Reklama

Chicagowska brama do nieba

Niedziela w Chicago 22/2005

Jacek Junak

Na tę chwilę czekano długo - moment poświęcenia przepięknych drzwi do bazyliki św. Jacka w Chicago

Na tę chwilę czekano długo - moment poświęcenia przepięknych drzwi do bazyliki św. Jacka w Chicago

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Drzwi do świątyni nazywane bywają „bramą do Nieba”. Przekraczając je należało zostawić za sobą doczesność, a skierować swe serca i myśli ku wieczności.
W kościołach drzwi spełniały najpierw rolę wyłącznie użytkową. Musiały być solidne, mocne, trudne do wyłamania nawet popularnym w średniowieczu taranem. Strzegły bowiem Skarbu najświętszego, najcenniejszego, którego należało bronić nawet za cenę życia - Najświętszego Sakramentu. A w dawnych czasach forsowanie kościołów wcale nie należało do rzadkości, chociaż zwyczajowo uważano, że kto schroni się we wnętrzu świątyni jest nietykalny.
Nie wiadomo, kto pierwszy zauważył, że szkoda marnować tak dużej powierzchni i na dodatek w miejscu, które nawiedzają rzesze wiernych. Po drugie, ozdabianie drzwi do kościołów wyłącznie elementami roślinnymi także wydawało się trwonieniem okazji do ewangelizacji. Przykładem takiego duszpasterskiego potraktowania tematu są Drzwi Gnieźnieńskie, prowadzące do świątyni, w której chrzczono pierwszych Polaków. Drzwi Gnieźnieńskie opowiadają dzieje św. Wojciecha. Są opowieścią w obrazkach, adresowaną do ówczesnych chrześcijan, którzy w większości nie posiedli szlachetnej sztuki czytania. Jednak taka właśnie teologiczna misja stała się coraz popularniejsza. Drzwi starych europejskich kościołów pełne są artystyczny wizji scen biblijnych i tych z życia świętych Pańskich.
Z tych wzorów korzystają chętnie współcześni, pragnąc w ten sposób ozdobić swoją świątynię. Podobna myśl przyświecała wiernym i ich duszpasterzom z polonijnej parafii św. Jacka w Chicago. Fundatorami okazałych, wykonanych z drzewa dębowego i brązu drzwi głównych, wartych 100 tys. dolarów, są państwo Podgórscy. Drzwi boczne, warte 50 tys. dolarów, ofiarowali wspólnocie państwo Boris. Architektem i wykonawcą drzwi jest Czesław Dźwigaj, architekt z Krakowa.
Proboszcz parafii św. Jacka ks. Michał Osuch zwołał na początku marca br. konferencję prasową, pragnąc poinformować opinię publiczną m.in. o powstawaniu świątynnych drzwi. Wtedy tak opisywał symbolikę scen umieszczonych na drzwiach i kunszt artystyczny wykonania.
- Już w maju będziemy montować w naszym kościele drzwi z brązu. Płaskorzeźby na drzwiach przedstawiają krótką historię emigracji Polaków, a także historię naszej bazyliki.
Głównym motywem bramy jest kula ziemska, na której widnieją postaci ludzi zmierzających do nieba. Są tu też symbole religijne. Trójca Święta: Bóg Ojciec, Duch Święty i Jezus Zmartwychwstały, pod wezwaniem którego zostało założone nasze Zgromadzenie. Ukazana jest tu także postać Ojca Świętego, a także dwa kontynenty: europejski i amerykański połączone ze sobą. Na drzwiach widnieje również korowód wojów polskich od Mieszka I, na żołnierzach z II wojny światowej skończywszy. Ponadto przedstawiona jest historia naszego orła, którą wieńczy orzeł z koroną. Można tam także zapoznać się z historią Zgromadzenia Zmartwychwstańców, a także kolejami życia św. Jacka. Na drzwiach znajduje się wiele motywów emigracyjnych, m.in. statek, którym emigranci przybyli na ziemię amerykańską. Widać tu Chicago i ludzi udających się do miasta, a także anioła symbolizującego naszą Ojczyznę i emigrację.
Poświęcenia drzwi do bazyliki św. Jacka dokonał 8 maja br. przebywający wtedy w Chicago legendarny kapłan ks. Zdzisław Peszkowski, uratowany cudem od śmierci z obozy w Katyniu, dziś niestrudzony kapelan Rodzin Katyńskich. Uroczystość zgromadziła rzesze wiernych, przedstawicieli organizacji polonijnych i katolickich, weteranów oraz młodzież.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2005-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zobaczyć Go naprawdę potrafi tylko wiara

„Marność nad marnościami - wszystko jest marnością”. Hebrajskie hebel oznacza dosłownie tchnienie, obłok pary, coś, czego nie da się uchwycić w dłoń. Wulgata utrwaliła przekład vanitas vanitatum. Kohelet jest mędrcem, który postanowił zmierzyć życie „pod słońcem” samym doświadczeniem, bez sięgania po obietnice, i uczciwie zapisał wynik pomiaru. Zysku brak. „Cóż przyjdzie człowiekowi z całego trudu, jaki zadaje sobie pod słońcem?” Wielka pieśń o kołowrocie natury, pokolenia przychodzą i odchodzą, słońce wschodzi i zachodzi, wiatr kołuje, rzeki płyną do morza, które nie może się napełnić, ma w sobie hipnotyczny rytm i celowo prowadzi donikąd. Wszystko się porusza, nic nie dochodzi do celu. Nawet pamięć zawodzi: „nie ma pamięci o tych, co dawniej żyli”. Starożytność pogańska znała ten zawrót głowy wiecznego powrotu. Kohelet wypowiada go wewnątrz Izraela, jakby chciał doprowadzić czytelnika do ściany, za którą może być już tylko Bóg. Kościół czyta Koheleta po to, by przejść jego szkołę odwyku od iluzji. Hieronim, który tej księdze poświęcił osobny komentarz, wspomina, że czytał ją z uczennicą Blezyllą właśnie po to, by nauczyć ją pogardy dla świata przemijającego. „Marność” nie jest ostatnim słowem Objawienia, ale jest słowem koniecznym. Dopóki człowiek liczy na to, że „coś pod słońcem” go nasyci, dopóty nie zapyta o to, co ponad słońcem. Vanitas jest przedsionkiem Ewangelii.
CZYTAJ DALEJ

Abp Filipazzi przy grobie Jana Pawła II: wszystko przemija, ale Chrystus żyje

2026-09-24 08:30

[ TEMATY ]

Nuncjusz Apostolski

Vatican Media

Sprawując Eucharystię przy grobie św. Jana Pawła II możemy raz jeszcze usłyszeć jego wezwanie: wszystko przemija, ale Chrystus jest Żyjący. Nie lękajcie się! Otwórzcie Mu drzwi waszego życia - wskazał w homilii nuncjusz apostolski w Polsce abp Antonio Guido Filipazzi, którzy przewodniczył czwartkowej Mszy św.

Abp Filipazzi nawiązał do pierwszego czytania z Księgi Koheleta, które „stawia nas wobec prawdy łatwej do zrozumienia, ale trudnej do przyjęcia: wszystko przemija! Przemijają pokolenia, sukces, bogactwo, zdrowie, sława”.
CZYTAJ DALEJ

Zniszczono figury Matki Bożej w parafii Podhorce

2026-09-26 11:24

[ TEMATY ]

figura

dewastacja

figura Matki Bożej

pixabay/fb

W nocy doszło do serii skandalicznych aktów wandalizmu na terenie parafii Matki Boskiej Częstochowskiej w Podhorcach (powiat tomaszowski). Nieznani sprawcy dewastowali przydrożne kapliczki w kolejnych miejscowościach należących do parafii: Podhorcach, Nowej Wsi, Przecince oraz Justynówce.

Wizualny widok zniszczeń wstrząsnął mieszkańcami. Figury zostały rozbite, a w przypadku jednego z obiektów wybito chroniącą go szybę. Zdarzenia te jednoznacznie wskazują, że nie był to incydentalny wybryk, lecz przemyślane i celowe działanie ukierunkowane na miejsca kultu religijnego.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję