech śmiertelny. Wówczas naraża się na działanie złego”.

Odmowa chrztu dzieciom nie ma egzystencjalnego uzasadnienia. Czy osobom, które rodzą się niepełnosprawne umysłowo i nigdy nie dojdą do świadomego przeżywania wiary, należy odmówić chrztu? Czy należy odmówić namaszczenia chorych osobom nieprzytomnym, nieświadomym, dotkniętym amnezją? Są przecież równie nieświadome jak dzieci. Czy posunięta miażdżyca jest podstawą do odmówienia Komunii św.? Oczywiście, że nie. Podobnie jest z sakramentem chrztu.

Nie jest więc tak, że chrztu nie udzielano niemowlętom w pierwotnym Kościele i protestanci przywrócili ten stan rzeczy, lecz odwrotnie – to właśnie niektóre wspólnoty protestanckie odeszły od praktyki udzielania chrztu dzieciom. Praktyki, która ma solidne podstawy biblijne i świadectwa nieprzerwanej Tradycji Kościoła.

CZYTAJ DALEJ

Papież: chrońmy nasze serce przed robakiem zazdrości

2020-01-24 20:41

[ TEMATY ]

serce

papież Franciszek

zazdrość

Vatican News

„Bądźmy uważni na robaka zawiści i zazdrości, który prowadzi nas do złego osądzania ludzi, do wchodzenia w rywalizację w rodzinie, sąsiedztwie oraz w pracy - «To ziarno wojny»” – powiedział papież Franciszek podczas Mszy w Domu św. Marty.

Wskazał, że „plotkowanie to rodzaj gadania z samym sobą, które zabija drugiego. Nie ma ono żadnej zawartości i kończy jak «bańka mydlana»”.

Ojciec Święty nawiązał do dzisiejszego pierwszego czytania (1 Sm 24, 3-21), które mówi o zazdrości Saula o Dawida oraz o tym jak ulega ona rozbrojeniu. „Niepokój zazdrości” jest jak robak, który trawi od środka. Zazdrość niesie w sobie przestępstwo i prowadzi do zabijania. Tym, którzy mówią: „tak jestem zazdrosny, ale nie jestem mordercą”, Franciszek odpowiada: „tak, teraz”, ale „jeśli będziesz tak kontynuował, to może źle się skończyć, ponieważ łatwo można zabić zarówno językiem, jak i oszczerstwami”. Zazdrość rośnie, kiedy rozmawia się z samym sobą, interpretując sprawy w jej kluczu. Ona przychodzi poprzez plotkowanie ze sobą. Człowiek zazdrosny nie jest w stanie dostrzec rzeczywistości i jedynie bardzo silny wstrząs może otworzyć oczy. Tak więc w wyobrażeniach Saula, zazdrość doprowadziła go do przekonania, że Dawid był mordercą i wrogiem.

„My także, kiedy opanuje nas zazdrość i zawiść tak robimy. Każdy z nas sobie myśli «Dlaczego ta osoba jest dla mnie nie do zniesienia? Dlaczego nie chcę tego drugiego nawet widzieć? Każdy z nas myśli – dlaczego? Tyle razy pytamy o to i przekonujemy się, że są to nasze fantazje – stwierdził papież. Fantazje, które jednak rosną poprzez plotkowanie z samym sobą. W końcu przychodzi łaska Boża, kiedy zazdrosny zderza się z rzeczywistością, jak wydarzyło się w przypadku Saula: zazdrość pęka jak bańka mydlana, ponieważ zazdrość i zawiść nie mają w sobie zawartości”.

Ojciec Święty podkreślił wielką szlachetność Dawida w przeciwieństwie do zazdrości Saula. Warto spojrzeć na swoje postępowanie, szczególnie na sytuacje, kiedy jesteśmy dla kogoś nieprzyjemni. Zapytajmy wtedy: „co we mnie siedzi? Czy aby nie rośnie we mnie robak zazdrości, bo on ma coś, czego nie mam ja, czy nie pojawia się we mnie ukryty gniew?”. Powinniśmy chronić nasze serce przed tą chorobą, przed tym plotkowaniem z samym sobą, które powoduje, że ta bańka mydlana rośnie, nie ma zawartości, ale może uczynić wiele zła.

„Bądźmy uważni, ponieważ to jest robak zazdrości, który wchodzi w serce nas wszystkich – nas wszystkich! I prowadzi nas do osądzania ludzi, ponieważ w środku pojawia się rywalizacja: on ma coś, czego nie mam ja. W ten sposób rozpoczyna się rywalizacja – podkreślił Franciszek. - Prowadzi nas do odrzucania ludzi, prowadzi do wojny: wojny domowej, wojny środowiskowej, wojny w miejscach pracy. Jest początkiem, ziarnem wojny: zawiść i zazdrość”.

Ojciec Święty na zakończenie wezwał do czujności, aby nie podejmować plotkowania z samym sobą, które prowadzi do złego myślenia o innych, do tworzenia tej bańki mydlanej. „Prośmy Pana o łaskę przejrzystego serca jakim było serce Dawida - modlił się papież. - Przejrzystego serca, które szuka jedynie sprawiedliwości, szuka pokoju. Przyjazne serce, serce, które nie chce nikogo zabić, ponieważ zazdrość i zawiść zabijają”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję