Reklama

Bp Adam Odzimek przechodzi na emeryturę

2019-10-07 12:35

BP KEP / Warszawa (KAI)

KEP

Ojciec Święty Franciszek przyjął rezygnację bp. Adama Odzimka z pełnienia posługi biskupa pomocniczego diecezji radomskiej. Bp Odzimek osiągnął wiek emerytalny i przechodzi na emeryturę. O decyzji Papieża poinformował dziś w południe, w dniu 75. urodzin bp. Odzimka, nuncjusz apostolski w Polsce.

Dotychczasowy biskup pomocniczy diecezji radomskiej Adam Odzimek jest biblistą i wykładowcą Nowego Testamentu. Był pierwszym biskupem wyświęconym w Radomiu. W Konferencji Episkopatu Polski pełnił m.in. funkcję przewodniczącego Komisji Episkopatu Polski ds. Trzeźwości w latach 1990-1998. 7 października 2019 r. ukończył 75 lat, tym samym osiągnął wiek emerytalny. Decyzją Ojca Świętego Franciszka, który dziś przyjął jego rezygnację, przechodzi na emeryturę.

Bp Adam Odzimek urodził się 7 października 1944 r. w Radomiu. Po ukończeniu Liceum Ogólnokształcącego im. Władysława Syrokomli w Radomiu wstąpił w 1962 r. do Wyższego Seminarium Duchownego w Sandomierzu. Czas jego formacji seminaryjnej został przerwany wezwaniem na dwuletni pobyt w wojsku w jednostkach w Gubinie i Opolu. Święcenia kapłańskie przyjął w sandomierskiej katedrze z rąk sługi Bożego bp. Piotra Gołębiowskiego 31 maja 1969 r. Posługiwał w parafiach: Bardzice, Szewna, Białaczów i w parafii pw. Najświętszego Serca Jezusowego w Skarżysku-Kamiennej. W roku 1972 został skierowany na Katolicki Uniwersytet Lubelski w celu podjęcia studiów specjalistycznych. Ukończył je w 1976 r. uzyskując magisterium i licencjat z teologii biblijnej. W 1978 r. obronił pracę doktorską. Zaraz potem otrzymał nominację na wykładowcę Nowego Testamentu w sandomierskim seminarium duchownym. Licencjat z nauk biblijnych uzyskał na Papieskim Instytucie Biblijnym w Rzymie, gdzie studiował w latach 1980-1984. Jan Paweł II mianował go 25 kwietnia 1985 r. biskupem tytularnym Tadamata i biskupem pomocniczym diecezji sandomiersko-radomskiej. Sakrę biskupią otrzymał 12 maja 1985 r. z rąk kard. Józefa Glempa. Były to pierwsze święcenia biskupie w Radomiu. Jest dziekanem Kapituły Katedralnej św. Kazimierza w Radomiu. W latach 1990-1998 pełnił funkcję przewodniczącego Komisji Episkopatu Polski ds. Trzeźwości. Decyzją papieską z 25 marca 1992 r. został mianowany biskupem pomocniczym nowej diecezji radomskiej. Zawołaniem pasterskim bp. Adama Odzimka są słowa: „Ne deficiant fides caritasque” – „Aby wiara i miłość były mocne”. W maju tego roku, wraz z biskupem radomskim Henrykiem Tomasikiem świętował złoty jubileusz kapłaństwa.

Tagi:
biskup diecezja

Reklama

Abp Budzik: Rekolekcje biskupów to wyjątkowy czas, kiedy nie przemawiamy ale słuchamy

2019-11-19 14:17

mp / Częstochowa (KAI)

- Jest to czas zaczerpnięcia nowych duchowych sił na te wyzwania, jakie na nas czekają – powiedział KAI abp Stanisław Budzik, uczestniczący w dorocznych rekolekcja dla Księży Biskupów w Jasnogórskim Sanktuarium. Ich tematem jest Eucharystia, a rekolekcjonistą jest o. Wojciech Giertych OP, teolog Domu Papieskiego. Metropolita lubelski dodał, że jest to wyjątkowy czas, w którym „biskupi nie przemawiają, ale słuchają”.

episkopat.pl

Metropolita lubelski przyznał, że coroczne, listopadowe rekolekcje biskupów na Jasnej Górze, to „czas, który wszyscy jako biskupi sobie bardzo cenimy. A cenimy szczególnie dlatego, że jako przeważnie przemawiamy, głosimy Słowo Boże, a tutaj słuchamy. A jeśli chodzi o słuchanie to – szczerze mówiąc – jako biskupi mamy mało takich możliwości. Wymaga się od nas przemawiania, zajęcia stanowiska, a tymczasem podczas rekolekcji sami możemy słuchać. Uświadamiamy sobie to, co mówił św. Augustyn, że nie może być dobrym głosicielem Słowa Bożego ten, który najpierw nie słucha”. To odwrócenie akcentów wyraża się również w tym, że „tutaj jesteśmy nie przy ołtarzu ale w zwykłych ławkach dla wiernych, a na ołtarz patrzymy z tej innej perspektywy”.

Abp Budzik podkreślił, że wyjątkowe znaczenie podczas biskupich rekolekcji ma cisza. „Możemy się tu pomodlić w ciszy, gdyż przeważnie modlimy się z ludem. Nasze celebry są co prawda piękną formą modlitwy, ale w listopadzie na Jasnej Górze, kiedy już nie ma tłumów, jest to okres szczególnej ciszy. Jesteśmy więc niejako sam na sam z Panem Bogiem, z Chrystusem eucharystycznym i z Matką Bożą”. Dodał, że dlatego przychodzimy tu z wielką radością. Jest to czas zaczerpnięcia nowych duchowych sił na te wyzwania, jakie na nas czekają w ciągu całego roku”.

Zdaniem abp. Budzika, Eucharystia jako temat tegorocznych rekolekcji jest bardzo cenny, gdyż w rozpoczynającym się nowym roku kościelnym podejmować będziemy szczególnie temat Eucharystii. Podkreślił, że „Eucharystia jest szczytem i sercem Kościoła. Wokół niej się gromadzimy i z tego źródła czerpiemy siły do przepowiadania. W Eucharystii doświadczamy też mocy Ducha Świętego”. Wyjaśnił, że Eucharystia kończy się zawsze posłaniem nas do świata.

Dodał, że patrząc z perspektywy Lublina musi podkreślić, że przygotowywany jest tam trzeci synod diecezjalny, w którego sercu będzie Eucharystia. „Będziemy omawiać wszystkie sprawy związane z odnową życia duszpasterskiego i duchowego archidiecezji, jednak koncentrować się będziemy wokół Eucharystii, wokół zachęty jaką Jana Paweł II, nasz wielki święty, wypowiedział na początku tego tysiąclecia, by czynić Kościół domem i szkołą komunii”.

Odnosząc się do osoby rekolekcjonisty, którym jest o. Wojciech Giertych OP, abp Budzik zaznaczył, że biskupi są bardzo zaciekawieni tym, co powie im Teolog Domu Papieskiego, człowiek tak bliski papieża Franciszka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Czy chrześcijanin może być smutny?

2019-10-29 12:47

Ks. Adrian Put
Niedziela Ogólnopolska 44/2019, str. 10-11

Popularna piosenka zespołu Arka Noego przypomina, że każdy święty chodzi uśmiechnięty. Niektórzy rozwijają tę myśl, dodając, że prawdziwy chrześcijanin nie powinien się smucić. Bo przecież dlaczego mielibyśmy być smutni, skoro Jezus nas zbawił? Czy zatem w naszym chrześcijańskim życiu jest miejsce na smutek?

stock.adobe.com

Jest, a nawet dodałbym, że jest on jednym z istotniejszych doświadczeń, których jako chrześcijanie potrzebujemy. By móc zasmakować prawdziwej radości, powinniśmy doświadczyć także doliny smutku.

Sam smutek jest częścią życia każdego człowieka. Wraz z radością, strachem i złością tworzy emocjonalne bogactwo naszego życia. Nie można w pełni przeżyć życia bez doświadczenia tych stanów, one są potrzebne do prawidłowego rozwoju. Nie wszystkie powinny występować w takim samym natężeniu, jednak przejście przez każdy z nich tworzy bogactwo doświadczeń emocjonalnych każdego z nas. Smutek ma zatem swoje miejsce w naszym życiu, nie tylko emocjonalnym.

Smutek w Starym Testamencie

Temat smutku pojawia się na kartach Pisma Świętego. Trudno w krótkim tekście zaprezentować, co na ten temat mówi Boże Objawienie, wybrałem więc kilka fragmentów, aby pokazać, że Biblia nie przedstawia smutku tylko w negatywnej perspektywie.

Stary Testament wiąże ten stan bardzo mocno z wezwaniem do pokuty i nawrócenia. Przypisuje go człowiekowi pokutującemu za swoje czyny. W Księdze Koheleta (7, 3) znajdziemy następujące słowa: „Lepszy jest smutek niż śmiech, bo przy smutnym obliczu serce jest dobre”. W tym przypadku autor natchniony stara się zwrócić naszą uwagę na potrzebę brania życia bardzo poważnie. Podpowiada nam, że cechą prawdziwej mądrości jest umiejętność dostrzeżenia, iż życie to nie tylko śmiech i zabawa. Prorok Joel (2, 13) nie tyle mówi o samym smutku, co wzywa do pokuty. Nie proponuje radości i wesela, ale obrazowo zachęca grzeszników, by rozdzierali swoje serca. Jeremiasz (6, 26) w tym samym duchu zachęca grzesznika: „wdziej wór i tarzaj się w prochu; urządź sobie żałobę jak po jedynaku, gorzki lament”. Również w tym przypadku prorok zachęca grzeszników, by podjęli pokutę. Ta zaś powinna być czyniona nie tyle w radości i weselu, ile bardziej ze skruszonym sercem.

Smutek w Nowym Testamencie

Nowy Testament ujmuje smutek w perspektywie zbawienia. W Liście św. Jakuba (4, 8b-9) jest wezwanie do smutku skierowane do grzeszników: „Oczyśćcie ręce, grzesznicy, uświęćcie serca, ludzie chwiejni! Uznajcie waszą nędzę, smućcie się i płaczcie! Śmiech wasz niech się obróci w smutek, a radość w przygnębienie!”. Ten temat zostaje pogłębiony w Kazaniu na Górze – ewangelista Mateusz przytacza słowa Pana: „Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni” (Mt 5, 4). To orędzie skierowane jest do wszystkich, którzy na tym świecie doznają smutku i cierpienia. Jeśli jednak nadzieję pokładają w Bogu, ich smutek przyniesie błogosławiony plon. Święty Paweł w Drugim Liście do Koryntian powie wprost: „(...) raduję się – nie dlatego, żeście się zasmucili, ale żeście się zasmucili ku nawróceniu. Zasmuciliście się bowiem po Bożemu, tak iż nie ponieśliście przez nas żadnej szkody. Bo smutek, który jest z Boga, dokonuje nawrócenia ku zbawieniu” (7, 9-10). Święty Jan wysiłki, które podejmujemy, by kroczyć drogą Boga na tym świecie, widzi również w kontekście smutku. Pozorny brak radości z powodu dóbr tego świata Ewangelista tłumaczy oczekiwaniem na dostąpienie łaski zbawienia: „Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz zamieni się w radość. Kobieta, gdy rodzi, doznaje smutku, bo przyszła jej godzina. Gdy jednak urodzi dziecię, już nie pamięta o bólu z powodu radości, że się człowiek narodził na świat” (16, 20-21).

Dla słowa Bożego smutek związany jest z marnością tego świata i wezwaniem do pokuty. Należy go jednak zawsze przeżywać z nadzieją, którą na ten świat przyniósł Jezus Chrystus. Obecne nasze życie podobne jest do czasu porodu. Doznajemy smutku tej chwili, gdy narodzi się w nas nowy człowiek, wówczas smutek przerodzi się w radość.

W perspektywie wiary

Taką biblijną perspektywę myślenia o smutku przyjęli chrześcijanie. Smutek nigdy nie był celem samym w sobie. Nie był też rozumiany jako cnota, o której osiągnięcie powinno się zabiegać. Musi być jednak przeżywany w powiązaniu z chrześcijańską radością, a ta swe źródło czerpie z chrześcijańskiej nadziei. Można nawet zaryzykować tezę, że nie sposób mówić o chrześcijańskiej radości bez wskazania jej odwrotności, czyli chrześcijańskiego smutku. To pewna droga, która wyznaczała rytm życia: od smutku do radości, od ciemności do nadziei, od pokuty do wolności dzieci Bożych.

Czasem smutek może też być cechą całych społeczeństw. Bardzo zaintrygowało mnie słowo św. Jana Pawła II, który gdy pierwszy raz przybył na Węgry w 1991 r., witając się z wiernymi, zacytował słowa poety Józsefa Eötvösa: „Niebo daje każdemu krajowi jakiś skarb”, i wskazał, że skarbem Węgrów jest „święty smutek”. Nie oznacza to przecież, że w narodzie tym nie ma radości czy wesela. Jest to bardziej stan pełnego ufności oczekiwania na Bożą łaskę i dar szczęścia.

Radości, do której jesteśmy zaproszeni po smutku, nigdy nie możemy zatrzymać tylko dla siebie. Na ten misyjny wymiar radości zwrócił uwagę papież Franciszek, który w homilii wygłoszonej 10 maja 2013 r. w Domu św. Marty powiedział: „(...) jeśli chcemy mieć tę radość tylko dla siebie, (to – dop. A.P.) na koniec się (ona – dop.) psuje i nasze serce staje się trochę przygnębione, a nasza twarz już nie wyraża tej wielkiej radości, ale nostalgię, ów smutek, który nie jest zdrowy”. W ten sposób Ojciec Święty chce nam podpowiedzieć, że smutek tylko wówczas będzie dobry, gdy będzie zakorzeniony w chrześcijańskiej nadziei. Ta zaś, by pozwoliła nam doświadczyć autentycznej radości, musi być przeżywana misyjnie. Bez dzielenia się nią z innymi popadniemy znów w smutek, który tym razem będzie bardzo groźny dla naszego życia. To smutek, na którego końcu nie ma już żadnej nadziei.

Smutek a pesymizm

Smutek pozbawiony nadziei jest bardziej pesymizmem. Między smutkiem a pesymizmem istnieje jednak wyraźna różnica, a często te dwa stany są błędnie ze sobą mylone. Pesymizm to postawa wyrażająca się w skłonności do dostrzegania tylko ujemnych stron życia, negatywnej oceny rzeczywistości oraz przyszłości. To jest właśnie ten „czarny” smutek, w którym nie ma już nadziei. Należy wyraźnie podkreślić, że nie jest to smutek w rozumieniu chrześcijańskim. Pesymizm wiedzie nas prostą drogą ku pokusie rozpaczy, a naszym życiem zaczyna wówczas kierować coraz bardziej czarna melancholia.

Smutek jest zatem niezbędnym doświadczeniem w naszym życiu. Jest częścią świata naszych emocji. W perspektywie wiary smutek pokuty i nawrócenia odgrywa jednak dużą rolę. Smutek będący przede wszystkim tęsknotą za Bogiem i życiem wiecznym będzie cechą naszego obecnego życia tu, na ziemi. Jednak ten bez chrześcijańskiej nadziei prowadzi do rozpaczy, a ona jest przeciwna wierze. Smutek jest nam potrzebny – oczywiście, w zdrowych proporcjach. Ale tylko ten, który wiedzie ku nadziei.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Indie: Kościół ratuje wdowy, już nie od stosu, ale od odrzucenia

2019-11-19 18:03

Łukasz Sośniak SJ/vaticannews.va / Koczin (KAI)

Kościół katolicki w Koczinie w południowych Indiach zamierza pomóc wdowom w ponownym małżeństwie. Są one poddawane w tym kraju ostracyzmowi i dlatego nawet młode wdowy bardzo rzadko ponownie wychodzą za mąż. Właśnie w tym celu biskupi ze stanu Kerala stworzyli specjalną stronę internetową, gdzie kobiety mogą się rejestrować, aby uzyskać wsparcie.

youtube.com

Bez pomocy ponowne wyjście za mąż w Indiach jest praktycznie niemożliwe. Kobieta bez męża nie przedstawia w tym kraju żadnej wartości. Często zaraz po śmierci mężczyzny jest ona wyrzucana na ulice bez środków do życia. Choć dziś nie musi już spłonąć razem z ciałem męża na jego pogrzebowym stosie, to tę tradycję zastąpił powszechny ostracyzm i pogarda. „Uważamy, że wdowy w żaden sposób nie powinny być dyskryminowane. Chcemy zmienić ich postrzeganie w naszej wspólnocie” – powiedział ks. Paul Madassery, sekretarz Komisji ds. Rodziny przy radzie biskupów stanu Kerala.

Pierwszym krokiem było stworzenie „Forum dla wdów”. Na spotkaniu, które odbyło się w Koczinie, ustalono ich najpilniejsze potrzeby. „Zaczynamy tworzyć listę wdów. Ponieważ pierwszy raz zbieramy dane w takiej skali, z każdej diecezji, zajmie nam to przypuszczalnie ponad rok” – powiedział ks. Madassery. Stworzono też specjalną stronę internetową, na której wdowy mogą się zarejestrować same. Wybrane kobiety zostaną podzielone na grupy i otrzymają odpowiednie przeszkolenie. „Niektóre z nich nie mają pojęcia, że przysługuje im rządowa pomoc, będziemy je szkolić, aby wiedziały, jak ją uzyskać” – wyjaśnił ks. Madassery.

Los indyjskich wdów jest bardzo ciężki. Rytuał Sati, czyli samospalenie wdowy na stosie pogrzebowym męża, jest silnie zakorzeniony głównie wśród starszych lub bardzo religijnych mieszkańców Indii. Choć zwyczaj ten został prawnie zakazany w Indiach ponad 30 lat temu, jest jeszcze czasami praktykowany. Sama jego obecność pokazuje, jakie miejsce w społeczeństwie indyjskim zajmuje wdowa – powinna zniknąć. Dziś Indie zmieniły się. Nakłanianie wdowy do samobójstwa nie jest już tak częste. Rytuał samospalenia zastąpiło jednak powszechne odtrącenie – wykluczenie społeczne i rodzinne. W Indiach kobieta staje się istotą społeczną dopiero po wyjściu za mąż. Dlatego pozbawiona mężczyzny nie przedstawia żadnej wartości. Nikt jej nie chce, nawet jej synowie. Powszechne jest wyrzucanie wdów na ulice bez środków do utrzymania.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem