Reklama

Bp Tomasik: zawsze byliśmy w Europie

2019-05-10 16:26

rm / Radom (KAI)

episkopat.pl
Bp Henryk Tomasik

- W oparciu o myśl chrześcijańską można tworzyć wielkie dzieła społeczne a nawet polityczne - powiedział biskup Henryk Tomasik, wspominając Roberta Schumana, jednego z głównych twórców idei integracji europejskiej. W tym roku mija 15. rocznica przystąpienia Polski do Unii Europejskiej.

Bp Tomasik powiedział, że polityk, który odegrał tak ważną rolę, może zostać ogłoszony błogosławionym a później świętym. - To pokazuje, że w oparciu o myśl chrześcijańską można tworzyć wielkie dzieła społeczne a nawet polityczne. To ważna lekcja dla współczesnych, szczególnie dla osób, które widzą opozycję między wartościami politycznymi a religijnymi. To lekcja dla tych, którzy mają wątpliwości, czy w Polsce jest miejsce dla Kościoła, dla ludzi wierzących - mówił bp Tomasik na antenie Radia Plus Radom.

Bp Tomasik dodał, że Robert Schuman był jedną z najwybitniejszych postaci historii integracji europejskiej. To pierwszy przewodniczący (w latach 1958-60) Parlamentu Europejskiego, który uczcił go później honorowym tytułem "ojca Europy".

Reklama

- To Schuman, kandydat na ołtarze podjął działania zmierzające do zjednoczenia Europy. Był chrześcijaninem. Współpracował z takimi ludźmi jak: Konrad Adenauer i Alcide de Gasperi. Podjęli się oni wielkiej misji, zjednoczenia. Najpierw powstała Europejska Wspólnota Węgla i Stali, która następnie przekształciła się we Wspólnotę Europejska, obecnie mamy Unię Europejską. Deklaracja Schumana ogłoszona w 1950 została oparta na wartościach chrześcijańskich. UE miała na celu jednoczenie państw, pokazanie znaczenia wartości chrześcijańskich. Szkoda, że o tym zapominają zwolennicy UE - powiedział ordynariusz radomski.

Robert Schuman i Alcide De Gasperi są kandydatami na ołtarze Kościoła katolickiego. Ich procesy beatyfikacyjne są w toku.

Tagi:
Bp Henryk Tomasik

Sakrament pokuty jest szczególnym darem Bożego Miłosierdzia

2019-03-08 17:18

rm / Radom (KAI)

Sakrament pokuty jest szczególnym darem Bożego Miłosierdzia - pisze biskup Henryk Tomasik w liście pasterskim na Wielki Post. Ordynariusz radomski przypomina, że najważniejszym warunkiem sakramentu pokuty jest żal za grzechy. W liście czytamy, że "sakrament ten daje człowiekowi szansę całkowitej odnowy serca".

diibdiib1/pixabay.com

- Ważne jest jednak dobre przygotowanie i spełnienie wszystkich warunków sakramentu pokuty. My, duszpasterze, bolejemy nad takim widokiem: bezpośrednio z ulicy przychodzi osoba do konfesjonału bez modlitwy i przygotowania. Natychmiast po spowiedzi odchodzi i - bez chwili dziękczynienia - wychodzi z kościoła. Konieczne jest naprawdę poważne potraktowanie tego sakramentu - apeluje biskup.

Bp Tomasik przypomina, że przy grzechach ciężkich trzeba określić ilość tych wykroczeń. - Grzechem ciężkim jest np. zdrada małżeńska, opuszczanie niedzielnej lub świątecznej Mszy Świętej bez uzasadnionej przyczyny, oszczerstwo polegające na przypisaniu drugiej osobie poważnego zła, którego ona nie popełniła, duża krzywda materialna wyrządzona drugiemu człowiekowi - pisze ordynariusz radomski.

Poniżej prezentujemy w całości List Pasterski na I Niedzielę Wielkiego Postu 2019 roku "Sakrament Pokuty – darem Bożego Miłosierdzia"

Ewangelia I Niedzieli Wielkiego Postu ukazuje nam Chrystusa, który zwyciężył szatana i uczy nas, jak pokonywać pokusę oddalającą człowieka od Pana Boga. Chrystus podaje nam dzisiaj trzy ważne zasady życia moralnego: „Nie samym chlebem żyje człowiek” (Łk 4,4), „Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz”(Łk 4,8), „Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego” (Łk 4,12).

Natchniony autor I Czytania wprowadza nas w tajemnicę wyzwolenia człowieka przez Pana Boga z kraju niewoli - którym był Egipt – do nowej rzeczywistości obfitującej w dary Stwórcy: „Pan usłyszał nasze wołanie, wejrzał na naszą nędzę, nasz trud i nasze uciemiężenie. Wyprowadził nas Pan z Egiptu mocną ręką i wyciągniętym ramieniem wśród wielkiej grozy, znaków i cudów” (Pwt 26,7-8).

Jezus Chrystus objawia miłosierdzie Ojca Niebieskiego i kontynuuje misję wyzwalania człowieka. „Umiłowawszy swoich do końca ich umiłował” (J 13,1) i oddał swoje życie za zbawienie świata. Jednak nie zbawi nas bez naszej zgody. Bardzo prosto mówi o tym Św. Augustyn: „Pan Bóg stworzył ciebie bez ciebie, nie zbawi jednak ciebie bez ciebie”. Konieczne jest nasze świadome przyjęcie Bożej propozycji i odważna współpraca z Bożą łaską: „Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych, osiągniesz zbawienie. Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej do zbawienia” (Rz 10,9-10) – mówi do nas dzisiaj Święty Paweł w II Czytaniu.

Wielki Post to czas pogłębionej refleksji o Miłosiernym Bogu i potrzebie przemiany naszego życia. Otwieramy nasze umysły i serca, aby sam Bóg kształtował nas samych i nasze życie. Służą temu w szczególny sposób rekolekcje wielkopostne. Za ich zorganizowanie wyrażam wdzięczność wszystkim duszpasterzom. Dziękuję rekolekcjonistom za przybliżanie wiernym Bożego słowa i ukazywanie zasad prawdziwego życia chrześcijańskiego. Szczególnie pragnę podziękować spowiednikom za ofiarną posługę w konfesjonale.

Zachęcam Was, Drodzy Siostry i Bracia, do dobrego korzystania z tej łaski, którą są rekolekcje. Zapraszam do licznego uczestnictwa w nabożeństwach Drogi Krzyżowej oraz Gorzkich Żali. Rozważanie Męki Pańskiej pomaga nam głębiej przeżywać prawdę o miłości Boga do człowieka. Wielki Post jest czasem odkrywania niezwykle ważnej prawdy: „Bóg mnie kocha i na tę miłość pragnę odpowiedzieć moją miłością”.

Bardzo proszę rodziców o to, aby w duchu odpowiedzialności za chrześcijańskie wychowanie zatroszczyli się o dobry udział dzieci i młodzieży w rekolekcjach. Jednocześnie dziękuję katechetom i nauczycielom za pomoc w ich przeprowadzeniu.

Jezus Chrystus wzywa nas wszystkich: „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”. Zbawiciel świata, zatroskany o zbawienie człowieka, ustanowił Sakrament Pokuty.

W dniu Zmartwychwstania przyszedł Chrystus do Apostołów i obdarował ich nową misją: „«Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane» (J 20, 21-23). Sakrament Pokuty, obok Sakramentu Namaszczenia Chorych, zaliczany jest do Sakramentów Uzdrowienia. „Nazywa się go sakramentem nawrócenia … sakramentem pokuty … sakramentem spowiedzi … sakramentem przebaczenia … sakramentem pojednania” – uczy nas Katechizm Kościoła Katolickiego (1423,1424).

Sakrament Pokuty jest szczególnym darem Bożego Miłosierdzia. Sakrament ten daje człowiekowi szansę całkowitej odnowy serca. Po dobrze przygotowanym i przyjętym Sakramencie Pokuty dusza człowieka staje się tak czysta, jak dusza dziecka bezpośrednio po Chrzcie Świętym.

Ważne jest jednak dobre przygotowanie i spełnienie wszystkich warunków Sakramentu Pokuty. My, duszpasterze, bolejemy nad takim widokiem: Bezpośrednio z ulicy przychodzi osoba do konfesjonału bez modlitwy i przygotowania. Natychmiast po spowiedzi odchodzi i - bez chwili dziękczynienia - wychodzi z kościoła. Konieczne jest naprawdę poważne potraktowanie tego Sakramentu.

Przed przystąpieniem do Sakramentu Pokuty potrzebna jest modlitwa o dar dobrej spowiedzi i pomoc w spełnieniu wszystkich warunków Sakramentu Pokuty. Niezmienna jest nauka Kościoła, która określa warunki, jakie powinien spełnić chrześcijanin, aby uzyskany sakrament był ważny i przynosił korzyści dla jego duszy. Tymi warunkami są:

a. Rachunek sumienia.

b. Żal za grzechy.

c. Mocne postanowienie poprawy.

d. Szczera spowiedź.

e. Zadośćuczynienie Panu Bogu i bliźniemu.

Rachunek sumienia to refleksja nad tym, co dobrego czynimy w naszym życiu, jakie dobro zaniedbaliśmy, a jakie zło popełniliśmy słowem, czynem lub postawą. Podczas rachunku sumienia zastanawiamy się nad tym, czy dochowaliśmy wierności Panu Bogu postępując zgodnie z Jego przykazaniami. Stawiamy sobie pytanie o naszą wierność przyjętym zobowiązaniom. Oceniamy poziom naszej miłości Boga i człowieka. Dobry rachunek sumienia rozpoczyna się wówczas, gdy w ciszy przeżyjemy prawdę o wielkości i świętości Pana Boga oraz Jego miłości do człowieka.

Najważniejszym warunkiem Sakramentu pokuty jest żal za grzechy. Jest to „ból duszy i znienawidzenie popełnionego grzechu z postanowieniem niegrzeszenia w przyszłości” – uczy nas Katechizm Kościoła Katolickiego (1451). Żal za grzechy ma charakter niedoskonały wówczas, gdy wypływa z lęku przed karą doczesną lub wieczną. Doskonały żal za grzechy rodzi się z miłości do Pana Boga. Święty Franciszek, który był bardzo pogodnym człowiekiem, niekiedy płakał. Na pytanie o przyczynę płaczu odpowiadał: „Bo Miłość nie jest kochana”. To wzór żalu z miłości do Pana Boga.

Wzorem takiego żalu jest modlitwa Dawida, który, świadomy swoich wykroczeń, błagał Pana Boga: „Zmiłuj się nade mną, Boże, w swojej łaskawości,

w ogromie swego miłosierdzia wymaż moją nieprawość!

Obmyj mnie zupełnie z mojej winy

i oczyść mnie z grzechu mojego!

Uznaję bowiem moją nieprawość,

a grzech mój jest zawsze przede mną.

Tylko przeciw Tobie zgrzeszyłem

i uczyniłem, co złe jest przed Tobą” (Ps 51[50], 3-6).

Bardzo ciekawym symbolem żalu doskonałego jest postawa M. K. Gandhiego wobec swego ojca. Jako młody chłopiec dokonał kradzieży, aby spłacić młodzieńcze długi. Potem przyszła refleksja. W swojej autobiografii napisał: „Przysiągłem, że nigdy więcej nic nie ukradnę, poza tym postanowiłem, że przyznam się ojcu do wszystkiego. Nie miałem jednak odwagi przemówić do niego - nie dlatego, abym się bał, że mnie zbije. Nie przypominam sobie, by ojciec kiedykolwiek uderzył które z dzieci. Powstrzymywała mnie obawa, przed bólem, jaki mogę mu sprawić. … Spisałem wszystko na świstku papieru i sam mu go podałem. Nie tylko przyznałem się do winy, lecz prosiłem o wymierzenie mi odpowiedniej kary za nią, a skończyłem, zaklinając ojca, by za moje przewinienie nie nałożył kary na siebie. Jednocześnie przysiągłem, że nigdy więcej nie popełnię żadnej kradzieży.

…Wręczyłem mu kartkę i usiadłem naprzeciw niego. Ojciec przeczytał, a po policzkach spłynęły mu perliste łzy, które spadły na papier i zamoczyły go. Ojciec przymknął oczy; rozmyślał ściskając w ręce kartkę. Następnie usiadł na łóżku, by jeszcze raz ją przeczytać, i znów położył się. Mnie również łzy ciekły po twarzy. Widziałem, jak ojciec cierpi. …Bo szczere przyznanie się do winy, któremu towarzyszy obietnica, iż nigdy więcej nie popełni się czegoś podobnego, jeżeli się ją składa komuś, kto ma prawo ją przyjąć, jest najczystsza formą skruchy” (M.K. Gandhi, Autobiografia, Warszawa 1969, s. 42-43).

To, co przeżył Gandhi wobec rodzonego ojca jest pięknym symbolem żalu doskonałego.

Żal doskonały jest tak ważny, że w chwilach niebezpieczeństwa śmierci przy braku spowiednika zastępuje cały Sakrament Pokuty.

Z prawdziwego żalu za grzechy wynika mocne postanowienie poprawy. Jest to decyzja zerwania z grzechem i podjęcie wysiłku pracy nad sobą, aby być bardziej wiernym Chrystusowi.

Szczera spowiedź – to kolejny warunek dobrze przeżytego Sakramentu Pokuty. Szczerą spowiedź rozpoczynamy pozdrowieniem Jezusa Chrystusa: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”. Wykonujemy znak Krzyża: „W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego”. Określamy swój stan (osoba wolna, zamężna, wiek) oraz czas który minął od ostatniej spowiedzi. Informujemy o wypełnieniu wyznaczonej pokuty. Następnie wyznajemy nasze winy. Przy grzechach ciężkich określamy ilość tych wykroczeń. Grzechem ciężkim jest np. zdrada małżeńska, opuszczanie niedzielnej lub świątecznej Mszy Świętej bez uzasadnionej przyczyny, oszczerstwo polegające na przypisaniu drugiej osobie poważnego zła, którego ona nie popełniła, duża krzywda materialna wyrządzona drugiemu człowiekowi.

Ogromną pomocą w przygotowaniu rachunku sumienia i szczerej spowiedzi jest modlitewnik. Nie rezygnujmy z niego przygotowując się do Sakramentu Pokuty. Pamiętajmy: nasze winy wyznajemy Panu Bogu. Spowiednik jest tylko narzędziem w rękach Chrystusa. Spowiednika obowiązuje tak wielka tajemnica, że nie może zdradzić treści spowiedzi nawet wówczas, gdyby groziła mu śmierć. Są jednak takie sytuacje, gdy spowiednik nie ma prawa udzielić rozgrzeszenia. Zależy to nie od jego woli. Wynika to z nauki Kościoła. Niektóre grzechy są zastrzeżone Stolicy Apostolskiej. Wówczas, wspólnie ze spowiednikiem, szukamy rozwiązania trudnych problemów.

Po uzyskaniu rozgrzeszenia nie zapominajmy o dziękczynieniu, które złożymy Panu Bogu za ten Sakrament, za Boże Miłosierdzie i Ofiarę Chrystusa. Pomocą może być dla nas modlitewnik dostosowany do poziomu naszego życia religijnego.

Po dobrej spowiedzi pozostaje nam zadośćuczynienie Panu Bogu i bliźniemu. Minimum tego zadośćuczynienia – to wykonanie pokuty wyznaczonej przez spowiednika. To także obowiązek naprawienia krzywdy wyrządzonej człowiekowi, np. odwołanie oszczerstwa, oddanie należności, wynagrodzenie za szkodę materialną. Zadośćuczynieniem jest także modlitwa, dobre czyny, nowe znaki naszej wierności Panu Bogu, a także trudne sytuacje i doświadczenia życiowe przyjęte w duchu wynagrodzenia.

Sakrament Pokuty jest wielkim darem Miłosierdzia Bożego. Z wiarą i wdzięcznością przyjmijmy ten dar. Wykorzystajmy dobrze czas rekolekcji. Nie odkładajmy spowiedzi na ostatnie godziny przed świętami.

Do każdego pokutującego chrześcijanina, który wypełnił wszystkie warunki Sakramentu Pokuty Chrystus mówi tak, jak do osób ukazywanych przez Ewangelię: „Synu, odpuszczają ci się twoje grzechy” (Mk 2,5); „Twoje grzechy są odpuszczone … Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!” (Łk 7,50; „I Ja ciebie nie potępiam. - Idź, a od tej chwili już nie grzesz!” ( J 8,11).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Święty Mikołaj - „patron daru człowieka dla człowieka”

Ks. Paweł Staniszewski
Edycja łowicka 49/2004

6 grudnia cały Kościół wspomina św. Mikołaja - biskupa. Dla większości z nas był to pierwszy święty, z którym zawarliśmy bliższą znajomość. Od wczesnego dzieciństwa darzyliśmy go wielką sympatią, bo przecież przynosił nam prezenty. Tak naprawdę zupełnie go wtedy jeszcze nie znaliśmy. A czy dziś wiemy, kim był Święty Mikołaj? Być może trochę usprawiedliwia nas fakt, że zachowało się niewiele pewnych informacji na jego temat.

pl.wikipedia.org

Wyproszony u Boga

Około roku 270 w Licji, w miejscowości Patras, żyło zamożne chrześcijańskie małżeństwo, które bardzo cierpiało z powodu braku potomka. Oboje małżonkowie prosili w modlitwach Boga o tę łaskę i zostali wysłuchani. Święty Mikołaj okazał się wielkim dobroczyńcą ludzi i człowiekiem głębokiej wiary, gorliwie wypełniającym powinności wobec Boga.
Rodzice osierocili Mikołaja, gdy był jeszcze młodzieńcem. Zmarli podczas zarazy, zostawiając synowi pokaźny majątek. Mikołaj mógł więc do końca swoich dni wieść dostatnie, beztroskie życie. Wrażliwy na ludzką biedę, chciał dzielić się bogactwem z osobami cierpiącymi niedostatek. Za swoją hojność nie oczekiwał podziękowań, nie pragnął rozgłosu. Przeciwnie, starał się, aby jego miłosierne uczynki pozostawały otoczone tajemnicą. Często po kryjomu podrzucał biednym rodzinom podarki i cieszył się, patrząc na radość obdarowywanych ludzi.
Mikołaj chciał jeszcze bardziej zbliżyć się do Boga. Doszedł do wniosku, że najlepiej służyć Mu będzie za klasztornym murem. Po pielgrzymce do Ziemi Świętej dołączył do zakonników w Patras. Wkrótce wewnętrzny głos nakazał mu wrócić między ludzi. Opuścił klasztor i swe rodzinne strony, by trafić do dużego miasta licyjskiego - Myry.

Biskup Myry

Był to czas, gdy chrześcijanie w Myrze przeżywali żałobę po stracie biskupa. Niełatwo było wybrać godnego następcę. Pewnej nocy jednemu z obradujących dostojników kościelnych Bóg polecił we śnie obrać na wakujący urząd człowieka, który jako pierwszy przyjdzie rano do kościoła. Człowiekiem tym okazał się nieznany nikomu Mikołaj. Niektórzy bardzo się zdziwili, ale uszanowano wolę Bożą. Sam Mikołaj, gdy mu o wszystkim powiedziano, wzbraniał się przed objęciem wysokiej funkcji, nie czuł się na siłach przyjąć biskupich obowiązków. Po długich namowach wyraził jednak zgodę uznając, że dzieje się to z Bożego wyroku.
Biskupią posługę pełnił Mikołaj ofiarnie i z całkowitym oddaniem. Niósł Słowo Boże nie tylko członkom wspólnoty chrześcijańskiej. Starał się krzewić Je wśród pogan.
Tę owocną pracę przerwały na pewien czas edykty cesarza rzymskiego Dioklecjana wymierzone przeciw chrześcijanom. Wyznawców Jezusa uczyniono obywatelami drugiej kategorii i zabroniono im sprawowania obrzędów religijnych. Rozpoczęły się prześladowania chrześcijan. Po latach spędzonych w lochu Mikołaj wyszedł na wolność.
Biskup Mikołaj dożył sędziwego wieku. W chwili śmierci miał ponad 70 lat (większość ludzi umierała wtedy przed 30. rokiem życia). Nie wiemy dokładnie, kiedy zmarł: zgon nastąpił między 345 a 352 r. Tradycja dokładnie przechowała tylko dzień i miesiąc tego zdarzenia - szósty grudnia. Podobno w chwili śmierci Świętego ukazały się anioły i rozbrzmiały chóry anielskie.
Mikołaj został uroczyście pochowany w Myrze.

Z Myry do Bari

Wiele lat później miasto uległo zagładzie, gdy w 1087 r. opanowali je Turcy. Relikwie Świętego zdołano jednak w porę wywieźć do włoskiego miasta Bari, które jest dzisiaj światowym ośrodkiem kultu św. Mikołaja. Do tego portowego miasta w południowo-wschodniej części Włoch przybywają tysiące turystów i pielgrzymów. Dla wielu największym przeżyciem jest modlitwa przy relikwiach św. Mikołaja.

Międzynarodowy patron

Biskup z Myry jest patronem Grecji i Rusi. Pod jego opiekę oddały się Moskwa i Nowogród, ale także Antwerpia i Berlin. Za swego patrona wybrali go: bednarze, cukiernicy, kupcy, młynarze, piekarze, piwowarzy, a także notariusze i sędziowie. Jako biskup miasta portowego, stał się też patronem marynarzy, rybaków i flisaków. Wzywano św. Mikołaja na pomoc w czasie burz na morzu, jak również w czasie chorób i do obrony przed złodziejami. Opieki u niego szukali jeńcy i więźniowie, a szczególnie ofiary niesprawiedliwych wyroków sądowych. Uznawano go wreszcie za patrona dzieci, studentów, panien, pielgrzymów i podróżnych. Zaliczany był do grona Czternastu Świętych Wspomożycieli.

Święty zawsze aktualny

Od epoki, w której żył św. Mikołaj, dzieli nas siedemnaście stuleci. To wystarczająco długi czas, by wiele wydarzeń z życia Świętego uległo zapomnieniu. Dziś wiedza o nim jest mieszaniną faktów historycznych i legend. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że nawet w fantastycznie brzmiących opowieściach o św. Mikołaju tkwi ziarno prawdy.
Święty Mikołaj nieustannie przekazuje nam jedną, zawsze aktualną ideę. Przypomina o potrzebie ofiarności wobec bliźniego. Pięknie ujął to papież Jan Paweł II mówiąc, że św. Mikołaj jest „patronem daru człowieka dla człowieka”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jak chadecja i Platforma torują drogę radykalnej lewicy

2019-12-11 17:18

Jadwiga Wiśniewska
Poseł do Parlamentu Europejskiego

O tym, że ostatnie działania Platformy Obywatelskiej torują drogę radykalnej lewicy wiemy na podwórku krajowym już od dawna. W ostatnich wyborach do Parlamentu Europejskiego z listy Koalicji Obywatelskiej dostało się kilku już niemal zapomnianych polityków starej lewicy. Niestety strategia totalnej opozycji otworzyła furtkę dla dużo groźniejszej w dzisiejszych czasach radykalnej lewicy organizowanej przez panów Biedronia i Zandberga. W ostatnich wyborach do Sejmu i Senatu furtka ta została uchylona jeszcze szerzej.

Informacje prasowe

Przyjrzyjmy się, jak wygląda sytuacja w obecnym Parlamencie Europejskim. Do tej pory Parlament był rządzony przez chadecję (EPL) i socjalistów, którzy dzielili między sobą najważniejsze stanowiska i podejmowali wspólnie decyzje, czasami dopuszczając do tego grona liberałów. Po ostatnich wyborach sytuacja się jednak skomplikowała. Zwiększyły swoją obecność siły skrajnie niechętne Unii. W wyniku zawirowań związanych z Brexitem oraz histerii klimatycznej urośli w siłę liberałowie i zieloni. Tradycyjne partie chadeków i socjalistów straciły większość. Musiały się zatem podzielić wpływami. I tu chadecja wpadła w pułapkę.

O ile chadecy od wielu lat przejawiali tendencje lewicujące, o tyle jeszcze w poprzedniej kadencji byli skłonni nawiązywać sojusze z eurorealistami, którzy uważają że Europa może być silna siłą państw członkowskich, a taką frakcją są Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy, do których należy Prawo i Sprawiedliwość. Dziś chadecy tworzą już właściwie koalicję z socjalistami, liberałami, zielonymi i komunistami! Ale w tej układance politycznej chadecy będą stawać się coraz bardziej zbędni. Za cenę bycia w większości, będą się coraz bardziej rozpływać. Weszli na prostą drogę prowadzącą do marginalizacji. Jeżeli z niej nie zejdą, to ludzie przestaną na nich w końcu głosować, bo po co głosować na podróbkę, jeżeli można głosować na oryginał, czy to liberalny, zielony czy lewicowy?

Weźmy kilka przykładów. Zacznijmy od polityki klimatycznej. Żeby zdobyć poparcie większości Parlamentu Europejskiego Ursula von der Leynen niemal zaproponowała program socjalistów w tej dziedzinie, różnice są dosłownie marginalne. Wygląda na to, że obecna Komisja, choć podobnie jak poprzednia rządzona formalnie przez chadeków, będzie de facto wprowadzać agendę socjalistów, a jej twarzą, jeszcze wyraźniejszą niż poprzednio, będzie holenderski socjalista Timmermans. Zamierza on wprowadzić w życie plan redukcji emisji CO2 o 55% do 2030 r., choć już obecny cel 40% uchwalony został dopiero niedawno i nie jest łatwy do osiągnięcia, co potwierdziła ostatnio nawet Europejska Agencja Środowiskowa. Chadecy w Parlamencie zgodzą się z tym, bo inaczej nie potrafią. Ciekawe co zrobi Platforma – choć to pytanie wydaje się retoryczne.

A teraz z innej dziedziny. W Komisji Praw Kobiet i Równouprawnienia (FEMM) koordynatorką EPL jest Irlandka Frances Fitzgerald (która, nawiasem mówiąc, promowała wszystkie ostatnie zmiany obyczajowe w Irlandii). Pomiędzy nią, a koordynatorkami czterech partii panuje pełna symbioza. Do tego stopnia, że na jednym z ostatnich posiedzeń koordynatorów, na którym rozdzielono prace na najbliższe lata, grupa konserwatywna oraz grupa narodowców (ID) nie dostały żadnego sprawozdania, pomimo że gwarantowały nam to procedury. Przewodnicząca (austriacka socjalistka) uznała jednak, że skoro został osiągnięty konsensus, nie ma potrzeby odwoływania się do procedur. Konsensus działa między tymi pięcioma grupami faktycznie bez zarzutu. Szkoda tylko, że zamyka się oczy na coraz większą grupę społeczeństwa, która zupełnie nie rozumie podstaw tego „konsensusu”. W końcu różnice w demokracji są normalne i należy je szanować. Taki „konsensus” znosi demokrację przez jej najbardziej zagorzałych „obrońców”.

Zupełnie ostatnio Parlament Europejski przyjął rezolucję oskarżającą Polskę o chęć zakazania edukacji seksualnej. Pomijając już fakt, że to zupełnie nie jest sprawa UE (co potwierdziła jeszcze odchodząca Komisja Europejska), rezolucja została oparta na kłamstwie, które na sesji plenarnej wygłosił poseł Biedroń, jakoby rząd miał taki plan. Posłowie PO, prowadzeni przez panie Łukacijewską i Hübner, chętnie rzucili się na ten temat i razem ze swoimi sojusznikami wysmażyli durną rezolucję składającą się z nieprawdziwych informacji oraz lewicowych fantasmagorii. Zawierała ona nawet kuriozalne wezwanie, aby kwestię edukacji seksualnej dołączyć do postępowania wobec Polski w ramach art. 7! Rezolucja została przyjęta radykalną większością Parlamentu, ok. 470 głosów było za, a jedynie ok. 130 przeciw. W EPL jedynie 20 posłów było przeciw, głównie Węgrów.

Rezolucja ta zawierała również poparcie dla „bezpiecznej i legalnej aborcji”. Jeszcze kilka lat temu głosowania nad aborcją w PE były mniej więcej wyrównane. Dzisiaj większość za aborcją to 450 do 150. Zdecydowana większość tzw. chadecji z EPL była za. Z obecnych posłów Platformy 8 głosowało za, 2 było przeciw, a 2 wstrzymało się. A jeszcze nie tak dawno jeździli na rekolekcje do Tyńca!

Widać jak na dłoni, że Platforma i cała chadecja stacza się po równi pochyłej na lewo. Można mieć niemal pewność, że jej rola będzie radykalnie maleć. Ale rzeczywistość nie znosi próżni. Obawiam się, że jej miejsce zostanie zajęte przez sfrustrowanych radykałów. Chadecja budzi demony!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem