Reklama

Świat

Konklawe okiem korespondenta "Niedzieli"

[ TEMATY ]

konklawe

Franciszek

Krzysztof Tadej

Włodzimierz Rędzioch

Włodzimierz Rędzioch

Wybór nowego papieża wszystkich zaskoczył, a szczególnie środki społecznego przekazu. Spekulacje różnych środowisk medialnych okazały się całkowicie chybione. Decyzja kardynałów, po chwili zaskoczenia, wywołała falę radości rzeszy zgromadzonej na Placu św. Piotra w Rzymie i przed ekranami telewizorów. Ojciec Święty Franciszek został serdecznie przyjęty. A dziennikarze mieli chwile bardzo trudnej pracy, na taki wynik nie byli przygotowani. Kard. Jorge Mario Bergoglio nie było bowiem wśród papabili.

“Papabili”- pewni kandydaci na papieża

W niedziely ranek 10 marca 2013 r. rzymski kościół Świętych XII Apostołów szybko wypełnia się ludźmi. Ale większość z nich to nie parafianie, lecz dziennikarze, fotografowie i kamerzyści. Nie odstępują na krok wysokiego mężczyzny w czarnym płaszczu i czerwoną piuską, który próbuje się modlić przed wizerunkiem Matki Bożej. Po chwili prosi, by pozwolono mu przejść do zakrystii, bo musi przygotować się do Mszy św. To kard. Angelo Scola, który w przeddzień konklawe - tak jak i inni kardynałowie elektorzy - udał się do swojego kościoła tytularnego na sprawowanie Eucharystii. Problem w tym, że arcybiskup Mediolanu uchodzi za jednego z najpoważniejszych kandydatów na objęcie Stolicy Piotrowej po rezygnacji z urzędu Benedykta XVI, dlatego dziennikarze nie dają mu spokoju. Redakcje włoskich gazet wysłały swych najlepszych dziennikarzy, by analizować gesty i słowa “kandydata na Papieża” (w poniedziałkowych gazetach ukażą się szczegółowe analizy jego homilii, a niektórzy będą próbować wyciągać wnioski co do ewantualnych linii przyszłego pontyfikatu). Ponieważ kościół należy do franciszkanów konwentualnych, a obok znajduje się Kuria Generalna, z kardynałem koncelebuje kilkunastu franciszkanów. Bracia starają się utrzymać fotografów z boku i proszą, by nie wchodzili przed ołtarz i nie przeszkadzali w czasie celebracji. Gdy zbliża się moment przyjmowania Komunii św., wszyscy ustawiają się w kolejce do kardynała - nikt nie chce stracić okazji otrzymania hostii z rąk “przyszłego papieża”. Po zakończeniu Mszy św. kard. Scola idzie się przebrać, po czym próbuje wyjść z zakrystii. Ale ojcowie, widząc oczekujący na niego tłum dziennikarzy, wyprowadzają go bocznym wyjściem. W czasie, gdy byłem w kościele Świętych XII Apostołów, w innych rzymskich świątyniach Eucharystię celebrowali inni “papabili”: u św. Andrzeja na Kwirynale - kard. Odilo Pedro Scherer, w kościele Najświętszej Marii Panny della Vittoria - kard. Sean Patrick O’Malley, w kościele Naszej Pani z Guadalupe - kard. Timothy Michael Dolan. Wszędzie tłumy ciekawskich i dziennikarzy. Wieczorem, w czasie gwałtownej burzy, która szaleje nad Rzymem, Mszę św. w swym tytularnym kościele Najświętszej Maryi Panny. in Traspontina odprawia kard. Marc Ouellet, inny z faworytów.

Reklama

W oczekiwaniu na konklawe

W poniedziałek 11 marca 3013 r. przed południem kardynałowie spotykają się na ostatniem spotkaniu (tzw. kongregacji) przed konklawe. Dziennikarze oblegają Biuro Prasowe, by od jego dyrektora, ks. Federico Lombardiego SI, dowiedzieć się, co było tematem końcowych dyskusji purpuratów. Następnego dnia już od wczesnego ranka do Watykanu wjeżdzają samochody wiozące elektorów do Domu św. Marty, kardynalskiego hotelu w czasie konklawe. Ale już o 10 wszyscy purpuraci obecni w Rzymie są w Bazylice św. Piotra, gdzie jest odprawiana uroczysta Msza św. w intencji wyboru papieża - “Missa pro eligendo Romano Pontifice”. Homilię głosi dziekan Kolegium Kardynalskiego, kard. Angelo Sodano (to “poprawne” kazanie, ale nie można go porównać do słynnej homilii kard. Josepha Ratzingera, który 8 lat temu przewodniczył Mszy św. poprzedającej konklawe, również w roli dziekana Kolegium Kardynalskiego).

O godz.16.30 wszyscy dziennikarze są przed telewizorami, by śledzić rozpoczęcie konklawe: kardynałowie elektorzy w procesji przechodzą z Kaplicy Paulińskiej do Kaplicy Sykstyńskiej, śpiewając litanie do wszystkich świętych i hymn “Vieni Sanctae Spiritus”. Następnie purpuraci składają przysięgę, która ich zobowiązuje do zachowania w tajemnicy tego wszystkiego, co dotyczy przebiegu wyboru papieża. To bardzo sugestywna ceremonia, również dla niekatolików, tym bardziej, że odbywa się w najpiękniejszych salach Pałacu Apostolskiego, udekorowanch przez mistrzów włoskiego renesansu. Na zakończenie ks. prał. Guido Marini, mistrz ceremonii papieskich, wypowiada słynną formułę “Extra omnes” - wszyscy nie uczestniczący w konklawe mają opuścić Kaplicę Sykstyńską.

Reklama

Tego dnia ks. Lombardi podczas konferencji prasowej wyjaśnił dziennikarzon, że od elektorów zależy, czy będą głosować już w pierwszym dniu konklawe, wieczorem. W każdym bądź razie “nie spodziewajcie się, że w pierwszym głosowaniu zostanie wybrany nowy papież” - dodał. Ja zostałem zaproszony przez red. Piotra Kraśkę do skomentowania konklawe przed kamerami TVP, dlatego na wszelki wypadek pozostaję w pogotowiu, gdybyśmy przypadkiem byli świadkami najszybszego, jednodniowego konklawe. Około godz. 19.45 z komina na Sykstynie unosi się czarny dym, więc nie ma wątpliwości - kardynałowie zagłosowali, ale nikt nie otrzymał wymaganych 2/3 głosów. Było to do przewidzenia, ale ludzie zgromadzeni na Placu św. Piotra rozchodzą się nieco rozczarowani.

Biały dym nad Kaplicą Sykstyńską

W środę 13 marca 2013 r. mają się odbyć cztery głosowania - dwa rano, dwa popołudniu. Rezultat pierwszego głosowania powinien być znany około 10.30 dlatego spotykam się z ekipą TVP w barze niedaleko Watykanu. Mija godzina 11.00 i nic się nie dzieje. Około 11.45 z komina wychodzi czarny dym - oznacza to, że kardynałowie zagłosowali dwa razy, ale bez rezultanu. Rozchodzimy się, by po obiedzie o 17.00 spotkać się znowu w barze. W Rzymie pada i jest zimno, dlatego bary są wypełnione ludźmi, którzy oglądają transmisje telewizyjne. Upływa czas, ale nad dachem Sykstyny nie pojawia się dym. Oznacza to, że w czwartym głosowaniu nikt nie został wybrany (w poprzednim konklawe kard. Ratzinger został wybrany Biskupem Rzymu właśnie w czwartym głosowaniu). Zastanawiamy się, co to oznacza - czy żaden z kardynałów faworytów nie otrzymał jeszcze dostatecznej liczby głosów, czy doszło może do impasu, gdy dwóch kandydatów ma tak dużą ilość głosów, by nawzajem blokować wybór (ma to miejsce, gdy dwóch purpuratów otrzymuje ponad 39 głosów i żaden z nich nie może osiągnąć 77 głosów, wymaganych do wyboru). Z reguły jeżeli konklawe jest krótkie, papieżem zostaje faworyt; jeżeli przeciąga się, rozwiązaniem jest znalezienie nowego kandydata, tzw. outsidera - tak było podczas drugiego konklawe w 1978 r., gdy żaden z dwóch włoskich kardynałów (Siri i Benelli) nie mógł osiągnąć wymaganej liczby głosów; w tej sytuacji papieżem został purpurat nie postrzegany jako “papabile” - kard. Karol Wojtyła, który trzeciego dnia, w ósmym głosowaniu, został wybrany Biskupem Rzymu. Gdy dyskutowaliśmy, do baru wszedł mój przyjaciel Antonio Gaspari, szef agencji Zenit, największej internetowej katolickiej agencji informacyjnej. Gaspari włączył się do naszej dyskusji - wspomniał, że jego Agencja zorganizowała ankietę wśród swoich odbiorców, która dotyczyła konklawe. Na pytanie, jaki ma być nowy papież, bardzo wielu czytelników odpowiedzało: “Młody, dynamiczny, taki jak Jana Paweł II”. Najczęściej wymienianymi “kandydatami” byli: filipiński kardynał Tagle i amerykański kapucyn, kard. O’Malley.

Reklama

O godz. 18.00 poszliśmy na taras Domu Generalnego augustnianów, tuż przy lewej kolumnadzie Placu św. Piotra, gdzie znajdowały się stanowiska TVP. Gdy zbiliżała się godz. 19.00 rosło napięcie, gdyż wszyscy zdawali sobie sprawę, że musiało się już kończyć piąte głosowanie, którego rezultat miał ogłosić dym na Sykstynie. Oczy całego świata, oczy miliardów ludzi zwrócone były na mały komin na Kaplicy Sykstyńskiej, tak jakby od tego, co się dzieje wewnątrz, zależały losy ludzkości. Dym pojawia się o 19.06 i na tle czarnego nieba widać wyraźnie, że jest biały. Tysiące ludzi krzyczy: “E’ bianca! bianca” (“Jest biały!”). Nie ma już najmniejszej wątpliwości - mamy papieża! O tym, że kardynałowie wybrali 266. Biskupa Rzymu świadczy również bicie dzwonów Bazyliki. Ich donośny, basowy dzwięk wypełnia zlany strugami deszczu plac; w ciągu kilku minut zaczynają im wtórować dzwony wszystkich kościołów miasta. Ludzie zgromadzeni na placu nie ukrywają swej radości - krzyczą i powiewają flagami, niektórzy modlą się. Nikt jeszcze nie wie, kto został nowym Biskupem Rzymu, ale to w tej chwili nie ma dla ludzi znaczenia - najważniejsze, że jest papież. Po 28 lutego br. wielu z nich poczuło się osieroconymi czy nawet porzuconymi. Ludzie oglądali lot helikoptera z Watykanu do Castel Gandolfo z emerytowanym Biskupem Rzymu i nie chciało im się wierzyć, że nie ma już papieża, skoro nie umarł. Przychodzili w pierwsze niedziele marca na Plac św. Piotra, by patrzeć na zamknięte okno Pałacu Apostolskiego, chociaż zdawali sobie sprawę z tego, że Benedykt XVI nie może się już w nim pojawić. Dlatego z taką niecierpliwością czekali na nowego Ojca.

Reklama

Z każdą minutą przybywało ludzi na placu i przylegających do niego ulicach. Z tarasu było widać, że Rzymianie nie szli, lecz biegli do Watykanu, by nie stracić okazji zobaczenia nowego Papieża. Mijał czas, a na balkonie Bazyliki nikt się nie pojawiał. Rosła więc ciekawość i napięcie. Ja, po kilku minutach przed kamerami, ustąpiłem miejsca abp. Zygmuntowi Zimowskiemu oraz abp. Mieczysławowi Mokrzyckiemu i wróciłem przed telewizor ustawiony w korytarzu. Spotkałem tam mojego znajomego prof. Rocco Bottiglione. Ten wybitny włoski filozof, wywodzący się z ruchu Komunia i Wyzwolenie, był zaprzyjaźniony zarówno z Janem Pawłem II, jak i z obecnym arcybiskupem Mediolanu kard. Angelo Scolą. Najpierw poinformowałem go o śmierci naszego wspólnego znajomego Marka Skwarnickiego, a następnie - ponieważ wszyscy wokół byli pewni wyboru kard. Scoli - zacząłem mu gratulować, mówiąc, że będzie miał już drugiego papieża za przyjaciela. Żartowałem, że Scola mógłby przybrać imię Jan Paweł III, gdyż tak jak Jan Paweł I był kiedyś Patriarchą Wenecji, a z Janem Pawłem II łączyły go też ścisłe więzy.

Reklama

O panującej w owych godzinach atmosferze świadczy fakt, że mój znajomy włoski dziennikarz ok. godz. 20.00 otrzymał maila od bp. Mariano Crociaty, w którym sekretarz Episkopatu Włoch, informował o życzeniach Episkopatu dla nowego papieża Angelo Scoli. Mój znajomy nie umieścił jednak natychmiast tych życzeń na stronie internetowej swojej agencji i postanowił poczekać na oficjalne ogłoszenie nominacji, tym bardziej, że w komunikacie nie podawano imienia nowego Papieża. Najwyraźniej wszyscy zapomnieli o starym włoskim powiedzeniu: “Kto wchodzi na konklawe papieżem, wychodzi kardynałem”.

Habemus Papam

Tak minęła prawie godzina. Około 20.15 otworzyły się wielkie okna na fasadzie Bazyliki i na balkonie ukazał się kardynał protodiakon Jean-Louis Tauran, który zaczął wypowiadać słynną łacińską formułę: “Habemus Papam: eminentissimum ac reverendissimum Dominum, Dominum Gregorium Marium…” W ułamku sekundy zrozumiałem, że kardynałowie nie wybrali kard. Scoli i próbowałem przypomnieć sobie, który kardynał ma na imię Jerzy, ale wkrótce wszystko stało się jasne, bo Tauran kontynuował: “Sanctae Romana Ecclesiae Cardinalem Bergoglio.” Tłum na placu wiwatował ale zdecydowana większość ludzi nie wiedziała, o kogo chodzi, Włochom jednak nie brzmiało obco nazwisko “Bergoglio” (nie należy się temu dziwić, bo dziadek nowego Papieża wyjechał do Argentyny z Lombardii). Dziennikarze natomiast byli zaskoczeni, niektórzy wpadli w panikę, bo studiowali życiorysy tych, którzy uchodzili za “papabili”, a wśród nich nie było arcybiskupa Buenos Aires, dlatego nie potrafili nic o nim powiedzieć. Ja nie myślałem o kard. Bergoglio jako kandydacie na Biskupa Rzymu, gdyż był on “protagonistą” poprzedniego konklawe. Wówczas argentyński kardynał był jedynym “konkurentem” kard. Ratzingera: już w drugim głosowaniu kard. Bergoglio otrzymał 35 głosów na 115, a kard. Ratzinger 65, w trzecim dawny prefekt Kongregacji Nauki Wiary otrzymał co prawda aż 72 głosy, ale na Bergoglio zagłosowało aż 40 elektorów, tzn. ponad 1/3 purpuratów, co sprawiło, że “konkurent” nie mógł osiągnąć wymaganej większości 2/3 głosów. Konklawe było w patowej sytuacji - rozwiązanie znalazł sam Bergoglio, który w czasie przerwy obiadowej poprosił głosujących na niego kardynałów, by poparli Ratzingera. Dlatego już w pierwszym popołudniowym głosowaniu kard. Ratzinger dostał 84 głosy i został wybrany na papieża. Nie myślałem, że kard. Bergoglio mógłby być znowu kandydatem w nowym konklawe, gdyż z wielowiekowego doświadczenia wynika, że kardynał może być tylko raz “papabile”. Jak się jednak okazało rezygnacja Benedykta XVI zmieniła sytuację i w tegorocznym konklawe został wybrany papieżem kandydat z poprzedniego konklawe. W 2013 r. stało się to, co się nie stało w 2005 r.

Gdy w centralnej loży Bazyliki św. Piotra pojawił się papież Franciszek - pierwszy współczesny Papież wybrany do rezygnacji poprzednika, pierwszy Papież, który przybrał imię Biedaczyny z Asyżu, pierwszy jezuita i pierwszy kardynał z Ameryki na Katedrze św. Piotra - utwierdziłem się w przekonaniu, że przeżywamy historyczne momenty, które mogą być zapowiedzią epokowych zmian nie tylko w Kościele, ale i w świecie.

2013-03-19 14:56

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Niekończący się aplauz podczas Mszy św. o wybór papieża

Dobiegła końca w Bazylice św. Piotra Msza "pro eligendo romano pontefice", o wybór papieża, pod przewodnictwem kardynała Angelo Sodano, dziekana Kolegium kardynalskiego, który dziś po południu nie wejdzie do Kaplicy Sykstyńskiej ze wzglądu na osiągnięty wiek 80 lat. Koncelebrowali nie tylko kardynałowie elektorzy, ale również ci, którzy osiągnęli wiek 80 lat.

CZYTAJ DALEJ

Posłany, aby wprowadzać Chrystusowy pokój

Niedziela przemyska 50/2021, str. I

[ TEMATY ]

bł. ks. Bronisław Markiewicz

michalici.pl

Bł. ks. Markiewicz jest patronem roku duszpasterskiego w archidiecezji

Bł. ks. Markiewicz jest patronem roku duszpasterskiego w archidiecezji

Bł. ks. Bronisław Markiewicz - duchowy orędownik i przewodnik.

Błogosławiony ks. Bronisław Markiewicz urodził się 13 lipca 1842 r. w Pruchniku. W przemyskim seminarium przygotowywał się do kapłaństwa i wpatrywał w Jezusa obecnego w Najświętszym Sakramencie. Ksiądz Markiewicz przez całe swoje życie zachęcał wiernych, dzieci i młodzież, do uczestnictwa we Mszy św., do częstego, nawet codziennego przyjmowania Komunii św. oraz do adoracji Najświętszego Sakramentu. Starał się kształtować w ich sercach cześć i miłość dla Jezusa Eucharystycznego. Pisał: „Pan Jezus w Najświętszym Sakramencie zasługuje na cześć najgłębszą i na uwielbienie największe, bo jest Stworzycielem, Panem i Zbawcą naszym, bo umiłował nas miłością najtkliwszą i nieskończoną...”. W zapiskach życia wewnętrznego ks. Bronisław Markiewicz zanotował: „Najwyższa czynność moja Msza św.: już większej godności na świecie nie osiągnę ani nawet w niebie... Biada temu kapłanowi, który sobie cokolwiek innego wyżej ceni...; Msza św. centrum życia mego”. W grudniu 1911 r. ks. Markiewicz ciężko zachorował. Zmarł 29 stycznia 1912 r. w otoczeniu swoich najbliższych współpracowników i wychowanków. Data i miejsce jego beatyfikacji, 19 czerwca 2005 r. w Warszawie, zbiegły się z uroczystą Mszą św. wieńczącą obchody Krajowego Kongresu Eucharystycznego.

CZYTAJ DALEJ

Niezwykłe przeżycie

2023-01-31 00:05

s. Danuta Lipińska

Zespół PROBOSZCZOWIE zagrał i zaśpiewał także mniej znane kolędy i pastorałki

Zespół PROBOSZCZOWIE zagrał i zaśpiewał także mniej znane kolędy i pastorałki

    W niedzielę 29 stycznia w sanktuarium Matki Bożej Królowej Podhala w Ludźmierzu odbył się Koncert Kolęd i Pastorałek w wykonaniu zespołu PROBOSZCZOWIE.

    Jak informuje s. s. Danuta Lipińska, zespół tworzą: ks. Marek Bandura - proboszcz parafii w Buczkowicach k/ Szczyrku - śpiew i gitara prowadząca, ks. Roman Świerkosz- emerytowany proboszcz w Stanisławie Górnym - gitara solowa, ks. Andrzej Piotrowski z parafii św. Szymona i Judy Tadeusza w Kozach - klawisze, o. Roland Pancerz bernardyn z Kalwarii Zebrzydowskiej - rektor Seminarium, wykładowca greki, łaciny i patrologii, Jan Budziaszek - perkusista, muzyk sesyjny, świecki rekolekcjonista, autor książek, Grzegorz Górkiewicz, multiinstrumentalista, kompozytor i wokalista Skaldów, twórca muzyki filmowej, a także Adrian Legut - akustyk zespołu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję