Reklama

Polskę trzeba kochać heroicznie!

Moja rodzina, mój dom, mój kraj – Ojczyzna – Polska. Cóż ja mogę wiedzieć o wadze słów tych ostatnich? Codzienność większości z nas wyraża się troską o zdrowie dzieci i zabezpieczenie w miarę dostatniego życia. Jak daleko od nas są groby, pomniki, zroszona krwią kolejnych zrywów niepodległościowych ziemia? Czy mamy prawo mówić o patriotyzmie? Czy coraz mniej pamiętając o Powstaniu Warszawskim, bohaterstwie hallerczyków, śmierci setek tysięcy po i przed 17 września 1939 r. możemy jeszcze rozumieć znaczenie tego słowa? Póki żyją ostatni świadkowie, póki chcą i mogą dzielić się prawdą, moim obowiązkiem jest słuchać i notować. Nieudolnie więc, ale z największą pokorą i niewypowiedzianym szacunkiem starałam się spisać słowa ks. prof. prał. Zdzisława Peszkowskiego. Mam nadzieję, że wybaczy mi, jeżeli gdzieś nierozważnie jego myśli zbyt śmiało ubrałam w swoje słowa.

Niedziela Ogólnopolska 34/2003

Mira Bodak

Jasna Góra 2002. Pielgrzymka Rodzin Katyńskich

Jasna Góra 2002. Pielgrzymka Rodzin Katyńskich

Polak w Ameryce

Z taką przeszłością i takimi doświadczeniami nie miał Zdzisław Peszkowski powrotu do ukochanej Polski. Jego sytuacja była trudna. Rotmistrz kawalerii, później student Oxfordu, nagle stanął przed problemem, że po zwycięskiej wojnie polski żołnierz nie może wrócić do kraju ojczystego. Wielu podjęło tę heroiczną decyzję. Próbowali żyć w Polsce, licząc na jakiś ludzki pierwiastek w nowej rzeczywistości politycznej. Okazało się, że bolszewia była tak zdecydowana, a oni tak zagubieni, że nikt nie uniknął represji. On znał ten system lepiej niż inni, wiedział, że nie może być w Polsce. Musiał zostać na Zachodzie. Najpierw studia w Oxfordzie, dalej – seminarium duchowne. W konsekwencji zostaje na uczelni i podejmuje pracę w Orchard Lake w USA – jedynym wówczas polskim seminarium duchownym poza granicami kraju. Tamci studenci tworzyli bardzo specyficzne środowisko.
Byli Polakami czasem w II, III czy IV pokoleniu, ale ciągle czuli się obywatelami starego kraju.Trzeba było przybliżyć im Ojczyznę.
Według filozofii ks. prof. Waleriana Jasińskiego, ojca duchownego Seminarium w Krakowie, wieloletniego wykładowcy Orchard Lake, aby być Polakiem w Ameryce, trzeba mieć w sobie moc trzech kultur: polskiej – z racji pochodzenia, amerykańskiej – bo jest się Amerykaninem, a do tego najważniejszy element – podstawę duchową, czyli chrześcijaństwo. Wtedy dopiero jest się pełnym człowiekiem, zdolnym do ewangelizowania, do dawania świadectwa, co znaczy Polska.
Tak mówi sam Ksiądz Prałat o tamtych doświadczeniach: „Całą swą miłość do Polski przerabiałem w bardzo różny sposób. Byłem kapłanem i naukowcem. Na mojej uczelni prowadziłem przez pewien czas dialog polsko-żydowski, aby wyjaśnić, naświetlić budzące niepokój fakty i zagadnienia”.
Ważnym elementem życia parafii polskich w USA były działające przy nich szkoły. Przygarniały młodzież i uczyły Polski. To w czasach zatwardziałej bolszewickiej komuny miało nieocenioną wartość. Polonia stworzyła w tym czasie instytucje na miarę cudów. Jedną z nich był Kongres Polonii Amerykańskiej. Poza swoim znaczeniem politycznym stanowił pomost, dzięki któremu możliwa była pomoc rodakom w kraju z ominięciem urzędowych dróg jej przekazywania.
W tym czasie działalność Księdza Prałata, współpracującego z Księdzem Prymasem Wyszyńskim, była walką o to, by prześladowania, jakich dopuszczali się komuniści w Polsce, stały się wyrzutem sumienia dla wszystkich innych narodów. W momencie, kiedy przyjazdy do Polski były już możliwe, rozpoczęły się masowe pielgrzymki Polonii. Składano wizytę Prymasowi Wyszyńskiemu, następnie pielgrzymowano do Królowej Polski na Jasną Górę. Była też wizyta w Krakowie u Kardynała Wojtyły i obowiązkowo odwiedziny w miejscu pochodzenia, w parafii grobów ojców i dziadów, aby poczuć swe korzenie, odetchnąć swą przeszłością.
Według ks. Zdzisława Peszkowskiego: „Być Polakiem poza Polską to ciągle patrzeć, co się w Ojczyźnie dzieje, gdzie ona się znajduje na tle całego universum. Życie banity wyznaczone jest przez miłość do Polski”.

...w Rosji sowieckiej

Reklama

Problem Księdza Prałata – jak on sam mówi, problem piękny i fantastyczny – to Kozielsk. Cudem było, że mógł przejść przez ten koszmar. Kozielsk to obóz, który stał się drugim imieniem Katynia, synonimem perwersji prawdy, wielkiej nieprawości i okrutnej zbrodni. Zbrodni, która dostała imię-symbol. Auschwitz i Kozielsk to kwintesencja zła na dwóch jego biegunach.
Od tego właśnie momentu częścią powołania kapłana Zdzisława Peszkowskiego stało się być symbolem czegoś, co miało zginąć.
Tak widzi swą misję: „Łaska Boża sprawiła, że służbę kapłańską przyszło mi realizować jakby dwutorowo: wśród młodzieży, tej, która przeszła przez Rosję i została pod moją opieką, oraz jako głosiciela najboleśniejszej, najtrudniejszej do uwierzenia prawdy zamkniętej w słowie «Katyń»”.
Już jako kapłan zrobił razem z członkami Federacji Rodzin Katyńskich coś, za co w Australii, czy Nowej Zelandii próbowali nawet zgłaszać ich do Pokojowej Nagrody Nobla. Oni pierwsi, jako Rodzina Katyńska właśnie, przed obliczem Jasnogórskiej Matki Najświętszej, Królowej Polski, zapewnili o wiecznej pamięci ofiar zbrodni katyńskiej i złożyli deklarację przebaczenia katom. Czym są słowa wypowiedziane w takim miejscu, każdy Polak wie. Od tego czasu ks. prał. Peszkowski ciągle trwa w misterium zbrodni. Misterium najstraszniejszej tragedii polskiej inteligencji. Każdą czaszkę, którą w czasie ekshumacji wydobywano w miejscach straceń w Rosji, trzymał w swoich dłoniach, każdą omodlił i pobłogosławił. Pan Bóg Miłosierny sprawił, że został włączony w rytm historii. Po pierwsze – swoim cudownym ocaleniem i po drugie – możliwością przeżycia pełnej więzi religijnej i kulturowej między Polonią a Polakami w kraju.

...i demokratycznej

Pytam Księdza Prałata o nasze lęki wobec wschodniego sąsiada. Odpowiada mi:
„Zawsze winniśmy się obawiać Rosji. Zawsze, dopóki nie będzie między nami normalności, której warunkiem jest powiedzenie sobie prawdy do końca. Pamiętam moją rozmowę w Katyniu z min. Czernomyrdinem. Mówił, że jak będą nasze cmentarze w Rosji, to będą trudności. W odpowiedzi przypomniałem mu 732 cmentarze rosyjskich żołnierzy w Polsce. Każdy z pochowanych na nich ma nazwisko, imię, swoją mogiłę. Koszty ich utrzymania to około milion dolarów rocznie”.
W tym miejscu przytacza Ksiądz Prałat jeden z dowodów na trudności z wyjawianiem prawdy. „Wespół z p. Anną Pietraszek zrobiliśmy filmowy cykl Polska – Rosja. Zbudowane na cierpieniu. Chodziło o pokazanie, jaką krzywdą jest szarganie godności człowieka. Nie było naszą intencją rozdrapywanie ran, ale pokazanie, czym dla naszych Narodów był terror. Ten cykl nigdy nie został skończony, i to nie z naszej winy”.
Jeszcze jedna myśl dotycząca tego problemu: „Rosja żyła w terrorze, ciągle się bała i zawsze była głodna. Kraj, który jest w terrorze, ma przede wszystkim skażonych ludzi. Jest to społeczeństwo, które musi przejść przez głębokie katharsis. Takim oczyszczeniem może być tylko wiara i Kościół”.

W wolnej Polsce

Rzeczą, którą Ksiądz Prałat przeżywa szczególnie, jest wspólnie z dr inż. Zdrojewskim stworzone dzieło pt. Katoliccy duchowni w Golgocie Wschodu. Jest w nim przeszło 3500 nazwisk duchownych wymordowanych w bolszewickiej Rosji. To jedna z tych książek, którą zalicza się do dzieł życia. Natchnieniem do jej napisania były słowa Ojca Świętego, wypowiedziane 7 czerwca 1999 r. w Bydgoszczy: „I dlatego za szczególną powinność naszego pokolenia w Kościele uważam zebranie wszystkich świadectw o tych, którzy dali życie dla Chrystusa. Nasz wiek XX ma swoje szczególne martyrologium w wielu rejonach ziemi, jeszcze nie w pełni spisane. Trzeba je zbadać i spisać, tak jak spisały martyrologię pierwsze wieki Kościoła...”.
Odpowiedzieli na ten apel. Szczególna jest ostatnia strona książki. Jest tam wystąpienie ks. Peszkowskiego – kapelana pomordowanych na Wschodzie: „Ten tytuł dał mi prawo do upominania się o nieżyjących. Ludzi, którzy na tej nieludzkiej ziemi dali fantastyczne, wielkie świadectwa. Ich heroiczna miłość wyraziła się w ich męczeństwie. W imieniu tamtych zamordowanych dwukrotnie już publicznie, domagałem się, aby jedno z największych osiągnięć, jakie zdobyła ludzkość – Kartę Praw Człowieka, uzupełnić wpisaniem 3 praw, jakie należne są człowiekowi po śmierci: prawa do pochówku, pochówku zgodnie z wyznaniem oraz prawa do nazwiska”. Na swój sposób przeżywa ks. prał. Peszkowski krzywdy, które dziś wyrządza się Polsce. Bardzo boli go Jedwabne. „Mnie jest obojętne, dlaczego powstała książka Grossa, ja tylko boleję, że moją Ojczyznę znów chce się rzucić na kolana. Wtedy, kiedy 11 września stała się tragedia w Ameryce, strasznie chciałem tam być. Stałem w New Jersey City – tam gdzie jest najpiękniejszy widok na Manhattan, w miejscu gdzie stoi Pomnik Katyński (oficer polski z wbitym w plecy bagnetem). Kiedy tak stałem, przyszedł akurat jeden z włodarzy miasta New Jersy. Powiedział mi, że to on był na czele rady miasta, która zadecydowała, że ten pomnik właśnie tu stanie. Przedstawił mnie dziennikarzowi z New York Timesa, który był z nim. Udzieliłem mu krótkiego wywiadu, odnosząc się głównie do ataku z 11 września 2001 r. Powiedziałem również o tym, że w pierwszym samolocie, który wybuchł, zabito Polaka. Pierwszą więc ofiarą 11 września był kpt. Ogonowski, wnuk hallerczyka. Wspomniałem też o 17 września 1939 r., o 125 tys. terrorystów NKWD, którzy mieli jedno zadanie: między godz. 23.00 a 5.00 wywieźć prawie pół miliona rodzin. Wyrwać ich z korzeniami z ich domów, z krzykiem, że nigdy tu nie wrócą. Powiedziałem na koniec: Wielu z nich żyje jeszcze, a wielu z nich wyszkoliło następnych. Ja nad tym płaczę”. Ten wywiad nigdy się nie ukazał.
Najwyższym, niedościgłym wzorem miłości do Polski jest dla Księdza Prałata Ojciec Święty. „Jeśli dziś ktoś mnie zapyta: jaką ty masz, księże, pociechę w tej ogłupiałej, zagubionej ojczyźnie? Odpowiem mu, że największą dla mnie pociechą jest prawdziwy Polak – Ojciec Święty”. Na wieść, że w Kijowie (w Bykowni) znajduje się 4182 pochowanych Polaków – tzw. polski zagon, Jan Paweł II pochylenie się nad tym IV Katyniem uznał za swą powinność. Był tam, modlił się, uczcił to miejsce.
Harcmistrz ks. prał. Peszkowski tytuł harcerski otrzymał z rąk samego Aleksandra Kamińskiego. Do dziś dnia służy młodzieży jako Naczelny Kapelan Harcerstwa Polskiego poza granicami Polski. Pod jego duchowną opieką są polscy harcerze z całego świata: od Australii po Syberię.
To zaledwie mały fragment mojej rozmowy z ks. prał. Zdzisławem Peszkowskim. Cieszę się, że zostaje opublikowany w czasie, kiedy obchodzi on swój jubileusz 85 lat życia i 49 lat kapłaństwa.
Zdzisław Jastrzębiec Peszkowski – Ksiądz Prałat – Profesor – Harcerz każdym dniem życia świadczy swą miłość do Boga, Najświętszej Maryi Panny i Polski. My, Polacy, jesteśmy niezwykle dumni z obecności Księdza Prałata w życiu naszego Narodu i Kościoła. Podarujmy Jubilatowi naszą modlitwę. Niech Dobry Bóg pozwoli, aby długie jeszcze lata służył Jemu i Polsce.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Tokio: zapaśnik Tadeusz Michalik zdobył brązowy medal

2021-08-03 13:38

[ TEMATY ]

IO Tokio

Tokio 2020

PAP/Leszek Szymański

Tadeusz Michalik zdobył brązowy medal olimpijski w kategorii 97 kg w zapasach w stylu klasycznym. W pojedynku o ten krążek pokonał przed czasem (10:0) Węgra Alexa Gergo Szoke.

Walka trwała tylko niespełna dwie minuty. Węgier za pasywność został ukarany parterem, a Michalik wykorzystał szansę, założył mu uchwyt i wykonał wózki. Przez moment sędziowie analizowali jeszcze tę akcję, ale ostatecznie nie było wątpliwości i ogłosili zwycięstwo Polaka.

CZYTAJ DALEJ

Tokio: olimpijskie złoto studenta UKSW

2021-08-02 19:02

Radosław Jóźwiak/Cyfrasport / newspix.pl

Student komunikacji medialno-marketingowej na UKSW Dariusz Kowaluk zdobył w Tokio olimpijskie złoto w sztafecie mieszanej 4 x 400 m. Nie biegł on wprawdzie w finale w sobotę 31 lipca, ale w półfinale przyczynił się do awansu drużyny i zdobycia złota.

Biało-czerwoni w biegu półfinałowym z czasem 3:09.87 ustanowili nowy rekord Europy. – Gratuluję w imieniu całej społeczności akademickiej. Jesteśmy dumni, że mamy takiego studenta – mówi rektor UKSW ks. prof. dr hab. Ryszard Czekalski.

CZYTAJ DALEJ

Refleksje ojca Leona Knabita o alkoholizmie

2021-08-03 15:56

[ TEMATY ]

trzeźwość

alkoholizm

alkoholicy

Apostolstwo trzeźwości

Karol Porwich

Alkoholizm to jest plaga. Jak się z tym czegoś nie zrobi, to część społeczeństwa będzie zmarnowana. Już jest zmarnowana.

Wiemy o naszym Wielkim Bracie ze wschodu. Mówiło się kiedyś, czy oni sami mówili, że radością Rosji jest picie alkoholu. I tam pije się niezmierzone ilości. Kiedyś było spotkanie takiej grupy „ekumenicznej” różnych zakonów na terenie Białorusi. Więc to byli zakonnicy i zakonnice, dla których Grodno czy inne tamtejsze okolice to były miejsca bardzo egzotyczne. Kiedy goście z Zachodu weszli do swoich pokojów w rozmaitych hotelach, to podobno w każdym stała uczciwa butelka alkoholu – wódki chyba, nie czystego spirytusu. Goście patrzyli ze zdumieniem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję