Reklama

Wiadomości z Watykanu


Niedziela Ogólnopolska 1/2003


Fot. PAP/EPA/Filippo Monteforte

Pokój na świecie, którego wszyscy ludzie wszystkich czasów tak żarliwie pragnęli, nie może być budowany i utrwalany inaczej, jak tylko przez wierne zachowywanie porządku ustanowionego przez Boga.
Jan XXIII - papież
(Z encykliki Pacem in terris)

"Anioł Pański" z Papieżem

15 grudnia 2002 r. w rozważaniach przed modlitwą Anioł Pański Jan Paweł II przypomniał o wielkim znaczeniu rodziny i jej godności. Ojciec Święty powiedział, że jest to wspólnota uświęcona miłością Chrystusa i jako pierwsza została przez tę miłość wybrana. Podziękował też braciom i siostrom Chorwatom za choinkę, którą w tym roku ofiarowali dla przyozdobienia bożonarodzeniowej szopki na Placu św. Piotra.
"Boże Narodzenie jest w sposób szczególny świętem rodziny, ponieważ Bóg, rodząc się w ludzkiej rodzinie, wybrał ją jako pierwszą wspólnotę uświęconą Jego miłością" - przypomniał Jan Paweł II. W tym kontekście nawiązał do planowanego na 22-26 stycznia 2003 r. w Manili IV Światowego Spotkania Rodzin i wspomniał trzy poprzednie: w Rzymie w 1994 r. - w Międzynarodowym Roku Rodziny, w Rio de Janeiro w 1997 r. oraz ponownie w Rzymie - z okazji Wielkiego Jubileuszu Roku 2000. "Następne spotkanie będzie miało na celu rzucenie w trzecie tysiąclecie ziarna Ewangelii rodziny" - stwierdził Jan Paweł II.
Spotkanie rodzin w Manili Ojciec Święty zawierzył Najświętszej Maryi Pannie, Królowej Rodzin. Prosił, aby chroniła rodziny zamieszkujące każdy zakątek świata, a zwłaszcza te, które żyją w trudnej sytuacji materialnej i odczuwają niedostatek.
Jan Paweł II pobłogosławił też "Bambinelli" - figurki Dzieciątka, z którymi tradycyjnie już w trzecią niedzielę Adwentu przybyły licznie na Plac św. Piotra włoskie dzieci wraz z rodzicami i nauczycielami.

Jan Paweł II do Polaków

"Gloria in excelsis Deo et in terra pax hominibus bonae voluntatis (Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli). Tymi słowami w Noc Betlejemską aniołowie obwieścili przyjście na świat Zbawiciela. Przeżywając tajemnicę Bożego Narodzenia, w pełni radości ochotnie wychodzimy naprzeciw potrzebom innych, łamiemy się opłatkiem, składamy sobie życzenia. I ja już dziś pragnę złożyć Wam, tu obecnym, i wszystkim rodakom w kraju i na świecie najserdeczniejsze życzenia. Niech czas Bożego Narodzenia będzie dla wszystkich obfity w łaski. Niech przyniesie wszystkim błogosławieństwo pokoju, pomyślności i szczęścia. Niech to błogosławieństwo stale Wam towarzyszy.
Bóg się rodzi, moc truchleje, Pan niebiosów obnażony. Ogień krzepnie, blask ciemnieje, ma granice Nieskończony! Wzgardzony, okryty chwałą, śmiertelny Król nad wiekami. A Słowo ciałem się stało i mieszkało między nami. Pozdrawiam wszystkich słowami wspaniałej kolędy Franciszka Karpińskiego. Wesołych Świąt!".
Audiencja generalna 18 grudnia 2002 r.

Reklama

Orędzie na 36. Światowy Dzień Pokoju

Encyklika "Pacem in terris" nieustannym zobowiązaniem - taki tytuł nosi zaprezentowane 17 grudnia 2002 r. w Watykanie papieskie Orędzie na 36. Światowy Dzień Pokoju. Nowy przewodniczący Papieskiej Rady "Iustitia et Pax" - abp Renato Raffaele Martino, który do tej pory sprawował urząd stałego obserwatora Stolicy Apostolskiej przy nowojorskiej siedzibie ONZ, wyraził radość, że rozpoczyna swą kadencję od przedstawienia dziennikarzom papieskiego Orędzia.
Arcybiskup stwierdził, że przesłanie orędzia Jana Pawła II można podsumować następująco: "Autentyczna jest każda rewolucja, którą rodzi rewolucja duchowa, oparta na przekonaniu, że pokój jest możliwy, jeśli buduje się go na przeświadczeniu o godności każdej istoty ludzkiej i wartościach praw człowieka".
Nawiązując do analizy i oceny przez Jana Pawła II sytuacji na Bliskim Wschodzie i w Ziemi Świętej, abp Martino stwierdził: "Mamy nadzieję, że orędzie-apel Ojca Świętego do ludzi dobrej woli poruszy serca tych wszystkich, którzy powołani zostali, ażeby budowali pokój, by krzewili i umacniali pokój w tym nowym tysiącleciu, opierając się na poszanowaniu życia, na prawach ludzkich i podstawowych swobodach, oraz by zaprzestali wszelkiego rodzaju przemocy i terroru, a także zobowiązali się na nowo do pokojowego rozwiązywania konfliktów".
Abp Martino powiedział, że "jeśli nowym imieniem pokoju ma być rozwój, rozbrojenie na rzecz rozwoju powinno stać się nakazem każdego dnia. Wystarczy przypomnieć, że każdego dnia na świecie wydaje się na zbrojenia ponad 800 mld dolarów". Dodał, że "po 11 września pokój zagrożony jest także przez nowotwór międzynarodowego terroryzmu, który zagraża w sposób nieprzewidywalny stabilności i bezpieczeństwu na szczeblu krajów, regionów i całego świata. Walka z terroryzmem nie może jednak nigdy odbywać się kosztem praw człowieka".

Boże Narodzenie w Watykanie

wigilijny wieczór

Zgodnie z kilkanaście lat liczącą już tradycją - kilka tysięcy wiernych modliło się w wigilijny wieczór przy szopce na Placu św. Piotra w Rzymie w intencji pokoju na świecie.
Wprowadzenie do modlitwy wygłosił gubernator Państwa-Miasta Watykańskiego - kard. Edmund Szoka. On też na zakończenie odczytał modlitwę Jana Pawła II o pokój na świecie. O godz. 18.30 Papież ukazał się w oknie swego apartamentu w Pałacu Apostolskim i zapalił świeczkę. Pobłogosławił zebranych i zostawił świeczkę na parapecie, po czym - jak się przypuszcza - zasiadł do wieczerzy wigilijnej.
Po raz pierwszy Ojciec Święty zapalił świeczkę w swoim oknie 24 grudnia 1981 r., na znak solidarności z Polakami cierpiącymi z powodu wprowadzonego kilka dni wcześniej stanu wojennego. To samo uczynił wówczas w Białym Domu prezydent Ronald Reagan.

Pasterka

"Niemowlę leżące w ubóstwie żłóbka to znak nadziei dla całej rodziny ludzkiej - stwierdził Jan Paweł II podczas uroczystej Pasterki. - Jest to znak pokoju dla tych, którzy cierpią z powodu wszelkiego rodzaju konfliktów; znak wolności dla biednych i uciśnionych; znak miłosierdzia dla tych, którzy zamknięci są w błędnym kole grzechu; znak miłości i pocieszenia dla każdego, kto czuje się samotny i opuszczony" - powiedział w kazaniu Ojciec Święty.
Pasterka trwała ponad półtorej godziny. Do Bazyliki Ojciec Święty przybył dziesięć minut przed północą, a opuścił ją, gdy zbliżała się godz. 1.30. Przy ołtarzu pod Konfesją św. Piotra towarzyszyli mu kard. Joseph Ratzinger - prefekt Kongregacji Nauki Wiary i od niedawna dziekan Kolegium Kardynalskiego oraz kard. Angelo Sodano - sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej. Wraz z nimi koncelebrowało jeszcze blisko 30 kardynałów.
Szczególną radość Jana Pawła II wywołała grupa 12 dzieci reprezentujących wszystkie kontynenty - w tym 2 małych Polaków. Dzieci na początku Mszy św. złożyły kwiaty u stóp figurki Dzieciątka Jezus leżącej w żłóbku pod pulpitem pamiętającym czasy obu Soborów Watykańskich.
Przed opuszczeniem Bazyliki Papież odprowadził figurkę do szopki znajdującej się w bocznej nawie.

"Urbi et Orbi"

Z okazji Bożego Narodzenia Ojciec Święty Jan Paweł II wygłosił świąteczne orędzie i udzielił błogosławieństwa "Urbi et Orbi" - Miastu i Światu.
"Z betlejemskiej groty płynie dziś orędzie, by świat nie ulegał podejrzliwości, nieufności, zniechęceniu, nawet jeśli tragiczne zjawisko terroryzmu potęguje niepewność i lęk" - apelował Papież. Podkreślił, że "wierzący wszystkich religii i ludzie dobrej woli są wezwani do budowania pokoju przez odrzucanie jakiejkolwiek formy nietolerancji i dyskryminacji: przede wszystkim w Ziemi Świętej, gdzie nieustannie rozwija się spirala bezsensownej przemocy; w Afryce, gdzie wyniszczające ubóstwo i tragiczne wojny domowe pogarszają i tak już niepewną sytuację całych narodów, mimo iż nie brak optymistycznych sygnałów dochodzących choćby z Demokratycznej Republiki Konga czy z Burundi; w Ameryce Łacińskiej, w Azji i w innych częściach świata, w których kryzysy polityczne, ekonomiczne i społeczne burzą pokój wielu rodzin i narodów". "Oby ludzkość przyjęła przesłanie pokoju, jakie niesie Boże Narodzenie Emmanuela, który przyszedł na świat, aby umrzeć na krzyżu - życzył Papież "Miastu i Światu".
Przed udzieleniem błogosławieństwa "Urbi et Orbi" Jan Paweł II pozdrowił przybyłych licznie pielgrzymów i turystów. Skierował do nich świąteczne życzenia oraz pozdrowienia w 62 językach. Po polsku powiedział: "Słowo stało się ciałem i mieszkało między nami" (por. J 1,14). W blasku betlejemskiego żłóbka, u progu Nowego Roku, serdecznie pozdrawiam wszystkich moich Rodaków w Polsce i na całym świecie. Życzę, aby orędzie miłości i miłosierdzia, przekazane ludziom przez narodzenie Bożego Syna, stało się źródłem odnowy życia w Ojczyźnie, w polskich rodzinach oraz w życiu osobistym. Wszystkim życzę Wesołych Świąt".
Tegoroczne orędzie Ojciec Święty wygłosił z Placu przed Bazyliką św. Piotra, a nie - jak dotychczas - z głównej loggii świątyni.

Czy Kościół jest potrzebny?

2019-11-19 12:16

Ks. Jarosław Grabowski
Niedziela Ogólnopolska 47/2019, str. 24-25

Czy Kościół jest potrzebny, by wierzyć w Boga? – pytają ludzie zarówno wierzący, jak i poszukujący Boga. Dzieje się tak zapewne dlatego, że Kościół jawi się wielu jako swoista przeszkoda w wierze. Pragnęliby kochać Chrystusa i Jego Ewangelię, jednak bez tego wszystkiego, co nazywają instytucją: wszystkich instytucji papieskich, diecezjalnych, prawnych, moralnych, sakramentalnych i tym podobnych, które wielu ciążą jak ołowiany kaftan

Bożena Sztajner/Niedziela

Czy można dojść do Boga z pominięciem Kościoła? W tym pytaniu kryje się pułapka. We wszystkich innych religiach człowiek również dąży do Boga, bo ludzie od zarania dziejów przeczuwali, że ponad rzeczywistością istnieje byt transcendentny i wszechmocny, i wszystkie religie starały się sprawić, by człowiek mógł do tego Boga dotrzeć. Można usiłować wznieść się do Boga, podobnie jak wznosimy się ku jakiemuś ideałowi.

Artyści mają swój ideał estetyczny, uczeni – ideał naukowy, politycy – polityczny. Podobnie w religiach istnieje ideał religijny. Jeśli bowiem mówimy o zbawieniu ludzkości, jeśli taki jest cel naszej wiary i na tym polega oryginalność chrześcijaństwa, to wcale nie chodzi o zdążanie do Boga. Człowiek nie jest w stanie sam siebie zbawić, zresztą byłoby to zupełnie pozbawione sensu. To Bóg do nas przychodzi. A Kościół jest drogą od Boga do człowieka. Kościół to droga, którą Bóg wyrusza na spotkanie z nami. Bóg pragnie, „aby wszyscy ludzie zostali zbawieni” (1 Tm 2, 4). Kościół, założony przez Jezusa Chrystusa, jest narzędziem zbawienia całej ludzkości (por. Dz 17, 30-31).

Po co więc Kościół?

Żeby człowiek miał łatwy i pewny dostęp do zbawienia. Bóg się nam daje, Kościół jest tego widzialnym znakiem w historii. Jest tą częścią ludzkości, która w widzialny sposób przyjmuje ten Boży dar. Bardziej niż instytucją Kościół jest „przyjmowaniem” Chrystusa, płaszczyzną zjednoczenia dla tych, którzy Jezusa przyjmują.

Jezus nie ustanowił zwyczajnej wspólnoty uczniów, lecz założył Kościół jako tajemnicę zbawczą. On sam jest w Kościele, a Kościół jest w Nim. Jezus Chrystus bowiem nadal jest obecny i prowadzi swoje dzieło odkupienia w Kościele i przez Kościół, który jest Jego Ciałem (por. 1 Kor 12, 12-13; Kol 1, 18). Tak jak głowa i członki żywego ciała, chociaż nie są tożsame, są nierozdzielne, tak również Chrystusa i Kościoła nie należy utożsamiać, ale nie można też oddzielać.

Realia i karykatura

Kościół jest trwałą obecnością Chrystusa, a nie klubem przyjaciół czy partią. Jest Ciałem Chrystusa. To On tworzy Kościół przez słowo i sakramenty. Mieszkanie Boga znajduje się pośród ludzi. Jezus po Ostatniej Wieczerzy mówi: „Każdy, kto Mnie miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go. Przyjdziemy do niego i będziemy u niego mieszkać” (J 14, 23). Wiara w Kościół opiera się więc na wierze w Boga. Kochać Kościół to kochać Boga, który do nas przychodzi. Bóg nie jest kimś nieruchomym, skostniałym w swojej wieczności, On żyje i jest obecny w swoim Kościele.

Pytamy: Dlaczego tak wielu ludzi odrzuca dziś Kościół? Zapewne dlatego, że nie dostrzegają w Kościele objawiającego się Chrystusa, uważają Kościół za przestarzałą instytucję, za siedlisko wszystkich możliwych przesądów; utrzymują, że powiązany jest z potęgami tego świata itd. Krótko mówiąc, widzą w Kościele wyłącznie karykaturę. Jak mówił św. Augustyn: „Są tacy, którzy myślą, że są w Kościele, a naprawdę są poza nim, i tacy, którzy myślą, że są poza Kościołem, a naprawdę są w Kościele”. Cały problem polega na tym, czy rzeczywiście wszyscy ci ludzie, uważani za niewierzących lub wątpiących, przystąpiliby do Kościoła, gdyby ukazać im go takim, jaki jest w rzeczywistości, czyli organizmem Chrystusa, nie zaś jego karykaturę.

Gdzie spotkać Boga?

Kościół nie jest instytucją, która by władała z zewnątrz życiem chrześcijan. Kościół jest przekazicielem Boskiego życia, głosi je nam i reguluje zarazem. Życie ludzkie musi być równocześnie ożywiane i regulowane. Bez istnienia jasnych reguł sam tylko dynamizm mógłby nas zaprowadzić do najgorszych wypaczeń. I na odwrót: tam, gdzie istnieją wyłącznie reguły i prawa, bez jakiegokolwiek życia i zapału – mamy do czynienia z czystym legalizmem, który nie daje odpowiedzi na żadną z naszych głębszych potrzeb. Dlatego tak ważne jest źródło tego życia. Tym źródłem jest Chrystus. Nie można spotkać Boga w inny sposób, jak tylko przez Jezusa. A Chrystusa odnajdujemy jedynie przez Kościół. Jak bez Kościoła dowiedzielibyśmy się, że Bóg jest miłością, że stał się człowiekiem dla naszego zbawienia itd.? Gdybyśmy zlikwidowali Kościół, to za kilkadziesiąt lat nikt by już nie wiedział, po co Bóg przyszedł na świat i co powiedział człowiekowi.

Kościół nie jest czymś w rodzaju pośrednika między człowiekiem a Bogiem, tzn. tym, który nie zezwala na bezpośredni kontakt z Bogiem. Nie jest mediatorem. Kościół nie stoi między człowiekiem i Bogiem, przeciwnie – on właśnie stanowi o ich spotkaniu. W pewnym sensie jest światłem, dzięki któremu istnieje bezpośrednia łączność między człowiekiem i Bogiem, w Chrystusie. Święty Jan XXIII powiedział wymownie: „Świat potrzebuje Chrystusa, a Kościół musi dać Chrystusa światu”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Mastalski o związkach niesakramentalnych: nie znaczy, że gorsi

2019-12-09 21:33

BPAK / Kraków (KAI)

Nawet jeśli nie żyjemy w związku sakramentalnym, to nie znaczy, że jesteśmy gorsi, że nie jesteśmy przyjaciółmi Jezusa. To nie oznacza, że jesteśmy zwolnieni z podążania za Nim – mówił bp Janusz Mastalski podczas adwentowego dnia skupienia Duszpasterstwa Niesakramentalnych Związków Małżeńskich w archidiecezji krakowskiej.

Joanna Adamik

Spotkanie adwentowe odbyło się 7 grudnia w kościele pw. Miłosierdzia Bożego na Wzgórzach Krzesławickich. Rozpoczęło się Mszą św., której przewodniczył bp Janusz Mastalski. W homilii wyjaśnił, iż zawarte w Ewangelii polecenie Jezusa „Idźcie i głoście” jest skierowane do każdego z nas. – Nawet jeśli jesteśmy ludźmi, którzy nie mają do końca łączności z Jezusem, ponieważ nie mogą przystępować do komunii św., nawet jeśli gdzieś te nasze drogi się poplątały, często nie z własnej winy, to na pewno nadal możemy być świadkami i pokazywać, ze Bóg, Kościół jest dla mnie ważny – powiedział biskup i zaznaczył, że powyższe słowa Jezusa są wskazaniem, jak być świadkiem.

Jak tłumaczył, słowo „idźcie” zawiera w sobie trzy konkretne elementy: kierunek, cel oraz wysiłek. – To, że nie przystąpię do komunii św., lecz do komunii duchowej, nie oznacza, że nie idę za Jezusem. To nie oznacza, że On nie jest dla mnie ważny. Znać kierunek, to znaczy iść za Jezusem, a nie obok albo przed Nim. Znać kierunek, to likwidować wszystko, co przysłania Jezusa – wymieniał. – Dzielenie się doświadczeniem wiary, głoszenie Ewangelii jest poleceniem, które Pan daje całemu Kościołowi, także tobie. Jest to nakaz, który nie wynika jednak z woli panowania czy władzy, ale z miłości, z faktu, że Jezus pierwszy przyszedł do nas i dał nam całego siebie. Jezus nie traktuje nas jako niewolników, lecz ludzi wolnych, przyjaciół, braci. Nawet jeśli nie żyjemy w związku sakramentalnym, to nie znaczy że jesteśmy gorsi, że nie jesteśmy przyjaciółmi Jezusa. To nie oznacza, że jesteśmy zwolnieni z podążania za Nim – podkreślił bp Mastalski.

Następnie wskazał, że do celu, jakim jest zbawienie, świadectwo i realizacja powołania prowadzi angażowanie się w duszpasterstwo, a poprzez to coraz większe przybliżanie się do Boga i drugiego człowieka, a także pokazywanie Go innym, gdyż „Pan poszukuje wszystkich, pragnie, aby wszyscy poczuli ciepło Jego miłosierdzia i Jego miłości”.

Decyzja o wyruszeniu w konkretnym kierunku i do określonego celu wiąże się także z wysiłkiem. Bycie dobrym mężem, dobrą żoną, dobrym rodzicem, to zgoda na ofiarę. – To zgoda na to, aby walczyć, kiedy już nie mam siły. Jak ważne jest to, żebyście poprzez swoją miłość ciągle zapraszali Jezusa do swojej rodziny i do swojego domu. I mówili: „Panie, może nie mogę przyjąć komunii, ale mogę się modlić, przekraczać siebie, bo Cię kocham, bo jestem zdecydowany na ofiarę” – mówił biskup. Na koniec przytoczył wypowiedź papieża Franciszka, która zawiera zapewnienie Jezusa, iż On „nigdy nikogo nie zostawia samym, zawsze nam towarzyszy”.

Po komunii św. została odczytana modlitwa komunii duchowej, zaś później nastąpiło indywidulane błogosławieństwo. Po Eucharystii wszyscy zebrani udali się do salki na konferencję dotyczącą małżeństwa. Bp Mastalski podzielił się dziewięcioma zasadami, które odgrywają ważną rolę w małżeństwie, związku i rodzinie.

Jedną z nich jest zasada przebaczenia. Zakłada ona dawanie drugiej szansy, ale również świadomość doznanych krzywd. Przebaczenie wymaga dojrzałości, która umożliwia pokonanie siebie i zachowanie dystansu, by móc powiedzieć „Wybaczam, ale im częściej będzie się to zdarzało, tym trudniej będzie ci przebaczyć”. – Nie ma normalnego związku bez zasady przebaczenia. To jest wpisane w naszą wiarę, bo przecież Bóg jest przebaczający, miłosierny, a nie taki, który chodzi i się mści. Może właśnie w Adwencie warto zastanowić się nad tym, czego jeszcze nie przebaczyłem albo komu nie przebaczyłem – zachęcał biskup.

– Ale to, że trudno przebaczyć nie oznacza, że łatwo powiedzieć „przepraszam”. I tutaj jest kolejna kwestia, ponieważ „przepraszam” oznacza: pomyliłem się albo zrobiłem coś z premedytacją, albo nie wiedziałem, że to tak wyjdzie. Ale zawsze będzie to przekaz „Tak, skrzywdziłem cię”. Dlatego nie jest łatwo powiedzieć „przepraszam”, szczególnie kiedy ma się dogmat o nieomylności i generalnie zawsze ma się rację. Jaki jest piękny człowiek, kiedy potrafi powiedzieć „przepraszam”. To słowo ma weryfikować moje postępowanie. Nie chodzi o takie „dla świętego spokoju”; to „przepraszam” nic nie da, nie o takie nam chodzi – podkreślił bp Mastalski.

Duszpasterstwo Niesakramentalnych Związków Małżeńskich zostało założone przez ks. dr. Jana Abrahamowicza w 2000 r. przy kościele św. Krzyża w Krakowie. Od 2010 r. działa ono w parafii Miłosierdzia Bożego. Jego celem jest towarzyszenie osobom, które żyją w niesakramentalnych związkach małżeńskich, w dorastaniu do dojrzałej wiary i w szukaniu dróg do Jezusa. – Przyznam się, że początkową trudnością, na jaką uskarżali się przychodzący na spotkania, było to, że czuli się odrzucani przez Kościół. A tymczasem słyszą tutaj, że są w Kościele, więcej - jako ochrzczeni mają określone obowiązki i możliwości. Owszem, nie mogą korzystać ze wszystkich sakramentów, ale klucz do problemu leży w ich rękach. Można tak pokierować swoim życiem, żeby to, co dziś niemożliwe, w końcu stało się możliwe – wyjaśniał ks. Abrahamowicz. – Niektórzy z duszpasterstwa mogą już przyjmować komunię św. sakramentalną; spełnili wszystkie warunki, które są konieczne i uznali Chrystusa za wartość najważniejszą – dodał duszpasterz. Spotkania odbywają się w trzeci piątek miesiąca o godz. 18. Na formację składają się również wyjazdy, które umożliwiają wspólne przeżywanie wiary i doświadczenie wspólnoty.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem