Reklama

Bł. Edmund Bojanowski wzorem na nowe tysiąclecie

Niedziela Ogólnopolska 24/2001

Uściślenie tematu na tle czytań mszalnych

Wszystkie trzy czytania mszalne, które słyszeliśmy, zachęcają nas do miłości bliźniego. W pierwszym (Syr 4, 1-2.4.8-10) autor Księgi Syracha wzywa do pomocy potrzebującym: "Nie odmawiaj biedakowi rzeczy niezbędnych (...). Nie odpychaj żebrzącego w strapieniu, a od ubogiego nie odwracaj swej twarzy! (...) Nakłoń ucha swego biednemu (...)" . W drugim (1 J 4, 7-8.10-13) św. Jan nalega: "Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga (...)". W Ewangelii świętej ( Mk 9, 33-37) Pan Jezus zwraca uwagę na dzieci: "Kto przyjmuje jedno z tych dzieci w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, nie przyjmuje Mnie, lecz Tego, który Mnie posłał".
Tętnią życiem te czytania, gdy wspominamy dzisiaj Edmunda Bojanowskiego, mając żywo przed oczyma jego beatyfikację dokonaną w Warszawie przed dwoma laty (13 czerwca 1999) oraz wspominając jeszcze 150. rocznicę założenia przez niego Zgromadzenia Sióstr Służebniczek ( 3 maja 1850), a także zbliżającą się 130. rocznicę jego śmierci ( 7 sierpnia 1871). Tętnią życiem wspomniane czytania, bo Bojanowski okazał się właśnie świetlanym przykładem realizacji tejże miłości bliźniego. Miłości względem chorych, potrzebujących, ubogich, a w sposób szczególny względem dzieci, którym poświęcił najwięcej uwagi. Miłości czynnej, miłości na co dzień.
Nie chcę jednak dziś o tym mówić, gdyż jest to dobrze znane wszystkim tutaj obecnym, wszystkim, którym bliska jest postać Błogosławionego Edmunda. Jego życie i działalność bowiem charakteryzują właśnie niezliczone czyny miłosierdzia. Dlatego stał się on inspiratorem i patronem wielu instytucji i dzieł dobroczynnych.
Chcę natomiast zastanowić się nad tym, co było źródłem tej jego pasjonującej miłości bliźniego.

Zjednoczenie z Bogiem źródłem prężnej miłości bliźniego

szukając odpowiedzi na to pytanie, pewną wskazówkę znajduję u św. Jana w dzisiejszym drugim czytaniu, gdy mówi: "miłujmy się wzajemnie, bo miłość jest z Boga (...), bo Bóg jest miłością". Miłość jest z Boga!
Nietrudno dostrzec, że i u Bojanowskiego tym źródłem wielkiej miłości bliźniego był jego nieustanny kontakt z Bogiem, jego żarliwa modlitwa. W rzeczywistości Bóg jawił mu się przede wszystkim jako miłość. Wywierał na nim wielkie wrażenie ogrom miłosierdzia Bożego, które jest nieustannym wezwaniem do wzajemności, zwłaszcza poprzez miłość wobec Chrystusa przychodzącego do nas w postaci człowieka potrzebującego.
Jak zeznali świadkowie, już we wczesnej młodości Edmund modlił się żarliwie. Czytając jego dziennik, jego listy, to, co o nim napisali inni, i zeznania świadków w procesie beatyfikacyjnym, dostrzegamy jego nieustanne zjednoczenie z Bogiem, stawianie się w Jego obecności, szukanie samotności, by się modlić. Ta jego modlitwa była bardzo prosta, naturalna, była serdeczną rozmową z kochającym Ojcem. Duch modlitwy przenikał całe jego życie i całą jego bogatą działalność. Do tej nieustannej modlitwy wzywał członkinie założonego przez siebie Zgromadzenia.
Jest wzruszający fakt, jak Bojanowski codziennie szedł na Mszę św. z Grabonoga do Gostynia odległego o około trzy kilometry, mimo niepogody (deszczu, silnego wiatru, burzy, zawieruchy śnieżnej, lodu, błota itd.) oraz słabego zdrowia, zwłaszcza bólu w klatce piersiowej, który nieustannie się wzmacniał. Szedł zwykle pieszo. Niejednokrotnie grzązł po kolana w śniegu i docierał do kościoła zadyszany, spocony, w przemoczonym obuwiu. Szedł, by posilić się Bogiem.
Radością dla niego były niedziele i święta, kiedy to zostawał i na drugiej Mszy św. czy Nieszporach. Zdarzało się, że znaczną część dnia przebywał w kościele, gdyż tak bardzo "czuł potrzebę rozmowy z Chrystusem".
W tym życiu modlitwy, zjednoczenia z Bogiem, ogromną rolę odgrywała cotygodniowa spowiedź. Z jego dziennika wynika, ile radości i równocześnie ukojenia oraz duchowej mocy dawała mu każda spowiedź.
Często przystępował do Komunii św., co w owym czasie nie było rzeczą zwykłą. Eucharystia pociągała go w sposób wyjątkowy. Dużo czasu poświęcał adoracji Chrystusa obecnego w Najświętszym Sakramencie. W czasie oktawy Bożego Ciała szedł dwa razy dziennie do kościoła, uczestniczył w procesjach, spędzał wiele godzin na modlitwie.
Można by jeszcze dużo mówić na temat jego modlitwy i łączności z Bogiem, ale jakże tutaj, w tej Maryjnej Stolicy naszego Narodu, nie wspomnieć jeszcze przynajmniej nabożeństwa Edmunda Bojanowskiego do Matki Najświętszej. Jego życie rozegrało się między dwoma wielkimi sanktuariami Wielkopolski. Urodził się niejako w cieniu Matki Bożej Bolesnej na Świętej Górze w Gostyniu, gdzie został w dzieciństwie cudownie uzdrowiony, a zmarł przy sanktuarium maryjnym w Górce Duchownej. Oba sanktuaria odegrały wielką rolę w jego życiu. Ogłoszenie dogmatu o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny wzbudziło w nim entuzjazm do tego stopnia, że cały dzień spędził w kościele, modląc się do Maryi i za Jej przyczyną. Błogosławiony Edmund należał do Bractwa Różańcowego, nosił szkaplerz i go propagował, uczęszczał i organizował różne nabożeństwa maryjne, pielgrzymki do sanktuariów maryjnych, Niepokalanemu Poczęciu Najświętszej Maryi Panny poświęcił założone przez siebie zgromadzenie zakonne, ważne momenty swego życia łączył ze świętami maryjnymi.
To bogate życie modlitwy Edmunda Bojanowskiego wypływało także z jego głębokiego przekonania, że w realizacji swoich zamierzeń nie może liczyć tylko na własne siły, ale przede wszystkim na łaskę, na pomoc Bożą.

Reklama

Bojanowski wzorem na trzecie tysiąclecie

Dlaczego pragnąłem dzisiaj podkreślić, w perspektywie osobistej świętości Edumnda Bojanowskiego, rolę modlitwy i zjednoczenia z Bogiem jako źródła całej jego dobroczynnej prężności?
Motyw jest bardzo prosty. Ojciec Święty, jak wiemy, na zakończenie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 wydał list apostolski Novo millennio ineunte ("Na początku nowego tysiąclecia"), w którym zakreślił program duszpasterski na trzecie tysiąclecie. W tym programie, wśród priorytetów, na pierwszym miejscu postawił właśnie podporządkowanie wszystkiego nadrzędnej idei prowadzenia do świętości, do zjednoczenia z Bogiem, gdyż - jak uczy Sobór - wszyscy są powołani do świętości. Świętość jest zadaniem, któremu powinno być podporządkowane całe życie każdego chrześcijanina (por. nn. 30-31).
Podłożem tej świętości - zaznacza Papież - jest przede wszystkim modlitwa, która łącząc nas z Bogiem, jest źródłem siły do życia naprawdę chrześcijańskiego (por. n. 32). Ona, "otwierając serce na miłość Bożą, otwiera je także na miłość do braci i daje nam zdolność kształtowania historii wedle zamysłu Bożego" (n. 33) . Toteż nawołuje Ojciec Święty: "Trzeba zatem, aby wychowanie do modlitwy stało się w pewien sposób kluczowym elementem wszelkich programów duszpasterskich (...). Jest bardzo wskazane, aby nie tylko we wspólnotach zakonnych, ale także w społecznościach parafialnych bardziej starano się tworzyć klimat przesiąknięty modlitwą"(n. 34) .
W tej modlitwie - kontynuuje Ojciec Święty - "jak najwięcej uwagi należy (...) poświęcić liturgii (...) przywiązując szczególne znaczenie do Eucharystii niedzielnej i do samej niedzieli, przeżywanej jako specjalny dzień wiary, dzień zmartwychwstania Pana i daru Ducha Świętego (...)" (n. 35). "(...) udział w Eucharystii powinien naprawdę być dla każdego ochrzczonego sercem niedzieli" (n. 36).
W tej perspektywie Jan Paweł II zachęca gorąco do korzystania z sakramentu pojednania, tzn. do odkrywania oblicza Chrystusa miłosiernego także poprzez sakrament pojednania, który jest jednym z najcenniejszych darów Bożych (por. n. 37).
Mając to przed oczyma, Następca Piotra zauważa, że przeznaczając odpowiednią przestrzeń w naszym życiu na modlitwę, stosujemy kluczową zasadę chrześcijańskiego życia: zasadę pierwszeństwa łaski. By nasze życie chrześcijańskie było owocne, nie możemy liczyć tylko na nasze siły, ale przede wszystkim na pomoc łaski Bożej. Pan Jezus bowiem wyraźnie powiedział: "beze Mnie nic nie możecie uczynić" (por. n. 38).
Po tym spostrzeżeniu Papież pisze: "Na początku nowego tysiąclecia pozwólcie Następcy Piotra wezwać cały Kościół do takiego aktu wiary, który wyrazi się przez odnowę życia modlitewnego" (n. 38).
Wymienione priorytety wskazane przez Ojca Świętego w liście apostolskim Tertio millennio ineunte to właśnie te, które - jak wynika z powyższego - w sposób wyrazisty uskuteczniał w swoim życiu i działalności Edmund Bojanowski, toteż jest On jakimś wymownym wzorem w realizacji programu wyznaczonego przez Jana Pawła II na nowe tysiąclecie.

Zakończenie

Niech to dzisiejsze spotkanie eucharystyczne - w którym mamy przed oczyma z jednej strony priorytety uwypuklone przez Ojca Świętego na nowe tysiąclecie, a z drugiej przykład Edmunda Bojanowskiego, jego modlitewne zjednoczenie z Bogiem - umocni w nas dążność do pogłębienia życia modlitwy, zjednoczenia z Bogiem, aby nasze życie było naprawdę owocne w perspektywie czynienia dobra, w perspektywie świętości i życia wiecznego.
Świat dzisiejszy, w którym tyle roztargnienia i pokus, w którym tyle zła, potrzebuje bardziej niż czegokolwiek innego właśnie modlitwy.
A Ty, Pani Częstochowska, Królowo Polski, która rozmodliłaś wielu naszych rodaków i nie tylko rodaków, ucz nas modlitwy, ucz rozmowy z Bogiem, jak i uczyłaś Edmunda Bojanowskiego.
Amen.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Droga Krzyżowa dla dzieci

Niedziela zamojsko-lubaczowska 12/2003

Bożena Sztajner/Niedziela

Stacja I
Pan Jezus na śmierć skazany

Mimo tego, że wiedział, jakie cierpienie będzie musiał znieść, nie sprzeciwiał się. Nie powiedział ani słowa, nie krzyczał, ale przyjął z pokorą wyrok skazujący.
Gdy ktoś nam dokucza, przezywa, czyni uszczypliwe uwagi, czy potrafimy jak Jezus przyjąć je z pokorą?
Właśnie to milczenie ofiarować możemy Panu Jezusowi za ból i krzywdy, które Go spotkały, aby zbawić każdego człowieka.

Stacja II
Pan Jezus bierze krzyż na swoje ramiona

Ten ciężki krzyż, który Jezus wziął na swe ramiona, to były nasze grzechy.
Jak często boimy się sytuacji, w które musimy włożyć trochę wysiłku? Przecież to, co teraz wydaje nam się bardzo trudne i niewykonalne, jest czymś zupełnie błahym, w porównaniu z tym, co przydarzyło się Jezusowi.
Jezus uczy, aby każdy z nas nie bał się trudności, jakie napotykamy na swej życiowej drodze, a gdy przyjdzie chwila zwątpienia, niech Jego osoba będzie przykładem we wzrastaniu w wierze.

Stacja III
Pan Jezus upada pod krzyżem po raz pierwszy

Upadek Jezusa to doskonała lekcja dla każdego z nas. Bardzo Go bolało, lecz czy żalił się komukolwiek? Nie. Cierpiał w osamotnieniu, bo nie było nikogo, kto mógłby mu pomóc.
Gdy upadniemy, bierzmy przykład z Pana Jezusa. Nie użalajmy się nad sobą, On tego nie chce. Przez naszą dzielność okazujemy, jak wiele nauczył nas Jego upadek pod krzyżem.

Stacja IV
Pan Jezus spotyka swoją Matkę

Jak bardzo musiała cierpieć Maryja, Matka Jezusa? Rodzicom największy ból sprawia widok dziecka, kiedy jest w potrzebie, a oni nie są wstanie mu pomóc. Tak właśnie czuła się Maryja.
Powinniśmy wspierać swoich rodziców duchowo oraz pomagać im fizycznie. Maryja byłaby z nas wtedy na pewno bardzo dumna.

Stacja V
Szymon Cyrenejczyk pomaga dźwigać krzyż

Gdy Jezus potrzebował pomocy, zjawił się zupełnie nieznany człowiek imieniem Szymon, który pochodził z Cyreny. On jeden miał odwagę wyrwać się z tłumu, by pomóc zmęczonemu Jezusowi.
W obecnym świecie my także możemy mu pomagać. Powinniśmy mniej narzekać na życie, nie bądźmy ciągle niezadowoleni, gdyż nasz smutek na pewno rani Jezusa.

Stacja VI
Weronika ociera twarz Jezusowi

Odważna kobieta Weronika otarła chustą zmęczoną twarz Jezusa. Był to gest miłości wobec bliźniego będącego w potrzebie. Na jej chuście pojawiło się wtedy odbicie Pana. Było to podziękowanie za jej odwagę i dobroć.
Zdarza się, że ludzie opuszczeni przez wszystkich wymagają naszej troski. Jeżeli pomożemy takiej osobie, staniemy wtedy w obronie Jezusa. Otrzemy mu twarz tak, jak zrobiła to Weronika.

Stacja VII
Pan Jezus upada pod krzyżem po raz drugi

Jezus znów upadł.
Nasze grzechy są tak ciężkie, że nawet Jemu trudno je unieść. Zanim zrobimy coś niedobrego, zastanówmy się najpierw. Złe uczynki chłoszczą Jezusa jak bicze. Czy chcemy skazywać Go na nowo na tak bolesną mękę?

Stacja VII
Pan Jezus pociesza płaczące niewiasty

Kobiety z Jerozolimy litują się nad Jezusem. On jednak nie pozwala im cierpieć razem z sobą.
Nawet gdy jest nam smutno, duchowo czujemy się źle, nie pozwólmy, by inni ludzie cierpieli obok nas.

Stacja IX
Pan Jezus upada pod krzyżem po raz trzeci

Jezus upadł już trzeci raz. Dlaczego Ci ludzie są tak podli i nieczuli? Czy nie widzą, jaki ból odczuwa Pan Jezus?
Nigdy nie przechodźmy obojętnie obok ludzi cierpiących. Każdy gest pomocy skierowany do bliźniego ma ogromne znaczenie, nie tylko dla nich samych, ale także dla Jezusa.

Stacja X
Pan Jezus z szat obnażony

Jezus nie ma już nic, nawet ubrania.
Pozbawili Go wszystkiego. Jeżeli pomożemy komuś biednemu, podzielimy się z nim tym, co mamy, to tak jakbyśmy dzielili się z Panem Jezusem, jakbyśmy odziewali Go na nowo, podawali mu pomocną dłoń naszymi dobrymi uczynkami.

Stacja XI
Pan Jezus do krzyża przybity

Było Mu wtedy bardzo ciężko. Ręce i nogi przybite gwoździami, to było bolesne. Jak wiele Jezus musiał znieść? Ile katuszy i cierpienia przysporzyło Mu ludzkie okrucieństwo.
Skazaliśmy Go na tak marny los... Wiemy, co przeżywał wtedy Jezus, dlatego dziś, nie możemy martwić się i użalać się z powodu błahych problemów. Powinniśmy dzielnie znosić każdy ból. Jezus cierpiał o wiele bardziej.

Stacja XII
Pan Jezus umiera na krzyżu

Śmierć Jezusa na krzyżu była straszna: zrobiło się nagle bardzo ciemno, świat pogrążony był w smutku. Pan umarł za nas na krzyżu.
Powinniśmy dziękować Mu za to i nie dopuścić do tego, by szatan kusił nas do popełniania złych czynów. Zasmucamy takim postępowaniem Jezusa.

Stacja XIII
Pan Jezus zdjęty z krzyża

Cierpienie Jezusa dobiegło końca. Nie bolą Go już ręce, nogi. Ciało przestało krwawić.
Wielu z nas kocha Pana Jezusa tak, jak kochały Go najbliższe osoby. Nie zmieńmy tego uczucia, gdyż On tak samo nas kocha. Przecież umarł za nasze grzechy, za nasze zło..., za zło całego świata.

Stacja XIV
Pan Jezus złożony do grobu

Ciało Pana Jezusa jest już w grobie. Przestał nauczać i uzdrawiać. Leży w ciemnej jaskini zabezpieczonej ogromnym kamieniem.
Udowodnijmy Jezusowi, że jesteśmy z nim, że Go kochamy. Poprzez modlitwę podziękujmy Mu za wszystko. Za Jego śmierć, którą odkupił nasze grzechy.

Zakończenie

Jezu! Twoja Droga Krzyżowa nauczyła mnie iść przez życie, opierając się na pomocy innym. Twoja śmierć pomaga każdemu z nas nieść swój krzyż, w wierze i miłości do Ciebie. Amen.

Autorka rozważań jest uczennicą IV klasy Szkoły Podstawowej nr 6 w Zamościu

CZYTAJ DALEJ

Abp Ryś do rodzin: miejscem spotkania Jezusa jest wasz dom! - Arena Rodzin 2020

2020-02-29 11:14

[ TEMATY ]

Łódź

abp Grzegorz Ryś

Ewangelia

Arena Rodzin

ks. Paweł Kłys

Arena Rodzin 2020

- Jeśli chcecie, aby wasze bycie z Jezusem było trwałe, to miejscem tego spotkania dla was jest wasz dom! Wyjdź z grobów i wracaj do domu! To jest twoje powołanie, ja tam jestem z tobą! Wybierz to swoje powołanie jeszcze raz i idź, i opowiadaj o wszystkim, czego Pan dla ciebie dokonał. – mówił do rodzin arcybiskup Grzegorz Ryś.

W łódzkie Atlas Arenie zakończyła się tegoroczna Arena Rodzin, której tematem przewodnim stał się fragment z ewangelii świętego Marka opowiadający o uwolnieniu opętanego.

Pierwszym punktem dzisiejszego spotkania, była nauka walca angielskiego którą przeprowadzili Sara Kozłowska i Adam Kłuza – absolwenci Akademii Muzycznej w Łodzi na wydziale choreografii i tańca. Do dzięki nim, małżonkowie zgromadzeni na płcie areny mogli wspólnie zatańczyć, a następnie obejrzeć taniec przygotowany przez artystów.

Arena Rodzi to czas, kiedy małżonkowie dzielą się swoim doświadczeniem życiowym, dlatego też na tegorocznej Arenie nie mogło zabraknąć świadectw. Swoim doświadczeniem życia małżeńskiego podzielili się Monika i Marcin Gomułka oraz Agnieszka i Kamil Wójcik.

- Dla mnie Arena Rodzin jest takim spotkaniem z Panem Bogiem, ale i z innymi rodzinami. Tutaj jest możliwość, by się pomodlić oraz skorzystać z modlitwy wstawienniczej. Arena jest także takim miejscem gdzie możemy być z naszym maluszkiem, bez problemu, gdy się nagle rozpłacze, czy będzie hałasował. Wiemy, że tu będzie to akceptowalne. – mówią Żaneta i Tomasz Szewczyk – uczestnicy Areny Rodzin.

Wyjątkowym momentem spotkania była małżeńska procesja z ewangeliarzem, który na scenę – przez całą długość areny - przynieśli Katarzyna i Wawrzyniec Michalakowie. Oni także odczytali tekst ewangelii.

W słowie skierowanym do rodzin łódzki pasterz powiedział między innymi - Nie wystarczy chodzić do Kościoła. Kościół trzeba tworzyć, trzeba wziąć za Niego odpowiedzialność. Nie pytajcie się: do jakiego Kościoła chodzicie? Zapytajcie: jaki Kościół tworzycie? Jaki budujecie? Nie może być tak, że nasze bycie z Jezusem jest od przypadku, do przypadku. Od chwili do chwili. – Chcę być z Tobą! – powiedział uwolniony przez Jezusa opętany! – zauważył arcybiskup.

Nawiązując do tekstu o uwolnieniu opętanego arcybiskup łódzki zaznaczył - chcę ci dziś powiedzieć, w imieniu Kościoła, że Jezus jest w stanie Cię wyprostować nawet, jeśli jesteś pochyłym drzewem. Jezus jest w stanie urodzić cię na nowo. Jest mocniejszy niż cała twoja historia. Jest mocniejszy niż wszystkich kolejnych siedmiu i siedem tysięcy demonów. Jest mocniejszy i można to dzisiaj przeżyć. Zobaczyliśmy w tym człowieku niezwykłą przemianę, jak z opętanego staje się zdrowym. Jak z człowieka, który był nagi i poraniony, jest człowiekiem wolnym i zasłuchanym w Pana. Jest możliwa ta przemiana i za chwilę będzie możliwa w czasie adoracji Najświętszego Sakramentu, sakramentu pokuty i modlitwy wstawienniczej. – podkreślił abp Ryś.

Po katechezie arcybiskupa Grzegorza został wprowadzony Najświętszy Sakrament i rozpoczęła się Adoracja Najświętszego Sakramentu połączona ze spowiedzią świętą i modlitwą wstawienniczą.

- Arena Rodzin jest miejscem spotkania z żywą obecnością Chrystusa, gdzie możemy doświadczyć razem z mężem i dziećmi namacalnie, że On jest w naszym domu pomimo naszych trudności i trosk. Dziś w tym rozważaniu arcybiskupa Grzegorza dostałem takie zapewnienie, że czasami chciałbym uciec od tych trudności, od zgiełku, hałasu, który robią dzieci ale On mówi – jestem z tobą! To jest też czas oddania się Bogu na modlitwie i w adoracji – czego brakuje na co dzień w domu. – podkreśla Urszula Rusek.

- Dla mnie jest to okazja, by się troszeczkę odnowić, przemyśleć różne sprawy, przybliżyć się do Boga w moim małżeństwie, w mojej bliskości z moim mężem. To spotkanie mnie wzmacnia. Daje mi siłę na cały rok. Co roku czekam na to wydarzenie, aby znowu przyjść tu w poście, pomodlić się, wyspowiadać się i poczuć tego ducha jedności. Trzeba też zauważyć, że z roku na rok jest nas coraz więcej. - zauważa. Anna Łompieś.

Całość spotkania została zakończona błogosławieństwem Najświętszym Sakramentem, które zostało poprzedzone udzieleniem Komunii Świętej wszystkim obecnym na Arenie.

Arena Rodzin 2020 to drugie tego typu spotkanie skierowane do rodzin z archidiecezji łódzkiej. Jego pomysłodawcą jest metropolita łódzki ks. abp Grzegorz Ryś.

CZYTAJ DALEJ
Projekt Niedzieli na Wielki Post
#ODKUPIENI

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję