Reklama

Duszpasterstwo emerytów

MARIAN PIŁKA
Niedziela Ogólnopolska 30/2000

Laicyzacja młodych

Ostatnie badania socjologiczne wskazują na wyraźny, choć jeszcze nie zaawansowany proces laicyzacji młodego pokolenia. Inwazja medialna różnego rodzaju młodzieżowych pisemek, libertyńska telewizja i wpływ kultury masowej na świadomość młodego pokolenia prowadzą do coraz szerszego przyjmowania ułatwionych wzorców osobowych, postaw konsumpcyjnych i odwracanie się od wartości wyższych, nie tylko zresztą religijnych. Demoralizacja dokonywana przez niektóre mass media, ułatwiony dostęp do pornografii, banalizacja zła i okrucieństwo, a zwłaszcza trywializacja seksualizmu wytwarzają typ osobowości uodpornionej na przesłanie religijne.
W tej sytuacji warto zastanowić się nad strategią duszpasterską. Nie ulega wątpliwości, iż przyszłość Kościoła leży w ukształtowaniu młodego pokolenia, w uporządkowaniu świata wartości, w intensyfikacji duszpasterskiego oddziaływania. Gdy patrzymy na trendy występujące w naszym społeczeństwie, to - oprócz zarysowanej tendencji laicyzacyjnej - dominującym trendem współczesnej Polski jest starzenie się polskiego społeczeństwa. Jest to tendencja groźna dla przyszłości naszego narodu, nie tylko zresztą w wymiarze religijnym, ale i społecznym.

Przyczyny niżu demograficznego

Starzenie się społeczeństw to nie tylko konsekwencje trudnych warunków ekonomicznych. W latach 40. i 50. w znacznie trudniejszych warunkach rodziło się ponad 2 razy więcej dzieci niż obecnie. Starzenie się społeczeństw to osłabienie ich naturalnej witalności, mające główne swe źródło m.in. w kryzysie światopoglądowym i w wyznawaniu postaw konsumpcyjnych.
Podstawowym wyzwaniem jest zatem odbudowa katolickiego etosu rodziny. Tu potrzebne jest wielorakie działanie duszpasterskie. Ze swej strony pragnę odwołać się do tradycji rodziny wielopokoleniowej i zaproponować zaktywizowanie starszego pokolenia w przywracaniu tradycyjnego modelu rodziny.
Jak wiadomo, Polska ma najmłodszych emerytów i z każdym rokiem ich liczba będzie wzrastała. Poważny problem ekonomiczny zaistnieje wtedy, gdy pokolenie wyżu lat 40. i 50. wejdzie w wiek emerytalny. Ale nie to jest przedmiotem moich rozważań. Pokolenie obecnych emerytów to przede wszystkim pokolenie, które całe swoje dorosłe życie przeżyło w czasach PRL-u, w warunkach naporu ateizacyjnego i braku możliwości jakiegokolwiek organizowania się. Stąd pokolenie obecnych emerytów, zwłaszcza tych młodszych, jest często pod mentalnym wpływem doświadczenia peerelowskiego.

Reklama

Propozycje dla emerytów

Wzrastająca liczba emerytów, często ludzi jeszcze zdrowych i sprawnych, stwarza możliwość wykorzystania ich potencjału w procesie reewangelizacji naszego narodu, a zwłaszcza polskich rodzin. Powstają katolickie stowarzyszenia emerytów. Organizacja emerytów, ludzi dysponujących wolnym czasem, może być impulsem dla polskiego Kościoła. Pierwszym, zasadniczym zadaniem jest stworzenie możliwości działalności klubowej o charakterze towarzyskim. Pomieszczenia przykościelne, które zwykle zwolniły się po powrocie religii do szkół, mogłyby być wykorzystywane właśnie do działalności klubowo-towarzyskiej ludzi starszych. Stworzenie możliwości wspólnego spędzania czasu daje płaszczyznę bardziej skutecznej realizacji programu duszpasterskiego. Nie powinien on bazować tylko na formacji religijno-modlitewnej, ale przez odpowiedni program może wyzwalać aktywność i poczucie odpowiedzialności. Działalność klubowa może przede wszystkim sprzyjać odbudowie obyczajowości katolickiej, rodzinnej modlitwy, postu czy innych wyrazów katolickiej tożsamości polskiej rodziny. Działalność klubowa ułatwia propagowanie czytelnictwa prasy katolickiej i działalności charytatywnej. Zasadniczym celem tej działalności jest jednak pobudzenie odpowiedzialności za religijną przyszłość własnych rodzin, za religijną formację własnych wnuków. Przywracanie zwyczaju prowadzenia przez dziadków swych wnuków na niedzielną Mszę św., dostarczania im religijnej literatury, mobilizowania do uczestnictwa w katolickich ruchach młodzieżowych - to wszystko może być silnym elementem umacniającym polski katolicyzm. W środowisku zorganizowanym łatwiej jest pobudzić i rozwinąć postawy aktywności i poczucia odpowiedzialności. Ponieważ w tej chwili średnie pokolenie jest bardzo zapracowane, dziadkowie winni czuć się zobligowani do odpowiedzialności za los własnych rodzin. Organizacje emerytów, ich spotkania, dyskusje mogą być istotnym czynnikiem mobilizującym.
Tylko we wspólnocie, w społeczności możliwe jest wytwarzanie norm i wzorów zachowań; społeczność jest czynnikiem mobilizującym i nadającym sens indywidualnym wysiłkom. Ponieważ nasz naród poddawany jest przez mass media presji laickich wzorców osobowych, dlatego tak konieczne jest odbudowanie więzi społecznych. Ich odbudowa w środowisku ludzi starszych i zarówno wytwarzanie katolickiej obyczajowości, jak i mobilizowanie do odbudowy katolickiego etosu może być istotną barierą w laicyzacji młodego pokolenia.
Szersze włączenie sprawnych fizycznie i intelektualnie emerytów w życie Kościoła może być istotnym warunkiem przezwyciężenia laickiego zagrożenia. Ważne jest, aby Kościół hierarchiczny stworzył możliwość aktywności tej generacji i nadał jej sens i charakter.

"Wdowi grosz" dla 100-tysięcznego miasta
Instytucje kościelne w Polsce wydają dziennie ponad 100 tys. posiłków - poinformował KAI ks. Jan Drob, ekonom Konferencji Episkopatu Polski. Poza stołówkami prowadzonymi przez Caritas codzienne dożywianie ubogich prowadzi wiele parafii i domów zakonnych. Obok wydawania zupy, chleba i suchego prowiantu instytucje kościelne angażują się także w akcje dożywiania dzieci w szkołach.
Według ks. Droba, blisko 60% działalności dobroczynnej w Polsce prowadzone jest przez parafie i domy zakonne. "O tym się nie mówi, a to jest największa pomoc dobroczynna w naszym kraju" - twierdzi Ksiądz Ekonom. Najwięcej darmowych posiłków wydawanych jest w dużych miastach. - Jesteśmy społeczeństwem bardzo otwartym na potrzeby biednych - podkreśla Ekonom Episkopatu, i dodaje, że - zwłaszcza niezbyt zamożni Polacy potrafią się dzielić z biedniejszymi od siebie. To właśnie suma "wdowich groszy" pozwala na codzienne dożywianie 100-tysięcznego miasta.

Reklama

Dzieją się cuda

2019-06-12 09:02

Jolanta Marszałek
Niedziela Ogólnopolska 24/2019, str. 20-21

Od kilku miesięcy w parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu znajdują się relikwie św. Szarbela z Libanu. I dzieją się cuda. Ludzie doznają wielu łask, także uzdrowienia. Jedną z uzdrowionych jest Barbara Koral – żona Józefa, potentata w branży produkcji lodów, i matka trójki dzieci. Cierpiała na raka trzustki, po którym nie ma śladu. 17 maja br. publicznie podzieliła się swoim świadectwem

Wikipedia

W październiku ub.r. wykryto u mnie nowotwór złośliwy trzustki – opowiada Barbara Koral. – Przeżyłam szok. Ale głęboka wiara i ufność w łaskawość Boga wyjednały mi pokój w sercu. Leżałam w szpitalu w Krakowie przy ul. Kopernika, nieopodal kościoła Jezuitów. Dzieci i mąż byli ze mną codziennie. Modliliśmy się do Jezusa Przemienionego za wstawiennictwem św. Jana Pawła II oraz św. Szarbela. Zięć Piotr przywiózł od znajomego księdza płatek nasączony olejem św. Szarbela. Codziennie odmawialiśmy nowennę i podczas modlitwy pocierałam się tym olejem. Czułam, że mając św. Szarbela za orędownika, nie zginę – wyznaje.

Przypadek beznadziejny

Operacja trwała ponad 6 godzin. Po otwarciu jamy brzusznej większość lekarzy odłożyła narzędzia i odeszła od stołu, stwierdziwszy, że przypadek jest beznadziejny. Jednak profesor po kilku minutach głębokiego namysłu wznowił operację. Usunął raka. Operacja się udała.

– Byłam bardzo osłabiona – opowiada p. Barbara – tym bardziej że 3 tygodnie wcześniej przeszłam inny zabieg, również w pełnej narkozie. Nic nie jadłam i czułam się coraz słabsza.

W trzeciej dobie po operacji chora dostała wysokiej gorączki, dreszczy. Leżała półprzytomna i bardzo cierpiała. – Momentami zdawało mi się, że ktoś przecina mnie piłą na pół. Zwijałam się wtedy w kłębek i modliłam cichutko do Pana Boga z prośbą o pomoc w cierpieniu i ulgę w niesieniu tego krzyża.

Lekarze robili, co mogli. Podawali leki w zastrzykach, kroplówkach, by wzmocnić chorą. Nic nie działało. Pobrano krew na badanie bakteryjne. Okazało się, że jest zakażenie bakterią szpitalną, bardzo groźną dla organizmu. Zdrowe osoby zakażone tą bakterią mają 50-procentową szansę na przeżycie. Chorzy w stanie skrajnego wycieńczenia są praktycznie bez szans.

Zawierzenie Bogu

– Rozmawiałam z Bogiem – opowiada p. Barbara. – Pytałam Go, czy po tym, jak wyrwał mnie ze szponów śmierci w czasie operacji, teraz przyjdzie mi umrzeć. Prosiłam z pokorą i ufnością: „Panie Jezu, nie wypuszczaj mnie ze swoich objęć. Uzdrów mnie, kochany Zbawicielu”. Całym sercem wołałam w duchu: „Jezu, zawierzam się Tobie, Ty się tym zajmij!”.

W tym czasie parafia pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu, do której należy rodzina Koralów, czekała na relikwie św. Szarbela (relikwie pierwszego stopnia – fragment kości). Przywiózł je z Libanu poprzedni proboszcz – ks. Andrzej Baran, jezuita, który był tam na pielgrzymce wraz z kilkoma parafianami. Zawieźli też spontanicznie zebraną przez ludzi ofiarę dla tamtejszych chrześcijan. Wiadomo bowiem, że św. Szarbel jest szczególnie łaskawy dla tych, którzy modlą się za Liban. Relikwie, zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem, miały trafić do ks. Józefa Maja SJ w Krakowie. On zgodził się przekazać je do Nowego Sącza i osobiście je tam w styczniu br. zainstalował.

Interwencja św. Szarbela

– W dniu, w którym pojechałem po relikwie do Krakowa – opowiada ks. Józef Polak, jezuita, proboszcz parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu – wstąpiłem do naszej WAM-owskiej księgarni, żeby nabyć jakąś pozycję o św. Szarbelu, bo przyznam, że sam niewiele o nim wiedziałem. Wychodząc z księgarni, spotkałem Józefa Korala z córką. Wiedziałem, że p. Barbara jest bardzo chora. Opowiedzieli mi, że wracają ze szpitala i że sytuacja jest bardzo poważna. Relikwie miałem ze sobą od dwóch godzin. Niewiele się zastanawiając, poszliśmy na oddział.

– W pewnym momencie usłyszałam głos męża – opowiada p. Barbara. – Bardzo mnie to zdziwiło, bo przecież był u mnie przed chwilą i razem z córką poszli do kościoła obok szpitala na Mszę św. Po chwili zobaczyłam męża i córkę. Już nie byli przygnębieni i smutni. Twarze rozjaśniał im szeroki uśmiech. Razem z nimi był ksiądz proboszcz Józef Polak. Przyniósł ze sobą do szpitala relikwie św. Szarbela...

Ksiądz wraz z obecnymi odmówił modlitwę do św. Szarbela. Następnie podał chorej do ucałowania relikwiarz. – Już w trakcie modlitwy nie czułam bólu – wyznaje p. Barbara. – Stałam się bardziej przytomna. Kiedy ucałowałam kości św. Szarbela, nie myślałam, czy to będzie uzdrowienie – ja byłam tego pewna. Nie mam pojęcia, skąd się wzięła ta pewność.

Święty kontra bakterie

– Gdy wchodziłem do szpitala – opowiada ks. Polak – wiedziałem, że na oddziale jest jakieś zakażenie. Podałem p. Barbarze relikwiarz do ucałowania. Zobaczyła to pielęgniarka. Wyjęła mi relikwiarz z ręki, spryskała go jakimś środkiem i włożyła pod wodę. „Co pani robi?” – zapytałem. „Muszę to zdezynfekować”. „Ale on nie jest wodoszczelny” – wyjaśniłem, nie wiedząc, że chodzi jej o to, by zewnętrzne bakterie się nie rozprzestrzeniały. To był koniec wizyty.

Następnego dnia rano okazało się, że na oddziale bakterii już nie było. To był kolejny „cud” św. Szarbela. Badania z krwi potwierdziły, że również chora nie ma w sobie bakterii. Lekarze w zdumieniu patrzyli na wyniki. Dla pewności powtórzyli badania.

– Byłam zdrowa – opowiada p. Barbara. – Powoli zaczęłam nabierać siły i radości życia. Cała moja rodzina i przyjaciele, którzy byli ze mną w czasie choroby, którzy wspierali mnie modlitwą i dobrym słowem, są wdzięczni św. Szarbelowi. Błogosławimy go za to, że się mną zajął, że uprosił dla mnie u Boga Wszechmogącego łaskę uzdrowienia. Bogu niech będą dzięki i św. Szarbelowi!

Wiara w orędownictwo

W parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu w trzecie piątki miesiąca o godz. 18 odprawiana jest Msza św. z modlitwą o uzdrowienie, następnie mają miejsce: adoracja, błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem, namaszczenie olejem św. Szarbela i ucałowanie relikwii świętego. Wielu ludzi przychodzi i prosi o jego wstawiennictwo. Św. Szarbel jest niezwykle skutecznym świętym, wyprasza wiele łask, pokazuje, że pomoc Boga dla ludzi, którzy się do Niego uciekają, może być realna. – Nie ma jednak żadnej gwarancji, że ten, kto przyjdzie do św. Szarbela, będzie natychmiast uzdrowiony – przyznaje ks. Józef Polak. – Czasami to działanie jest inne. Łaska Boża działa według Bożej optyki, a nie naszych ludzkich życzeń. Święci swoim orędownictwem mogą ludzi do Kościoła przyciągać i to czynią, także przez cuda. Wystarczy popatrzeć, jak wiele osób uczestniczy w Mszach św. z modlitwą o uzdrowienie.

* * *

Ojciec Szarbel Makhlouf

maronicki pustelnik i święty Kościoła katolickiego. Żył w XIX wieku w Libanie

23 lata swojego życia spędził w pustelni w Annaja. Tam też zmarł.

Po pogrzebie o. Szarbela miało miejsce zadziwiające zjawisko. Nad jego grobem pojawiła się niezwykła, jasna poświata, która utrzymywała się przez wiele tygodni. Łuna ta spowodowała, że do grobu pustelnika zaczęły przybywać co noc rzesze wiernych i ciekawskich. Gdy po kilku miesiącach zaintrygowane wydarzeniami władze klasztoru dokonały ekshumacji ciała o. Szarbela, okazało się, że jest ono w doskonałym stanie, zachowało elastyczność i temperaturę osoby żyjącej i wydzielało ciecz, którą świadkowie określali jako pot i krew. Po umyciu i przebraniu ciało o. Szarbela zostało złożone w drewnianej trumnie i umieszczone w klasztornej kaplicy. Mimo usunięcia wnętrzności i osuszenia ciała zmarłego dalej sączyła się z niego substancja, która została uznana za relikwię. Różnymi sposobami próbowano powstrzymać wydzielanie płynu, ale bezskutecznie.

W ciągu 17 lat ciało pustelnika było 34 razy badane przez naukowców. Stwierdzili oni, że zachowuje się w nienaruszonym stanie i wydziela tajemniczy płyn dzięki interwencji samego Boga.

W 1965 r., pod koniec Soboru Watykańskiego II, o. Szarbel został beatyfikowany przez papieża Pawła VI, a 9 października 1977 r. – kanonizowany na Placu św. Piotra w Rzymie. Kilka miesięcy przed kanonizacją jego ciało zaczęło się wysuszać.

Od tej pory miliony pielgrzymów przybywają do grobu świętego, przy którym dokonują się cudowne uzdrowienia duszy i ciała oraz nawrócenia liczone w tysiącach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Portugalia: więźniowie pomogli w budowie gigantycznej szopki w Bradze

2019-12-13 19:19

mz (KAI/AE) / Braga

Więźniowie z zakładu karnego w Bradze w północno-zachodniej Portugalii pomogli przygotować jedną z największych w tym kraju żywych szopek w miejscowości Priscos. Na powierzchni ponad 30 tys. m kw. powstała tam scenografia z czasów narodzin Jezusa. Do 12 stycznia kilkuset statystów będzie przedstawiało sceny biblijne. Współodpowiedzialny za budowę szopki ks. João Torres powiedział, że w pracach przy budowie 90 scen uczestniczyło łącznie ponad 40 więźniów.

Ks. Jerzy Uchman

Priscos jest jednym z etapów szlaku bożonarodzeniowych żłóbków, do których odwiedzenia co roku zachęca archidiecezja Bragi. Na trasie zwiedzający mogą zobaczyć m.in. szopkę w tamtejszej katedrze, w muzeum Piusa XII, a także w kilkunastu parafiach miasta i okolicznych miejscowości.

Oryginalny projekt w Priscos ruszył po raz pierwszy jako owoc wystosowanego w 2006 r. przez portugalskich biskupów apelu, aby w okresie Adwentu i Bożego Narodzenia bardziej eksponować postać Dzieciątka Jezus.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem