Reklama

Domy rekolekcyjne archidiecezji warszawskiej

Gdzie na odpoczynek i rekolekcje

Domy rekolekcyjne przeznaczone są dla formacji duchowej i religijnej przybywających ludzi, najczęściej wspólnot i grup. W przeszłości formacja religijna była prowadzona właśnie w oparciu o domy lub wydzielone pomieszczenia rekolekcyjne przy zakonach. W drugiej połowie XX wieku zaczęto organizować domy rekolekcyjne i domy pielgrzyma pod duszpasterską opieką kurii biskupich.

Niedziela warszawska 31/2006

Dopiero od połowy XX wieku istnieją diecezjalne domy rekolekcyjne, wcześniej dni skupienia organizowały jedynie zakony

Domy rekolekcyjne w Magdalence

Ośrodek Rekolekcyjny w Magdalence pod Warszawą był jednym z pierwszych domów rekolekcyjnych utworzonych przez kurię. Inicjatywę jego utworzenia wysunął w 1973 r. Prymas Wyszyński. Rozpoczęto dostosowywanie baraków od dawna stojących w okolicy Magdalenki. W latach okupacji hitlerowskiej przeznaczone one były na magazyny zbożowe, okresowo również na areszt dla ludzi z okolic Okęcia, Raszyna, Piaseczna i Lesznowoli. W 1945 r. zostały przeniesione z okolicy szosy krakowskiej na nowe miejsce, opodal kościoła w Magdalence.
Początkowo znalazły w nich schronienie żołnierki, kobiety z II Armii WP, które wracały spod Berlina, w latach następnych były w nich pomieszczenia dla osób, które korzystały z pomocy słynnego zielarza - ks. Henryka Słojewskiego, proboszcza w Magdalence. Na polecenie kard. Wyszyńskiego, a następnie Prymasa Józefa Glempa, dokonano przebudowy i generalnego remontu tych baraków. Prace wykonywano pomimo niezadowolenia ówczesnych władz. Remont przeprowadzili górale z Krzeptówek. W efekcie powstał nowy Ośrodek Rekolekcyjny, składający się z domów rekolekcyjnych „Emaus” i „Betania”, które są przeznaczone dla młodzieżowych wspólnot i grup związanych z działalnością Wydziału Duszpasterstwa Kurii Metropolitalnej Warszawskiej oraz dom „Wieczernik”, przeznaczony dla wspólnot Ruchu Odnowy w Duchu Świętym. W domu „Emaus” znajduje się kaplica, we wszystkich są sale konferencyjne i stołówki. Domy rozmieszczone są w pobliżu kościoła pw. św. Marii Magdaleny. Budowali je i organizowali: ks. Bogusław Bijak, dyrektor Wydziału Duszpasterstwa Kurii Metropolitalnej Warszawskiej, oraz kolejni proboszczowie: ks. Ludwik Antolak, ks. Mieczysław Nowak i ks. Andrzej Grefkowicz.
Na przestrzeni ponad 30 lat z domów rekolekcyjnych korzystały różne wspólnoty i grupy duszpasterskie, przede wszystkim księża, klerycy, lektorzy liturgiczni, grupy oazowe i neokatechumenalne, duszpasterskie wspólnoty rolników, lekarze i pielęgniarki, organiści oraz młodzież studencka. Ośrodek gościł także grupy duszpasterskie z zagranicy: Anglików, Francuzów, Belgów, Holendrów, Szwedów, Norwegów, a także ze Wschodu - Białorusinów, Rosjan i Ukraińców. Często przyjeżdżali tu biskupi oraz obaj prymasi - Wyszyński i Glemp. W 1977 r. był w nim nawet ówczesny arcybiskup krakowski kard. Karol Wojtyła, który rok później został papieżem.
Obecnie Ośrodek służy archidiecezji, przyjmuje również młodzież z innych diecezji, a nawet świata.

Dom Rekolekcyjno-Formacyjny na Bielanach

Reklama

Dom Rekolekcyjno-Formacyjny na Bielanach został utworzony z części pomieszczeń seminarium duchownego, przy ul. Dewajtis 3 w Warszawie, po przeniesieniu uczelni na Krakowskie Przedmieście. Erygował go kard. Józef Glemp 5 października 2001 r. Dom otrzymał osobowość prawną. Jego pierwszym dyrektorem i jednocześnie dyrektorem administracyjnym całego gmachu poseminaryjnego został ks. Bohdan Leszczewicz. Przeprowadził on remont budynku i przystosował pomieszczenia do potrzeb grup rekolekcyjnych oraz innych instytucji mających w nim swoją siedzibę.
Obecnie ośrodek przyjmuje grupy zarówno z Polski, jak i z zagranicy. Dysponując bazą noclegową na ponad 170 łóżek, oferuje kompleksową obsługę rekolekcji, wycieczek, konferencji i zjazdów naukowych. W Domu znajdują się: kaplica, w której ołtarz i rzeźby pochodzą z ambony katedry warszawskiej, oratorium, refektarz dla ok. 300 osób, sala widowiskowa dla 350 osób, sale wykładowe i hala sportowa.

Ośrodek przy Łazienkowskiej

Budowę kościoła pw. Matki Bożej Jasnogórskiej, przy ul. Łazienkowskiej 14 w Warszawie, rozpoczęto w 1907 r. wg projektu inż. Hugo Kudery, nawiązującego do stylistyki rzymskich bazylik. Do 1939 r. budowę świątyni ukończono, trwało jedynie wyposażanie wnętrza kościoła. Dramatyczne wydarzenia wojenne, a zwłaszcza okres powstania warszawskiego, zamieniły kościół w ruinę. Po II wojnie światowej władze państwowe nigdy nie wydały zgody na odbudowę kościoła, bowiem zmierzały do całkowitej jego likwidacji. Jednak nieugięta postawa warszawskiego duchowieństwa pozwoliła zachować szczątki zburzonej świątyni. W 1980 r. kard. Stefan Wyszyński powierzył kościół przy ul. Łazienkowskiej Ruchowi Apostolskiemu „Rodzina Rodzin” w celu prowadzenia duszpasterstwa rodzin. Opiekę nad kościołem objęli pallotyni.
W latach 1980-93 nastąpił okres intensywnej odbudowy zrujnowanego kościoła oraz rozbudowy duszpasterskiego ośrodka „Rodziny Rodzin”. Dzieło, prowadzone pod kierownictwem ks. Ryszarda Marciniaka, od początku zyskało dużą życzliwość i pomoc ze strony Prymasa Józefa Glempa. Dzięki wsparciu finansowemu archidiecezji warszawskiej oraz ogromnemu poświęceniu i pracy członków Ruchu Apostolskiego „Rodzina Rodzin”, kościół pw. Matki Bożej Jasnogórskiej został odbudowany, zaś wokół świątyni usytuowano kompleks budynków, mających służyć życiu liturgicznemu i działalności duszpasterskiej. Jednak ze względu na zmieniającą się w Polsce sytuację społeczną oraz z powodu trudności finansowych rozbudowa została zahamowana w 1993 r., zaś kościół pozostawiono w stanie surowym.
W 2000 r. kard. Glemp zdecydował o usytuowaniu w budynku przy ul. Łazienkowskiej Katolickiego Radia „Józef”, natomiast w 2004 r. wystosował zaproszenie do Monastycznych Wspólnot Jerozolimskich z propozycją zorganizowania w tym obiekcie fundacji monastycznej. Ksiądz Prymas pragnie, aby przy pomocy Wspólnot Jerozolimskich kościół pw. Matki Bożej Jasnogórskiej został przygotowany do sprawowania liturgii i udostępniony wiernym. Aktualnie obiekt przy ul. Łazienkowskiej 14 stanowi siedzibę duszpasterskiego ośrodka „Rodziny Rodzin” i Katolickiego Radia „Józef”, jest też miejscem spotkań i dni rekolekcyjnych, organizowanych przez poszczególne wspólnoty religijne.

Artykuł stanowi fragment Księgi Jubileuszowej Archidiecezji Warszawskiej 1981-2006. 25 lat posługi pasterskiej Księdza Kardynała Józefa Glempa, która wkrótce ukaże się w księgarniach.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wszystko było inne niż się spodziewałam. Renata Czerwicka o kulisach autobiografii ks. Pawlukiewicza

2020-09-24 07:22

[ TEMATY ]

ks. Piotr Pawlukiewicz

Renata Czerwicka /RTCK

Czwartek 24 września 2020 r. to data wyjątkowa. To właśnie dziś swoją premierę ma, stworzona tuż przed śmiercią ks. Piotra Pawlukiewicza - jedyna na świecie - autobiografia tego wielkiego kaznodziei pt. "Z braku rodzi się lepsze". Książka ma formę rozmowy. O historii, wierze, tajemnicach i nieznanych faktach z ks. Piotrem rozmawiała Renata Czerwicka, redaktor naczelna Wydawnictwa RTCK. W specjalnym wywiadzie dla „Niedzieli” p. Renata zdradza kulisy postawania wyczekiwanej autobiografii.

Damian Krawczykowski: Jak zaznacza Pani na początku książki – kilka lat musiało minąć, aby ks. Pawlukiewicz zgodził się na tę autobiograficzną rozmowę.. Co nareszcie przekonało ks. Piotra aby się przed Panią otworzyć?

Renata Czerwicka: Nie znam tego jednego konkretnego powodu i już się nie dowiem. Myślę, że ten temat pracował w księdzu Piotrze od dłuższego czasu. Może pogarszający się stan zdrowia dawał mu znaki, że warto w końcu się zdecydować… bo nie wiadomo, jak będzie? Na pewno duży wpływ miała płyta Krzyśka Antkowiaka z tekstami ks. Piotra, która miała wyjść razem z książką, a ksiądz Piotr bardzo czekał na tę płytę. A może uznał, że nie wytrzyma już dłużej moich namów i uległ (uśmiech) Znamy się od kilku lat i naprawdę się lubiliśmy.

Czy „wywiad-strumyk” jak nazwał Waszą książkę sam ks. Pawlukiewicz układał się wg Pani planu? Odpowiedzi, których udzielił ks. Piotr, były takie jakich Pani oczekiwała?

Wszystko podczas tego wywiadu było inne niż się spodziewałam. Wszystko. Ksiądz Piotr po pierwsze był w trudnej sytuacji zdrowotnej, poruszał się na wózku, wiele czynności sprawiało mu ból, co w oczywisty sposób odbiło się na rozmowie, podczas której musieliśmy robić liczne przerwy. Nie dało się też rozmawiać długo, rozłożyliśmy nasz wywiad na 5 dni. Rozmowa jednak ewoluowała i to widać w książce, że dość zachowawcze odpowiedzi na początku później stają się o wiele bardziej otwarte, dotykamy głębszych spraw, o których ks. Piotr mówi więcej. Bardzo mnie te pięć dni rozmów zaskoczyło swoją nieoczywistością, notatki przygotowywane przez kilka tygodni okazały się prawie bezużyteczne. To było spotkanie z człowiekiem, takim prawdziwym z krwi i kości, takim z wadami i zaletami, silnym i słabym... I z pewnością ta rozmowa zaskoczy czytelnika, który zna ks. Piotra głównie jako legendę i wspaniałego kaznodzieję.

Czuła Pani, że przy pracach nad książką ks. Piotr uchyla rąbka tajemnicy swojego życia? Z książki możemy dowiedzieć się dotąd nieznanych faktów o „legendzie polskiego kaznodziejstwa”?

„Uchyla” rąbka tajemnicy to dobre określenie, bo tylko czasami, jakby niechcący mówił więcej, niż tylko trochę. To nie przypadek, że ks. Piotr nie wypowiadał się wcześniej o sobie. Na początku rozmowy widać było, że to jest dla niego trudne i że nie jest do tego przyzwyczajony. Każdego dnia pytał mnie, czy to na pewno dobry pomysł, aby robić ten wywiad. Zastanawiał się, czy ludzi chcą go poznać takiego, jakim naprawdę jest, zamiast żyć jego legendą…Na końcu jednak przyznał, że był to dla niego rodzaj terapii, coś, co bardzo dużo mu dało.

Prawda jest taka, że najwięcej o księdzu Piotrze dowiemy się z książki „Z braku rodzi się lepsze…” czytając między wierszami, czytając sercem, z dużą wrażliwością. On był niezwykle wrażliwym i głębokim człowiekiem, choć z drugiej strony, tak bardzo zwyczajnym.

Co Panią najbardziej zaskoczyło w tym wywiadzie? Jakiś szczególny fragment, historia?

Wiedziałam, że muzyka jest dla niego ważna, ale nie wiedziałam, że aż tak. Duża część naszych rozmów łączyła się ze wspólnym słuchaniem jego ulubionych piosenek. Kiedy włączałam piosenki SBB albo Grechuty, całkiem się zmieniał. Dosłownie, fizycznie. Twarz mu promieniała, prostował się na kanapie, uśmiechał. Kiedy słuchał muzyki, zatapiał się w nią, jednoczył wręcz. Coś niezwykłego. Chyba nigdy nie spotkałam kogoś, kto tak przeżywałby muzykę… Jak o tym myślę teraz, to chyba jednak wizja powstania płyty muzycznej z jego tekstami była dla niego dużą motywacją do tego wywiadu. Nie zdążył posłuchać całej płyty Krzyśka „Zostanie mi muzyka…”, ale na pewno bardzo by się nią cieszył. Na pewno. Marzył, aby ktoś zrobił taką płytę. Sądzę, że bardzo warto sięgnąć po jego biografię właśnie razem z tą płytą, bo w jego tekstach i kompozycjach Krzyśka Antkowiaka można odnaleźć jeszcze więcej księdza Piotra.

A jaki był Ksiądz Piotr podczas tworzenia tej książki? Wiemy, że było to na niedługo przed śmiercią. Czy znane mu poczucie humoru nadal mu towarzyszyło? Widać było że jego wiara wraz z rozwojem choroby się zmienia? Pogłębia, pogarsza?

I znów nie mogę odpowiedzieć w prosty sposób. Myślę, że dla samego księdza Piotra jego stan ducha był zagadką i wyzwaniem. Relacja z Chrystusem i to jak ją przeżywał była dynamiczna, zmieniała się, tak o tym mówił, choć nie dosłownie. Jak sam przyznał, Parkinson nie przymnożył mu wiary, ale powiększył pole do przemyśleń. To co mnie zaskoczyło, to że ani razu nie próbował Boga nazwać prosto, opisać jednym zdaniem i zamknąć w krótkiej definicji. Uderzało to, jak bardzo zachwycał się Jego majestatem. W jednym miejscu powiedział:

„Teraz szykuję sprytny manewr. Jak już wrócę na ambonę, mam ochotę powiedzieć: Ludzie, Pan Bóg jest tak inny, tak fanta­stycznie przerastający nasze pojmowanie, że… nie ma o czym gadać. Co tu gadać…? Nie możemy ogarnąć rozumem ko­mórek nowotworowych, a Boga chcemy zrozumieć?!”

Poczucie humoru, z którym ksiądz Piotr jest tak bardzo kojarzony oczywiście się nie zmieniło, ale tym razem znacznie więcej było wzruszeń, poważnych min i wspólnego milczenia, niż śmiechu.

Moją rolą w tym wywiadzie, oprócz zadawania pytań i rozmowy w dużej mierze było także uszanowanie granic księdza Piotra. Tego o czym chciał mówić i o czym nie chciał. Wiele wątków nie dokończyliśmy, niektóre przerwaliśmy... Kiedy odszedł, nie wiedziałam, jak ogarnąć temat nad tekstem. Ale wyszło naturalnie… Co niedopowiedziane, zostało niedopowiedziane. I to dobrze, bo człowiek nie jest prostym zbiorem pytań i odpowiedzi, ale najbardziej skomplikowanym stworzeniem na ziemi. I zawsze jest i pozostaje jakąś tajemnicą… Ja osobiście czułam, że podczas tej rozmowy miejscami obcowałam z pewną mistyką, czymś, co mnie przerastało. Nigdy tej rozmowy nie zapomnę… Nigdy.

Na koniec krótko: Ks. Piotr Pawlukiewicz jest dla mnie….

Tajemnicą… Inspiracją.

Dziś tytuł książki „Z braku rodzi się lepsze…” nabiera zupełnie nowego wymiaru. W książce widać, że wszystko co najlepsze w życiu ks. Piotra, rodziło się z jakiejś słabości, jakiegoś braku… Dziś brak księdza Piotra. Co lepszego się tego urodzi?... Bardzo jestem ciekawa. A że tak będzie – nie mam wątpliwości.

_____________________________________________________

Ks. Pawlukiewicz /fragmenty z autobiografii:

Czy jest coś, co chciałby Ksiądz powiedzieć teraz ludziom, którzy będą czytać tę książkę?

(Zamyśla się..)

Chciałbym powiedzieć: Trzymajcie się swoich księży w para­fiach. Trzymajcie się tradycyjnego duszpasterstwa i uważajcie na takich księży, jak Pawlukiewicz. Bo tu łatwo o chęć błysku i popisu.

______________________

Przede wszystkim trzeba kochać. Kocham człowieka, jeśli za­leży mi na tym, żeby on poszedł do Nieba. Myślę sobie, że przed każdymi rekolekcjami ksiądz powinienem usiąść i skon­centrować się, czy chce, żeby te zakonnice czy ci księża, czy ci świeccy poszli do Nieba. Czy zależy mu na nich, czy na tym, żeby zabłysnąć.

Zachwycić ludzi można dość łatwo. Można skleić z Ewangelii jakiś tekścik całkiem tęgi intelektualnie, ale czy ja chcę, żeby ci moi słuchacze poszli do Nieba?

Ktoś przyjeżdża z głoszenia rekolekcji i mówi: „Ale miałem rekolekcje! Tysiące ludzi przychodziło”. Ale czy ty, brachu, chciałeś, żeby oni poszli do Nieba, czy tylko chciałeś ich przekonać o nieomylności Kościoła albo potrzebie głębokiej modlitwy? No właśnie. Nie szarżuj. Nie szarżuj, bo możesz zagubić główny cel nauczania, jakim jest doprowadzenie ludzi do bram Nieba.

_______________________________

Więcej o książce: Zobacz

RTCK

CZYTAJ DALEJ

Spotkanie patriotyczne

2020-09-25 23:23

archiwum parafii

W najbliższą niedzielę 27 września w parafii pw. św. Bartłomieja w Morawicy odbędą się uroczystości wpisujące się w upamiętnienie 100- lecia Bitwy Warszawskiej.

Wydarzenie rozpocznie się o godz. 15. 00 Mszą św. w intencji obrońców Ojczyzny oraz za Prezydenta RP. Z kolei o 16. 00 nastąpi odsłonięcie pamiątkowych tablic na pomniku „Niezłomnym – Ojczyna” połączone ze złożeniem kwiatów. Na 16. 15 jest zaplanowane spotkanie z prof. Andrzejem Nowakiem, który w parafialnej sali gimnastycznej wygłosi wykład „Bitwa Warszawska a współczesna sytuacja geopolityczna.

Do Morawicy, na patriotyczne wydarzenie, które zakończy się spotkaniem przy kawie i ciastku, w imieniu wspólnoty parafialnej zaprasza proboszcz – ks. Władysław Palmowski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję