Reklama

Pro i contra

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Atak "Wyborczej" na abp. Michalika

Organ Adama Michnika - Gazeta Wyborcza od dawna uprawia dość szczególną politykę "kościelną". Jej redaktor naczelny, konsekwentnie próbuje jak najsilniej oddziaływać na Kościół, odpowiednio "ustawiać go" i dzielić... To Gazeta Wyborcza od lat jest organem prasowym najdonośniej, najbardziej krzykliwie propagującym rzekomy podział na Kościół "otwarty" i "zamknięty", Kościół "europejski" i "zaściankowy" etc. Rozlicznym atakom na część hierarchów, w tym m.in. niejednokrotnie ponawianym atakom na przewodniczącego Episkopatu Polski - Prymasa Józefa Glempa i zastępcę przewodniczącego Episkopatu - abp. Józefa Michalika, towarzyszyły perfidne próby przeciwstawiania im paru innych hierarchów kościelnych jako rzekomo bardziej "otwartych", "europejskich" etc. Częstokroć te próby mieszania się w życie Kościoła ze strony Wyborczej przybierają wręcz histeryczny charakter. Tak jak to się stało po ostatnich wyborach władz Episkopatu, gdy redakcja Wyborczej uznała, że Episkopat znowu postąpił "niewłaściwie" (tj. wbrew intencjom Michnika), wybierając na swego przewodniczącego i wiceprzewodniczącego właśnie kard. Józefa Glempa i abp. Józefa Michalika. Ktoś kiedyś złośliwie zauważył, że Michnik, tak megalomańsko marzący o swych wpływach na Kościół, byłby w pełni usatysfakcjonowany dopiero wtedy, gdyby papieżem został Bronisław Geremek. Na nieszczęście dla niego jednak tej satysfakcji akurat nigdy się nie doczeka.
Mentorskie i, powiedziałbym, dość bezczelne wtrącanie się w sprawy Kościoła ze strony Gazety Wyborczej idzie w parze z bardzo obłudnym, pełnym faryzeizmu stosunkiem do osoby samego wielkiego Papieża-Polaka. Częstokroć w tych samych artykułach Wyborczej obok pochwał pod adresem Papieża zamieszcza się starannie zamaskowane złośliwe "szpile", oskarża się Papieża w mniej lub bardziej zawoalowany sposób o to, że jest zachowawczy, konserwatywny, blokujący przemiany w Kościele, nacjonalistyczny etc. Parę lat temu sam zastępca redaktora naczelnego Wyborczej - Piotr Pacewicz posunął się do insynuacji, że Jan Paweł II jest nadmiernie etnocentryczno-polski, niemal nacjonalistyczny. Starannie zawoalowanym w tekstach ukłuciom pod adresem Papieża towarzyszą dużo ostrzejsze artykuły-napaści przeciwko tym polskim dostojnikom Kościoła, którzy znani są ze szczególnie licznych i stanowczych wystąpień w obronie wiary i wartości chrześcijańskich czy polskiego patriotyzmu. Od dawna jednym z głównych obiektów tych personalnych ataków Wyborczej jest abp Józef Michalik. Jak się zdaje, jego ciągła, cotygodniowa obecność na łamach Niedzieli z tekstami o tak jednoznacznej wymowie (m.in. o manipulacjach w mediach, rozmiarach zatruwania ich kłamstwami) tym mocniej irytuje Gazetę Wyborczą, "prowokując ją" do prasowych napaści przeciw Księdzu Arcybiskupowi. Wyrazem tego jest tekst Marka Beylina Bliźni inaczej, publikowany w Gazecie Wyborczej z 30 sierpnia br.
Nieprzypadkowo zadanie przypuszczenia frontalnego ataku na postać i poglądy abp. Józefa Michalika powierzono akurat Markowi Beylinowi, od dawna znanemu z dość szczególnej tendencyjności. Niejednokrotnie z werwą atakował on ludzi o niepodważalnych wysokich standardach moralnych i ideowych, tym chętniej za to wybraniając najbardziej nawet skompromitowane środowiska postkomunistów. To Beylin w swoim czasie był autorem jednego z najbardziej kompromitujących Wyborczą artykułów - wielkiego, tasiemcowego tekstu w obronie stalinowskich katów, w tym prokurator Wolińskiej, sprawczyni bezprawnego uwięzienia bohaterskiego generała "Nila" - Fieldorfa, które doprowadziło w efekcie do sądowego mordu na nim.
Główna część ataku skierowanego przez Beylina przeciw abp. Michalikowi koncentruje się na tym, iż Ksiądz Arcybiskup nie potrafi jakoby odpowiednio ocenić homoseksualistów, że traktuje ich jako ludzi "pogubionych moralnie". Według Beylina, abp Michalik jakoby odnosi się do homoseksualistów z irytacją, nie traktuje ich jako równorzędnych bliźnich, widzi w nich "bliźnich inaczej". Abp Michalik nigdzie nie głosił tezy wyrażającej wątpliwości co do tego, że homoseksualiści są naszymi bliźnimi. Każdy wie, że zgodnie z nauką chrześcijańską, naszymi bliźnimi są wszyscy ludzie na świecie, dobrzy i źli, mądrzy i głupi, ludzie wszystkich orientacji seksualnych, a więc także i homoseksualiści, pedofile, zoofile, ekshibicjoniści, nekrofile, sadyści i masochiści. Tyle tylko, że miłość bliźniego, którą duchowni i wierni wyrażają na co dzień, nie może oznaczać obojętności wobec względów moralnych czy skrajnie bezkrytycznego podejścia - jak sugerowałby Beylin. Kościół nie może pogodzić się z próbami agresywnego, triumfalistycznego manifestowania orientacji homoseksualnej, jak to robiono ostatnio w czasie osławionych manifestacji homoseksualnych w Rzymie, akurat w czasie wielkiej pielgrzymki wiernych z Polski do Wiecznego Miasta. Niejednokrotnie podczas parad homoseksualistów (m.in. w Berlinie) dochodziło do pozbawionych jakiejkolwiek klasy agresywnych manifestacji niechęci do Kościoła katolickiego i Ojca Świętego - o czym jakoś " dziwnie" zapomina Beylin. Warto przy okazji zwrócić uwagę na fakt, z jaką wytrwałością różne środowiska lewicowe od dawna próbują pozyskać dla siebie poparcie gejów i lesbijek, manifestując swą rolę jako hałaśliwych protektorów mniejszości seksualnych. Przypomnijmy, że już w dobie jaruzelszczyzny głównym opiekunem homoseksualistów był znany z lewicowości i... niechęci do Kościoła poseł Mikołaj Kozakiewicz. To on żarliwie interweniował z poparciem dla homoseksualistów m.in. u gen. Czesława Kiszczaka i Józefa Czyrka. Homoseksualiści znaleźli wówczas oparcie w PRON-ie, założyli sekcję Klubu Młodego PRON-owca. W 1995 r. na wniosek mało znanego posła SLD Marka Rojszyka zgłoszono nawet w Sejmie projekt specjalnego zapisu "chroniącego homoseksualistów". Nie udało się go jednak przeforsować, gdyż przeciwnicy takiego zapisu dość skutecznie go ośmieszyli, zadając pytanie: "Czy stosunki ze zwierzętami, zwłokami też będą chronione?" (por. P. Zaremba, Czy gejów wyróżnić, Życie Warszawy z 12 kwietnia 1995 r.). Nieprzypadkowo również właśnie lewicowe czasopisma i dzienniki "wyróżniły się" tekstami skrajnie idealizującymi, wręcz reklamującymi homoseksualizm i miłość lesbijską. Warto przypomnieć w tym kontekście m.in. publikowane na łamach Gazety Wyborczej teksty Gej znaczy wesoły - Magazyn Gazety Wyborczej z 11 czerwca 1993 r., Zapraszam do życia kobiety - Magazyn Gazety Wyborczej z 27 maja 1994 r., etc.). Można było tam przeczytać przeróżne androny na temat szczególnych jakoby walorów homoseksualistów - vide opinię: "Czy pani nie zastanawia, że najwybitniejsi ludzie na świecie to homoseksualiści? Albo biseksualiści?".
Nie oparta na faktach skłonność do akcentowania cechujących jakoby homoseksualistów jako zbiorowości szczególnych walorów umysłowych etc. szła w parze w Wyborczej z wyraźnym przemilczeniem patologicznych zachowań części homoseksualistów. Wśród homoseksualistów - jest to rzeczą naturalną - bywały zarówno osoby bardzo uzdolnione intelektualnie, jak i ograniczone. Bywały osoby bardzo otwarte w spojrzeniu na innych ludzi i bywali wyraziciele postaw skrajnie fanatycznych i głupich, kolaboranckich, szowinistycznych czy rasistowskich. By przypomnieć choćby postać tak mocno afirmującego swą orientację homoseksualną pisarza Juliana Stryjkowskiego. Ten były współpracownik lwowskiej gadzinówki Czerwony Sztandar w 1945 r. "wyróżnił się" tekstami atakującymi rząd polski w Londynie jako "wilkołaczy pomiot", który należy wytępić. Uważając siebie za ofiarę rzekomego polskiego antysemityzmu, powiedział Marianowi Brandysowi wprost: "Nienawidzę tego kraju" (Polski - J.R.N.) (wg M. Brandysa: Dziennik 1972 - Warszawa 1996). Bywały i bywają wśród części homoseksualistów - jak wśród różnych zbiorowości ludzkich - także zachowania skrajnie agresywne i patologiczne, o czym akurat lubią milczeć lewicowe publikatory. Zwracał na to uwagę nadkomisarz Andrzej Kapka, od 20 lat pracujący w Komendzie Policji w Krakowie, akcentując, iż: "Gejem bardzo rzadko zostaje się ze względów genetycznych. Większość wywodzi się z tych, którzy zostali w młodym wieku uwiedzeni". Wśród prostytutek homoseksualnych jest sporo nosicieli zarażających innych AIDS, z całą świadomością tak niebezpiecznych skutków swego postępowania wobec bliźnich. Coraz większe rozmiary przybiera prostytucja homoseksualna, zwłaszcza prostytucja młodych, której sprzyja ubożenie dużej części społeczeństwa i skrajna liberalizacja norm obyczajowych. Panegiryczni, lewicowi propagatorzy homoseksualnej orientacji dziwnie milczą o prostym fakcie, wskazującym, że zaznacza się ona wbrew naturze. Gdyby bowiem całkowicie zwyciężyła wśród populacji świata, oznaczałoby to zarazem zakończenie przyrostu naturalnego ludności i wymarcie całej ludzkości.
Atakujący abp. Michalika Marek Beylin zarzuca mu niedocenienie roli wielu niewierzących intelektualistów, którzy zaangażowali się w czasach totalitarnych w obronę praw człowieka. Abp Józef Michalik nigdzie nie przeczył temu w swoich tekstach, jak wyraźnie sugeruje między wierszami Beylin. W wystąpieniach przeciw komunistycznemu totalitaryzmowi brały udział różne środowiska. Tyle tylko, że najpierw przez wiele lat były to niemal wyłącznie środowiska ludzi wierzących. A ten fakt właśnie jakoś dziwnie przemilcza Beylin. To głównie środowiska ludzi wierzących ulegały prześladowaniom ze strony komunistów w pierwszych dziesięcioleciach po 1945 r., prześladowaniom, którym na ogół towarzyszyła całkowita obojętność intelektualistów laickich. Niejednokrotnie wielu z nich - tak jak Leszek Kołakowski - otwarcie uczestniczyło nawet w nagonce na Kościół i wiarę (por. na ten temat mój tekst "Autorytety" w Polsce, Encyklopedia Białych Plam, Radom 2000, s. 136-137). Przeważająca część intelektualistów laickich, i to głośnych, jak Kołakowski, Brus, Bauman etc., na długo przedtem, zanim zaczęła bronić praw człowieka, wspierała stalinizację polskiej nauki, o czym "dziwnie" lubią milczeć Marek Beylin i jego koledzy z Wyborczej. Marek Beylin znany jest z tego, że 25 marca 1996 r. gwałtownie zaatakował na łamach Wyborczej ówczesnego prezesa Sądu Najwyższego Adama Strzembosza za proste przypomnienie, że dziś tak bezkrytycznie wybielany ekonomista Włodzimierz Brus należał w swoim czasie do najbardziej skompromitowanych propagandystów PRL-u, którzy za swą rolę w totalitaryzacji kraju w dobie stalinowskiej powinni być pozbawieni przyznanych im bezprawnie tytułów i stopni naukowych. Warto przypomnieć, że obecny naczelny Wyborczej - Adam Michnik pisał w książce Kościół, lewica, dialog (Paryż 1977, s. 31) o swoim środowisku lewicy laickiej: "Popieraliśmy politykę represji, często okrutnych, widząc w niej drogę do ´nowego wspaniałego świata´, oskarżaliśmy Kościół o reakcyjność i wszystkie grzechy główne, nie bacząc na to, że w atmosferze totalitarnego zniewolenia Kościół bronił prawdy, godności i wolności człowieka". Na innej stronie tejże książki (s. 61) Michnik samokrytycznie oceniał swój udział w potępieniu listu biskupów polskich z 1965 r.: "w tym nieprzyzwoitym spektaklu sam wziąłem udział i na samo wspomnienie rumienię się ze wstydu. Wstydzę się swojej głupoty". Przypominając udział części laickich intelektualistów w obronie praw człowieka w latach 70. i 80., warto przypomnieć również, że w owym czasie ogromna część z nich afirmowała swe bardzo gorące poparcie dla Kościoła. Niektórzy deklarowali nawet - jak Andrzej Szczypiorski - swe "nawrócenie". Później, już po roku 1989, miało się okazać, że dla niemałej części tych intelektualistów zbliżenie do Kościoła było wyłącznie aktem czysto instrumentalnym, a po 1989 r. dołączyli się do nagonki przeciw Kościołowi. Przypomnę tu, z jaką goryczą pisał o tym duszpasterz środowisk twórczych - ks. Wiesław Niewęgłowski na łamach Rzeczpospolitej z 8-9 lutego 1992 r.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2000-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kard. Ryś podczas Światowego Apostolskiego Kongresu Miłosierdzia: Kościół, który nie przyjmuje Bożego miłosierdzia, nie jest zdolny przekazywać go światu

2026-06-08 13:15

[ TEMATY ]

Wilno

Boże Miłosierdzie

kardynał Grzegorz Ryś

Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach

– Pierwszą pamięcią, jakiej jako Kościół potrzebujemy, jest świadomość miłosierdzia, które sami otrzymaliśmy. (…) Dopiero wtedy, gdy o tym wiemy i gdy nieustannie na nowo tego doświadczamy, jesteśmy zdolni wyjść do innych i dzielić się z nimi Bożym miłosierdziem – mówił kard. Grzegorz Ryś podczas Światowego Apostolskiego Kongresu Miłosierdzia w Wilnie. W czasie spotkania metropolita krakowski przekazał dla Wilna Dzwon Nadziei – dar Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach.

Na początku kardynał mówił o Dzwonie Nadziei, który przekazał w poniedziałek rano jako dar Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie. Dzwon został pobłogosławiony w ostatnie Święto Miłosierdzia z myślą o mieście Wilnie. Jest to już osiemnasty Dzwon Nadziei: pierwsze trzy powstały w 2020 roku i trafiły do Krakowa, na Filipiny oraz do Brazylii. Od tamtego czasu kolejne dzwony przygotowywane są po to, aby na całym świecie tworzyć sieć nadziei. Kard. Grzegorz Ryś zaprosił metropolitę wileńskiego abp Gintarasa Grušasa, do wspólnego uderzenia w Dzwon Nadziei, którego dźwięk przekazuje nadzieję uczestnikom kongresu.
CZYTAJ DALEJ

Rośnie tragiczny bilans ofiar trzęsienia ziemi na Filipinach

2026-06-08 21:55

[ TEMATY ]

trzęsienie ziemi

Vatican News

Potężne trzęsienie ziemi o magnitudzie 7,8, które nawiedziło wczesnym rankiem 8 czerwca 2026 r. wyspę Mindanao na południu Filipiny, spowodowało wiele ofiar. Według najnowszych danych władz zginęły co najmniej 32 osoby, a ponad 134 zostały ranne. Największe zniszczenia odnotowano w regionie Soccsksargen oraz w prowincji Davao Occidental.

Wstrząs, którego epicentrum znajdowało się na morzu u południowych wybrzeży kraju, doprowadził do zawalenia się wielu budynków, uszkodzeń infrastruktury oraz przerw w dostawach energii elektrycznej na dotkniętych terenach.
CZYTAJ DALEJ

Rośnie tragiczny bilans ofiar trzęsienia ziemi na Filipinach

2026-06-08 21:55

[ TEMATY ]

trzęsienie ziemi

Vatican News

Potężne trzęsienie ziemi o magnitudzie 7,8, które nawiedziło wczesnym rankiem 8 czerwca 2026 r. wyspę Mindanao na południu Filipiny, spowodowało wiele ofiar. Według najnowszych danych władz zginęły co najmniej 32 osoby, a ponad 134 zostały ranne. Największe zniszczenia odnotowano w regionie Soccsksargen oraz w prowincji Davao Occidental.

Wstrząs, którego epicentrum znajdowało się na morzu u południowych wybrzeży kraju, doprowadził do zawalenia się wielu budynków, uszkodzeń infrastruktury oraz przerw w dostawach energii elektrycznej na dotkniętych terenach.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję