Reklama

Kościół

Taizé: br. Alois zachęca do życia nadzieją

„Mieć nadzieję w porę i nie w porę” – to tytuł listu napisanego przez przeora Ekumenicznej Wspólnoty z Taizé, brata Aloisa. Będzie on punktem odniesienia do refleksji odbywającego się w trybie online w dniach 27 grudnia do 1 stycznia 2021 43 Europejskiego Spotkania Młodych. Do tego tekstu nawiązywać też będą osoby przybywające na spotkania w Taizé w roku 2021.

[ TEMATY ]

Taize

YouTube.com

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Mieć nadzieję w porę i nie w porę

Zaproszenie do refleksji na rok 2021

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Ludzkość może iść naprzód dzięki wielu osobom, które nawet w czasach wstrząsów i niepewności, nie oszczędzając się, niosą pomoc innym.

W ciągu ostatnich miesięcy ludzie młodzi dzielili się z nami swoim niepokojem o przyszłość: jaka nadzieja może nam wskazać kierunek, gdzie szukać niezawodnego oparcia, kiedy wszystko jest tak niestabilne? I jeszcze głębiej: dla jakiego celu warto żyć? Pojawiają się też inne głosy, które mówią: nie ulegajmy rozczarowaniu, z uwagą wypatrujmy znaków nadziei. (1)

Z uwagą wypatrujmy znaków nadziei

W sytuacji pandemii obserwujemy wzrost niepewności w ogromnych obszarach świata. Niezbędne są odważne decyzje polityczne, ale my wszyscy również możemy okazywać społeczną solidarność i przyjaźń, one są tak samo konieczne. Wiele osób jest gotowych i chętnie podejmie się służby dla innych. Ich wspaniałomyślność przypomina nam, że pomoc wzajemna toruje drogi w przyszłość.

Jak wielu młodych ludzi z zapałem zajmuje się ratowaniem naszego wspólnego domu, ziemi! Pojawiają się liczne inicjatywy, które choć nie odpowiadają na wszystkie pilne kwestie klimatyczne, jednak pozwalają już zbliżać się do takiego stylu życia, który z większym szacunkiem traktuje środowisko naturalne. (2) Dla osób wierzących ziemia jest darem, który Bóg nam powierzył, abyśmy się o nią troszczyli.

Bardzo wzrosła świadomość istnienia niesprawiedliwych struktur, czasem odziedziczonych z przeszłości. A władza, niestety, nie zawsze służy dobru wszystkich. Wobec nadużyć zrozumiałe są frustracja i gniew. Kto będzie miał dość odwagi, by wprowadzać sprawiedliwość i pokój ponad rozłamami w naszych społeczeństwach?

Żyjmy jak bracia i siostry

Tak, pośród trudnych realiów obecnego czasu można dostrzec znaki dające nadzieję i nawet mieć nadzieję wbrew wszelkiej nadziei. Dlatego działajmy razem z osobami, które w życiu wybierają inaczej niż my, z chrześcijanami innych wyznań, z wyznawcami innych religii, z agnostykami lub ateistami, którzy także podejmują wysiłki na rzecz braterstwa i podziału dóbr.

Reklama

Radość wraca, kiedy żyjemy jak bracia i siostry, kiedy jesteśmy blisko osób słabszych: bezdomnych, starszych, chorych lub osamotnionych, dzieci przeżywających trudności, niepełnosprawnych, imigrantów... Okoliczności życiowe wszystkich nas mogą osłabić. A pandemia ujawniła kruchość naszego człowieczeństwa.

Potrzebujemy siebie nawzajem bardziej niż kiedykolwiek. Papież Franciszek przypomina nam o tym z całą mocą w encyklice Fratelli tutti: „Nikt nie ocala się sam”. I dodaje, że nikt nie odkryje swojej prawdziwej tożsamości bez „szczerego i przyjaznego otwarcia się na to, co uniwersalne, bez przyzwolenia, by wyzwaniem stawało się dla nas to, co dzieje się gdzie indziej, bez czerpania z bogactwa innych kultur i solidaryzowania się z dramatami innych narodów” (n. 32 i n. 146).

W stosunkach między osobami, jak i między narodami róbmy wszystko, co w naszej mocy, aby przechodzić od rywalizacji do współdziałania. Wspierajmy organizacje i stowarzyszenia, które sprzyjają rozwijaniu współpracy i solidarności na poziomie lokalnym, narodowym i międzynarodowym.

Wierzyć – zaufać Obecności

Zauważamy w Taizé, że młodzi ludzie, aby nie zgubić kierunku, od nowa pytają o wiarę w Boga. Co to znaczy w Niego wierzyć? A jeśli Bóg istnieje, czy działa w historii, w naszym życiu?

Wobec takich pytań trzeba się wystrzegać sprowadzania obrazu Boga do naszych idei. Bóg nieskończenie przewyższa wszystko, co potrafimy sobie wyobrazić. Jesteśmy poszukiwaczami i to poszukiwaczami spragnionymi miłości i prawdy. Gdziekolwiek w naszym wewnętrznym pielgrzymowaniu się znajdujemy, często posuwamy się naprzód po omacku. Jednak stając się „pielgrzymami zaufania” możemy iść razem i dzielić się swoimi poszukiwaniami – zarówno pytaniami, jak i przekonaniami.

Reklama

„Wiara jest bardzo prostym zaufaniem Bogu, porywem ufności tysiąckrotnie podejmowanym przez całe życie... nawet jeśli w każdym z nas mogą się pojawiać także wątpliwości”, mówił Brat Roger.

Czy wierzyć to nie znaczy przede wszystkim zaufać Obecności w nieprzeniknionej głębi naszej istoty i zarazem w całym wszechświecie, nieuchwytnej a przecież bardzo realnej? Ta Obecność się nie narzuca, ale w każdej chwili możemy przyjąć ją od nowa, w ciszy, jak oddech. Troskliwa Obecność, zawsze trwająca, niezależnie od naszych wątpliwości, a nawet wtedy, kiedy mamy wrażenie, że tylko w niewielkim stopniu rozumiemy, kim jest Bóg.

Rozpoznać nowy horyzont

Troskliwa Obecność – w jaki sposób Ewangelia rozjaśnia tę tajemnicę?

Jezus żył dzięki tej troskliwej Obecności aż do końca, nieustannie z uwagą ją przyjmował. Była dla Niego wewnętrznym światłem, Bożym tchnieniem, natchnieniem, jakie daje Duch Święty...

Z głębi cierpienia i absolutnej samotności w chwili śmierci na krzyżu, kiedy wszystko wydaje się bezsensowne, wykrzykuje swoje poczucie opuszczenia, ale wciąż zwraca się do Boga: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?”. Zdradzony, torturowany, skazany na śmierć wnosi miłość w najgłębsze ciemności. I ta miłość okazuje się silniejsza niż zło. Maria Magdalena a później apostołowie przekazują tę niespodziewaną, niewiarygodną nowinę: On żyje, miłość Boga zwyciężyła nienawiść i śmierć.

Pierwsi chrześcijanie, porwani tą nowiną i odmienieni świadczą o tym, że odtąd Chrystus żyje razem z Bogiem. Napełnia wszechświat Duchem Świętym a także jest obecny w każdej ludzkiej istocie. Jest solidarny z ubogimi i odda im sprawiedliwość, jest wypełnieniem historii i dzieła stworzenia, a po śmierci przygarnie nas do pełni radości.

Reklama

Poza ludzką przemocą, poza katastrofami klimatycznymi i chorobami odsłania się nowy horyzont. Czy będziemy umieli go rozpoznać?

Zmienić nasz sposób patrzenia

Światło wyłaniające się zza tego horyzontu, który odsłoniło zmartwychwstanie Chrystusa, ogarnia nasze życie. Wciąż od nowa rozprasza mroki lęku, sprawia, że tryska źródło i wybucha radość uwielbienia.

Możemy więc przeczuwać, że niepostrzeżenie, jakąś tajemniczą siłą Chrystus aż do końca czasów nieustannie gromadzi w Bożej miłości całą ludzkość, wszechświat cały. I nas włącza w swoją misję.

Włącza w nią nas wszystkich razem, jako Kościół. To zakłada, że będziemy gotowi swoją przyjaźnią objąć wszystkich. Chrystus prosi, byśmy kochali nawet wrogów; Jego pokój jedna nawet skonfliktowane narody. (3)

Pozwólmy Chrystusowi odnawiać nasz sposób patrzenia: dzięki Niemu wyraźniej rozpoznajemy godność każdej ludzkiej istoty i piękno stworzenia; nadzieja, daleka od tego, by być naiwną ufnością, rodzi się i odradza, ponieważ jest zakorzeniona w Chrystusie. Wypełnia nas spokojna radość a razem z nią odwaga podejmowania odpowiedzialnych zadań, które Bóg powierzył nam na ziemi.

Z wszystkimi, których te słowa skłonią do namysłu, trwam w komunii, łącząc się w modlitwie.

Brat Alois

Jezu Chryste, wysławiamy Cię za Twoją dobroć i prostotę. Dzięki Twojej pokorze Boża światłość jaśniała przez całe Twoje życie. Ta światłość dziś jaśnieje w naszych sercach. Może ona leczyć rany, a nawet przemieniać naszą słabość i niepewność w źródło życia, twórcze energie, dar zaufania. Oświetlając nas Bożym światłem, pozwalasz nam mieć nadzieję w porę i nie w porę.

Kilka tekstów biblijnych, które pomogą pogłębić rozważania

Maryja tak śpiewała: „Bóg strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych. Bogatych z niczym odprawia”. 
(Przeczytaj: Ewangelia wg św. Łukasza 1, 46-56)

Reklama

Maryja, Matka Jezusa, umiała połączyć miłość i czułość z żarliwą nadzieją na radykalną zmianę.

Jezus mówi: „Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem”. 
(Przeczytaj: Ewangelia wg św. Jana 14, 15-31)

Jezus nie zostawił nas samych. Przed śmiercią zapewnił swoich uczniów, że w Duchu Świętym będzie z nimi na zawsze. Duch Święty żyje w nas, pociesza, wspiera i inspiruje, żebyśmy szli za Chrystusem dzień po dniu.

„Niech się cieszy niebo i ziemia raduje; niech szumi morze i wszystko, co je napełnia; niech się weselą pola i wszystko, co jest na nich, niech się także radują wszystkie drzewa leśne przed obliczem Pana, bo nadchodzi, bo nadchodzi, aby przywrócić na ziemi sprawiedliwość”. (Przeczytaj Psalm 96)

Wiele psalmów zachęca, by wysławiać Boga. Wysławiają Go nie tylko ludzie, całe stworzenie w tym uczestniczy. Chcemy chronić je nie tylko dlatego, że jest nam potrzebne do istnienia, ale dlatego, że stanowimy jego część, a wspaniały plan Boga ogarnia wszystko, co żyje.

PRZYPISY:

1. Zachęcamy młodych ludzi w wieku od 15 do 35 lat, aby swoją odpowiedź na te pytania zilustrowali konkretnymi przykładami. Jakie inicjatywy lub osoby są dla mnie znakiem nadziei? W nadchodzących miesiącach te odpowiedzi zostaną opublikowane w rozmaitych formach: jako teksty, filmy video, podcasty... Piszcie do nas na adres solidarity@taize.fr.

2. Czy w walce ze zmianami klimatycznymi i o ograniczenie emisji śladu węglowego będziemy umieli zakwestionować swoje zwyczaje i poprawić to, co jest możliwe? Wspólnoty chrześcijańskie uczestniczą w tych wysiłkach: w różnych krajach istnieją już inicjatywy ekumeniczne, takie jak sieć „Zielonych Kościołów”.

Reklama

Już w 1989 roku Kościoły Europy podczas spotkania w Bazylei wezwały do „wprowadzenia stylu życia, który byłby jak najmniej szkodliwy dla środowiska: oznacza to między innymi ograniczenie zużycia energii, korzystanie z transportu publicznego i ograniczenie ilości odpadów."

W Taizé niezmiennie podejmujemy wysiłki w kierunku ekologicznych zmian – chętnie przyjmiemy wszelkie propozycje, które nam w tym pomogą (www.taize.fr/eco).

3. W trudnym czasie pandemii Kościół nadal może rozwijać braterstwo w ludzkiej rodzinie. Trzy propozycje spośród wielu innych:

- Aby nasze społeczeństwa stawały się bardziej ludzkie potrzebne nam jest wzajemne słuchanie, które pozwala łagodzić antagonizmy i uczy, niezależnie od różnic, iść razem. Kościół jest powołany, by dążyć do dialogu i wszystkim wychodzić naprzeciw. Czy osoby, które nie mają żadnych związków ze wspólnotami chrześcijańskimi także będą gotowe podjąć dialog z Kościołem?

- Kiedy przybywa tak wielu imigrantów i uchodźców, przyjęcie jednej osoby lub rodziny może ożywić nasze parafie lub wspólnoty. Często osoby, które nie chodzą do kościoła, są gotowe kogoś przyjąć. W Taizé mieliśmy takie doświadczenie, kiedy w ostatnich latach wspólnie z mieszkańcami naszej najbliższej okolicy przyjmowaliśmy imigrantów z różnych krajów.

- Tworzenie miejsca otwartego dla innych oznacza gotowość wysłuchania osób najsłabszych. W wielu miejscach Kościoły powinny włożyć więcej wysiłku, by chronić integralność każdej osoby. Czasem rozwinęły się w Kościołach struktury władzy, które przyczyniały się do cierpień fizycznych, psychicznych i duchowych. W Taizé nadal prowadzimy działania służące wyjaśnieniu prawdy (www.taize.fr/protection).

2020-12-26 18:00

Ocena: 0 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

1 grudnia mija termin rejestracji na 46. Europejskie Spotkanie Młodych Taizé w Słowenii

[ TEMATY ]

Taize

Magdalena Pijewska/Niedziela

W tym roku 46. Europejskie Spotkanie Młodych odbędzie się w Lublanie w Słowenii od 28 grudnia 2023 r do 1 stycznia 2024 r. Rejestracja uczestników indywidulanych i uzupełnianie list uczestników grupowych mija 1 grudnia – poinformowała wspólnota z Taizé.

Od 1978 r. bracia z Taizé – wspólnota założona przez brata Rogera w 1940 r. – organizują na przełomie mijającego i nadchodzącego roku w różnych miastach Europy spotkania młodych ludzi z całego kontynentu w ramach Pielgrzymki Nadziei przez Ziemię. Coroczne wydarzenie ma przybliżać do siebie młodych Europejczyków dzięki wspólnym modlitwom, spotkaniom dyskusyjnym w małych grupach, a także warsztatom poświęconym kwestiom religijnym, kulturalnym i społecznym.

CZYTAJ DALEJ

Marcin Zieliński: Znam Kościół, który żyje

2024-04-24 07:11

[ TEMATY ]

książka

Marcin Zieliński

Materiał promocyjny

Marcin Zieliński to jeden z liderów grup charyzmatycznych w Polsce. Jego spotkania modlitewne gromadzą dziesiątki tysięcy osób. W rozmowie z Renatą Czerwicką Zieliński dzieli się wizją żywego Kościoła, w którym ważną rolę odgrywają świeccy. Opowiada o młodych ludziach, którzy są gotyowi do działania.

Renata Czerwicka: Dlaczego tak mocno skupiłeś się na modlitwie o uzdrowienie? Nie ma ważniejszych tematów w Kościele?

Marcin Zieliński: Jeśli mam głosić Pana Jezusa, który, jak czytam w Piśmie Świętym, jest taki sam wczoraj i dzisiaj, i zawsze, to muszę Go naśladować. Bo pojawia się pytanie, czemu ludzie szli za Jezusem. I jest prosta odpowiedź w Ewangelii, dwuskładnikowa, że szli za Nim, żeby, po pierwsze, słuchać słowa, bo mówił tak, że dotykało to ludzkich serc i przemieniało ich życie. Mówił tak, że rzeczy się działy, i jestem pewien, że ludzie wracali zupełnie odmienieni nauczaniem Jezusa. A po drugie, chodzili za Nim, żeby znaleźć uzdrowienie z chorób. Więc kiedy myślę dzisiaj o głoszeniu Ewangelii, te dwa czynniki muszą iść w parze.

Wielu ewangelizatorów w ogóle się tym nie zajmuje.

To prawda.

A Zieliński się uparł.

Uparł się, bo przeczytał Ewangelię i w nią wierzy. I uważa, że gdyby się na tym nie skupiał, to by nie był posłuszny Ewangelii. Jezus powiedział, że nie tylko On będzie działał cuda, ale że większe znaki będą czynić ci, którzy pójdą za Nim. Powiedział: „Idźcie i głoście Ewangelię”. I nigdy na tym nie skończył. Wielu kaznodziejów na tym kończy, na „głoście, nauczajcie”, ale Jezus zawsze, kiedy posyłał, mówił: „Róbcie to z mocą”. I w każdej z tych obietnic dodawał: „Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych” (por. Mt 10, 7–8). Zawsze to mówił.

Przecież inni czytali tę samą Ewangelię, skąd taka różnica w punktach skupienia?

To trzeba innych spytać. Ja jestem bardzo prosty. Mnie nie trzeba było jakiejś wielkiej teologii. Kiedy miałem piętnaście lat i po swoim nawróceniu przeczytałem Ewangelię, od razu stwierdziłem, że skoro Jezus tak powiedział, to trzeba za tym iść. Wiedziałem, że należy to robić, bo przecież przeczytałem o tym w Biblii. No i robiłem. Zacząłem się modlić za chorych, bez efektu na początku, ale po paru latach, po którejś swojej tysięcznej modlitwie nad kimś, kiedy położyłem na kogoś ręce, bo Pan Jezus mówi, żebyśmy kładli ręce na chorych w Jego imię, a oni odzyskają zdrowie, zobaczyłem, jak Pan Bóg uzdrowił w szkole panią woźną z jej problemów z kręgosłupem.

Wiem, że wiele razy o tym mówiłeś, ale opowiedz, jak to było, kiedy pierwszy raz po tylu latach w końcu zobaczyłeś owoce swojego działania.

To było frustrujące chodzić po ulicach i zaczepiać ludzi, zwłaszcza gdy się jest nieśmiałym chłopakiem, bo taki byłem. Wystąpienia publiczne to była najbardziej znienawidzona rzecz w moim życiu. Nie występowałem w szkole, nawet w teatrzykach, mimo że wszyscy występowali. Po tamtym spotkaniu z Panem Jezusem, tym pierwszym prawdziwym, miałem pragnienie, aby wszyscy tego doświadczyli. I otrzymałem odwagę, która nie była moją własną. Przeczytałem w Ewangelii o tym, że mamy głosić i uzdrawiać, więc zacząłem modlić się za chorych wszędzie, gdzie akurat byłem. To nie było tak, że ktoś mnie dokądś zapraszał, bo niby dokąd miał mnie ktoś zaprosić.

Na początku pewnie nikt nie wiedział, że jakiś chłopak chodzi po mieście i modli się za chorych…

Do tego dzieciak. Chodziłem więc po szpitalach i modliłem się, czasami na zakupach, kiedy widziałem, że ktoś kuleje, zaczepiałem go i mówiłem, że wierzę, że Pan Jezus może go uzdrowić, i pytałem, czy mogę się za niego pomodlić. Wiele osób mówiło mi, że to było niesamowite, iż mając te naście lat, robiłem to przez cztery czy nawet pięć lat bez efektu i mimo wszystko nie odpuszczałem. Też mi się dziś wydaje, że to jest dość niezwykłe, ale dla mnie to dowód, że to nie mogło wychodzić tylko ode mnie. Gdyby było ode mnie, dawno bym to zostawił.

FRAGMENT KSIĄŻKI "Znam Kościół, który żyje". CAŁOŚĆ DO KUPIENIA W NASZEJ KSIĘGARNI!

CZYTAJ DALEJ

Warszawska Pielgrzymka Piesza na Jasną Górę wpisana na listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego

2024-04-25 11:34

[ TEMATY ]

Lista niematerialnego dziedzictwa kulturowego

Karol Porwich/Niedziela

Zabawkarstwo drewniane ośrodka Łączna-Ostojów, oklejanka kurpiowska z Puszczy Białej, tradycja wykonywania palm wielkanocnych Kurpiów Puszczy Zielonej, Warszawska Pielgrzymka Piesza na Jasną Górę oraz pokłony feretronów podczas pielgrzymek na Kalwarię Wejherowską to nowe wpisy na Krajowej liście niematerialnego dziedzictwa kulturowego. Tworzona od 2013 roku lista liczy już 93 pozycje. Kolejnym wpisem do Krajowego rejestru dobrych praktyk w ochronie niematerialnego dziedzictwa kulturowego został natomiast konkurs „Palma Kurpiowska” w Łysych.

Na Krajową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego zostały wpisane:

CZYTAJ DALEJ

Reklama

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję