Reklama

Nauczyciele podzieleni

2019-04-17 16:30

Maria Bocheńska

Alexas_Fotos/pixabay.com

W poniedziałek 8 kwietnia w wielu polskich szkołach nauczyciele, chociaż przyszli do szkoły, nie prowadzili lekcji. W tygodniach poprzedzających strajk Związek Nauczycielstwa Polskiego (ZNP) oraz Forum Związków Zawodowych (FZZ) zażądały od MEN podwyżek dla wszystkich nauczycieli w wysokości 1000 złotych, potem minimalnie te oczekiwania obniżono, uwzględniając stopień awansu zawodowego nauczyciela. Pomimo spotkań, kolejnych rozmów nie udało się dojść do porozumienia. Rząd RP konsekwentnie utrzymuje, że aktualnie państwa nie stać na takie podwyżki. Przedstawił swoje propozycje, których ZNP i FZZ nie przyjęły.

To w polskiej oświacie III RP największy strajk nauczycieli. Jak wynika z wypowiedzi przywódców, jego termin został dobrze przemyślany i zaplanowany. Przygotowujący się do niego doszli do wniosku, że rząd będzie otwarty na żądania strajkujących w sytuacji zbliżających się kolejnych egzaminów; w gimnazjach, szkołach podstawowych i na końcu w liceach i technikach.

Nauczyciele

Niestrajkujący nauczyciele, z którymi rozmawiałam, ale też ci wypowiadający się na portalach społecznościowych przyznają, że oczekiwania nauczycieli są słuszne, ale nie wolno do ich egzekwowania wykorzystywać sytuacji dzieci i młodzieży. Zwłaszcza, gdy się jest nauczycielem.

Gdy uczniowie rozwiązują kolejne zadania, gdy piszą wypracowania, w pokojach nauczycielskich przebywają strajkujący nauczyciele. Sytuacja jest niezręczna, o czym donoszą m.in. media społecznościowe. – Przed egzaminem wydawało się, że będzie niewesoło – opowiada nauczycielka (prosi o niepodawanie nawet jej imienia) z jednej z małopolskich szkół, gdzie uczniowie zdawali egzamin gimnazjalny. Przyznaje, że w jej szkole nie strajkuje tylko dwoje nauczycieli oraz ksiądz katecheta. I zauważa: - Staliśmy się odrębną grupa, chociaż wcześniej byliśmy zgranym gronem. Gdy któreś z nas wchodzi do pokoju nauczycielskiego, zapada milczenie, ale na szczęście nie było u nas takich sytuacji, jak pokazywali w sieci. Ks. katecheta dodaje, że dwie nauczycielki powiedziały, iż planują pomóc w przeprowadzeniu egzaminów, gdyby w szkole zaistniała taka potrzeba, jednak reakcja strajkującego grona była jednoznaczna - nie wolno! – To jest tak jak w grupie; albo jesteś z nami, albo przeciw nam- komentuje kapłan.

Reklama

- Na początku strajkujący nauczyciele przynosili ze sobą kartkówki i sprawdziany do poprawy- opowiada niestrajkująca nauczycielka. W gronie było wesoło, ale z dnia na dzień sytuacja się zmieniała. Coraz więcej osób niczym uczniowie zajęci byli telefonami. Niektórzy nerwowo chodzili po pustych korytarzach. Po przeprowadzonym, mimo wszystko egzaminie, gdy głośno było o decyzji samorządu, że nauczyciele nie otrzymają pieniędzy za dni, w których strajkują, jedna ze strajkujących dopytywała: - A jak będzie wyglądała sytuacja w czasie nadchodzących wolnych dni? Czy otrzymamy wynagrodzenie? Inna wręcz głośno stwierdziła, że jej nie stać na strajkowanie, bo ma do spłacenia kredyt.

- Jeden z moich znajomych pracuje w dwóch szkołach - samorządowej i prywatnej; w tej pierwszej strajkuje, a w drugiej ma lekcje - opowiada ks. katecheta. Jeszcze bardziej go zaskoczyło, gdy w piątek po egzaminie gimnazjalnym usłyszał ze strony strajkującego sugestię, aby się wybrał na... L 4. – Zapytałem go wprost, jak sobie to wyobraża, że będę udawał chorego – mówi wzburzony katecheta, który w kolejnym tygodniu uczestniczył w egzaminach przeprowadzanych szkole podstawowej.

Uczniowie

Warto też zwrócić uwagę na reakcje i postawy uczniów. Ci, których czekały egzaminy, byli zestresowani. – Jeszcze w poniedziałek wieczorem nie wiedziałem, czy egzamin się odbędzie – wspomina gimnazjalista Kuba. Mama gimnazjalistki opowiada: - Wiozłam Maję na egzamin i usłyszałyśmy w radio, że mogą one zostać unieważnione. Maja, cała w nerwach stwierdziła, że w takim razie nie będzie zdawać...

Pani Barbara, polonistka, opowiada, że przed egzaminem uczniowie klas I i II technikum codziennie dopytywali, czy weźmie udział w strajku. – Zapytałam, dlaczego ich to interesuje, na co ze śmiechem odpowiedzieli, że będą mieć wolne... – komentuje nauczycielka. Przyznaje, że nie jest do końca przekonana o szczerości uczniowskich listów popierających strajk. Przykładem jest list otwarty wystosowany przez uczniów V LO w Krakowie; upowszechniany i szeroko komentowany. W tej samej szkole powstał drugi list, w którym szykujący się do matury proszą nauczycieli, aby ich sklasyfikowali. Licealiści napisali m.in.: „Czy warto teraz stawiać pod znakiem zapytania nasze marzenia o studiach, długotrwałe starania o miejsca w uczelniach na całym świecie, a przede wszystkim wieloletnią, ciężką i wytrwałą pracę, umożliwiającą uzyskanie jak najlepszego wyniku na egzaminie dojrzałości?...” Ten list nie jest popularny, a przecież zwraca uwagę na poważny problem – licealiści stali się zakładnikami strajkujących.

W okresie przedświątecznym wielu protestujących nauczycieli zdecydowało się zawiesić strajk, aby sklasyfikować uczniów, dzięki czemu będą oni mogli przystąpić do matury. Ale nie wszyscy. W sytuacji, gdy egzaminy w gimnazjach i podstawówkach się odbyły, strajkujący mają świadomość, że ich racja bytu właśnie teraz się waży.

Wg sondażu Kentara z 11 kwietnia br. 53 % badanych popierało strajk, a 43 % - nie popierało. Tymczasem 16 kwietnia 47 % popiera strajk, a 49 % już go nie popiera. Na podsumowanie strajku przyjdzie czas, ale już dzisiaj wiadomo, że w polskim społeczeństwie, tak bardzo podzielonym, dokonał się kolejny podział. Komu na nim zależy?

Tagi:
edukacja strajk nauczyciele

Reklama

Strajk nauczycieli trwa

2019-04-10 07:34

pap/wpolityce.pl

Przypomnijmy, że MEN w porozumieniu z kuratoriami zachęca osoby z przygotowaniem pedagogicznym do włączenia się w pomoc przy egzaminach. Jak poinformowała minister edukacji narodowej Anna Zalewska, zgłosiło się już kilka tysięcy chętnych do pomocy osób.

O godzinie 15:00 rozpoczęły się kolejne rozmowy przedstawicieli rządu ze związkami zawodowymi nauczycieli - ZNP i FZZ.

Do „Dialogu” przybyli już nim m.in. wicepremier Beata Szydło, minister edukacji narodowej Anna Zalewska, wiceminister edukacji Maciej Kopeć, minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska, szef kancelarii premiera Michał Dworczyk, wiceminister finansów Tomasz Robaczyński i sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Andrzej Dera.

Stronę związkową reprezentują m.in.: prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz, przewodnicząca Forum Związków Zawodowych Dorota Gardias oraz szef Branży Nauki, Oświaty i Kultury FZZ Sławomir Wittkowicz.

Dziś wiele szkół pracuje normalnie. Zajęcia odbywają się m.in. w Szkole Podstawowej nr 236 z Oddziałami Integracyjnymi w Warszawie.

Solidaryzujemy się ze strajkującymi, popieramy ich postulaty, ale sami nie prowadzimy akcji strajkowej

— powiedziała dyrektor placówki.

Z kolei w Lublinie, nauczyciele, którzy nie biorą udziału w strajku, zajmują się uczniami.

Według informacji gdańskiego magistratu, we wtorek w strajku bierze udział 128 z 206 publicznych placówek oświatowych.

CO Z EGZAMINAMI?

Dyrektor XXIX Liceum Ogólnokształcącego im. H. Dekutowskiego w Lublinie zapewnia, że mimo protestu egzaminy się odbędą.

Dyrektor Szkoły Podstawowej w Opolu-Czarnowąsach poinformowała, że przy pomocy katechetów i księży, egzaminy w środę i czwartek się odbędą. Problem może stanowić piątkowy egzamin z języka. Sama dyrektor przyznała, że lepiej byłoby egzaminy odwołać.

Z kolei kurator oświaty Marek Gralik poinformował, że w co czwartym gimnazjum i szkole z klasami gimnazjalnymi w województwie kujawsko-pomorskim mogą nie odbyć się egzaminy z powodu problemów ze skompletowaniem komisji. Dotyczy to około 120 z 480 placówek.

W Szkole Podstawowej nr 71 we Wrocławiu strajk podjęło niemal 80 nauczycieli z 97 tam pracujących. W środę uda się jednak przeprowadzić egzamin gimnazjalny – zapewnił jej dyrektor Leszek Wesołowski.

W szkole podstawowej nr 2, największej w Olsztynie, mimo strajku nauczycieli trwają przygotowania do egzaminów gimnazjalnych, które rozpoczynają się w środę. Dyrektor placówki zapewniła, że egzaminy się odbędą.

Kuratorium Oświaty w Białymstoku poinformowało, że nie ma informacji o tym, że egzaminy miałyby się nie odbyć. Jak podano, w środę do egzaminu ma przystąpić ok. 10 tys. uczniów.

Również Mazowieckie Kuratorium Oświaty poinformowało, że żadne problemy z przeprowadzeniem egzaminów nie zostały zgłoszone. Uruchomiony został też specjalny numer telefonu, pod którym rodzice mogą zgłaszać informacje o możliwym zagrożeniu terminu egzaminów gimnazjalnych i ósmoklasistów. Z informacji wiceprezydent Warszawy wynika, że w stolicy brakuje 179 pedagogów do przeprowadzenia egzaminów.

W 15 proc. szkół na Warmii i Mazurach przeprowadzenie egzaminu gimnazjalnego może być zagrożone – poinformował we wtorek warmińsko-mazurski kurator Krzysztof Nowacki. Zaapelował do nauczycieli o zawieszenie strajku na czas egzaminu.

Małopolska kurator Barbara Nowak poinformowała, że nie ma obaw co do tego, że gdziekolwiek zabraknie ludzi do komisji nadzorujących egzaminy. Dodała, że w Krakowie potrzeba będzie 120 osób, które zastąpią w nich strajkujących nauczycieli.

Dolnośląski kurator oświaty Roman Kowalczyk poinformował, że podjęto wszelkie starania, by egzaminy się odbyły. Dodał, że do komisji nadzorujących egzaminy zgłosiło się spoza szkół 700 osób – tyle samo, ile potrzebują dyrektorzy placówek.

Egzaminy gimnazjalne w woj. lubelskim powinny odbyć się bez zakłóceń – poinformowali we wtorek w komunikacie wojewoda lubelski Przemysław Czarnek i kurator oświaty Teresa Misiuk. Tylko trzech dyrektorów szkół zgłosiło ewentualne problemy – podali.

Na 47 wrocławskich szkół, w których na środę zaplanowano egzaminy gimnazjalne, pięć zgłosiło problemy kadrowe w związku z ich przeprowadzeniem – poinformowała we wtorek wiceprezydent Wrocławia Renata Granowska. We Wrocławiu strajkuje 150 szkół podstawowych i przedszkoli, a 16 nie strajkuje.

Rozpoczynające się w środę egzaminy gimnazjalne, mimo strajku w oświacie, odbędą się we wszystkich gimnazjach woj. śląskiego – oświadczyła we wtorek śląska kurator oświaty Urszula Bauer. Takie przekonanie wyraził też wojewoda śląski Jarosław Wieczorek.

Wszyscy uczniowie przystępujący do egzaminu gimnazjalnego są zobowiązani do stawienia w szkole wtorek, bez względu na to, czy odbywa się w niej strajk, czy też nie - zapowiedziała wielkopolski kurator oświaty Elżbieta Leszczyńska na konferencji prasowej.

Zachodniopomorski kurator oświaty liczy, że środowy egzamin gimnazjalny odbędzie się w każdej placówce. Do komisji nadzorujących egzaminy na Pomorzu Zachodnim zgłosiło się ponad sto osób - poinformowało we wtorek kuratorium.

Na bieżąco wysyłamy do szkół brakujących członków komisji egzaminacyjnych i mam nadzieję, że egzaminy gimnazjalne odbędą się we wszystkich placówkach w Łódzkiem - podkreślił we wtorek łódzki kurator oświaty Grzegorz Wierzchowski.

Egzaminy gimnazjalne są zagrożone we wszystkich szkołach w Koszalinie. Są takie, które prawie przygotowane mają komisje na środę i czwartek, ale na egzaminy językowe nie – powiedział we wtorek zastępca prezydenta Koszalina Przemysław Krzyżanowski, zaznaczając, że sytuacja jest bardzo dynamiczna.

W województwa opolskim egzaminy gimnazjalne nie są zagrożone - poinformował we wtorek Robert Socha z opolskiego kuratorium oświaty. Jedyną miejscowością, gdzie prowadzone są jeszcze ostatnie ustalenia dotyczące składu komisji, jest Kluczbork.

Egzaminy gimnazjalne odbędą się we wszystkich szkołach – poinformował świętokrzyski kurator oświaty Kazimierz Madzik. Kuratorium przygotowało listę osób z uprawnieniami, które w razie potrzeby miałyby wspomóc nauczycieli przy egzaminach gimnazjalnych, ale ich pomoc nie będzie potrzebna, przynajmniej w środę i czwartek.

W trzech z czterech kołobrzeskich szkół, w których mają się odbyć egzaminy gimnazjalne, nadal nie ma kompletu składów komisji egzaminacyjnych na piątkowe egzaminy językowe. Wciąż brakuje nam 11 osób – poinformował we wtorek rzecznik magistratu Michał Kujaczyński.

CO Z REKRUTACJĄ DO SZKÓŁ?

Rzecznik Praw Dziecka zapowiedział, że będzie wnioskował do premiera i MEN o zobowiązanie kuratorów oświaty do przesunięcia terminu składania dokumentów do szkół średnich.

Rzecznik powiedział na konferencji prasowej, że docierają do niego szacunki, z których wynika, że w ok. 50 proc. szkół „mogłyby się nie odbyć egzaminy gimnazjalne”.

Czy to będzie złamanie prawa, czy to będzie złamanie prawa równego traktowania, prawa do edukacji, prawa od ochrony praw dziecka? Moim zdaniem tak. W centrum Europy, w XXI w., w państwie demokratycznym, gdzie jest wolność poglądów, gdzie jest wielu mądrych, wykształconych ludzi, okazuje się, że może dojść do złamania prawa kilkudziesięciu, jeśli nie kilkuset tysięcy młodych ludzi, dzieci. Na to mojej zgody, szanowni państwo, nie ma

— podkreślił Pawlak.

Proszę nauczycieli, abyśmy nie dzielili uczniów na lepszych i gorszych, abyśmy nie powodowali, że ich wyniki w nauce, właśnie na zakończenie szkół, będą realizowane nie z powodu ich dobrych czy złych ocen, tylko z powodu tego, że nie będzie ich kto miał przeegzaminować

— powiedział Mikołaj Pawlak.

ILE SZKÓŁ STRAJKUJE?

Na Podkarpaciu we wtorek akcja strajkowa jest prowadzona w 31 proc. szkół i placówek – wynika z danych kuratorium oświaty. To mniej niż w poniedziałek, kiedy rozpoczynał się strajk, wówczas w regionie w proteście uczestniczyło 36 proc. szkół.

Ponad 80 proc. nauczycieli ze szkół w Radomiu nie przystąpiło do pracy w drugim dniu strajku – poinformował wiceprezydent miasta Karol Semik. Dodał, że w placówkach kultury i ośrodkach sportowych zorganizowano przedpołudniowe zajęcia dla uczniów strajkujących szkół.

Nauczyciele z czterech kieleckich przedszkoli pojawili się we wtorek w pracy, przerywając protest. W stolicy regionu świętokrzyskiego strajkują w tej chwili pedagodzy z 48 placówek.

54 z 55 placówek oświatowych w Gliwicach strajkuje – poinformował we wtorek rzecznik magistratu Marek Jarzębowski. Jedyny wyjątek stanowi ośrodek socjoterapii. Udział w strajku bierze 1482 nauczycieli, co stanowi 52 proc. gliwickich pedagogów.

Według danych pomorskiego kuratorium oświaty, we wtorek nauczycielski strajk odbywa się w 78 proc. publicznych placówek oświatowych w województwie. To nieznacznie więcej niż w poniedziałek, kiedy to w proteście brało udział 77,4 proc. placówek.

Według danych pomorskiego kuratorium oświaty, we wtorek nauczycielski strajk odbywa się w 78 proc. publicznych placówek oświatowych w województwie. To nieznacznie więcej niż w poniedziałek, kiedy to w proteście brało udział 77,4 proc. placówek.

UCZNIOWIE I STUDENCI PRZED SIEDZIBĄ MEN

Ok. 300 uczniów i studentów protestuje we wtorek pod Ministerstwem Edukacji Narodowej w Warszawie, solidaryzując się ze strajkującymi nauczycielami. Uczniowie deklarują, że przygotowują osiem postulatów dotyczących demokratyzacji edukacji.

Uczniowie mają transparenty z napisami: „Solidarni z belframi”, „Chcemy edukacji o klimacie”, „Politycy do tablicy”, „Mocium panie, me wezwanie, by zakończyć olewanie”, „Krowa +, Nauczyciel - „, „Murem za nauczycielami”. Protest rozpoczął się w południe i ma trwać do godz. 16.

Przypomnijmy, że rządowe propozycje dla nauczycieli to w sumie prawie 15 proc. podwyżki w 2019 r. (9,6 proc. podwyżki we wrześniu plus wypłacona już 5-procentowa podwyżka od stycznia), skrócenie stażu, ustalenie kwoty dodatku za wychowawstwo na poziomie nie mniejszym niż 300 zł, zmiana w systemie oceniania nauczycieli i zmniejszenie biurokracji. Rząd przedstawił także nowy kontrakt społeczny dla grupy zawodowej nauczycieli, obejmujący podwyżki i zmianę warunków pracy. Nauczyciel dyplomowany po wprowadzeniu zmian otrzymałby w kolejnych latach, w wariancie pensum 22 h w 2020 – 6128 zł, 2021 – 6653 zł, 2022 – 7179 zł, 2023 – 7704 zł. W przypadku ustalenia pensum na poziomie 24 h (poziom średniej OECD) nauczyciel dyplomowany mógłby liczyć średnio na następujący wzrost wynagrodzenia 2020 – 6335 zł, 2021 – 7434 zł, 2022 – 7800 zł, 2023 – 8100 zł. Zwiększenie pensum byłoby kroczące i obejmowało cykliczne jego podnoszenie co roku, wraz z przyznaną podwyżką, aż do osiągnięcia pułapu 22 (lub 24) godzin przy tablicy w 2023 roku.

Forum Związków Zawodowych i Związek Nauczycielstwa Polskiego w trakcie negocjacji zmodyfikowały oczekiwania (początkowo upominały się o tysiąc zł podwyżki) i obecnie postulują 30 proc. podwyżki rozłożonej na dwie tury – 15 proc. od 1 stycznia i 15 proc. od 1 września br.

Krajowa Sekcja Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” podpisała w niedzielę porozumienie z rządem. Zapisano w nim 15 proc. podwyżki w 2019 r. - 9,6 proc. podwyżki we wrześniu plus wypłacona już 5-procentowa podwyżka od stycznia, skrócenie stażu, ustalenie kwoty dodatku za wychowawstwo na poziomie nie mniejszym niż 300 zł, zmiana w systemie oceniania nauczycieli i zmniejszenie biurokracji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

W niedzielę w całej Polsce modlitwa wynagradzająca za profanacje

2019-06-21 10:37

BP KEP / Warszawa (KAI)

W niedzielę 23 czerwca, we wszystkich kościołach i kaplicach w Polsce, po każdej Mszy Świętej zostanie odśpiewana suplikacja „Święty Boże, Święty Mocny...”. Decyzją biskupów, będzie to ekspiacja za świętokradztwa i profanacje. Poinformował o tym abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, w oświadczeniu z 17 czerwca br.

Ks. Daniel Marcinkiewicz

„W tradycji chrześcijańskiej sprofanowanym miejscom lub przedmiotom trzeba przywrócić pierwotny charakter sakralny. Dzieje się to poprzez specjalny obrzęd pokutny. Dlatego chciałbym poinformować, że księża biskupi – obecni na 383. zebraniu plenarnym Konferencji Episkopatu Polski – wzywają do publicznego przebłagania Boga za popełnione świętokradztwa” – napisał abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski w specjalnym oświadczeniu w sprawie aktów nienawiści wobec katolików w Polsce. „Prosimy, aby po Uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa w niedzielę 23 czerwca br., we wszystkich kościołach i kaplicach w Polsce, po każdej Mszy Świętej odśpiewać suplikację +Święty Boże, Święty Mocny…+” - czytamy w oświadczeniu.

Do modlitwy ekspiacyjnej, która odbędzie się w niedzielę 23 czerwca br. po każdej Mszy Świętej zachęcali biskupi również podczas uroczystości Bożego Ciała. Kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski, nawiązując do śpiewanych podczas procesji suplikacji, mówił: „chcemy w ten sposób przeprosić, przebłagać Pana Boga, za grzechy profanacji Najświętszego Sakramentu, profanacji Mszy Świętej, parodii procesji Bożego Ciała – te wydarzenia miały miejsce na ulicach naszych miast, także naszego”. Podkreślił też, że śpiewając suplikacje, przepraszamy również za grzechy pochodzące z wnętrza Kościoła.

„Jak długo jeszcze będzie trwało przyzwalanie na hejt i na mowę nienawiści?” – pytał abp Marek Jędraszewski, metropolita krakowski. Przypomniał, że podczas tzw. „marszów równości” w imię tolerancji dochodzi do szyderstw z osób wierzących, do bluźnierstw i profanacji, m.in. wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej.

Abp Józef Kupny, metropolita wrocławski, podkreślił: „Zdecydowane „nie” mówimy nawoływaniu do nienawiści w stosunku do ludzi wierzących, w tym osób duchownych. We Wrocławiu, gdzie kapłan został ugodzony nożem i poważnie raniony, trzeba o tym wyraźnie powiedzieć. Dość już mowy nienawiści i tworzenia atmosfery, która sprzyja atakom na ludzi wierzących”. Abp Kupny dodał, że „pod postacią chleba prawdziwie obecny jest Jezus i dlatego tak bardzo boli nas publiczne znieważanie Eucharystii” i „atak na wszystko to, co dla nas najświętsze”.

Pieśń błagalna „Święty Boże, Święty Mocny” należy do gatunku bardzo uroczystych pieśni zwanych suplikacjami, czyli prośbami. Jest śpiewana w wyjątkowych sytuacjach. W najbliższą niedzielę będzie ona formą wynagrodzenia Bogu za świętokradztwa popełnione ostatnio w Polsce, za akty profanacji miejsc i przedmiotów świętych oraz za przejawy agresji wobec osób duchownych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nowy europejski szlak pielgrzymkowy: od Bałtyku do Rzymu

2019-06-24 17:58

vaticannews / Akwilea (KAI)

Do Rzymu będzie można dojść pieszo również przez Alpy Wschodnie. Trwają starania o odtworzenie dawnego szlaku pielgrzymkowego, po którym do grobów apostołów zmierzali pątnicy z krajów bałtyckich, Polski, Czech i Austrii.

pixabay.com

Dziś w Akwilei spotkali się założyciele stowarzyszenia "Romea Strata", które stawia sobie za cel reaktywacje ruchu pątniczego po tej właśnie drodze. Są to przedstawiciele pięciu włoskich regionów, przez które wiedzie szlak, zanim w Toskanii połączy się z główną trasą pielgrzymkową do Rzymu Via Francigena. Obecne są także delegacje z Austrii, Czech i Polski, a także przedstawiciel Stolicy Apostolskiej, ks. Eugenio Bruno z Papieskiej Rady ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji.

Zapewnia on, że Watykan popiera odnowę starych tras pielgrzymkowych. Doświadczenie drogi do świętego miejsca jest bowiem sprawdzonym sposobem na ewangelizację. W ten sposób Kościół wychodzi na zewnątrz, może spotkać tych, którzy poszukują sensu życia i zbawienia – mówi ks. Eugenio Bruno.

"Odwieczne prawdy o człowieku nie przemijają, są wciąż te same. Okazuje się, że pod pewnymi względami pielgrzymi średniowieczni i współcześni pątnicy są do siebie podobni. Zmienił się sposób pielgrzymowania, aspekty organizacyjne, ale nie zmienia się to, co skłania człowieka do wyruszenia w drogę. Patrząc powierzchownie, można by sądzić, że dla wielu pielgrzymka to doświadczenie czysto turystyczne, bo nie ujawniają na zewnątrz zainteresowania sprawami duchowymi. Jeśli jednak przebijemy się przez te pozory, jeśli dotrzemy do prawdziwych pytań, jakie stawiają sobie ci ludzie, okazuje się, że jest to wciąż ten sam człowiek, taki sam, jak w średniowieczu. Również we współczesnych pielgrzymach jest poszukiwanie sensu, pragnienie zakorzenienia w historii, kulturze. I to właśnie ci piesi pielgrzymi pokazują nam, że sama turystyka już nie wystarcza. Widzimy, że turyści chcą być pielgrzymami, dążą do jakiegoś sensu, kultury integralnej. A Europa jest matką takiego pielgrzymowania” - powiedział Radiu Watykańskiemu ks. Eugenio Bruno.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem