Reklama

Wdowieństwo, czyli podziemna rzeka


Edycja małopolska 10/2010

Wdowieństwo wiąże się często ze stanem samotności, beznadzei i poczuciem bycia niepotrzebnym. Kościół jednak już w czasach apostolskich uczynił ze stanu wdowieństwa sposób na osiągnięcie szczęścia wiecznego i możliwość wsparcia Kościoła na ziemi. Po Soborze Watykańskim II wrócono do pozornie zapomnianego wdowieństwa konsekrowanego.

Wdowy konsekrowane

W naszej diecezji jest ich niewiele, raptem 15. Choć nie tworzą formalnej wspólnoty, łączy ich jedno: ich Oblubieńcem stał się Chrystus i do końca swojego życia pragną żyć w czystości, odrzucając dobrowolnie ponowne zamążpójście. Różnica wieku między najmłodszą a najstarszą wynosi 20 lat czyli jedno pokolenie. To od razu wskazuje, że wdowieństwo konsekrowane może być drogą wielu kobiet, bez szufladkowania ich według wieku lub doświadczenia. Każda z nich znalazła w nowym stanie szczęście przebywania bliżej Boga. Również rodziny tych kobiet przyjęły fakt konsekracji bliskiej osoby z wyraźnym entuzjazmem.
Pierwsza konsekracja wdowy miała miejsce w naszej diecezji w 2003 r. Tą pierwszą wdową była nieżyjąca już osiemdziesięciolatka, która szczęśliwie wychowała kilkoro dzieci. Uroczystość miała charakter prywatny i odbyła się w kościele św. Marka w Krakowie. Kolejny podobny akt odbył się publicznie w grudniu 2005 r. Konekrowano wówczas 10 wdów. W 2008 r. konsekrowano kolejne 5.

Jak Maryja

Nowy Testament dostarcza nam kilku informacji, z których dowiadujemy się o szczególnej roli wdów w Kościele. Pierwszą postacią świętej wdowy jest prorokini Anna, którą Maryja zanosząca wraz z Józefem Jezusa do ofiarowania spotyka w świątyni. Anna mająca 84 lata, 7 lat żyła z mężem po czym oddała się na służbę w świątyni. „Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dzień i nocą” (Łk 2, 37). Inny przypadek wdowy wspomina św. Paweł w liście to Tymoteusza: „Ta zaś, która rzeczywiście jest wdową, jako osamotniona złożyła nadzieję w Bogu i trwa w zanoszeniu próśb i modlitw we dnie i w nocy” (1 Tm 5,5). Św. Paweł zastrzega, że taka wdowa, która chce publicznie oddać się Bogu musi mieć opinię dobrej matki, osoby gościnnej, spieszącej z pomocą oraz pokornej (1 Tm 5,10). W liście do Koryntian św. Paweł wręcz nalegał, by wdowy i wdowcy przyjmowali stan bezżeństwa do końca życia (1 Kor 7,8).
Najdoskonalszym jednak przykładem wdowy, która oddała się Bogu jest Maryja. Ona po śmierci św. Józefa nie wyszła ponownie za mąż, lecz pozostała na wyłączność swojego Syna. Sam Chrystus z krzyża powierzył Kościoł, reprezentowany na Golgocie przez św. Jana jej macierzyńskiej miłości: „Niewiasto, oto syn Twój” (J 19,26). Należy przy tym pamiętać, że przez wieki możliwości działania kobiet w świecie zdecydowanie się poprawiły...

Reklama

Dawać świadectwo

Adhortacja apostolska „Vita consecrata” Jana Pawła II wyraźnie wskazuje, że jednym z ważniejszych zadań osób konsekrowanych (a więc także wdów konsekrowanych) jest dawanie innym członkom Kościoła świadectwa swojej wyjątkowej komunii z Bogiem i Kościołem. Komunia ta ma polegać na głębokim przeżywaniu przykazania miłości Boga i bliźniego, prowadzeniu innych do Chrystusa oraz wierności „serca i umysłu” nauczaniu biskupów („Vita consecrata” 42 i 46). Choć do takich czynów Ewangelia zachęca wszystkich chrześcijan, poświęcenie się Bogu w akcie konsekracji nakłada z jednej strony szczególny radykalizm na tym polu osób kosekrowanych i jednocześnie daje do jego realizowania specjalne dary Ducha Świętego. Wyznaczenie takiej roli ma szczególne znaczenie dla osób starszych, które niekoniecznie mogą podejmować różne fizyczne działania. Adhortacja poucza: „Istotą misji apostolskiej jest bowiem nie tyle działanie, co przede wszystkim świadectwo własnego całkowitego oddania się zbawczej woli Bożej - oddania, które karmi się modlitwą i pokutą. Wiele jest zatem dróg, na których osoby starsze mogą spełniać swoje powołanie: wytrwała modlitwa, cierpliwe znoszenie swoich dolegliwości, gotowość posługi w roli kierownika duchowego, (...) przewodnika w modlitwie” („Vita consecrata” 44).

Co to oznacza w praktyce?

Wdowy konsekrowane w naszej archidiecezji realizują swoją posługę, każda tam, gdzie przyszło jej żyć lub pracować. Niektóre Panie oddają się życiu rodzinnemu, by szczególnie wspomagać bliskich. Inne pracują przy parafiach. Jeszcze inne posługują w liturgii (prowadzenie Drogi Krzyżowej, Różańca, itp.). Decyzja o poddaniu się konsekracji ma też niekiedy charakter pokuty i ekspiacji za grzechy rodziny. Wdowy konsekrowane w naszej diecezji zobowiązują się także do codziennej modlitwy brewiarzowej, co włącza je w trwającą aż do skończenia świata Liturgię Godzin, która oplata całą ziemię nieustającym wzywaniem i wychwalaniem Boga. Oczywistym jest także dla konsekrowanych staranie o codzienne przyjmowanie Komuni św. Wdowy spotykają się wraz ze swoim duszpasterzem raz w miesiącu na wspólnej Mszy św. i rozważaniu Pisma Świętego.

Za i przeciw

Ks. Kazimierz Skwierawski, który w naszej archidiecezji opiekuje się duchowo wdowami konsekrowanymi, zwraca uwagę, że do wdowieństwa konsekrowanego należy mieć szczególne powołanie. Nie ukrywa jednak, że wiele jest takich wdów, które mogłyby poddać się konsekracji lecz po prostu albo nie wiedzą, że coś takiego jest możliwe, albo też brakuje im odwagi. Z pewnością wdowami konsekrowanymi nie mogą zostać osoby niedojrzałe emocjonalnie lub religijnie oraz takie, których decyzja wynikałaby np. z problemów osobowościowych.
Jednak już dziś wiele wdów żyje tak, jakby były konsekrowane, bo nie zamierzają wychodzić więcej za mąż, nieustannie modlą się za innych, wspierają z całych sił rodzinę i parafię. Warto więc, by rozważyły możliwość konsekracji, bo dzięki temu jeszcze bardziej zbliżą się do Boga na drodze, na której już kroczą. Aktualnie do konsekracji przygotowuje się w Krakowie jedna wdowa. Jednak są diecezje, gdzie takich kobiet są setki. Najważniejsze jest by świadomie odkryć w sobie pragnienie pełnego oddania się Chrystusowi. Rozeznając swoje powołanie do stanu wdowy konsekrowanej można także posłużyć się pewnym uproszczonym schematem. Jeżeli byłam dobrą i bogobojną żoną i matką - mogę być również dobrą sługą Boga. Jeżeli nie służyłam mężowi i dzieciom - mogę mieć problemy ze służeniem Chrystusowi.

Podziemna rzeka

Ks. Jan Głód, proboszcz parafii Miłosierdzia Bożego na Wzgórzach Krzesławickich próbował przed dwoma laty zachęcić swoje parafianki do życia konsekrowanego. W jego parafii żyje kilkaset osób w stanie wdowieństwa. Nikt jednak nie zdecydował się na podjęcie takiego życia. Duszpasterz jednak jeszcze w tym roku planuje podjęcie działań zmierzających do ukazania wdowom i wdowcom drogi konsekrowanej. Planowane są po Wielkanocy specjalne rekolekcje „powołaniowe” dla osób w stanie wdowieństwa (informacji o nich czytelnicy „Niedzieli Małopolskiej” mogą spodziewać się w najbliższych tygodniach).
Media rzadko podają do wiadomości publicznej te obszary działalności Kościoła, którym brak odpowiedniej dozy sensacji. Toteż wielu może jeszcze nie spotkało się ze stanem konsekrowanego wdowieństwa. W tym stanie jednak drzemie ukryta moc Kościoła. Wspomniany wyżej ks. Skwierawski porównał stan konsekrowanych wdów do podziemnej rzeki, w której jest wielka siła choć na ogół jej nie widać...

Jeżeli odczuwasz powołanie do wdowieństwa konsekrowanego i nie brakuje Ci pokory - skontaktuj się z ks. Kaziemierzem Skwierawskim (Kraków, ul. św. Marka 10, tel. 12 421-63-96). Możesz także porozmawiać o tym ze swoim proboszczem

Reklama

Cała Polska zapłakała

2012-12-17 13:16

Lidia Dudkiewicz
Niedziela Ogólnopolska 52/2012, str. 8-9

„Przyjdą takie czasy, że będzie się popierać zepsucie obyczajów. Ze świętej religii uczyni się straszaka, aby obrzydzić ją wszystkim szlachetnym sercom” - przestrzegał proroczo 180 lat temu Zygmunt Krasiński

BOŻENA SZTAJNER

Przeor Jasnej Góry na wieść o profanacji dokonanej w drugą niedzielę Adwentu w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej powiedział: - Cała Polska zapłakała, również w sposób fizyczny. Wielu ludzi zwróciło swoje przerażone serca ku Jasnej Górze. Dziękujemy za tę troskę naszego narodu o klasztor, o sanktuarium, o Jasną Górę. Dziękujemy za modlitwy, za słowa wsparcia, a wszystkim służbom - za ich profesjonalną i sprawną akcję spieszenia z pomocą ochrony Jasnej Góry przed tymi, którzy nie wiedzą, co czynią. Wielu z nas atak na Cudowny Obraz odczytuje jako atak na samą istotę polskości.

Przebieg wydarzeń

Przypomnijmy fakty, które nami wszystkimi wstrząsnęły w niedzielę 9 grudnia 2012 r. Otóż tego dnia o godz. 7.45, tuż po zakończeniu Mszy św. wspólnotowej konwentu jasnogórskiego, miała miejsce próba zniszczenia Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej. Mężczyzna rzucił w Obraz bańkami w kształcie żarówek, wypełnionymi czarną substancją, która rozprysła się na cały ołtarz, dosięgła nawet róży ofiarowanej Matce Bożej przez Ojca Świętego Jana Pawła II. Sprawcę natychmiast ujął br. Paweł Bryzek, paulin, a straż porządkowa przekazała go policji. Po incydencie Kaplica została zamknięta. Na miejsce przybyli abp senior Stanisław Nowak oraz bp Jan Wątroba, aby sprawdzić stan ikony i podjąć modlitwę ekspiacyjną. Obraz nie został naruszony, gdyż chroni go kuloodporna szyba. O godz. 11.45 Kaplicę Matki Bożej otwarto i udostępniono pielgrzymom. Pod przewodnictwem o. Sebastiana Mateckiego, podprzeora Jasnej Góry, rozpoczęło się nabożeństwo przebłagalne z udziałem obecnego generała Zakonu Paulinów o. Izydora Matuszewskiego.

Sprawcą zbezczeszczenia Cudownego Obrazu okazał się 58-letni mieszkaniec Świdnicy. Po jego przesłuchaniu do Sądu Rejonowego w Częstochowie został skierowany wniosek o aresztowanie podejrzanego na trzy miesiące. Prokuratura postawiła mu zarzuty zniszczenia dobra o szczególnym znaczeniu dla kultury i obrazy uczuć religijnych. Jerzy D. przyznał się do popełnienia zarzucanych mu przestępstw, złożył obszerne wyjaśnienia i nie wykazał skruchy. Grozi mu do dziesięciu lat więzienia. Prokurator zlecił opracowanie opinii psychiatrycznej.

Obudź się, Polsko!

W południe o. Józef Płatek przewodniczył Mszy św. ekspiacyjnej. W homilii zauważył, że obecnie w Polsce atakuje się kolejno trzy najświętsze znaki chrześcijaństwa: Krzyż, Biblię oraz Ikonę - te trzy symbole wiary były uroczyście niesione przez młodych ludzi z całego świata na Szczyt Jasnogórski i adorowane na VI Światowym Dniu Młodzieży w 1991 r., podczas modlitwy pod przewodnictwem Jana Pawła II. - Widzimy, jak kolejno dokonuje się w naszej Ojczyźnie profanacja tych świętych dla nas, chrześcijan, znaków - mówił. Zacytował słowa Henryka Sienkiewicza dotyczące potopu szwedzkiego: „Dziwnie szatan jest na to miejsce zawzięty. I dokłada wszelkich starań, aby nabożeństwu tu przeszkodzić i wiernych jak najmniej do udziału w nim dopuścić. Bo nic tak do takiej desperacji piekielnego dworu nie przywodzi, jak widok czci dla Tej, która głowę węża starła”.

O. Płatek sięgnął też do słów poety Zygmunta Krasińskiego, który 180 lat temu przestrzegał w proroczej wizji: „Przyjdą takie czasy, że będzie się popierać zepsucie obyczajów. Ze świętej religii uczyni się straszaka, aby obrzydzić ją wszystkim szlachetnym sercom. Podłość będzie nagradzana orderami lub zaszczytami. Lud ogłupiać będą wódką lub innymi elementami, elity szlifami i stanowiskami, a za głowę tych, co będą stawiać opór, wystawi się watahy, cenę, aby się rozprawić z nimi w stosownej chwili”.

- Trzeba nam wszystkim dużo rozsądku, rozwagi i powagi. Może Pan Bóg dał ten znak nam, stróżom, i wszystkim czcicielom Jasnogórskiej Bogarodzicy, że nadeszła pora i czas przebudzić się w Adwencie. Niedawno wołano: Polsko, obudź się! Jest to kolejny sygnał dla nas, żeby nie zejść na manowce, nie stoczyć się w dół, ale też nie zmarnować swojego życia - mówił o. Płatek.

Modlitwa ekspiacyjna za znieważenie Obrazu trwała na Jasnej Górze przez cały dzień. Na zakończenie każdej Mszy św. śpiewany był błagalny hymn „Święty Boże, Święty Mocny”.

Charakter ekspiacyjny miał także 9 grudnia Apel Jasnogórski w Kaplicy Matki Bożej, któremu przewodniczył przeor Jasnej Góry o. Roman Majewski. Mieszkańcy Częstochowy i pielgrzymi, przedstawiciele zakonów męskich i żeńskich oraz kapłani z abp. Wacławem Depo bardzo licznie przybyli na tę wieczorną modlitwę Polaków. (Tekst rozważania apelowego, będącego formą przebłagania za dokonaną profanację, wydrukowany jest w całości na stronach 9 i 10 bieżącego numeru „Niedzieli”).

Ekspiacja Częstochowy

Metropolita częstochowski abp Wacław Depo na wiadomość o próbie uszkodzenia Cudownego Obrazu Matki Bożej zwrócił się z prośbą do wszystkich diecezjan, aby wraz ze swoimi duszpasterzami przybywali na Jasną Górę na modlitwę przebłagalną. Zaprosił na comiesięczne jasnogórskie czuwanie nocne z 11 na 12 grudnia - na wielką modlitwę ekspiacyjną całego Kościoła częstochowskiego „za wszystkie profanacje i świętokradztwa, jakie mają miejsce w tych dniach i miesiącach na terenie archidiecezji. Są one skutkiem trwającej od dłuższego czasu antykościelnej i antychrześcijańskiej nagonki niektórych ugrupowań politycznych i mediów” - stwierdził.

Metropolita Częstochowski powiadomił, że modli się także za dopuszczających się wszelkich aktów wandalizmu. Zauważył, iż są oni z jednej strony ich sprawcami, a z drugiej - ofiarami skrzętnie prowadzonej manipulacji antyreligijnej, a czasem ludźmi pogubionymi, którym należy pomóc. „Proszę Boga o łaskę obudzenia sumień wszystkich Polaków, a w sposób szczególny rządzących zarówno naszym miastem, jak i Ojczyzną” - wyznał.

Zgodnie z zapowiedzią abp. Depo, w nocy z 11 na 12 grudnia odbyło się na Jasnej Górze czuwanie modlitewne archidiecezji częstochowskiej, wynagradzające Bogu za próbę zniszczenia Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej. W rozważaniu apelowym rozpoczynającym czuwanie Metropolita Częstochowski mówił: - Dzisiaj, przychodzimy do Ciebie, aby obok słów: JESTEM, PAMIĘTAM… wypowiedzieć w Apelowej przysiędze mocne CZUWAM. To słowo wypowiadamy z mocą, aby obudzić uśpione sumienia. Wypowiadamy je nad tymi, którym grozi utrata duchowego słuchu i duchowego wzroku, a tym samym i dziedzictwa dzieci Bożych. Czuwaj nad nami wszystkimi, abyśmy nie zagubili dróg do Twojego Syna, Jedynego Pośrednika między Bogiem a ludźmi.

Abp Depo zwrócił uwagę, że to kolejne zranienie oblicza Matki i Syna, na podobieństwo profanacji Obrazu przez husytów w 1430 r., nie może być odbierane wyłącznie w kategoriach odejścia od rozumu czy aktu niewiary. - Ewangelie i Dzieje Apostolskie dostarczają nam aż nadto dowodów, że ludzie chorzy garnęli się do Jezusa, aby u Niego znaleźć pomoc i obronę - podkreślił. - Oni nigdy nie wystąpili przeciw Niemu! Przychodzimy dzisiaj do Ciebie, Maryjo, aby wsłuchać się w bicie Twojego Serca, które wzięło w siebie ten cios, aby przetworzyć go w siłę i jedność dla Narodu i Kościoła, bo przecież jesteś naszą przedziwną pomocą i obroną - mówił z ufnością.

Metropolita Częstochowski zarządził, aby w niedzielę 16 grudnia w kościołach archidiecezji zorganizowano nabożeństwa ekspiacyjne, z odmówieniem Aktu Wynagrodzenia Niepokalanemu Sercu Najświętszej Maryi Panny i odśpiewaniem suplikacji. Ogłaszając to zarządzenie, przypomniał słowa Ojca Świętego Benedykta XVI z 12 września 2012 r., które wobec profanacji Obrazu stały się bardzo aktualne: „Często w obliczu zła mamy poczucie, że nic nie jesteśmy w stanie zrobić, ale to właśnie nasza modlitwa jest pierwszą i najskuteczniejszą odpowiedzią, jaką możemy dać i która umacnia nasz codzienny wysiłek, by chronić dobro”.

Niemiecki protestant przyczynił się do zabezpieczenia Cudownego Obrazu

Cudowny Obraz Matki Bożej Jasnogórskiej został uratowany dzięki zabezpieczającej go szybie kuloodpornej. O. Józef Płatek, na prośbę „Niedzieli”, podał ważne szczegóły. Uznał, że chcąc mówić o szybie ochraniającej Obraz, trzeba sięgnąć do dnia 23 lutego 1981 r., kiedy to był on generałem Zakonu Paulinów. Właśnie wtedy członkowie Komisji ds. Konserwacji Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej podczas spotkania z nim, z o. Konstancjuszem Kunzem - ówczesnym przeorem Jasnej Góry oraz z o. Melchiorem Królikiem - referentem ds. konserwacji Obrazu, przy okazji proponowanych prac remontowo-konserwatorskich przy hebanowym ołtarzu w Kaplicy Matki Bożej, wysunęli propozycję zabezpieczenia Cudownego Obrazu kuloodporną szybą. Miało to zapewnić Obrazowi ochronę, a także przemawiały za tym racje konserwatorskie. O. Józef Płatek nawiązał wtedy kontakt z o. Janem Wiesławem Bochenkiem - przeorem klasztoru paulińskiego w Mainburgu w Niemczech i poprosił o pomoc w realizacji tej inicjatywy.

Do prac konserwatorskich przy ołtarzu Matki Bożej przystąpiono na początku 1984 r. W tym czasie o. Jan Bochenek powiadomił o możliwości zakupienia odpowiedniej szyby w Niemczech, jednak jej cena przerastała możliwości Zakonu Paulinów. Ojciec Generał zobowiązał o. Jana Nalaskowskiego - wikariusza generalnego, władającego doskonale językiem niemieckim, i o. Konstancjusza Kunza oraz ojców pracujących w Niemczech do poszukiwania sponsorów dla tej fundacji. Podjęto różne próby zorganizowania funduszu, a o. Jan Nalaskowski dotarł z prośbą do Caritas Konferencji Episkopatu Niemiec, która przeznaczyła na ten cel dużą, lecz mimo wszystko niewystarczającą kwotę. Znaleźli się wkrótce nowi ofiarodawcy. Ze znaczącą pomocą dołączył prof. Helmut Seling, protestant, dyrektor muzeum w Monachium.

Ostatecznie dzięki trosce ówczesnego zarządu jasnogórskiego: o. Rufina Abramka - przeora Jasnej Góry, o. Jana Golonki - kuratora jasnogórskich zabytków, o. Leona Chałupki - administratora Jasnej Góry, o. Izydora Matuszewskiego - kustosza oraz pomocy prof. Helmuta Selinga udało się doprowadzić do końca konserwację jasnogórskiego ołtarza poświęconego Bogarodzicy i umieścić w nim szybę kuloodporną, ochraniającą Cudowny Obraz. Odrestaurowany ołtarz wraz z wmontowaną szybą został poświęcony 8 grudnia 1986 r. przez kard. Józefa Glempa, prymasa Polski.

O. Józef Płatek podał jeszcze inny ważny fakt. Okazuje się, że w 1981 r., na dwa dni przed swoją śmiercią, kard. Stefan Wyszyński, prymas Polski, na ręce generała Zakonu Paulinów przekazał znaczną ofiarę na odnowę Ołtarza Ojczyzny i Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej na Jasnej Górze, jako swój jubileuszowy dar dla Dziewicy Wspomożycielki. On również bardzo zabiegał o bezpieczeństwo Obrazu Jasnogórskiego.

Tak udało się odtworzyć okoliczności, w jakich doszło do wzmocnienia ochrony Obrazu, ze znaczną pomocą niemieckiego protestanta. Dzięki temu 9 grudnia 2012 r. Cudowny Obraz Matki Bożej Jasnogórskiej został nienaruszony mimo brutalnego ataku.

Modlitwa ekspiacyjna trwa w całej Polsce i poza jej granicami. A w jasnogórskiej zakrystii wyłożono księgi, do których pielgrzymi wpisują słowa żalu i zadośćuczynienia za publiczne znieważenie Najświętszej Ikony Jasnogórskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Popiełuszko. Wolność jest w nas.

2019-10-19 23:30

Agata Pieszko

Dziś wspominamy błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszkę, męczennika wolności. Z tej okazji pragniemy przytoczyć kilka słów Adama Woronowicza, odtwórcy postaci ks. Jerzego w filmie "Popiełuszko. Wolność jest w nas".

Adam Woronowicz w kadrze z filmu "Popiełuszko. Wolność jest w nas"

Kilka lat temu postakademicka wspólnota "Wawrzyny Plus" starym zwyczajem pielgrzymowała po górach, kiedy niespodziewanie szlak przeciął im Adam Woronowicz. Aktor niebojący się ról w produkcjach trudnych, obnażających ludzkie potyczki ("Pod mocnym aniołem"), zabawnych i nietuzinkowych ("Baby są jakieś inne"), czy wreszcie pomnikowych, mających monumentalne znaczenie dla polskiej historii ("Popiełuszko. Wolność jest w nas"). Efektem tego spotkania była wizyta aktora we wrocławskim kościele św. Wawrzyńca na ul. Bujwida. Wszedł wtedy na ambonę z przesłaniem: nie bagatelizuj wolności, miej codziennie niepodległe serce.

Wolność – dziękuj za nią codziennie

– Nie czuję się kimś lepszym i ważniejszym od was. Nie przyszedłem tu pouczać. Łączy nas przecież jedna droga do domu Ojca – mówił wtedy Adam Woronowicz. Faktycznie, nie było grożenia palcem i strofowania. Białostocki aktor zachęcał tylko do codziennego doceniania wolności, zwracając uwagę na to, że nie mamy tego w zwyczaju. Dlaczego? Bo nie staliśmy w październikowe popołudnie 1984 roku na boisku przy płocie, kiedy zwłoki księdza Jerzego Popiełuszki były wkładane do szarej Nyski...

Nie bądź niewolnikiem

– Jesteśmy trudnym narodem z podziałami. Sami oddaliśmy wolność, nikt nam jej nie zabrał – mówił Adam Woronowicz. Sam Chrystus woła dziś do nas, że "Każde królestwo, wewnętrznie skłócone, pustoszeje. I żadne miasto ani dom, wewnętrznie skłócony, się nie ostoi." (Mt. 12,25) Trzeba nam pamiętać, że wolność jest w nas, w naszych postawach i decyzjach, i że wszelkie podziały są jej pogwałceniem.

Pasterze są męczennikami

W myśl filmowego księdza, nasi pasterze są niejako współczesnymi męczennikami, którzy za każdym razem, gdy odprawiają mszę, wychodzą na Golgotę. Modlą się wtedy za swój lud i składają siebie w ofierze. Każda Eucharystia jest bowiem walką o wolność. Wolność grzesznych dusz. Niezwykły orator zauważył także, że nasza ziemia wydała wielu świętych i błogosławionych, oraz że przykład ks. Jerzego stanie się rolą, na której wykiełkują nowe pokolenia świętych, w myśl łacińskiego teologa Tertuliana: "Krew męczenników posiewem chrześcijan". Adam Woronowicz podzielił się również świadectwem, że nigdy nie spotkał kogoś, kto by przegrał, idąc z Chrystusem. Ojciec jest zawsze, chyba, że sami puścimy Jego rękę. 

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem