Reklama

Diabeł trwa w grzechu

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Belgijski zakonnik Jaques Verlinde przeżył pewnego rodzaju wstrząs podczas swojego pierwszego pobytu na Jasnej Górze. Klęknął do modlitwy przed cudownym obrazem Matki Bożej i ujrzał twarz, którą wiele lat temu widywał podczas praktyk medytacyjnych. Wówczas, zafascynowany filozofią i religią wschodu, odpychał w podświadomości wizję, która jednak pozostała mu wierna przez wiele lat.

Konfrontacja

Pochodzący z katolickiej rodziny Jacques, w wieku 21 lat odchodzi od Boga, szukając innej drogi. Wyjeżdża na Daleki Wschód, by tam zostać uczniem hinduskiego guru. Po 7 latach powraca do Europy i zaczyna leczyć ludzi, używając praktyk ezoteryczno-okultystycznych. Efekty jego praktyk są zdumiewające i Jacques zaczyna każdego napotkanego człowieka dosłownie widzieć na wylot, rozpoznając wszystkie jego choroby. Wówczas mówi sobie stop! „Trzeba było brutalnej konfrontacji z Eucharystią, żeby duchy, którym udostępniłem swoje wnętrze, okazały swoją prawdziwą naturę. Nie wychodzi się z tego rodzaju doświadczeń cało. Jest się psychicznie rozwalonym”. Po 10 latach studiów teologicznych Velinde przyjmuje święcenia kapłańskie i przybierając imię Joseph-Maria zostaje członkiem Wspólnoty Rodziny Świetego Józefa w Francheville niedaleko Lyonu.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Opętanie

Reklama

Podczas jednego z pobytów w Polsce o. Joseph-Maria Verlinde odprawiał Mszę św. na wałach jasnogórskiego klasztoru, na którą przybyły liczne rzesze pielgrzymów z całego kraju. Byla wśród nich pewna dziewczyna, która, straciwszy wiarę w wieku 12 lat, przez kolejne 12 lat zmagała się z opętaniem. W tym czasie do kościoła chodziła jedynie po to, aby podczas podniesienia głośno bluźnić i aby zdobyć hostię, którą potem z wściekłością deptała. Życie stało się dla niej jednym pasmem udręki, przepełnionym bólem, strachem i ciemnością. W czasie Mszy św. na Jasnej Górze dziewczyna otworzyła usta, aby wykrzyczeć swoje bluźnierstwa i poczuła, że język jej zdrętwiał. Po ustaniu drętwoty poczuła się odmieniona, napełniona radością, czysta. Po raz pierwszy mogła wymówić imię Jezusa, pomodlić się, oczyścić i stać się na nowo dzieckiem Boga.

Egzorcysta

Dziewczynę tę, jeszcze przed jej nawróceniem, poznał ks. prał. Eugeniusz Derdziuk w 2001 r. Przyprowadzili ją koledzy studenci zaniepokojeni jej innością i stanem duszy. Wtedy jeszcze nie potrafił jej pomóc, ale to właśnie wydarzenie spowodowało między innymi, że ks. Eugeniusz zainteresował się egzorcyzmami, a przede wszystkim niesieniem pomocy ludziom opętanym i ich rodzinom. W 2001 r. bp Jan Śrutwa zlecił mu posługę diecezjalnego egzorcysty. Od tej pory walczy z wszelkimi przejawami wpływu duchów nieczystych na życie ludzi, ale także z bezrozumnym przyjmowaniem pewnych tendencji w zachowaniu, narzucanych przez współczesne trendy. O swojej niezwykłej pracy ks. Eugeniusz Derdziuk opowiadał podczas seminarium „Zagrożenia dla duchowości człowieka. Egzorcyzmy w Kościele Katolickim”, które odbyło się w siedzibie Zamojskiej Rady Naczelnej Organizacji Technicznej w Zamościu. Było to już dwunaste spotkanie w ramach cyklu „Zamojskiego Partnerstwa na Rzecz Promocji Zdrowia w Miejscu Pracy i Zdrowego Stylu Życia”. O zainteresowaniu tematem seminarium świadczy wyjątkowo wysoka frekwencja, która zaskoczyła nawet samego wykładowcę.

Pakt z diabłem

Pierwszym punktem spotkania był film przygotowany przez redakcję Frondy pt. „Diabeł”, w którym przedstawiono kolejne etapy wpływu szatana na człowieka. Najpierw jest kuszenie, przez skłanianie człowieka do grzechu, prowadzące do stopniowego oddalania się od Boga. Cierpienia fizyczne i psychiczne, komplikacje życia prywatnego i zawodowego, ruina materialna - to przykłady dręczenia, które stanowi drugi stopień ingerencji demonicznej. Wreszcie, po natrafieniu na podatny grunt, następuje wejście złego ducha w człowieka, który staje się mu całkowicie podporządkowany. To stadium nazywane jest opętaniem i w pewnych okolicznościach człowiek opętany daje wyraz swojemu oddaniu duchowi nieczystemu, poprzez agresywność wobec rzeczy poświęconych, wulgarne zachowania, bluźnierstwa i otwarte występowanie przeciw Bogu. Opętanie może być wynikiem m.in. dobrowolnego oddania się diabłu przez podpisanie paktu szatańskiego, ale także przez rzucanie przekleństw lub uroków oraz trwanie w grzechu. Człowiekowi opętanemu może pomóc modlitwa lub odprawienie egzorcyzmów.
Trudno opisać wszystkie przypadki z jakimi w swojej pracy spotkał się nasz diecezjalny egzorcysta, którego opowieści można zresztą słuchać bez końca. Najbardziej wstrząsające, również dla niego samego, są coraz częściej pojawiające się przykłady ingerencji diabła w życie kilkunastoletnich dzieci, u których następują opętania. Jest to wynik panujących trendów, działania sekt satanistycznych, dostępu do stron internetowych propagującyh zło i oferujących inny sposób na życie. Młodzi ludzie, szukając swojej drogi życiowej, czasami bezkrytycznie ulegają pokusom oferowanym właśnie przez sekty, a potem nie mają już siły, aby samodzielnie wyrwać się spod działania złego ducha i wrócić do normalnego życia. Ks. Prelegent wyraził także swoje zaniepokojenie ciągle rozszerzającymi się i zalewającymi człowieka, dosłownie z każdej strony, propozycjami wszelakiego uzdrowienia, przepowiadania przyszłości i innych podobnych bzdur. Młodzi ludzie przed maturą, mało że obwieszają się amuletami i przedmiotami przynoszącymi szczęście, to jeszcze stoją w kolejkach do wróżek, aby przepowiedziały im - czy zdadzą egzamin. A przecież wystarczyłoby jak za dawnych dobrych czasów „przysiąść fałdów” i sięgnąć do podręczników.

Poświęcona ziemia

Ziemia polska od wieków oddana była Bogu i Maryi. Przecież jeszcze nie tak dawno każdy krok większości Polaków rozpoczynała modlitwa czy choćby znak krzyża. Świadczy o tym jedno ze świadectw, które przytoczył ks. Derdziuk. Otóż, pewien muzyk młodzieżowy żył na całkowitym luzie w Niemczech, aż pewnego dnia podczas dyskoteki poczuł nieodpartą chęć powrotu do kraju. Wsiadł do pociągu i jechał w stronę Polski, choć podróż stanowiła jedno wielkie pasmo udręki. Chciał skoczyć pod koła pociągu, albo wyskoczyć z pociągu, nie wiedział, co ma ze sobą zrobić. W pewnej chwili te wszystkie doznania ustąpiły jak pod cięciem noża. Nie wiedział, co się stało, aż do przedziału wszedł polski konduktor. Zrozumiał wówczas, że jest już w Polsce. Gdy później opowiadał o tym wydarzeniu księdzu, ten odpowiedzial bez wahania: „wjechałeś na poświęconą ziemię, na której szatan nie ma mocy!”.
Okres Wielkiego Postu jest szczególnym w Kościele katolickim. Jest to czas na zastanowienie się, zbliżenie do Boga, czas pokuty za grzechy i wreszcie oczyszczenia. W tym okresie jest także pora, aby złemu duchowi powiedzieć - idź precz, szatanie, i dodać „napisane jest «Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz»”.

2012-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy

2026-03-09 11:09

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Emmanuel Tzanes/pl.wikipedia.org

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy, żyję życiem połowicznym. Odradzam się do pełni życia dopiero wtedy, kiedy spotkam się z Bogiem, kiedy stanę przed Nim w prawdzie, pokażę Mu się takim, jaki jestem, niczego nie ukrywając. Bóg jest światłością świata – i moją. Pokaże to noc paschalna, która zajaśnieje pełnią światła.

Jezus, przechodząc, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: «Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy – on czy jego rodzice?» Jezus odpowiedział: «Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże. Trzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata». To powiedziawszy, splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: «Idź, obmyj się w sadzawce Siloam» – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił, widząc. A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: «Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?» Jedni twierdzili: «Tak, to jest ten», a inni przeczyli: «Nie, jest tylko do tamtego podobny». On zaś mówił: «To ja jestem». Mówili więc do niego: «Jakżeż oczy ci się otworzyły?» On odpowiedział: «Człowiek, zwany Jezusem, uczynił błoto, pomazał moje oczy i rzekł do mnie: „Idź do sadzawki Siloam i obmyj się”. Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem». Rzekli do niego: «Gdzież On jest?» Odrzekł: «Nie wiem». Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: «Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę». Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: «Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu». Inni powiedzieli: «Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?» I powstał wśród nich rozłam. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: «A ty, co o Nim mówisz, jako że ci otworzył oczy?» Odpowiedział: «To prorok». Żydzi jednak nie uwierzyli, że był niewidomy i że przejrzał, aż przywołali rodziców tego, który przejrzał; i wypytywali ich, mówiąc: «Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie, że się niewidomy urodził? W jaki to sposób teraz widzi?» Rodzice zaś jego tak odpowiedzieli: «Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomy. Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi; nie wiemy także, kto mu otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, będzie mówił sam za siebie». Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. Oto dlaczego powiedzieli jego rodzice: «Ma swoje lata, jego samego zapytajcie». Znowu więc przywołali tego człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego: «Oddaj chwałę Bogu. My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem». Na to odpowiedział: «Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę». Rzekli więc do niego: «Cóż ci uczynił? W jaki sposób otworzył ci oczy?» Odpowiedział im: «Już wam powiedziałem, a wy nie słuchaliście. Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami?» Wówczas go obrzucili obelgami i rzekli: «To ty jesteś Jego uczniem, a my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza. Co do Niego zaś, to nie wiemy, skąd pochodzi». Na to odpowiedział im ów człowiek: «W tym wszystkim dziwne jest to, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg nie wysłuchuje grzeszników, ale wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić». Rzekli mu w odpowiedzi: «Cały urodziłeś się w grzechach, a nas pouczasz?» I wyrzucili go precz. Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go, rzekł do niego: «Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?» On odpowiedział: «A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?» Rzekł do niego Jezus: «Jest nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie». On zaś odpowiedział: «Wierzę, Panie!» i oddał Mu pokłon. A Jezus rzekł: «Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, żeby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi». Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli, i rzekli do Niego: «Czyż i my jesteśmy niewidomi?» Jezus powiedział do nich: «Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: „Widzimy”, grzech wasz trwa nadal».
CZYTAJ DALEJ

Franciszkanin z Libanu: ludzie się boją, w kraju nie ma już bezpiecznych miejsc

2026-03-15 12:48

[ TEMATY ]

Liban

PAP/EPA/ATEF SAFADI

Cały Liban przestał być bezpiecznym miejscem. Ostrzeliwane są nie tylko tereny zajmowane przez bojówki Hezbollahu, ale wioski i miasta w całym kraju. „Wśród przesiedleńców panuje ogromny strach, bo nigdy nie wiadomo, co może się wydarzyć, sprawiając, że bezpieczne miejsce w jednej chwili stanie się śmiertelną pułapką” - mówi brat Tony Choukri. Franciszkanin z Kustodii Ziemi Świętej jest gwardianem klasztoru św. Józefa w Bejrucie.

Od pierwszych godzin wojny, franciszkanie otworzyli swój klasztor i przylegające do niego budynki duszpasterskie dla potrzebujących. „Będziemy nadal przyjmować tych, którzy są w potrzebie - zapewnia zakonnik. - Dość już tego cierpienia, człowiek nie jest przedmiotem, śmierć nie jest ani środkiem, ani narzędziem do zmiany strategii, demografii i granic”.
CZYTAJ DALEJ

40 pytań Jezusa: „Czy widzisz tę kobietę?”

Każdego dnia Wielkiego Postu podamy Ci jedno konkretne pytanie, które Jezus zadaje w Ewangeliach (np. „Czy wierzysz?”, „Czego szukacie?”, „Czy miłujesz Mnie?”). Bez moralizowania. Niech to będzie zaproszenie do osobistej konfrontacji i zmierzenie się z własnymi trudnościami w czasie tegorocznej wielkopostnej drogi.

Jezus uczy patrzeć sercem, nie oceną. Boże spojrzenie sięga głębiej niż etykiety.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję