Reklama

Za kulisami afery Rywina

Czyja propaganda - tego władza?...

Afera Rywina, Rapaczyńskiej, Michnika i Millera (tak właśnie ją widzimy) rozjaśnia się. Nie dlatego, że sejmowa komisja śledcza lub prokuratura ustaliły cokolwiek istotnego, ale dlatego, że z tego, co przesłuchiwani mówią, nie mówią - a zwłaszcza powiedzieć wyraźnie nie chcą... - można odtworzyć sobie już czytelny obraz jej mechanizmu. Mniej ważny jest krąg osób stojących za tą aferą - znacznie ważniejsze jest, o co tak naprawdę chodzi. A chodzi o sprawy tak ważne, iż są wszelkie powody do przypuszczenia, że sprawa ta nie skończy się wraz z zakończeniem śledztwa przez sejmową komisję śledczą i prokuraturę. Te śledztwa - to tylko przerwa w zmaganiach, jakie toczą się za kulisami oficjalnego życia politycznego.

To nie incydent - to ogniwo w długim łańcuchu

Porozumienia w Magdalence i przy "okrągłym stole" oznaczały pewien polityczny kompromis między b. komunistami (SLD) a częścią opozycji (Unia Demokratyczna, później Unia Wolności). Istota tego kompromisu sprowadzała się do "czystego, koszernego interesu" (według słynnego określenia Lwa Rywina): środowisko Unii Wolności dopuszczone zostało do współrządzenia Polską (co wykorzystało m.in. dla zbudowania koncernu prasowego "Agora") - w zamian za co b. komuniści dostali gwarancje: braku rozliczenia za przeszłość, spokojnego uwłaszczania się z narodowego majątku, zachowania materialnego stanu posiadania. Nieuchronnym skutkiem tego rodzaju fatalnego dla kraju kompromisu politycznego było zaniechanie rzeczywistych reform gospodarczych w kraju, zaniechanie rzeczywistej przebudowy ustroju gospodarczego Polski, przyzwolenie na status "republiki bananowej", z charakterystyczną dla niej wszechogarniającą korupcją. Dobitnym wyrazem tej politycznej współpracy SLD i Unii Wolności jest obecna konstytucja (wspólny, kwaśny owoc tego niebezpiecznego dla kraju związku politycznego), utwierdzająca w Polsce zły, szkodliwy, jak najgorzej rokujący na przyszłość system ustrojowy, bezsilny wobec wyzwań gospodarczych, międzynarodowych, a zwłaszcza - społecznych. Broniąc tego systemu ustrojowego, utwierdzając go - i czerpiąc z niego korzyści!... - SLD i UW nawiązywały ze sobą coraz ściślejszą współpracę, co skutkować musiało także zacieśnianiem się stosunków towarzyskich, biznesowych i nieformalnych, koteryjnych powiązań między czerwoną a różową lewicą. Cóż tu się dziwić, że Miller jest na "ty" z Rywinem, Rywin na "ty" z Michnikiem, Rapaczyńska na "ty" z Millerem etc... Wytworzył się silny, powiązany przeszłością i bieżącymi interesami, nieformalny układ władzy, traktujący najwyraźniej "demokrację", "wolny rynek", "prawa człowieka" itd. jako parawan dla klikowo-koteryjnego faktycznego systemu władzy.

Czerwona i różowa lewica szukają zbliżenia

Reklama

Poznajemy nieznane dotąd oblicze demokracji: aby rządzić lub uczestniczyć w rządzeniu, nie trzeba koniecznie dysponować partią polityczną. Media - czwarta władza - skoncentrowane w jednym ręku, okazują się jakże silnym instrumentem politycznym, instrumentem nacisku na polityków. W Stanach Zjednoczonych polityczne lobby żydowskie nie ma żadnej własnej partii politycznej, ma natomiast w ręku silne media, codzienne gazety, stacje telewizyjne... Dzięki temu udział lobby żydowskiego w polityce amerykańskiej jest tak wielki, zwłaszcza że dzięki wpływom z reklam lobby to buduje także prawdziwe imperium finansowe. Podobnie wygląda sytuacja we Francji.
W miarę jak rozrastał się zbudowany pod rządami Mazowieckiego koncern "Agora" (obok Gazety Wyborczej dysponuje też licznymi rozgłośniami radiowymi w całym kraju), w łonie tej partii nabrzmiewała koncepcja utworzenia wspólnej z SLD koalicji, która byłaby zdolna długo rządzić Polską, kontynuując ów "kompromis" zawarty przy "okrągłym stole" i w Magdalence. Wymagało to rozbicia AWS i ograniczenia roli PSL. Pod rządami Buzka UW uczyniła wiele, żeby - współrządząc - skompromitować AWS; osłabienie PSL dokonało się natomiast przez utworzenie "Samoobrony", która bez troskliwej opieki SLD nie byłaby dzisiaj tym, czym jest. Sprawy zmierzały zatem w pożdanym przez czerwoną i różową lewicę kierunku: współrządzenia Polską po upływie kadencji rządu Jerzego Buzka. Na przeszkodzie tej dalekosiężnej koncepcji politycznej stanął wszakże nieoczekiwany rozpad Unii Wolności (z której wyłoniła się Platforma Obywatelska). Przyczyny tego rozpadu stanowić mogą ciekawy przyczynek do historii polityki lobby żydowskiego w Polsce.
Po krótkim okresie chaosu i zamieszania pośród osłabionej Unii Wolności (dysponującej wszakże coraz to potężniejszym koncernem medialnym "Agora", rekompensującym słabość polityczną) - w kręgach prezydenta Kwaśniewskiego, Geremka, Michnika i innych polityków zrodził się pomysł ratowania tej dalekosiężnej koncepcji: współrządzenia Polską przez postkomunistów i polityczne lobby żydowskie. Pomysł ratunkowy, jak się wydaje, polegał na zbudowaniu tzw. formacji centrowej wokół prezydenta Kwaśniewskiego, osłabionej Unii Wolności, kadr partyjnych powyciąganych z Platformy Obywatelskiej, pewnej części działaczy SLD (Stowarzyszenie Ordynacka?...). Koalicja takiej "formacji centrowej" z SLD byłaby niczym innym jak kontynuacją zmowy z Magdalenki, "okrągłego stołu", kontynuowaniem zawłaszczania Polski przez czerwoną i różową lewicę w warunkach niedokończonej, zatrzymanej w połowie, prawdziwej reformy ustrojowej państwa: w warunkach stworzonego systemu korupcyjnej "republiki bananowej".

"Człowiek strzela - Pan Bóg kule nosi"...

Jednak i ta druga, awaryjna koncepcja polityczna doznała porażki. Po pierwsze - dlatego, że stworzenie "partii centrowej" wokół Kwaśniewskiego i Unii Wolności okazało się nierealne: zabrakło chętnych "udziałowców" do tej nowej politycznej spółki. Po wtóre - rządy SLD i Millera przyniosły potężne rozczarowanie, już nawet w tradycyjnym elektoracie czerwonej lewicy. Wszystkie obietnice wyborcze SLD i rządu Millera okazały się nic niewarte, a to, co widać gołym okiem, to ogromne bezrobocie (dziś najwyższe od 1989 r. - 18, 7 proc.!), coraz wyższe podatki, nakładane na ludzi pracy pod byle pretekstem, kompletny upadek służby zdrowia, pogarszająca się z dnia na dzień sytuacja gospodarcza Polski (coraz bliższe widmo "kryzysu argentyńskiego"), coraz tragiczniejsza sytuacja bezrobotnych... Dodajmy do tego klęskę rządu Millera w negocjacjach z Brukselą, nabrzmiewającą sytuację na Śląsku, rozlewające się protesty rolnicze... Elektorat SLD stopniał już do 28 proc. (przy prawie 40 proc. przed ostatnimi wyborami). SLD znalazł się dziś na politycznej "równi pochyłej", na którą Unia Wolności wstąpiła już wcześniej, nie osiągając nawet "progu wyborczego". W tych warunkach nie ma co myśleć o przyszłej wspólnie rządzącej koalicji, jest raczej pora na wykorzystanie czasu obecnych rządów na budowanie materialnego zaplecza. Aby dostatnio przetrwać nadchodzące chude lata...

Istota afery - walka o "rząd dusz"

Jeśli perspektywa wspólnych rządów czerwonej i różowej lewicy w Polsce zmąciła się (przegrane referendum może pogrążyć ją jeszcze bardziej) - staje się niebywale ważne, jakimi środkami propagandowymi - czwartą, medialną władzą - dysponować będzie w przyszłości.
W ten sposób pojawił się nader istotny konflikt interesów między SLD a politycznym lobby żydowskim, mówiąc szerzej - politycznym środowiskiem Unii Wolności. Chodzi o to, kto sprawować będzie na lewicy propagandowy "rząd dusz".
W minionych latach środowisko Unii Wolności zbudowało sobie właśnie potężny koncern medialny - spółkę "Agora". Tymczasem SLD, będąc przy władzy, nie ma równie potężnego koncernu medialnego; póki jest przy władzy - wykorzystuje brutalnie do swych celów propagandowych telewizję publiczną, ale właśnie nie jest pewne, czy SLD władzy już wkrótce nie utraci...
Jest oczywiste, że w tej sytuacji jedną z najpilniejszych spraw dla polityków SLD jest zbudowanie własnego, prywatnego giganta medialnego, aby nie być w gorszej sytuacji niż środowisko Unii Wolności. Stąd zakusy SLD na Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne, stąd pomysły sprywatyzowania kanału II telewizji publicznej. Jest to dla postkomunistów z SLD najżywotniejsza bodaj kwestia wewnętrzna, zaraz po zapędzeniu Polski do Unii Europejskiej.
Ale utworzenie przez SLD własnego, prywatnego już koncernu medialnego stanowi zarazem ogromne zagrożenia dla "środowiska" Unii Wolności! Oznaczałoby bowiem kres medialnego monopolu "Agory" na lewicy...
Tak wyjaśnia się tło polityczne afery Rywina, Rapaczyńskiej, Michnika i Millera: jest to niebywale ostry i gwałtowny konflikt, prawdziwa "dintojra" o to, kto sprawować będzie propagandowe "rządy dusz" na lewicy. Jak bardzo to ważna sprawa dla walczących stron - świadczy fakt, że nie wahają się wyciągać sobie "brudów"; może jedyna korzyść opinii publicznej z tej "dintojry" jest właśnie taka, że poznajemy te brudy, w jakich utytłała się formacja lewicy przez minione lata...
Uściślijmy jeszcze bardziej to, co i tak rysuje się już wyraźnie: "Agora" walczy nie tylko o zakup tej czy innej ogólnopolskiej stacji telewizyjnej, o dalsze rozszerzanie swego medialnego imperium - walczy przede wszystkim o to, by uniemożliwić SLD zbudowanie własnego, prywatnego koncernu medialnego.
Afera, o której dziś tak głośno, przerwała tylko na jakiś czas te niemal "śmiertelne" zapasy. To tylko chwilowy pat, "pieredyszka", zawieszenie broni. Bez względu na to, czym zakończą się prace sejmowej komisji śledczej i prokuratury (wszystko wskazuje na to, że poza Rywinem nie znajdzie się żaden winny!..) - ta zażarta walka potoczy się dalej, kto wie, czy nie w formach jeszcze bardziej skandalicznych.

* * *

Na szczęście nie musimy korzystać ani z propagandy serwowanej przez Gazetę Wyborczą i media podporządkowane spółce "Agora", ani z propagandy serwowanej przez telewizję publiczną - dzisiaj propagandową tubę rządu Millera. Jeszcze nie tak dawno, aby być dobrze poinformowanym, słuchało się Głosu Ameryki i Radia Wolna Europa. Dziś sytuacja jest o tyle lepsza, że mamy w kraju własne, niezależne media i nie jesteśmy skazani na Nie, Gazetę Wyborczą czy rządową telewizję.
Znamy przysłowia: "Człowiek strzela, Pan Bóg kule nosi" albo: "Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło". Uboczny pożytek z toczącej się afery (bo ona toczy się nadal) jest natury edukacyjno-oświatowej: społeczeństwo uczy się rozpoznawać, że sama demokracja wcale nie musi oznaczać prawych i uczciwych rządów. Trzeba najpierw prawych i uczciwych ludzi, z dobrze uformowanym sumieniem: forma rządów jest raczej wtórna.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

„Tato – bądź, prowadź, chroń”. Znane nazwiska zapraszają na Narodowy Marsz Życia i Rodziny

2021-09-17 12:47

[ TEMATY ]

marsz dla życia i rodziny

Mat.prasowy

Już 19 września o godz. 11:30 na Placu Zamkowym w Warszawie rozpocznie się Narodowy Marsz Życia i Rodziny, którego hasło przewodnie brzmi: „Tato – bądź, prowadź, chroń”. Ambasadorzy Marszu – artyści, dziennikarze, sportowcy, duchowni i osoby, które wspierają ideę Marszu, zapraszają na wydarzenie wszystkich, którym leży na sercu dobro rodziny i życie każdego człowieka.

W gronie ambasadorów Narodowego Marszu Życia są m.in. Zofia Klepacka, Barbara Nowak, Dawid Mysior, aktorzy Marcin Kwaśny i Dariusz Kowalski, redaktorzy Jan Pospieszalski, Paweł Chmielewski, Paweł Lisicki i Krystian Kratiuk. Narodowy Marsz dla Życia wspierają także dr Jacek Pulikowski, ks. Dominik Chmielewski SDB i ks. Tomasz Kancelarczyk.

CZYTAJ DALEJ

Młodzi, odwagi! ON jest – nie bójcie się!

2021-09-19 10:24

[ TEMATY ]

Kana młodych

Karol Porwich/Niedziela

Mimo deszczu, mimo aury, która zachęcała do zostania w domu, ci młodzi postanowili, że tego sobotniego popołudnia nie spędzą przed telewizorami. Wstali z kanap i przyjechali. Konkretnie - do Częstochowy, na wydarzenie, które już wpisało się w kalendarz i pamięć, czyli na Kanę Młodych.

Kana Młodych to spotkanie młodzieży z archidiecezji częstochowskiej. Odbywało się w różnych miejscach, w tym roku organizatorzy postawili na zlokalizowanie w Wyższym Seminarium Duchownym Archidiecezji Częstochowskiej. Choć pogoda nie dopisała, dopisały humory! I to wbrew obiegowej opinii, jakoby w kościele nie można było dostrzec już nawet jednej młodej osoby... Co prawda nie w kościele, a na seminaryjnych błoniach zobaczyliśmy wielu młodych ludzi, którzy przyjechali z różnych zakątków naszej archidiecezji, a także z samej Częstochowy. Do udziału w "Kanie" zaproszeni byli wszyscy ludzie młodzi od klasy 8. szkoły podstawowej wzwyż - szczególnie kandydaci do bierzmowania, ale też ci, którzy już przyjęli bierzmowanie, członkowie wspólnot i ruchów młodzieżowych, ale też i ci młodzi duchem.

CZYTAJ DALEJ

Bł. Kadłubek wyjątkowy dla Jędrzejowa

2021-09-20 09:24

[ TEMATY ]

bł. Wincenty Kadłubek

Jędrzejów

diecezja kielecka

Agnieszka Dziarmaga

Sierpień i październik to ważne miesiące w religijnych celebracjach w Jędrzejowie. Tradycyjnie ostatnie dni sierpnia przebiegają pod znakiem Odpustu Wincentiańskiego, zaś 9 października obchodzone jest wspomnienie bł. Wincentego Kadłubka, drugiego patrona diecezji kieleckiej.

Krakowski Biskup, dostojnik Kościoła, patriota i erudyta, który zrezygnował z jednej z najważniejszych godności w państwie piastowskim i pieszo przywędrował do Jędrzejowa, aby rozpocząć mnisie życie, jest kimś wyjątkowym dla miasta i jego mieszkańców.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję