Reklama

O Księżach ratujących Polskich Żydów

2013-12-28 12:33

ks. Paweł Rytel-Andrianik/Nasz Dziennik

Facebook/ks. Paweł Rytel-Andrianik

28 grudnia w TV Trwam o godz. 18:15 w programie Rozmowy Niedokończone wystąpi ks. dr Paweł Rytel-Andrianik. Wraz z zaproszonymi gośćmi będzie rozmawiał o Polskich Księżach ratujących Żydów. Dalsza część audycji w Radio Maryja o 21:45.

Ratowali od zagłady

Najnowsze badania naukowe pokazują, że ok. 75 proc. biskupów polskich pomagało Żydom w czasie holokaustu. Aktywność pozostałych 25 proc. jest w trakcie analizy naukowców.

Ponadto tysiące księży oraz sióstr zakonnych w pełnej konspiracji ratowało osoby wyznania mojżeszowego. Do tej pory nie powstała monografia na ten temat. Tę lukę stara się wypełnić projekt naukowy „Księża dla Żydów”.

Przetrzymaj ich

Był ciepły październikowy wieczór. Wchodzimy do sali na górze w budynku na przedmieściach Tel Awiwu. Tu co roku spotykają się Żydzi z podlaskich Siemiatycz. Tak jest i tym razem. Po zapaleniu sześciu świec na znak pamięci o sześciu milionach ofiar holokaustu poproszono, abym powiedział o książce pt. „Dam im imię na wieki (Iz 56, 5). Polacy z okolic Treblinki ratujący Żydów”.

Reklama

Swoim prostym hebrajskim zaczynam opowiadać o tym, co słyszałem od swojego dziadka, który uciekł z Treblinki po ośmiu miesiącach niewolniczej pracy. Wspomniałem, że niemalże 100 osób z sąsiedztwa obozów w Treblince odznaczono medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata za bezinteresowną pomoc Żydom, a 44 osoby zostały za taką pomoc zamordowane. Nie mogło zabraknąć też wzmianki o księżach.

W pewnym momencie podnosi rękę Chana Broder, prezes wspólnoty Żydów siemiatyckich, i pyta: – Czy mogę coś dodać? – Jak najbardziej, bardzo proszę. Z nieukrywanym wzruszeniem pani Broder powiedziała: – Ja ze swoją rodziną też zostałam uratowana przez księdza. Rodzina, która nas przetrzymywała, była już na granicy wytrzymałości ze względu na grożącą śmierć. Nie wiedzieli, czy nam kazać odejść, czy dalej ryzykować życie. Wtedy pani Kryńska poszła do Ostrożan i zapytała ks. Jana Audera, co ma robić. Na co usłyszała odpowiedź: „To są niewinni ludzie. Jak możesz, to ich jeszcze przetrzymaj”. Gdyby ksiądz inaczej powiedział, to nie wiem, czy byśmy przeżyli.

Dlaczego przywołuję to wspomnienie? Otóż będąc wikariuszem właśnie w parafii Ostrożany, nie wiedziałem o zasługach ks. Jana Audera. Dalsze badania wykazały, że zwołał on parafian do kościoła i prosił, aby kto może, pomagał ludności żydowskiej, a kto nie może, aby nie przeszkadzał, jak wyznała Hinda Seroszko w Księdze Pamięci Drohiczyna (zob. http://yizkor.nypl.org, s. 400-404). A już szczególnym zaskoczeniem był fakt, że to właśnie na terenie tej parafii był ukrywany Beniamin Blustein, który jest obecnie bardzo bliską rodziną premiera Izraela Beniamina Netanjahu.

W pełnej konspiracji

Kilka lat temu powstała biografia poświęcona ks. Aleksandrowi Zalskiemu, proboszczowi w Sobieszynie na Podlasiu, pt. „Służył Bogu i ludziom”. Przestudiowano różne archiwa, znaleziono wiele ciekawych zdjęć i ukazano życiorys tego księdza z różnych punktów widzenia. Czytelnik jednak nie znajdzie w tej książce wzmianki o pomocy udzielanej Żydom przez ks. Zalskiego.

Po prostu w miejscowych archiwach nie pozostał ślad, a parafianie też o tym nie wiedzieli. Jednak w USA wyszły wspomnienia nauczycielki żydowskiego pochodzenia z sąsiednich Ryk pt. „Double Identity” (Podwójna tożsamość), gdzie opisane jest ukrywanie na plebanii dziewczynki o imieniu Marianna, uznawanej za krewną księdza. A tak naprawdę była ona dzieckiem żydowskim z Siedlec o imieniu Rachela. Osieroconą przez obojga rodziców, przekazywano ją z rąk do rąk, aż trafiła na plebanię, gdzie ulitował się nad nią ks. Zalski. Po wojnie Rachela wyjechała do Izraela i była szanowaną urzędniczką.

Takich przykładów jest więcej. Świadczą one o tym, że nawet w biografii kogoś mogą być luki o pomocy ludności żydowskiej, ponieważ była ona prowadzona w absolutnej konspiracji. Dopiero z perspektywy czasu lepiej widać obraz całości, a i tak trzeba się liczyć z tym, że niektóre przykłady pomocy pozostaną w tajemnicy. Te jednak, które znamy, świadczą o powszechnym zaangażowaniu księży i sióstr zakonnych w pomoc ludności żydowskiej.

Co mówią statystyki

W ramach projektu „Księża dla Żydów” zebrano materiały z ok. 600 teczek personalnych księży diecezjalnych ratujących Żydów. Ponadto wiadomo, że Żydzi byli ukrywani w ponad 70 klasztorach męskich w Polsce. W każdym z nich mieszkało średnio od kilku do kilkudziesięciu zakonników. Jeśli przyjmiemy, że średnio w każdym klasztorze przebywało 10 zakonników, to trzeba dodać kolejnych 700 księży i braci zakonnych. Kolejne zaś lata badań zapewne przyniosą nowe nazwiska duchownych i nowe historie pomocy. Trzeba też dodać, iż ponad 150 księży, którzy pomagali Żydom, zostało zamordowanych. W blisko 30 przypadkach głównym powodem śmierci była właśnie pomoc ludności żydowskiej. Co do pozostałych ponad 120 księży nie jest ustalony jeszcze motyw ich śmierci. Niektórzy zostali zamordowani dlatego, że wspierali podziemie, inni stali się ofiarą ataku na miejscową inteligencję, a niejednokrotnie było kilka powodów aresztowania i śmierci.

Podczas badań naukowych powstała również lista 363 domów sióstr zakonnych, w których udzielano pomocy Żydom. Wówczas w klasztorach żeńskich zazwyczaj przebywało kilkanaście lub kilkadziesiąt sióstr zakonnych, a tylko czasem kilka (na mniejszych placówkach). Jeśli przyjmiemy minimalistycznie, że w każdym klasztorze mieszkało 10 sióstr zakonnych, to w sumie 3630 sióstr zakonnych było zaangażowanych w pomoc ludności żydowskiej. Warto w tym miejscu wspomnieć, że w internecie pod adresem: http://www.kpk-toronto.org/archives/clergy_rescue_saving_jews.pdf dostępny jest zbiór wspomnień na temat pomocy księży, zakonników i sióstr zakonnych, opublikowany przez Marka Paula.

Jeśli chodzi ogólnie o Polaków zaangażowanych w pomoc Żydom, to jeden z najpoważniejszych badaczy holokaustu, prof. Antony Polonsky, na podstawie swoich badań i ustaleń prof. Teresy Prekerowej stwierdził, iż aby uratować jedną osobę żydowskiego pochodzenia w czasie drugiej wojny światowej, potrzeba było przynajmniej dwóch lub trzech osób. Jeśli przyjmie się, że ocalało 40-60 tys. Żydów, którzy przetrwali dzięki polskiej pomocy (między 1,2 proc. a 1,8 proc. z populacji żydowskiej w 1939 r. liczącej ok. 3 300 000 osób), „to daje cyfrę między 160 000 a 360 000 Polaków, którzy z narażeniem swego życia i życia członków swoich rodzin pomagali ocalić Żydów” – konkluduje prof. Polonsky.

Taka heroiczna pomoc była możliwa w znacznej mierze dzięki zaangażowaniu duchowieństwa katolickiego w Polsce, ponieważ decyzja o ukrywaniu Żydów była często konsultowana z miejscowym księdzem proboszczem lub księdzem wikariuszem. Księża zaś otrzymywali wskazówki od swoich biskupów.

Biskupi ratujący Żydów

Kwerenda przeprowadzona w archiwach w Polsce, USA, Izraelu, na Białorusi, na Litwie, Ukrainie i w Niemczech pokazuje, że pomoc Żydom przez duchowieństwo katolickie w Polsce była zjawiskiem powszechnym. A jak mówi staropolskie przysłowie – „przykład szedł z góry”.

Arcybiskup Adam Stefan Sapieha z Krakowa apelował do Hansa Franka, generalnego gubernatora, o zaprzestanie zsyłania Żydów do getta, gdzie warunki bytowe były tragiczne. Ponadto pozwolił wszystkim księżom, którzy zgłosili się do niego, na wystawianie fałszywych metryk chrztu, co umożliwiało Żydom wyrobienie tzw. kenkarty – dowodu tożsamości. Ponadto za jego aprobatą i wsparciem domy zakonne i plebanie Krakowa były otwarte dla ludności żydowskiej.

W Warszawie bardzo aktywny był ks. bp Karol Niemira, który rezydował przy kościele św. Augustyna na terenie getta warszawskiego. To właśnie on pomógł kilkuset osobom pochodzenia żydowskiego w ucieczce z getta, kierując je do klasztorów lub zaufanych rodzin katolickich.

Na początku wojny ks. bp Jan Kanty Lorek z Sandomierza wstawiał się do władz niemieckich o wypuszczenie aresztowanych Żydów. Niemcy zgodzili się, ale za wypłaceniem za nich kontrybucji. Gdy pieniądze zostały dostarczone, zakładnicy wrócili do domów, a przez tydzień modlono się w synagodze za księdza biskupa. Gdy sytuacja zrobiła się groźniejsza, rodziny żydowskie były ukrywane w seminarium sandomierskim i w wieży katedry. Po wojnie ocaleni przesłali list z podziękowaniem księdzu biskupowi.

Czasem biskupi osobiście narażali się na śmierć, czego przykładem jest arcybiskup lwowski Bolesław Twardowski, który przez dwa lata ukrywał w domu biskupim czteroosobową rodzinę dr. Artura Władysława Elmerta. Zaś biskup przemyski Franciszek Barda przekazał fałszywe metryki chrztu m.in. Stanleyowi i Lusi Igel (Igiel) oraz ich córce Toni (później Toni Rinde).

Podobna pomoc była udzielana przez innych biskupów, wystarczy wspomnieć chociażby takie osoby jak: ks. bp Eugeniusz Baziak (biskup pomocniczy we Lwowie); ks. bp Marian Leon Fulman (Lublin); ks. abp Stanisław Gall (administrator archidiecezji warszawskiej); ks. bp Edward Komar (Tarnów); ks. bp Teodor Kubina (Częstochowa); ks. bp Stanisław Łukomski (Łomża); ks. bp Adolf Piotr Szelążek (Łuck); ks. abp Andrzej Szeptycki (metropolita greckokatolicki we Lwowie); ks. bp Antoni Szlagowski (biskup pomocniczy w Warszawie); ks. bp Kazimierz Tomczak (biskup pomocniczy w Łodzi); ks. bp Tadeusz Paweł Zakrzewski (biskup pomocniczy łomżyński) i inni.

Podsumowując, warto wiedzieć, że w 1939 r. było w Polsce 38 biskupów, z których 13 zostało wywiezionych do obozów, a kilku musiało opuścić kraj, aby uniknąć śmierci. Tak więc na ok. 20 arcybiskupów i biskupów polskich, którzy pozostali w swoich diecezjach podczas II wojny światowej, wiadomo, że 15 pomagało na różne sposoby Żydom, co stanowi 75 proc. Episkopatu Polski. Aktywność innych biskupów podczas wojny poddawana jest dalszym badaniom naukowców.

Po pomoc do księdza

Kiedy się czyta relacje ocalonych z okresu II wojny światowej, widać wyraźnie, jak dużą skalę przybrała pomoc księży dla ludności żydowskiej. Długoletni dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie Szymon Datner napisał w 1983 r., że z jego badań wynika, iż pomoc udzielana ludności żydowskiej w klasztorach była czymś powszechnym.

Znany badacz Wileńszczyzny Aleksander Dawidowicz stwierdził, że w praktyce niemal wszyscy księża wileńscy wraz ze swymi najgorliwszymi parafianami nieśli Żydom bezpośrednią lub pośrednią pomoc, a inspirował tę działalność ks. abp Romuald Jałbrzykowski. Podobnie było w pobliskiej diecezji pińskiej, o czym pisał ks. Tadeusz Tararuj: „Prawie każdy starszy kapłan, z którym rozmawiałem, przypomina sobie, że zarówno on sam, jak i inni kapłani i świeccy spieszyli z pomocą Żydom, znajdującym się na krawędzi zagłady”.

Według relacji ocalonych Żydów podobnie było w innych częściach Polski. Szczególnie aktywni byli księża w Polsce Południowej i Wschodniej, czyli tam, gdzie społeczność żydowska była najliczniejsza. Podczas wojny plebanie stały się jednymi z pierwszych miejsc, gdzie udzielano pomocy zarówno Żydom, jak i partyzantom czy innym osobom potrzebującym pomocy. To było czymś naturalnym, aby udać się po pomoc do księdza. Konkretne przykłady wiele mówią o sposobach ratowania Żydów.

Ks. Sopoćko pomógł ponad 100 Żydom

Błogosławiony ks. Michał Sopoćko jest znany w Polsce jako spowiednik św. Siostry Faustyny oraz wielki apostoł kultu Miłosierdzia Bożego. Niewiele zaś mówi się, że to właśnie on pomógł ponad 100 Żydom z getta w Wilnie, przygotowując tych, którzy chcieli przyjąć chrzest, oraz wystawiając fałszywe metryki chrztu.

Ksiądz profesor Tadeusz Krahel dotarł do osobistych notatek bł. ks. Michała Sopoćki, w których pisał on: „Przed wojną i na jej początku zgłosiło się do mnie w tym celu [w celu chrztu] sporo kandydatów z wyższym wykształceniem (lekarze, inżynierowie, nauczyciele i studenci). Nie mogąc sam podołać wszystkiemu, prosiłem o pomoc mieszkającego u mnie ex diakona Bolesława Szostałę, który w latach 1940-1942 poświęcił się nauczaniu prawd wiary i obyczajów tych kandydatów po kilka godzin dziennie. Zbierali się oni kolejno w mieszkaniach zainteresowanych, a najczęściej u dra X przy ul. Zawalnej. Po przeegzaminowaniu skierowywałem ich do chrztu do księży proboszczów (ks. Makarewicza u św. Jana i ks. Kretowicza u św. Franciszka).

W tym czasie chrzest przyjęło około 65 osób. Zarówno ochrzczonym, jak i nieochrzczonym dostarczałem metryki chrztu św. i dowody osobiste, skierowując niektórych do znajomych na wsi, gdzie przetrwali do końca wojny. Dziś już nie pamiętam nazwisk wszystkich, albowiem wykaz ich zaginął w czasie pobytu na ’Opatrzności’. Przypominam tylko kilku: dr Aleksander Steiberg z żoną – według dokumentu Sawicki, pozostał w Wilnie jako ordynator szpitala na Wilczej Łapie; dr Erdman z żoną i córką – według dokumentu Benedykt Szymański, ostatnio ordynator Szpitala św. Elżbiety we Wrocławiu (…); dr Juliusz Genzel z żoną, obecnie mieszka w Sydney (Australia)”.

Ksiądz Sopoćko ratował Żydów do 3 marca 1942 r., kiedy to unikając więzienia, schronił się w Czarnym Borze w Domu Sióstr Urszulanek, gdzie dotrwał do końca okupacji niemieckiej. Właśnie do tych sióstr wcześniej ks. Sopoćko kierował ukrywających się Żydów, a one wysyłały ich dalej. Kierował też Żydów z getta wileńskiego do ks. dziekana Jana Władysława Sielewicza w Wornianach. Tu zaś ks. dziekan razem z wikariuszem ks. Hipolitem Chruścielem umieszczali ich u swoich zaufanych parafian.

15 km od Treblinki

Dziś mija 70. rocznica buntu w obozie Treblinka II, kiedy ok. 200 więźniom udało się zbiec. Pomimo niemieckiej obławy wielu przeżyło dzięki pomocy Polaków z okolic Treblinki. W tym gronie jest ks. Sergiusz Góralczuk, który mieszkając 15 km od Treblinki, przyjął na plebanię w Ugoszczy dwóch Żydów zbiegłych podczas tego buntu. Mieszkali u niego też inni Żydzi, którzy uciekli z transportów śmierci.

Takich biskupów, księży, zakonników i sióstr zakonnych, jak wyżej wspomniani, było tysiące. Wszyscy ryzykowali życie. Często zaś ratowali Żydów z pobudek religijnych, w myśl słów samego Jezusa Chrystusa: „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15, 13).

Księża Pomordowani za pomoc Żydom – lista aktualna na dzień 2 sierpnia 2013 r.

ks. Mieczysław Akrejć – 1943 ks. Leopold Aulich – 1943 ks. Józef Bajko – 1943 ks. Józef Baradyn – 1943 ks. Leon Bujnowski – 1942 ks. Aleksander Cieszkiewicz – 1942 ks. Romuald Dronicz – 1942 ks. Jan Gielarowski – 1943 ks. Bolesław Gramz – 1944 ks. Władysław Grobelny – 1942 ks. Kazimierz Grochowski – 1942 ks. Jan Grodis – 1942 ks. Tadeusz Grzesiak – 1942 ks. Mieczysław Antoni Kubik – 1942 ks. Józef Kuczyński – 1942 ks. Błażej Nowosad – 1943 ks. Henryk Opiatowski – 1943 ks. Andrzej Osikowicz – 1943, odznaczony 1995 ks. Fabian Poczobutt-Odlanicki – 1944 ks. Teodor Popczyk – 1943 ks. Stanisław Rejmentowski – 1941 ks. Kazimierz Rybałtowski – 1943 ks. Witold Sarosiek – 1944 ks. Adam Sekuła – 1941 ks. Józef Smaczniak – 1943 ks. Zygmunt Surdacki – 1941 ks. Romuald Świrkowski – 1942 ks. Edward Tabaczkowski – 1942 ks. Antoni Udalski – 1943 ks. Jan Urbanowicz – 1943 ks. Jan Wolski – 1942 ks. Remigiusz Wójcik – 1942 o. Ludwik Pius Bartosik – 1941 o. Antoni Grzybowski – 1943 o. Adam Sztark – 1942 o. Ludwik Wrodarczyk – 1943

Księża odznaczeni medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata

Ks. bp Albin Małysiak Ks. Bruno Boguszewski Ks. Antoni Bradło Ks. Stanisław Falkowski Ks. Władysław Głowacki Ks. Marceli Godlewski Ks. Michał Kubacki Ks. Stanisław Mazak Ks. Aleksander Osiecki Ks. Andrzej Osikowicz Ks. Jan Patrzyk Ks. Jan Pawlicki Ks. Jan Poddębniak Ks. Jan Sielewicz Ks. Adam Skałbania Ks. Franciszek Smorczewski Ks. Witold Stolarczyk Ks. Witold Szymczukiewicz Ks. Ludwik Wolski Ks. Mieczysław Zawadzki Ks. Jan Zawrzycki Ks. Ignacy Życzyński O. Ludwik Wrodarczyk

Kto by wiedział o pomocy udzielanej ludności żydowskiej, proszony jest o przesłanie informacji na adres:

Radio Maryja
ul. Żwirki i Wigury 80
87-100 Toruń, Polska
z dopiskiem „Kaplica”
lub kontakt telefoniczny pod numerem 609 498 523. Nazwiska te – po weryfikacji – mogą zostać wyryte na marmurowej płycie w dolnej kaplicy kościoła pw. Maryi Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i bł. Jana Pawła II w Toruniu.

Tagi:
biskup ksiądz Żydzi

Zwiedzione zwiedzanie

2019-07-10 09:40

Bp Andrzej Przybylski
Niedziela Ogólnopolska 28/2019, str. 24

Bożena Sztajner/Niedziela

Wakacje to czas wycieczek, pielgrzymek i intensywnego zwiedzania. Wielką rolę odgrywają w tym dobrzy przewodnicy. Zdecydowana większość z nich to ludzie kompetentni i uczciwi. Warto jednak porządnie się wsłuchać w to, co mówią, nie tylko żeby jak najwięcej zapamiętać, ale również żeby zobaczyć, czy jest to zgodne z prawdą, a niekiedy również z wiarą. Ojcowie dominikanie z Krakowa opowiadali, że w czasach komuny zdarzali się tacy ideologicznie nastawieni przewodnicy, którzy gdy oprowadzali grupy po bazylice Trójcy Świętej, tak tłumaczyli ludziom tamtejsze przedstawienie Trzech Osób Boskich: „Ten starszy z brodą to Mieszko I.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież dzwonił do matki Vincenta Lamberta

2019-07-19 17:57

pb (KAI/I.Media/vaticannews.va/lifesitenews.com) / Reims

Papież dzwonił do matki Vincenta Lamberta, Viviane, aby udzielić jej wsparcia, kiedy walczyła o życie swego syna. Franciszek się nie dodzwonił, zostawił więc wiadomość. Sprawę ujawniła sama Viviane Lambert w wywiadzie dla portalu LifeSiteNews, opublikowanym 18 lipca.

peddhapati / Foter.com / CC BY

Pośrednikiem między papieżem a matką Lamberta był arcybiskup Lyonu kard. Philippe Barbarin. To on poinformował Viviane Lambert, że widział się z papieżem i że poprosił Franciszka o skontaktowanie się z nią.

- Powiedział, żebym przejrzała ostatnie wiadomości [w telefonie]. Nie czytałam wszystkich, bo było ich tak wiele. I rzeczywiście była tam wiadomość po włosku, którą przetłumaczono dla mnie na francuski. Poruszające i bardzo osobiste przesłanie - wyznała Viviane Lambert.

Vincent Lambert po wypadku w 2008 r. był sparaliżowany i żył w stanie minimalnej świadomości. Na wniosek żony i lekarzy, wbrew prośbom rodziców, którzy chcieli go przenieść do ośrodka opieki, francuski wymiar sprawiedliwości wydał zgodę na jego uśmiercenie. Lambert marł 11 lipca, dziewięć dni po tym, jak został odłączony od sztucznego nawodnienia i odżywiania.

Po śmierci 42-letniego mężczyzny papież napisał na swym koncie na Twitterze: „Niech Bóg Ojciec przyjmie w swe objęcia Vicenta Lamberta. Nie budujmy cywilizacji, w której eliminowane są osoby, których życie nie wydaje się nam dość godne, by dalej mogły żyć. Każde życie ma wartość, zawsze”.

Opowiadając o swych przeżyciach w rozmowie z portalem LifeSiteNews Viviane Lambert przyznaje, że wciąż jest w szoku po zbrodni, którą popełniono na jej synu. „Na szczęście – dodaje – zachowałam swoją wiarę, inaczej byłabym nie tylko smutna, ale też zrozpaczona”. Przyznaje, że jest pełna nadziei, cieszy się, że Vincent nie należy już do katów, lecz do Boga. Podobnie jak prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów kard. Robert Sarah jest ona przekonana, że jej syn zmarł jako męczennik współczesnego społeczeństwa. Teraz będzie się wstawiał za Francję, która nie zasługuje na taki los – dodaje matka zmarłego 11 lipca mężczyzny.

Ona sama apeluje natomiast o modlitwę w intencji doktora Vincenta Sancheza, który zawyrokował o śmierci jej syna. Przyznaje, że sama próbuje to robić, choć czasem jej serce się buntuje. Podkreśla, że trzeba się modlić, mając na względzie dobro innych pacjentów, a także los tego człowieka po śmierci. Nawrócenia się zdarzają – przypomina Viviane Lambert.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Strzelce Krajeńskie: Wyruszyła 31. Pielgrzymka Rowerowa na Jasną Górę

2019-07-20 15:02

Kamil Krasowski

Wyruszyła 31. Pielgrzymka Rowerowa ze Strzelec Krajeńskich na Jasną Górę. Do duchowej Stolicy Polski na jednośladach jedzie 80 pątników, którym towarzyszy 10-osobowa grupa obsługi. Pielgrzymi mają do pokonania 560 km. Na Jasną Górę dotrą w przyszłą sobotę 27 lipca.

Jan Dreczkowski
Pielgrzymi mają do pokonania 560 km. Na Jasną Górę dotrą 27 lipca

- W czasie pielgrzymki modlimy się w intencji naszej Ojczyzny, za nasze miasto, władze, a także nasze rodziny. Natomiast każdy z nas wiezie swoje osobiste intencje w swoim sercu - mówi Bartek Minkiewicz, który po raz 21.bierze udział w pielgrzymce, od kilku lat jako organizator.

Pielgrzymi odwiedzą na trasie m.in. Rokitno, Kalisz, Pola Lednickie, Licheń Stary i Gniezno. Na Jasną Górę dotrą w przyszłą sobotę 27 lipca.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem