Reklama

Jubileusz najstarszej parafii w Warszawie

2018-11-25 16:27

Łukasz Krzysztofka

Łukasz Krzysztofka/Niedziela

Metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz przewodniczył uroczystej Eucharystii odpustowej z okazji 780. rocznicy powstania parafii św. Katarzyny na warszawskim Służewie.

Nawiązując do obchodzonej tego dnia uroczystości Chrystusa Króla, kard. Nycz podkreślił, że choć święto to jest stosunkowo młode – ustanowił je bowiem papież Pius XI w 1925 r. - to jednak wiara w to, że Chrystus jest Królem i Panem wszechświata jest starsza niż Kościół, ponieważ sięga Starego Testamentu. - Już Księga proroka Daniela mówi nam o Synu Człowieczym, zstępującym na obłokach od Boga po to, aby rządzić i kierować światem poprzez służbę temu światu. Nie inaczej nam mówi św. Jan Apostoł w Apokalipsie. Jesteśmy w drodze, jeszcze nie doszliśmy, a kiedy dojdziemy, zobaczymy królującego Baranka, który nabył nas wszystkich i odkupił swoją krwią – mówił metropolita warszawski.

Zobacz zdjęcia: Jubileusz najstarszej parafii w Warszawie

Kard. Nycz zaznaczył, że Królestwo Chrystusa choć jest królestwem w tym świecie, to jednak nie jest królestwem z tego świata. - Każdy człowiek, który próbuje prowadzić taką czy inną sprawę musi się liczyć z tym, że kryterium odniesienia w Chrystusowym Królestwie, ale także w tym królestwie, które na wzór Chrystusowego chce być realizowane na ziemi, z który trzeba się liczyć i do którego trzeba się odwoływać, kiedy prowadzi się ludzi i stanowi prawo, jest prawda – podkreślił pasterz Kościoła warszawskiego.

Odnosząc się do święta patronalnego parafii i rocznicy jej erygowania , kard. Nycz przypomniał dzieje parafii. - Do ludzi tu mieszkających przyszli misjonarze, prawdopodobnie z południa naszej diecezji – gdzieś spod Grójca, może spod Czerska, gdzie chrześcijaństwo ma korzenie najstarsze - i przez tę misyjną pracę Kościoła powstała pierwsza parafia pod wezwaniem Matki Najświętszej; parafia w której Kościół pełnił swoją podstawową misję – zbawienie człowieka – przypomniał metropolita warszawski. Hierarcha zachęcał także do budowania królestwa Chrystusa wszędzie tam, gdzie jesteśmy, zaczynając od swojego serca, aby promieniowało na innych, będących w drodze do Domu Ojca. – Obyśmy w tym królestwie na ziemi wszyscy się odnajdywali, idąc do tego Królestwa, które jest Chrystusowym i objawi się w pełni wtedy, kiedy On przyjdzie na końcu czasów, aby tę pełnię Królestwa potwierdzić i oddać Bogu wszystko to, co prowadził i doprowadził do ostatecznego celu – aby Bóg był wszystkim we wszystkich – powiedział kard. Nycz.

Reklama

Metropolita warszawski podkreślił, że dzisiejsza rocznica pokazuje, jak rośnie królestwo Boże i jest okazją do dziękczynienia Bogu za wszystkie dary, którymi obdarza wspólnotę tej parafii oraz modlitwy o królestwo pokoju, miłości i sprawiedliwości.

Po Mszy św. była możliwość oddania czci relikwiom patronki parafii.

Parafia św. Katarzyny jest najstarszą parafią w granicach dzisiejszej Warszawy. Została ufundowana przez księcia mazowieckiego Konrada I i erygowana w 1238 r. przez biskupa poznańskiego Pawła z Bnina.

Tagi:
Warszawa parafia jubileusz św. Katarzyna

Reklama

Św. Katarzyna ciągle pisze historię

2018-11-28 11:04


Edycja warszawska 48/2018, str. VI

Rozmowa z ks. kan. Wojciechem Gnidzińskim, proboszczem parafii św. Katarzyny Aleksandryjskiej, najstarszej wspólnoty wiernych w Warszawie

Archiwum parafii
Ks. Wojciech Gnidziński, proboszcz parafii św. Katarzyny Aleksandryjskiej

Artur Stelmasiak: – Jak Ksiądz się czuje w roli proboszcza najstarszej parafii w Warszawie?

Ks. Wojciech Gnidziński: – Czasami wydaje mi się, że jak mityczny Atlas trzymam na barkach prawie VIII wieków... (śmiech). Ale tak naprawdę to jest duży zaszczyt i zobowiązanie, bo stoję na czele wspólnoty parafialnej, która ma wspaniałą tradycję.

– Księdza parafia ma kilka sprzeczności, bo najwięcej lat, ale dosyć mało wiernych. Ilu mieszkańców liczy nasza 780-latka?

– Jak na warszawskie realia jest to parafia kieszonkowa, bo na jej terenie mieszka 4 tys. osób, z czego do kościoła chodzi ok. 600 osób.

– To wielkość wiejskiej parafii.

– Służew był kiedyś wsią. Został włączony w granice Warszawy dopiero w 1937 r. Ale cały czas stawiane są nowe osiedla i osób na naszym terenie przybywa. Jednak mało kto zdaje sobie sprawę, że św. Katarzyna jest matką wielu parafii lewobrzeżnej Warszawy. Z naszej parafii przez VIII wieków wydzielono ok. 200 kolejnych. Kto może pochwalić się tyloma córkami? Badamy tę historię i kiedyś zrobimy zlot parafii-córek.

– Ale proboszcza przez wieki „ograbiono” z włości...

– To naturalny proces. Kościół parafialny powinien być blisko ludzi. Pewnie w najbliższej dekadzie dojdzie do kolejnego podziału, bo tzw. osiedle pod skocznią ciągle się rozbudowuje. Ci ludzie także powinni mieć kościół koło siebie i pewnie kolejny kawałek naszej parafii zostanie odcięty.

– Czy Ksiądz na to pozwoli?

– Będę orędował za tym pomysłem, bo przecież każdy ksiądz powinien się cieszyć z nowej parafii. W ten sposób Kościół idzie do ludzi. U nas budują z drugiej strony osiedla, a więc bilans „owieczek” może się wyrówna. Choć ludzi z nowych osiedli niezbyt widać w naszym kościele.

– Ustaliliśmy więc, że parafia jest stara i niewielka. Ale ma także nowoczesne formy duszpasterstwa, jak Stowarzyszenie Przedsiębiorców Katolickich. Skąd się oni wzięli?

– To jest aktywna grupa tradycyjnych parafian i przedstawicieli small businessu. Nie są to jacyś potentaci gospodarczy, ale ludzie mocno związani z Kościołem, którzy chcą jego nauczaniem kierować się w swojej pracy zawodowej. Życie według Dekalogu w biznesie nie jest wcale czymś prostym, a oni mimo wszystko podejmują ten trud.

– W parafii prężnie działa też Caritas. Jaką szczególną akcją Ksiądz może się pochwalić?

– W małej parafii jest mniejsza anonimowość i odnalezienie osób potrzebujących jest łatwiejsze. W zeszłym roku pomogliśmy osobie niepełnosprawnej, która nigdy nie miała w domu łazienki. Udało się zorganizować dużą akcję „łazienka” i zebrać sporo pieniędzy, by urządzić tej pani sanitariaty z prawdziwego zdarzenia. Teraz pomagamy jej przed operacją, która może zmniejszyć jej niepełnosprawność. Ta potrzebująca pani została odnaleziona podczas zwykłej parafialnej kolędy.

– Księża zastępują pracowników socjalnych.

– Oczywiście po to jest kolęda, by wiedzieć, jak żyją parafianie i czy im czegoś nie brakuje. Działalność charytatywna Kościoła jest od początku jego istnienia. Z tego wymiaru parafii żaden proboszcz nie może zrezygnować.

– A skąd wziął Ksiądz dosyć nietypowy kult św. Charbela?

– Grupa Modlitewna św. Charbela jest typową oddolną inicjatywą wiernych, która przyciąga ludzi z całej okolicy. To inicjatywa popularnego z programów gastronomicznych Wojciecha Modesta Amaro i jego żony Agnieszki. To bardzo przyzwoici ludzie, którzy odnaleźli Pana Boga w swoim życiu, a do nas przywieźli kult św. Charbela.

– Parafia jest więc otwarta na inicjatywy świeckich.

– My przecież bez świeckich nic nie zrobimy. Kiedyś był Kościół elit, później Kościół mas, a teraz jest czas Kościoła wspólnot. Kiedyś wystarczyło w niedzielę wyjść na ambonę, pod którą były tłumy, a teraz trzeba działać inaczej, bo taka forma już nie wystarczy. Jeżeli nadal chcemy przynosić owoce to musimy postawić na świeckich i na wspólnoty.

– Parafia Księdza słynie też z wymiaru patriotycznego. To przed kościołem św. Katarzyny w 1993 r. powstał jeden z pierwszych w Polsce pomników Żołnierzy Wyklętych.

– To zasługa ks. prał. Józefa Maja, który dbał bardzo o wymiar historyczno-patriotyczny tego miejsca. Na naszym cmentarzu przy ul. Wałbrzyskiej znajdują się bezimienne groby bohaterów podziemia antykomunistycznego. Czczenie pamięci Żołnierzy Wyklętych jest dla nas czymś naturalnym.

– A Księdza zasługą jest teraz kontynuacja.

– A co mam zrobić? Nie sposób nie kochać historii Polski i tego miejsca. Przecież jestem proboszczem prawie 800-letniej parafii, której tradycja mnie zobowiązuje. Sam w wolnych chwilach uczę się tej pięknej historii. Ta parafia była spleciona z wielkimi wydarzeniami naszych dziejów. Mówi się o obecności Sobieskiego, Kościuszki i o Julianie Ursynie Niemcewiczu. Naszym parafianinem ze wsi Ursynów był as lotnictwa płk Jan Zumbach.

– Kolejnym ważnym wydarzeniem w Księdza parafii był pierwszy w Polsce pogrzeb dzieci nienarodzonych w 2005 r.

– Tak, wówczas powstała na cmentarzu pierwsza mogiła zbiorowa, a po jej zapełnieniu musieliśmy wybudować kolejny grób. Pogrzebów dzieci nienarodzonych jest u nas bardzo dużo. W każdą 3 sobotę miesiąca o godz. 18 mamy Mszę św. dla rodziców po stracie dziecka nienarodzonego. Na te Msze św. przychodzi dużo osób.

– Czy podczas tych Mszy św. ludzie są jakoś szczególnie rozmodleni?

– Bez wątpienia... Powiem panu, że choć mam 33 lata kapłaństwa, to pogrzeb takich dzieci zawsze jest dla mnie wielkim przeżyciem. Bardzo trudna jest modlitwa nad niewinnym dzieckiem z powodu czysto ludzkiego. Szczególnie chwyta za gardło i z trudem wydobywam z siebie słowa. Wiele miałem już takich pogrzebów i jakoś nie potrafię się przełamać.

– A przecież te dzieci idą do Nieba. Dlaczego pogrzeb jest trudny?

– Nie tylko dla mnie te pogrzeby są bardzo trudne. Rozmawiałem o tym z kolegami księżmi, to mówili, że mają takie same odczucia. Kobieta nosi przez miesiące maleństwo w swoim łonie i nagle je traci. To jest dramat, w którym trudno o słowa...

– Ale piękne jest to, że Kościół rozpowszechnił taką praktykę. W ten sposób pokazujemy światu, że dzieci w łonach matek to są prawdziwe i pełnowartościowe osoby.

– Tak, to ważne, by powiedzieć, że one nie są zlepkiem komórek, który można wyrzucić do śmietnika w gabinecie ginekologicznym, ale tak jak każdy człowiek zasługują na nasz szacunek i modlitwę na Mszy św. Dzięki rozpoczęciu pogrzebów dzieci nienarodzonych parafia św. Katarzyny kolejny raz zapisała się w najnowszej historii Polski, ale także dziś piszemy ją ciągle na nowo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Żywy Bóg na Dworcu Głównym

2019-11-13 11:47

Agnieszka Bugała
Edycja wrocławska 46/2019, str. 1

Delikatna, szklana monstrancja z wizerunkiem Maryi tulącej i całującej Syna – w otwartych ramionach Matki kustodium z białą Hostią: Jezus eucharystyczny – to będzie centrum kaplicy na Dworcu Głównym we Wrocławiu, której otwarcie zaplanowano na koniec roku

Archiwum
Projekt kaplicy na wrocławskim Dworcu Głównym

Kaplica zostanie wpisana do prowadzonej przez Stowarzyszenie „Communita Regina della Pace” modlitwy o pokój na świecie.

Autorem projektu kaplicy św. Katarzyny Aleksandryjskiej jest biuro projektowe inż. Andrzeja Gacka. Monstrancję wymyślił i wykona gdański artysta Mariusz Drapikowski – znany na całym świecie autor „12 Gwiazd w Koronie Maryi Królowej Pokoju”.

Dworcowa kaplica funkcjonowała do stycznia 2010 r., wtedy odprawiono w niej ostatnią Mszę św. Po rewitalizacji dworca, w miejscu po niej urządzono komisariat policji. Starania o powrót kaplicy na dworzec trwały od 2012 r. Ks. Jan Kleszcz, proboszcz parafii pw. św. Jerzego Męczennika i Podwyższenia Krzyża Świętego we Wrocławiu-Brochowie i duszpasterz kolejarzy archidiecezji wrocławskiej, od siedmiu lat, krok po kroku, nie ustaje w zbudowaniu na dworcu miejsca modlitwy – dla kolejarzy i podróżnych. Dzięki porozumieniu zawartemu w 2016 r. między PKP SA a Kurią Metropolitalną Wrocławską prace na dworcu wreszcie mogły się rozpocząć. – Pomysł jest prosty: wieczysta adoracja Najświętszego Sakramentu w nowej kaplicy i konfesjonał z dyżurującymi kapłanami – mówi ks. Jan Kleszcz.

Prace w miejscu przeznaczonym na kaplicę już trwają, a w pozyskiwanie środków na realizację przedsięwzięcia włączyło się wiele osób. Aktywnie kwestują młodzi z brochowskiej parafii pod opieką ks. Arkadiusza Krzeszowca.

Chętni do włączenia się w budowę kaplicy mogą kupić cegiełki albo dokonywać wpłat na konto. Inicjatywa jest tak ważna, że warto mieć w niej swój udział, nawet, gdybyśmy swoją wpłatą przyczynili się do sfinansowania choćby kawałka podłogi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Otwarto watykańską noclegownię, która „szokuje pięknem”

2019-11-15 18:50

Beata Zajączkowska/vaticannews.va / Watykan (KAI)

Tuż przy placu św. Piotra otwarto watykańską noclegownię dla bezdomnych. Schronienie znajdzie w niej ok. 50 mężczyzn i 15 kobiet. Noclegownia powstała z inicjatywy papieskiego jałmużnika, a opiekować się nią będą wolontariusze ze Wspólnoty św. Idziego.

Vatican News

Noclegownia mieści się w historycznym pałacu, który rzymska rodzina Migliori w 1930 r. podarowała Stolicy Apostolskiej. W czteropiętrowym budynku m.in. mieszkały siostry zakonne, był nowicjat i bursa dla dziewcząt. Z czasem został opuszczony i popadał w ruinę. W rozmowie z Radiem Watykańskim kard. Konrad Krajewski wyznaje, że gdy odnalazł ten pustostan papież Franciszek od razu postanowił przekazać go na pomoc bezdomnym.

- Ojciec Święty natychmiast zdecydował, że przeznaczamy budynek na noclegownię, która chcemy, by zaszokowała pięknem. Zaszokowała pięknem, tak jak syn marnotrawny został zaszokowany tym, że ojciec na niego czekał i dał mu wszystko co najlepsze. I myślę, że my tutaj musimy właśnie tak działać. Nie mówić bezdomnym o Bogu, tylko tak żyć, tak się nimi opiekować, żeby oni nas zapytali dlaczego – mówi papieskiej rozgłośni kard. Krajewski.

– Najpierw była zebrana grupa bezdomnych: murarzy, stolarzy, tynkarzy, hydraulików. I oni odnawiali ten dom. Jest dokładnie ich. Dom już jest otwarty bowiem od wczoraj mieszkają nasi pierwsi goście. Jeden z nich od sześciu lat mieszkał na ulicy. Chcemy żeby zapytali: „kim ja jestem, żebym był przyjmowany w tak pięknych pomieszczeniach”. Ci, którzy tutaj wchodzili wczoraj mówili: „to nie dla nas, chyba ksiądz pomylił budynek”. No właśnie nie. Taki jest Jezus. Dom już jest poświęcony przez obecność bezdomnych, bo oni reprezentują Jezusa. Nie musimy wcale tego kropić wodą święconą, żeby jeszcze potem zostały ślady na świeżo pomalowanych ścianach.

Kard. Krajewski podkreśla, że osoba zgłaszająca się do noclegowni nie może być pijana, co nie znaczy, że nie może być dotknięta chorobą alkoholową. Bezdomni będą mogli korzystać z pomocy tak długo, jak będzie im potrzebna, nie ma limitu czasu. Na dzień noclegownia jest zamykana, ale do dyspozycji gości są pokoje dziennego pobytu. „Dwa piętra budynku zajmują pokoje do spania. Dla kobiet wydzielono osobne skrzydło” – mówi kard. Krajewski.

„Wiele mebli dostaliśmy z pięciogwiazdkowego hotelu Hilton. Dlatego wyposażenie jest na takim poziomie. I to wszystko przeznaczamy dla biednych, czyli dla Jezusa. Jest sala komputerowa, żeby mogli np. przez Skype'a porozmawiać z bliskimi, żeby mogli napisać podanie o dokumenty, o wyrobienie paszportu. I oczywiście wszędzie tutaj będą wspierani przez wolontariuszy ze Wspólnoty św. Idziego, którym powierzona jest ta noclegownia – mówi Radiu Watykańskiemu jałmużnik papieski. – Drugie piętro to przede wszystkim refektarze, ogromna jadalnia, gdzie możemy przyjąć ok. 80 osób. Olbrzymia kuchnia, w której gotują także stali diakoni zupy i posiłki na ulice. Rozdajemy je bowiem we wtorki, czwartki i niedziele na stacjach kolejowych, za każdym razem dla ok. 300 osób. Te wielkie garnki, które mieszczą po 100 litrów są właśnie z takim przeznaczeniem. Trzecie piętro to są pokoje: jedno, dwu, trzy, pięcioosobowe. W sumie możemy pomieścić 50 osób w bardzo intymnych, kameralnych warunkach, ale wszystko jest przystosowane w ten sposób, że gdyby przyszła konieczność, np. mrozy, śnieg, czy deszcze, wszystkie łóżka mogą być piętrowe. I tym sposobem zamiast 50 możemy gościć 100 osób. W każdym pokoju jest obraz, świetna pościel, przy każdym łóżku stoliczek z lamką, żeby było naprawdę domowo i przyjaźnie”.

Papieski jałmużnik planuje, że noclegownia będzie zarabiała na swoje utrzymanie. Wykorzystany do tego zostanie taras budynku, z którego roztacza się przepiękny widok na bazylikę watykańską. „Taras chcemy przeznaczyć dla dziennikarzy. Kiedy będą chcieli robić różne nagrania z Watykanu, to mogą robić wywiady z naszego tarasu, gdzie prawie dotyka się kopuły św. Piotra, a to co zapłaciliby na mieście zostawią w noclegowni, by ją utrzymywać” – podkreśla kard. Krajewski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem