Reklama

Polska

O Księżach ratujących Polskich Żydów

28 grudnia w TV Trwam o godz. 18:15 w programie Rozmowy Niedokończone wystąpi ks. dr Paweł Rytel-Andrianik. Wraz z zaproszonymi gośćmi będzie rozmawiał o Polskich Księżach ratujących Żydów. Dalsza część audycji w Radio Maryja o 21:45.

[ TEMATY ]

biskup

ksiądz

Żydzi

Facebook/ks. Paweł Rytel-Andrianik

Ratowali od zagłady

Najnowsze badania naukowe pokazują, że ok. 75 proc. biskupów polskich pomagało Żydom w czasie holokaustu. Aktywność pozostałych 25 proc. jest w trakcie analizy naukowców.

Ponadto tysiące księży oraz sióstr zakonnych w pełnej konspiracji ratowało osoby wyznania mojżeszowego. Do tej pory nie powstała monografia na ten temat. Tę lukę stara się wypełnić projekt naukowy „Księża dla Żydów”.

Przetrzymaj ich

Był ciepły październikowy wieczór. Wchodzimy do sali na górze w budynku na przedmieściach Tel Awiwu. Tu co roku spotykają się Żydzi z podlaskich Siemiatycz. Tak jest i tym razem. Po zapaleniu sześciu świec na znak pamięci o sześciu milionach ofiar holokaustu poproszono, abym powiedział o książce pt. „Dam im imię na wieki (Iz 56, 5). Polacy z okolic Treblinki ratujący Żydów”.

Reklama

Swoim prostym hebrajskim zaczynam opowiadać o tym, co słyszałem od swojego dziadka, który uciekł z Treblinki po ośmiu miesiącach niewolniczej pracy. Wspomniałem, że niemalże 100 osób z sąsiedztwa obozów w Treblince odznaczono medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata za bezinteresowną pomoc Żydom, a 44 osoby zostały za taką pomoc zamordowane. Nie mogło zabraknąć też wzmianki o księżach.

W pewnym momencie podnosi rękę Chana Broder, prezes wspólnoty Żydów siemiatyckich, i pyta: – Czy mogę coś dodać? – Jak najbardziej, bardzo proszę. Z nieukrywanym wzruszeniem pani Broder powiedziała: – Ja ze swoją rodziną też zostałam uratowana przez księdza. Rodzina, która nas przetrzymywała, była już na granicy wytrzymałości ze względu na grożącą śmierć. Nie wiedzieli, czy nam kazać odejść, czy dalej ryzykować życie. Wtedy pani Kryńska poszła do Ostrożan i zapytała ks. Jana Audera, co ma robić. Na co usłyszała odpowiedź: „To są niewinni ludzie. Jak możesz, to ich jeszcze przetrzymaj”. Gdyby ksiądz inaczej powiedział, to nie wiem, czy byśmy przeżyli.

Dlaczego przywołuję to wspomnienie? Otóż będąc wikariuszem właśnie w parafii Ostrożany, nie wiedziałem o zasługach ks. Jana Audera. Dalsze badania wykazały, że zwołał on parafian do kościoła i prosił, aby kto może, pomagał ludności żydowskiej, a kto nie może, aby nie przeszkadzał, jak wyznała Hinda Seroszko w Księdze Pamięci Drohiczyna (zob. http://yizkor.nypl.org, s. 400-404). A już szczególnym zaskoczeniem był fakt, że to właśnie na terenie tej parafii był ukrywany Beniamin Blustein, który jest obecnie bardzo bliską rodziną premiera Izraela Beniamina Netanjahu.

W pełnej konspiracji

Kilka lat temu powstała biografia poświęcona ks. Aleksandrowi Zalskiemu, proboszczowi w Sobieszynie na Podlasiu, pt. „Służył Bogu i ludziom”. Przestudiowano różne archiwa, znaleziono wiele ciekawych zdjęć i ukazano życiorys tego księdza z różnych punktów widzenia. Czytelnik jednak nie znajdzie w tej książce wzmianki o pomocy udzielanej Żydom przez ks. Zalskiego.

Po prostu w miejscowych archiwach nie pozostał ślad, a parafianie też o tym nie wiedzieli. Jednak w USA wyszły wspomnienia nauczycielki żydowskiego pochodzenia z sąsiednich Ryk pt. „Double Identity” (Podwójna tożsamość), gdzie opisane jest ukrywanie na plebanii dziewczynki o imieniu Marianna, uznawanej za krewną księdza. A tak naprawdę była ona dzieckiem żydowskim z Siedlec o imieniu Rachela. Osieroconą przez obojga rodziców, przekazywano ją z rąk do rąk, aż trafiła na plebanię, gdzie ulitował się nad nią ks. Zalski. Po wojnie Rachela wyjechała do Izraela i była szanowaną urzędniczką.

Takich przykładów jest więcej. Świadczą one o tym, że nawet w biografii kogoś mogą być luki o pomocy ludności żydowskiej, ponieważ była ona prowadzona w absolutnej konspiracji. Dopiero z perspektywy czasu lepiej widać obraz całości, a i tak trzeba się liczyć z tym, że niektóre przykłady pomocy pozostaną w tajemnicy. Te jednak, które znamy, świadczą o powszechnym zaangażowaniu księży i sióstr zakonnych w pomoc ludności żydowskiej.

Co mówią statystyki

W ramach projektu „Księża dla Żydów” zebrano materiały z ok. 600 teczek personalnych księży diecezjalnych ratujących Żydów. Ponadto wiadomo, że Żydzi byli ukrywani w ponad 70 klasztorach męskich w Polsce. W każdym z nich mieszkało średnio od kilku do kilkudziesięciu zakonników. Jeśli przyjmiemy, że średnio w każdym klasztorze przebywało 10 zakonników, to trzeba dodać kolejnych 700 księży i braci zakonnych. Kolejne zaś lata badań zapewne przyniosą nowe nazwiska duchownych i nowe historie pomocy. Trzeba też dodać, iż ponad 150 księży, którzy pomagali Żydom, zostało zamordowanych. W blisko 30 przypadkach głównym powodem śmierci była właśnie pomoc ludności żydowskiej. Co do pozostałych ponad 120 księży nie jest ustalony jeszcze motyw ich śmierci. Niektórzy zostali zamordowani dlatego, że wspierali podziemie, inni stali się ofiarą ataku na miejscową inteligencję, a niejednokrotnie było kilka powodów aresztowania i śmierci.

Podczas badań naukowych powstała również lista 363 domów sióstr zakonnych, w których udzielano pomocy Żydom. Wówczas w klasztorach żeńskich zazwyczaj przebywało kilkanaście lub kilkadziesiąt sióstr zakonnych, a tylko czasem kilka (na mniejszych placówkach). Jeśli przyjmiemy minimalistycznie, że w każdym klasztorze mieszkało 10 sióstr zakonnych, to w sumie 3630 sióstr zakonnych było zaangażowanych w pomoc ludności żydowskiej. Warto w tym miejscu wspomnieć, że w internecie pod adresem: http://www.kpk-toronto.org/archives/clergy_rescue_saving_jews.pdf dostępny jest zbiór wspomnień na temat pomocy księży, zakonników i sióstr zakonnych, opublikowany przez Marka Paula.

Jeśli chodzi ogólnie o Polaków zaangażowanych w pomoc Żydom, to jeden z najpoważniejszych badaczy holokaustu, prof. Antony Polonsky, na podstawie swoich badań i ustaleń prof. Teresy Prekerowej stwierdził, iż aby uratować jedną osobę żydowskiego pochodzenia w czasie drugiej wojny światowej, potrzeba było przynajmniej dwóch lub trzech osób. Jeśli przyjmie się, że ocalało 40-60 tys. Żydów, którzy przetrwali dzięki polskiej pomocy (między 1,2 proc. a 1,8 proc. z populacji żydowskiej w 1939 r. liczącej ok. 3 300 000 osób), „to daje cyfrę między 160 000 a 360 000 Polaków, którzy z narażeniem swego życia i życia członków swoich rodzin pomagali ocalić Żydów” – konkluduje prof. Polonsky.

Taka heroiczna pomoc była możliwa w znacznej mierze dzięki zaangażowaniu duchowieństwa katolickiego w Polsce, ponieważ decyzja o ukrywaniu Żydów była często konsultowana z miejscowym księdzem proboszczem lub księdzem wikariuszem. Księża zaś otrzymywali wskazówki od swoich biskupów.

Biskupi ratujący Żydów

Kwerenda przeprowadzona w archiwach w Polsce, USA, Izraelu, na Białorusi, na Litwie, Ukrainie i w Niemczech pokazuje, że pomoc Żydom przez duchowieństwo katolickie w Polsce była zjawiskiem powszechnym. A jak mówi staropolskie przysłowie – „przykład szedł z góry”.

Arcybiskup Adam Stefan Sapieha z Krakowa apelował do Hansa Franka, generalnego gubernatora, o zaprzestanie zsyłania Żydów do getta, gdzie warunki bytowe były tragiczne. Ponadto pozwolił wszystkim księżom, którzy zgłosili się do niego, na wystawianie fałszywych metryk chrztu, co umożliwiało Żydom wyrobienie tzw. kenkarty – dowodu tożsamości. Ponadto za jego aprobatą i wsparciem domy zakonne i plebanie Krakowa były otwarte dla ludności żydowskiej.

W Warszawie bardzo aktywny był ks. bp Karol Niemira, który rezydował przy kościele św. Augustyna na terenie getta warszawskiego. To właśnie on pomógł kilkuset osobom pochodzenia żydowskiego w ucieczce z getta, kierując je do klasztorów lub zaufanych rodzin katolickich.

Na początku wojny ks. bp Jan Kanty Lorek z Sandomierza wstawiał się do władz niemieckich o wypuszczenie aresztowanych Żydów. Niemcy zgodzili się, ale za wypłaceniem za nich kontrybucji. Gdy pieniądze zostały dostarczone, zakładnicy wrócili do domów, a przez tydzień modlono się w synagodze za księdza biskupa. Gdy sytuacja zrobiła się groźniejsza, rodziny żydowskie były ukrywane w seminarium sandomierskim i w wieży katedry. Po wojnie ocaleni przesłali list z podziękowaniem księdzu biskupowi.

Czasem biskupi osobiście narażali się na śmierć, czego przykładem jest arcybiskup lwowski Bolesław Twardowski, który przez dwa lata ukrywał w domu biskupim czteroosobową rodzinę dr. Artura Władysława Elmerta. Zaś biskup przemyski Franciszek Barda przekazał fałszywe metryki chrztu m.in. Stanleyowi i Lusi Igel (Igiel) oraz ich córce Toni (później Toni Rinde).

Podobna pomoc była udzielana przez innych biskupów, wystarczy wspomnieć chociażby takie osoby jak: ks. bp Eugeniusz Baziak (biskup pomocniczy we Lwowie); ks. bp Marian Leon Fulman (Lublin); ks. abp Stanisław Gall (administrator archidiecezji warszawskiej); ks. bp Edward Komar (Tarnów); ks. bp Teodor Kubina (Częstochowa); ks. bp Stanisław Łukomski (Łomża); ks. bp Adolf Piotr Szelążek (Łuck); ks. abp Andrzej Szeptycki (metropolita greckokatolicki we Lwowie); ks. bp Antoni Szlagowski (biskup pomocniczy w Warszawie); ks. bp Kazimierz Tomczak (biskup pomocniczy w Łodzi); ks. bp Tadeusz Paweł Zakrzewski (biskup pomocniczy łomżyński) i inni.

Podsumowując, warto wiedzieć, że w 1939 r. było w Polsce 38 biskupów, z których 13 zostało wywiezionych do obozów, a kilku musiało opuścić kraj, aby uniknąć śmierci. Tak więc na ok. 20 arcybiskupów i biskupów polskich, którzy pozostali w swoich diecezjach podczas II wojny światowej, wiadomo, że 15 pomagało na różne sposoby Żydom, co stanowi 75 proc. Episkopatu Polski. Aktywność innych biskupów podczas wojny poddawana jest dalszym badaniom naukowców.

Po pomoc do księdza

Kiedy się czyta relacje ocalonych z okresu II wojny światowej, widać wyraźnie, jak dużą skalę przybrała pomoc księży dla ludności żydowskiej. Długoletni dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie Szymon Datner napisał w 1983 r., że z jego badań wynika, iż pomoc udzielana ludności żydowskiej w klasztorach była czymś powszechnym.

Znany badacz Wileńszczyzny Aleksander Dawidowicz stwierdził, że w praktyce niemal wszyscy księża wileńscy wraz ze swymi najgorliwszymi parafianami nieśli Żydom bezpośrednią lub pośrednią pomoc, a inspirował tę działalność ks. abp Romuald Jałbrzykowski. Podobnie było w pobliskiej diecezji pińskiej, o czym pisał ks. Tadeusz Tararuj: „Prawie każdy starszy kapłan, z którym rozmawiałem, przypomina sobie, że zarówno on sam, jak i inni kapłani i świeccy spieszyli z pomocą Żydom, znajdującym się na krawędzi zagłady”.

Według relacji ocalonych Żydów podobnie było w innych częściach Polski. Szczególnie aktywni byli księża w Polsce Południowej i Wschodniej, czyli tam, gdzie społeczność żydowska była najliczniejsza. Podczas wojny plebanie stały się jednymi z pierwszych miejsc, gdzie udzielano pomocy zarówno Żydom, jak i partyzantom czy innym osobom potrzebującym pomocy. To było czymś naturalnym, aby udać się po pomoc do księdza. Konkretne przykłady wiele mówią o sposobach ratowania Żydów.

Ks. Sopoćko pomógł ponad 100 Żydom

Błogosławiony ks. Michał Sopoćko jest znany w Polsce jako spowiednik św. Siostry Faustyny oraz wielki apostoł kultu Miłosierdzia Bożego. Niewiele zaś mówi się, że to właśnie on pomógł ponad 100 Żydom z getta w Wilnie, przygotowując tych, którzy chcieli przyjąć chrzest, oraz wystawiając fałszywe metryki chrztu.

Ksiądz profesor Tadeusz Krahel dotarł do osobistych notatek bł. ks. Michała Sopoćki, w których pisał on: „Przed wojną i na jej początku zgłosiło się do mnie w tym celu [w celu chrztu] sporo kandydatów z wyższym wykształceniem (lekarze, inżynierowie, nauczyciele i studenci). Nie mogąc sam podołać wszystkiemu, prosiłem o pomoc mieszkającego u mnie ex diakona Bolesława Szostałę, który w latach 1940-1942 poświęcił się nauczaniu prawd wiary i obyczajów tych kandydatów po kilka godzin dziennie. Zbierali się oni kolejno w mieszkaniach zainteresowanych, a najczęściej u dra X przy ul. Zawalnej. Po przeegzaminowaniu skierowywałem ich do chrztu do księży proboszczów (ks. Makarewicza u św. Jana i ks. Kretowicza u św. Franciszka).

W tym czasie chrzest przyjęło około 65 osób. Zarówno ochrzczonym, jak i nieochrzczonym dostarczałem metryki chrztu św. i dowody osobiste, skierowując niektórych do znajomych na wsi, gdzie przetrwali do końca wojny. Dziś już nie pamiętam nazwisk wszystkich, albowiem wykaz ich zaginął w czasie pobytu na ’Opatrzności’. Przypominam tylko kilku: dr Aleksander Steiberg z żoną – według dokumentu Sawicki, pozostał w Wilnie jako ordynator szpitala na Wilczej Łapie; dr Erdman z żoną i córką – według dokumentu Benedykt Szymański, ostatnio ordynator Szpitala św. Elżbiety we Wrocławiu (…); dr Juliusz Genzel z żoną, obecnie mieszka w Sydney (Australia)”.

Ksiądz Sopoćko ratował Żydów do 3 marca 1942 r., kiedy to unikając więzienia, schronił się w Czarnym Borze w Domu Sióstr Urszulanek, gdzie dotrwał do końca okupacji niemieckiej. Właśnie do tych sióstr wcześniej ks. Sopoćko kierował ukrywających się Żydów, a one wysyłały ich dalej. Kierował też Żydów z getta wileńskiego do ks. dziekana Jana Władysława Sielewicza w Wornianach. Tu zaś ks. dziekan razem z wikariuszem ks. Hipolitem Chruścielem umieszczali ich u swoich zaufanych parafian.

15 km od Treblinki

Dziś mija 70. rocznica buntu w obozie Treblinka II, kiedy ok. 200 więźniom udało się zbiec. Pomimo niemieckiej obławy wielu przeżyło dzięki pomocy Polaków z okolic Treblinki. W tym gronie jest ks. Sergiusz Góralczuk, który mieszkając 15 km od Treblinki, przyjął na plebanię w Ugoszczy dwóch Żydów zbiegłych podczas tego buntu. Mieszkali u niego też inni Żydzi, którzy uciekli z transportów śmierci.

Takich biskupów, księży, zakonników i sióstr zakonnych, jak wyżej wspomniani, było tysiące. Wszyscy ryzykowali życie. Często zaś ratowali Żydów z pobudek religijnych, w myśl słów samego Jezusa Chrystusa: „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15, 13).

Księża Pomordowani za pomoc Żydom – lista aktualna na dzień 2 sierpnia 2013 r.

ks. Mieczysław Akrejć – 1943 ks. Leopold Aulich – 1943 ks. Józef Bajko – 1943 ks. Józef Baradyn – 1943 ks. Leon Bujnowski – 1942 ks. Aleksander Cieszkiewicz – 1942 ks. Romuald Dronicz – 1942 ks. Jan Gielarowski – 1943 ks. Bolesław Gramz – 1944 ks. Władysław Grobelny – 1942 ks. Kazimierz Grochowski – 1942 ks. Jan Grodis – 1942 ks. Tadeusz Grzesiak – 1942 ks. Mieczysław Antoni Kubik – 1942 ks. Józef Kuczyński – 1942 ks. Błażej Nowosad – 1943 ks. Henryk Opiatowski – 1943 ks. Andrzej Osikowicz – 1943, odznaczony 1995 ks. Fabian Poczobutt-Odlanicki – 1944 ks. Teodor Popczyk – 1943 ks. Stanisław Rejmentowski – 1941 ks. Kazimierz Rybałtowski – 1943 ks. Witold Sarosiek – 1944 ks. Adam Sekuła – 1941 ks. Józef Smaczniak – 1943 ks. Zygmunt Surdacki – 1941 ks. Romuald Świrkowski – 1942 ks. Edward Tabaczkowski – 1942 ks. Antoni Udalski – 1943 ks. Jan Urbanowicz – 1943 ks. Jan Wolski – 1942 ks. Remigiusz Wójcik – 1942 o. Ludwik Pius Bartosik – 1941 o. Antoni Grzybowski – 1943 o. Adam Sztark – 1942 o. Ludwik Wrodarczyk – 1943

Księża odznaczeni medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata

Ks. bp Albin Małysiak Ks. Bruno Boguszewski Ks. Antoni Bradło Ks. Stanisław Falkowski Ks. Władysław Głowacki Ks. Marceli Godlewski Ks. Michał Kubacki Ks. Stanisław Mazak Ks. Aleksander Osiecki Ks. Andrzej Osikowicz Ks. Jan Patrzyk Ks. Jan Pawlicki Ks. Jan Poddębniak Ks. Jan Sielewicz Ks. Adam Skałbania Ks. Franciszek Smorczewski Ks. Witold Stolarczyk Ks. Witold Szymczukiewicz Ks. Ludwik Wolski Ks. Mieczysław Zawadzki Ks. Jan Zawrzycki Ks. Ignacy Życzyński O. Ludwik Wrodarczyk

Kto by wiedział o pomocy udzielanej ludności żydowskiej, proszony jest o przesłanie informacji na adres:

Radio Maryja
ul. Żwirki i Wigury 80
87-100 Toruń, Polska
z dopiskiem „Kaplica”
lub kontakt telefoniczny pod numerem 609 498 523. Nazwiska te – po weryfikacji – mogą zostać wyryte na marmurowej płycie w dolnej kaplicy kościoła pw. Maryi Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i bł. Jana Pawła II w Toruniu.

2013-12-28 12:33

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

„Szczęśliwe dzieci w trzeźwych rodzinach” - jutro rozpoczyna się Tydzień Modlitw o Trzeźwość Narodu

2020-02-22 08:25

[ TEMATY ]

biskup

trzeźwość

alkohol

apostoł

alkoholizm

bp Tadeusz Bronakowski

źródło: vaticannews.va

Pod hasłem „Szczęśliwe dzieci w trzeźwych rodzinach” przebiegać będzie tegoroczny Tydzień Modlitw o Trzeźwość Narodu, który rozpocznie się jutro, 23 lutego. Wielkim apostołem tej sprawy był kard. Stefan Wyszyński - wkrótce beatyfikowany – przypomniał w rozmowie z KAI bp Tadeusz Bronakowski, przewodniczący Zespołu KEP ds. Apostolstwa Trzeźwości i Osób Uzależnionych.

Okolicznościowe materiały na Tydzień Modlitw o Trzeźwość Narodu zawiera vademecum „Apostoł Trzeźwości” – rocznik wydawany przez Zespół KEP. W opracowaniu zwraca się uwagę na troskę o to, by dzieci doświadczały szczęścia w trzeźwych rodzinach. W vademecum znajdują się materiały pomocne w przeprowadzeniu Tygodnia Modlitw o Trzeźwość Narodu. W związku z nadchodzącą beatyfikacją Sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego w opracowaniu przybliżono nauczanie Prymasa Polski dotyczące trzeźwości.

Zdaniem bp. Bronakowskiego, kard. Wyszyński przejdzie do historii jako jeden z największych apostołów trzeźwości.

„Niesięganie w niewłaściwy sposób po alkohol i inne używki, które doprowadzają do uzależnień jest troską o wewnętrzną wolność” – zaznaczył biskup. Ocenił też, że podczas niedawnych obchodów 100. rocznicy odzyskania niepodległości, za mało mówiono o tym, że Polacy tracą wolność wewnętrzną. „Stracona wolność wewnętrzna jest zagrożeniem także dla wolności zewnętrznej i o tym musimy pamiętać” – powiedział duchowny.

Przypomniał też, że Prymas Wyszyński wielokrotnie cytował przestrogę błogosławionego księdza Bronisława Markiewicza, iż „Polska albo będzie trzeźwa, albo nie będzie jej wcale”.

Vademecum zawiera też modlitewnik Apostoła Trzeźwości, a w nim teksty refleksji Drogi Krzyżowej, myśli do wykorzystania podczas adoracja w Tygodniu Modlitw o Trzeźwość Narodu i oraz modlitw w intencji trzeźwości prowadzonych w sierpniu - miesiącu abstynencji od alkoholu.

Z kolei z myślą o katechetach przygotowano scenariusz katechezy pt. „Szczęśliwe dzieciństwo w trzeźwej rodzinie”.

Duszpasterze, rodzice i wychowawcy znajdą w „Apostole Trzeźwości” poradnik, jak chronić dzieci przed uzależnieniami i przestępczością. Tematyka artykułów dotyczy m.in. najpilniejszych zadań państwa w zakresie ochrony dzieci i młodzieży i opinii Polaków o sprzedaży alkoholu. Zamieszczono też teksty o edukacji seksualnej, uzależnieniu od pornografii a także relację z I Kongresu Trzeźwości Ziem Zachodnich Polski.

„Wiemy, że troska o najmłodsze pokolenie jest troską o przyszłość Kościoła i ojczyzny” – zaznaczył w rozmowie z KAI bp Bronakowski.

Podkreślił, że dzieci będą szczęśliwe, jeśli rodzice w sposób właściwy będą troszczyć się o ich wychowanie, również wychowanie w trzeźwości.

„Z bólem i przykrością stwierdzamy, że są dorośli, którzy nie dają dobrego przykładu swoim dzieciom” – zauważył przewodniczący Zespołu KEP i zaapelował do takich osób by się opamiętały. „Prosimy aby w tym roku w szczególny sposób przeżyć nie tylko czas Wielkiego Postu ale czas do beatyfikacji kard. Wyszyńskiego a może i cały rok w całkowitej abstynencji, jako naszą odpowiedź na wezwanie Kardynała do troski o trzeźwość narodu” - powiedział bp Bronakowski.

Przypomnijmy, że podczas spotkania z dziennikarzami w Centrum Medialnym KAI w grudniu ub. roku bp Bronakowski wyraził nadzieję, że w Polsce wprowadzone zostaną ograniczenia w dostępie do alkoholu.

Wedle statystyk, w Polsce liczba osób uzależnionych sięga około miliona, natomiast 4 miliony nadużywają alkoholu, spożywając go w sposób ryzykowny. Dodał, że statystyki te z roku na rok są coraz bardziej niepokojące.

CZYTAJ DALEJ

Abby Johnson: przeraża mnie, że mamy całą masę katolików, popierających aborcję

2020-02-20 12:37

[ TEMATY ]

Abby Johnson

Twitter

Przeraża mnie fakt, że obecnie mamy całą masę katolików, którzy otwarcie popierają aborcję, a otrzymują komunię, choć księża znają ich poglądy. Można dostrzec ten problem również w Polsce – przyznała Abby Johnson, amerykańska działaczka antyaborcyjna w rozmowie z Pauliną Guzik w programach Między Ziemią a Niebem TVP1 i Okiem Wiary TVP Info.

Paulina Guzik: Abby, jak przyjęto Cię w Polsce?

Abby Johnson: Byłam bardzo podekscytowana perspektywą przyjazdu do Polski. Jestem katoliczką, więc przyjazd do katolickiego kraju wzbudzał emocje. Uderzyła mnie mocna wiara katolicka. To wyjątkowe miejsce z bardzo bogatą historią katolicyzmu i pięknymi katolicki świętymi. Polacy są wspaniałymi ludźmi. Jestem szczęśliwa, że mogę być z wami.

Z Krakowa wychodzi wyjątkowe przesłanie. Masz może jakieś szczególne przesłanie z tego miejsca dla świata czy dla Polski?

AJ: Gorliwie modliłam się o przesłanie przed moim przyjazdem do Polski. Nie jestem Polką, więc nie zamierzam udawać, że znam tutejszą kulturę. Jednak wiem, co wydarzyło się w Stanach Zjednoczonych. Dzieje się tak dlatego, że ludzie cały czas idą na kompromis ze złem. Drzwi kompromisu otworzyły się już w Polsce, jeśli chodzi o aborcję, zapłodnienie in vitro i inne poważne kwestie moralne. Kościół i ludzie relatywnie rzecz biorąc nie zabierają głosu. Kiedy dobrzy ludzie milczą, kiedy sami milczą, wówczas do głosu dochodzi zło. Właśnie coś takiego ma u was miejsce. Moje przesłanie do was brzmi: odrzućcie ten kompromis, który został zawarty. Chcę was również ostrzec, że to co obserwujemy obecnie w waszym kraju w sferze kultury aborcji i prawa aborcyjnego, zmierza w niebezpiecznym kierunku.

Co mogłoby wzmocnić w obecnej chwili ruch pro-life, nie tylko w Polsce, ale również w Stanach Zjednoczonych?

AJ: Według mnie musi być to Kościół. Ten impuls musi wyjść z Kościoła, zwłaszcza z Kościoła katolickiego, który od zawsze stawia kwestię ochrony życia na pierwszym miejscu. Niestety Kościół stał się relatywnie milczący, za bardzo się obawia, aby nie urazić innych. Oznacza to współpracę ze złem. Kościół nie mówi otwarcie, nie korzysta z prawa głosu, nie korzysta z władzy danej nam przez samego Chrystusa, kiedy ustanawiał Kościół katolicki. Zawiedliśmy Go, zawiedliśmy Chrystusa. Kościół to najpotężniejsza organizacja.

A więc uważasz, że Kościół w obecnych czasach nie wystarczająco głośno broni dzieci?

AJ: Niestety nie. Kościół za bardzo idzie na kompromis. Chcę podkreślić, że kocham moją wiarę, kocham Kościół katolicki. Zostałam katoliczką, bo właśnie tutaj mamy prawdę o Chrystusie. W Kościele katolickim mamy pełnię naszej wiary. Dlatego przeraża mnie fakt, że obecnie mamy całą masę katolików, którzy otwarcie popierają aborcję, a otrzymują komunię, choć księża znają ich poglądy. Można dostrzec ten problem również w Polsce. Zauważyłam, że Polacy nie mówią o tym głośno, bo żyją w przekonaniu, że w Polsce jest wielu katolików i tego typu problemy tutaj nie występują. Ale to nieprawda. Jak długo będziecie ignorować ten problem, to problem ten będzie narastał.

PG: Jakie są Twoje przewidywania? Co może się zdarzyć, jeśli nie zabierzemy głosu w kwestii aborcji?

AJ: Jeśli teraz nie zabierzecie głosu, to dojdzie do złagodzenia prawa aborcyjnego. Na początku będą to małe kroki, co już ma miejsce, czyli legalna aborcja w trzech przypadkach. Jednak widzimy, że lekarze już testują granice. Prawo jest obecnie nieprawidłowo interpretowane. Aborcja ma być przeprowadzana, kiedy życie kobiety jest w niebezpieczeństwie, bądź jeśli dziecko nie będzie mogło samodzielnie funkcjonować, co według mnie nie jest przesłanką do usunięcia ciąży. Jednak tak się nie dzieje. Kobiety nagminnie usuwają ciążę, gdy dziecko ma zespół Downa. A przecież te dzieci mogą prowadzić całkowicie normalne życie. Nawet obecnie obowiązujące prawo nie jest przestrzegane w takim stopniu, w jakim powinno być. Właśnie dlatego, że zawarto kompromis. Tak to właśnie wygląda. Kiedy zło przenika, to rośnie w siłę.

Ludzie o tym wiedzą. Mimo że o tym wiedzą, to zastanawiają się, co powinni z tym zrobić. A przecież powinni pójść do mediów, ujawnić ten proceder, szukać sprawiedliwości dla nienarodzonych dzieci i matek, które okłamano, którym powiedziano, że ich dzieci nie będą mogły prowadzić normalnego życia, a tymczasem rodzą się zupełnie zdrowe. Należy szukać sprawiedliwości. Nie można obawiać się skutków.

Ja sama nie miałam pojęcia, co się stanie, kiedy opuściłam klinikę Planned Parenthood. Nie wiedziałam, że znajdę się na sali sądowej naprzeciw jednej z największym organizacji na świecie. Nie miałam pojęcia. Jednak trzeba działać. Nawet jeśli się boimy. Nie jesteśmy powołani do strachu. Bóg nie daje nam ducha lęku i bojaźni, ale ducha siły i odwagi. Bojaźń i słaby głos są u was obecne.

Wydaje mi się, że katolicy w Polsce uważają, że nie jest tak źle, że to tylko tysiąc dzieci rocznie. A te tysiąc dzieci, to o tysiąc za dużo. Nawet jeśli byłoby to tylko jedno dziecko, to o jedno za dużo. Czas, by Polacy się przebudzili. Jeśli nie zaczniecie odpychać tego zła, jeśli nie zaczniecie krzyczeć na temat tego, co dzieje się obecnie w waszym kraju, wówczas dojdzie do liberalizacji aborcji. Staniecie się krajem, jakim są Stany Zjednoczone, gdzie można dokonywać aborcji przez dziewięć miesięcy ciąży z jakiegokolwiek powodu. Do tego dojdzie w waszym pięknym katolickim kraju, jeśli ludzie nie zaczną się sprzeciwiać.

PG: Co pomogło Ci zagoić rany, kiedy opuściłaś klinikę po tym, jak zdałaś sobie sprawę, czym jest aborcja i zdałaś sobie sprawę, co stało się z Twoimi własnymi dziećmi, bo sama dokonałaś dwóch aborcji?

AJ: Z pewnością dużą rolę odegrała moja wiara katolicka: sakramenty, spowiedź, Eucharystia. Jednak szczerze powiedziawszy potrzebowałam duchowego treningu. Każdego dnia budziłam się i musiałam podejmować decyzję, czy będę żyć przeszłością, której nie mogę zmienić i czy będę rozpaczać, smucić się, żałować, zamartwiać i odczuwać wstyd, czy może obudzę się i będę żyć teraźniejszością akceptując dar od Boga i pozwolę Mu działać w moim życiu.

Przez osiem lat pracując w klinice byłam z dala od Boga, więc może już najwyższy czas, żeby zacząć żyć dla Jego chwały. Jednego dnia obudziłam się i podjęłam złą decyzję. Kolejnego dnia obudziłam się użalając się przez cały dzień, pijąc zbyt dużo wina i litując się nad sobą. Jednak najczęściej budziłam się i decydowałam się żyć dla Chrystusa.

Pewnego dnia, kiedy takie zmagania trwały już od długiego czasu, obudziłam się i wiedziałam, że już nie muszę dokonywać takich wyborów. Wiedziałam już, jak ma wyglądać moje życie. Pomaga mi też dzielenie się moją historią z innymi, pomaganie innym ludziom, aby sprzeciwiali się tej niesprawiedliwości wiedząc, że dzięki temu ratuję im życie, bo Bóg może działać przeze mnie, przez moją przeszłość. Jednak uzdrowienie to podróż i ta podróż potrwa całe życie.

PG: Czy jest to też podróż miłosierdzia?

AJ: Jak najbardziej. Zdecydowanie. Bóg jest względem mnie niezwykle miłosierny. Nie zasługuję na to, co mam, nie zasługuję na te łaski, które od Niego otrzymuję, nie zasługuję na te wszystkie cudowne dzieci, którymi mnie obdarzył. Ale On jest właśnie tak dobry. To właśnie Bóg, to Jego miłosierdzie.

PG: Miłosierdzie działa także wobec byłych pracowników klinik aborcyjnych, którzy przeszli na stronę życia. O tym piszesz w swojej nowej książce, która właśnie ukazała się w Polsce. Możesz przytoczyć najbardziej uderzającą historię, jaką usłyszałaś od byłego pracownika kliniki aborcyjnej, które opisujesz w książce „Ściany będą wołać?”

AJ: W książce można przeczytać historię kobiety, która zabiegała o aborcję zdrowego dziecka przy pomocy litu. Dostała zastrzyk, który miał zabić jej dziecko. Po zastrzyku zmieniła zdanie, natychmiast pożałowała decyzji i chciała ocalić swoje dziecko. Tak naprawdę lekarz-aborter wymusił na niej przeprowadzenie aborcji. Ludziom trudno uwierzyć w tę historię. Nie mogą uwierzyć, że kobiety dostają środki uspokajające, a potem są zmuszane do zabicia własnego dziecka, kiedy próbują je ocalić. Ale tak właśnie się dzieje. Tak to wygląda na całym świecie. Takie rzeczy małą miejsce każdego dnia w Chinach, w Stanach Zjednoczonych, we wszystkich krajach. Jest to prawdziwy problem. Wydaje się to niewiarygodne, póki nie zaczniesz pracować w tym przemyśle. Wówczas przekonujesz się, że dzieje się to każdego dnia.

PG: Wiem, że bardzo kochasz Jana Pawła II. W tym roku obchodzimy stulecie jego urodzin. Jesteśmy w jednym z jego ulubionych miejsc, które tak naprawdę stworzył. W jaki sposób św. Jan Paweł II Cię inspiruje?

AJ: Przypisuję Matce Przenajświętszej i Janowi Pawłowi II nawrócenie mojej rodziny na wiarę katolicką. Mój mąż i ja byliśmy na początku bardzo sceptycznie nastawieni. Nie byliśmy pewni, wydawało nam się to czymś szalonym. Mój mąż przeczytał Teologię ciała i Humanae vitae. Zaczął też czytać pisma św. Jana Pawła II. Przyszedł do mnie pewnego dnia i powiedział, że przeczytał różne rzeczy napisane przez papieża i uważa, że on ma rację. Stwierdził, że skoro ma rację w tych kwestiach, to Kościół katolicki musi mieć rację we wszystkim. Podeszłam do tego sceptycznie i byłam cyniczna. Jednak skłoniło mnie to do sięgnięcia po dzieła Ojców Kościoła. Zaczęłam też czytać encykliki i listy św. Jana Pawła II. Tak naprawdę to mnie przekonało, że jesteśmy na właściwej drodze, że Kościół katolicki jest naszym domem, że Kościół katolicki jest domem dla wszystkich. To wspaniałe uczucie być w miejscu, gdzie przebywał, chodził, mieszkał i gdzie był biskupem. Dzisiaj skosztowałam kremówkę papieską.

PG: Smakowała?

AJ: O tak. Powiedziałam ks. Maciejowi, który mi towarzyszył, że chcę ją na śniadanie, obiad i kolację. To czas odnowy i dla mojej wiary, to że tutaj jestem, w miejscu, gdzie mieszkał tak niezwykły święty papież.

PG: Dziękuję za odnowienie również naszej wiary - potrzebujemy takiego głosu z zewnątrz, żeby odnowić naszą wiarę w Polce. Bardzo dziękuję za rozmowę.

CZYTAJ DALEJ

Bp Solarczyk: Młodzi w KSM biorą odpowiedzialność za siebie, Kościół i Ojczyznę

2020-02-22 14:40

[ TEMATY ]

wywiad

KSM

Bp Marek Solarczyk

Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży

Materiał prasowy KSM

Bp Marek Solarczyk

Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży jest ważną częścią Kościoła. Niewymierna wartość Stowarzyszenia to młodzi ludzie, którzy biorą odpowiedzialność za siebie, Kościół i Ojczyznę – podkreślił bp Marek Solarczyk, delegat Episkopatu Polski ds. KSM. Bp Solarczyk uczestniczy w Ogólnopolskiej Sesji Zarządów i Krajowej Rady KSM w Porszewicach.

KSM: Młodzi w Kościele to szczególny potencjał. Jak wg. ks. Biskupa ich aktywizować?

Bp Marek Solarczyk: Młodzi mają niesamowitą energię i potencjał w każdej przestrzeni życia. W Kościele również. Młodość to etap rozeznawania powołania i rozwijania wiary. Nie można zapominać, że jest to również trudny czas, który zwykłem nazywać czasem przejścia od naśladowania wiary innych, tj. rodziny i bliskich do wiary żywej. Młody człowiek powinien zbudować osobistą wieź z Panem Bogiem. Aktywizacja młodych w kościele to według mnie pomoc w dojściu do pełnej dojrzałości wiary i osobowości. Jeśli wiara będzie szczera, to niezależnie od okoliczności, człowiek głęboko zaangażuje się w relacje z innymi i Panem Bogiem. Nie stanie też niejako obok swojego życia, a będzie żył jego pełnią.

Co KSM daje Kościołowi?

Przede wszystkim KSM jest ważną częścią Kościoła i to podstawowy atut. Niewymierna wartość Stowarzyszenia to młodzi ludzie, którzy potwierdzają swoją wiarę i przynależność do wspólnoty Kościoła. Od początku swojego życia chcą przez obecność w Stowarzyszeniu wyrażać swoją odpowiedzialność za siebie, Kościół i Ojczyznę. Jednak w tym miejscu należy pamiętać o tym, aby aktywizm nie przysłonił formacji duchowej.

Jaką myśl chciałby ksiądz przekazać młodym z KSM?

Przesłanie tak naprawdę jest jedno, biorąc pod uwagę czas w jakim się znajdujemy. W 2020 roku, gdy przygotowujemy się do 100. rocznicy Cudu nad Wisłą, nie sposób będąc młodym człowiekiem, przejść obok tego obojętnie. To dobra okazja, aby pokazać czym jest patriotyzm i prawdziwe wartości w życiu chrześcijanina. Warto przypomnieć czym jest poświecenie w życiu społecznym i osobistym. Stąd, kiedy patrzę na KSM, widzę organizację młodych ludzi, którzy są gotowi dać świadectwo wiary i ofiarności wobec ojczyzny.

Młodzi ludzie lubią rozmawiać z ks. biskupem, co zrobić żeby nie tylko słuchali, ale zostali na lata w Kościele?

Byłbym za tym, aby pomóc zrozumieć młodym kim są i jakie bogactwo mają w sobie. Jako duszpasterz zawsze staram się wczuć w perspektywę młodego człowieka. Coś, co dla mnie może wydawać się oczywiste dla innych nie zawsze takie jest i to z różnych powodów. Młody człowiek jeszcze pewnych sytuacji nie przeżył. Dorasta i uczy się wiary i życia. Sytuacja wiary człowieka, szczególnie młodego, jest bardzo dynamiczna, należy zawsze o tym pamiętać i towarzyszyć młodym.

Czy ks. biskup w młodości działał organizacjach kościelnych? Jeżeli tak, to co ksiądz biskup wyniósł z tamtego doświadczenia?

Moja młodość, to były czasy dość zamierzchłe (śmiech). Od pierwszej komunii, kiedy w mojej miejscowości powstała parafia, byłem ministrantem a potem lektorem. Tak naprawdę środowisko Liturgicznej Służby Ołtarza było w czasach mojej młodości zasadniczą przestrzenią zaangażowania w życie Kościoła. Byłem uczestnikiem a potem absolwent kursu lektorskiego w Warszawie, pod kierunkiem księdza Wiesława Kądzieli. Uczyłem się od niego, wiele rzeczy wspólnie realizowaliśmy i to nie tylko w parafii. Im dłużej żyję i patrzę na tamten czas, widzę jak bardzo ukształtowało to moją wiarę i moje późniejsze życie.

W Porszewicach koło Łodzi w dniach od 21 do 23 lutego trwa Ogólnopolska Sesja Zarządów i Krajowej Rady KSM. Najważniejszymi punktami sesji są obchody 30-lecia reaktywacji KSM w Polsce, nowy program formacyjny i wybory władz ogólnopolskich Stowarzyszenia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję