Reklama

Wiadomości

5 pytań do … Pana Szymona Szynkowskiego vel Sęka

5 pytań do … Pana Szymona Szynkowskiego vel Sęka – sekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, pełnomocnika rządu do spraw polskiego przewodnictwa w Grupie Wyszehradzkiej

[ TEMATY ]

wywiad

5 pytań do...

Archiwum prywatne

Szymon Szynkowski

Szymon Szynkowski

Piotr Grzybowski:Panie Ministrze, zacznijmy od chyba najgorętszego dziś tematu: protestów społecznych po - w powszechnej ocenie uznanych za sfałszowane - wyborach prezydenckich na Białorusi. Czy dla naszych służb dyplomatycznych było to zaskoczeniem?

Szymon Szynkowski vel Sęk: Dla nas nie było to zaskoczenie. Wiedzieliśmy, że jest niestety duże prawdopodobieństwo, że wybory nie będą przeprowadzone w sposób przejrzysty i demokratyczny, i że napotka to na opór białoruskiego społeczeństwa. Natomiast – dla nas nie, ale dla niektórych naszych zachodnich partnerów z UE myślę, że skala i długotrwałość tych protestów była zaskoczeniem. Przecież wiadomo, że wcześniejsze wybory również budziły wątpliwości, choć skala fałszerstw nie była aż tak duża, jak w przypadku tych ostatnich, więc teraz zarówno skala manipulacji, jak i skala oporu wobec manipulacji jest bardzo duża. My przyglądamy się sytuacji na Białorusi od wielu lat, więc trudno, żebyśmy w tej kwestii byli czymś zaskoczeni.

PG: Czy w związku z tym MSZ ma wypracowane scenariusze, które Polska będzie realizować?

SSvS: Tak, oczywiście. My nie poruszamy się tylko w sferze ogólnych deklaracji politycznych, potępiających to, co wydarzyło się w trakcie wyborów na Białorusi, czy wspierających dialog ze społeczeństwem i domagających się tego dialogu i rezygnacji z użycia siły, czy represji. To byłoby zbyt mało. My proponujemy bardzo konkretny plan działań dla Białorusi, z konkretnym finansowaniem na poziomie na razie naszego planu krajowego - ok. 12 mln euro, czyli 50 mln zł. Natomiast będziemy też proponować wspólnie z Grupą Wyszehradzką, bo w tej chwili finalizowane są uzgodnienia w zakresie propozycji tzw. Planu Marshalla, czyli czegoś, co jest nazywane Planem Marshalla dla Białorusi, takiej wielopunktowej propozycji wsparcia, która mogłaby zostać zaoferowana w sytuacji, w której na Białorusi doszłoby do demokratycznych zmian. Mowa tutaj zarówno o liberalizacji wizowej, jak i ułatwieniach dla małych i średnich przedsiębiorstw i specjalnym funduszu wsparcia. To zostało już zaprezentowane przez Premiera Mateusza Morawieckiego szefowej Komisji Europejskiej i będzie prezentowane przez całą Grupę Wyszehradzką, której przewodzimy, na forum Rady Europejskiej w najbliższych dniach.

PG: Pytanie już do Pana jako pełnomocnika rządu do spraw polskiego przewodnictwa w Grupie Wyszehradzkiej: czy jest realne wypracowanie planu działania Grupy wobec sytuacji na Białorusi?

SSvS: Tak. Dzisiaj Grupa Wyszehradzka finalizuje prace nad tym bardzo konkretnym planem wsparcia ze strony UE dla Białorusi na poziomie gospodarczym. To jest jeden z elementów, który chcemy oferować Białorusi, ale – co ważne - w ramach współpracy Wyszehradzkiej, bo w ten sposób możemy łatwiej na poziom unijny przenieść naszą propozycję. Oczywiście na poziomie krajowym mamy 5-punktowy plan, który dzisiaj jest realizowany, zarówno w zakresie wsparcia NGO, jak i wspierania dostępności rynku pracy dla osób, które muszą wyjechać z Białorusi, chcą przyjechać do Polski. Propozycje na poziomie unijnym liberalizacji wizowej wynikają też z tego, że jest ok. 800 tys. wiz unijnych wydanych w ostatnich latach. 400 tys. tych wiz wydały polskie konsulaty, więc to Polska jest krajem, który najaktywniej wspiera Białoruś, także w zakresie wsparcia dla obywateli tego kraju, jak również możliwość ich przyjazdu do Unii Europejskiej, czy pracy w UE. Chcemy, żeby było to wsparcie systemowe, w które zaangażują się wszyscy nasi unijni partnerzy. Wokół tego udało się, co też jest sukcesem Polski, wybudować konsensus Grupy Wyszehradzkiej. Przecież wiemy, że mamy w Grupie Wyszehradzkiej przyjaciół, partnerów, ale bywają także różnice zdań. W tej sprawie nie ma różnicy zdań. Grupa Wyszehradzka będzie prezentowała to wsparcie za tydzień, na forum Rady UE.

PG: Końcem lipca powołano nową inicjatywę - Trójkąt Lubelski. W jakim celu?

SSvS: Jak się okazało, Trójkąt Lubelski powołany w drugiej połowie lipca, swoją zasadność funkcjonowania dowiódł już w pierwszych tygodniach, bo chwilę później rozpoczął się kryzys na Białorusi, związany właśnie z niedemokratycznymi wyborami i w tym formacie są również prowadzone dyskusje. Litwa, Polska i Ukraina to kraje sąsiedzkie Białorusi, w których interesie leży stabilność sytuacji w tym kraju. Litwa i Polska dyskutują o wyzwaniach w różnych innych formatach, np. „Bukaresztańskiej 9” w kontekście bezpieczeństwa, w ramach współpracy Polski z krajami bałtyckimi. Ukraina była z tych dyskusji do tej pory wyłączona, bo w tych formatach nie uczestniczy. W związku z tym uznaliśmy, że trzeba stworzyć format sąsiedzki, który będzie właśnie miejscem do włączania również Ukrainy w dyskusję na tematy bieżące. Takim najbardziej bieżącym tematem, siłą rzeczy niestety dla Trójkąta Lubelskiego oczywistym jest sytuacja na Białorusi, ale też szerzej dyskusje o polityce bezpieczeństwa w regionie, w gronie krajów, które mają podobne spojrzenie na zagrożenia, które płyną ze wschodu. Dzisiaj Trójkąt, który koordynuje pan wiceminister Marcin Przydacz jest doskonałym formatem do tego, żeby koordynować też działania z ważnym państwem nieunijnym, czyli Ukrainą.

PG: Wrócił Pan minister kilka dni temu z Wilna, gdzie podpisane zostało Strategiczne Partnerstwo Polsko-Litewskie. Czy to początek Unii Lubelskiej 2.0?

SSvS: Nie, choć nawiązań historycznych podczas tego spotkania było całkiem sporo, począwszy od tego, że na początku swojego wystąpienia Pan Premier Skvernelis wskazał, że to pierwsze takie spotkanie od 230 lat. Po drugie, w wystąpieniach premierów obecne były nawiązania do wspólnych tegorocznych obchodów rocznicy Bitwy pod Grunwaldem i planowanych przyszłorocznych obchodów Konstytucji 3 maja, jak to się mówi zaręczenia wzajemnego obu narodów. To będzie też taka historyczna okazja do podkreślania tego, co nas łączy. Natomiast to jest tylko fundament do budowania dzisiaj naszej bardzo bliskiej współpracy, która już ma swój dorobek. Współpracujemy znowu w wielu formatach międzynarodowych ważnych UE, NATO, ale także regionalnych: Trójmorze, współpraca Bałtycka, czy choćby ten najnowszy wspomniany wcześniej Trójkąt Lubelski. To jest oczywiście tylko narzędzie do osiągania konkretnych celów. Te cele dzisiaj Litwa i Polska potrafią definiować: to jest wspólne wspieranie Białorusi. Litwa też tu jest bardzo aktywnym aktorem, przypomnę, że przed chwilą Minister Spraw Zagranicznych Litwy Pan Linkieviczus był w Waszyngtonie, rozmawiał o tych sprawach, więc koordynujemy tutaj działania wspólne. Na forum Rady Europejskiej także Polska i Litwa mówią w tych sprawach wspólnym, bardzo mocnym głosem, ale też w ogóle koordynujemy współpracę gospodarczą.
Konsultacje międzyrządowe, co bardzo jest ważne, żeby podkreślić miały swój bardzo konkretny wymiar: podpisano dwie umowy z zakresu współpracy przy rozbudowie infrastruktury transportowej, kolejowej, podpisano deklarację o współpracy strategicznej przez Premierów, podpisano bardzo ważny harmonogram wdrażania zmian oświatowych, które sprawią, że Polacy mieszkający na Litwie będą mieli zwiększoną dostępność do nauczania języka polskiego, co jest problemem od lat niezałatwionym. Tutaj jest duża szansa na postęp. Wreszcie jest TVP Wilno i przy okazji już nie samych konsultacji, ale też w związku z wizytą w Wilnie Pana Premiera, mieliśmy okazję podpisać list intencyjny, który po roku funkcjonowania z dużymi sukcesami TVP Wilno da w przyszłości tej telewizji nową siedzibę, w Domu Polskim w Wilnie, rozbudowanym ze środków MSZ. Wejdzie tam telewizja, młody zespół dziennikarzy z Wileńszczyzny, który już dzisiaj mówi ciekawie o życiu na Wileńszczyźnie, ale też mówi dobrze o Polsce, o polskiej historii, kulturze, tradycji. Jak Pan widzi w czasie tej bardzo intensywnej wizyty wiele spraw zostało nie tylko poruszonych ale i załatwionych. Naprawdę byłem pod wrażeniem, jak skuteczna może być dyplomacja w kontekście konsultacji międzyrządowych. Pod wodzą Premiera kilkunastu ministrów, każdy z konkretną agendą spraw, które chce załatwić, jedzie tam, sprawy mają postęp i wracamy z konkretnym dorobkiem. To w dyplomacji nie jest reguła, bo czasami kończy się na jakiś ogólnych dyskusjach, tu zaś mamy solidny konkret.

2020-09-26 08:01

Ocena: 0 -2

Reklama

Wybrane dla Ciebie

5 pytań do… Jarosława Krajewskiego

2020-10-31 07:17

[ TEMATY ]

wywiad

polityka

5 pytań do...

polityka.pl

5 pytań do… Jarosława Krajewskiego, posła Prawa i Sprawiedliwości, wieloletniego Radnego m st. Warszawy

Piotr Grzybowski: Warszawa jest od 14 lat zarządzana przez PO, czy w Pana ocenie posiada strategię rozwoju dla miasta?

Jarosław Krajewski: Formalnie rzecz ujmując, kiedy Pani Hanna Gronkiewicz- Waltz została prezydentem Warszawy, obowiązywała wówczas strategia rozwoju miasta uchwalona przez Radę Warszawy w 2005 roku, czyli w czasach, kiedy rządził Warszawą śp. prof. Lech Kaczyński. Mimo kilkakrotnych prób zmiany tej strategicznej uchwały przez polityków Platformy Obywatelskiej, do uchwalenia nowej, dość ogólnej strategii „Warszawa 2030” doszło dopiero dwa lata temu. Patrząc jednak szerzej na rozwój Warszawy musimy ocenić dość niską wiarygodność polityków Platformy Obywatelskiej, którzy rządzili i rządzą miastem, Pani Gronkiewicz- Waltz i Pana Trzaskowskiego. Zapowiadali oni w kolejnych kampaniach wyborczych bardzo ambitne programy inwestycyjne. Niestety, to były w większości przypadków puste obietnice. Spójrzmy choćby na budowę obwodnicy śródmiejskiej, która miała zostać zrealizowana na Euro 2012, a 8 lat później - w 2020 roku nadal nie przygotowano jej budowy od ronda Wiatraczna do ronda Żaba, czyli kluczowego elementu infrastruktury drogowej w stolicy.

PG: Ostatnie 2 lata to Rafał Trzaskowski. Szedł do wyborów samorządowych z listą działań. Czy znowu puste obietnice?

JK: Pan Rafał Trzaskowski dał się poznać przede wszystkim jako osoba kompletnie nieprzygotowana do roli prezydenta m.st. Warszawy. Jeżeli dodamy do tego realizację zapowiedzi jego partyjnego kolegi, czyli posła Jana Grabca, który deklarował po wyborach prezydenckich, że będzie namawiał prezydenta Warszawy, by nie wracał do Ratusza na cały etat, mamy kwintesencję nieudolności i bierności. Warszawiacy słyszą o kolejnych podwyżkach przegłosowanych przez zdominowaną przez polityków Platformy Obywatelskiej Radę Warszawy, a już za chwilę odczują te podwyżki we własnych kieszeniach. To jest kwestia sprzeniewierzenia się Rafała Trzaskowskiego swoim deklaracjom wyborczym, ponieważ w kampanii wielokrotnie zapewniał, że Warszawa będzie dla wszystkich, tymczasem tworzy miasto dla wybranych. Wielu mieszkańców stolicy będzie mieć problem z finansowaniem tych samorządowych podwyżek w czasie kryzysu gospodarczego spowodowanego przez pandemię koronawirusa, jak i kwestią dostępności usług komunalnych ze względu na cenę. Taka nieodpowiedzialna polityka zwiększa nierówności społeczne, zamiast je ograniczać i to jest bardzo duży kamień do ogródka pana prezydenta Rafała Trzaskowskiego.

Z jednej strony rząd Prawa i Sprawiedliwości przeznaczył w ostatnich latach dodatkowe środki na politykę rodzinną i szerzej na politykę społeczną w ramach programów Rodzina 500+, 13 emerytura czy wyprawka Dobry Start. Zmniejszyliśmy podatki PIT i CIT, podwyższyliśmy koszty uzyskania przychodu dla pracowników w celu zwiększenia oszczędności, które zostają co miesiąc w kieszeniach Polaków. A co mamy z drugiej strony? Warszawski samorząd, zarządzany przez Rafała Trzaskowskiego przegłosował już podwyżki za odbiór śmieci, za parkowanie i nieoficjalnie planuje podwyżki cen biletów komunikacji miejskiej.

PG: Czy zaangażowanie Pana Trzaskowskiego w inne sprawy nie jest przyczyną, że w Warszawie nie dzieje się nic, lub niewiele?

JK: To prawda. Szczególnie brakuje zaangażowania ze strony Prezydenta Warszawy, jeśli chodzi o miejskie inwestycje, ponieważ większość inwestycji jest albo opóźnionych, albo odłożonych w czasie. Warto przypomnieć, że jedyny most przez Wisłę, który jest obecnie budowany w stolicy, to inwestycja realizowana przez GDDKiA z budżetu państwa. Dodatkowo brak jest zapowiadanych przez polityków PO inwestycji, nawet wtedy, kiedy budżet miasta uchwalony na 2020 rok wyniósł ponad 21 mld złotych. To pokazuje, że nie jest to kwestia braku środków w budżecie miasta, ale braku kompetencji i sprawności w zarządzaniu i złego doboru współpracowników, często z klucza politycznego zamiast merytorycznego. Nie jest tajemnicą, że prezydent Trzaskowski do 2018 roku nie miał żadnych związków i żadnego doświadczenia pracy w samorządzie. To niestety potęguje chaos w zarządzaniu miastem. Warszawski ratusz zatrudnia obecnie ponad 8 800 urzędników, ale ta liczba nie przekłada się na jakość obsługi mieszkańców i sprawność działania. Teraz w czasie pandemii, Warszawa była jednym z najsłabszych samorządów, jeśli chodzi o tempo rozpatrywania wniosków przedsiębiorców o wsparcie z budżetu państwa. Rząd zaproponował bardzo realne tarcze antykryzysowe, a ze strony samorządu warszawskiego - jako najbogatszego samorządu w Polsce, nie doczekaliśmy się żadnej kompleksowej tarczy antykryzysowej dla mieszkańców. To jest rzecz zdumiewająca i bulwersująca. Kiedy wszyscy walczymy z pandemią, opozycja powinna chociaż spróbować pokazać, że potrafi wprowadzić w życie jakiekolwiek alternatywne, konstruktywne propozycje. Walka z pandemią i ochrona polskiej gospodarki są dzisiaj naszym wspólnym obowiązkiem. Jeżeli przyjrzymy się jednak konkretnym liczbom, którymi chwali się warszawski ratusz, to w ostatnich dniach mogliśmy przeczytać, że na przygotowanie służby zdrowia do walki z pandemią Warszawa przeznaczyła ponad 35 mln. zł. Ale zwróćmy uwagę, że kwota ta stanowi przecież mniej niż 0,2% budżetu miasta! To jest rzecz zdumiewająca z punktu widzenia Warszawiaków, że władze miasta nie są w stanie zagwarantować bezpieczeństwa zdrowotnego swoim mieszkańcom w chwili próby. To przecież jest kwestia elementarnej ochrony życia i zdrowia.

PG: Co w Pana opinii potrzebne jest Warszawie, aby stała się - nie nominalnie, ale realnie wielką metropolią europejską?

JK: Od wielu lat jako warszawiak jestem zaangażowany w tematy samorządowe, dlatego zdaję sobie sprawę z tego, że mieszkańcy wskazują na konieczność przyspieszenia dwóch inwestycji - budowy obwodnicy Warszawy i budowy kolejnej linii metra. Pilnej poprawy wymaga jakość warszawskiej służby zdrowia i wzmocnienie polityki prorodzinnej. Nie kto inny, jak Pani Hanna Gronkiewicz-Waltz zlikwidowała stanowisko pełnomocnika Prezydenta Warszawy ds. rodziny i to był ogromny błąd, który jest kontynuowany przez Pana Rafała Trzaskowskiego. Mam poczucie, że woli on koncentrować się na działaniach związanych z promocją LGBT, zamiast na wsparciu podstawowej komórki społecznej, jaką jest rodzina. Warszawskie rodziny nie mają ze strony samorządu kompleksowego wsparcia, nie wspominając nawet o podobnych rozwiązaniach do rządowego programu Rodzina 500+.

PG: Przez lata był Pan szefem młodzieżówki PiS. Czy partia ma pomysł na zachęcanie młodych do polityki?

JK: Przede wszystkim liczą się czyny, a nie słowa. Zdaję sobie sprawę z tego, że jest to ogromne wyzwanie, jeśli chodzi o dotarcie do młodych Polaków, którzy chcą zaangażować się w sprawy publiczne. Ja mogę tylko przypomnieć, że albo my zajmujemy się polityką, albo polityka zajmuje się nami i zachęcić młodych Polaków do tego, żeby wzięli sprawy w swoje ręce, żeby zainteresowali się tym, co dzieje się wokół nas i żeby przystąpili do dalszego budowania i modernizowania Polski. Jednym z ważnych obszarów jest działanie młodych osób jako wolontariusze. Jestem przekonany, że ludzi dobrej woli jest więcej i że dzisiaj młodzi patrioci potrafią dostrzec drugiego człowieka i wesprzeć każdego potrzebującego seniora w codziennych obowiązkach. To dziś w sytuacji walki z koronawirusem jest szczególnie aktualne. Jeżeli miałbym coś radzić młodym koleżankom i kolegom z własnego doświadczenia, to kluczową kwestią jest zachowanie postawy determinacji i konsekwencji w dążeniu do idei oraz wyznawanych wartości. Myślę, że nie ma nic lepszego niż autentyczność prezentowanych poglądów politycznych, kwestia konsekwencji i pracowitości. To jest kwintesencja polityki traktowanej, jako troska o dobro wspólne i do tego zachęcam.

CZYTAJ DALEJ

Odszedł do Domu Ojca

2020-10-29 23:51

[ TEMATY ]

ks. Zbigniew Wokotrub

Archiwum Kurii Biskupiej w Zielonej Górze

śp. ks. Zbigniew Wokotrub

śp. ks. Zbigniew Wokotrub

 Więcej informacji o posłudze śp. Kapłana i o Jego pogrzebie. Wnocy z 28 na 29 października br. w szpitalu w Słubicach, w wieku 63 lat i w 39 roku kapłaństwa, zmarł śp. ks. Zbigniew Wokotrub, rezydent w parafii pw. św. Jadwigi Śląskiej w Zielonej Górze.

Msza św. pożegnalna zostanie odprawiona w konkatedrze pw. św. Jadwigi Śląskiej w Zielonej Górze, 2 listopada o godz.18.00.

Msza św. pogrzebowa odprawiona zostanie we wtorek 3 listopada br., w kościele pw. Matki Bożej Fatimskiej w Dębnie (diecezja szczecińsko-kamieńska), o godz.12.00. Następnie dalsze uroczystości pogrzebowe na cmentarzu w Dębnie przy grobowcu rodzinnym.

Informujemy również, że Msza św. żałobna za zmarłego Kapłana zostanie odprawiona także w kościele pw. Narodzenia NMP w Siedlisku, w poniedziałek 2 listopada br. o godz.11.30.

Ks. Zbigniew Wokotrub urodził się 8 czerwca 1957 r. w Dębnie Lubuskim jako syn Leona i Heleny z d. Oleksij. W 1960 r. rodzina przeprowadziła się do Kowalowa. Tam uczęszczał do szkoły podstawowej. Następnie uczył się w liceum ogólnokształcącym w Rzepinie. Po uzyskaniu świadectwa dojrzałości w 1976 r. rozpoczął studia w seminarium duchownym w Paradyżu. 30 maja 1982 r. w Gorzowie Wlkp. przyjął święcenia kapłańskie z rąk sługi Bożego bp. Wilhelma Pluty. Pracował jako wikariusz w Lubniewicach (1982 – zastępstwo wakacyjne), Świebodzinie (św. Michała, 1982-1984), Głogowie (Najśw. Serca Pana Jezusa, 1984-1985), Żaganiu (Wniebowzięcia NMP, 1985-1988) i Rokitnie (1988-1991). 1 września 1991 r. mianowano go proboszczem nowo utworzonej parafii pw. MB Rokitniańskiej w Kostrzynie nad Odrą. Dodatkowo w roku 1992 r. powierzono mu funkcję diecezjalnego duszpasterza kolejarzy, którą pełnił przez kolejne sześć lat. W 1996 r. poprosił o przeniesienie na mniejszą placówkę duszpasterską. 20 sierpnia 1996 r. powierzono mu parafię w Trzebiczu. 6 sierpnia 2002 r. został zwolniony z urzędu proboszcza i podjął pracę duszpasterską w diecezji grodzieńskiej na Białorusi. Po powrocie z Białorusi w roku 2005 był przez kilka miesięcy wikariuszem w Krzeszycach, a 10 grudnia tego roku mianowano go proboszczem w Siedlisku. 1 sierpnia 2018 r. został przeniesiony do parafii pw. Świętej Rodziny w Wiechlicach, jednak już po miesiącu – ze względu na pogorszenie się stanu zdrowia – otrzymał urlop zdrowotny i prawo do zamieszkania w Domu Księży Emerytów w Zielonej Górze. 1 sierpnia 2019 r. został formalnie zwolniony z urzędu proboszcza w Wiechlicach i zamieszkał jako rezydent w parafii konkatedralnej pw. św. Jadwigi Śląskiej w Zielonej Górze.



CZYTAJ DALEJ

Zamknięte cmentarze skłaniają do duchowego przeżywania listopadowych świąt

2020-10-31 17:23

[ TEMATY ]

cmentarz

KUL

Karol Porwich/Niedziela

Brak możliwości nawiedzania grobów zmarłych, skłania do jeszcze bardziej duchowego przeżywania Uroczystości Wszystkich Święty i Dnia Zadusznego – podkreśla kulturoznawca prof. Małgorzata Gruchoła z Wydziału Nauk Społecznych KUL.

Dodaje, że święta listopadowe są czasem zarówno radości, jak i zadumy. "1 listopada to Uroczystość Wszystkich Świętych, która powinna być dla katolika dniem radosnym. Wspominamy wtedy wszystkie osoby, które odeszły od nas, ale cieszą się obecnością Boga. Inny charakter ma 2 listopada, dzień, który powinien pobudzać do refleksji nad życiem, nad przemijaniem" – mówi prof. Gruchoła, pracująca w Katedrze Komunikacji Wizualnej i Nowych Mediów Instytutu Dziennikarstwa i Zarządzania KUL.

Ekspertka dostrzega pewne zmiany dotyczące przeżywania uroczystości. "Koncentrując się na zewnętrznej formie, wyrażającej się w obfitości kwiatów czy zniczy, współczesny człowiek bardzo często bagatelizuje wymiar religijny. Sposób świętowania wyznaczany jest przez pewne wzorce propagowane przez kulturę konsumpcjonizmu czy media" – zaznacza.

"Pojawia się problem amerykanizacji współczesnej kultury popularnej i problem zapożyczeń kulturowych. (…) Konsumpcjonizm wchłonął symbole religijne, a w ich miejsce zaproponował własne" – podkreśla.

Prof. Gruchoła wskazuje na rolę rodziny w przekazywaniu i kultywowaniu tradycji. "Nowa kultura, nowa technologia ma ogromny wpływ na kultywowanie tradycji rodzinnych, ale przede wszystkim wskazałabym na rolę rodziny w uczeniu nowego pokolenia, bo jeśli nie będzie miało przykładu w gronie najbliższych, trudno będzie zachować tradycję" – mówi.

CZYTAJ DALEJ
Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję