Najprostszą i w jakimś zakresie słuszną odpowiedzią na postawione w tytule pytanie wydaje się być odpowiedź twierdząca. Bo przecież Ojciec Święty, przybywając do Krakowa, przybędzie do Polski, do Ojczyzny, a równocześnie przybędzie w bardzo określonym celu, jakim jest poświęcenie kościoła Bożego Miłosierdzia w Krakowie Łagiewnikach. A jednak, gdy przypatrzyć się sprawie dokładniej, ten najbliższy pobyt Ojca Świętego w Polsce jest tak zdeterminowany w swojej wewnętrznej treści, że trudno w nim uznać podobną do poprzednich, wielodniowych pobytów w różnych częściach Polski, przybierających zróżnicowany koloryt i lokalną wymowę - pielgrzymkę do Ojczyzny. Dlatego wydaje się, że należy wnikliwie przemyśleć całe to wielkie wydarzenie, którego widownią będzie przede wszystkim Kościół krakowski, przy wtórze, oczywiście, całego Kościoła polskiego i tej części katolickiego społeczeństwa, któremu Ojciec Święty i jego pobyt w Ojczyźnie jest autentycznie bliski sercu.0
Kto jak kto, ale Kościół w Polsce zna istotne elementy prawdziwej
i w pełnym znaczeniu tego słowa rozumianej pielgrzymki papieskiej.
Już przecież siedem razy Ojciec Święty przyjeżdżał do Ojczyzny, sam
z tego powodu doznając głębokiej radości, ale i przynosząc ze sobą
ogrom dobra społecznego, głębokiego szczęścia, otuchy i świętego
zapału. Dominującą nutą tych przeżyć były ojcowskie słowa nasyconych
głęboką treścią przemówień, osnutych wokół jakiegoś wiodącego tematu,
dostosowywanego do kolorytu duchowego odwiedzanej diecezji. Było
to więc w sumie przemierzanie Kościoła polskiego wzdłuż i wszerz,
w asyście nieprzeliczonych tłumów, w klimacie autentycznego religijnego
uniesienia; przemierzanie za każdym razem inne, a przecież paradoksalnie
zawsze takie samo, bo było spotkaniem Wielkiego Rodaka, naznaczonego
charyzmatem Następcy św. Piotra. W rezultacie powstało z tego "papieskiego
bycia i mówienia do rodaków" w ciągu siedmiu pielgrzymek imponujące
rozmiarami przesłanie na czas z trudem odzyskiwanej i, szczęściem,
odzyskanej wolności.
Choć pełne uniesienia i entuzjazmu spotkania w odwiedzanych
najdalszych zakątkach kraju, z ich swoistym kolorytem religijnym,
psychologicznym i topograficznym, w jakiś sposób zapadły i zapisały
się w świadomości rodaków i zostawiły w niej trwałe ślady, to przecież
rodzi się pełne troski pytanie: Jaki jest los "papieskiego przesłania"
pełnego miłości do katolickiej Polski, przesłania posiadającego rozmiary
i charakter prawdziwej summy Bożej prawdy skierowanej do katolickiego
narodu na wyjątkowe czasy jego dziejów?
Powiedzmy sobie otwarcie: losy tego fragmentu owocowania
siedmiu pracowitych pielgrzymek papieskich nie prezentują się zbyt
imponująco. Rodzą się wątpliwości, czy Naród zrozumiał tę jakże bogatą
ilościowo, ale przede wszystkim jakościowo, katechezę narodową i
czy umiał przełożyć ją na życie moralne, społeczne, polityczne, rodzinne.
A w związku z tym, czy do tej odbytej siedemkroć tytanicznej pracy
jest sens dodawać nowe ojcowskie tłuczenie się po wyboistych drogach
kraju, którego niektórzy przynajmniej mieszkańcy nie tylko obojętni
są wobec osoby Ojca Świętego i jego roli w świecie, ale publicznie
demonstrują swój dystans wobec głoszonych przez niego zasad w sprawach,
które leżą mu na sercu, i tylko czekają na sposobny moment, żeby
losy Narodu nakierować na tory z takim trudem przezwyciężonego duchowego
zniewolenia i światopoglądowej nijakości... Gesty przeciwstawne w
stosunku do powyższych tendencji wysokich przedstawicieli władz państwowych
dają podstawy do chwilowego spokoju. Ale rodzi się ciągle wątpliwość:
Czy te tzw. doły wyborcze panującego obecnie w Polsce obozu z tym
się na dłuższą metę pogodzą i nie zaczną odzierać kultury polskiej
z wielkiego dziedzictwa narodowego przenikniętego Bogiem i powiązania
z Kościołem... Jak w tej sytuacji ocenić najbliższy przyjazd Ojca
Świętego do Polski?
Żeby na to pytanie właściwie odpowiedzieć, trzeba poza
wymienionymi wyżej danymi uważnie prześledzić współrzędne sierpniowej
wizyty papieskiej w Krakowie Łagiewnikach i w pobliskiej Kalwarii
Zebrzydowskiej. Przede wszystkim czas trwania tego pobytu. Będą to
na dobrą sprawę dwie całe doby poprzedzone godzinami przelotu i połową
dnia spędzonego w kochanej Kalwarii. A więc zasadnicza różnica między
tym właśnie czasem pobytu w stosunku do klasycznych poprzednich pielgrzymek
Ojca Świętego, które charakteryzowało uroczyste odwiedzanie różnych
terenów kraju. W tym wypadku jest wyraźnie inaczej. Pobyt ograniczy
się tylko do Krakowa i jego okolic. W aspekcie trwania więc tego
pobytu Ojca Świętego na ziemi polskiej przyszłe odwiedziny kraju
da się porównać tylko z krótkim pobytem na Podbeskidziu, który miał
miejsce niejako po drodze pielgrzymki do Czech.
Wydarzeniem decydującym jednak o profilu najbliższego
papieskiego przybycia do kraju będzie poświęcenie kościoła Bożego
Miłosierdzia w Krakowie Łagiewnikach, gdzie znajduje się grób św.
Faustyny Kowalskiej i dokąd od wielu lat ściągają liczne pielgrzymki
nie tylko z całej Polski i sąsiadującej z nią Słowacji, ale i z krajów
zachodniej Europy, a nawet Ameryki.
Uroczysta konsekracja papieska nowo zbudowanej świątyni
nada Łagiewnikom niejako urzędowo rangę ogólnoświatowego sanktuarium
Bożego Miłosierdzia. W rzeczy samej, po wyniesieniu na ołtarze Apostołki
prawdy o Bogu Miłosiernym, po ustanowieniu święta Bożego Miłosierdzia,
a wreszcie po wielkiej encyklice Dives in misericordia, papieskie
poświęcenie świątyni związanej z tą tajemnicą, w tak wymownym miejscu,
w którym dokonała ostatnich lat życia św. Faustyna i gdzie znajduje
się jej grób pod sławnym obrazem Jezu, ufam Tobie, może być odczytane
tylko w jednym sensie. A stanowi go urzędowa promulgacja tego, co
de facto wyznają te tłumy przybywających pielgrzymów, że klasztor
łagiewnicki staje się odtąd światowym sanktuarium nabożeństwa, promieniującego
światłem nadziei dla sparaliżowanej złem i rozpaczą ludzkości. A
rdzeń jego stanowi prawda o Bogu Miłosiernym. Należy też przypuszczać,
że sam Ojciec Święty swoje przemówienia w Łagiewnikach, a potem na
Błoniach Krakowskich poświęci na skomentowanie tej wielkiej sprawy.
Zaiste, nie może być lepszego zwieńczenia dotyczczasowych pielgrzymek
Papieża-Rodaka do kochanego, ale przecież trudnego... Narodu, jak
fundamentalna prawda chrześcijaństwa na obecną chwilę dziejową także
tego Narodu, jaką jest prawda zawarta w małym Dzienniczku polskiej
Świętej, młodej zakonnicy.
I taki, zdaje się, będzie królewski trakt i osnowa duchowa
pobytu Ojca Świętego w sierpniu w Ojczyźnie. Krótki, bo zamknięty
w granicach wielkiego Krakowa, w którego przecież bliskim sąsiedztwie,
bo niemal za opłotkami, leży Kalwaria, tak bliska sercu Dostojnego
Gościa. Ale jakżeż bogaty i doniosły to będzie pobyt dla całego Kościoła
polskiego przede wszystkim, i nie tylko.
Reasumując powyższe rozważania, wydaje się, że spodziewany
pobyt Ojca Świętego w kraju nie mieści się w kategoriach odbytych
w przeszłości pielgrzymek papieskich ze względu na terytorialny i
społeczny zasięg. Tym niemniej, biorąc pod uwagę ideową treść sierpniowych
odwiedzin papieskich, nie tylko mieszczą się one w pojęciu "spotkania
Papieża z Narodem", ale wyrastają na spotkanie o wyjątkowej doniosłości
i randze w skali Kościoła polskiego i powszechnego. I to powinien
cały Kościół w Polsce dostrzec oraz docenić, przyjmując za swoje
to, co będzie udziałem królewskiego Krakowa w przyszłych paru zaledwie
dniach sierpniowych.
A swoją drogą, ten stołeczny Kraków, bogaty wyjątkową
aurą religijnego klimatu swoich "stu kościołów", zyska trzeci niejako
centralny punkt odniesienia i duchowej tożsamości - po Wawelu z królewską
Nekropolią, po Skałce z męczeńską areną śmierci św. Stanisława -
właśnie Łagiewniki, z poświęconą przez Papieża-Polaka świątynią ku
czci Bożego Miłosierdzia i miejscem wiecznego spoczynku Jego Apostołki
- św. Faustyny Kowalskiej.
Pomóż w rozwoju naszego portalu