Noc zapowiadała się pogodnie. Zaopatrzony w odpowiednią przynętę, tym razem postanowiłem zapolować na ryby żerujące na dnie. Okoliczni mieszkańcy twierdzą, że w tym zbiorniku wodnym
trafiają się dorodne liny, plagę natomiast stanowią zasiedlone tutaj nie wiadomo jakim sposobem sumiki amerykańskie, tzw. byczki. Ponieważ oba te gatunki chętnie żerują w nocy, kolejną rybacką
przygodę rozpocząłem bardzo późnym wieczorem.
Na dalekim horyzoncie ukazał się księżyc, jego srebrne koło jak latarnia odbija się w wodzie. Zarzucam dwie wędki, lekko pochylone spławiki rzucają na wodę ledwo dostrzegalny cień. Nagle
w poświacie księżyca widzę zdecydowane branie na jednej wędce, za chwilę to samo powtarza się na drugiej, obie szczytówki skłaniają się ku sobie, ciągnąc żyłki w jednym
kierunku. Podczas próby zacięcia nie czuję prawie oporu. Winowajcą był sumik, ważący ok. 25 dkg, który buszując przy dnie, konsumował wszystko po drodze, w tym moje dwie rosówki. Efekt - ponadgodzinne
rozplątywanie żyłek i uzbrajanie wędki.
Ok. godz. 2 odbity krąg księżyca wskazał idealne oczko wśród moczarki i smużkę drobniutkiej pianki na wodzie. To może być tylko lin. Celny rzut, spławik spoczął dobrze widoczny w oświetlonym
krążku. Bacznie obserwuję otoczenie, przyroda jakby zamarła, nagle spławik zaczyna lekko drgać, kładzie się, znowu pozostaje bez ruchu. Taniec spławika w księżycowym blasku trwa prawie 15 min,
ryba smakuje przynętę. Nagle ostre, zdecydowane szarpnięcie i spławik ginie z pola widzenia, na wędzisku czuję silne szarpnięcie żyłką. Po zacięciu rozpoczynają się emocje holowania
i walka z rybą. Nie jest to łatwe, lin podkurczając płetwę ogonową, jak kotwica ciągnie za sobą wyrywane z dna rośliny. Wreszcie brzeg i dorodne
ciemnooliwkowe trofeum znajduje się w podbieraku. Gratulują mi pierwsze ptaki, które odezwały się w zaroślach, na horyzoncie z wody wynurza się słońce. Skończyła się kolejna
wędkarska przygoda, pora wracać do domu.
„Tutaj czas jakby się zatrzymał, zatrzymał. Nie widzimy poprawy” - mówi ksiądz Gabriel Romanelli, proboszcz łacińskiej parafii Świętej Rodziny w Gazie. Większość ludności Strefy Gazy pozostaje przesiedlona, zmuszona do życia w nieodpowiednich schronieniach i narażona na poważne zagrożenia dla zdrowia publicznego, związane z rozprzestrzenianiem się pasożytów i gryzoni, a także ciągłymi atakami, bombardowaniami i strzelaninami.
Biuro Narodów Zjednoczonych ds. Koordynacji Pomocy Humanitarnej (OCHA) potwierdziło w swoim najnowszym raporcie, że mieszkańcy Strefie Gazy mogą przebywać na mniej niż połowie jej terytorium, nie mogąc przemieszczać się do innych części okupowanych terytoriów palestyńskich ani za granicę, z wyjątkiem nielicznych pacjentów upoważnionych do ewakuacji medycznej. Ponadto izraelskie ograniczenia w wwozie towarów pierwszej potrzeby, takich jak generatory, olej silnikowy i części zamienne do pojazdów i maszyn, mają coraz poważniejszy wpływ na operacje humanitarne i świadczenie podstawowych usług. Zdolność usuwania gruzu spadła z około 25 tys. do 5 tys. ton dziennie z powodu niesprawnego ciężkiego sprzętu. Setki generatorów, studni, zakładów odsalania wody, stacji pomp i tankowców są zagrożone nieodwracalną awarią.
„Tutaj czas jakby się zatrzymał, zatrzymał. Nie widzimy poprawy” - mówi ksiądz Gabriel Romanelli, proboszcz łacińskiej parafii Świętej Rodziny w Gazie. Większość ludności Strefy Gazy pozostaje przesiedlona, zmuszona do życia w nieodpowiednich schronieniach i narażona na poważne zagrożenia dla zdrowia publicznego, związane z rozprzestrzenianiem się pasożytów i gryzoni, a także ciągłymi atakami, bombardowaniami i strzelaninami.
Biuro Narodów Zjednoczonych ds. Koordynacji Pomocy Humanitarnej (OCHA) potwierdziło w swoim najnowszym raporcie, że mieszkańcy Strefie Gazy mogą przebywać na mniej niż połowie jej terytorium, nie mogąc przemieszczać się do innych części okupowanych terytoriów palestyńskich ani za granicę, z wyjątkiem nielicznych pacjentów upoważnionych do ewakuacji medycznej. Ponadto izraelskie ograniczenia w wwozie towarów pierwszej potrzeby, takich jak generatory, olej silnikowy i części zamienne do pojazdów i maszyn, mają coraz poważniejszy wpływ na operacje humanitarne i świadczenie podstawowych usług. Zdolność usuwania gruzu spadła z około 25 tys. do 5 tys. ton dziennie z powodu niesprawnego ciężkiego sprzętu. Setki generatorów, studni, zakładów odsalania wody, stacji pomp i tankowców są zagrożone nieodwracalną awarią.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.