Reklama

Hostie ze Sieny

Ks. Mariusz Wojturski
Edycja łódzka 31/2007

Chrystus jest realnie obecny w sakramencie Eucharystii. Mówimy to również dlatego, żeby rozproszyć niepewności, których źródłem są obecne próby zwodniczych interpretacji tradycyjnej i wiarygodnej nauki Kościoła. Chrystus jest żywy i ukryty w znaku sakramentalnym jest rzeczywiście obecny. Nie są to czcze słowa, nie jest to przesądna sugestia czy jakaś mityczna fantazja. Jest to prawda nie mniej realna, chociaż umieszczona na innej płaszczyźnie niż to, co my wszyscy, ukształtowani przez kulturę współczesną, odkrywamy i stwierdzamy w odniesieniu do rzeczy nas otaczających”. Słowa te wypowiedział papież Paweł VI na Kongresie Eucharystycznym w Pizie, i aby je wzmocnić, nawiązał do jednego, konkretnego znaku - hostii ze Sieny.
Wydarzenie, które dokonało się na ziemi toskańskiej, a które Johannes Joergensen, wybitny pisarz duński nawrócony z luteranizmu na katolicyzm określił jako „jeden z największych cudów Chrystusa na ziemi”, rozpoczęło się wieczorem 14 sierpnia 1730 r. w wigilię Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Wszyscy mieszkańcy Sieny zgromadzili się w katedrze, aby celebrować uroczyste nieszpory. Inne kościoły w mieście były w tym czasie zamknięte. Złodzieje wykorzystali tę okazję i włamali się do bazyliki św. Franciszka. Poszukując drogocennych rzeczy, wyłamali drzwiczki tabernakulum i zabrali ze sobą srebrną puszkę z 351 konsekrowanymi hostiami. Trzy dni później hostie odnalazły się w skarbonce na jałmużny w pobliskiej kolegiacie NMP. Przeniesione w uroczystej procesji do kościoła, z którego zostały wykradzione, zostały wystawione do publicznej adoracji w celu zadośćuczynienia.
Rodzi się pytanie, dlaczego hostie po odnalezieniu nie zostały spożyte. Mogło to nastąpić z dwóch przyczyn: albo wielkie tłumy wiernych z miasta Sieny i okolic, przez długi okres czasu zbierające się w kościele na modlitwy wynagradzające, zmusiły tym kapłanów do zachowania hostii, albo zabrudzenie hostii, pomimo oczyszczenia, uniemożliwiło spożycie. W takiej sytuacji pozwala się na naturalny proces rozkładu hostii. Ku ogromnemu zdziwieniu zakonników, z biegiem czasu hostie nie wykazywały najmniejszych oznak rozkładu, zachowując świeżość i przyjemny zapach. Wkrótce franciszkanie uznali, że na ich oczach dokonuje się cud.
Pięćdziesiąt lat później postanowiono zbadać jego autentyczność. Dokonał tego o. Carlo Yipera, generał Zakonu Franciszkanów. W dekrecie napisał: „Fakt zachowania się świętych hostii w absolutnej świeżości przez 50 lat, uznaliśmy za prawdziwy cud”.
Następne badanie hostii, dokonane przez abp. Tiberio Borghese, miało miejsce 9 lutego 1789 r. W sprawozdaniu napisał on: „Zarówno ja sam, jak i towarzyszące mi osoby, z pomocą lupy skrupulatnie oglądaliśmy hostie, które zostały rozłożone na dwóch patenach. Stwierdziliśmy ich niezwykłą świeżość i nienaruszony charakter”.
Arcybiskup przeprowadził także eksperyment, zostawiając na 10 lat niekonsekrowane komunikanty w opieczętowanej puszce, tuż obok konsekrowanych. Kiedy po 10 latach puszka ta komisyjnie została otwarta, okazało się że z niekonsekrowanych hostii pozostał tylko ciemnożółty proszek. W tym samym czasie konsekrowane zachowały świeżość i naturalność. Fakt ten jeszcze bardziej potwierdził trwający nieustannie cud.
Na przestrzeni lat dokonywano wielu podobnych badań, z których najpoważniejsze przeprowadzono w 1914 r. z polecenia papieża św. Piusa X. Badań dokonała grupa wybitnych naukowców i profesorów ze Sieny i Pizy, wraz z teologami i władzami kościelnymi. Wykonane wówczas testy skrobi i kwasu wykazały normalne ich zawartości. Stwierdzono także, że hostie zostały wypieczone z przesianej mąki pszenicznej. Przewodzący zespołowi badawczemu prof. Siro Grimaldi, chemik z Uniwersytetu w Sienie, napisał: „Doskonale zachowane święte cząstki niesfermentowanego chleba są zjawiskiem wyjątkowym, które obala naturalne prawo zachowania materii organicznej. Ten fakt jest unikatem w annałach nauki”.
Kolejne badania przeprowadzono w 1922 r. Ich wyniki okazały się identyczne. Włoski fizyk Enrico Medi po badaniach napisał: „Mamy tutaj do czynienia z interwencją Przyczyny, która nie jest przedmiotem badań nauki. Ta bezpośrednia interwencja Boga jest cudem w ścisłym tego słowa znaczeniu, który nieustannie trwa przez wieki, aby świadczyć o rzeczywistej obecności Chrystusa w Eucharystii”.
Do dnia dzisiejszego hostie zachowują miły zapach przaśnego chleba, pozostają nienaruszone i lśniące, jakby były przed kilkoma dniami wypieczone. Wystawiane są wielokrotnie dla adoracji wiernych, ale w szczególny sposób siedemnastego dnia każdego miesiąca, w rocznicę odnalezienia ich po kradzieży w 1730 r. Każdego roku w uroczystość Bożego Ciała są niesione w procesji ulicami Sieny.
Aby oddać cześć cudowi Eucharystycznemu, do Sieny pielgrzymowali święci i papieże: św. Jan Bosko, św. Pius X, bł. Benedykt XV, Pius XI, Pius XII, bł. Jan XXIII, Paweł VI. Ojciec Święty Jan Paweł II podczas pobytu w Sienie 14 września 1980 r. długo adorował Jezusa obecnego w cudownych hostiach. Na koniec adoracji wypowiedział słowa: „Tu jest obecność!”.

Reklama

Święty Mikołaj - „patron daru człowieka dla człowieka”

Ks. Paweł Staniszewski
Edycja łowicka 49/2004

6 grudnia cały Kościół wspomina św. Mikołaja - biskupa. Dla większości z nas był to pierwszy święty, z którym zawarliśmy bliższą znajomość. Od wczesnego dzieciństwa darzyliśmy go wielką sympatią, bo przecież przynosił nam prezenty. Tak naprawdę zupełnie go wtedy jeszcze nie znaliśmy. A czy dziś wiemy, kim był Święty Mikołaj? Być może trochę usprawiedliwia nas fakt, że zachowało się niewiele pewnych informacji na jego temat.

pl.wikipedia.org

Wyproszony u Boga

Około roku 270 w Licji, w miejscowości Patras, żyło zamożne chrześcijańskie małżeństwo, które bardzo cierpiało z powodu braku potomka. Oboje małżonkowie prosili w modlitwach Boga o tę łaskę i zostali wysłuchani. Święty Mikołaj okazał się wielkim dobroczyńcą ludzi i człowiekiem głębokiej wiary, gorliwie wypełniającym powinności wobec Boga.
Rodzice osierocili Mikołaja, gdy był jeszcze młodzieńcem. Zmarli podczas zarazy, zostawiając synowi pokaźny majątek. Mikołaj mógł więc do końca swoich dni wieść dostatnie, beztroskie życie. Wrażliwy na ludzką biedę, chciał dzielić się bogactwem z osobami cierpiącymi niedostatek. Za swoją hojność nie oczekiwał podziękowań, nie pragnął rozgłosu. Przeciwnie, starał się, aby jego miłosierne uczynki pozostawały otoczone tajemnicą. Często po kryjomu podrzucał biednym rodzinom podarki i cieszył się, patrząc na radość obdarowywanych ludzi.
Mikołaj chciał jeszcze bardziej zbliżyć się do Boga. Doszedł do wniosku, że najlepiej służyć Mu będzie za klasztornym murem. Po pielgrzymce do Ziemi Świętej dołączył do zakonników w Patras. Wkrótce wewnętrzny głos nakazał mu wrócić między ludzi. Opuścił klasztor i swe rodzinne strony, by trafić do dużego miasta licyjskiego - Myry.

Biskup Myry

Był to czas, gdy chrześcijanie w Myrze przeżywali żałobę po stracie biskupa. Niełatwo było wybrać godnego następcę. Pewnej nocy jednemu z obradujących dostojników kościelnych Bóg polecił we śnie obrać na wakujący urząd człowieka, który jako pierwszy przyjdzie rano do kościoła. Człowiekiem tym okazał się nieznany nikomu Mikołaj. Niektórzy bardzo się zdziwili, ale uszanowano wolę Bożą. Sam Mikołaj, gdy mu o wszystkim powiedziano, wzbraniał się przed objęciem wysokiej funkcji, nie czuł się na siłach przyjąć biskupich obowiązków. Po długich namowach wyraził jednak zgodę uznając, że dzieje się to z Bożego wyroku.
Biskupią posługę pełnił Mikołaj ofiarnie i z całkowitym oddaniem. Niósł Słowo Boże nie tylko członkom wspólnoty chrześcijańskiej. Starał się krzewić Je wśród pogan.
Tę owocną pracę przerwały na pewien czas edykty cesarza rzymskiego Dioklecjana wymierzone przeciw chrześcijanom. Wyznawców Jezusa uczyniono obywatelami drugiej kategorii i zabroniono im sprawowania obrzędów religijnych. Rozpoczęły się prześladowania chrześcijan. Po latach spędzonych w lochu Mikołaj wyszedł na wolność.
Biskup Mikołaj dożył sędziwego wieku. W chwili śmierci miał ponad 70 lat (większość ludzi umierała wtedy przed 30. rokiem życia). Nie wiemy dokładnie, kiedy zmarł: zgon nastąpił między 345 a 352 r. Tradycja dokładnie przechowała tylko dzień i miesiąc tego zdarzenia - szósty grudnia. Podobno w chwili śmierci Świętego ukazały się anioły i rozbrzmiały chóry anielskie.
Mikołaj został uroczyście pochowany w Myrze.

Z Myry do Bari

Wiele lat później miasto uległo zagładzie, gdy w 1087 r. opanowali je Turcy. Relikwie Świętego zdołano jednak w porę wywieźć do włoskiego miasta Bari, które jest dzisiaj światowym ośrodkiem kultu św. Mikołaja. Do tego portowego miasta w południowo-wschodniej części Włoch przybywają tysiące turystów i pielgrzymów. Dla wielu największym przeżyciem jest modlitwa przy relikwiach św. Mikołaja.

Międzynarodowy patron

Biskup z Myry jest patronem Grecji i Rusi. Pod jego opiekę oddały się Moskwa i Nowogród, ale także Antwerpia i Berlin. Za swego patrona wybrali go: bednarze, cukiernicy, kupcy, młynarze, piekarze, piwowarzy, a także notariusze i sędziowie. Jako biskup miasta portowego, stał się też patronem marynarzy, rybaków i flisaków. Wzywano św. Mikołaja na pomoc w czasie burz na morzu, jak również w czasie chorób i do obrony przed złodziejami. Opieki u niego szukali jeńcy i więźniowie, a szczególnie ofiary niesprawiedliwych wyroków sądowych. Uznawano go wreszcie za patrona dzieci, studentów, panien, pielgrzymów i podróżnych. Zaliczany był do grona Czternastu Świętych Wspomożycieli.

Święty zawsze aktualny

Od epoki, w której żył św. Mikołaj, dzieli nas siedemnaście stuleci. To wystarczająco długi czas, by wiele wydarzeń z życia Świętego uległo zapomnieniu. Dziś wiedza o nim jest mieszaniną faktów historycznych i legend. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że nawet w fantastycznie brzmiących opowieściach o św. Mikołaju tkwi ziarno prawdy.
Święty Mikołaj nieustannie przekazuje nam jedną, zawsze aktualną ideę. Przypomina o potrzebie ofiarności wobec bliźniego. Pięknie ujął to papież Jan Paweł II mówiąc, że św. Mikołaj jest „patronem daru człowieka dla człowieka”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Wiktor Skworc z wizytą u dzieci w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka

2019-12-07 08:23

asp / Katowice (KAI)

Abp Wiktor Skworc odwiedził dzisiaj małych pacjentów Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka. Metropolita katowicki modlił się i rozmawiał z najmłodszymi m.in. o postaci św. Mikołaja. To już piąta taka wizyta metropolity katowickiego w szpitalu dziecięcym w Katowicach-Ligocie.

Archidiecezja Katowicka
Abp Wiktor Skworc z wizytą u dzieci

Metropolita katowicki wspólnie z dziećmi i ich rodzinami modlił się o zdrowie. Nie zabrakło też rozmowy o świętym biskupie z Miry.

- Cenna pamięć i pouczająca nas, ludzi XXI wieku, kiedy się do postaci św. Mikołaja odwołujemy - mówił hierarcha. - Bo on przede wszystkim dzielił się swoim sercem, a ta miłość pasterska potem także przybierała kształt bardzo konkretnej pomocy materialnej. I to jest takie pouczenie, które dla nas zawsze jest aktualne i za to św. Mikołajowi dziękujemy - dodawał arcybiskup.

Wizycie metropolity katowickiego towarzyszyły podarunki w postaci słodkich upominków. - Bardzo ważna wizyta, modlitwa jest nam wszystkim potrzebna i wsparcie - mówiła jedna z obecnych na spotkaniu mam. Mali pacjenci zapoznali się bardziej z postacią świętego biskupa z Miry. - Najlepszy prezent, jaki dzisiaj dostałam, to to, że kończę leczenie - chwaliła się dziewczynka z onkologii.

- To są takie wizyty, które dodatkowo ocieplają naszą atmosferę - podkreśla Justyna Dubiel, psycholog kliniczny. - Czuje się to ciepło ze wszystkich stron. To były niekończące się rozmowy dzieci z arcybiskupem, było bardzo wesoło - mówiła po spotkaniu, zaznaczając, że dobre samopoczucie dzieci jest drogą do szybszego powrotu do zdrowia. - Takie spotkania są odskocznią od choroby, pojawia się szereg ciepłych, dobrych emocji, które mają dobry wpływ na zdrowienie. Mobilizują się endorfiny, mobilizuje się system odpornościowy - to naprawdę ma obiektywny wpływ na to, że dzieci zdrowieją szybciej - zaznaczała Dubiel.

Była to już piąta wizyta abp Wiktora Skworca w katowickim szpitalu.

Górnośląskie Centrum Zdrowia Dziecka im. Jana Pawła II w to jeden z największych szpitali dziecięcych w Polsce, znajdujący się w dzielnicy Katowic Ligocie-Panewnikach. W GCZD znajduje się 18 oddziałów szpitalnych, na bazie których funkcjonuje 6 klinik Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. W szpitalu działa także 29 poradni specjalistycznych. Rocznie w GCZD przyjmuje ok. 16 tysięcy pacjentów na oddziały szpitalne oraz udziela ok. 80 tysięcy specjalistycznych porad ambulatoryjnych. W szpitalu na 1. piętrze znajduje się Kaplica Aniołów Stróżów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem