Reklama

Niedziela Małopolska

Abp Jędraszewski: kryterium niepodległości Polski stanowi obecność Nuncjusza Apostolskiego w naszym kraju

– Lekcja dotycząca naszej historii jest ewidentna: jak długo nuncjusz apostolski jest w naszym kraju, tak długo Polska jest prawdziwie wolnym państwem. A my, Polacy, pragniemy zawsze cieszyć się autentyczną wolnością – mówił abp Marek Jędraszewski, metropolita krakowski, na początku celebrowanej na Wawelu uroczystej Mszy św. z okazji zakończenia obchodów setnej rocznicy przywrócenia relacji dyplomatycznych między Stolicą Apostolską a Rzeczpospolitą Polską. Eucharystii przewodniczył i słowo Boże wygłosił kard. Dominique Mamberti, prefekt Najwyższego Trybunału Sygnatury Apostolskiej.

2019-11-24 11:39

[ TEMATY ]

abp Marek Jędraszewski

Nuncjusz Apostolski

Artur Stelmasiak/Niedziela

Na początku liturgii abp Marek Jędraszewski podkreślił, że dzisiejsza uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata wieńczy obchody 100-lecia nawiązania na nowo stosunków dyplomatycznych między Polską a Stolicą Apostolską. – Historia tych relacji ma swoją ponad tysiąc lat liczącą tradycję, sięgającą kardynała diakona Roberta, który w roku 1000 przybył do Gniezna jako papieski legat. Przewodniczył on wtedy obradom synodu gnieźnieńskiego, na którym ustanowiono metropolię w Gnieźnie i trzy podległe jej biskupstwa: w Krakowie, Wrocławiu i Kołobrzegu. Natomiast stała obecność nuncjuszy apostolskich w Polsce zaczyna się w roku 1555 i łączy się z posługą bp. Aloisio Luigi Lippomano – mówił metropolita krakowski.

Po czasach zaborów, 25 kwietnia 1918 r. papież Benedykt XV mianował monsignor Achillesa Ratti’ego swoim wizytatorem na ziemie polskie i litewskie. – Był to bardzo czytelny znak, że Stolica Apostolska żywiła realną nadzieję, iż narody tego regionu Europy mają szanse na odzyskanie swej państwowej suwerenności – zwracał uwagę abp Jędraszewski dodając, że rok później Achilles Ratti został mianowany nuncjuszem apostolskim w Polsce, a 19 lipca złożył Naczelnikowi Państwa Polskiego, Józefowi Piłsudskiemu, listy akredytacyjne.

– Dalsze dzieje nuncjatury apostolskiej w Polsce potwierdziły pewną historyczną prawdę, która 100 lat temu w pełni się ujawniła: relacje dyplomatyczne naszej ojczyzny ze Stolicą Apostolską mogą mieć miejsce tylko pod warunkiem istnienia wolnej i suwerennej Polski. Równocześnie tę prawdę można odczytać także w nieco innym sensie: kryterium niepodległości Polski stanowi obecność nuncjusza apostolskiego w naszym kraju – mówił abp Marek Jędraszewski.

Reklama

Metropolita zauważył, że po wyjeździe z Polski nuncjusza Filippo Cortesi’ego we wrześniu 1939 roku, następny nuncjusz mógł przybyć do Warszawy dopiero po 50 latach, jesienią 1989 roku, gdy pojawiły się realne możliwości odzyskania przez Polskę pełnej suwerenności i prawdziwej niepodległości. – Nuncjuszem tym był obecny wśród nas ksiądz arcybiskup Józef Kowalczyk, którego 26 sierpnia 1989 roku, w uroczystość Matki Boskiej Częstochowskiej, mianował św. Jan Paweł II Wielki – przypomniał abp Jędraszewski.

Witając kard. Dominique Mambertiego, prefekta Najwyższego Trybunału Sygnatury Apostolskiej i prosząc go o przewodniczenie uroczystej Eucharystii, metropolita krakowski podkreślił, że będzie to „wielkie dziękczynieniem Bogu, Panu dziejów i historii, i Jego Synowi Jednorodzonemu, Jezusowi Chrystusowi Królowi Wszechświata za wznowienie 100 lat temu relacji dyplomatycznych między Stolicą Apostolską a Polską”. Arcybiskup powiedział, że będzie to jednocześnie modlitwa prośby, aby obecność nuncjusza w Polsce trwała nieprzerwanie.

– Lekcja dotycząca naszej historii jest bowiem ewidentna: jak długo nuncjusz apostolski jest w naszym kraju, tak długo Polska jest prawdziwie wolnym państwem. A my, Polacy, pragniemy zawsze cieszyć się autentyczną wolnością – mówił abp Jędraszewski.

Metropolita krakowski powiedział, że dzisiejsze uroczystości są także okazją do modlitwy, aby dzięki podpisanemu w 1993, a ratyfikowanemu w 1998 roku Konkordatowi, jak najbardziej owocnie urzeczywistniały się zawarte w nim zapisy, a zwłaszcza ten wyrażony w Artykule 1: „Rzeczpospolita Polska i Stolica Apostolska potwierdzają, że państwo i Kościół katolicki są – każde w swej dziedzinie – niezależne i autonomiczne oraz zobowiązują się do pełnego poszanowania tej zasady we wzajemnych stosunkach i we współdziałaniu dla rozwoju człowieka i dobra wspólnego”.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kard. Mamberti na Wawelu: Kościół jest żywym znakiem Bożego pokoju

2019-11-24 11:34

[ TEMATY ]

Watykan

Nuncjusz Apostolski

Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej

Tylko w ponownym odkryciu chrześcijańskich korzeni można upatrywać szansy na budowanie prawdziwego pokoju – mówił kard. Dominique Mamberti w katedrze na Wawelu. Prefekt Najwyższego Trybunału Sygnatury Apostolskiej przewodniczył Mszy św. Wieńczącej obchody 100. rocznicy przywrócenia relacji dyplomatycznych między Polską a Watykanem.

Wraz z watykańskim hierarchą Mszę św. sprawowali m.in. kard. Stanisław Dziwisz, nuncjusz apostolski w Polsce abp Salvatore Pennacchio, dawny przedstawiciel Watykanu w Polsce abp Józef Kowalczyk, sekretarz KEP bp Artur Miziński oraz biskupi metropolii krakowskiej z abp. Markiem Jędraszewskim.

W homilii kard. Mamberti podkreślał, że tylko w ponownym odkryciu chrześcijańskich korzeni i w wartościach wypływających z Chrystusa można upatrywać szansy na budowanie prawdziwego pokoju. - Nie chodzi o puste hasła, ale o prawdziwy pokój, którym jest sam Jezus Chrystus, a Jego królowanie nie jest niczym innym, jak budowaniem pokoju Bożego w naszych sercach, w naszych rodzinach, w społeczeństwie i na całym świecie – mówił hierarcha.

Jak zaznaczył, Kościół nie oferuje gotowych recept ani łatwych rozwiązań, nie ma też “odpowiednich zasobów”. - Mamy tylko Jezusa. Kościół jest żywym znakiem Bożego pokoju, a na każdym z jego członków spoczywa obowiązek aktywnego włączenia się w jego budowę i rozwój – stwierdził.

Purpurat wyjaśniał znaczenie uroczystości Chrystusa Króla, powołując się na encyklikę Piusa XI, Achillesa Rattiego, który wcześniej był przedstawicielem Watykanu w Polsce. Zwrócił uwagę na fakt, że wobec „coraz intensywniejszej ekspansji sekularyzmu i ideologii totalitarnych” papież, poprzez wprowadzenie w cykl roku liturgicznego tak ważnej uroczystości, wskazywał, że „zło pustoszące świat rodzi się w efekcie coraz bardziej powszechnego odsuwania Chrystusa na margines życia jednostek, rodzin i społeczeństw”.

Przypomniał, że mottem pontyfikatu Piusa XI były słowa „Pax Christi in Regno Christi” (Pokój Chrystusa w Królestwie Chrystusa), które patronowały mu również wtedy, gdy od 1918 r. wypełniał w Polsce misję powierzoną przez papieża Benedykta XV. - Przyszły Biskup Rzymu przybył do kraju poranionego wojną, wychodzącego co prawda zwycięsko z ponad stulecia okupacji i rozbiorów, ale z wciąż niepewnymi granicami i bez skonsolidowanych instytucji publicznych – mówił prefekt Najwyższego Trybunału Sygnatury Apostolskiej. Jak dodał, był to jednak „kraj, którego naród zachował swoje najcenniejsze cnoty: lojalność wobec papieża, wierność wartościom wypływającym z wiary i własnym wielowiekowym tradycjom: Polonia semper fidelis”.

- Pomimo trudności związanych ze złożoną sytuacją polityczną, podziałami ideologicznymi i społecznymi, antyklerykalnymi tendencjami socjalistycznego rządu, mons. Ratti wypełniał swoje zadanie jako mądry mediator, towarzysząc w tym trudnym czasie Kościołowi i narodowi polskiemu poprzez szczere nawoływanie do połączenia miłości ojczyzny i przykazań Ewangelii w dziele budowania szczęśliwej przyszłości odrodzonego kraju – stwierdził kaznodzieja.

Nawiązując do obchodów 100. rocznicy odnowienia relacji dyplomatycznych między Polską a Stolicą Apostolską, kard. Mamberti wskazał, że należy patrzeć z nadzieją w przyszłość, modlić się i podejmować „w głębokim przekonaniu, że to Chrystus jest przyszłością, nadzieją dla świata”.

Podkreślił ponadto, że uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata jest „motywacją i źródłem nadziei”, szczególnie w chwilach zwątpienia i zniechęcenia. - Czasami wydaje się, że świat stoi na skraju przepaści, że Królestwo Boże jest oblężone, że wiara naszych wspólnot słabnie coraz bardziej. Jezus Chrystus, Król Wszechświata, przypomina nam dzisiaj, że On żyje, aby zaszczepić w nas wszystkich nową ufność, nową siłę i wewnętrzną radość – mówił.

- Dajmy się ogarnąć tej cichej, ale potężnej mocy wypływającej z Chrystusowego krzyża i wypełniającej cały wszechświat zbawczą obecnością Jezusa – apelował gość z Watykanu, podkreślając, że choć wszyscy jesteśmy słabi i grzeszni, to Jezus obiecuje radość nieba, „o ile zrobimy dla Niego miejsce w naszych sercach i pozwolimy, aby królował w naszych rodzinach, w naszych wspólnotach, w naszych codziennych obowiązkach”.

Podczas wizyty w Krakowie kard. Mamberti odwiedził m.in. Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach i Sanktuarium św. Jana Pawła II na Białych Morzach. W sobotę w Kopalni Soli „Wieliczka” wziął udział w koncercie „Wiara, nadzieja, miłość”, zorganizowanym dla uczczenia jubileuszu przywrócenia relacji dyplomatycznych Polski i Watykanu.

Kard. Dominique Mamberti jest od 1986 r. dyplomatą watykańskim. Był przedstawicielem Stolicy Apostolskiej w Algierii, Chile, Libanie oraz przy ONZ.

W maju 2002 r. Jan Paweł II mianował go nuncjuszem apostolskim w Sudanie oraz arcybiskupem tytularnym Sagony. W latach 2002–2006 pełnił funkcję nuncjusza apostolskiego w Sudanie, Erytrei oraz delegata apostolskiego w Somalii.

W latach 2006–2014 był sekretarzem ds. relacji z państwami w Sekretariacie Stanu Stolicy Apostolskiej. Prefektem Najwyższego Trybunału Sygnatury Apostolskiej został mianowany przez papieża Franciszka w 2014 r. W 2015 r. Ojciec Święty kreował go kardynałem.

CZYTAJ DALEJ

Tajna misja: Małżeństwo

2020-01-19 08:20

[ TEMATY ]

rodzina

małżeństwo

freelyphotos.com

Dawniej słowo misja kojarzyło mi się z dwoma obrazkami: karabiny w rękach wojskowych w odległych krajach i małe afrykańskie dzieci bawiące się w promieniach słońca. Nigdy nawet nie pomyślałem, że misja może stać się częścią mojego życia.

Nie chodzi o to, że nagle zostawiam wszystko i wskakuję w mundur, bądź strój misjonarza, choć do tego drugiego znacznie mi bliżej i nie ukrywam, że jest to moim cichym marzeniem, chodzi o to, że misja stała się jakby częścią mojego życia, nadała jemu nowy, dotąd nieznany tor.

Osiem miesięcy temu w podhalańskim kościele parafialnym odbyło się „posłanie na misje” mnie oraz mojej już teraz.. Żony. Podjęliśmy decyzję aby być z sobą na dobre i złe, w zdrowiu i chorobie, w radości i smutku, już do końca życia. Podjęliśmy jedną z najtrudniejszych misji w tych czasach, misji w której wróg naciera z coraz większą siłą, w której współczesny świat chce zatrzeć jej właściwy sens. Misja małżeństwa, oto największa walka współczesności. To właśnie o rodzinę toczy się największy bój, w którym nie możemy pozostać bierni.

Choć osiem miesięcy to nieduży okres czasu, już zdążyłem zauważyć jak wiele dobra i miłości Bóg czyni poprzez sakrament małżeństwa.

Nie jest to na pewno łatwa droga, jednak jest idealna do tego, aby pokonywać swoje własne słabości, swój egoizm, swoją pychę i zadumanie, pomagać rozwijać się współmałżonkowi.

Małżeństwo każdego dnia uczy mnie pokory i prawdziwego sensu życia, którym nie jest zdobywanie kolejnych sukcesów, ale pokorne służenie drugiej osobie. Miłość to coś więcej niż romantyczne przytulenia o zachodzie słońca. Miłość to znoszenie wad drugiej osoby i kochanie mimo wszystko. Pragnienie dobra i czynienie go dla współmałżonka.

Małżeństwo i rodzina są dziś na celowniku szatana. Nie boję się stwierdzenia, że to właśnie od obrony rodziny przed jej rozbiciem, zależą nasze dalsze losy. Czeka nas największa i najtrudniejsza misja o jakiej słyszał świat. Zachód Europy, większość mediów i tzw. nowoczesna kultura tolerancji, już wytaczają ciężkie działa.

Propagowanie rozwiązłości, moda na zdrady i rozwody, szybkie życie, używki w rodzinie, popieranie aborcji, in vitro, czy rozbijanie pojęcia rodziny i próba tworzenia z niej karykatury tworzonej przez osoby tej samej płci.. Ataki na chrześcijańskie wartości prowadzone są dziś na każdym polu i to właśnie od nas zależy, czy będziemy umieli je obronić. Od nas zależy czy wypełnimy naszą misję dzieci Bożych należycie, czy poddamy się i popłyniemy z prądem współczesności.

Bóg tworząc ludzi na swoje podobieństwo, stworzył nas jako kobiety i mężczyzn i jedynie w takim połączeniu możemy tworzyć nierozerwalne z Nim małżeństwo, mogące z miłości rodzić nowe życie. Podstawą w dobrze wypełnionej misji, jest zrozumienie jej prawdziwego sensu. Kryzys małżeństwa moim zdaniem zaczyna się właśnie tutaj, w niezrozumieniu jego istoty, bo nie jest ono przestrzenią do zaspokajania swoich żądz i pobudek seksualnych, jak wielu się wydaje. Małżeństwo to przestrzeń cudów, w której na mocy sakramentu obecny jest sam Jezus.

Bóg obecny pośród małżonków tworzy z nimi wspólnotę miłości, w której podstawowym celem jest poznawanie tej miłości i dzielenie się nią. Małżeństwo powinno kierować małżonków w stronę Boga.

Wspólna modlitwa, udział w Eucharystii, częsta spowiedź, zgłębianie lektury chrześcijańskiej, to wszystko otwiera nas na głębsze poznanie Stwórcy i chęć wspólnego służenia Jemu oraz bliźnim, co właśnie jest istotą małżeństwa. Wspólne wzrastanie w wierze, głębokie praktykowanie jej i pokorna służba miłością, oto przepis na udane małżeństwo.

Nadchodzą trudne czasy, o ile już nie nadeszły. Dziś jak nigdy musimy paść na kolana i z różańcem w ręku „zbroić się” na tą jakże ciężką misję. Misję obrony małżeństwa, rodziny i wartości chrześcijańskich. Wróg ma cały arsenał wymierzonych w nas broni, ale czy naprawdę mamy się tego lękać? Czy to nie raczej zło powinno się bać? W końcu nasza misja to misja zlecona od Najwyższego, a jeśli On, „Zwycięzca śmierci, piekła i szatana” jest z nami, to kogóż mielibyśmy się lękać?!

____________________________________________________

Artykuł zawiera treść tekstu pochodzącego z miesięcznika "Wzrastanie". Więcej: Zobacz

CZYTAJ DALEJ

Bp Tyrawa: podczas rozbiorów organem zastępczym państwa polskiego był Kościół

2020-01-19 14:36

[ TEMATY ]

historia

Ks. Paweł Rytel-Andrianik / niedziela.pl

„Obrona religii okazała się pierwszym impulsem do zainicjowania walki o utraconą podczas rozbiorów wolność religijną i narodową” – podkreślił bp Jan Tyrawa, który przewodniczył w katedrze Mszy św. z okazji 100. rocznicy powrotu Bydgoszczy do Macierzy.

W modlitwie uczestniczyli duchowni, przedstawiciele władz różnych szczebli, parlamentarzyści oraz mieszkańcy miasta. – Setna rocznica przywrócenia miasta Bydgoszczy i okolic do Macierzy budzi w nas wielorakie refleksje dotyczące pytania, czym jest państwo, czym jest religia, a zatem przesłanie moralne. Czym jest i czym ma być prawo, a to wszystko jest zależne od człowieka. To wszystko ma wymiar osobowy, personalny. Dlatego ta rocznica obliguje nas do modlitwy o właściwe kształtowanie sumień poszczególnych obywateli, jak i tych, którzy sprawują władzę we wszystkich wymiarach i kierunkach – mówił ordynariusz bydgoski na wstępie Mszy św.

W homilii bp Tyrawa podkreślił, że Polacy po 123 latach, a bydgoszczanie – po 148 przekonali się, jak wielką wartością jest własne państwo wraz ze wszystkimi jego instytucjami. – Państwo rozumiane jako fundament jedności wszystkich obywateli tworzony jako organ, który jest czymś więcej niż tylko sumą poszczególnych obywateli. Organ, który ma swoją duszę, twarz, niepowtarzalne przymioty, ma swoją zasadę i moc, ale i narzędzia realizacji wspólnego dobra i szczęścia (…). To sprawia, że państwo jest tworem naturalnym. Podczas rozbiorów takim organem zastępczym państwa polskiego okazał się Kościół – mówił biskup.

Przypomniał, że to obrona religii okazała się pierwszym impulsem do zainicjowania walki o utraconą podczas rozbiorów wolność religijną i narodową. – Przy czym trzeba wprost stwierdzić, że tą religią było chrześcijaństwo, konkretnie katolicyzm – w kontekście zaborców: prawosławnej Rosji, protestanckich Prus i józefińskiej Austrii – dodał.

Celebrans podkreślił, że ważność religii chrześcijańskiej jest nie do przecenienia, bowiem wprowadza do życia publicznego porządek etyczny, który nie jest głosowany i nie podlega decyzjom politycznym. Dzięki temu chrześcijaństwo „staje się istotnym narzędziem ograniczającym wszechwładzę polityki”. – To dzięki temu porządkowi w chrześcijańskiej Europie przyjęto dwa porządki: świecki, w którym funkcjonuje świecka władza, i duchowy, w który dokonuje się oceny moralnej najpotężniejszych władców. Takiego fundamentu nie spotykamy w żadnym innym świecie religijnych konfiguracji. To właśnie na fundamencie religii buduje się najbardziej oryginalna właściwość dla chrześcijaństwa, jaką jest godność osoby ludzkiej – wskazał ordynariusz, zauważając, że dzisiaj doświadczamy jakiegoś paradoksu odnoszącego się do godności osoby ludzkiej. – Z jednej strony kwestionujemy, jeśli wręcz nie odrzucamy religię chrześcijańską, a z drugiej strony – godność osoby ludzkiej, co jest najbardziej oryginalne dla tej religii, staje się jedyną miarą oceny holokaustu. Bez odniesienia do godności osoby ludzkiej nie moglibyśmy ocenić potworności i okrucieństw XX wieku: holokaustu, obozów koncentracyjnych, gułagów, zsyłek na nieludzką ziemię – dodał.

Następnie bp Jan Tyrawa zauważył, że prawa człowieka – z jednej strony – zdefiniowane i poddane ochronie, zakładają szczytny humanizm, z drugiej strony – podlegają swoistej interpretacji, a w rzeczywistości niosą w sobie „ideologię nienazwaną, niedookreśloną, a jednocześnie silną”. – Tę ideologię określił papież Jan Paweł II w następujący sposób: „Można, a nawet trzeba się zapytać, czy tu nie działa również jakaś inna jeszcze «ideologia zła», w pewnym sensie głębsza i ukryta, usiłująca wykorzystać nawet prawa człowieka przeciwko człowiekowi oraz przeciwko rodzinie”. Nietrudno zgadnąć, że chodzi m.in. o ideologię gender – tłumaczył.

Dalej biskup ordynariusz przypomniał, że według powszechnego rozumienia praw człowieka, człowiek ma być przede wszystkim jednostką, podmiotem, dopiero później osobą, przy czym tę „osobę” – w klasycznym rozumieniu – stanowią dwa wymiary: indywidualny, czyli niepowtarzalność, i relacja, czyli odniesienie, co sprawia, że „ja” przeradza się w „my”.

Bp Tyrawa wskazał, że ważną myślą towarzyszącą odzyskiwaniu niepodległości i budowaniu państwa polskiego było rozumienie rządów prawa, które tworzono. – Chodziło o praworządność gwarantującą wolność i sprawiedliwość, o dobro wspólne i dobro każdego obywatela – podkreślił.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję