Reklama

List pasterski na uroczystość Objawienia Pańskiego

O intronizacji Pisma Świętego

Niedziela podlaska 1/2002

Czcigodni Kapłani, Drodzy Diecezjanie!

1. Uroczystość Objawienia Pańskiego promieniuje światłem. Słyszeliśmy przecież w Ewangelii: "A oto gwiazda, którą [Mędrcy] widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię. Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali" (Mt 2, 10). Był taki moment, kiedy wydawało się, że gwiazda zostawiła Mędrców. W tym czasie przebywali oni u Heroda. A gdy tylko opuścili jego siedzibę, powróciło światło. I dzięki temu mogli dotrzeć do Betlejem i pokłonić się Dzieciątku oraz Jego Matce.

W życiu każdego człowieka może zdarzyć się taka sytuacja, gdy niepokój ogarnia z powodu braku światła. Życie staje się wówczas niesłychanie uciążliwe. Trudno się bowiem rozeznać w tym, co nas otacza. Czujemy się zagubieni i jakby osamotnieni, pozbawieni nadziei. To dla nas wyraźny znak, że znajdujemy się w niedobrym miejscu albo złym otoczeniu. Trzeba oderwać się od tego wszystkiego i jak najszybciej skierować serce oraz umysł ku Jezusowi Chrystusowi. On jest naszym światłem. On jest naszą nadzieją.

2. Dwa miesiące temu zakończył swoje prace X Synod Biskupów. Pisałem o nim w Liście, czytanym w naszych kościołach w ostatnią niedzielę września. Synod ten przypomniał nam wszystkim, że biskup winien być sługą Ewangelii Pana naszego Jezusa Chrystusa, niosącym nadzieję współczesnemu światu. Było to bardzo ważne przypomnienie, gdyż po zamachach terrorystycznych, które miały miejsce na terenie Stanów Zjednoczonych i po decyzji o bombardowaniach w Afganistanie, zrobiło się jeszcze ciemniej w ludzkich duszach, ubyło nadziei.

Trwając razem z Ojcem Świętym na modlitwie i rozważaniu, zastanawialiśmy się nad tym, co Kościół może ofiarować współczesnemu światu albo do czego nawiązać, abyśmy nie popadali więcej w zniechęcenie, zwłaszcza, że rozwiązania legislacyjne i wojskowe nie są w stanie zabezpieczyć ani życia, ani mienia, ani rozwoju człowieka. I dlatego ze szczególną ufnością, ale też i radością wyznajemy tę prawdę, która dała o sobie znać dwa tysiące lat temu: "A Słowo Ciałem się stało i zamieszkało wśród nas" (J 1, 14). To właśnie temu wydarzeniu towarzyszy gwiazda i śpiew aniołów, a więc światło i pokój, a przede wszystkim - nadzieja!

Nadzieja chrześcijańska nie jest jakąś okolicznościową obietnicą, nie jest interesowną kalkulacją. Nadzieja chrześcijańska ma swoje imię i twarz. Jej imieniem i obliczem jest Jezus Chrystus. A od dwudziestu wieków tylko On nikogo nie zawiódł. Nie znajdziemy ani jednego człowieka, kobiety czy mężczyzny, dziewczyny czy chłopca, którzy zostaliby zawiedzeni, jeśli ze swej strony dochowali wierności Synowi Bożemu. Pan Jezus nikogo nie zawiódł. Jest tą jedyną nadzieją, jest najjaśniejszym światłem na horyzoncie ludzkiego życia.

3. Rozumiemy teraz lepiej, dlaczego u progu nowego tysiąclecia Episkopat Polski, idąc za wezwaniem Ojca Świętego, zwraca się do wszystkich Rodaków o to, aby starali się jeszcze lepiej i głębiej poznać Jezusa. To prawda, od dziecięcych lat znamy Pana Jezusa. Jego imię wypowiadaliśmy z trudem w niemowlęctwie, do I Komunii św. szykowaliśmy się z wielkim przejęciem i nadal często składamy ręce i zginamy kolana na modlitwie do naszego Zbawiciela. Ale to wcale nie oznacza, że znamy już dobrze i w pełni Drugą Osobę Trójcy Przenajświętszej. On jest naszym życiem, On winien wzrastać razem z nami, a my razem z Nim. Inaczej patrzymy na naszych przyjaciół w dzieciństwie, nieco odmiennie w młodości, a już całkiem inaczej w wieku dojrzałym, gdyż nasza wiedza o tych osobach staje się coraz pełniejsza. To samo możemy powiedzieć o naszym poznawaniu Chrystusa.

Nie żałujmy czasu na ponowne odkrywanie Jezusa, Jego życia i nauki. A kiedy mówimy o tym, to rozumiemy, że należy sięgnąć do Ewangelii, bo w niej znajdujemy wszystko, co dotyczy Syna Bożego. Ta Dobra Nowina od dwóch tysięcy lat mówi o Jezusie, wnosząc nadzieję w serca milionów ludzi.

4. W tym miejscu warto przypomnieć, co na ten temat mówi Dokument Pastoralny Diecezji Drohiczyńskiej, zawierający program duszpasterski na nowe tysiąclecie, wydany w uroczystość Matki Bożej Gromnicznej roku ubiegłego. "Ciągłe odkrywanie obecności Jezusa w życiu ma swoje źródło w tym, co o Nim mówi Pismo Święte. ´Ewangelie ( ...) ukazują Go nam, jak przemierza miasta i wioski, prowadząc z sobą dwunastu Apostołów, których sam wybrał (por. Mk 3, 13-19), oraz grupę kobiet, które im usługują (por. Łk 8, 2-3), i przyciągając tłumy, które Go szukają i idą za Nim, chorych, którzy pragną zaznać Jego uzdrawiającej mocy, i rozmówców, którzy z różnym pożytkiem słuchają Jego słów´ (JP II, NMI, 18).

Wiemy, że chrześcijaństwo nie jest religią księgi, ale jest wspólnotą Słowa Żywego - Jezusa Chrystusa, którego (...) poznajemy dzięki Pismu Świętemu. Stąd jego rola w naszym życiu. Kto bowiem nie zna Pisma Świętego, nie zna też Jezusa Chrystusa, mówił przed wiekami św. Hieronim. Lektura więc Pisma Świętego jest stałym i trwałym elementem formacji chrześcijańskiej" (Dokument Pastoralny, IV, 1) .

5. Z okresem Bożego Narodzenia wiążą się wizyty duszpasterskie kapłanów, zwane powszechnie - kolędą. Na to spotkanie przygotowują się rodziny, a zwłaszcza dzieci i młodzież. Niezbyt długo trwa kolędowa wizyta, ale zawsze wnosi coś nowego do naszego domu, a to dzięki modlitwie, błogosławieństwu i choćby krótkiej, ale bezpośredniej rozmowie. Przyzwyczailiśmy się do tej kolędy i na nią czekamy. Czujemy dobrze, że jest ona w naszym życiu jakimś promykiem światła, które nas zachęci do dobra albo umocni na tej drodze; że jest znakiem nadziei.

W tym roku wszyscy kapłani będą starali się zwrócić uwagę na obecność Pisma Świętego w naszych rodzinach. Bardzo o to prosiłem i proszę, żeby przypominali potrzebę sięgania do tej Księgi Życia, żeby też w duchu ewangelicznym zachęcali, aby Pismo Święte znajdowało w naszych domach miejsce honorowe i niech będzie czytane oraz rozważane. Zdaję sobie sprawę z tego, że w jakimś domu może nie być tej Księgi, bo może zwyczajnie zaginęła, jak to się dzieje przy naszych przeprowadzkach i różnych zmianach. Powiedzmy o tym szczerze. I otwórzmy drzwi Ewangelii.

6. Powróćmy raz jeszcze do naszego Dokumentu Pastoralnego, w którym znajdujemy jakże ważną propozycję:

"U progu nowego tysiąclecia dobrze będzie dokonać ponownie [ albo pierwszy raz] uroczystej intronizacji Pisma Świętego w każdej parafii, a następnie w każdej rodzinie. Można też połączyć codzienny, względnie okresowy ´Apel Maryjny´ z czytaniem Pisma Świętego. Wyzwaniem naszych czasów jest zwłaszcza katecheza biblijna dorosłych. Jej prowadzenie ułatwia udział w Szkole Słowa Bożego, do uczestnictwa w której są zaproszeni duchowni i świeccy" (DP IV, 2).

Dokument mówi o uroczystej intronizacji Pisma Świętego. Nadszedł ku temu stosowny moment. Planujemy ją na niedzielę 3 lutego. Jesienią dopiero co zakończonego roku dzieci i młodzież ucząca się otrzymali po egzemplarzu broszurki pt.: Dobra Nowina, zawierającej teksty i treści Pisma Świętego. Czas wizyt kolędowych już się zakończy. W uroczystość zaś Matki Bożej Gromnicznej otrzymamy poświęcone świece.

W niedzielę więc, 3 lutego na wszystkich Mszach św. przeżyjemy intronizację Pisma Świętego w ramach parafii. Bardzo proszę naszych Diecezjan, aby przynieśli ze sobą Księgi Objawienia, które zostaną uroczyście poświęcone.

Obrzęd intronizacji i poświęcenia może mieć miejsce na wszystkich Mszach św., albo jedynie na niektórych, zależnie od roztropnego uznania duszpasterza. Do wszystkich kapłanów, katechetek i katechetów kieruję apel, aby jak najlepiej przygotowali dzieci, młodzież i rodziny na przeżycie tak ważnego wydarzenia w naszym życiu.

7. Wieczorem natomiast, w godzinie Apelu Jasnogórskiego, czyli o godz. 21.00 cała rodzina niech się zgromadzi na wspólnej modlitwie. Na stoliku odpowiednio udekorowanym niech się znajdzie zapalona świeca gromniczna, obraz, względnie obrazek Matki Bożej i Pismo Święte. Najlepiej, gdyby tej uroczystości przewodniczył Ojciec rodziny, ale równie dobrze może to uczynić Matka względnie ktoś inny. Porządek intronizacji niech będzie dokładnie przygotowany.

Kończymy go błogosławieństwem księgą Pisma Świętego, którego udziela zawsze Ojciec albo Matka rodziny. Na świętej Księdze złóżmy pocałunek pełen szacunku. Niech dzięki temu zwyczaj czytania Biblii upowszechni cię coraz bardziej. W świecie, w którym jest tyle tekstów drukowanych, służących kłamstwu i nienawiści, niech Słowo Boże stanie się tym światłem, które nam dopomoże do wyzwolenia z niewoli fałszu i brudu.

"Dobrą Nowiną, czyli Ewangelią winniśmy się dzielić z naszym otoczeniem, z dziećmi i młodzieżą, ze współpracownikami i współmieszkańcami. Niech w naszych rozmowach i dyskusjach wątki biblijne mają swoje znaczące miejsce" (DP IV, 3) - tak nas zachęca do życia Ewangelią nasz Dokument Pastoralny.

8. Podejmując już dzisiaj szczere postanowienie, że całym sercem włączymy się w przygotowanie i przeżycie intronizacji Pisma Świętego w parafiach i rodzinach, składamy razem z Trzema Mędrcami jeden z piękniejszych darów Bożemu Dziecięciu. Bądźmy więc hojni. A Jezus Chrystus jeszcze bardziej rozjaśni nasze życie i umocni nadzieją.

Tego wszystkiego życzę Wszystkim Diecezjanom i o to razem się modlę.

Oddany w Panu

+ Antoni P. Dydycz - Biskup Drohiczyński

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kard. Becciu rezygnuje z kierowania kongregacją i praw przysługujących kardynałom

2020-09-25 09:35

[ TEMATY ]

kardynał

ekai.pl

Krad. Becciu

Krad. Becciu

Wczoraj, 24 września Ojciec Święty przyjął rezygnację z funkcji prefekta Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych oraz praw związanych z godnością kardynalską, złożoną przez Jego Eminencję kard. Giovanniego Angelo Becciu – poinformowało Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej.

Dziennikarze w pierwszych komentarzach wiążą tę dymisję ze skandalem finansowym związany z inwestycją Watykanu w londyńską transakcję na rynku nieruchomości, która doprowadziła do utraty przez Stolicę Apostolską milionów euro z tytułu opłat wnoszonych na rzecz pośredników.

Prokurator watykański postawił w stan oskarżenia kilku urzędników watykańskich, jak również pośredników, ale nie kard. Becciu, który zaprzeczył wszelkim nadużyciom.

Angelo Becciu urodził się 2 czerwca 1948 w Pattada, niedaleko Sassari na Sardynii. Święcenia przyjął 27 sierpnia 1972 jako kapłan diecezji Ozieri. Uzyskał doktorat z prawa kanonicznego. 1 maja 1984 podjął pracę w służbie dyplomatycznej Stolicy Apostolskiej, pracując w nuncjaturach w Republice Środkowoafrykańskiej, Sudanie, Nowej Zelandii, Liberii, Wielkie Brytanii, USA.

15 października 2001 Jan Paweł II mianował go nuncjuszem w Angoli, wynosząc go jednocześnie do godności arcybiskupa; sakrę nominat przyjął 1 grudnia tegoż roku. Od 23 lipca 2009 był papieskim przedstawicielem na Kubie. Zna francuski, angielski, hiszpański i portugalski. 10 maja 2011 Benedykt XVI mianował go substytutem ds. ogólnych w Sekretariacie Stanu Stolicy Apostolskiej . Od 4 lutego 2017 jest też papieskim delegatem przy Zakonie Maltańskim. 26 maja br. 1 września 2018 został prefektem Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych.

CZYTAJ DALEJ

Wicepremier Emilewicz: podjęłam decyzję o opuszczeniu Porozumienia

2020-09-26 08:14

[ TEMATY ]

Jadwiga Emilewicz

PAP

Podjęłam decyzję o opuszczeniu Porozumienia; pozostaję w klubie PiS i będę wspierać Zjednoczoną Prawicę – poinformowała w rozmowie z PAP wicepremier minister rozwoju Jadwiga Emilewicz.

W bardzo poważnych kryzysach ostatnich miesięcy, które istotnie zagroziły trwaniu Zjednoczonej Prawicy, znaleźliśmy się z szefem Porozumienia Jarosławem Gowinem po przeciwnych stronach sporu. Nie jest to kwestia przypadku, ale zasadniczych różnic w rozumieniu politycznych celów i metod – argumentuje Emilewicz.

"Z Jarosławem Gowinem nie zgadzałam się ani w maju, kiedy wewnątrzkoalicyjny spór o termin wyborów postanowił on przenieść na forum publiczne. Ani w tej chwili, kiedy, w krytycznym dla prawicy głosowaniu nad ustawą o ochronie zwierząt, podjął decyzję o wstrzymaniu się od głosu, ponownie ryzykując stabilność i istnienie koalicji" - podkreśla.

PAP: W sobotę dojdzie do wspólnego oświadczenia liderów Zjednoczonej Prawicy i podpisania nowej umowy koalicyjnej. Jak Pani premier to ocenia?

Jadwiga Emilewicz: Myślę, że jest to bardzo dobra informacja dla Polski, bo ten stan niepewności nie powinien trwać zbyt długo. W moim przekonaniu obóz Zjednoczonej Prawicy jest dzisiaj najlepszą odpowiedzią na te trudne, niepewne czasy. Miejmy więc nadzieję, że umowa koalicyjna w sobotę będzie podpisana i nowy rząd rozpocznie pracę jak najszybciej.

PAP: A jaka w takim razie będzie Pani rola po rekonstrukcji rządu?

J.E.: W związku z ustaleniami liderów, na każdą z partii koalicyjnych przypadnie po jednym resorcie, a – jak wiadomo – do rządu postanowił wrócić Jarosław Gowin, zatem wkrótce skończy się moja misja.

Ale to niejedyny powód. Podjęłam decyzję o opuszczeniu Porozumienia.

To dla mnie bardzo trudna decyzja, ponieważ to Jarosław Gowin wprowadzał mnie do polityki, a partię razem zakładaliśmy i tworzyliśmy przez lata. Jednak, wśród wszystkich dostępnych możliwości, ta wydaje się najuczciwszą.

PAP: Jakie jest źródło tej decyzji?

J.E.: Fakt, że w dwóch bardzo poważnych kryzysach ostatnich miesięcy, które istotnie zagroziły trwaniu Zjednoczonej Prawicy, znaleźliśmy się z liderem Porozumienia – Jarosławem Gowinem – po przeciwnych stronach sporu. Nie jest to – w moim przekonaniu – kwestia przypadku, ale zasadniczych różnic w rozumieniu politycznych celów i metod.

Z Jarosławem Gowinem nie zgadzałam się ani w maju, kiedy wewnątrzkoalicyjny spór o termin wyborów postanowił on przenieść na forum publiczne. Ani w tej chwili, kiedy, w krytycznym dla prawicy głosowaniu nad ustawą o ochronie zwierząt, podjął decyzję o wstrzymaniu się od głosu, ponownie ryzykując stabilność i istnienie koalicji.

Wiem, że Jarosław Gowin inaczej dzisiaj rozumie i ocenia te działania i wiem, że chodzi tu o kwestie podstawowe. Mam też świadomość, że uzgodnienie wspólnych stanowisk nie jest możliwe. Jestem wiceprzewodniczącą Porozumienia, partii, w której nazwie znajduje się nazwisko Jarosława Gowina. W tej sytuacji uczciwość nakazuje mi – gdy przestaję utożsamiać się z linią jej lidera – opuścić tę partię.

PAP: Pozostaje Pani w klubie PiS?

J.E.: Oczywiście. Będę wspierać obóz Zjednoczonej Prawicy, bo dzisiaj najważniejszym celem jest stabilność rządu.

W ubiegłym roku zostałam wybrana na posłankę z Poznania, mam zobowiązania wobec swoich wyborców. W najbliższym czasie przedstawię bilans swojej rocznej aktywności w Poznaniu oraz dalsze plany dla regionu. W swojej pracy parlamentarnej będę też wspierać rządowe projekty. Zamierzam wspierać rząd w realizacji czekających nas, trudnych reform, które pozwolą Polsce wrócić na ścieżkę wzrostu gospodarczego. Jednocześnie będę nadal bardzo dobrze życzyć Porozumieniu – partii, którą miałam zaszczyt zakładać i współtworzyć.

PAP: Zostanie pani posłanką bezpartyjną?

J.E.: Będę posłanką bezpartyjną w klubie PiS.

PAP: Czy, Pani zdaniem, obecna koalicja utrzyma się przez trzy lata, które pozostały do kolejnych wyborów parlamentarnych?

J.E.: Z mojej perspektywy najważniejsze jest to, żeby projekty, nad którymi pracujemy, były realizowane bez zatrzymania.

Obóz Zjednoczonej Prawicy – w to wierzę – nie tylko przetrwa, ale i będzie gotowy do kolejnego zwycięstwa za trzy lata. Dzisiaj na pewno kolejne wybory nie byłyby najlepszym rozwiązaniem. Trzy lata bez wyborów, trudne, bo pokryzysowe, to perspektywa, w której możemy – zakładając stabilizację polityczną – nie tylko zapewnić bezpieczeństwo gospodarcze, ale też wynieść Polskę rozwojowo na wyższy poziom.

Na pewno praktyką powinno być to, że ustalamy pewien horyzont naszego działania i tego się trzymamy. Nie zaskakujemy się nawzajem projektami, które nie były uzgadniane, a które budzą poważne kontrowersje.

Dla mnie przykładem takiego wzajemnego zaufania, o którym mówię, jest przykład podejścia wszystkich koalicjantów do ustawy o działaniu w stanie wyższej konieczności. Moja opinia na jej temat jest absolutnie jednoznaczna. Gdy wybuchła pandemia codziennie uczestniczyłam w zespołach zarządzania kryzysowego. Na tym pierwszym etapie nie wszyscy ministrowie brali w nich udział.

Większość z nas pamięta podenerwowanie, wynikające z tego, że mogło brakować maseczek, płynów do dezynfekcji czy respiratorów. Odkrywaliśmy również wtedy, że żaden z ustawodawców nie przewidział takiej sytuacji.

W drugim tygodniu kwarantanny odkryliśmy, że aby Agencja Rezerw Materiałowych mogła zmienić swój plan finansowy – co było niezbędne do zakupu środków ochronnych – potrzebuje decyzji sejmowej Komisji Finansów Publicznych, która wówczas nie zbierała się.

Wszystkie inicjowane wtedy działania podejmowane były w stanie wyższej konieczności. Nie mam co do tego najmniejszej wątpliwości. W takim czasie należy podejmować decyzje w sposób absolutnie niestandardowy. Tak jak niestandardowa była pomoc dla przedsiębiorców, która teraz jest jednoznacznie dobrze oceniania, tak i niestandardowa musiała być pomoc w zakresie ochrony osobistej i takie trudne, niestandardowe decyzje były wówczas podejmowane.

PAP: A jak ocenia Pani swój bilans jako ministra odpowiedzialnego za gospodarkę?

J.E.: Z poczuciem satysfakcji z wykonanej pracy i jej efektów. Ministrem konstytucyjnym, odpowiedzialnym za gospodarkę, zostałam na początku 2018 roku. Od tego czasu minęły niespełna trzy lata. W tym czasie udało nam się przeprowadzić długą listę projektów.

Począwszy od wejścia w życie Konstytucji Biznesu, poprzez Polską Strefę Inwestycji, Pakiet MŚP, Mały ZUS, zarząd sukcesyjny, Pakiet Przyjazne Prawo, ustawę przeciwdziałającą zatorom płatniczym. Po ogromną reformę, jaką będzie wchodzące w życie 1 stycznia nowe Prawo zamówień publicznych.

Towarzyszyły temu działania proinnowacyjne, takie jak ulga na B+R, IP Box, program Start in Poland, czy Platforma Przemysłu Przyszłości. A także, bardzo dla mnie ważne, działania na rzecz walki ze smogiem i upowszechniania OZE, w tym Program Czyste Powietrze czy Mój Prąd.

Obecną kadencję – co oczywiste – zdominowało przeciwdziałanie gospodarczym skutkom pandemii. Czyli kolejne ustawy składające się na tarczę antykryzysową, w tym tarczę finansową PFR, które tworzyliśmy w absolutnie bezprecedensowym tempie i nadzwyczajnych warunkach.

W ostatnich miesiącach udało nam się również doprowadzić do uchwalenia m.in. ustawy dot. bonu turystycznego; podpisanej ostatnio przez prezydenta tarczy turystycznej; ustawy dot. Polityki Nowej Szansy czy nowelizacji Prawa budowlanego. A po pierwszym czytaniu w Sejmie jest już społeczna część pakietu mieszkaniowego.

Jestem przekonana, że to co udało się osiągnąć całemu mojemu zespołowi w ministerstwie realnie przyczyniło się do poprawy warunków gospodarczych w Polsce. Chciałabym także, żeby to co jest jeszcze w planach nie utonęło w doraźnych sporach.

PAP: A jak widzi Pani obecny stan polskiej gospodarki?

J. E.: Myślę, że możemy z umiarkowanym optymizmem patrzeć w przyszłość. Bezrobocie mamy niższe niż zakładaliśmy jeszcze w kwietniu, a dane z rynku pracy za sierpień pokazują, że liczba miejsc pracy rośnie. Od czerwca wzrasta produkcja przemysłowa, a także eksport. Zakładamy – w skali całego roku – spadek PKB na poziomie ok. 4 proc. i wzrost w przyszłym roku rzędu 4 proc.

Patrząc na całą Europę Środkową, rozwijające się gospodarki radzą sobie zdecydowanie lepiej, są bardziej elastyczne, mniej uzależnione od zglobalizowanych łańcuchów dostaw i, paradoksalnie dla nas, przyszły rok może być rokiem szybszego wychodzenia z zakrętu. Dodatkowymi impulsami dla polskiej gospodarki będą z pewnością środki unijne, nie tylko z Funduszu Spójności, ale przede wszystkim z Instrumentu na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności.

PAP: Ostatnio skierowała Pani do konsultacji propozycje MR dotyczące Krajowego Planu Odbudowy.

J.E.: Krajowy Plan Odbudowy to blisko 60 mld euro z UE na odbudowę polskiej gospodarki. Chcemy, by dzięki KPO udało się wzmocnić polskie firmy, unowocześnić gospodarkę i poprawić jakość życia Polaków. Celem jest jakość i podniesienie poziomu innowacyjności.

Ministerstwo Rozwoju do końca września poddaje pod konsultacje swoje kluczowe propozycje do Planu. Chcemy wykorzystać te środki m.in. na rozwój cyfryzacji, „zieloną” gospodarkę czy innowacje, w tym krajową produkcję leków, renowacje budynków mieszkalnych, energetykę prosumencką. Zachęcamy też do zgłaszania własnych pomysłów.

Unijne pieniądze muszą być przeznaczone na konkretne reformy i inwestycje, które wpisują się w obszary kluczowe dla UE. Są to: infrastruktura, transport, energia i środowisko, innowacje, cyfryzacja, zdrowie, społeczeństwo oraz spójność terytorialna. W programie mogą uczestniczyć państwowe i prywatne przedsiębiorstwa.

PAP: Pojawia się tu kwestia tego, czy Polska powinna wpisywać się w program zielonej transformacji, Nowego Zielonego Ładu europejskiego?

J.E.: Jeżeli spojrzymy na program zielonej transformacji jako na moment, w którym możemy dokonać świadomego wyboru na rzecz poprawy jakości życia, a nie jak na konieczność narzuconą przez UE, wówczas możemy realizować bardziej skuteczne reformy gospodarcze. A właśnie tego oczekują od nas obywatele.

Zaś tych, którzy wątpią w takie przesłanie, zapraszam do pogórniczych rejonów w Polsce i przekazanie ich mieszkańcom, stojąc twarzą w twarz: Przykro nam, ale nie możemy pozwolić, aby wasze otoczenie, miejsca pracy i zamieszkania, były na takim poziomie, jak w innych, lepiej rozwiniętych państwach.

Wybór zielonej transformacji jest więc naszym wyborem cywilizacyjnym. To coś, co powinniśmy zrobić, co jesteśmy winni kolejnym pokoleniom. Mając do tego możliwości finansowe, grzechem byłoby ich nie wykorzystać.

PAP: Kiedy Krajowy Plan Odbudowy będzie gotowy?

J.E.: Im szybciej Plan przygotujemy, tym szybciej unijne pieniądze trafią do polskiej gospodarki. Formalnie KPO należy przesłać do Komisji Europejskiej do końca kwietnia 2021 r. Chcemy to jednak zrobić możliwie szybko, po to, by pieniądze z funduszu odbudowy wpłynęły do Polski niezwłocznie. Po 15 października zręby KPO Polska może konsultować z Komisją Europejską.

Zakładamy, że Plan powinien być przyjęty po 3-4 miesiącach od przekazania, a w takiej sytuacji w II kwartale przyszłego roku pierwsza transza unijnych funduszy - zaliczka, czyli ok. 8 proc. z 23 mld EUR - będzie mogła do nas trafić. Plan będzie realizowany do 2026 r.

PAP: A jakie projekty przygotowane są w Ministerstwie Rozwoju?

J.E.: Mamy ich cały szereg. Mają one stanowić impuls do rozwoju gospodarki. Być „mieczem”, którego czas przychodzi po „tarczy”. To m.in. ulga na robotyzację – wzorowana na uldze na B&R, pakiet dla inwestycji, paszport inwestora strategicznego, czy fundacja rodzinna.

Chcemy zatem skupić się na reformach systemowych, które będą podnosić poziom inwestycji. Przedsiębiorcy mają zgromadzone na kontach oszczędności. Trzeba ich jednak zachęcić do inwestowania, zapewniając, że - mimo globalnej niepewności - warunki podatkowe, wspierające inwestycje, będą korzystne.

Poważnym wyzwaniem jest też poprawa warunków życia. Dlatego przygotowaliśmy pakiet mieszkaniowy. Jego społeczna część, jak już mówiłam, jest w parlamencie. Pakiet ma wyjść naprzeciw problemowi braku mieszkań - to m.in. nowa oferta stabilnego, długoterminowego najmu, bądź też możliwości najmu z opcją dojścia do własności.

Planujemy ten projekt w partnerstwie z samorządami. Ten pakiet docelowo ma poprawić jakość życia, ale z drugiej strony uruchamia kolejny impuls inwestycyjny w sektorze budowlanym.

Równocześnie w ministerstwie przygotowujemy się do czegoś, co w dokumentach europejskich nazwano nową falą renowacyjną. Chodzi o wsparcie w termomodernizacji, poprawę efektywności energetycznej. To doprowadzi do poprawy jakości życia, ale też spowoduje ożywienie w sektorze budowlanym. Dlatego też do Krajowego Planu Odbudowy jako jeden z projektów, który chcemy zdecydowanie wesprzeć finansowo, wpisujemy termomodernizację i remonty.

PAP: A czy w związku z podjętymi działaniami antykryzysowymi przedsiębiorcy, pracownicy powinni się liczyć z nowymi obciążeniami?

J.E.: Najlepszym sposobem wychodzenia z kryzysu – zamiast podnoszenia podatków czy wzrostu inflacji – jest szybszy wzrost gospodarczy. Po to – dzięki tarczy antykryzysowej, w tym tarczy finansowej PFR – dostarczyliśmy płynności, utrzymaliśmy firmy na rynku, a dziś pracujemy nad dalszymi reformami strukturalnymi, aby firmy wchodziły na ścieżkę wzrostu.

PAP: Co z zapowiadaną nowelizacją tzw. ustawy wiatrakowej?

J.E.: To projekt, który skończyliśmy konsultować wewnątrzresortowo, a za chwilę rozpoczniemy konsultacje międzyresortowe. Chcielibyśmy odblokować inwestycje wiatrowe na lądzie, ale przy pełnym poszanowaniu praw mieszkańców.

Są takie miejsca w Polsce, gdzie wiatraki stoją nawet w odległości 80 metrów od domów mieszkalnych i dlatego potrzebna była ustawa odległościowa. Dziś wprowadzamy korektę, która sprawi, że inwestycje wiatrowe będzie można lokować w odległości mniejszej niż 10H (10-krotność wysokości masztu), pod warunkiem, że zostaną one wpisane w miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego, a ich lokalizacja będzie poddana podwójnym konsultacjom społecznym – także z gminami, które 10H obejmie.

Zamówiliśmy też opracowanie nt. skutków oddziaływania wiatraków, tak abyśmy mogli wyznaczyć tę graniczną linię, której nie będzie można przekroczyć. Wydaje się, że tą nieprzekraczalną linią jest 500 metrów. Chcielibyśmy, żeby za tydzień, dwa projekt tej ustawy trafił pod obrady Rady Ministrów.

Rozmawiali: Magdalena Jarco, Patrycja Sikora, Grzegorz Bruszewski (PAP)

maja/ pat/ gb/ par/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję