Reklama

Entuzjazm wiary, entuzjazm młodości


Edycja sandomierska 40/2011

Nasze spotkanie jest swoistym przedłużeniem Światowych Dni Młodych w Madrycie, jakie przeżywaliśmy kilka tygodni temu z Ojcem Świętym Benedyktem XVI. Chcemy raz jeszcze wspólnie dziękować Bogu za dar wiary, za chrzest, przez który otrzymaliśmy nowe życie i zostaliśmy złączeni na zawsze z Chrystusem i między sobą. To jest także nasze świadectwo. Chcemy pokazać, że bycie człowiekiem wierzącym i przynależenie do Kościoła to coś niezwykłego, że wartości chrześcijańskie, które dzisiaj są nieraz marginalizowane, czynią człowieka prawdziwie pięknym i szczęśliwym, a z nim całą rzeczywistość. Jesteśmy wszyscy jak potężne drzewo, które rodzi dobre owoce. Niech te dni przyniosą ich jak najwięcej - tymi słowami bp Krzysztof Nitkiewicz zwrócił się do młodzieży, która od 16 do 18 września przeżywała w Tarnobrzegu czas Diecezjalnych Dni Młodzieży. Ponad 3, 5 tys. młodych katolików z różnych części diecezji zapragnęło razem przeżywać swoją wiarę, dzielić się nią z rówieśnikami i dawać świadectwo o Jezusie, który jest Panem ich życia.

Dzień 1

Zawiązanie wspólnoty dokonało się w pięciu kościołach stacyjnych miasta: św. Barbary, Miłosierdzia Bożego, Matki Bożej Nieustającej Pomocy, Chrystusa Króla i w świątyni Ojców Dominikanów. Podczas piątkowego wieczornego spotkania młodzi pielgrzymi uczestniczyli w nabożeństwie Słowa Bożego i adoracji Krzyża. Zebranym w kościele św. Barbary towarzyszył Pasterz diecezji, prowadząc wieczorną modlitwę, a równolegle w innych kościołach modlili się: bp Edward Frankowski, ks. Jan Biedroń - rektor Wyższego Seminarium Duchownego, ks. Jerzy Dąbek - dyrektor Wydziału Nauki i Wychowania Katolickiego oraz ks. Krzysztof Kida - dyrektor Wydziału Duszpasterstwa.

Reklama

Dzień 2

Sobotni dzień przebiegał pod hasłem: „U źródeł chrześcijańskiej tożsamości”. Po południu odbywały się koncerty zespołów: „Testimonium” w tarnobrzeskim Domu Kultury, „Michael” w dolnym kościele na Serbinowie i Magdy Anioł na Rynku miasta oraz miał miejsce „Krąg radości” - młodzieńczy tanieć radości i uwielbienia. W kościele pw. Chrystusa Króla młodzież, po Koronce do Bożego Miłosierdzia, spotkała się z egzorcystą ks. Sławomirem Płuską z Radomia. Kościół na Przywiślu dosłownie pękał w szwach od uczestników spotkania z księdzem mówiącym o zagrożeniach duchowych, które niesie eksperymentowanie z magią, okultyzmem i prądy myślowe prowadzące do duchowego zniewolenia. Sobotnie popołudnie dawało także okazję do adoracji Najświętszego Sakramentu i możliwość skorzystania z sakramentu spowiedzi oraz spotkania w poradni dla młodzieży, działającej przy parafii św. Barbary. Znalazł się też czas na świadectwa osób uczestniczących w Światowym Spotkaniu Młodych w Madrycie.
Drugi dzień Diecezjalnego Święta Młodych rozpoczął się od Mszy św., którą uczestnicy przeżywali w pięciu kościołach stacyjnych. Sobotnie przedpołudnie upłynęło pielgrzymom na spotkaniach w grupach, w których głównym rozważanym tematem było: „U źródeł chrześcijańskiej tożsamości”.
Po południowym posiłku organizatorzy zapewnili młodzieży wiele kolejnych atrakcji i ciekawych spotkań. Podsumowaniem „Kręgu radości” był koncert Magdy Anioł, która bawiąc rzesze młodych słuchaczy przekazywała cenne świadectwa chrześcijańskiego życia. Wieczorne nabożeństwa, podsumowujące drugi dzień spotkania, odbyły się w dwu świątyniach: Matki Bożej Nieustającej Pomocy i św. Barbary. Podczas modlitwy przed Najświętszym Sakramentem młodzież uczestniczyła w liturgii Słowa, mogła wysłuchać kolejnych świadectw uczestników madryckich Światowych Dni Młodzieży oraz poznać działalność różnych katolickich ruchów i stowarzyszeń, działających w ramach duszpasterstwa młodzieży. W wieczornej modlitwie uczestniczył także bp Krzysztof Nitkiewicz.
Entuzjazm i radość młodzieży udzielał się mieszkańcom Tarnobrzega, który przez te trzy dni wyraźnie odmłodniał. „Wierzyć się nie chce, że to ta sama młodzież, o której tyle złego się dzisiaj mówi - opowiadała przypadkowo zaczepiona starsza pani - kulturalni, grzeczni, uśmiechnięci. Chciałoby się, żeby te dni trwały cały rok. Przepraszają na ulicy, uśmiechają się do człowieka, chociaż obcy, pozdrawiają. Tego się nie spotyka na co dzień”.

Ks. Krzysztof Sudoł

Dzień 3

Dzień rozpoczął się modlitwą Jutrzni w kościołach stacyjnych, gdzie młodzi wzięli udział w spotkaniach formacyjnych. Centralnym punktem dnia była uroczysta Eucharystia sprawowana na tarnobrzeskim Rynku, której przewodniczył bp Krzysztof Nitkiewicz wraz z miejscowymi duszpasterzami i kapłanami przybyłymi na te „dni radości i modlitwy”. W homilii Ksiądz Biskup podziękował młodym za ich obecność i świadectwo modlitwy: „Jesteście naszym skarbem i naszą nadzieją, przyszłością Kościoła, który wspólnie tworzymy”. Pasterz zachęcał młodzież, by wytrwała przy Chrystusie i we wspólnocie Kościoła, a w ten sposób nigdy się nie zawiedzie. „Nie utraćcie niczego z tego, co daje wam Chrystus, nie schodźcie z Jego drogi, chociaż jest trudna, gdyż tylko ona prowadzi do prawdziwego szczęścia. Nie pozwólcie, żeby wchłonął was zeświecczony świat, który żyje tak jakby Boga nie było. Nie dajcie się mu zneutralizować, zagłuszyć, zepchnąć na margines” - apelował bp Nitkiewicz.
Pasterz diecezji zachęcał także zgromadzonych, by swoją „wiarą i entuzjazmem, karmionym jednością z Chrystusem i ze wspólnotą Kościoła”, stali się ratunkiem dla koleżanek i kolegów, dla rodzin i ojczyzny. Dając świadectwo wiary w swoim otoczeniu mówimy, „że wiara w Boga jest czymś wspaniałym. Jako wierzący, jesteśmy otwarci na inne religie i poglądy, kontakty z nimi są okazją do twórczego dialogu. Nikogo nie odrzucamy. Jednocześnie mamy prawo i powinniśmy odważnie wyznawać nasze chrześcijańskie zasady, mamy prawo ich bronić, a przede wszystkim winniśmy według nich żyć, gdyż takie świadectwo jest najskuteczniejsze” - kontynuował Ksiądz Biskup. Po Komunii św. przedstawiciele młodzieży odnowili swoje zawierzenie Chrystusowi, którego obrali Panem swoich serc.
Tradycyjnie już młodzież z Tarnobrzega wraz z duszpasterzami i przedstawicielem władz miasta przekazała ikonę Chrystusa Nauczyciela delegacji z Ostrowca Świętokrzyskiego, gdzie odbędą się przyszłoroczne Diecezjalne Dni Młodych.
Na zakończenie Mszy św. głos zabrał ks. Marian Bolesta, diecezjalny duszpasterz dzieci i młodzieży: „Jestem wdzięczny wszystkim za przybycie, za to, że podczas tych trzech dni tworzyliśmy wspaniałą wspólnotę. Dziękuję duszpasterzom i lokalnym władzom za włożony wysiłek w organizację całego spotkania. Bez tak wielu wspaniałych serc i pomocnych dłoni nie byłoby tak wspaniałego święta”.

Rafał Tracz

Reklama

Jak chadecja i Platforma torują drogę radykalnej lewicy

2019-12-11 17:18

Jadwiga Wiśniewska
Poseł do Parlamentu Europejskiego

O tym, że ostatnie działania Platformy Obywatelskiej torują drogę radykalnej lewicy wiemy na podwórku krajowym już od dawna. W ostatnich wyborach do Parlamentu Europejskiego z listy Koalicji Obywatelskiej dostało się kilku już niemal zapomnianych polityków starej lewicy. Niestety strategia totalnej opozycji otworzyła furtkę dla dużo groźniejszej w dzisiejszych czasach radykalnej lewicy organizowanej przez panów Biedronia i Zandberga. W ostatnich wyborach do Sejmu i Senatu furtka ta została uchylona jeszcze szerzej.

Informacje prasowe

Przyjrzyjmy się, jak wygląda sytuacja w obecnym Parlamencie Europejskim. Do tej pory Parlament był rządzony przez chadecję (EPL) i socjalistów, którzy dzielili między sobą najważniejsze stanowiska i podejmowali wspólnie decyzje, czasami dopuszczając do tego grona liberałów. Po ostatnich wyborach sytuacja się jednak skomplikowała. Zwiększyły swoją obecność siły skrajnie niechętne Unii. W wyniku zawirowań związanych z Brexitem oraz histerii klimatycznej urośli w siłę liberałowie i zieloni. Tradycyjne partie chadeków i socjalistów straciły większość. Musiały się zatem podzielić wpływami. I tu chadecja wpadła w pułapkę.

O ile chadecy od wielu lat przejawiali tendencje lewicujące, o tyle jeszcze w poprzedniej kadencji byli skłonni nawiązywać sojusze z eurorealistami, którzy uważają że Europa może być silna siłą państw członkowskich, a taką frakcją są Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy, do których należy Prawo i Sprawiedliwość. Dziś chadecy tworzą już właściwie koalicję z socjalistami, liberałami, zielonymi i komunistami! Ale w tej układance politycznej chadecy będą stawać się coraz bardziej zbędni. Za cenę bycia w większości, będą się coraz bardziej rozpływać. Weszli na prostą drogę prowadzącą do marginalizacji. Jeżeli z niej nie zejdą, to ludzie przestaną na nich w końcu głosować, bo po co głosować na podróbkę, jeżeli można głosować na oryginał, czy to liberalny, zielony czy lewicowy?

Weźmy kilka przykładów. Zacznijmy od polityki klimatycznej. Żeby zdobyć poparcie większości Parlamentu Europejskiego Ursula von der Leynen niemal zaproponowała program socjalistów w tej dziedzinie, różnice są dosłownie marginalne. Wygląda na to, że obecna Komisja, choć podobnie jak poprzednia rządzona formalnie przez chadeków, będzie de facto wprowadzać agendę socjalistów, a jej twarzą, jeszcze wyraźniejszą niż poprzednio, będzie holenderski socjalista Timmermans. Zamierza on wprowadzić w życie plan redukcji emisji CO2 o 50% do 2030 r., choć już obecny cel 40% uchwalony został dopiero niedawno i nie jest łatwy do osiągnięcia, co potwierdziła ostatnio nawet Europejska Agencja Środowiskowa. Chadecy w Parlamencie zgodzą się z tym, bo inaczej nie potrafią. Ciekawe co zrobi Platforma – choć to pytanie wydaje się retoryczne.

A teraz z innej dziedziny. W Komisji Praw Kobiet i Równouprawnienia (FEMM) koordynatorką EPL jest Irlandka Frances Fitzgerald (która, nawiasem mówiąc, promowała wszystkie ostatnie zmiany obyczajowe w Irlandii). Pomiędzy nią, a koordynatorkami czterech partii panuje pełna symbioza. Do tego stopnia, że na jednym z ostatnich posiedzeń koordynatorów, na którym rozdzielono prace na najbliższe lata, grupa konserwatywna oraz grupa narodowców (ID) nie dostały żadnego sprawozdania, pomimo że gwarantowały nam to procedury. Przewodnicząca (austriacka socjalistka) uznała jednak, że skoro został osiągnięty konsensus, nie ma potrzeby odwoływania się do procedur. Konsensus działa między tymi pięcioma grupami faktycznie bez zarzutu. Szkoda tylko, że zamyka się oczy na coraz większą grupę społeczeństwa, która zupełnie nie rozumie podstaw tego „konsensusu”. W końcu różnice w demokracji są normalne i należy je szanować. Taki „konsensus” znosi demokrację przez jej najbardziej zagorzałych „obrońców”.

Zupełnie ostatnio Parlament Europejski przyjął rezolucję oskarżającą Polskę o chęć zakazania edukacji seksualnej. Pomijając już fakt, że to zupełnie nie jest sprawa UE (co potwierdziła jeszcze odchodząca Komisja Europejska), rezolucja została oparta na kłamstwie, które na sesji plenarnej wygłosił poseł Biedroń, jakoby rząd miał taki plan. Posłowie PO, prowadzeni przez panie Łukacijewską i Hübner, chętnie rzucili się na ten temat i razem ze swoimi sojusznikami wysmażyli durną rezolucję składającą się z nieprawdziwych informacji oraz lewicowych fantasmagorii. Zawierała ona nawet kuriozalne wezwanie, aby kwestię edukacji seksualnej dołączyć do postępowania wobec Polski w ramach art. 7! Rezolucja została przyjęta radykalną większością Parlamentu, ok. 470 głosów było za, a jedynie ok. 130 przeciw. W EPL jedynie 20 posłów było przeciw, głównie Węgrów.

Rezolucja ta zawierała również poparcie dla „bezpiecznej i legalnej aborcji”. Jeszcze kilka lat temu głosowania nad aborcją w PE były mniej więcej wyrównane. Dzisiaj większość za aborcją to 450 do 150. Zdecydowana większość tzw. chadecji z EPL była za. Z obecnych posłów Platformy 8 głosowało za, 2 było przeciw, a 2 wstrzymało się. A jeszcze nie tak dawno jeździli na rekolekcje do Tyńca!

Widać jak na dłoni, że Platforma i cała chadecja stacza się po równi pochyłej na lewo. Można mieć niemal pewność, że jej rola będzie radykalnie maleć. Ale rzeczywistość nie znosi próżni. Obawiam się, że jej miejsce zostanie zajęte przez sfrustrowanych radykałów. Chadecja budzi demony!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najświętsza Maryja Panna z Guadalupe

2019-12-11 20:58

O. Gabriel Garcia

Aztecy zaczęli się tam osiedlać w roku 1325. Tenochtitlan (obecnie miasto Mexico) było wyspą na jeziorze Texcoco. W listopadzie 1519 r. wraz ze swoim wojskiem zdobył je Hiszpan Hernan Cortes.

Graziako/Niedziela

Musiał jednak toczyć boje aż do 13 sierpnia 1521 r., nim zwyciężył ostatniego króla Azteków - Guatemoca. Azteccy mieszkańcy byli przerażeni tą klęską i zachłannością Hiszpanów. Między tymi dwoma narodami istniały olbrzymie różnice w kulturze, mowie, religii i zwyczajach. Trudno było znaleźć wspólny język. Zwycięzcy siłą zmuszali Azteków do przyjęcia wiary katolickiej. Byli jednak również i tacy misjonarze, którzy próbowali wprowadzić nową religię w sposób pokojowy i przy pomocy dialogu. 10 lat po hiszpańskim podboju miały miejsce objawienia Matki Bożej w Guadelupe. Przytaczamy tekst tubylca Nicana Mopohuna, przypisany Antoniemu Valeriane, jako najbardziej wiarygodny i dokładny oraz posiadający historyczną wartość.

Objawienie

9 grudnia 1531 r., w sobotni poranek, Dziewica ukazała się Juanowi Diego, tubylcowi z Cuauhtitlan, świeżemu konwertycie, ochrzczonemu krótko przed tym zdarzeniem. Juan Diego był w drodze na lekcję religii i gdy znajdował się w pobliżu wzgórza Tepeyac, doszedł go przepiękny śpiew ptaków. Nagle ptaki przestały śpiewać, a on usłyszał ze wzgórza głos wołający go po imieniu: „Juanito, Juan Diegnite”. Ujrzałem Panią o ponadnaturalnej piękności. Jej suknia błyszczała jak słońce. Głaz, na którym stały jej stopy, wyglądał jak z kamieni szlachetnych, a ziemia błyszczała jak tęcza. W tym pierwszym objawieniu Dziewica wyraziła Juanowi swe życzenie wybudowania kościoła na wzgórzu Tepeyaca. Juan Diego udał się natychmiast do biskupa - franciszkanina Juana de Zumarraga, by mu przekazać to, co się zdarzyło, lecz tenże nie uwierzył mu. Tubylec powrócił do domu smutny i zniechęcony. Tego samego dnia Juan Diego jeszcze raz wstąpił na wzgórze i spotkał tam Panią Nieba, która na niego czekała. Poprosiła go, by ponownie dotarł w następnym dniu do biskupa, by można było mu dokładnie przekazać życzenie. Wreszcie w następnym dniu, po długim oczekiwaniu, biskup przyjął go. Aby się przekonać, czy rzeczywiście mówi prawdę, skierował do niego wiele pytań i zażądał od niego przyniesienia znaku.

Juan Diego przekazał odpowiedź biskupa Pani, która prosiła go o przyjście ponowne w następnym dniu, by mogła przekazać mu znak. Jednakże Juan Diego nie stawił się w oznaczonym terminie na rozmowę z Panią Nieba, ponieważ poważnie zachorował jego wujek, musiał więc sprowadzić lekarza.

12 grudnia, we wtorek, Juan Diego udał się w drogę do Tlatelolco, aby sprowadzić kapłana, gdyż wujek chciał się wyspowiadać. Aby zdążyć do miasta, wybrał inna drogę, gdyż nie chciał zostać zatrzymanym przez Panią. Ona jednak spotkała go i Juan Diego opowiedział, co stało się z wujkiem. W odpowiedzi usłyszał, że nie ma się martwić stanem swego wujka, gdyż on wyzdrowieje. Uspokojony tymi słowami Juan Diego wypełnił życzenie Dziewicy i wspiął się na wzgórze, aby przynieść świeże róże. Dziewica uporządkowała kwiaty własnymi rękoma i złożyła w zagłębienie jego peleryny. On sam udał się ponownie do biskupa i na kolanach przekazał mu prośbę Dziewicy, rozpościerając swą pelerynę, pozwalając wypaść z niej różom. Nagle na pelerynie ukazał się obraz Dziewicy Matki Bożej. Biskup wraz z obecnymi osobami ujrzeli ten piękny i cudowny obraz. Dla Indian była to ogromna radość, jakby wybawienie. Objawienia, które miał Indianin, oraz obraz na pelerynie były znakami, że tubylcy zostali mocno włączeni do nowej wiary. W ciągu następnych 10 lat dokonało się około 8 milionów nawróceń.

Peleryna zrobiona jest z grubego lnu i z włókien maguey, na których utrzymują się silne, błyszczące kolory. Jej pierwsze naukowe badania zostały przeprowadzone w roku 1936. Niemiecki chemik, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie chemii, Ryszard Kühn stwierdził, że farby te nie pochodzą ani z mineralnych, ani roślinnych, ani ze zwierzęcych materiałów.

W roku 1951 rysownik Carlos Salinas odkrył, że w oczach Dziewicy widać postać mężczyzny z brodą. Od tego czasu badało obraz wielu optyków i specjalistów. W roku 1956 doktor Javier Torroella, optyk i chirurg, wydał lekarskie orzeczenie, w którym potwierdził, że w oczach Dziewicy widać ludzką postać. Do dziś do dziewicy z Guadelupe pielgrzymowało ponad 20 milionów ludzi i w ten sposób Guadelupe stała się najczęściej odwiedzanym sanktuarium świata. Wszyscy: biedni i bogaci, intelektualiści i robotnicy, rolnicy i studenci, mężczyźni i matki zdążają tam z wielka miłością i wiarą, aby odwiedzić naszą Matkę Nieba w bazylice Guadelupe i powiedzieć jej głośno lub cicho: „Bądź pozdrowiona, Maryjo, pełna łaski...”.

Z niem. tł. B. Gniotowa

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem