Reklama

Ewangelizacja "Gaudium et Gloria"

Katolicy na ulicy

MAGDALENA KOZIEŁ
Edycja zielonogórsko-gorzowska 40/2000

Przed kościołem pw. Matki Bożej Częstochowskiej stoi scena. Dobiega granie zespołu "Alleluja Country Band". Ludzie zatrzymują się i odchodzą. Obok rozstawiony namiot - punkt konsultacyjny dla uzależnionych. Za zaparkowanym obok samochodem rozgrywa się wzruszająca scena. Dwie kobiety pochylają się w modlitwie nad zapłakaną matką i jej dwojgiem dzieci. Chcę zrobić zdjęcie. Przykładam aparat fotograficzny do oka. Cofam rękę. Zostawiam je z im tylko znaną tajemnicą.

Czyżby krucjata?

Nie o to chodzi, że Winobranie to czas grzechem naznaczony i trzeba przeciw niemu zwołać krucjatę. Wszyscy wiedzą co w winobraniowe dni na deptaku się dzieje i jak podsumowuje dziennikarz Gazety Lubuskiej, wszystko w tym czasie uchodzi, wiele jest usprawiedliwione. Ważne jest jednak to, żeby nie zabrakło zabawy, rozmowy, świadectwa. Dlaczego katolicy nie mają pojawić się na ulicy, skoro wielu ich w tym mieście mieszka? Do zaproponowania zielonogórzanom jest sporo: dobra muzyka, wspólna modlitwa i zabawa, "Marsz dla Jezusa", okazja do rozmowy, sakramentów, fachowa pomoc lekarska dla uzależnionych. Z roku na rok coraz bardziej profesjonalnie.

Staję z tyłu za zgromadzonymi. Po chwili podchodzi do mnie młody chłopak z pytaniem: co mnie tu sprowadziło? To jeden z ewangelizujących. Łatwo ich rozpoznać - noszą plakietki. Następnego dnia pytam tego samego chłopaka, jak mu idzie. Już jedna długa rozmowa za nim i przyprowadzenie do spowiedzi.

Zrzeszone wspólnoty

Ewangelizację kilka lat temu zorganizował po raz pierwszy ks. Piotr Matus. Potem podjęli się tego ks. Waldemar Grzyb, ks. Janusz Drgas i ks. Jarosław Bagiński. W tym roku ks. Bagiński pozostał sam. Miał jednak wsparcie wśród osób świeckich. Odpowiedzialni za wspólnoty zielonogórskie zdecydowali się na wspólne działanie. Dzięki różnorodności talentów i charyzmatów łatwiej było ewangelizację przygotować. Każdy mógł znaleźć tutaj swoje miejsce: czy przez rozmowy, czy trwanie na adoracji, czy choćby upieczenie ciasta. Obok wspólnot Odnowy w Duchu Świętym, KSM-u, zaangażowane były także wspólnoty Rodziny Radia Maryja, Przyjaciele Paradyża i wiele innych. Przygotowania trwały przez całe wakacje. Szukano sponsorów, przygotowywano scenę, plakaty. Przed samą ewangelizacją odbyły się trzydniowe rekolekcje.

Ewangelizacja pod nazwą "Gaudium et Gloria" miała za zadanie pokazać przede wszystkim jak mówi ks. Bagiński: "że chrześcijaństwo, katolicyzm jest religią radości i chwały. Radości z tego powodu, że mamy pokój z Bogiem przez Jezusa Chrystusa, który nas odkupił. Radość dla chrześcijanina jest stanem, a nie emocją. Chcemy również oddać chwałę Bogu. W zasadzie to ta radość i chwała ewangelizują" .

Reklama

Cena wolności

Obok sceny stoi namiot, punkt konsultacyjny dla uzależnionych, w którym dyżuruje pani dr Teresa Kiełczyńska. Jeżeli w trakcie rozmowy ktoś z ewangelizatorów zauważył, że problemem jego rozmówcy jest alkohol, kierował taką osobę do pani Doktor. Tutaj można było uzyskać fachową poradę, umówić się na spotkanie, wspólnie pomodlić. Chętnych do rozmowy nie brakowało. Jak mówiła pani doktor Kiełczyńska: "Akcja ewangelizacyjna ośmieliła osoby mające problemy z alkoholem, czy to osobiście, czy w rodzinie. Wtedy najczęściej z płaczem mówią o swoich problemach. Modlimy się z nimi, rozmawiamy, ale też dajemy ofertę na spotkanie i we wspólnocie, i w świeckim ośrodku. Wiem z doświadczenia zawodowego, że każda taka rozmowa z osobą uzależnioną jest początkiem drogi ku trzeźwości".

Podczas mojej rozmowy z panią Kiełczyńską podchodzi mężczyzna. Siada obok. Na początku mimo zachęty pani Doktor, nie chce nic mówić. Po pewnym czasie opowiada swoją historię. Ma ponad 30 lat, żonę, dwójkę dzieci. Przez alkohol stracił rodzinę. Kilka prób samobójczych. Trafił na oddział odwykowy. Tam spotkał protestantów, którzy mówili mu o Bogu. Po wyjściu wrócił do Kościoła katolickiego. Od dłuższego czasu nie pije. Teraz chce odbudować swoje życie, swoje małżeństwo, chce pomagać innym.

Podsumowując

Chętnych do rozmowy nie brakowało. Wiele osób chciało skorzystać z sakramentu pokuty i pojednania. Punkt konsultacyjny nie próżnował. Każdemu, kto był zainteresowany rozmową na koniec dawano dwie książeczki, w których znalazł cztery prawa życia duchowego i wiadomości na temat uzależnienia alkoholowego. Na końcu każdej z nich wypisane są adresy wspólnot do których może przyjść.

Nowym elementem tegorocznego "Gaudium et Gloria" była modlitwa za miasto. Każdego dnia wieczorem na zakończenie dnia modlono się za kolejne osiedla i dzielnice.

Przed sceną przystawały całe rodziny bawiąc się i słuchając muzyki. Do sceny podchodziła też rodzima i nawiedzająca nasze miasto alternatywa, którą nie sposób było nie zauważyć na naszym deptaku, bo na wszystkie sposoby próbowała wzbudzić zainteresowanie i dostać na jedzenie lub piwo. Może przydałoby się dla nich i im podobnych w przyszłym roku zorganizować codzienną zupę w ramach ewangelizacji. Jak doświadczenie "Przystanka Jezus" pokazuje, czasem pierwszym kontaktem ewangelizacyjnym jest po prostu kawałek chleba. Warto także, by w akcję zaangażowało się więcej księży, bo posługa sakramentalna jest w tym czasie bardzo potrzebna.

Jeszcze nie przebrzmiała do końca tegoroczna ewangelizacja, a już powstają plany na przyszłość: większa scena, być może "Arka Noego", "Marsz dla Jezusa" aleją Niepodległości?! I praca od nowa: sponsorzy, zapraszanie zespołów...

Reklama

Vincent Lambert - zwycięstwo życia czy tylko odłożenie wyroku?

2019-05-21 13:44

vaticannews / Paryż (KAI)

Paryski sąd apelacyjny stanął po stronie życia i nakazał lekarzom wznowić odżywianie i nawadnianie Vincenta Lamberta. Nie oznacza to jednak końca batalii o jego życie ani nie zmienia oceny postępowania lekarzy, którzy podjęli decyzję o zagłodzeniu go na śmierć. Rodzice mężczyzny podkreślają, że priorytetową sprawą jest teraz przeniesienie syna do placówki specjalizującej się w tego typu przypadkach, na co wcześniej im nie pozwolono.

Decyzja sądu zapadła po co najmniej 13 godzinach od momentu, gdy lekarze zaprzestali podawania pożywienia i wody 42-letniemu mężczyźnie. Od 2008 r., po wypadku na motorze, jest on sparaliżowany i żyje w stanie minimalnej świadomości lub, jak mówią inni, w stanie wegetatywnym. Postanowienie ogłoszono w czasie manifestacji w obronie życia, która wczoraj wieczorem przeszła głównymi ulicami Paryża pod Pałac Elizejski domagając się „ułaskawienia” Lamberta od wyroku śmierci. Prezydent Macron stwierdził w specjalnym komunikacie, że „decyzja w sprawie zawieszenia tej decyzji nie leży w jego gestii”. Wskazał też, że lekarze zaaplikowali obowiązujące prawo o niestosowaniu uporczywej terapii. Jednak w przypadku Lamberta nie jest to prawdą, ponieważ podawania choremu pożywienia i płynów nie można uznać za taką terapię, a poza tym mężczyzna nie jest wspomagany żadnymi maszynami. Uczestnicy marszu nieśli ze sobą transparent z napisem: „Wartość cywilizacji mierzy się szacunkiem względem najsłabszych”. Donośnie domagano się także „życia dla Lamberta”, zachęcając do modlitwy w jego intencji. Adwokat rodziców mężczyzny, którzy od sześciu lat prowadzą batalię o jego życie, decyzję sądu nazwał „wielkim zwycięstwem”.

Warto jednak pamiętać, że wyrok paryskiego sądu nie jest ostateczny. Wskazuje on jedynie, że mężczyzna ma być nadal karmiony, o co wystąpił oenzetowski komitet Praw Osób Niepełnosprawnych. Nie wyklucza jednak dalszych postanowień w tej sprawie. Jednocześnie na światło dzienne wyszły bulwersujące fakty. Rodziców Lamberta o wszczęciu procedury eutanazyjnej poinformowano mailem. Nie pozwolono im też pożegnać się z synem. Jego brat wyznał, że dzień wcześniej nie wpuszczono go do Vincenta, ponieważ zapomniał dowodu osobistego. W szpitalu w Reims wobec gości zastosowano więzienne procedury i wpuszczano ich do pacjenta jedynie po sprawdzeniu dokumentu tożsamości, nawet jeśli były to osoby znane personelowi.

Dziennik Le Monde ujawnia zarazem, że wielu lekarzy szpitala, w którym hospitalizowany jest mężczyzna, otwarcie nie zgadza się z decyzją doktora Vincenta Sancheza, który jako lekarz prowadzący zdecydował o zakończeniu „terapii” Lamberta. Odwołali się do jego sumienia i przypomnieli, iż dostarczanie pacjentowi pożywienia i płynów nie może być utożsamiane z terapią. Niektórzy pracownicy medyczni szpitala w Reims celowo wzięli w tym tygodniu urlop, by nie być bezpośrednio zaangażowani w zabijanie Lamberta.

W obronie mężczyzny zdecydowanie głos zabrał również arcybiskup Paryża, który zanim został kapłanem przez 21 lat wykonywał zawód lekarza. Abp Michele Aupetit zauważył, że próba zabicia Vincenta Lamberta jest emblematyczna dla społeczeństwa, w którym żyjemy. Wskazał, że to dziś decyduje się przyszłość cywilizacji, w jakiej przyjdzie nam żyć. „Albo uznamy ludzi za funkcjonalne roboty, które można wyrzucić na złom, gdy są już bezużyteczne, albo uznamy, że istota człowieczeństwa bazuje nie na «użyteczności życia», ale na jakości relacji międzyludzkich, w których przejawia się miłość”. Hierarcha przypomniał, że stoimy właśnie przed decydującym wyborem między cywilizacją odrzucenia a cywilizacją miłości. Abp Aupetit wskazał zarazem, że nie warto podążać za eutanazyjnym „postępem” Belgii czy Holandii, gdzie sumienia ludzkie są już totalnie uśpione, a dla rodziców czymś normalnym staje się rozmawianie o eutanazji dzieci. Przypomniał też, że Vincent Lambert nie znajduje się też w fazie terminalnej, nie jest w śpiączce, tylko w stanie minimalnej świadomości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Spotkanie z samym sobą i z Bogiem

2019-05-22 07:32

Anna Majowicz

W trzecią sobotę maja w Centrum Duszpasterskim Archidiecezji Wrocławskiej po raz pierwszy we Wrocławiu odbyła się ,,Bibliodrama pod 4".

Anna Majowicz
Podczas pierwszej bibliodramy pod 4

To inicjatywa pięciu osób, które łączy miłość do Pisma Świętego: Andrzeja, Emanueli, Magdaleny, Sabiny i ks. Zbigniewa. Chociaż pochodzą z Wrocławia i okolic, poznali się podczas międzynarodowego certyfikowanego kursu dla liderów bibliodramy zorganizowanego przez Polskie Towarzystwo Bibliodramy w Częstochowie.

- Bardzo się cieszę, że udało się stworzyć dobrą grupę, która otworzyła się na nową jakość przeżywania słów Boga i doświadczania Jego obecności. Mam nadzieję, że będziemy mogli w ten sposób służyć kolejnym osobom, które tak jak my w świetle Pisma Świętego pragną poznawać i uczyć się rozumieć sens różnych wydarzeń swojego życia - mówi lider bibliodramy Andrzej Cwynar, który razem z Emanuelą poprowadził pierwszy warsztat.

- Dzisiejsze spotkanie to doświadczenie Boga, który przychodzi. Boga, który jest jakąś tajemnicą i który objawia się poprzez spotkanie z drugim człowiekiem. To jest doświadczenie bardzo mi bliskie w bibliodramie - mówi ks. Zbigniew Kowal.

Bibliodrama to spotkanie z innymi, z biblijnym tekstem odczytywanym w grupie, ale przede wszystkim to spotkanie z samym sobą i z Bogiem. 

- To moje drugie doświadczenie bibliodramy i muszę przyznać, że było dla mnie zupełnie nowe. Na początku warsztatu ciężko było mi się wyluzować, ale z czasem bariery zniknęły. Poczułam, że otwieram się na słowo Boże. Mało tego! Wzbudziło ono we mnie niespodziewane uczucia i sposób przeżywania emocji. Dziękuję za to spotkanie i już wiem, że wezmę udział w kolejnych - mówi Joanna Prorok.

Serdecznie zapraszamy na kolejną biblidramę, która w Centrum Duszpasterskim Archidiecezji Wrocławskiej odbędzie się 15 czerwca.

Zapisy na stronie: https://www.bibliodramapod4.pl/

Temat bibliodramy zgłębimy już wkrótce w papierowym wydaniu naszego tygodnika.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem