Reklama

Refleksje chicagowskie

Alleluja, Jezus żyje!

Ks. Adam Galek
Niedziela w Chicago 13/2005


Fot. Archiwum

Radosne Alleluja rozbrzmiewa już od 2000 lat, napełniając potężną mocą serca ludzi wierzących w Chrystusa Zmartwychwstałego. Jego uczniowie najpierw zasmuceni po tragedii Wielkiego Piątku, dopiero w perspektywie Zmartwychwstania zdolni byli pojąć Triduum Paschalne - przejście Jezusa ze śmierci do życia. Zawiedzione nadzieje na nowo odżyły w nich, kiedy zobaczyli Zmartwychwstałego i usłyszeli słowa: „Nie lękajcie się, to Ja jestem” (por. J 6, 20). Wszystkie Jego wcześniejsze słowa i czyny zaczęły na nowo odżywać w ich sercach. Jak prawidłowo odczytana przez mistrza partytura, zaczęły układać się w zrozumiale brzmiącą symfonię. Widząc Zmartwychwstałego, Apostołowie rozumieli już wypowiedziane wcześnie przez Niego słowa: „Ja jestem Zmartwychwstaniem i Życiem [...]. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki” (J 11, 25-26). Oto słowa nadziei, które stały się rzeczywistością i to dostępną każdemu człowiekowi. Tym wysłużonym przez siebie darem życia wiecznego Jezus obdarowuje każdego, kto w Niego uwierzy. Jedyny warunek, którego On oczekuje, to wiara w Zmartwychwstanie. Jezus mówi o wierze w Niego samego, gdyż to On jest Zmartwychwstaniem i Życiem. Jak dojść do takiej żywej wiary w Jezusa? - pytamy często. Najprostsza droga to przede wszystkim uświadomienie sobie kruchości swojego życia, zmierzającego nieuchronnie ku śmierci. Trzeźwo myślący człowiek samym tylko własnym rozumem nie potrafi znaleźć skutecznego środka na przedłużenie życia. Jednocześnie realizm śmierci nie pozwala człowiekowi pozostać biernym w obliczu tak wielu pytań, na które nie znajduje logicznej odpowiedzi. Jeśli chce być konsekwentny, to musi szukać odpowiedzi u Kogoś, kto przekroczył próg śmierci i żyje. „Śmierć zwarła się z życiem i w boju, o dziwy, choć poległ Wódz życia, króluje dziś żywy” - śpiewamy w Poranek Wielkanocny. Tym prawdziwym Wodzem życia jest Jezus Chrystus Syn Boży, który umarł i zmartwychwstał. W Nim splotły się te tajemnice, których człowiek sam nie potrafił do tej pory rozwiązać, tj. tajemnica śmierci i życia.
Wiara uczniów Jezusa po Zmartwychwstaniu nabrała nowej postaci. Nie była tylko wiarą w prawdomówność Jezusa, ale obejmowała doświadczenie całej Jego osoby. Było to spotkanie z tym samym Jezusem, z którym przebywali przez 3 lata, razem z Nim chodząc, jedząc i pijąc. Spotkanie z nową rzeczywistością nie tylko dokonywało się w ich umysłach przez akt wiary, ale było to ich osobiste doświadczenie spotkania ze Zmartwychwstałym. Taką wiarą odznacza się Jan Paweł II. Andre Frossard (znany francuski dziennikarz, konwertyta) na podstawie wywiadów z Ojcem Świętym napisał o jego żywej wierze książkę, którą zatytułował Nie lękajcie się. Pisze w niej: „[...] uświadomiłem sobie w pełni dysproporcję między nami małymi chrześcijanami, nękanymi przez problemy na miarę naszej przeciętności, a obecnym Następcą św. Piotra, który - jeśli wolno się tak wyrazić - nie potrzebuje wcale wierzyć, - dla niego bowiem prawdy wiary to namacalna rzeczywistość. To, że Bóg, który wcielił się w Jezusa Chrystusa, żyje, działa i napełnia cały wszechświat swoją miłością, to wszystko Papież jak każdy mistyk w jakiś sposób odczuwa, dotyka tego i doświadcza przez wiarę. To, co dla nas może być problemem, dla Ojca Świętego jest faktem obiektywnie sprawdzalnym. Wydaje mi się - mówi Frossard - że Papież naprawdę przeniknięty jest duchem Ewangelii, że wypełniają się na nim słowa przekazane nam przez św. Mateusza: »Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała] i na tej skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą«” (por. Mt 16, 17-18). Sam Papież powiedział o swojej encyklice, którą skierował do całego świata, że jej treść przyniósł ze sobą i że tylko musiał przepisać z pamięci i doświadczenia to, czym żył u progu pontyfikatu.
Jedynie taka pewna wiara jest żywa i daje radość. Doświadczyli jej Apostołowie i dzielili się nią z każdym, kto ich słuchał. Radosne Alleluja (Chwalmy Pana) - Jezus żyje! - to przeświadczenie spływało na Apostołów jak balsam i stawiało ich w nowej namacalnej rzeczywistości, budzącej nadzieję. Uwierzyć w Chrystusa Zmartwychwstałego, to dzielić się tą samą radością, której doświadczyli uczniowie Jezusa i powiedzieć za św. Piotrem i św. Pawłem: my nie możemy milczeć, ale musimy mówić, że On zmartwychwstał i żyje. W ich wnętrzu obudziła się wiara oparta na doświadczeniu Zmartwychwstałego Pana. O takiej wierze jak skała opartej o Prawdę mówi Papież w encyklice Fides at ratio. Rozum i wiara to dwa skrzydła, na których unoszą się słowa Prawdy. Tą Prawdą jest Jezus Chrystus, który umarł i zmartwychwstał. Żeby unosić się na skrzydłach Prawdy prawidłowo, to potrzeba te skrzydła umiejętnie rozwijać. Prawidłowy rozwój rozumu i wiary zależy od człowieka. Nierównomierny rozwój jednego skrzydła prowadzi do zniekształcenia i skarłowacenia poznania, uniemożliwiającego prawidłowe latanie ku górze, ku Prawdzie. Czy może ptak z rozwiniętym tylko jednym skrzydłem dobrze latać? Na pewno nie. Podobnie też, jeśli człowiek rozwinie dobrze sam rozum, a zaniedba rozwijać wiarę, to jego latanie w kierunku Prawdy będzie chybione. Z kolei karłowata wiara, źle rozwinięta w stosunku do wiedzy będzie tylko utrudniać poznanie tej złożonej rzeczywistości fizyczno-duchowej. Również odwrotnie sama wiara oparta jedynie o emocje, a bez używania rozumu, będzie narażać na ośmieszenie samą Prawdę i prowadzić może do religijnych dziwactw. Prośmy za Apostołem, aby Jezus Zmartwychwstały pozwolił nam dobrze zrozumieć nasze istnienie i powołanie oraz „przymnożył” nam wiary w Jego żywą obecność na naszej drodze życia.

Benedykt XVI zaproponował kard. Bergoglio ważne stanowisko. Jednak on odmówił

2019-07-22 15:03

pb (KAI/cruxnow.com) / Watykan

Amerykański portal katolicki Crux twierdzi, że po swym wyborze w 2005 r. papież Benedykt XVI zaproponował ówczesnemu arcybiskupowi Buenos Aires kard. Jorge Mario Bergoglio stanowisko sekretarza stanu Stolicy Apostolskiej. Jednak przyszły papież Franciszek odmówił. Według tej informacji Benedykt XVI chciał, aby kard. Bergoglio pomógł mu w oczyszczeniu kurii rzymskiej.

Grzegorz Gałązka

Crux powołuje się na znajomego Franciszka z czasów, gdy był arcybiskupem Buenos Aires. Ks. Fernando Miguens, były rektor seminarium duchownego w San Miguel na przedmieściach stolicy Argentyny przypomina, że już „Paweł VI bardzo cierpiał z powodu zepsucia w Stolicy Apostolskiej”. - Wiem, że Jana Paweł II także bardzo cierpiał z tego powodu, ale postanowił, że jego priorytetem będzie misja. Biedny Benedykt [XVI] próbował stawić temu czoła i aby to zrobić, zaproponował Bergoglio, że mianuje go sekretarzem stanu, ale Jorge mu odmówił - twierdzi duchowny.

Według portalu pogłoska o oferowaniu kard. Bergoglio stanowiska sekretarza stanu pojawia się po raz pierwszy. Jednak - jak przypomina watykańska korespondentka Cruxa, Inés San Martín - już „pod koniec pontyfikatu Jana Pawła II mówiło się, że argentyński kardynał mógłby otrzymać wysokie stanowisko w Watykanie”. Weteran włoskich watykanistów Sandro Magister pisał 2002 r., że po jego zaangażowaniu w prace zgromadzenia Synodu Biskupów w 2001 r. niektórzy dostojnicy kościelni chcieli powołania kard. Bergoglio do pracy w Rzymie, na co on sam miał wówczas odpowiedzieć: „Umarłbym w kurii”.

Mimo odmowy, zdaniem źródeł portalu Crux, relacje Benedykta XVI z kard. Bergoglio miały charakter osobisty i naznaczone były głębokim szacunkiem. Niewymieniony z nazwiska były współpracownik kardynała twierdzi, że kiedykolwiek Bergoglio jechał do Rzymu, „mógł pójść do papieża niemal bez proszenia o audiencję”. Obydwaj mieli też „regularnie, czasem nawet raz w miesiącu”, rozmawiać przez telefon.

Brytyjski pisarz Austen Ivereigh, autor m.in. książki „Prorok. Biografia Franciszka, papieża radykalnego”, powiedział portalowi Crux, że „kard. Bergoglio miał w Rzymie reputację krzyżowca walczącego z zepsuciem i papież Benedykt bardzo wysoko go cenił, dlatego pomysł poproszenia go o to, by był sekretarzem stanu wydaje się prawdopodobny”. A jeśli tak było, to „Bergoglio bardzo mądrze zrobił, że tę propozycję odrzucił”, gdyż „bez autorytetu papieskiego stojącego za oczyszczającą reformą, nie można jej dokonać”.

Crux uważa za „dobrze udokumentowany” fakt to, że kard. Bergoglio był kandydatem na papieża już w 2005 r., lecz tym, którzy proponowali jego kandydaturę miał powiedzieć, by popierali kard. Ratzingera.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jak Lublin stał się Częstochową

2019-07-24 08:46

Anna Artymiak

Z okazji 70. rocznicy Cudu Lubelskiego Wydawnictwo Archidiecezji Lubelskiej „Gaudium” przygotowało książkę pt. „Cud. W 1949 r. Lublin stał się Częstochową”. Publikacja opracowana przez Mariolę Błasińską przedstawia historię i świadectwa uczestników niezwykłych wydarzeń w katedrze lubelskiej.

Katarzyna Artymiak

Historia i świadectwa

Książka Marioli Błasińskiej jest pierwszą tak obszerną rekonstrukcją wydarzeń. Zawiera świadectwa uczestników cudu, jak i analizę dokumentów z 20 archiwów państwowych i kościelnych z całej Polski. Autorce udało się dotrzeć do wielu źródeł, w tym do państwowych dokumentów, powszechnie uważanych za zniszczone, a także do będących jeszcze w opracowaniu zbiorów z sekretariatu prymasa Polski kard. Stefana Wyszyńskiego. Najcenniejszym i najbogatszym źródłem były jednak zbiory Archiwum Archidiecezjalnego i archikatedry lubelskiej. M. Błasińska wykorzystała również materiały ze zbiorów osób prywatnych. Tytułowe zagadnienie omówione jest w kontekstach historycznym i religijnym, było to bowiem wydarzenie, które wpisało się w dzieje regionu i całego kraju, stając się źródłem wielu głębokich przeżyć duchowych. Książkę ubogaca cenny materiał fotograficzny, na który składają się zdjęcia historyczne oraz współczesne, a także skany dokumentów państwowych i kościelnych.

Prezentacja książki

W przededniu rocznicy Cudu Lubelskiego w Trybunale Koronnym odbyła się promocja książki z udziałem autorki oraz zaproszonych gości, m.in. abp. Stanisława Budzika, biskupów Ryszarda Karpińskiego i Mieczysława Cisło, proboszcza archikatedry ks. Adama Lewandowskiego, dyrektora „Gaudium” ks. Marka Szymańskiego, dyrektora lubelskiego oddziału IPN Marcina Krzysztofika i Jacka Wołoszyna (KUL/IPN). W spotkaniu uczestniczyli także: Jerzy Cichocki - świadek wydarzeń sprzed 70 lat oraz rodziny Zygmunta Dempka, chemika który badał łzę na obrazie, i Heleny Rawczuk, młodej kobiety, która w lipcu 1949 r. zginęła przed katedrą.

Opowiadając o pracy nad książką, Mariola Błasińska podkreślała, że największe wrażanie zrobiły na niej świadectwa. Przywołała jedno, Stefani z Kozienic, do której 3 czerwca, dokładnie miesiąc przed rocznicą Cudu Lubelskiego, przyszła we śnie Matka Boża. Chora kobieta usłyszała słowa: „wytrzymaj jeszcze miesiąc”; była przekonana, że umrze. Kiedy dowiedziała się o cudzie w Lublinie, wybrała się do katedry. Modląc się przed obrazem Matki Bożej dostrzegła, że postać Maryi jest dokładnie taka sama, jak z jej snu. Uzdrowiona kobieta co roku przyjeżdżała do katedry i składała świadectwo; w latach 60. XX wieku złożyła wotum wdzięczności za dar uzdrowienia.

Relacja świadka

Bezpośrednim świadkiem zdarzenia z 1949 r. był gen. Jerzy Cichocki, obecnie prezes kraśnickiego okręgu Związku Piłsudczyków RP. - Byłem jednym z pierwszych świadków cudu, który miał miejsce w katedrze lubelskiej. W ostatnich dniach czerwca, po skończeniu gimnazjum, zdawałem egzaminy do technikum budowlanego w Lublinie. To była niedziela; miały być ogłoszone wyniki z pierwszej części egzaminu. Z kolegą pojechaliśmy do szkoły i okazało się, że zostaliśmy dopuszczeni do egzaminów ustnych. Wracając, szliśmy przez Krakowskie Przedmieście; po południu przechodziliśmy koło katedry. Zaproponowałem, by wstąpić na odmówienie pacierza w intencji dalszych egzaminów. Kiedy weszliśmy do kościoła było już po sumie, prawie pusto. Odmówiliśmy pacierz i w tym czasie usłyszeliśmy płacz, jakieś krzyki. Poszliśmy do lewej nawy by zobaczyć, co się stało. Odruchowo spojrzałem na obraz Matki Bożej i zobaczyłem, jak po prawej stronie utworzyła się krwawa łza, która popłynęła wzdłuż twarzy i zniknęła przy brodzie. Wszyscy padliśmy na twarz i zaczęliśmy się modlić. Zaraz pojechaliśmy do domu; o wszystkim opowiedziałem rodzicom, którzy tego samego dnia wybrali się do katedry - mówił J. Cichocki.

Wydawnictwo Archidiecezji Lubelskiej Gaudium zwraca się z prośbą, by świadkowie cudu, bądź osoby posiadające wiedzę lub materiały dotyczące samego wydarzenia jak i represji czy uzdrowień, zgłaszały się do siedziby wydawnictwa przy ul. Ogrodowej w Lublinie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem