Reklama

W diecezjach

Metropolita warmiński udzielił dyspensy od obowiązku uczestnictwa w niedzielnej Mszy św.

Arcybiskup Józef Górzyński Metropolita Warmiński wydał dekret w sprawie dyspensy od obowiązku niedzielnego i świątecznego uczestnictwa we Mszy Świętej.

[ TEMATY ]

komunikat

dyspensa

M.K.

Publikujemy treść Dekretu Arcybiskupa Metropolity Warmińskiego w sprawie dyspensy od obowiązku niedzielnego i świątecznego uczestnictwa we Mszy Świętej:

Przypominam, że zgodnie z dekretem z dnia 29 maja br. w Archidiecezji Warmińskiej obowiązuje nadal dyspensa od niedzielnego i świątecznego uczestnictwa we Mszy Świętej, zgodnie z kan. 87 § 1, kan. 1245 i kan. 1248 § 2 Kodeksu Prawa Kanonicznego, dla następujących wiernych:

Reklama

osoby w podeszłym wieku,

osoby z objawami infekcji (np. kaszel, katar, podwyższona temperatura, itp.),

osoby, które czują obawę przed zarażeniem,

Reklama

z zachowaniem III przykazania Dekalogu: „Pamiętaj, aby dzień święty święcić”.

W związku z ograniczeniami dotyczącymi liczby uczestników zgromadzeń religijnych w tzw. „strefie czerwonej” udzielam ponadto dyspensy dla wszystkich wiernych od wspomnianego obowiązku, przebywającym w takiej strefie w okresie jej obowiązywania.

Skorzystanie z dyspensy oznacza, że nieobecność na Mszy Świętej we wskazanym czasie nie jest grzechem.

Jednocześnie korzystających z dyspensy zachęcam do udziału we Mszy Świętej w dni powszednie. Zachęcam również, aby osoby korzystające z dyspensy trwały na osobistej i rodzinnej modlitwie i łączyły się duchowo ze wspólnotą Kościoła poprzez transmisje radiowe, telewizyjne lub internetowe.

Przypominam jednocześnie o przestrzeganiu aktualnych wskazań władz sanitarnych.

W tym trudnym czasie epidemii zapewniam wszystkich osoby duchowne i świeckie o mojej modlitwie i wdzięczności za odważne pokonywanie sytuacji utrudniających życie społeczne, duszpasterskie i parafialne.

Abp Józef Górzyński

METROPOLITA WARMIŃSKI

Olsztyn, dnia 16 października 2020 r.

2020-10-16 17:08

Ocena: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Po co dyspensa?

2020-10-28 10:37

Niedziela Ogólnopolska 44/2020, str. 8

[ TEMATY ]

dyspensa

Stock.Adobe.

W jakim celu biskupi – o ile nie wszystkich, to przytłaczającej większości Kościołów lokalnych na świecie – wydawali w ostatnich tygodniach dyspensy dotyczące uczestnictwa w niedzielnej Mszy św.? Oczywiście, z troski o dobro wiernych: o ich życie, zdrowie i dobro duchowe. Dyspensa nie ma jednak na celu zniechęcania osób zdrowych do udziału w niedzielnej Mszy św.

Irlandzcy i walijscy katolicy już po raz drugi w tym roku, nawet gdyby chcieli pójść obecnie na niedzielną Mszę św., nie tylko żeby wypełnić obowiązek wynikający z przykazania kościelnego („w niedzielę i święta nakazane uczestniczyć we Mszy św.”), ale także z głębokiej pobożności, której nie musi wspierać surowy nakaz prawa – nie mogą tego zrobić. Zarządzeniem władz – mimo głosów sprzeciwu biskupów, którzy wskazywali, że nie ma żadnych dowodów na to, iż świątynie są częstymi ogniskami epidemii – kościoły zostały zamknięte na cztery spusty. Wydane z konieczności dyspensy przez arcybiskupa Dublina czy biskupa Swansea znoszą obowiązek wypełnienia prawa wynikającego z kanonu 1247 KPK, bo fizycznie jego spełnienie nie jest możliwe bez naruszenia przepisów porządkowych. W tym tkwi sens tamtejszych dyspens.

W naszym kraju ograniczenia dotyczące kościołów, tak jak i niemal wszystkich sektorów życia społecznego, również zostały wprowadzone, ale uczestniczenie we Mszy św. nie jest wykroczeniem. Nadal, pod pewnymi warunkami, możemy i powinniśmy chodzić do kościoła. Owszem, gdyby wszyscy polscy katolicy, którzy przed pandemią COVID-19 systematycznie uczestniczyli we Mszy św., chcieli w niej uczestniczyć dziś, w narzuconym reżimie sanitarnym, polskie kościoły w niedzielę nie pomieściłyby wszystkich, bo na jednego wiernego musi przypadać co najmniej 7 m2 powierzchni. Pokusiłem się o małe obliczenia. W Polsce, według danych Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego, w każdą niedzielę w kościołach parafialnych i filialnych odprawianych jest ok. 40 tys. Mszy św. Gdy dodamy do tego jeszcze 10 tys. wieczornych sobotnich (kan 1248 p. 1), mamy łącznie 50 tys. Mszy św., a kościoły są różne – większe i mniejsze. Z ostrożnego założenia, że średni polski kościół ma 600 m2 powierzchni (myślę, że bardzo się nie mylę), wynika, iż nawet w strefie czerwonej, zgodnie z prawem i przy zachowaniu dystansu, maseczek i dezynfekowania, w miarę bezpiecznie może uczestniczyć w nabożeństwach ponad 4 mln osób. Gdyby ktoś się zatem obawiał, że braknie miejsca, to raczej powinien tę obawę odrzucić. Oczywiście, zdarzają się kościoły bardzo małe, ale na to też jest rada. Przy dzisiejszej mobilności i gęstości sieci kościelnej łatwo można znaleźć znacznie większy w okolicy.

Po co więc wydawane są biskupie dyspensy? Prawo mówi, że dla duchowego dobra wspólnoty i osób indywidualnych. To nie jest ani zakaz przyjścia do kościoła, ani próba wytłumaczenia, że uczestnictwo w Eucharystii jest czymś nieistotnym. To nadal, także w trakcie pandemii, „szczyt życia chrześcijańskiego”. Tu nic się nie zmienia. Dyspensa jest jedynie krokiem w kierunku dostosowania kościelnych norm prawnych do nowej, wyjątkowej sytuacji, którą jest pandemia COVID-19. Sprawia ona, że dla części osób – w tym szczególnie dla chorych, będących na kwarantannie, odczuwających dolegliwości, które mogą wskazywać na zakażenie koronawirusem, czy dla bojących się o własne zdrowie z powodu chorób współistniejących – brak uczestnictwa we Mszy św. nie wiąże się z sankcją grzechu. Nie jest złamaniem przykazania kościelnego i wspomnianego przepisu prawa ogólnego, nie trzeba się więc z tego spowiadać.

Może się zdarzyć sytuacja, że z powodu „zapełnienia” kościoła i człowiek zdrowy nie będzie mógł uczestniczyć we Mszy św. Przyjdzie do kościoła i albo zobaczy, albo przeproszą i powiedzą mu delikatnie, że nałożony rozporządzeniem limit uczestników jest już wyczerpany i w trosce nie tylko o przestrzeganie prawa, ale i o zdrowie oraz życie innych powinien wrócić do domu. W takim przypadku w wielu dyspensach polskich biskupów widnieje zachęta, aby niejako w zamian uczestniczyć we Mszy św. w tygodniu, kiedy można zapewnić 30 m2 (małe mieszkanie) na jednego uczestnika Eucharystii.

Temu służy właśnie każda dyspensa od uczestnictwa we Mszy św. Nie zabrania ona chodzić do kościoła, nie zniechęca zdrowych, a daje duchowy komfort temu, dla którego Eucharystia jest szczytem życia chrześcijańskiego, na wypadek gdyby z powodu zaistniałej sytuacji, ze względów prawnych, nie mógł w niej uczestniczyć.

CZYTAJ DALEJ

Rządowy projekt: do 5 osób w domach podczas świąt Bożego Narodzenia

2020-11-22 18:31

[ TEMATY ]

rząd

Boże Narodzenie

koronawirus

Bożena Sztajner/Niedziela

W trakcie tegorocznych świąt Bożego Narodzenia czeka Polaków ograniczenie domowych spotkań do 5 osób. Limit ten ma nie dotyczyć "osób wspólnie zamieszkujących lub gospodarujących" - wynika z przedstawionego przez rząd projektu obostrzeń zmierzającego do zwalczenia epidemii koronawirusa.

W sobotę premier Mateusz Morawiecki zaapelował, aby tegoroczne święta Bożego Narodzenia spędzić "w gronie małych rodzin, czyli tych, z którymi mieszkamy". - Tak, by nie przemieszczać się pomiędzy miastami, bo od naszej dyscypliny będzie zależało to, jak ostre mogą później okazać się restrykcje - dodał.

Zdaniem premiera, ograniczenie kontaktów społecznych w trakcie świąt jest kluczowe w kontekście panującej epidemii. Poinformował ponadto, że rząd pracuje nad "takimi możliwościami prawnymi, które ograniczą możliwości przemieszczania się". Nie sprecyzował jednak, o jakie rozwiązania chodzi.

Postanowieniem władz, w okresie od 28 listopada do 27 grudnia wszelkie zgromadzenia, spotkania czy imprezy organizowane w domu będą mogły się odbywać z udziałem maksymalnie 5 osób. Limit ten ma nie dotyczyć "osób wspólnie zamieszkujących lub gospodarujących".

Oznacza to, że powyższe zasady obowiązywać będą także w czasie tegorocznych świąt Bożego Narodzenia. Tradycyjnie odprawiane o północy z 24 na 25 grudnia Pasterki będą mogły zgromadzić w kościołach jedną osobę na 15 m kwadratowych.

Rząd przygotował trzy projekty rozporządzeń w sprawie ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z występowaniem stanu epidemii. Są to trzy warianty obostrzeń, po które władze będą sięgać w zależności od rozwoju sytuacji.

Chodzi o tzw. etap odpowiedzialności (będzie obowiązywał od 28 listopada do 27 grudnia), etap stabilizacji, czyli powrotu do podziału Polski na trzy nowe strefy – czerwoną, żółtą i zieloną (najwcześniej od 28 grudnia – zależnie od sytuacji epidemicznej) oraz etap kwarantanny narodowej, która zostanie wprowadzona w ostateczności, kiedy "trzeba będzie natychmiast i radykalnie ograniczyć transmisję wirusa w społeczeństwie".

Projekty wśród wielu założeń przewidują także zmiany odnośnie do zasad sanitarnych obowiązujących w kościołach. Obecnie w mszach świętych w świątyniach może uczestniczyć jedna osoba na 15 m kwadratowych. Jest także obowiązek zachowania odległości min. 1,5 m od innych osób oraz zakrywania nosa i ust. Dotyczy to wspomnianego już etapu odpowiedzialności.

Jeśli nastąpi spadek zachorowań, Polska wróci do podziału na strefy: czerwoną – powiaty z najwyższą liczbą chorych, żółtą i zieloną – powiaty z najniższą liczbą chorych. Będą także stopniowo rozluźniane panujące restrykcje.

W strefie czerwonej (jeśli średnia dzienna liczba zachorowań z 7 dni będzie osiągać do 19 tys.) ograniczenie liczby osób w kościołach ma wynosić 1 osoba na 15 m2.

W strefie żółtej (średnia dzienna liczba zachorowań z 7 dni osiągnie ok. 9,4 tys.) - w kościołach maksymalnie 1 osoba na 7m2.

W strefie zielonej (średnia dzienna liczba zachorowań z 7 dni osiągnie ok. 3,8 tys.) - w kościołach na mszy św. będzie mogła przebywać maksymalnie 1 osoba na 4 m2.

Rząd przygotowuje się jednak także na ewentualność wprowadzenia narodowej kwarantanny - w przypadku "przekroczenia ostatniego progu bezpieczeństwa lub niewydolności służby zdrowia".

Wówczas dozwolone będzie przemieszczanie się poza domem jedynie do pracy, lekarza, po zakupy oraz "w celach bytowych i religijnych". W kościołach zostałaby wówczas wprowadzona zasada - jedna osoba na 20 m2.

Obecnie projekty rozporządzeń poddawane są konsultacjom, które potrwają do piątku 27 listopada.

CZYTAJ DALEJ

Niedzielski: o tym, którą szczepionkę otrzyma pacjent, będzie decydował lekarz

2020-11-24 20:57

[ TEMATY ]

szczepionka

Adam Niedzielski

PAP

Stosujemy kryterium bezpieczeństwa pacjenta. Żadna szczepionka, która nie będzie miała zatwierdzenia przez Europejską Agencję nie będzie w ogóle kupiona.

Natomiast, którą szczepionkę pacjent otrzyma, będzie decydował lekarz - powiedział we wtorek minister zdrowia Adam Niedzielski.

Wyjaśnił, że "każda ze szczepionek będzie miała troszeczkę inne wskazania dotyczące np. grupy wiekowej czy osób ze schorzeniami współistniejącymi".

Na antenie szef resortu zdrowia pytany był o notowany w ostatnich dniach spadek przypadków zakażeń. "Dziś liczba spadła do 10 tys. - to poziom niespotykany od dłuższego czasu" - przyznał minister Niedzielski.

Wyjaśnił, że ministerstwo przeszło na nowy system sprawozdawczy, który jest systemem sprawniejszym, bo podaje dane, które są wpisywane bezpośrednio przez laboratoria. Tymczasem wcześniej bazowaliśmy na systemie sprawozdawczym z sanepidu, czyli raportowaliśmy te wyniki, które z laboratoriów trafiły do sanepidów, a wiadomo, że jest opóźnienie w przepływie tej informacji, bo tam też są kwarantanny, tam też pracownicy chorowali" - powiedział Adam Niedzielski.

"Być może obecna redukcja liczby zachorowań wynika z tego, że przeskoczyliśmy pewien etap opóźnienia w sprawozdawczości informacyjnej. Ta, którą dziś pokazujemy, jest bliższa rzeczywistemu stanowi epidemii" - ocenił szef resortu zdrowia. Dodał, że opóźnienia mogły liczyć nawet kilka dni.

Minister zdrowia zwrócił uwagę, że w Polsce ilość badań świadczy o skali zachorowań. "Głównym elementem badania są zlecenia z POZ. Jeśli one maleją, to znaczy, że mniej pacjentów zgłasza się z objawami koronawirusa. W związku z tym, lekarze w ramach wywiadu epidemicznego, czy diagnozowania pacjenta - po prostu zlecają mniej zleceń na badania" - powiedział Niedzielski.

Pytany o wciąż wysoką śmiertelność, szef resortu zdrowia powiedział, że "podawane liczby są najbardziej zbliżone do rzeczywistości. Tu nie ma przestrzeni do jakiegokolwiek zniekształcenia systemem sprawozdawczym" - oświadczył minister. Wyjaśnił, że liczba zgonów odzwierciedla falę zachorowań sprzed dwóch tygodni, kiedy notowaliśmy ok. 25 tys. zachorowań. "Najpierw są zachorowania, później hospitalizacje, następnie intensywna terapia i w końcu może się pojawić problem zgonów" - powiedział Niedzielski.

Zwrócił również uwagę, że pacjenci zbyt późno zgłaszają się do lekarza, a wówczas dużo trudniej jest im efektywnie pomóc. "Często podanie osocza czy remdesiviru nie pomaga i pozostaje już tylko respirator i intensywna terapia" - zauważył minister.

Wspomniał jednocześnie o programie związanym z pulsoksymetrami. "Obecnie podłączonych pod nich jest ok. 400 osób. Żeby w odpowiednim momencie zawiadomić zespół ratownictwa medycznego i przekazać pacjenta do szpitala, zostało powołane specjalne centrum monitoringu" - powiedział Niedzielski.

Zapowiedział, że na początku przyszłego roku zaczną napływać szczepionki i rozpocznie się masowa akcja szczepień. "Kulminacja nastąpi pewnie w lutym-marcu, kiedy to szczepienie będzie powszechne wykonywane w społeczeństwie" - powiedział minister.

Zapytany, czy obywatele będą mogli sami wybrać sobie jedną z kilku szczepionek na koronawirusa, które pojawią się na rynku, szef resortu zdrowia odpowiedział, że decyzja będzie zależała od lekarza. "Stosujemy kryterium bezpieczeństwa pacjenta. Żadna szczepionka, która nie będzie miała zatwierdzenia przez Europejską Agencję nie będzie w ogóle kupiona. To jest warunek całej transakcji" - powiedział Niedzielski.

Podkreślił, że "każda szczepionka będzie gwarantowała ten sam poziom bezpieczeństwa". "Każda musi przejść te same fazy badań klinicznych, te same zapewnienia, muszą być przedstawione obiektywne wyniki badań poszczególnych faz, musi być również odpowiedni poziom populacji, testowany tą szczepionką" - wyjaśnił minister.

Powiedział, że to, czy ktoś otrzyma szczepionkę opartą na tradycyjnych technologiach czy nowoczesnych "będzie zależało w pierwszej kolejności od lekarza, który będzie decydował". "Każda ze szczepionek będzie miała troszeczkę inne wskazania dotyczące np. grupy wiekowej, osób ze schorzeniami współistniejącymi, bo w jednym przypadku dane choroby mogą być przeciwskazaniem, a w innym nie muszą" - wyjaśnił Niedzielski.(PAP)

Autor: Magdalena Gronek

mgw/ mhr/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję