Reklama

Edukacja

Piątka za segregację

Ministerstwo Klimatu ponownie edukuje Polaków w zakresie Jednolitego Systemu Segregacji Odpadów.

2020-10-01 17:57

[ TEMATY ]

kampania

śmieci

Ministerstwo Klimatu

Ministerstwo Klimatu

„Piątka za segregację” to hasło przewodnie kampanii informacyjno-edukacyjnej Ministerstwa Klimatu, mającej na celu edukację społeczeństwa w zakresie prawidłowej segregacji odpadów komunalnych. Tegoroczna edycja stanowi kontynuację działań realizowanych jesienią 2019 roku z ramienia Ministerstwa Środowiska, poświęconych Jednolitemu Systemowi Segregacji Odpadów. Kampania skierowana jest zarówno do samorządów, jak i do właścicieli gospodarstw domowych.

Reklama

Kontynuacja kampanii w dalszym ciągu nawiązuje do wprowadzonego w Polsce Jednolitego Systemu Segregacji Odpadów (JSSO), zgodnie z którym należy oddzielać surowce od odpadów, które nie nadają się do powtórnego przetworzenia. Dotychczas w ramach prowadzonych działań główny nacisk kładziony był na edukację w zakresie odpowiedniej segregacji, umożliwiającej poddanie większej ilości odpadów recyklingowi. Tegoroczna edycja koncentruje się na wskazaniu realnych korzyści wynikających z przerobu surowców wtórnych.

– Unijnym celem w obszarze gospodarki odpadami do 2030 roku jest podniesieniem poziomu recyklingu odpadów komunalnych do poziomu 60%, zaś opakowaniowych do 70%. Odzyskiwanie surowców do recyklingu to niezwykle istotny etap w budowaniu gospodarki o obiegu zamkniętym. Sama segregacja odpadów jest niezwykle ważna, jednak zależy nam na wskazaniu społeczeństwu realnych korzyści, jakie z niej wynikają. Np. ze zużytych torebek foliowych może powstać wypełnienie syntetyczne stosowane m.in. do izolacji w kurtkach zimowych oraz śpiworach. Efektywna segregacja odpadów pozwoli nam nie tylko na ich ograniczenie, ale również racjonalne wykorzystanie posiadanych zasobów oraz zredukowanie negatywnego oddziaływania na środowisko – komentuje Michał Kurtyka, minister klimatu.

Celem kampanii jest m.in. kształtowanie świadomości ekologicznej mieszkańców Polski oraz prośrodowiskowe zaangażowanie odbiorców, przejawiające się w umiejętności właściwej segregacji odpadów poprzez wskazanie realnych korzyści z niej wynikających, a także reagowanie w przypadku obserwowania nieprawidłowości w organizacji systemu odbioru i zagospodarowania odpadów w gminie.

Na potrzeby jesiennej edycji kampanii powstała dedykowana strona internetowa: naszesmieci.pl, która jest na bieżąco aktualizowana. Główne działania będą realizowane do 13 listopada 2020 r.

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Tony odpadów z okazji 1 listopada – czas na zmianę nawyków

2020-10-30 13:43

[ TEMATY ]

Wszystkich Świętych

śmieci

Adobe. Stock

Zbliża się uroczystość Wszystkich Świętych, która w polskiej kulturze ma szczególne znaczenie. Tego dnia obserwujemy ludzi tłumnie odwiedzających groby swoich bliskich, cmentarze nabierające o zmierzchu niezwykłego czaru, górujące nad miastami i wsiami migocące światełka od zapalnych przez nas zniczy.

Od chwili zadumy do ton śmieci.

Zbliża się uroczystość Wszystkich Świętych, która w polskiej kulturze ma szczególne znaczenie. Tego dnia obserwujemy ludzi tłumnie odwiedzających groby swoich bliskich, cmentarze nabierające o zmierzchu niezwykłego czaru, górujące nad miastami i wsiami migocące światełka od zapalnych przez nas zniczy. Natomiast to co obserwujemy po 1 listopada, to piętrzące się tuż za cmentarnymi ogrodzeniami góry śmieci. To skutek uboczny zaduszkowego przemysłu, do którego co roku bezmyślnie dokładamy swoją cegiełkę.

Jak podaje PortalKomunalny.pl, około 300 milionów zniczy Polacy kupują co roku, wydając w sumie na ten cel ok. 600-700 milionów złotych. Wydatki związane z uroczystością Wszystkich Świętych w skali kraju pochłaniają ponad 1 miliard złotych. Pojedynczy cmentarz może wyprodukować nawet 200 ton śmieci. Według danych Najwyższej Izby Kontroli z 2016 roku w Polsce znajduje się 15,5 tysiąca obiektów centralnych, zatem w skali kraju uroczystość Wszystkich Świętych może wygenerować ok. 3 miliony ton śmieci. Tyle kosztuje nas chwila zadumy przy udekorowanych zniczami i sztucznymi wiązankami grobach naszych bliskich.

Gdzie leży problem?

Wiele cmentarzy wciąż nie zostało wyposażonych w kontenery do segregacji śmieci, tym samym wszystkie odpady lądują w jednym boksie jako odpady zmieszane. Wyposażenie cmentarzy w kosze na bioodpady pozwoliłyby na wysegregowanie chociaż części śmieci – tych biodegradowalnych: gałęzi, starych krzewów, traw, liści, zwiędłych kwiatów, które gromadzą się przy okazji sprzątania cmentarzy. Zapewnienie odpowiednich koszy jak i wywozu śmieci leży po stronie jednostki administrującej cmentarzem: w przypadku cmentarzy komunalnych – jednostką tą jest gmina, w przypadku cmentarzy parafialnych – parafia.

Jednak wyposażenie cmentarzy w kosze na bioodpady nie rozwiązuje problemu sterty śmieci, gdyż większość cmentarnych odpadów to zużyte znicze, wkłady i sztuczne kwiaty. Jednym słowem – plastik. Jednak taki, który nie nadaje się do recyclingu. Dlaczego? Zużyte znicze i wkłady są okopcone i zanieczyszczone woskiem, którego źródłem jest najczęściej parafina, pochodząca z przetworzonej ropy naftowej. Tak zabrudzony plastik nie nadaje się do ponownego przetworzenia. Z kolei wieńce i wiązanki ze sztucznych kwiatów zawierają duże ilości barwników z zawartością metali ciężkich, dlatego też nie mogą być surowcem wtórnym. Co więcej, zrobione są zwykle z wielu różnych, integralnie związanych materiałów i odzyskanie z nich surowców jest utrudnione lub niemożliwe. Szklane znicze także nie są rozwiązaniem. Choć szkło jest materiałem, który w całości poddany może zostać recyklingowi, do kontenera na szkło możemy wyrzucać wyłącznie szkło opakowaniowe, czyli butelki i słoiki. Nie połączone z żadnym innym tworzywem. Szkło pochodzące z innych źródeł różni się od szkła opakowaniowego składem chemicznym i temperaturą topnienia, dlatego nie może być przetapiane wspólnie w piecach przeznaczonych do przerabiania szkła pochodzącego z selektywnej zbiórki. Szklane znicze, promowane często jako eko rozwiązanie, nie dość że nierzadko mają w sobie plastikowe elementy, które ciężko oddzielić, to najczęściej wykonywane są właśnie ze szła o innym składzie chemicznym niż szkło opakowaniowe. Poza tym, jeśli są wyrzucane, to również zanieczyszczone są parafiną, a tego typu zabrudzenia trudno usunąć. Zabrudzone woskiem szkło nie nadaje się do recyclingu i również ląduje w koszu na odpady zmieszane.

Recycling nie uratuje nas od ton produkowanych śmieci. Problemem są ludzie, którzy kupują za dużo i użytkują nierozsądnie.

Jak zapobiegać górom śmieci?

Po pierwsze – umiar.

Zanim wpadniemy w zakupowy szał i przedświąteczne przygotowania zastanówmy się, co możemy ograniczyć, co zmienić, aby przyczynić się do zmiany.

• Zamiast sztucznych wieńców wybierajmy żywe kwiaty. Nie przetrwają całego roku na grobach naszych bliskich, ale przynajmniej finalnie nie wylądują na wysypisku. Żywe kwiaty, gdy już zwiędną lub uschną, wyrzućmy do kosza na bioodpady bądź na własny przydomowy kompost, w ten sposób nie zostaną zmarnowane.

• Wybór między plastikowym, a szklanym zniczem, z ekologicznego punktu widzenia jest nieistotny, ale wybór między zakupem nowego znicza, a wykorzystaniu starego już ma znaczenie. Nie ulegajmy pokusie kupowania nowych rzeczy. Wypalony znicz może zostać uzupełniony wkładem i służyć nam jeszcze przez długi czas. Starajmy się przedłużać żywot każdego znicza, ponieważ dzięki temu wyrzucamy ich mniej.

Aby zużytym, zabrudzonym zniczom przywrócić dawny wygląd, zabierzmy je raz na jakiś czas do domu i za pomocą gorącej wody usuńmy resztki wosku i sadzy. Wyczyszczony znicz będzie wyglądał jak nowy.

• Jeśli chcemy być bardziej przyjaźni dla środowiska, możemy wykorzystywać tradycyjne, ceramiczne znicze, bądź spróbować zrobić swoje własne, wykorzystując ceramiczną doniczkę i wosk pszczeli, który jest najbardziej ekologicznym rozwiązaniem w przypadku zniczy, ale nadal dużo droższym niż popularny znicz z woskiem parafinowym.

• Coraz bardziej popularne stają się elektroniczne znicze. Mogą okazać się bardziej ekologicznym rozwiązaniem niż znicze tradycyjne jeśli tylko nie potraktujemy ich jednorazowo. Baterie w elektronicznych zniczach i wkładach mogą działać nawet do 90 dni i można je wymienić po wyczerpaniu. Jeśli zdecydujemy się na taki wybór pamiętajmy o zmianie baterii, nie wyrzucajmy znicza po pierwszym rozładowaniu. Co więcej, gdy znicz straci już swoją żywotność i przestanie działać permanentnie, koniecznie wyrzućmy go do elektrośmieci, a nie do zwykłego kontenera na zmieszane odpady.

• Warto szukać w sklepach zniczy wykonywanych z ekologicznych materiałów. Choć na ten moment nie mamy wielkiego wyboru, nowe rozwiązania istnieją i ich popularyzacja jest kwestią czasu. Jednym z nowatorskich pomysłów jest niezwykle prosty w formie znicz wykonany z odpadów roślinnych, z wkładem z węzy pszczelej i bawełnianym knotem – w stu procentach biodegradowalny.

• Sami również możemy wykonać ekologiczne znicze, które posłużą nam przez długi czas. Wykorzystując sznurek jutowy jako knot, do glinianej doniczki wlejmy wosk, np. ze starych świeczek (rozpuszczonych pod wpływem temperatury w aluminiowym garnku). Można też wybrać ekologiczną alternatywę w postaci wosku pszczelego czy sojowego, który nie tylko nie pozostawia sadzy, ale też pali się znacznie dłużej niż parafina. Gdy wosk się wypali, uzupełnijmy znicz na nowo.

Skupmy się na swoich działaniach

Po okresie Wszystkich Świętych w mediach pojawiają się artykuły o kolejnych problemach związanych z wywozem śmieci z przycmentarnych kontenerów, nierzadko komentowane przez oburzonych czytelników, mieszkańców konkretnych miejscowości, w których tego typu problemy pojawiają z roku na rok. Oczywiście wywóz odpadów jest obowiązkiem gminy czy parafii, ale trzeba pamiętać, że sterty śmieci są generowane przez mieszkańców i to przede wszystkim my jesteśmy odpowiedzialni za tony śmieci, które tak nas oburzają i zaburzają nam widok pięknych cmentarzy. Pora zmienić swoje podejście i zamiast na zakupach kolejnych ozdób i artefaktów, skupić się na tym co ważne, na chwili zadumy przy grobach bliskich, bo przecież o to chodzi w tych Świętach.

Materiał Prasowy

CZYTAJ DALEJ

„Niedziela” w obronie zwykłych księży

2020-10-30 13:20

[ TEMATY ]

apel

księża

źródło: episkopat.pl

Szanuję wszystkich księży. Najbardziej tych zwykłych, szeregowych, proboszczów i wikariuszy, penitencjarzy i katechetów pracujących wśród wszystkich – bez specjalizacji: wśród starszych i młodszych, zdrowych i chorych, wśród robotników i inteligencji.

To od ich pracy oraz zaangażowania w dużej mierze zależy los Kościoła, ale także społecznej wspólnoty – w sensie ogólnym – polskiej wspólnoty. Mam wrażenie, że zbyt mało, zbyt rzadko się o tym mówi, a za to częściej słychać narzekania na klerykalizm, na fatalny stan duchowieństwa itd. Wyobrażam sobie, że dla kapłana podążającego wiernie drogą odkrytego przed laty powołania to musi być bolesne i kapłan ten musi codziennie odnawiać na nowo swoją więź z Chrystusem, wpatrując się w Tego, który był fałszywie oskarżony i za niepopełnione winy skazany. Musi to czynić, aby nie stracić sensu codziennej, żmudnej posługi: szafowania sakramentów, w tym szczególnie Eucharystii, siadania do konfesjonału, aby dźwigać ludzkie boleści, towarzyszenia swoim parafianom od początku do końca: od chrztu, przez sakrament Komunii św., bierzmowania, małżeństwa, aż po namaszczenie w chorobie i później po złożenie do grobu.

Księża w duszpasterstwie są z ludźmi od początku do końca. Na dobre i na złe z powierzonym sobie ludem. Chciałoby się, żeby ta praca, chociaż w minimalnym stopniu, była doceniona, choć pewnie dziś częściej niż wcześniej zwykli duchowni muszą sobie przypominać, że zostali posłani – być może śpiewali im to na prymicjach – na „pracę bez nagrody”. Jak napisałem, chciałoby się, żeby od czasu do czasu to docenić, żeby dać atakowanym dziś zewsząd księżom (którzy na dodatek w wielu przypadkach kładąc się spać, nie są pewni czy rano zobaczą swój kościół w całości) nieco oddechu.

Dlatego mam żal do sygnatariuszy „Apelu zwykłych księży”, który może sprawiać wrażenie i być odebrany jako kolejny atak na prawdziwie „zwykłych księży” właśnie. Proszę się nie obrażać, ale tak to może być odczytane, a na pewno tak zostało to zinstrumentalizowane przez niechętne Kościołowi media, których – tak się składa – przynajmniej część sygnatariuszy apelu jest ulubieńcami i stałymi bywalcami. Być może ten apel, chciałbym, żeby tak było, wynika ze zwykłej nieznajomości prawdziwego życia parafialnego – takiego zwykłego, przeciętnego, ktoś może powiedzieć – nudnego, w tym sensie, że nie jest materiałem na newsa.

Proszę jednak, Drodzy Księża Sygnatariusze, wierzyć, że nie ma w tej zwykłej duszpasterskiej robocie nic z agresji, nic z przemocy, nic z ksenofobii, nic z szowinizmu, dyskryminacji czy wykluczania. Po prostu to krzywdząca nieprawda i ma prawo zapytać się w pokorze siebie i Pana Jezusa jeden, drugi, trzeci proboszcz, wikariusz, penitencjarz, katecheta: „Czego oni ode mnie u licha chcą?”.

Tym bardziej że znaki z ulicy mogą wskazywać – oby to było tylko fałszywe przekonanie – że są tacy, którzy chcieliby go udusić gołymi rękami. Na ulicy ciężko dostrzec wolę dialogu, choć – mimo wszystko – w imię Ewangelii – powinniśmy próbować. A skoro mowa o Ewangelii, jeśli w apelu powołujecie się właśnie na nią, to bądźcie jej bezgranicznie wierni i nie traktujcie jej instrumentalnie.

Tomasz Musiał

Tygodnik Katolicki „Niedziela” /Częstochowa

CZYTAJ DALEJ

Uciekli z domów. Potrzebują pomocy

2020-10-30 21:44

[ TEMATY ]

misje

Afryka

imigranci

Archiwum ks. P. Wolnego

Ks. Piotr Wolny pomaga imigrantom z Afryki.

Ks. Piotr Wolny pomaga imigrantom z Afryki.

Na misjach w Maroku posługuje pochodzący z Istebnej salezjanin, ks. Piotr Wolny (od września 2019) oraz od września 2016 ks. Antoin Exelmans z diecezji Rennes we Francji. Obaj pomagają afrykańskim imigrantom, opłacając im mieszkanie, wyżywienie i umożliwiając kontynuowanie edukacji, co jednak w realiach misyjnych nie jest proste i wymaga dużych nakładów finansowych.

Obecnie 12 młodych imigrantów z Afryki przebywa w marokańskiej Kenitrze, m.in. ucząc się zawodu elektryka w salezjańskim Instytucie Zawodowym Don Bosco w Kenitrze, gdzie pracuje ks. Piotr Wolny. – Są to ofiary wykorzystywania, przemocy, szantażu i handlu ludźmi. Uciekali z domów z powodów zagrożenia wojnami w rodzimych krajach, z powodu trudnych sytuacji rodzinnych, zmuszeni imigrować w poszukiwaniu stabilności i możliwości, by się uczyć – informuje Karina Czyż z Fundacji „Jest Bosko” z Istebnej, która założyła zrzutkę na pomoc dla księży misjonarzy w kształceniu młodych imigrantów.

Misje kapłanów można wesprzeć na zrzutka.pl: „Wspomóż edukację zdolnych Afrykańczyków, którzy mogą wylądować na ulicy”.

Ks. Piotr Wolny już odprawił we wspólnocie księży salezjanów w Kenitrze Mszę św. w intencji wszystkich ofiarodawców. Jeśli ktoś chciałby złożyć intencję, może to uczynić, a kapłan odprawi Mszę św. w danej intencji w kaplicy salezjańskiej w Kenitrze. W tej sprawie można kontaktować się z Fundacją „Jest Bosko”.

O wydarzeniu piszemy również w najnowszej Niedzieli na Podbeskidziu nr 44 na 1 listopada 2020.

CZYTAJ DALEJ
Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję