Reklama

Wiadomości z Polski


Niedziela Ogólnopolska 39/2003

Modlitwą Różańcową przebijamy niebo

Wypraszamy łaski dla Ojca Świętego

Ogarniamy Różańcem Polskę, Europę i cały świat

Przed nami październik - miesiąc, który w Roku Różańca Świętego nabiera wyjątkowego znaczenia. Będzie on dla całego Kościoła czasem wielkiego dziękczynienia za 25 lat apostolskiej posługi umiłowanego Ojca Świętego Jana Pawła II. Pragniemy składać Bogu hołd i uwielbienie za niezliczone łaski tego Wielkiego Pontyfikatu, które stały się udziałem Kościoła i całej ludzkości. Czynimy to w duchu całkowitego zawierzenia Bogu przez pośrednictwo Jasnogórskiej Matki Kościoła - takiego zawierzenia, którego uczy nas nieustannie Papież-Polak. Podczas swojej pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny Jan Paweł II powiedział przed Szczytem Jasnej Góry, 4 czerwca 1979 r., następujące słowa: „Pozwólcie, że wszystko tutaj zawierzę! Pozwólcie, że wszystko to zawierzę w nowy sposób! Jestem człowiekiem zawierzenia. Nauczyłem się nim być tutaj! (...) Pragnę w dniu dzisiejszym, przybywając na Jasną Górę jako pierwszy papież-pielgrzym, odnowić całe to dziedzictwo zawierzenia, oddania i nadziei, które tu tak wielkodusznie zostało nagromadzone przez moich braci w biskupstwie i Rodaków. I dlatego zawierzam Ci, o Matko Kościoła, wszystkie sprawy tego Kościoła, całą jego misję i całą jego służbę (...) na ziemi. (...) Czynię to na miejscu wielkiego zawierzenia, skąd widać nie tylko Polskę, ale także Kościół cały w wymiarach krajów i kontynentów: cały w Twoim macierzyńskim Sercu”.
W świetle tego zawierzenia, nieustannie ponawianego przez Ojca Świętego, także w najnowszej adhortacji apostolskiej Ecclesia in Europa, odczytujemy zadania, które stawia przed nami Jan Paweł II. Dając nam do ręki list apostolski o Różańcu Świętym (Rosarium Virginis Mariae) pragnie on uwrażliwić cały Kościół na nowe wyzwania, jakie niesie ze sobą współczesna historia. Pewne okoliczności sprawiają, że „przypomnienie o modlitwie różańcowej nabiera szczególnej aktualności. Pierwszą z nich jest pilna potrzeba wołania do Boga o dar pokoju. [...] Równie pilna potrzeba wysiłków i modlitwy wyłania się w innym punkcie krytycznym naszych czasów, jakim jest rodzina, komórka społeczeństwa coraz bardziej zagrożona na płaszczyźnie ideologicznej i praktycznej siłami godzącymi w jej godność, które budzą obawy o przyszłość tej podstawowej i niezbywalnej instytucji, a wraz z nią o losy całego społeczeństwa” (RVM nr 6).
Dlatego też razem z Ojcem Świętym pragniemy ufnie wziąć do ręki różaniec i przez żarliwą modlitwę, kontemplując wraz z Maryją prawdziwe oblicze Chrystusa, jedynej nadziei Kościoła, Europy i ludzkości, wyprosić dla całego świata, a w szczególności dla naszej udręczonej Ojczyzny dar Bożego miłosierdzia.
Serdecznie zapraszam wszystkich, którzy modlą się na różańcu, abyśmy spotkali się na Jasnej Górze Zwycięstwa 5 października br., gdzie wraz z Jasnogórską Rodziną Różańcową będziemy uroczyście obchodzić doroczny odpust ku czci Matki Bożej Różańcowej. Niech ta modlitwa zjednoczy wszystkie wielkie ruchy różańcowe, róże różańcowe działające przy parafiach, każdą polską rodzinę - pierwszą i podstawową szkołę modlitwy różańcowej oraz wszystkich ludzi dobrej woli, aby rozważanie tajemnic życia Jezusa i Maryi wlało w serca ludzkie nadzieję sprawiedliwego świata, budowanego w miłości.
Niech nasza pielgrzymka na Jasną Górę Zwycięstwa - do wieczystego źródła łaski niebieskiej i duchowej pociechy - rozpocznie wielką narodową modlitwę o ocalenie tej nadziei, którą daje nasze powołanie, niech przygotuje nasze serca na Dzień Papieski, przez który chcemy podziękować za srebrny jubileusz Jana Pawła II i wyprosić dla niego potrzebne moce duchowe oraz siły dla dalszej posługi Kościołowi i ludzkości, a także zapali nas wielką gorliwością w służbie Chrystusowi i człowiekowi.
W oczekiwaniu na wspólne różańcowe spotkanie u stóp Jasnogórskiej Matki zapewniam o modlitwie.

O. Marian Lubelski OSPPE - Przeor Jasnej Góry

Krytyka rządowego programu na rzecz kobiet

Polski Związek Kobiet Katolickich skrytykował zaakceptowany przez rząd RP „Krajowy Program Działań na rzecz Kobiet”. Program „w niewielkim tylko stopniu ma związek z rzeczywistymi potrzebami większości kobiet, stanowi raczej dowód uległości rządu wobec skrajnych grup feministycznych” - stwierdzają przewodniczące PZKK Maria Wilczek i Marta Wójcik.
Autorki oświadczenia przypominają, że trwała rodzina, bez przemocy, prawdziwie partnerska - to rodzina oparta na kulturze, tradycji, wartościach duchowych. Proponowane w programie systemy wychowania seksualnego, a nie prorodzinnego są przeciwko takiej rodzinie, bo kładą nacisk na fizyczność, prawo do erotycznej przyjemności, sprawną antykoncepcję, a nie na wiedzę i umiejętności dotyczące kształtowania rodzinnych więzi i osobowości, a także wstrzemięźliwości.
W oświadczeniu czytamy, że większość kobiet chce się realizować w rodzinie, w macierzyństwie i ta społecznie bezcenna postawa kobiet zasługuje na rządowe poparcie.
„Nie można spraw dotyczących milionów konsultować z nastawionymi ekstremalnie grupami, trzeba sprawy kobiet postrzegać w szerokim, narodowym i europejskim kontekście, w kategoriach racji stanu i dalekich horyzontów czasowych” - czytamy w oświadczeniu.

Tydzień w Polsce

W Krakowie odbyła się międzynarodowa konferencja z cyklu: Rola Kościoła katolickiego w procesie integracji europejskiej, nt. Jedna czy dwie Europy. Wśród jej uczestników byli m.in.: kard. Paul Poupard - przewodniczący Papieskiej Rady ds. Kultury, Rocco Buttiglione - minister ds. europejskich w rządzie włoskim oraz b. kanclerz Niemiec Helmut Kohl.

17 września br. w 64. rocznicę napaści ZSRR na Polskę - przy warszawskim Pomniku Poległych i Pomordowanych na Wschodzie odbyły się uroczystości z udziałem najwyższych władz kościelnych i państwowych, a w katedrze polowej WP odprawiona została Msza św. w intencji ofiar agresji.

Rozpoczął się proces beatyfikacyjny drugiej grupy polskich męczenników z okresu II wojny światowej. Pierwsza sesja otwierająca proces odbyła się 17 września br. w Warszawie. Ponieważ obecny proces prowadzi diecezja pelplińska, przewodniczył jej bp Jan Bernard Szlaga. Postulatorem jest ks. dr Wiesław Mazurowski. Grupę kandydatów na ołtarze otwiera ks. Henryk Szuman, rozstrzelany przez Niemców w Fordonie k. Bydgoszczy w 1939 r.

Biskup bielsko-żywiecki Tadeusz Rakoczy poświęcił na cmentarzu w Czańcu obelisk ku czci pochodzących z tej miejscowości przodków Jana Pawła II. Na czarnym granicie wyryto nie tylko imiona przodków Ojca Świętego, ale także słowa kard. Karola Wojtyły: „Jestem związany z parafią czaniecką przez moich pradziadów” (tu przechowywane są najstarsze dokumenty związane z rodem Wojtyłów - od urodzonego w 1788 r. Bartłomieja).

W Bydgoszczy odbyło się sympozjum, które zgromadziło duszpasterzy ludzi pracy z całej Polski. „Duszpasterze nie mogą zwiększyć liczby miejsc pracy, ale powinni być z ludźmi pracy, z dotkniętymi dramatem bezrobocia i przez to uczyć się odpowiedzialności” - powiedział m.in. abp Tadeusz Gocłowski, metropolita gdański. Krajowy duszpasterz ludzi pracy przypomniał, że bezrobocie dotyka dziś w Polsce ponad 3 mln ludzi, „a trzeba to jeszcze zwielokrotnić przez rodziny. To jest klęska!” - podkreślił.

Po rocznej misji w Kosowie do kraju powrócili polscy żołnierze służący w ramach międzynarodowych sił stabilizacyjnych; z rejonu Zatoki Perskiej powrócił również polski okręt wojenny „Kontradmirał Xawery Czernicki” ze 120 marynarzami na pokładzie.

Według Ministerstwa Finansów, jeśli deficyt budżetowy nie zostanie drastycznie ograniczony, to „zadłużymy się bardziej, niż pozwala konstytucja, i grozi nam załamanie finansów państwa”.

W Sejmie przemawiał Pat Cox - przewodniczący Parlamentu Europejskiego.

Niemiecki potentat telekomunikacyjny Deutsche Telekom zakupił za 1,1 mld euro 51% akcji Polskiej Telefonii Cyfrowej (należącej do spółki Elektrim Telekomunikacja), umacniając swoją dominację w tym regionie Europy.

Ok. 2 tys. osób wzięło udział w marszu w obronie pracy, zorganizowanym przez „Solidarność” w Lublinie. Manifestanci żądali m.in. uruchomienia kompleksowego programu ratunkowego dla Lubelszczyzny, gdzie lawinowo wzrasta liczba upadających przedsiębiorstw.

Józef Oleksy został nowym przewodniczącym mazowieckiego SLD. Tymczasem wciąż trwa jego proces lustracyjny.

Środowiska feministyczne zwołały w Kancelarii Premiera seminarium pt. Kodeks Etyki Lekarskiej a prawa człowieka. Obawiają się, iż Kodeks, którego nowelizacji można się wkrótce spodziewać, w swojej nowej wersji uniemożliwi rozwój badań prenatalnych i tzw. wspomaganej prokreacji.

Pytania o stan wiary

2019-10-16 12:28

Katarzyna Woynarowska
Niedziela Ogólnopolska 42/2019, str. 10-11

Sceptycy twierdzą, że stajemy się krajem, w którym jego mieszkańcom trzeba mówić o Jezusie Chrystusie tak, jak czyni się to w dalekiej Amazonii. A niektórzy dodają nawet, że w Polsce misjonarzom byłoby znacznie trudniej niż wśród dzikich plemion. Że spora część Polaków, mimo trwającej niemal trzecią dekadę katechizacji w szkole, wierzy naskórkowo, a praktykuje okazjonalnie. Ktoś trafnie napisał, że to religijność bez wiary i pobożność bez modlitwy.

Bożena Sztajner/Niedziela

To u nas opowiadana jest anegdota, jak to ksiądz przy załatwianiu formalności przedślubnych zapytał narzeczonego, czy przystąpił do sakramentu bierzmowania. Gdy ten nie wiedział zupełnie, o czym mowa, zdenerwowana narzeczona syknęła: – To było wtedy, jak ci ksiądz w Wielki Piątek sypał popiół na język!

A zupełnie poważnie – czy Polska powinna znów zostać krajem misyjnym? Może warto właśnie to pytanie zadać w Światowym Dniu Misyjnym, 20 października. A jeśli tak jest, to jakie są objawy tego zjawiska i jego przyczyny? I czy Kościół ma jakąś receptę, by ten proces zatrzymać...

Zadaliśmy to niełatwe pytanie trzem kapłanom z trzech regionów Polski. Dodajmy – z trzech nie tylko terytorialnie oddalonych od siebie regionów. Coraz częściej mówi się bowiem, że polska religijność nie jest już jednorodna. Do tradycji bardziej przywiązana jest ponoć wschodnia niż zachodnia część kraju. Inaczej wierzą ludzie w wielkich miastach, a inaczej na wsi. Najwyraźniejszą granicę stanowi jednak wiek – młodzi inaczej niż starsi traktują Kościół, inne miejsce w ich wartościowaniu zajmuje wyznawana wiara.

Ks. Piotr Bączek, południe Polski:

– Jestem księdzem diecezji bielsko-żywieckiej. Nasz diecezjalny Kościół w statystykach dotyczących liczby kapłanów, powołań czy też religijności wiernych prezentuje się nieźle. W porównaniu z miejscami prawdziwie misyjnymi jest wręcz bardzo dobrze. Kiedy odwiedziłem Boliwię – a to stricte misyjny kraj – tamtejszy biskup zaproponował mi „na dzień dobry” parafię liczącą 50 tys. wiernych, w której nie ma duszpasterza. A takich placówek jest tam znacznie, znacznie więcej. W mojej parafii – to największa w diecezji – na dwadzieścia kilka tysięcy wiernych przypada sześciu duchownych. Czy to misyjne wskaźniki? Nie sądzę.

Zdaję sobie sprawę z tendencji, które odczuwamy w całym polskim Kościele. One dotykają także naszą diecezjalną wspólnotę. Niepokoją nas spadek liczby powołań – u nas może nie drastyczny, ale od dłuższego czasu ciągły, słabnąca religijność młodego pokolenia etc., etc. Tego nie da się przemilczeć.

Daleki jednak jestem od kreślenia czarnych scenariuszy. Dlaczego? Bo wierzę w Boga, wierzę w Kościół i wierzę w ludzi. Z braku miejsca podam jeden przykład. W związku z Rokiem Świętym Miłosierdzia wprowadzono w dziesięciu miejscach naszej diecezji tzw. „stały konfesjonał”. Prawie każdy kapłan w ramach tej duszpasterskiej inicjatywy pełni swój dyżur spowiednika. Chętni do spowiedzi są zawsze; nie wspomnę już, że często są to bardzo dojrzałe i głębokie wyznania. Moje doświadczenie posługi w konfesjonale wcale nie wskazuje na kryzys wiary wśród ludzi.

Zmierzając do odpowiedzi na postawione pytanie – nie ma jakiegoś idealnego Kościoła w ziemskim wydaniu, do którego musimy strukturalnie, instytucjonalnie, statystycznie aspirować. I czuć się zadowoleni/niezadowoleni, gdy przejrzymy wspomniane statystyki. Te bowiem mówią wiele, ale nie mówią wszystkiego. Dwunastu Apostołów statystycznie wypadało bardzo słabo wobec całych narodów pogańskich.

Odpowiedź nie jest więc przesądzona. Nasz Kościół przyszłości będzie taki, jakie będą nasze wiara, odwaga, radość z tego, że jesteśmy uczniami Chrystusa. Polska nie stanie się pogańska sama z siebie, nie będzie też bardziej chrześcijańska. Będzie taka, jaką ją uczynimy. Naszej wiary nie uratuje ktoś z zewnątrz, tylko my sami.

Na koniec – czy Kościół ma na kryzys receptę? Oczywiście, że ma. Miał ją zawsze. Receptą jest głoszenie Chrystusa. Niezależnie od statystyk, w każdym czasie, w każdej sytuacji.

Ks. Adrian Put, ziemie zachodnie:

– Powiem trochę przekornie, że nie możemy sobie pozwolić na to, by krajem misyjnym nie być. Kościół jest przecież posłany, tzn. misyjny ze swej natury. Jeśliby nie był misyjny, to nie byłby Kościołem.

Jest jednak w tym pytaniu także drugi znak zapytania, odnoszący nas do postępującej laicyzacji i desakralizacji naszej ojczyzny. Gdy obserwujemy nasze współczesne życie społeczne, polityczne czy kulturalne, szczególnie po śmierci Jana Pawła II, nie sposób nie dostrzec postępującego poganienia Polski. Przez stulecia spotykaliśmy się w kraju z ukrytym lub jawnym antyklerykalizmem, odrzucaniem skrycie lub powszechnie pewnych norm wiary, a także ze zmienianiem się postaw religijnych Polaków. Dziś jednak ten proces jakby przyspieszył. Medialnie stał się bardziej nośny. Czy zatem możemy nadal mówić, że jesteśmy krajem katolickim, czy może jednak zjawisko zeświecczenia tak postąpiło, że powinniśmy się sytuować raczej w gronie krajów misyjnych? Nie mam jednoznacznej odpowiedzi. Na pewno zabrakło nam myślenia o nas w kategoriach misji.

Posługuję jako proboszcz w niewielkiej parafii obejmującej część śródmieścia i budujące się osiedle w Zielonej Górze. Systematycznie, co niedzielę, w Mszach św. uczestniczy 15 proc. mieszkańców. Niewiele jest tutaj tradycyjnych rodzin, w których wiara przekazywana jest z pokolenia na pokolenie. Zresztą na tzw. ziemiach zachodnich tradycja wiary to raptem trzy lub cztery pokolenia. Pierwsi powojenni mieszkańcy Pomorza Zachodniego, ziemi lubuskiej czy Dolnego Śląska, wyrwani przed 75 laty z własnych domów i przewiezieni do obcych miejscowości, musieli organizować życie od początku. Często to właśnie wiara pozwalała im się odnaleźć w tej nowej rzeczywistości, ale równie często ta nowa rzeczywistość stawała się okazją do odejścia od wiary. Brak zakorzenienia, porozrywane więzi społeczne oraz niepewność jutra powodowały, że Kościół miał tutaj trudniej. A dzisiaj bliskość granicy, przejmowanie wzorców życia z Zachodu, a także znacznie większa ciekawość nowinek obyczajowych powodują, że związki z wiarą stają się tutaj coraz słabsze. Co zatem zrobić w tej sytuacji? Na nowo podjąć misję. Kościół nigdy nie może sobie pozwolić na okres bez misji. Nawet gdy ochrzczone są całe pokolenia, to misja musi być podstawowym zadaniem Kościoła, szczególnie na zachodzie Polski.

Ks. Marcin Gołębiewski, Podlasie:

– Polska nie powinna nigdy przestać być krajem misyjnym. Niezależnie od tego, czy ktoś jest osobą, która z jakichś względów nie słyszała u nas o Chrystusie, czy na skutek różnych doświadczeń o Nim zapomniała. A nawet jeśli żywo doświadcza relacji do Boga, to potrzebuje ciągle orędzia Ewangelii. Nakaz jej głoszenia, pozostawiony przez Jezusa, jest przecież nakazem misyjnym.

Niestety, obserwujemy wiele zjawisk, które wskazują na to, że poganiejemy, że wiara staje się tylko zwyczajem, piękną tradycją. Zdarza się nader często, że chrześcijaństwo, katolicyzm zostają zredukowane do zwyczajów wyniesionych z domu rodzinnego: Wigilii, opłatka, choinki, kolorowej palmy czy wielkanocnej święconki. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie liczne przypadki zaniedbywania życia sakramentalnego czy rozluźnienie obyczajów oraz życia moralnego. Ochrzcić dziecko wypada, Pierwsza Komunia św. to małe wesele, bierzmowanie przyda się do ślubu, sakrament małżeństwa to wzruszający moment dla całej rodziny, spowiedź to moja prywatna sprawa, a do kościoła na Mszę św. wystarczy pójść w okresie wielkanocnym. Tak się będzie działo, jeśli nasze chrześcijaństwo zostanie pozbawione nieustannego głoszenia Ewangelii.

Odkrycie misyjnej tożsamości Kościoła, również w Polsce, jest bezpiecznikiem, który chroni przed swoistą pychą: że oto my, katolicy z tradycjami, będziemy ewangelizować resztę świata. Zakorzeniony w polskiej tradycji katolicyzm jest wielką wartością i potencjałem, których mogą nam pozazdrościć inne kraje Europy, i bez wątpienia jest to powód do dumy. Musi on być jednak ożywiany duchem misyjnym, ewangelizacyjnym. Trzeba na nasze wspólnoty patrzeć okiem misjonarza, bo one potrzebują misyjnego odnowienia. W dobie pluralizmu kulturowego i religijnego, rozluźnienia obyczajów również wśród katolików potrzeba budowania i umacniania tożsamości chrześcijańskiej, promowania wartości ewangelicznych w przestrzeni publicznej. Realizacja nakazu misyjnego Chrystusa: „Idźcie i głoście”, ma jednak przede wszystkim przynosić owoce w życiu konkretnej osoby i umacniać w niej wiarę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Guzdek: ks. Popiełuszko podkreślał, że walczył ze złem, nie z ofiarami zła

2019-10-19 21:12

ar / Warszawa (KAI)

Ks. Popiełuszko podkreślał, że walczył ze złem, nie z ofiarami zła. W jego życiu nie było nienawiści - powiedział biskup Józef Guzdek w 35. rocznicę śmierci bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Eucharystia w intencji kanonizacji kapelana Solidarności, odbyła się w parafii św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu.

Łukasz Krzysztofka

Rozpoczynając uroczystą Mszę św. kard. Kazimierz Nycz, dokonał poświęcenia kaplicy, w której wystawiono relikwie sutanny jaką miał na sobie męczennik w momencie śmierci.

Metropolita warszawski podkreślił, że wierni upamiętniają dziś dzień narodzin ks. Popiełuszki dla nieba - To jednoczenie dzień jego męczeńskiej śmierci w obronie godności człowieka, obronie naszej Ojczyzny i ewangelicznej zasady “zło dobrem zwyciężaj” - powiedział.

Duchowny przypomniał, że kapelan Solidarności wielokrotnie zaznaczał, że jego mistrzami, od których uczył się głoszenia Ewangelii, są Jan Paweł II i kard. Wyszyński. Kard. Nycz zauważył, że ks. Popiełuszko wyprzedził swoich mistrzów w drodze na ołtarze. – Wiemy jednak, że 10 lat po beatyfikacji ks. Jerzego będziemy mieć beatyfikację kard. Wyszyńskiego. Przez wstawiennictwo tych trzech wielkich postaci módlmy się za Kościół polski, za naszą Ojczyznę, z prośbą o siłę dla tych, którzy nią kierują – zaapelował.

Homilię wygłosił bp Józef Guzdek. Ordynariusz wojskowy zauważył, że w momencie kiedy większość narodów po zakończeniu drugiej wojny światowej doświadczało pokoju, w Polsce nadal “panoszyło się zło”, a “brat wydawał brata na śmierć”. - W takich czasach zajaśniał blask ks. Jerzego Popiełuszki, który jako kapłan był gorliwym obrońcą wiary i godności człowieka. Zawsze stosował się do słów Jezusa “zło dobrem zwyciężaj” - podkreślił, dodając, że kapelan Solidarności był uosobieniem dobroci oraz cierpliwości, i zawsze powtarzał, że przemoc jest oznaką słabości, nie siły.

- Dziś kiedy wspominamy rocznicę śmierci ks. Jerzego, możemy stwierdzić, że walka ze złem nie należy do przeszłości – stwierdził biskup polowy. - W wielu rejonach świata deptane są podstawowe prawa człowieka, o które walczył nasz błogosławiony męczennik – dodał.

Duchowny zauważył, że wciąż trzeba walczyć w obronie najsłabszych np. o prawo do życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Zdaniem bp. Guzdka żyjemy w świecie, w którym polityczna poprawność nie pozwala nazywać zła po imieniu, z obawy, że ktoś poczuje się dotknięty. Nie można czegoś nazwać grzechem, mimo, że katolicy niejednokrotnie spotykają się z pogardą i profanacją tego co dla nich święte.

- Niezwykle potrzebne jest dziś spotkanie z ks. Jerzym, który uczy nas, że złu nie można ulegać i wyrażać na nie zgody. Mamy wypowiadać słowa prawdy, gdy inni milczą – podkreślił duchowny.

Biskup wspomniał, że ks. Popiełuszko niejednokrotnie powtarzał “oni mnie zabiją”, dodając, że rolą księdza jest głosić prawdę, a jeśli trzeba, cierpieć za nią, a nawet oddać życie. ”Jestem gotów na wszystko” – deklarował wówczas. Podkreślał, że aby zachować godność człowieka nie można odnosić się do przemocy, która jest przejawem słabości.

Ordynariusz polowy wspomniał również, że ks. Popiełuszko przestrzegał przed niechrześcijańskim radykalizmem i wykluczeniem kogokolwiek - Nie dążył do budowania ekskluzywnej wspólnoty. Podkreślał, że jego kazania nie są przeciw komuś, że walczy z systemem zła, a nie z człowiekiem. Mówił: “To co robię to nie polityka, moja bronią jest prawda. Prawda i miłość” - zaznaczył.

- Świadkowie jego życia mówili, że potrafił wyjść z kawą do śledzących go funkcjonariuszy SB, mówiąc, że to nie ich wina, że tu stoją. Niektórzy chcieli żeby piętnował po nazwisku swoich prześladowców, ale ks. Popiełuszko podkreślał, że walczył ze złem, nie z ofiarami zła. W jego życiu nie było nienawiści - wspominał biskup Guzdek.

Zdaniem duchownego dzisiejsza uroczystość jest okazją do “zawstydzenia” niektórych wiernych i przemyślenia, czy Kościół stara się dotrzeć do wszystkich ludzi nikogo nie wykluczając.

- W pluralistycznym społeczeństwie zawsze znajdą się nurty przeciwne Kościołowi i trzeba reagować, ale nie każda reakcja jest zgodna z duchem Ewangelii – zauważył duchowny. Dodał, że jeśli “oburzenie stanie się sposobem duszpasterstwa” to wierni i księża przestaną być apostołami, a staną się inkwizytorami.

- Ks. Popiełuszko nigdy nie zdradził prawdy, nawet za cenę męczeńskiej śmierci. Był orędownikiem przebaczenia i pogodzenia zwaśnionych stron – zaznaczył biskup, pytając wiernych czy przed przystąpieniem do Komunii będą mogli z czystym sercem wypowiedzieć słowa: “I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. - Te słowa są dziś weryfikacją prawdy o naszym chrześcijaństwie – stwierdził.

- Błogosławiony księże Jerzy męczenniku! Uczyń wyznawców Chrystusa apostołami prawdy, przebaczenia i pojednania. Błogosław nam i naszej umiłowanej Ojczyźnie – zakończył biskup Guzdek.

Po Eucharystii nastąpiło uroczyste złożenie wieńców przy grobie bł. ks. Jerzego Popiełuszki.

***

Ks. Jerzy Popiełuszko urodził się w 1947 r. w wiosce Okopy na Białostocczyźnie, był kapelanem związanym z “Solidarnością” i robotnikami. Podczas Mszy za Ojczyznę sprawowanych w kościele św. Stanisława Kostki na stołecznym Żoliborzu publicznie krytykował nadużycia władzy komunistycznej. Równocześnie – zgodnie z głoszoną przez siebie zasadą “zło dobrem zwyciężaj” – przestrzegał przed nienawiścią do funkcjonariuszy systemu.

19 października 1984 r. został porwany przez oficerów Służby Bezpieczeństwa z IV Departamentu MSW. Po brutalnym pobiciu, oprawcy wrzucili księdza do Wisły na tamie koło Włocławka. Został pochowany na placu przed kościołem św. Stanisława Kostki, gdzie był duszpasterzem. W pogrzebie ks. Popiełuszki uczestniczyły setki tysięcy ludzi.

Ks. Jerzy Popiełuszko został beatyfikowany 6 czerwca 2010 r. podczas Mszy św. na pl. Piłsudskiego w Warszawie. Obecnie trwa jego proces kanonizacyjny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem