Reklama

Małżeństwo to jedno z drugim splecione w Bogu

Agnieszka Bugała
Edycja dolnośląska 13/2005

Maria i Luigi Beltrame Quattrocchi, włoskie małżeństwo z ubiegłego stulecia. Przed 21 października 2001 r. znani szerokim kręgom znajomych i przyjaciół. Dziś, znani na całym świecie, jako pierwsi w historii Kościoła małżonkowie, którzy zostali wyniesieni do godności ołtarzy razem. „Są błogosławieni, ponieważ byli małżonkami i rodzicami czworga dzieci” - mówił Jan Paweł II podczas homilii w dniu beatyfikacji.

Bóg powierzył małżeństwu wzniosłą posługę strzeżenia życia. Przed Dniem Świętości Życia warto o tym zadaniu przypomnieć

Maria Corsini ur. się w 1884 r. we Florencji, w jednej z najstarszych rodzin arystokratycznych w mieście. W 1893 r., po licznych przeprowadzkach spowodowanych wojskową karierą ojca, zamieszkała w Rzymie. Tutaj ukończyła szkołę średnią i dojrzewała jako chrześcijanka i kobieta. Znała języki obce, grała na fortepianie i czytała klasyków literatury. Jej ogólne wykształcenie przekraczało znacznie poziom kształcenia ówczesnych kobiet.
Luigi Beltrame Quatrocchi ur. się w 1880 r., w Katanii. W czasie studiów na Wydziale Prawa mieszkał w Rzymie u swego wujostwa. Rodzina ta przyjaźniła się z rodziną Marii i w ten sposób, w 1898 r. mogli się poznać. Po roku spotkań wyznali sobie miłość. Datę tego wyznania i pierwszego pocałunku obchodzili jako rocznicę zaręczyn. Do zaręczyn oficjalnych, według rytuału właściwego ich epoce i pozycji społecznej, doszło w marcu 1905 r., a w listopadzie tegoż roku odbył się ślub w Bazylice Santa Maria Maggiore.
Po niespełna roku urodził się pierworodny syn Filippo (dziś ksiądz Tarcisio), później Stefania (s. Maria Cecylia), Cesare (ojciec Paolino) i wreszcie, w 1914 r. po ciąży o bardzo trudnym przebiegu urodziła się córka Enrichetta. (W sytuacji zagrożenia życia brzemiennej Marii, lekarz zaproponował aborcję, by ratować przynajmniej matkę. Maria udała się z pielgrzymką do rzymskiego sanktuarium Divino Amore, by uprosić szczęśliwe rozwiązanie.) Byli małżeństwem przez 46 lat, a więc do 9 listopada 1951 r., kiedy nagle, na atak serca zmarł Luigi. Maria przeżyła męża o piętnaście lat.
W momencie ślubu Maria była bardziej dojrzała religijnie niż Luigi i początkowo to ona była główną inspiratorką ich praktyk religijnych, lektur i apostolatu. Jednak już po kilku latach zaczęli wspólnie kroczyć drogą ku świętości, wspierając się nawzajem - gdy jedno z nich zwalniało, drugie czekało i dodawało sił. Rytm ich codziennego życia wyznaczała praca, wspólna modlitwa, codzienna Msza i Komunia święta. Bez trudu przekazali i włączyli dzieci w swe życie wiary. Maria uczyła dzieci modlitwy, nadzorowała odrabianie lekcji oraz pilnie chroniła je od nieodpowiednich znajomości. Luigi chodził z nimi na wycieczki i odprowadzał do szkoły, wstępując po drodze na krótką modlitwę do kościoła. On też prowadził wieczorem wspólną modlitwę, a gdy dzieci były większe - różaniec. Dzieci brały udział w nabożeństwach, adoracji Najświętszego Sakramentu, dyskusjach i konferencjach duchowych. W 1920 r. za radą doradcy duchowego całej rodziny, ojca Matteo Crawley´a, w domu została dokonana intronizacja Najświętszego Serca Pana Jezusa, do którego oboje małżonkowie mieli szczególną miłość i nabożeństwo.
Oprócz ogromnego zaangażowania w życie rodzinne, Maria bardzo konsekwentnie rozwijała swój talent literacki. Pozostawiła kilkanaście książek i artykułów o życiu małżeńskim i roli matki w życiu rodziny. Wiele z nich ma ton wychowawczy, ale niektóre są zapiskami odczuć, pragnień i myśli świadczących o jej głębokim życiu wewnętrznym. W jednej z ostatnich książek, pt. Wątek i osnowa, tak pisała o małżeństwie: „Wątek i osnowa - nitka po nitce - współpracuje z osnową, jest jej funkcją. Muszę całkowicie skupiona na darze z siebie samej upiększać solidny, męski fundament osnowy własną nicią - wątkiem delikatności i miłości.(...) Bóg zechciał, aby sakrament małżeństwa był ścisłym przymierzem: uporządkowanym, ukształtowanym, nabierającym stopniowo spoistości i trwałości dzięki wzajemnemu zrozumieniu, płynącemu z miłości. Takie jest właśnie małżeństwo: nitka po nitce, jedno z drugim splecione w Bogu, na zawsze, nieprzerwanie, aż do śmierci. Dopiero wtedy tkanina, znajdująca się w rękach Boskiego Tkacza, zostanie ukończona; będzie to ostatni, nie znający końca splot wątku z osnową.”
Maria i Luigi to było zwyczajne małżeństwo: pracowali, odpoczywali, wychowywali dzieci. Nie organizowali pomocy humanitarnych, wielkich akcji ewangelizacyjnych. Żadne z nich nie oddało życia za drugiego człowieka, żadne nie dźwigało ciężkiego krzyża objawień czy mistycznych doznań. Dlaczego Kościół wyniósł tych dwoje do godności błogosławionych? Dziś, po II Soborze Watykańskim, a przede wszystkim dzięki nauczaniu Jana Pawła II, odpowiedź na to pytanie nie przynosi już tylu trudności. Kościół uczy, że małżeństwo sakramentalne jest nie tylko związkiem dwóch osób, jest związkiem tak trwałym i w oczach Boga tak nierozerwalnym, że „nie są już dwoje, lecz jedno”, jedno w ciele i w duszy. I w taki sposób Kościół popatrzył na Marię i Luigiego: nie na dwie różne osoby, ale na jedno, żywe rozmiłowane serce małżonków, na splot „wątku i osnowy”. Kościół popatrzył na serce skierowane na Boga, który ich sobie podarował i powierzył, a oni chcieli do Niego przynależeć.
Scena stworzenia człowieka, opisana w Księdze Rodzaju, kiedy Bóg zatroskany o mężczyznę mówi: „Potrzebna mu pomoc”, to właśnie ten moment, kiedy Bóg podarowuje mężczyźnie kobietę i kobiecie mężczyznę. Jednak nie tylko po to - jak wielu zwykło myśleć - aby mu usługiwała. Przede wszystkim po to, aby byli sobie nawzajem pomocą w drodze do Ojca, w drodze do Domu. To długa droga, a wędrowanie z kimś, kto też z całego serca chce tam dotrzeć i dokłada wszelkich starań, aby nie zabłądzić, jest o wiele łatwiejsze. Życie Marii i Luigiego jest wypełnieniem tego zadania. Ich życie domowe, pełne miłości, ciepła, cierpliwości i niezwykłej wręcz życzliwości, było tak naprawdę tylko owocem pracy i wysiłku, jaki oboje wkładali w rozwój życia duchowego. I - co najważniejsze - nie chodziło o to, aby stanął przed Bogiem doskonały Luigi i doskonała Maria. Dobrze zrozumiane słowa Boga skierowane do człowieka w Raju zaowocowały właśnie tym, że każdego dnia małżonkowie Beltrame Quattrocchi podejmowali trud, aby jednym sercem dążyć do świętości. Nie osobno, każde na swój sposób, ale we wspólnym trudzie łączenia tych dwóch nici, o których pisała Maria. Nitki nie miały biec równolegle, obok siebie, one się miały nieustannie przeplatać, aby tkanina codziennego życia była mocna, trwała i piękna.
Odpowiedzialność za duszę, czyli za świętość współmałżonka, była dla Marii i Luigiego najwyższym wyrazem miłości, naturalnym odruchem serca człowieka wierzącego, który nie może być szczęśliwy bez osoby ukochanej ani na ziemi, ani w niebie. Miłującym się ludziom nie wystarcza przecież doczesne szczęście, pojawia się też pragnienie wiekuistego „razem”. Dlatego Maria przez wiele lat powtarzała w listach do męża i dzieci żarliwe wezwanie: „Bądźcie świętymi!”. Jest to jeden z wyrazów miłości, szczere życzenie wielkiego szczęścia, jakim się cieszą „domownicy Boga”. W jednym z ostatnich listów do księdza Paolino (syn Cesare) Maria dzieliła się swoimi duchowymi odkryciami: „W «fiat» jest wyrażona stała i totalna zgoda na wolę Bożą. W «adveniat» zawarty jest sposób na zaspokojenie gorącego pragnienia nastania Królestwa Bożego, „przepis” na to, aby Prawo Boże było słuchane i przestrzegane. «Magnificat» jest aktem dziękczynienia, który winien wypływać z serca każdego z nas, za każdym razem potężniejszym w miarę, jak rośnie nasza wdzięczność.”
Te trafne teologicznie spostrzeżenia Marii w niezwykły sposób wpisują się w misterium Zwiastowania i Dzień Świętości Życia. Obraz Boży jest obecny w każdym człowieku, życie ludzkie jest więc od samego początku Boże, święte. „Fiat” Maryi, jej odpowiedź „posłuszeństwem” wiary, i zgoda małżonków na wypełnianie Bożej woli w małżeńskim życiu, są zakorzenione w tej samej miłości, mają początek w tym samym źródle: w umiłowaniu Boga, które wyraża się totalnym zaufaniem stworzenia względem Stwórcy. Bóg, Pan życia, powierzył ludziom wzniosłą posługę strzeżenia życia, a człowiek powinien wypełniać ją w sposób godny siebie. Małżonkowie Beltrame Quattrocchi wypełnili tę posługę w sposób heroiczny.

Reklama

Rzecznik Episkopatu: różaniec nie może wywoływać sporów

2019-10-21 18:25

BP KEP / Warszawa (KAI)

"Różaniec jednoczy z Bogiem i bliźnimi, nie może wywoływać sporów. Od wieków łączy wierzących, prowadzi do Boga i jest modlitwą niosącą pokój" – przypomina rzecznik Episkopatu ks. Paweł Rytel-Andrianik w kontekście dyskusji na temat logo Marszu Niepodległości 2019.

stock.adobe.com

Rzecznik Episkopatu podkreślił, że różaniec stał się najbardziej powszechną modlitwą na świecie. „To modlitwa dla każdego. Na różańcu modlą się ludzie różnych kultur i narodów na wszystkich kontynentach – powiedział ks. Paweł Rytel-Andrianik. Dodał, że różaniec zobowiązuje do podążania za Maryją i życia wg Ewangelii.

Zaznaczył też, że św. Jan Paweł II zwracał uwagę na fakt, że modlitwa różańcowa rodzi pokój w naszych sercach i w konsekwencji – między ludźmi. Papież Polak mówił: „Odmawiajmy wytrwale różaniec we wspólnotach kościelnych i naszych rodzinach. W trakcie powtarzanych wezwań zjednoczy on serca, doprowadzi do zgody, ożywi nadzieję i obdarzy nas wszystkich pokojem i radością Chrystusa, który dla nas się narodził, umarł i zmartwychwstał”.

Rzecznik Episkopatu przypomniał, że tradycyjnie w październiku wierni modlą się na nabożeństwach różańcowych. „Niech nasza modlitwa przyniesie jak najlepsze owoce. Módlmy się o pokój na całym świecie, w intencji naszej ojczyzny i nas samych” – powiedział ks. Rytel-Andrianik.

Plakat zapowiadający tegoroczny Marsz Niepodległości przedstawia zaciśniętą pięść trzymającą różaniec. Grafice towarzyszą słowa "Miej w opiece naród cały".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

„Papieski” Harley sprzedany

2019-10-21 20:16

ts / Stafford (KAI)

Biały motocykl - „papieski” Harley-Davidson został sprzedany 20 października na aukcji w brytyjskim Stafford za 48 300 funtów (niemal 250 tys. zł). Poinformował o tym na swojej stronie internetowej dom aukcyjny Bonhams.

pixabay.com

Pobłogosławiony i sygnowany przez papieża Franciszka w Rzymie motocykl, przygotowany specjalnie dla niego, jest darem grupy motocyklistów „Jesus Biker International” z siedzibą w Schaafheimie w niemieckiej Hesji. Ten wyjątkowy egzemplarz przekazał papieżowi w maju dyrektor Papieskich Dzieł Misyjnych w Austrii ks. Karl Wallner. Dochód ze sprzedaży Harleya jest przeznaczony na pomoc dla prowadzonego przez austriacką „Missio” domu sierot w Ugandzie.

Wystawiając „papieskiego” Harleya na aukcję „Jesus Biker” oczekiwali, że przyniesie to co najmniej 300 tys. euro – tyle bowiem potrzeba na budowę planowanego domu sierot. Teraz fani Harleya są „bardzo rozczarowani”, napisała lokalna gazeta niemiecka „Main-Post”.

Papież już wcześniej, bo w czerwcu 2013 r., otrzymał innego Harleya - od producenta. Maszyna, opatrzona zdaniem „Niegdyś własność Jego Świątobliwości Papieża Franciszka” z imieniem „Francisco” na baku została sprzedana na aukcji w Paryżu za 241 500 euro, a zysk ze sprzedaży przeznaczono na schronisko Caritas dla bezdomnych na rzymskim dworcu głównym Termini.

Harley od motocyklistów dla Franciszka nawiązuje do Ameryki Południowej – rodzinnych stron papieża. Jest to maszyna w stylu „chicano”, a więc z wysoko ustawioną kierownicą i szerokim błotnikiem na tylnych kołach. Na błotniku jest widoczny krzyż. Motocykl jest utrzymany w kolorze łamanej bieli i – według ofiarodawców – zawiera wiele specyficznych szczegółów. Samo tylko wykonanie siodełka zajęło około miesiąca.

„Jesus Biker” w Würzburgu istnieje od 2014 r., obecnie liczy około 40 kobiet i mężczyzn różnych wyznań chrześcijańskich, którzy regularnie angażują się w akcje pomocowe. Pragną na nowo uwrażliwić ludzi na wiarę w Boga i pokazać, że miłość do jazdy motocyklami oraz do pokojowego przesłania Jezusa nie muszą się wykluczać, podkreślił założyciel grupy „Jesus Biker” Thomas Draxler.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem