Reklama

Milenium śmierci Pierwszych Męczenników Polski

Owocna śmierć

Niedziela Ogólnopolska 28/2003

Barbara Dziadura

Relikwiarz Pierwszych Męczenników Polski przynieśli w procesji żołnierze II Kompanii Szkolnej z Międzyrzecza.

Relikwiarz Pierwszych Męczenników Polski przynieśli w procesji żołnierze II Kompanii Szkolnej z Międzyrzecza.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Uroczystości w Międzyrzeczu
Minęło tysiąc lat od śmierci Jana, Benedykta, Mateusza, Izaaka i Krystyna. Mimo upływu wieków padają pytania o sens ich śmierci, o prawdziwość męczeństwa, a nawet o to, czy zginęli tu, czy też gdzie indziej. Czasami dopiero perspektywa czasu pozwala zrozumieć rangę wydarzenia, pozwala dostrzec owoce. 15 czerwca br. na placu niedaleko wznoszonego sanktuarium pw. Pierwszych Męczenników Polski w Międzyrzeczu zebrało się kilkanaście tysięcy pielgrzymów z Polski i z zagranicy. Uczestniczyli w jubileuszowej Mszy św. z okazji Milenium Śmierci Pięciu Braci, której przewodniczył kard. Franciszek Macharski, metropolita krakowski. W koncelebrze było blisko 70 biskupów zebranych na Posiedzeniu Plenarnym Konferencji Episkopatu Polski, która obradowała 13 i 14 czerwca br. w Wyższym Seminarium Duchownym w Paradyżu.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

"Czy tej męczeńskiej śmierci towarzyszyło «odium fidei» (nienawiść wiary), czy rzeczywiście zginęli za wiarę?"
- to pytanie stawia Jan Paweł II w okolicznościowym przesłaniu związanym z obchodami Milenium Śmierci Pierwszych Męczenników Polski. Pytania nie zostawia bez odpowiedzi: "Nie miał w tym względzie wątpliwości papież Jan XVIII. Słusznie osądził, że ma znaczenie nie tyle intencja zabójców, ile gotowość oddania życia za Chrystusa, jaka od początku towarzyszyła tym misjonarzom". Czytane przez bp. Pawła Sochę słowa przesłania Jana Pawła II już na początku Mszy św. stają się jakby komentarzem do całej jubileuszowej liturgii. O intencji, z jaką Jan i Benedykt przybyli do obcej ziemi, pisał już na przełomie X i XI wieku św. Brunon z Kwerfurtu. "Dla pragnących rozstać się z życiem i być razem z Chrystusem głoszenie Ewangelii poganom to cel ich zamieszkania między ludem obcym w wierze i kulturze" - pisze. Dla nas, żyjących współcześnie, to całkowite podporządkowanie się i oddanie Bogu ze wszystkimi tego konsekwencjami wydaje się niezrozumiałe. Jednak średniowiecze zna wielu takich szaleńców Bożych. Czy przyłączający się do Benedykta i Jana, dwóch włoskich mnichów, Polacy: Mateusz, Izaak i Krystyn nie mieliby "zarazić się" ich autentyczną gorliwością w wierze i duchem całkowitego oddania się Bogu? Św. Brunon zaświadcza, że polscy i włoscy mnisi żyli wspólnie, wielbiąc Boga.

Reklama

"Ich śmierć nie była potrzebna, była jednak ofiarą dla Boga, a takie ofiary nie idą na marne
- mówił w homilii kard. Józef Glemp. - Śmierć Braci z Międzyrzecza dzisiaj wydaje owoce. Obchodząc jubileusz tysiąca lat od tej śmierci, zdobywamy się na twórczy wysiłek dźwigania społeczeństwa ku dobremu - zauważył. - Dzieła religijne, dzieła kulturalne w wielu formach, dzieła charytatywne, jak szpital noszący imię Pięciu Braci, ożywienie badań naukowych nad historią, udzielenie relikwii innym ośrodkom kościelnym, jak Kapitule Kanoników w Warszawie, która podejmuje tradycję szukania ciszy w modlitwie - to wszystko mówi nam o owocach tamtej ofiary, która obfituje po tysiącu lat".
Śmierć i wzór życia Braci wydały i wydają wciąż nowe niespodziewane owoce. Ostatnim z nich jest wspomniany szpital powiatowy w Międzyrzeczu, który przyjął 13 czerwca za patronów Braci Międzyrzeckich. W czasie poświęcenia tablicy upamiętniającej nadanie imienia Świętych dyrektor szpitala Leszek Kołodziejczak zwrócił uwagę, że szpital jest miejscem, gdzie ludzie zmagają się z własnym cierpieniem i niedoskonałością i tym bardziej potrzebują wzorów mężnego stawania w obronie najwyższych wartości. "Myślę, że szpital jest godnym miejscem upamiętniającym postaci tych Świętych" - mówił.
W diecezji zielonogórsko-gorzowskiej istnieją też dwie parafie pod wezwaniem Świętych, działają także Stowarzyszenie Pomocy Bliźniemu im. Brata Krystyna i Stowarzyszenie Opieki Paliatywnej im. Pięciu Braci Międzyrzeckich.

"Ludzie uwierzyli, że z trudu i ofiar te ziemie znów zakwitną"
- mówił w czasie homilii Ksiądz Prymas. Wzór życia i śmierć męczeńska Pięciu Braci zaowocowały odradzającym się po tysiącu lat kultem. Odczytany przez bp. Edwarda Dajczaka podczas Mszy św. dokument Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, uznający Pierwszych Męczenników Polski patronami Międzyrzecza, pokazuje, że święci Bracia na stałe zamieszkali w świadomości żyjących tu ludzi. Ale na tym nie koniec. Kult Pięciu Braci umocnił się także poza granicami diecezji. W czasie Mszy św. bp Adam Dyczkowski przekazał cząstkę relikwii Pięciu Braci kapitule warszawskiej na Bielanach, pod wezwaniem Pierwszych Męczenników Polski. Postawa Pięciu Braci stała się także inspiracją do powstawania różnorodnych dzieł kulturalnych, jak wystawy, sesje naukowe, czy też do powstania kompozycji muzycznych, m.in. Pawła Łukaszewskiego do słów Litanii do Męczenników Międzyrzeckich. Ta monumentalna milenijna kantata na sopran, skrzypce, orkiestrę smyczkową i chór mieszany do tekstu ks. Antoniego Czechowicza zabrzmiała publicznie po raz pierwszy tuż przed rozpoczęciem jubileuszowej Mszy św.

"Realizm życia każe nam nie bać się cierpienia,
każe zauważyć, że zawsze jest Bóg i są ludzie obok. I to jest zdumiewające, że cierpienie przemawia, otwiera serca, angażuje ludzi. Budzi życzliwość, ofiarność" - mówił abp Józef Michalik, metropolita przemyski, w homilii podczas Mszy św. poprzedzającej poświęcenie Domu "Uzdrowienie Chorych" im. Jana Pawła II w Głogowie, którego dokonał kard. Henryk Gulbinowicz, metropolita wrocławski. Pierwszy w Polsce Dom "Uzdrowienie Chorych", ufundowany przez włoskie stowarzyszenie Centrum Ochotników Cierpienia, powstał na prośbę Ojca Świętego Jana Pawła II. Uroczystej Eucharystii poprzedzającej poświęcenie przewodniczył abp Józef Kowalczyk - nuncjusz apostolski w Polsce. Przypomniał on, że cisi "pracownicy Krzyża" swoją obecnością oraz pracą idą śladami Pięciu Braci Męczenników. Dzieło to jest szczególnym wotum dla diecezji z okazji milenium ich śmierci.
Z okazji uroczystego otwarcia Domu przybyło 120 pielgrzymów z włoskiego Centrum Ochotników Cierpienia. W głogowskich uroczystościach wzięło udział 80 osób na wózkach inwalidzkich z Polski i Włoch oraz delegaci z wszystkich działających w kraju wspólnot Centrum Ochotników Cierpienia.
Ośrodek w Głogowie, zbudowany według projektu prof. Jerzego Gurawskiego, może jednorazowo przyjąć 120 osób - uczestników rekolekcji, spotkań duszpasterskich i rekreacyjnych. W Domu jest kaplica, zespół pomieszczeń do zajęć terapeutycznych i rehabilitacyjnych, aula spotkań oraz jedno- lub dwuosobowe pokoje dostosowane do potrzeb chorych.

* * *

Przygotowania do obchodów Milenium Śmierci Pierwszych Męczenników Polski trwały od trzech lat. Odbywało się nawiedzenie parafii diecezji przez relikwie Świętych Męczenników, powołano do życia nowe dzieła pod ich wezwaniem, odrodził się i umocnił ich kult. W czasie bezpośrednich przygotowań w dniach poprzedzających obchody milenium wierni zbierali się na modlitwie i czuwaniu w międzyrzeckich kościołach. Wielu z nich na co dzień pracuje w miejscach, które za swoich patronów mają św. Jana, Benedykta, Mateusza, Izaaka i Krystyna. Wczoraj i dziś łączy się. Bariera wieków zanika. Wzór chrześcijańskiego życia Pięciu Braci przemawia do nas i dzisiaj.

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Chuck Norris mówił przed laty: "ludzie bardziej przejmują się używaniem plastikowej słomki niż aborcją"

2026-03-21 09:48

[ TEMATY ]

Chuck Norris

PAP/EPA/JUSTIN LANE

Chuck Norris

Chuck Norris

Zmarły 20 marca 2026 r. amerykański aktor Chuck Norris w 2021 roku opublikował na jednym z portali artykuł dotyczący aborcji.

Publikacja związana była z 48. rocznicą zalegalizowania w Stanach Zjednoczonych aborcji. Norris wyraził swoje ubolewanie, że ludzie bardziej się przejmują używaniem „plastikowej słomki” niż aborcją.
CZYTAJ DALEJ

Dlaczego cierpią i umierają ci, co zaufali Bogu?

2026-03-19 13:48

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

pixabay.com

Wiara uczy, że Bóg zawsze nas wysłuchuje: jednak nie zawsze spełnia nasze prośby, ale swoje obietnice. Bywa, że nie wiemy, o co prosić. Nie mając pełnej wiedzy – która przychodzi z czasem – modlimy się, ale nasze prośby są połowiczne, zawężone do momentu ich wypowiadania. Bóg tymczasem widzi szerzej, widzi nasze wczoraj, nasze dziś i wie, jakie będzie nasze jutro.

Był pewien chory, Łazarz z Betanii, ze wsi Marii i jej siostry, Marty. Maria zaś była tą, która namaściła Pana olejkiem i włosami swoimi otarła Jego nogi. Jej to brat, Łazarz, chorował. Siostry zatem posłały do Niego wiadomość: «Panie, oto choruje ten, którego Ty kochasz». Jezus, usłyszawszy to, rzekł: «Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą». A Jezus miłował Martę i jej siostrę, i Łazarza. Gdy posłyszał o jego chorobie, pozostał przez dwa dni tam, gdzie przebywał. Dopiero potem powiedział do swoich uczniów: «Chodźmy znów do Judei». Rzekli do Niego uczniowie: «Rabbi, dopiero co Żydzi usiłowali Cię ukamienować i znów tam idziesz?» Jezus im odpowiedział: «Czyż dzień nie liczy dwunastu godzin? Jeśli ktoś chodzi za dnia, nie potyka się, ponieważ widzi światło tego świata. Jeżeli jednak ktoś chodzi w nocy, potknie się, ponieważ brak mu światła». To powiedział, a następnie rzekł do nich: «Łazarz, przyjaciel nasz, zasnął, lecz idę go obudzić». Uczniowie rzekli do Niego: «Panie, jeżeli zasnął, to wyzdrowieje». Jezus jednak mówił o jego śmierci, a im się wydawało, że mówi o zwyczajnym śnie. Wtedy Jezus powiedział im otwarcie: «Łazarz umarł, ale raduję się, że Mnie tam nie było, ze względu na was, abyście uwierzyli. Lecz chodźmy do niego». A Tomasz, zwany Didymos, rzekł do współuczniów: «Chodźmy także i my, aby razem z Nim umrzeć». Kiedy Jezus tam przybył, zastał Łazarza już od czterech dni spoczywającego w grobie. A Betania była oddalona od Jerozolimy około piętnastu stadiów. I wielu Żydów przybyło przedtem do Marty i Marii, aby je pocieszyć po utracie brata. Kiedy więc Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie. Maria zaś siedziała w domu. Marta więc rzekła do Jezusa: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga». Rzekł do niej Jezus: «Brat twój zmartwychwstanie». Marta Mu odrzekła: «Wiem, że powstanie z martwych w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym». Powiedział do niej Jezus: «Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?» Odpowiedziała Mu: «Tak, Panie! Ja mocno wierzę, że Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat». Gdy to powiedziała, odeszła i przywołała ukradkiem swoją siostrę, mówiąc: «Nauczyciel tu jest i woła cię». Skoro zaś tamta to usłyszała, wstała szybko i udała się do Niego. Jezus zaś nie przybył jeszcze do wsi, lecz był wciąż w tym miejscu, gdzie Marta wyszła Mu na spotkanie. Żydzi, którzy byli z nią w domu i pocieszali ją, widząc, że Maria szybko wstała i wyszła, udali się za nią, przekonani, że idzie do grobu, aby tam płakać. A gdy Maria przyszła na miejsce, gdzie był Jezus, ujrzawszy Go, padła Mu do nóg i rzekła do Niego: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł». Gdy więc Jezus zobaczył ją płaczącą i płaczących Żydów, którzy razem z nią przyszli, wzruszył się w duchu, rozrzewnił i zapytał: «Gdzie go położyliście?» Odpowiedzieli Mu: «Panie, chodź i zobacz!» Jezus zapłakał. Żydzi więc mówili: «Oto jak go miłował!» Niektórzy zaś z nich powiedzieli: «Czy Ten, który otworzył oczy niewidomemu, nie mógł sprawić, by on nie umarł?» A Jezus, ponownie okazując głębokie wzruszenie, przyszedł do grobu. Była to pieczara, a na niej spoczywał kamień. Jezus powiedział: «Usuńcie kamień!» Siostra zmarłego, Marta, rzekła do Niego: «Panie, już cuchnie. Leży bowiem od czterech dni w grobie». Jezus rzekł do niej: «Czyż nie powiedziałem ci, że jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą?» Usunięto więc kamień. Jezus wzniósł oczy do góry i rzekł: «Ojcze, dziękuję Ci, że Mnie wysłuchałeś. Ja wiedziałem, że Mnie zawsze wysłuchujesz. Ale ze względu na otaczający Mnie tłum to powiedziałem, aby uwierzyli, że Ty Mnie posłałeś». To powiedziawszy, zawołał donośnym głosem: «Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!» I wyszedł zmarły, mając nogi i ręce przewiązane opaskami, a twarz jego była owinięta chustą. Rzekł do nich Jezus: «Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić». Wielu zatem spośród Żydów przybyłych do Marii, ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego.
CZYTAJ DALEJ

400 tys. wiernych z całego świata. W Asyżu kończy się wystawienie szczątków św. Franciszka

2026-03-21 11:17

[ TEMATY ]

Św. Franciszek z Asyżu

Vatican Media

Szczątki św. Franciszka, Asyż

Szczątki św. Franciszka, Asyż

W niedzielę szczątki św. Franciszka, wystawione na widok publiczny 22 lutego, powrócą do grobowca w krypcie poświęconej mu bazylice w Asyżu. W czasie miesięcznego wystawienia szczątki świętego nawiedziło ponad 400 tys. wiernych z całego świata.

Uroczystość zamknięcia miesięcznego wystawienia szczątków zaplanowano na niedzielę 22 marca.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję