Reklama

Minął tydzień

Niedziela Ogólnopolska 1/2002

Dodaj nasz portal do preferowanych źródeł Google
Artykuły z niedziela.pl będą pojawiać się częściej w Twoich wynikach wyszukiwania

Szukać dowodów na istnienie Boga? Żaden z dowodów niczego nie dowodzi: istnieje lub nie, to zależy od sprawności dowodu, który w każdej chwili może być obalony. Dowieść trzeba, że istnienie Jego ma związek z moim istnieniem, tzn. dowieść, że we mnie jest la parte divine (część boska), że natura człowieka jest boska. Dlatego antropologia jest metodą teologii.
(Andrzej Kijowski)

Objawienie Pańskie dziś

Reklama

Uroczystość Trzech Króli to święto Objawienia Pańskiego. Brzmią w naszych uszach tak dobrze znane i tak głęboko wpisane w wyobraźnię słowa ewangelijnej perykopy o Mędrcach.
Po długim pielgrzymowaniu, pokonywaniu przeszkód dotarli wreszcie do miejsca, wierni znakowi, który ujrzeli, i oto "...zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę" ( Mt 2, 11).
Wzrusza ta pokora wielkich ludzi. Zawstydza ich wspaniałomyślność - ofiarowali to, co mieli najlepszego. Pewnie dlatego dawna polska tradycja w ów dzień kontynuowała tzw. kolędowanie. Biedne dzieci, często głodne, już po wyczerpaniu świątecznych zapasów wyruszały na drogę poszukiwania wspaniałomyślności u bogatszych, u tych, którzy zasobni, nie musieli troszczyć się o dary stołu.
Uroczystość Trzech Króli to niemal ostatni błysk świątecznej radości. Mamy za sobą bogactwo i wielość spotkań w gronie rodzinnym, jeszcze pamiętamy słowa dobrych życzeń przekazywanych podczas świąt. Teraz przed nami ważne zadanie realizowania tego dobra przez pozostałe do nowych świąt dni, tygodnie i miesiące.
Dzisiaj także swoje Boże Narodzenie obchodzą wierni Kościoła greckokatolickiego i prawosławnego - obejmijmy ich życzeniami i jednością w modlitwie: niech światło łaski Pana umocni ich w wierze.
W życiu Kościoła powszechnego dzień Objawienia Pańskiego od czasu pontyfikatu Jana Pawła II wpisuje się tradycją konsekracji nowych biskupów w Bazylice św. Piotra w Rzymie. W tych osobach, które w pokorze, upadłszy na twarz, wsłuchują się w słowa Litanii do Wszystkich Świętych, powtarza się scena dzisiejszej Ewangelii. Najdojrzalsze owoce wierności łasce powołania teraz zostają wezwane do kolejnej wspaniałomyślności. Przez dar konsekracji stają się jakby ogołoceni z daru, który tak naturalnie wpisany jest w życie każdego człowieka - prywatności, aby całego siebie dać na służbę Kościoła powszechnego. Mają iść z tym, co w nich najlepsze, co otrzymali jako dar Boga i rozwinęli we współpracy z Nim.
Zaniechanie tej posługi sprawia, że wiara jakby słabnie. Dzisiaj socjologiczne badania religijności wykorzystują jej spadek do cynicznych komentarzy, jakby Bóg umierał, jakby można było żyć bez Niego. Tymczasem są to znaki, które winny inspirować do osobistych refleksji, do podejmowania działań. Ostatecznie, jeśliśmy uczciwi, wróci to pryncypialne pytanie o nasze "dary" dawane Bogu, czy są najlepsze.
Święta sprzyjały odrabianiu zaległości w nieprzeczytanych lekturach. I oto w Dziennikach Andrzeja Kijowskiego (książka to niezwykle ciekawa i jako kronika dziesiątków lat powojennej Polski, i jako dziennik myśli i serca samego Autora, głębokiego myśliciela, który po trudnościach z wiarą wrócił do niezwykłej bliskości z Chrystusem i poczuł się wiernym synem Kościoła) znajdujemy notatkę zapisaną 15 sierpnia 1960 r. podczas jego pobytu we Francji. Dzień wcześniej przez przypadek wstąpił do katedry Notre Dame. I oto jaki obraz zastał, czym się wzruszył: "Dzwony tak wspaniale dzwoniły! Zboczyłem do Notre Dame. Wszedłem - tłum, światła, organy, chór, trąby. Ty wiesz: ja to uwielbiam. Kardynał Feltin, prymas Francji, celebrował ´Wielką Mszę´. Za 1 franka wdrapałem się na galerię i patrzyłem z góry na całą katedrę znad wielkiego ołtarza. Cóż za widok! Cały kościół i wszyscy chórem po łacinie odśpiewali Gloria i Credo według trudnej, gregoriańskiej melodii. Byłem tym poruszony do głębi. Ale na tym nie koniec: do Komunii świętej przystąpiło kilka tysięcy osób! Szli i szli, parami, w porządku, rozchodzili się na dwie strony, nadchodzili nowi i to nie miało końca, mimo że była godzina 11.30 w południe, mimo że są wakacje. Zrobiło to wrażenie nie tylko na mnie: widziałem zdumienie Niemców, widziałem ludzi płaczących...".
Minęło nieco ponad czterdzieści lat. Gdzie w zwykły dzień w kościele można spotkać taki widok?
Nieodparcie nasuwa się refleksja, że w tym przecież niedługim czasie zaniechano troski o świadectwo, nie dawano Jezusowi darów, które w człowieku najlepsze.
I jeśli ta sytuacja niekiedy może cieszyć wrogów Kościoła, to ludzie wierzący powinni się nad fenomenem odchodzenia głęboko zastanawiać. Bez żywej wiary mizernieje człowiek.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Współczesny i nowoczesny święty: Józef Maria

9 stycznia 2002 r. minie 100. rocznica urodzin Założyciela Opus Dei i 10. jego wyniesienia na ołtarze. Przed kilku dniami prasa doniosła, że zakończono już proces kanonizacyjny i, jak należy domniemywać, wkrótce zostanie ogłoszony świętym dla całego Kościoła powszechnego. Nazywał się Josemaria (Józef Maria) EscrivaM de Balaguer i urodził się w Hiszpanii. Jak dowiadujemy się z życiorysu, początkowo nie miał zamiaru zostać kapłanem, wręcz odwrotnie, był taki czas w jego życiu, który sam określił jako antyklerykalny. Kiedyś jednak w podróży zobaczył na ziemi ślady gołych stóp zakonnika, który ubogi zmierzał do kogoś z dobrą nowiną, wtedy nastąpił zwrot. To był dla Józefa Marii taki znak, jaki otrzymali kiedyś Mędrcy ze Wschodu. Wkrótce zakomunikował ojcu swoją wolę zostania kapłanem. "Ten - jak pisze - rozpłakał się, widziałem, że miał wobec mnie inne plany, ale nie oponował".
Potem był kolejny znak. Bóg nakreślił mu jego życiowe powołanie. Gromadzić świeckich i wytyczać im jeden kierunek, wskazywać na ważny charyzmat - wszędzie tam, gdzie będą, mają stawać się świętymi. Świętość jest możliwa do osiągnięcia także w codzienności, poczynając od uczciwej, solidnej, z miłością do Chrystusa i ludzi podejmowanej pracy.
Założyciel Opus Dei był człowiekiem gorącej modlitwy i apostolsko niezwykle gorliwym, a przy tym - jak to się często zdarza mistykom - był wielkim realistą. Duchowość swego dzieła opierał na trosce o właściwy rozwój tego, co naturalne, co w człowieku ludzkie, bo stworzone przez Boga. Wiedział bowiem, że nadprzyrodzoność, łaska potrzebują fundamentów zdrowych i mocnych. Opus Dei prowadzi wiele dzieł, zakłada szkoły i uniwersytety, promuje swą duchowość wśród profesorów, artystów, ale i wśród pomocy domowych - w przekonaniu, że wszędzie można (i trzeba!) się uświęcać, że ten tylko, kto żyje w zjednoczeniu z Bogiem na tej ziemi, ma gwarancję życia z Nim w wieczności.
Kiedyś gratulowano Założycielowi, że jeden z członków Opus Dei został ministrem. Ten odpowiedział zdecydowanie: "Co mnie to obchodzi, że został ministrem, to dotyczy jego życia zawodowego. Mnie interesuje to, aby stawał się w tej pracy świętym".
Na tej, wydawałoby się, prostej drodze jawić się poczęły wielkie trudności. Był to dla Błogosławionego znak - tak trzeba iść dalej. Jak ów nieznany kiedyś zakonnik, kroczył do miejsc i ludzi, którzy potrzebowali pomocy, aby zrozumieć Pascalowską prawdę: "Jeżeli człowiek nie jest stworzony przez Boga, czemu jest szczęśliwy tylko w Bogu? Jeżeli człowiek jest stworzony dla Boga, czemu jest tak przeciwny Bogu?".
Rozpoczął się trud szukania szczęścia w Bogu i niesienia prawdy o Nim tym, którzy "zagubiwszy Go, stawali się Boga przeciwnikami" .
Zaczęły nadchodzić pierwsze sukcesy. Przyszły także trudności. Nawet ze strony samej hierarchii. Znamienna jest wizyta, którą ktoś w 1941 r. złożył matce Escrivy, żeby ją ostrzec, iż jej syn naraża się na potępienie. Na jej pytanie, dlaczego tak sądzi, odparł: "...dlatego, że oszukuje członków Opus Dei, każąc im wierzyć, iż można zostać świętym pośród świata".
A kilka lat później, kiedy sam Błogosławiony przyjechał do Rzymu, usłyszał od wysokiego dostojnika Kurii: "Przybyliście o sto lat za wcześnie".
Tamto przekonanie, że świętymi mogą zostać tylko duchowni lub zakonnice, wraca dziś do nas jak bumerang. Świętość jest ośmieszana. Owszem, wierzyć tak, ale bez przesady. Dlatego tak wiele jest nieporozumień wokół tego Dzieła. Także w naszej prasie. W omawianym wielokrotnie artykule w jednym z tygodników pt. Osaczony papież całe odium owego osaczenia zrzucono na bardzo prawego człowieka, rzecznika Watykanu, członka Opus Dei. Wywołało to wielkie oburzenie w świecie, znów ośmieszyliśmy się, a sam zainteresowany, co nie jest w zwyczaju członków Opus Dei, uznał, że dla dobra Dzieła należy sprawę oddać do sądu, celem wyjaśnienia i przywrócenia dobrego imienia samemu Dziełu.
Nie możemy usypiać swojej religijnej wrażliwości obiegowym poczuciem samozadowolenia, że u nas jest dobrze, że kościoły są pełne, ludzie przystępują do sakramentów. Pogłębianie wiary, dążenie do świętości jest zadaniem pilnym, które przynagla każdego chrześcijanina. Każdego autentycznie zjednoczonego z Chrystusem, świadomego powszechnej, zbawczej woli Boga.
Oddać Nowonarodzonemu to, co mamy najlepszego - nasze powołanie do świętości. Wtedy nawet brak medialnej potęgi nie przeszkodzi mówić, wołać i naszą tęsknotą dawać świadectwa o tym, że świętość to maksymalny rozwój Człowieka w człowieku, to eksperyment doświadczania tego, co Boże, przez to, co ludzkie w nas, i że nigdy nie godzi się milczeć na zło, zaniechać dobra, bo dzieje się źle, ilekroć naruszane są prawa Boże.

Polska potrzebuje świadectwa

Przed samymi świętami byliśmy świadkami spektakularnego gestu. I tylko nieliczne środki przekazu miały odwagę, może za cenę wyśmiania, zwrócić na to uwagę. Chodzi o nowy prezydencki projekt prawa. Przytaczano pozytywy, ale skwapliwie przemilczano jeden, który - w moim odczuciu - zadaje kłam szczerości troski o bezpieczeństwo obywateli. A brzmi on niewinnie. Prezydenccy eksperci i on sam, bo podpisał się pod projektem, chcą, "by w szczególnych wypadkach sąd odstępował od karania za ułatwienie śmierci osobie starej i ciężko chorej". Oznacza to więc, że lekarze będą mogli w majestacie prawa zabijać tych, o których powinni się troszczyć. Trzeba być świętym, by dojrzeć bose ślady stóp Jezusa uciekającego z kraju, gdzie chce się Go zabić w ludziach bezbronnych, chorych, niedołężnych.
Oczywiście, wielu zarzuci mi zacofanie. Pilno nam do " nowoczesnej Europy", ekonomiczne argumenty są wszak po stronie tej " humanitarnej" formy ratowania budżetu, którego duży procent trzeba by było przeznaczyć na rozwój szpitalnictwa, budowę hospicjów, domów opieki, przytulisk Brata Alberta itd.
Kłamstwo. Wspomniany bł. EscrivaM de Balaguer, kiedy generał Franco kazał zburzyć redakcję opozycyjną, a redaktora, członka Opus Dei, aresztować, nie bał się, narażając życie, pójść i upomnieć polityka, a zrobił to w bardzo ostrych słowach, i Franco ustąpił, przeprosił za swoje zachowanie.
Trzeba powiedzieć, że nikt nie ma prawa naruszania ontycznej świętości ludzkiego istnienia. To Bóg jest jedynym Panem życia i śmierci. Jeśli tego nie zrozumiemy i nie wywalczymy tego w naszym kraju, wszystko inne runie w gruzy. Trzeba koniecznie pamiętać o dzieciach poczętych, o chorych, niepełnosprawnych, o starcach i bezrobotnych w negocjowaniu warunków wejścia do Europy zjednoczonej. Jesteśmy za przynależnością, ale przynależnością budowaną na etycznych, moralnych podstawach. Jesteśmy za Europą, która pozwoli przywołać imię Boga w każdym języku i każdej religii.
Chwytliwe hasła łatwo wpajać młodym, dla których widmo końca życia jest mało zrozumiałe, trzeba ich prowadzić do świątyń życia, którymi są łona matek, ale także szpitalne sale.
Młodzi zrozumieją piękno prawdy i obowiązek obrony życia, bo są nadzieją świata i Europy, będą lepsi od nas, doświadczonych grzechem i kłamstwem. Pomagajmy im pokornie, ale uczciwie wpatrywać się w Oblicze Jezusa i wsłuchiwać w mądrość Ewangelii. Młody, 26-letni ksiądz w trzy lata po święceniach kapłańskich założył Dzieło Boże, zaufał młodym, zaimponował im miłością do Chrystusa, troską o przekaz Ewangelii, o zbawienie każdego człowieka.
Pierwszymi krokami Escrivy były szpitale. Tam niósł prawdę, że dopóki tli się życie, możliwe jest zdrowie. Sam zresztą doznał cudownego uzdrowienia. Więcej, szedł do szpitali, aby cierpiącym ponieść jeszcze inną prawdę - dopóki tli się życie, dopóty jest szansa, aby jeśli było złe, zakończyć je święcie.
A wracając do głośnej sprawy brakujących finansów państwa polskiego, to też sporo tu propagandy. A może wszystko to zasłona dymna?
Kiedy rząd premiera Buzka prowadził pertraktacje w sprawie dostaw ropy celem uniknięcia importowego monopolu z Norwegią, rozległ się krzyk, że tamta ropa jest za droga. Nowy rząd anulował owe działania, wzmagając rosyjski monopol. I oto dowiadujemy się, że podpisano umowę na dostawę dodatkowych 6,5 mld m3 gazu i - przytoczmy informację z Życia z 20 grudnia 2001 r.: "Polska może wpaść w jeszcze większe tarapaty finansowe (do tej pory deficyt obrotów handlowych z Rosją wynosi ok. 3,5 mld dolarów). Może się bowiem okazać, że od przyszłego roku będzie musiała płacić za rosyjski gaz, którego w ogóle nie będzie miała. Według zawartych kontraktów, Polska zobowiązała się od 2002 r. kupować dodatkowo 6,5 mld m3 gazu. Ale nie ma go jak odebrać. Do tej pory nie powstała bowiem druga nitka gazociągu Jamał-Europa Zachodnia. Tymczasem - według kontraktu - obojętnie, czy Polska ma jak odebrać gaz, czy nie - musi za niego zapłacić.
Jak rozwiązać ten problem? Leszek Miller na razie nie chce się na ten temat wypowiadać".
Czy można bezpiecznie budować przyszłość na braku prawdy, bez szczerości w stosunku do ludzi, którzy będą musieli ponosić ciężary kolejnych zadłużeń i kolejnych interesów partyjnych? Wielkim problemem gospodarki i praworządności w Polsce jest od lat tzw. kod partyjny przy obsadzaniu stanowisk w kraju. Ten przerażająco wsteczny klucz stosowały wszystkie ostatnie rządy, co jest absurdalne i szkodliwe dla ekonomii, co przekreśla perspektywiczność wysiłków prowadzących do trwałych rozwiązań, a rodzi mafijność zarówno "na górze", jak i "na dole" społecznym. Dziś również zwalnia się ludzi z wszystkich kierowniczych stanowisk, poczynając od wojewodów, kuratorów, komendantów policji (nie jest ważne, że uzyskali największą w Polsce wykrywalność przestępstw), straży pożarnej, dyrektorów leśnych, starostów i wielu innych. Nie jest ważne, że wywiązali się dobrze ze swych obowiązków, że naznaczyli sukcesami okres swojej pracy. Muszą odejść, bo nie należą do jedynie słusznej "mojej" partii. Te decyzje bardzo często są krzywdzące, niesprawiedliwe, a przy tym absurdalne. Takiej szkodliwej zasady w polityce akceptować ani tolerować nie wolno. Jaka szkoda, że milczy o tym opozycja, sama zresztą podzielona, dzieląca się dalej i przestraszona sytuacją.
Zakończmy cytatem z dzisiejszej Ewangelii: "A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się do ojczyzny" (Mt 2, 12).
Ewangelia nie szczędzi lekcji optymizmu. Warto i trzeba szukać innych, nowych dróg do Ojczyzny.

2002-12-31 00:00

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Oceń: 0 0 dodaj do źródeł Google

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Watykan: Leon XIV nie potrzebuje dodatkowej terapii po operacji płuc

2026-10-25 21:06

[ TEMATY ]

Watykan

Vatican Media

Papież Leon XIV

Papież Leon XIV

Źródła watykańskie zdementowały doniesienia o planowanym poddaniu Leona XIV immunoterapii po operacji płuc. Jak podała 25 października agencja Adnkronos, badania histologiczne i molekularne potwierdziły ogniskowy charakter gruczolakoraka, a ocena onkologiczna wykazała, że dodatkowe leczenie nie jest konieczne.

Spekulacje o zastosowaniu pembrolizumabu przez co najmniej trzy lata w celu zmniejszenia ryzyka nawrotu choroby opublikował wcześniej brazylijski serwis GloboNews, powołując się na źródła ze szpitala Gemelli.
CZYTAJ DALEJ

Z ostatniej chwili: komunikat Watykanu dot. podróży apostolskiej papieża do Ameryki Łacińskiej

2026-10-26 17:10

Vatican News

Papież Leon XIV

Papież Leon XIV

Jestem szczęśliwy, że mogę wrócić - powiedział Papież o kontynencie, z którym wiąże się wiele chwil jego życia. Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej potwierdziło, że podróż Leona XIV do Urugwaju, Argentyny i Peru odbędzie się zgodnie z planem, od 6 do 17 listopada. Jak podano w komunikacie, rekonwalescencja Ojca Świętego po operacji przebiega dobrze, a lekarze nie stwierdzają przeciwwskazań do wyjazdu.

W komunikacie z 26 października, wydanym dwa tygodnie po operacji Leona XIV, przypomniano, że zabieg zakończył się powodzeniem i bez komplikacji. Późniejsze badania potwierdziły, że choroba miała charakter miejscowy i nie ma potrzeby dalszego leczenia onkologicznego.
CZYTAJ DALEJ

Jordania: zatrzymano trzech podejrzanych o śmiertelny atak na cerkiew

2026-10-26 19:37

[ TEMATY ]

Jordania

zatrzymano

trzech podejrzanych

śmiertelny atak

na cerkiew

Adobe Stock

ZDJĘCIE POGLĄDOWE

ZDJĘCIE POGLĄDOWE

Jordańskie służby bezpieczeństwa zatrzymały dziś trzech mężczyzn podejrzewanych o udział w śmiertelnym ataku na grecką cerkiew prawosławną w miejscowości Hmoud w prowincji Karak na południu kraju. W piątkowym ataku na uczestników pogrzebu zginęło dziewięć osób, a 34 zostały ranne.

Jordańska Dyrekcja Bezpieczeństwa Publicznego poinformowała, że podejrzanych odnaleziono nad ranem w opuszczonym domu w prowincji Karak. Mężczyźni odmówili poddania się i otworzyli ogień do otaczających budynek funkcjonariuszy. W odpowiedzi służby użyły broni, raniąc wszystkich trzech podejrzanych, a następnie zatrzymując ich. Podczas przeszukania znaleziono broń palną i amunicję. Żaden z funkcjonariuszy nie odniósł obrażeń.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję