Reklama

Franciszek w Rumunii – synteza

2019-06-02 18:05

tom, st, pb, kg (KAI) / Bukareszt

www.papafranciscoencolombia.co

Spotkania z władzami w pałacu prezydenckim, prawosławnym patriarchą rumuńskim Danielem i Synodem Stałym Rumuńskiego Kościoła Prawosławnego w pałacu patriarszym, modlitwa „Ojcze nasz” w nowej katedrze prawosławnej oraz Msza św. w katolickiej katedrze św. Józefa w Bukareszcie, Msza św. w sanktuarium maryjnym Şumuleu Ciuc z udziałem 100 tys. wiernych, spotkanie z młodzieżą i rodzinami na placu przed Pałacem Kultury w Jassach oraz beatyfikacja siedmiu greckokatolickich biskupów-męczenników na Polu Wolności w Blaju z udziałem 60 tys. wiernych - to główne punkty wizyty Franciszka w Rumunii w dniach 31 maja - 2 czerwca. Była to 30. podróż zagraniczna papieża Bergoglio, której hasło brzmiało: „Idziemy razem”.

Ceremonia powitania

31 maja o godz. 11.09 Airbus 320 włoskich linii lotniczych Alitalia z papieżem wylądował na międzynarodowym lotnisku „Henri Coanda-Otopoeni” w Bukareszcie. Papieża u stóp schodów samolotu przywitał prezydent Rumunii Klaus Iohannis z żoną. Wśród witających byli m. in. nuncjusz apostolski w Rumunii abp Miguel Maury Buendía, arcybiskup Bukaresztu Ioan Robu, episkopat rumuński i wysoki rangą hierarcha Rumuńskiego Kościoła Prawosławnego.

Z lotniska papież pojechał do Pałacu Prezydenckiego Cotroceni witany przez licznie zgromadzonych mieszkańców na ulicach Bukaresztu.

Reklama

Przed pałacem prezydenckim Ojca Świętego przywitał prezydent Iohannis, luteranin z małżonką katoliczką. Odegrano hymny watykański i rumuński. Następnie nastąpiła prezentacja przedstawicieli władz oraz osób towarzyszących Ojcu Świętemu.

Po ceremonii papież z prezydentem udali się do Sali Ambasadorów na rozmowę prywatną. Po niej Franciszek wpisał się do Złotej Księgi. "Niech Bóg błogosławi naród rumuński i obdarzy go podążaniem w jedności, pokoju i dobrobycie pod macierzyńskim spojrzeniem Dziewicy Maryi" - napisał Franciszek.

Wymieniono prezenty. Ojciec Święty ofiarował medal ze swoim herbem. Na jego rewersie, w centrum medalu znajduje się mapa Rumunii i litera „M” otoczona koroną 12 gwiazd symbolizująca Dziewicę Maryję. Pod nią, po łacinie, widnieje napis z datą wizyty apostolskiej. Obrzeże medalu otoczone różami symbolizuje Rumunię jako „ogród Matki Bożej”.

Potem papież krótko rozmawiał w Salonie Błękitnym z panią premier rumuńskiego rządu Vasilicą Vioricą Dăncilă.

Spotkanie z władzami

„Obywatele Rumunii postrzegają wizytę Waszej Świątobliwości jako nową zachętę do pełnienia służby na rzecz dobra wspólnego, aby przyczynić się do budowania sprawiedliwego społeczeństwa i świata miłości między ludźmi” – powiedział prezydent kraju Klaus Iohannis, witając Ojca Świętego.

Nawiązując do wizyty w jego ojczyźnie przed dwudziestu laty Jana Pawła II i jego przesłania zaufania co do przyszłości tego kraju, podkreślił, że wydało ono owoce, a Rumunia znalazła swe miejsce w rodzinie zjednoczonej Europy.

W przemówieniu Ojciec Święty przypomniał, że w ciągu minionych trzydziestu lat Rumunia poczyniła istotne kroki na rzecz budowy systemu demokratycznego. Zauważył, że okres transformacji systemowej spowodował także pewne zjawiska negatywne, w tym bardzo liczną emigrację i wyludnienie, głównie na obszarach wiejskich. W obliczu trudności zachęcił do współpracy sił politycznych, gospodarczych, społecznych i duchowych oraz podejmowania odpowiedzialności za dobro wspólne narodu. Chodzi bowiem o budowanie społeczeństwa integrującego, w którym każdy stanie się czynnym uczestnikiem dobra wspólnego.

Papież podkreślił centralną rolę osoby ludzkiej i wskazał na wkład, jaki w tej dziedzinie mogą wnieść Kościoły chrześcijańskie. Zapewnił, że Kościół katolicki chce przyczyniać się do budowy społeczeństwa, chce być znakiem zgody, nadziei na jedność, służyć ludzkiej godności oraz dobru wspólnemu i pragnie wnieść swój wkład w budowę społeczeństwa oraz życia obywatelskiego i duchowego "pięknej ziemi Rumunii”.

Spotkanie z władzami rumuńskiego prawosławia

Po południu w siedzibie prawosławnego patriarchatu Franciszek odbył prywatną rozmowę z patriarchą Danielem, a następnie spotkał się ze Stałym Synodem Rumuńskiego Kościoła Prawosławnego.

Witając papieża zwierzchnik Rumuńskiego Kościoła Prawosławnego przypomniał wizytę Jana Pawła II w tej samej sali, nazwanej po łacinie „Conventus”, co znaczy Spotkanie. Razem z przyjmującym go patriarchą Teoktystem „mieli wspólne doświadczenie duchowe”, związane z trudnymi latami reżimu komunistycznego, kiedy Kościół był marginalizowany i prześladowany. - To dlatego ich spotkanie w Bukareszcie 7-9 maja 1999 r. było pełne radości z wolności religijnej chrześcijan - zaznaczył Daniel.

Wyraził opinię, że ich poprzednicy wzywają dzisiaj do „obrony i promocji wiary w Chrystusa i wartości chrześcijańskich w bardzo zsekularyzowanej Europie, aby przekazać młodemu pokoleniu wiarę w miłosierną miłość Chrystusa do świata i wiarę w życie wieczne dla osoby ludzkiej.

W swoim przemówieniu papież zaznaczył, że podobnie jak Jan Paweł II, przybył do Rumunii jako pielgrzym, który pragnie zobaczyć oblicze Pana na obliczach braci. Przypomniał, że Kościół katolicki z rumuńskim prawosławiem łączą więzy sięgające apostołów Piotra i Andrzeja, który według tradycji zaniósł wiarę na tereny obecnej Rumunii. Podkreślił, że wspólne jest także dziedzictwo świadectwa, jakie katolicy i prawosławni dawali w okresie niedawnych prześladowań XX wieku.

Przypomniał wizytę Jana Pawła II przed dwudziestu laty i spontaniczne nawoływanie do jedności, jakie wznosili wówczas witający papieża Rumuni. „Była to zapowiedź nadziei wzniesiona przez Lud Boży, proroctwo, które zapoczątkowało nowy czas: czas podążania razem w odkrywaniu i rozbudzeniu braterstwa, które już nas jednoczy” – powiedział Ojciec Święty.

Franciszek zaznaczył, że konieczna jest pamięć o wspólnych korzeniach, by razem podążać ku przyszłości, słuchając Pana Boga. Jest to konieczne w obliczu wyzwań chwili obecnej, gwałtownych przemian społecznych i kulturowych. „Musimy sobie pomóc, by nie ulegać pokusom «kultury nienawiści» i indywidualizmu, która być może już nie jest ideologiczna, jak w czasach prześladowań ateistycznych, jednakże jest bardziej przekonująca i nie mniej materialistyczna. Często przedstawia ona jako drogę rozwoju to, co zdaje się natychmiastowe i pewne siebie, ale w rzeczywistości jest obojętna i powierzchowna. Kruchość więzi, która doprowadza do izolacji osób, oddziałuje szczególnie na podstawową komórkę społeczeństwa, rodzinę, i wymaga od nas wysiłku, aby wyjść i spotkać się z utrudzeniem naszych braci i sióstr” – powiedział papież.

Ojciec Święty zachęcił rumuńskich prawosławnych do podążania razem ku nowej Pięćdziesiątnicy, by pozwolić się odnowić Duchowi Świętemu. „Niech Jego ogień pochłonie nasze nieufności; niech Jego wiatr rozproszy opory, które uniemożliwiają nam wspólne dawanie świadectwa nowego życia, jakie nam daje. Niech On, budowniczy braterstwa, daje nam łaskę podążania razem. Niech On, twórca nowości, uczyni nas odważnymi w doświadczaniu nowych sposobów dzielenia się i misji. Niech On, moc męczenników, pomaga nam, aby ich ofiara nie była bezowocna” – zaapelował Franciszek.

Na pamiątkę spotkania Ojciec Święty podarował patriarsze pięknie zdobiony Kodeks św. Pawła (Codex Pauli), sporządzony z okazji 2000. rocznicy narodzin Apostoła Narodów.

Od Daniela Franciszek otrzymał m.in. album o wizycie Jana Pawła II przed 20 laty i kryształową miniaturę prawosławnej katedry Zbawienia Narodu w Bukareszcie, do której papież pojechał prosto z siedziby patriarchatu, by tam odmówić modlitwę „Ojcze nasz”.

„Ojcze nasz” w katedrze prawosławnej

Na stopniach świątyni Franciszek powitany został przez parę młodych ludzi w strojach ludowych kwiatami i chlebem. Wraz z patriarchą Danielem pozdrowił zgromadzonych przed katedrą ludzi po rumuńsku: „Chrystus zmartwychwstał!”, na co oni odpowiedzieli chórem: „Prawdziwie zmartwychwstał!”.

Następnie papież wszedł do konsekrowanej w 2018 r. monumentalnej świątyni w towarzystwie zwierzchnika RKP, który przed ikonostasem powitał Ojca Świętego. Przypomniał, że patronem katedry jest św. Andrzej, brat św. Piotra, apostoł narodu rumuńskiego, gdyż głosił Ewangelię na tych ziemiach w I w. Świątynia zbudowana została zbudowana na terenie podarowanym przez państwo w zamian za pięć okolicznych kościołów, zburzonych w czasach komunistycznych. Dlatego jest symbolem odzyskanej przez naród wolności religijnej. Do jej wzniesienia przyczynił się także Jan Paweł II, darując na ten cel 200 tys. dolarów.

Patriarcha podziękował za tę symboliczną pomoc finansową, a także za stałe wspieranie prawosławnych z Rumunii we Włoszech i innych krajach. Na „znak rumuńskiej gościnności” podarował Franciszkowi ikonę-mozaikę św. Andrzeja.

Z kolei zabrał głos papież, który mówił o modlitwie „Ojcze nasz”, która zawiera w sobie tożsamość chrześcijan jako dzieci Bożych i braci. Bowiem, jak podkreślił, „nasze własne powołanie jest niepełne bez powołania brata”.

Analizując poszczególne wezwania Modlitwy Pańskiej Franciszek wskazał, że słowo „Ojcze” domaga się jednocześnie uznania się za braci. „Jest to zachęta, aby «moje» przemieniło się w «nasze», a «nasze» stało się modlitwą” – stwierdził papież. Następnie Ojciec Święty zaznaczył, że słowa: „który jesteś w niebie” zawierają prośbę do Boga o tę zgodę, której nie potrafiliśmy ustrzec na ziemi. Z kolei „uświęcić Twoje imię” - każą nam szukać tego co trwa – obecności Boga i brata. Gdy mówimy o oczekiwaniu na nadejście królestwa Bożego to stajemy się skłonni do wyrzeczenia się wygodnych pewników władzy, wyzwolenia ze zwodniczych pokus światowości, pustego domniemania, że jesteśmy samowystarczalni, z obłudy leczenia pozorów. Prosząc o wypełnienie się woli Bożej pragniemy też, by zbawienie było udziałem wszystkich ludzi i wychodzimy poza nasze ograniczenia przynależności językowej, narodowej czy kulturowej.

Po odmówieniu po łacinie „Ojcze nasz” i trzech katolickich pieśniach wielkanocnych, tę samą modlitwę odmówiono po rumuńsku, po czym odśpiewano trzy wielkanocne pieśni prawosławne.

Po przywitaniu się z obecnymi w świątyni przedstawicielami władz Rumunii, z prezydentem Klausem Iohannisem na czele, papież, żegnany oklaskami, wyszedł na zewnątrz katedry, gdzie trzykrotnie pozdrowił zgromadzonych tam wiernych słowami: „Chrystus zmartwychwstał!”.

Msza w katedrze katolickiej

Liturgię koncelebrowało z papieżem kilkunastu biskupów z Rumunii i sąsiednich krajów (zarówno do obrządku łacińskiego, jak i greckokatolickiego), a także kardynałowie i arcybiskupi towarzyszący Franciszkowi w podróży do Rumunii. W uroczystej procesji weszli oni do katedry. W Mszy św. uczestniczyli członkowie najwyższych władz państwowych, w tym prezydent Klaus Iohannis.

W homilii Ojciec Święty nawiązał do czytanego dzisiaj – w święto Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny - fragmentu Ewangelii św. Łukasza (Łk 1,39-56) i wskazał, że ukazuje on Maryję pielgrzymującą, spotykającą się i radującą się.

Mówiąc o spotkaniu Maryi z Elżbietą Ojciec Święty podkreślił znaczenie spotkania ludzi młodych i starszych wiekiem. „Młodzi i starzy spotykają się, biorą siebie w ramiona i są w stanie rozbudzić w drugim to, co najlepsze. Jest to cud wzbudzony przez kulturę spotkania, gdzie nikt nie jest odrzucony ani obdarzony etykietką, przeciwnie, gdzie wszyscy są poszukiwani, ponieważ są niezbędni, by ukazało się oblicze Pana” – podkreślił Franciszek. Zaznaczył, że jest to kultura spotkania, pobudzająca nas chrześcijan do doświadczenia cudu macierzyństwa Kościoła, który szuka, broni i jednoczy swoje dzieci. „Kiedy w Kościele spotykają się różne obrządki, gdy na pierwszym miejscu nie są nasze przynależności, własna grupa czy przynależność etniczna, ale lud, który razem potrafi chwalić Boga, wówczas dzieją się wielkie rzeczy” – stwierdził papież.

Ojciec Święty przypomniał, że Bóg pragnie przebywać pośród swego ludu jako potężny zbawca. To jest w nas źródłem radości. Jednocześnie Franciszek wyraził przekonanie, że często problemem wiary jest brak radości. „Wiara podupada, gdy lawirujemy w smutku i zniechęceniu. Kiedy żyjemy w nieufności, zamknięci w sobie” – powiedział papież.

Na zakończenie Franciszek zachęcił zgromadzonych, by podobnie jak Maryja nie bali się nieść błogosławieństwa, jakiego potrzebuje Rumunia.

Na kolację i nocleg Franciszek odjechał w papamobile do budynku nuncjatury apostolskiej, gdzie spotkał się ze swoimi współbraćmi - 22 jezuitami pracującymi w Rumunii. 14 z obecnych było narodowości rumuńskiej.

Msza św. z udziałem 100 tys. wiernych

Mimo pochmurnej i deszczowej pogody na błoniach przed Bazyliką Najświętszej Maryi Panny w sanktuarium maryjnym w Şumuleu Ciuc (Csíksomlyó) zgromadziło się na Mszy św. 1 czerwca ok. 100 tys. wiernych wśród których byli przedstawiciele lokalnej mniejszości Seklerów i Węgrzy zza sąsiedniej granicy.

W homilii Franciszek zaznaczył, że doroczna pielgrzymka do Matki Bożej w sobotę przed uroczystością Zesłania Ducha Świętego jest symbolem dialogu, jedności i braterstwa. „Jest wezwaniem do odnowienia świadectwa wiary, która staje się życiem, oraz życia, które staje się nadzieją” – stwierdził papież.

Ojciec Święty podkreślił, że w każdym sanktuarium Maryja wzywa swe dzieci, „byśmy nie pozwolili sobie ukraść braterstwa przez głosy i rany, które podsycają podział i rozszczepienie. Nie można zapomnieć ani zaprzeczać złożonym i smutnym wydarzeniom z przeszłości, ale nie mogą też one stanowić przeszkody ani argumentu, aby uniemożliwić upragnione braterskie współżycie” – powiedział Franciszek.

Papież wskazał, że pielgrzymowanie oznacza podążanie razem, że pielgrzymka to wyzwanie, by odkryć i przekazać ducha życia wspólnego, oznacza wiarę w Pana Boga, który przychodzi i pobudza solidarność, braterstwo, pragnienie dobra, prawdy i sprawiedliwości.

Franciszek zachęcił wiernych obydwu narodów do kroczenia ścieżkami pojednania. „Pielgrzymujmy i to pielgrzymujmy razem, podejmujmy ryzyko pozwalając, aby Ewangelia była zaczynem zdolnym przenikać wszystko i dawać naszym narodom radość zbawienia w jedności i braterstwie” – stwierdził papież na zakończenie swej homilii.

Przed zakończeniem Eucharystii Franciszek ofiarował sanktuarium złotą różę, którą przy aplauzie zgromadzonych, złożył przed czczoną tutaj figurą Matki Bożej.

Wśród obecnych na Eucharystii byli m. in. pani premier Rumunii Vasilica-Viorica Dăncilă oraz, jako zwykły pielgrzym, prezydent Węgier János Ader.

Po Mszy św. Franciszek pojechał na obiad do Domu Archidiecezjalnego Jakaba Antala Háza zarządzanego przez diecezjalną Caritas Alba Iulia.

Spotkanie z młodzieżą i rodzinami

Następnie papież odleciał do Jassów, gdzie najpierw odwiedził miejscową katedrę, w której pomodlił się przy relikwiach męczennika, bł. Antoniego Durcoiviciego, biskupa Jassów, zmarłego w 1951 r. w komunistycznym więzieniu. W świątyni obecni byli głównie ludzie starsi i chorzy.

Z katedry papież odjechał na spotkanie z młodzieżą i rodzinami na placu przed Pałacem Kultury. Ojciec Święty długo objeżdżał sektory, pozdrawiając zgromadzonych wiwatujących na jego cześć. Gdy dojechał do podium, czworo dzieci w strojach ludowych zaprowadziło go pod obraz Matki Bożej z Kaczyki (będący kopią ikony Matki Bożej Częstochowskiej), przy którym złożył bukiet kwiatów i chwilę się pomodlił.

Papież wysłuchał trzech świadectw: młodego małżeństwa, Alexandry i Gabriela, Eduarda, studenta informatyki i młodego pracownika i wielopokoleniowej rodziny, złożonej z dziadków, ich dzieci i wnuków.

W swoim przemówieniu papież zauważył, że w spotkaniu w Jassach biorą udział dzieci, młodzież, małżonkowie, osoby konsekrowane, rumuńskie osoby starsze z różnych regionów i tradycji (łacińskiej, greckiej, wschodniej, braci prawosławnych), a także z Mołdawii, wierni posługujący się językiem Czangów, polskim i rosyjskim. Zaznaczył, że jest to doświadczenie nowej Pięćdziesiątnicy. Nawiązując do obchodzonego właśnie Dnia Dziecka zachęcił, by kochać dzieci tą miłością, jaką miłuje je Bóg.

Następnie Franciszek wskazał na zadanie jakie stoi przed rodziną Bożą – podążanie razem. Podkreślił znaczenie wierności korzeniom, wartość „wiary domowej” przekazywanej z pokolenia na pokolenie i, że miłość zapuszcza korzenie, a wszyscy rozkwitamy, gdy czujemy się kochani, a osobiste szczęście domaga się także uczynienia innych szczęśliwymi. „Aby iść razem, tam gdzie jesteś, nie zapomnij, ile nauczyłeś się w rodzinie” – zaapelował Franciszek.

Ojciec Święty nawiązując do słów jednego z mnichów rumuńskich przestrzegł, że kiedy zabraknie chrześcijańskiej miłości i zrozumienia, kiedy ludzie nie będą już kochać, to będzie to naprawdę koniec świata. „Ponieważ bez miłości i bez Boga żaden człowiek nie może na ziemi żyć!” – przestrzegł papież.

„Pan daje nam wszystkim powołanie, które jest prowokacją, aby pomóc nam odkryć talenty i zdolności, jakie posiadamy i abyśmy je oddali na służbę innym. Prosi nas, abyśmy używali naszej wolności, jako wolności wyboru, by powiedzieć «tak» projektowi miłości, obliczu, spojrzeniu. Jest to znacznie większa wolność, niż możliwość konsumpcji i kupowania rzeczy. Jest to powołanie, które wprawia nas w ruch, powoduje, że obalamy okopy i otwieramy drogi, powołanie, które przypomina nam o przynależeniu do siebie jako dzieci i bracia” – powiedział Franciszek.

Nawiązując do roli Jassów jako historycznej i kulturalnej stolicy kraju, a dziś ważnego ośrodka kształcenia młodzieży Ojciec Święty podkreślił znacznie misji otwierania dróg, by iść razem, budowania dróg przyszłości ku Europie i do wielu innych miejsc na świecie. Zachęcił do bycia pielgrzymami XXI wieku, zdolnymi do nowej wyobraźni więzi, które łączą. Wskazał, że wymaga to także konkretnej postawy: umiejętności słuchania, budowania zgody, pokoju, jasności, dzielenia się z innymi, prawdy.

Spotkanie miało charakter Liturgii Słowa. W czasie modlitwy wiernych intencje wznoszono w czterech językach: rumuńskim, polskim, niemieckim i węgierskim. Intencja po polsku brzmiała: „Chwalimy Cię, Ojcze Niebieski za miłosierdzie i wybaczenie, którymi nas darzysz, ile razy wracamy do Ciebie. Ześlij na nas Ducha pojednania, na naszą społeczność i na każdą rodzinę, by wszyscy mogli żyć jako narzędzia pokoju i harmonii”.

Po wspólnym odmówieniu „Ojcze nasz”, papież zawierzył młodzież i rodziny Matce Bożej. Spotkanie zakończyło się odmówieniem modlitwy „Zdrowaś, Maryjo” i papieskim błogosławieństwem.

Beatyfikacja 7 biskupów-męczenników

2 czerwca w Blaju Franciszek ogłosił błogosławionymi siedmiu biskupów greckokatolickich tego kraju – męczenników reżymu komunistycznego. Papież przewodniczył Boskiej Liturgii na Polu Wolności, który dla grekokatolików jest nie tylko symbolem walki o wolność narodową, ale także wolność duchową: upamiętnienia świadectwa męczenników, którzy zginęli bądź bezpośrednio w wyniku tortur, bądź w ich następstwie w późniejszym okresie w latach 1950-70. Wszyscy oni dochowali wierności nie tylko Chrystusowi, ale także swemu Kościołowi, chociaż władze nakłaniały ich do przejścia na prawosławie za cenę uratowania życia.

W uroczystości wzięło udział ok. 60 tysięcy pielgrzymów, z których wielu spędziło na tym miejscu całą noc czekając na papieża. Byli wśród nich krewni siedmiu biskupów- męczenników oraz świadkowie komunistycznych prześladowań. W liturgii uczestniczyli też: prezydent Klaus Iohannis z żoną, premier Vasilica-Viorica Dăncilă, burmistrz Blaj oraz księżniczka Rumunii Małgorzata, Strażniczka Korony Rumuńskiej i głowa dynastii rumuńskiej.

W homilii Franciszek przypominał prześladowania okresu dyktatury totalitarnej i podkreślił przykład siedmiu biskupów-męczenników. „Z wielką odwagą i męstwem wewnętrznym zgodzili się na ciężkie uwięzienie i wszelkiego rodzaju znęcanie się, by nie zaprzeć się przynależności do swego umiłowanego Kościoła. Ci pasterze, męczennicy wiary, przywrócili i pozostawili narodowi rumuńskiemu cenne dziedzictwo, które możemy podsumować w dwóch słowach: wolność i miłosierdzie” – powiedział Franciszek.

Papież zaznaczył, że wolność wyraża się w Rumunii w różnorodności wyznań religijnych, a nowi błogosławieni właśnie za swą wierność byli prześladowani i więzieni. Byli też świadkami miłosierdzia modląc się o nawrócenie wszystkich.

Franciszek wskazał, że również dzisiaj pojawiają się nowe ideologie, które w subtelny sposób starają się narzucić i wykorzenić lud z najbogatszych tradycji kulturowych i religijnych. „Są to kolonizacje ideologiczne, które lekceważą wartości osoby, życia, małżeństwa i rodziny, i są propozycjami alienującymi, równie ateistycznymi jak w przeszłości, wyrządzają szkodę zwłaszcza naszej młodzieży i dzieciom pozostawiając ich bez korzeni, z których mogliby się rozwijać” – przestrzegł papież i zachęcił zgromadzonych do niesienia Ewangelii i walki z nowymi ideologiami.

„Obyście byli świadkami wolności i miłosierdzia, aby braterstwo i dialog przeważały nad podziałami, powiększając braterstwo krwi, które ma swoje źródło w okresie cierpienia, kiedy chrześcijanie podzieleni na przestrzeni dziejów, odkryli, że są sobie bliżsi i solidarni. Niech was wspomaga w waszym pielgrzymowaniu macierzyńska ochrona Dziewicy Maryi i wstawiennictwo nowych błogosławionych” – powiedział Franciszek na zakończenie swej homilii.

Na początku obrządku beatyfikacji do papieża podszedł arcybiskup większy Făgărăş i Alba Iulia kard. Lucian Mureşan i poprosił Ojca Świętego w imieniu Rumuńskiego Kościoła Greckokatolickiego o beatyfikację, przedstawiając jednocześnie krótkie życiorysy kandydatów na ołtarze.

Franciszek wygłosił po łacinie formułę, ogłaszając biskupów-męczenników błogosławionymi: Valeriu Traian Frenţiu (1875-1952), biskupa Lugoj; Vasile Aftenie (1899-1950), biskupa tytularnego Ulpiany, rektora Akademii Teologicznej w Blaju; Ioan Suciu (1907-1953), administratora apostolskiego archidiecezji Făgăraş i Alba Iulia; Titu Liviu Chinezu (1904-1955), biskupa pomocniczego archidiecezji Făgăraş i Alba Iulia; Ioan Bălan (1880-1959), biskupa Lugoj; Alexandru Rusu (1884-1963), biskupa Maramureş; oraz Iuliu Hossu (1885-1970), biskupa Klużu, w 1969 r., który został mianowany przez św. Pawła VI kardynałem in pectore (nominację publicznie ogłoszono dopiero w 1973 r., już po śmierci bp. Hossu).

Akt beatyfikacji przyjęło gromkimi brawami i zabrzmiały dzwony. Chór odśpiewał troparion ku czci nowych błogosławionych.

Kard. Mureşan podziękował Franciszkowi za obecność i beatyfikację siedmiu biskupów-męczenników. Przypomniał, że już w 1952 r. Pius XII pragnął „ucałować łańcuchy tych, którzy niesprawiedliwie uwięzieni, płaczą i cierpią z powodu ataków na religię” w Rumunii to dzisiaj to marzenie się urzeczywistniło: przybył Piotr, aby umocnić grekokatolików w wierze, aby ucałować i uleczyć ich rany, by pobudzić ich do nowej energii poprzez „oczyszczenie pamięci”.

Ojciec Święty poświęcił ikonę z wizerunkami nowych błogosławionych.

Na zakończenie uroczystości, przed wielkanocną modlitwą Regina Caeli, Franciszek podziękował władzom i Kościołom Rumunii za zgotowane przyjęcie.

Spotkanie z Romami

W niewielkim kościele pw. św. Andrzeja Apostoła w zamieszkałej przez Romów dzielnicy Barbu Lăutaru w Blaju czekało na Ojca Świętego 60 osób, a 250 dalszych znajdowało się przed świątynią. Papieża przywitała rodzina - małżeństwo z dwojgiem dzieci, wręczając mu bukiet kwiatów w biało-żółtych barwach watykańskich.

Witając Ojca Świętego kapłan greckokatolicki pochodzenia romskiego podkreślił wkład Kościoła tego obrządku w opiekę nad tą grupą etniczną. „Przyjmując Ciebie, przyjmujemy Pana, który przyszedł dla ostatnich, miłującego usuniętych na margines, niewygodnych, których trudno zrozumieć. Dla nas i dla wszystkich Romów Twoja obecność jest silnym wsparciem i nadzieją” – powiedział kapłan greckokatolicki.

Także Franciszek zaznaczył, że w Kościele Chrystusowym jest miejsce dla wszystkich. Wyznał, że ciąży mu świadomość dyskryminacji, izolacji i znęcania się, jakich doznały wspólnoty Romów także ze strony katolików. „Chciałbym prosić za to o przebaczenie. Proszę w imieniu Kościoła o przebaczenie Pana i wasze, za to że na przestrzeni dziejów was dyskryminowaliśmy, znęcaliśmy się lub patrzyliśmy na was źle, oczami Kaina a nie Abla, i nie potrafiliśmy was uznać, docenić i bronić w waszej specyfice” – stwierdził Franciszek. Wskazał, że Romowie mają do odegrania ważną rolę w społeczeństwie, oferując wartości życia i poszerzonej rodziny, solidarności, gościnności, pomocy, wsparcia i obrony najsłabszych w obrębie ich wspólnoty; docenienia i szacunku dla osób starszych; religijnego sensu życia, spontaniczności i radości życia.

Na zakończenie Franciszek podziękował za gościnę w Rumunii, gdzie przybył jako pielgrzym i brat, aby się spotkać i wyznał, że powraca do Rzymu ubogacony, a spotkania na rumuńskiej ziemi na trwałe zapadną mu w pamięci.

Po odmówieniu ze zgromadzonymi modlitwy „Ojcze nasz” i udzieleniu błogosławieństwa, papież udał się na lotnisko w Sybinie, gdzie po krótkiej ceremonii pożegnania z udziałem prezydenta Rumunii odleciał do Rzymu.

Tagi:
Franciszek w Rumunii

Podążajmy razem!

2019-07-03 08:41

Ks. Lucjan Chronchol
Edycja szczecińsko-kamieńska 27/2019, str. IV

Sa mergem impreuna! Podążajmy razem! Pod takim hasłem odbyła się w dniach 31 maja – 2 czerwca br. pielgrzymka papieża Franciszka do Rumunii. Zawołanie to nie było przypadkowe wobec różnego rodzaju zaszłości historycznych i współczesnych napięć, również na tle religijnym. Rumunia to kraj niemalże w 90% prawosławny, w którym katolicy, zarówno obrządku łacińskiego, jak i bizantyjskiego, stanowią niecałe 6% populacji

Archiwum prywatne
Spotkanie z rodzinami i młodzieżą podczas pielgrzymki papieża Franciszka do Rumunii

Ojciec Święty podkreślał już od samego początku podczas przemówień w katedrze prawosławnej w Bukareszcie, jak ważne jest wspólne budowanie i „podążanie ku nowej Pięćdziesiątnicy”. Rozważając Modlitwę Pańską, Papież modlił się, „aby Rumunia mogła być zawsze domem dla wszystkich, ziemią spotkania, ogrodem, w którym kwitnie pojednanie i komunia”. Zauważył również, iż modlitwa „Ojcze nasz” nie jest modlitwą, która uspokaja, „lecz krzykiem w obliczu niedostatków miłości naszych czasów, w obliczu indywidualizmu i obojętności, które bezczeszczą imię Boga, naszego Ojca”. „Pomóż nam – modlił się Papież – być głodnymi dawania siebie. Przypominaj nam za każdym razem, gdy się modlimy, że aby żyć, nie musimy zachować siebie, ale łamać siebie; dzielić się, a nie gromadzić; karmić innych bardziej, niż napełniać samych siebie, ponieważ dobrobyt jest tylko wtedy, gdy należy do wszystkich” (por. Przemówienie papieża Franciszka w prawosławnej katedrze w Bukareszcie, 31.05.2019).

Bardzo mocnym znakiem jedności dla chrześcijan w Rumunii jest Maryja, szczególnie kochana i czczona w całym kraju, zarówno przez katolików, jak i prawosławnych. Rumunia została nazwana przez św. Jana Pawła II Ogrodem Maryi. Wystarczy popatrzeć na liczbę przedstawień, ikon, figur Matki Bożej zarówno w cerkwiach i kościołach, jak też w kapliczkach przydrożnych i domowych, by przekonać się, jak trafne jest to określenie. Ogród w odniesieniu do piękna rumuńskiego krajobrazu, pełnego zieleni i kwiatów, tym bardziej przemawia do wyobraźni.

Towarzysząc bp. Marianowi Błażejowi Kruszyłowiczowi, który został zaproszony przez biskupa Jassy do uczestnictwa w wizycie Ojca Świętego, miałem możliwość osobiście ubogacić się wiarą współczesnych chrześcijan w Rumunii, jak również zbudować się świadectwem męczenników, szczególnie tych z czasu ucisku komunistycznego. Popołudniowe spotkanie papieża Franciszka w Jassach było prawdziwym świętem nie tylko dla katolików, ale również prawosławnych, którzy licznie przybyli na plac przed Pałacem Kultury. Spotkanie z rodzinami i młodzieżą, pełne entuzjazmu i radości, przypomniało mi czas pielgrzymek św. Jana Pawła II do Polski, ze szczególnym nawiązaniem do jego niezapomnianej wizyty w Szczecinie (Jassy to miasto uniwersyteckie, wielkością jest zbliżone do Szczecina; w Szczecinie Papież również zwracał się do rodzin i w pewnym sensie do młodzieży, konkretnie do alumnów seminariów duchownych).

Organizatorzy zaprosili do specjalnego sektora blisko Papieża jedną rodzinę z każdej parafii, z dziećmi, dziadkami i babciami, które prezentowały się w swoich charakterystycznych chustkach. Piękna normalność, w której papież Franciszek najwyraźniej odpoczywa i czuje się swobodnie. Wspaniałym akcentem spotkania w Jassach było poświęcenie młodzieży i rodzin Matce Bożej w Jej wizerunku z sanktuarium w Kaczyce. Kaczyka to miejscowość, w której mieszkają liczni Polacy. Mimo upływu lat kolejne pokolenia osadników z Wieliczki i Bochni, którzy przybyli na Bukowinę do kopalni soli, z dumą posługują się również dzisiaj językiem polskim. Nie zabrakło zatem języka polskiego również w czasie spotkania z Ojcem Świętym, które przypadło na Dzień Dziecka, świętowany w Rumunii podobnie jak w Polsce.

Po skończonych uroczystościach w Jassach udałem się w całonocną podróż do Blaj. Tutaj odbyła się beatyfikacja siedmiu męczenników, biskupów katolickich obrządku bizantyjskiego. Piękna liturgia w samym sercu Rumunii, w miasteczku nazywanym „małym Rzymem”, sprawowana była w obrządku wschodnim. Długa, w pełnym słońcu, ale piękna i głęboka Boska Liturgia stała się wielkim umocnieniem dla lokalnego Kościoła, tak bardzo doświadczonego w czasach komunizmu. Biskupi na wzór Chrystusa Dobrego Pasterza jeden po drugim oddawali swoje życie za Kościół, torturowani i głodzeni, wierni i kochający do końca. Świadectwo męczeństwa czasów komunistycznych w Rumunii nie kończy się na tych siedmiu pasterzach. W czasie rozmów wspominano mi o innych, np. o ojcu franciszkaninie, któremu w czasie tortur młotkiem uszkodzono kręgosłup, przez co stracił czucie w nogach. Kapłan ten przez wiele lat posługiwał swoim wiernym na siedząco, przykryty kocem od pasa w dół. Wierni nazywali go kapłanem bez nóg.

Ostatnim akcentem mojej pielgrzymki do Rumunii była wizyta w seminarium duchownym Ojców Franciszkanów w Roman. Bp Marian Błażej OFMConv jako franciszkanin odwiedził jeden ze swoich domów zakonnych. Przewodniczył Mszy św. dla alumnów oraz w parafii Nisiporesti, przy relikwiach bł. Weroniki Antal, tercjarki franciszkańskiej, broniącej czystości i zamordowanej z tego powodu w wieku zaledwie 23 lat. Następnie o. Stefan Acatrinei, gwardian domu w Roman, zabrał nas na krótką wycieczkę do monastyrów prawosławnych. W jednym z nich o nazwie Agapia żyje ok. 400 mniszek. Mieszkają w domkach wokół cerkwi, malują ikony, wyrabiają dywany, układają cudowne kompozycje kwiatowe i wykonują inne proste zawody, ale przede wszystkim prowadzą życie ukryte w Bogu, ofiarując swoje posty i modlitwy za zbawienie całego świata.

Rumunia to kraj ekonomicznie uboższy niż Polska, borykający się z wieloma trudnościami, takimi jak brak przemysłu, dobrych dróg, bezrobocie i emigracja, szczególnie młodych wykształconych ludzi. Niemniej jednak Rumunia to kraj o ogromnym bogactwie duchowym, przywiązany do własnej tradycji, która w swoich kolorowych strojach ludowych, przepięknych ornamentach na budynkach, w lirycznych melodiach tak bardzo kontrastuje z szarymi pamiątkami minionej epoki komunistycznej dyktatury. Rumunia to kraj pełen różnorodności i kontrastów, które – jak się okazało w czasie papieskiej pielgrzymki – mogą tworzyć ze sobą piękną całość, na kształt ogrodu o wielobarwnych kwiatach i roślinach. Wszak Rumunia to Ogród Maryi! Wierzę głęboko, że pod płaszczem Niepokalanej Rumunia coraz bardziej będzie odkrywać swoje piękno i drogę jedności, przypominając jednocześnie i pomagając całej Europie nie zapomnieć o jej chrześcijańskich korzeniach.

Zobacz zdjęcia: Podążajmy razem!
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dziś największy lipcowy odpust maryjny na Jasnej Górze

2019-07-16 17:49

mir / Jasna Góra (KAI)

Podprzeor Jasnej Góry o. Mieczysław Polak podziękował pieszym pątnikom zgromadzonym na odpustowej sumie w dzisiejsze wspomnienie Matki Bożej z Góry Karmel, zwanej Szkaplerzną, że „stają w obronie wartości chrześcijańskich, będąc świadkami tego, co dobre i prawdziwe”. Ponad 4 tys. osób dotarło w pieszych pielgrzymkach na największy lipcowy odpust maryjny na Jasnej Górze.

Bożena Sztajner/Niedziela

Suma odpustowa odprawiona została na jasnogórskim szczycie o godz. 11.00. Na uroczystości przybyli pielgrzymi piesi z Poznania, Przemyśla, Piotrkowa Trybunalskiego w archidiecezji łódzkiej i z parafii arch. częstochowskiej; m.in. Gorzkowic, Rozprzy, Kamieńska oraz z Trzemeśni w arch. krakowskiej. Dotarła także licząca 75 osób Franciszkańska Pielgrzymka Rowerowa ze Wschowy w diec. zielonogórsko-gorzowskiej.

- Chodziliśmy od małego – przyznaje wielu jasnogórskich pielgrzymów. Od pokoleń pielgrzymują pieszo, przekazując wiarę, miłość do Boga i umiłowanie pielgrzymowania swoim dzieciom. Od 150 lat wędrują wierni z Piotrkowa Trybunalskiego.

- Można powiedzieć, że podróżujemy 'od Matki do Matki', ponieważ Piotrków Trybunalski również ma swoją Maryję, którą oczywiście czcimy - wyjaśniał kierownik grupy ks. Jacek Tyluś. Najstarszym pielgrzymem była w tej grupie 82-letnia Janina, najmłodszymi 13-miesięczy Jaś i 16-miesięczna Marcelina. Wierni z Piotrkowa Trybunalskiego także pieszo wracają do domów. Tradycyjnie w dzień poświęcony Najświętszej Maryi Pannie z Góry Karmel na Jasną Górę przybyła też grupa z Rozprzy z sanktuarium, w którym Maryję czci się jako Matkę Życia. Także ci pielgrzymi wracają pieszo.

Odprawiający rekolekcje w drodze modlili się o wstawiennictwo Maryi w wiernym naśladowaniu Jej Syna. O. Mieczysław Polak, podprzeor Jasnej Góry podziękował pielgrzymom, że „stają w obronie wartości chrześcijańskich, będąc świadkami tego, co dobre i prawdziwe”.

Mszy św. przewodniczył ks. Jan Markowski, kierownik 85. Poznańskiej Pieszej Pielgrzymki, a koncelebrowali m.in.: ks. Łukasz Łukasik, ojciec duchowy 85. Poznańskiej Pieszej Pielgrzymki i ks. Jacek Tyluś, kierownik 150. Jubileuszowej Pielgrzymki Piotrkowskiej.

O tym, by wiara nie była tylko przyzwyczajeniem i tradycją, lecz żywą relacją z Jezusem i Jego Matką mówił w kazaniu ks. Łukasz Łukasik. - Przychodzimy do Maryi na Jasną Górę, aby zawierzyć Jej sprawę naszej wiary i tego, jak ta wiara w naszym życiu jest postrzegana, a przede wszystkim, jak jest wyznawana – mówił kaznodzieja – To właśnie w naszym sercu rodzi się ta walka związana z wiarą, to właśnie w naszym sercu, w dzisiejszych czasach, rodzi się największa walka o chrześcijaństwo i o Jezusa Chrystusa”.

Z racji odpustu Matki Bożej Szkaplerznej, w Kaplicy Cudownego Obrazu odprawione zostały Nieszpory połączone z nabożeństwem tzw. klęczek. Podczas nabożeństwa ojcowie i bracia paulini modlili się wezwaniami Litanii Loretańskiej i ze wzniesionymi ku górze rękami śpiewali łacińską antyfonę „Monstra Te esse Matrem” („Okaż nam się Matką”).

Święto Matki Bożej Szkaplerznej jest dla niektórych pielgrzymów okazją do uroczystego założenia tego szczególnego znaku zawierzenia Maryi.

Historia szkaplerza sięga połowy XIII w., kiedy to ówczesny generał karmelitów o. Szymon Stock prosił Matkę Bożą o pomoc w uratowaniu zakonu przed kasatą. Jak podaje tradycja, w odpowiedzi Maryja ofiarowała karmelicie płócienną szatę jako znak schronienia pod Jej macierzyńską opiekę. Z noszeniem szkaplerza związane są tzw. przywileje szkaplerzne, czyli łaski obiecane przez Matkę Bożą. Po pierwsze, gwarantuje on szczególną opiekę Najświętszej Maryi Panny w trudnych sytuacjach i niebezpieczeństwach doczesnego życia, a po drugie - w znaku szkaplerza Maryja obiecała szczęśliwą śmierć i zachowanie od wiecznego potępienia.

- Dzisiejsze święto to także ważny dzień w duchowości paulinów - wyjaśnia o. Piotr Łoza. Życie patriarchy Zakonu Paulinów św. Pawła Pierwszego Pustelnika było naśladowaniem życia proroka Eliasza. - Karmel to Góra proroków i pustelników - zauważa o. Łoza – I w tej tajemnicy można odkrywać i dziś co to znaczy życie pustelnicze. Życie pustelnicze to życie prorockie. Pustelnik ma być prorokiem dla tego świata, czyli żyć tym, co jest nadprzyrodzone. Życie według Boga jest proroctwem, czasami nic nie trzeba mówić, tylko żyć według Boga, żeby być prorokiem – wyjaśniał zakonnik.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Raport ONZ wskazuje na ciągły wzrost liczby głodujących na świecie

2019-07-17 19:37

(KAI/VaticanNews) / Rzym

Najnowszy raport ONZ na temat bezpieczeństwa żywnościowego wskazuje, że 820 mln ludzi na całym świecie cierpi z powodu niedożywienia. Podkreślono, że choć wspólnota międzynarodowa stawia sobie ambitne cele, zakładając, że do roku 2030 plaga głodu całkowicie zniknie, to jednak statystyki pokazują, że tendencja jest wręcz odwrotna. Od trzech lat ludzi niedożywionych stale przybywa.

billycm/pixabay.com

Ofiarą głodu najczęściej padają dzieci. Co siódme rodzi się ze zbyt niską wagą. Wśród dzieci do 5. roku życia niemal 150 mln cierpi na chroniczne niedożywienie, a 50 mln – na ostry stan niedożywienia. Stały obserwator Stolicy Apostolskiej przy Organizacji Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) ks. Fernando Chica Arellano podkreśla, że dane te wskazują na poważne zaniedbania wspólnoty międzynarodowej. Liczby te, a przede wszystkim ludzie, którzy kryją się za nimi, muszą nas skłonić do działania – dodał kapłan.

"Ten raport mówi nam, że ludzkość nie spełniła swych obowiązków względem naszych najuboższych braci. Głód nadal rośnie. W tym kontekście widzimy, jak trudnym wyzwaniem jest realizacja jednego z celów zrównoważonego rozwoju, który zakłada likwidację głodu do 2030 r. Trzeba robić w tym celu dużo więcej" – stwierdził w rozmowie z Radiem Watykańskim ks. Arellano. Zwrócił uwagę na bardzo niepokojące dane: 513 mln głodnych w Azji, 256 mln w Afryce, 42 mln w Ameryce Łacińskiej.

"Ale raport pokazuje nie tylko okrucieństwo głodu. Wskazuje też inny aspekt problemu: otyłość. Otyłych jest 13 proc. dorosłych, 672 mln osób. A zatem problemem jest nie tylko niedożywienie, ale również złe odżywianie. Wspólnota międzynarodowa musi robić więcej. Brak jednak woli politycznej, aby zlikwidować przyczyny głodu, które zależą od człowieka: konflikty, kryzys gospodarczy i zmiany klimatyczne. To są trzy główne czynniki, które powodują tę klęskę" – oświadczył stały obserwator watykański przy FAO.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem