Reklama

Jesteśmy dla Polski

Niedziela łomżyńska 41/2000

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

ARTUR OGRODNICKI: - Czy koordynuje Pan w jakiś sposób działalność emigracji?

RYSZARD KACZOROWSKI: - Poza rolą doradczą żadnej formalnej funkcji nie spełniam.

- Czy chętnie jeździ Pan do Polski?

- Chętnie i bardzo często.

- Jakie odczucia ma Pan w czasie wizyt w Polsce?

- Często mnie pytają o to, czy to jest Polska, którą sobie wyobrażałem, że tak będzie wyglądała? Na to pytanie mogę odpowiedzieć, że od czasu, kiedy wyjechałem z Polski, minęło 50 lat. Wynieśliśmy wizję Polski taką, w jakiej wyrastaliśmy. Dokonało się na świecie bardzo wiele zmian. Ta Polska, którą zastałem po 50 latach, była dużo uboższa od sąsiadów, była krajem, który został zatrzymany w rozwoju przez hegemona, czyli Związek Sowiecki, odciętym od świata. Teraz, kiedy widzę, z jakim entuzjazmem i energią Polska się odradza, to napawa nas nadzieja, że będzie krajem, gdzie ludzie będą chcieli mieszkać, nie wyjeżdżając za granicę.

- Do jakiej miejscowości najchętniej Pan jeździ i dlaczego?

- Do swojego rodzinnego miasta Białystok, poza tym, gdzie tylko mam okazję. Bardzo chętnie przyjmuję zaproszenia. Mam wtedy okazję poznać wielu nowych ludzi i powiedzieć o tym, co tutaj robiliśmy.

- Czy zamierza Pan powrócić do Polski na stałe?

- Często mieszkam w Polsce, myślę jednak, że jestem jeszcze tutaj, na obczyźnie, trochę potrzebny. Właściwie teraz odległość nie gra żadnej roli, poza tym mając tyle lat co ja, o przeprowadzce nie bardzo się chce myśleć. Nie wiem, czy zdaje sobie Pan sprawę, co znaczy w tym wieku likwidować życie tutaj i zaczynać tam na nowo?

- Czy możliwa jest wizyta Pana w Wysokiem Mazowieckiem?

- Jeszcze nikt mnie tam nie zaprosił, a ja nie mogę wyznaczać miejsc, które chcę odwiedzić.

- Czy jest tajemnicą temat Pańskiej rozmowy z Papieżem Janem Pawłem II?

- Nie, nie jest tajemnicą, prawdopodobnie te słowa słyszało wiele osób. Ojciec Święty prosił mnie o przekazanie wyrazów uznania dla postawy emigracji niepodległościowej oraz tych, którzy tworzyli Rząd Polski w Londynie. Udzielił błogosławieństwa nie tylko mnie, ale całemu narodowi, który nas wspierał.

- Czy bycie chrześcijaninem pomaga Panu w życiu?

- Człowiek musi mieć jakąś postawę w stosunku do życia, musi się określić. Zostałem ochrzczony i szczególnie w trudnych momentach pomagała mi świadomość, że jestem człowiekiem wierzącym.

- Jak ocenia Pan prezydenturę Lecha Wałęsy?

- Lech Wałęsa został prezydentem w momencie odzyskania przez Polskę suwerenności. Nie miał żadnego wzorca ani żadnych doradców, którzy potrafiliby wprowadzić go w czynności urzędu. Człowiek, który nie miał żadnego doświadczenia w rozmowach z ludźmi na wysokim szczeblu międzynarodowym, doskonale sobie z nimi radził. Myślę, że jego prezydenturę należy uznać za sukces.

- Czy utrzymuje Pan stosunki towarzyskie w Panem Wałęsą?

- Ilekroć jest okazja do spotkania, to bardzo serdecznie witam go i myślę, że on odwzajemnia się tym samym.

- Jak ocenia Pan obecną sytuację w Polsce?

- W Polsce ludzie ulegają temu, co mówi radio i telewizja. Jeżeli patrzymy stąd na to, co się dzieje w Polsce, to bierzemy pod uwagę również to, co dzieje się na świecie. Są różnice, ale i podobieństwa. Kilkanaście lat temu Anglia musiała rozwiązać problem kopalnii węglowych i jakoś się z tym uporała.

- Co myśli Pan o przyszłości Polski?

- Bardzo optymistycznie zapatruję się na przyszłość Polski. Rozwój gospodarczy w ostatnim dziesięcioleciu jest tak duży i obiecujący, że nie ma powodów do pesymizmu. Będą kłopoty różnego rodzaju, ale z nimi parają się wszyscy nasi sąsiedzi, nie mówiąc o wschodnich, gdzie większość problemów nie została jeszcze rozwiązana.

- Co uważa Pan za największy sukces, a co za największa klęskę polskiej demokracji?

- Największy sukces - że stworzyliśmy Sejm i Senat, które działają, które mają, oczywiście, wiele problemów, do rozwiązania wiele trudności. To jest ciało ustawodawcze, które porządkuje Polskę pod względem prawodawstwa zbliżającego nas do krajów demokratycznych. Niepowodzeniem jest przeprowadzenie dekomunizacji, która była i jest potrzebna w dalszym ciągu. Gdyby to załatwiono 10 lat temu, to nie mielibyśmy dzisiaj tych problemów.

- Jakie jest Pana zdanie na temat wejścia Polski do NATO i Unii Europejskiej?

- W obu sprawach uważam, że jest to najlepsze rozwiązanie, jakie można dla Polski znaleźć.

- Co chciałby Pan, Panie Prezydencie, powiedzieć Polakom w kraju, często nie umiejącym odnaleźć się w demokratycznej Ojczyźnie, z niepewnością patrzącym w trzecie tysiąclecie?

- W konstytucji kwietniowej był taki zapis: "Wszyscy obywatele Rzeczypospolitej są odpowiedzialni za jej losy". Każdy Polak jest odpowiedzialny za to, co będzie z Polską. Ta odpowiedzialność w demokratycznym społeczeństwie wyrażana jest za pomocą kartki wyborczej. Ale jest jeszcze oddziaływanie na losy państwa przez udział w organizacjach społecznych.

Patrzę optymistycznie na przyszłość Polski i widzę duże możliwości. Polska jest krajem ludzi zdolnych, którzy potrafią przystosować się do nowych warunków, czego najlepszym dowodem jest fakt, że jak przyjeżdżają na Zachód, to po kilku latach już są "urządzeni". Jeżeli potrafią to zrobić w obcym kraju, to też potrafią i w swoim. Wiedzą, że należy sumiennie pracować i oszczędzać, aby w życiu do czegoś dojść.

Oczywiście, jest w Polsce margines nędzy (w każdym państwie znajdzie się taki) i trzeba pamiętać, by nie być głuchym i ślepym na to, że obok nas żyją ludzie w dużo gorszych warunkach i możliwościach niż my sami.

- Dziękuję za rozmowę.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2000-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Papamobile rusza przez USA: droga nadziei dla dzieci ofiar wojen

2026-04-29 19:03

[ TEMATY ]

Stany Zjednoczone

papamobile

Vatican Media

Papamobile wyruszy latem w niezwykłą podróż przez Stany Zjednoczone, by zwrócić uwagę na dramat dzieci dotkniętych konfliktami zbrojnymi. Inicjatywa wspierana przez Dykasterię ds. Posługi Miłosierdzia oraz organizację Cross Catholic Outreach połączy pomoc humanitarną z modlitwą i refleksją - podaje Vatican News.

We wtorek 28 kwietnia papieski jałmużnik abp Luis Marín de San Martín przekazał klucze do papamobile prezes organizacji Michele Sagarino. Dzień później spotkała się ona z Papieżem Leonem XIV po audiencji generalnej. To symbolicznie rozpoczęło projekt „American Catholic Heroes: The Road Trip for Hope”.
CZYTAJ DALEJ

Lekarz z powołania

Cmentarz w Zagórzu należy do największych i najstarszych nekropolii w Sosnowcu. Spoczywa na nim wiele pokoleń mieszkańców zasłużonych dla rozwoju miasta oraz Zagłębia. Wśród wielu grobów sosnowieckich intelektualistów są groby znanych lekarzy. Wymienić tu należy grób rodziny Wrzosków, w którym spoczywa znany w całym kraju i na świecie prof. med. Adam Wrzosek. Niedaleko od podupadającej kapliczki - grobowca rodziny Wrzosków, przy tej samej alejce znajduje się grób innego lekarza - Aleksandra Widery.

Dziś postać ta nie byłaby znana, gdyby nie powieść Stefana Żeromskiego rozgrywająca się w Zagłębiu Dąbrowskim, a zatytułowana Ludzie bezdomni. Powieść ukazała się drukiem na rok przed śmiercią Widery, a losy głównego bohatera dr. Tomasza Judyma zbiegają się z działalnością i sytuacją życiową Aleksandra. Stąd powszechne mniemanie, iż dr Widera był pierwowzorem Judyma. Aleksander Widera znany był z tego, iż z wielkim oddaniem i gorącym sercem spieszył z pomocą chorym robotnikom i górnikom Sosnowca oraz biedakom z Zagórza. Zmarł w wieku 35 lat. Nie założył rodziny. Nie pozostawił po sobie najbliższych. Dlatego też grobowiec na zagórskim cmentarzu wybudowany został kilka lat po jego śmierci staraniem dyrekcji sosnowieckiego oddziału Towarzystwa Lekarskiego. Wydaje się, że wybudowanie grobowca było wynikiem ukazania się w roku 1900 powieści Stefana Żeromskiego Ludzie bezdomni. "Zmieniające się czasy, rewolucyjne utarczki z początku XX w., I wojna światowa, II wojna światowa, później odbudowa kraju sprawiły, że o doktorze Widerze i jego grobie prawie zapomniano. Wprawdzie starzy mieszkańcy Zagórza opowiadali, że na cmentarzu jest pochowany słynny doktor, to jednak po upływie prawie całego wieku nikt tym grobem się nie opiekował" - wyjaśnia dr Emilian Kocot. Przełom nastąpił w roku 1996, kiedy w prasie ukazał się artykuł o tym, że wandale przewrócili okazały krzyż z czarnego marmuru na grobie doktora Aleksandra Widery. Wówczas Zarząd Sosnowieckiego Koła Polskiego Towarzystwa Lekarskiego z proboszczem parafii św. Joachima, ks. Stanisławem Kocotem, i Zarządem Cmentarza postanowili odrestaurować zniszczony działaniami atmosferycznymi i rękami wandali grobowiec. W aktach parafialnych odnaleziono akt zgonu doktora Aleksandra Widery. Odbudowano rozsypujące się fundamenty grobowca, na nowo ustawiono na wysokim cokole przewrócony, lecz na szczęście nieuszkodzony krzyż. Na płycie nagrobkowej umieszczono granitową tablicę z napisem: "Dobro człowieka najwyższym prawem. Doktorowi Judymowi i ku pamięci potomnym Sosnowieckie Koło Polskiego Towarzystwa Lekarskiego w 90. rocznicę powstania Towarzystwa Lekarskiego Zagłębia Dąbrowskiego 1997 r.". 20 listopada 1997 r. biskup sosnowiecki Adam Śmigielski SDB poświęcił odnowiony grobowiec. Uroczystość zgromadziła liczne grono lekarzy z całego Zagłębia oraz władze miasta. Grobowiec doktora Widery znajduje się przy tej samej alei, co zbiorowa mogiła robotników poległych w 1905 r. podczas strajku w Hucie Katarzyna w Sosnowcu. Nieco dalej, w kierunku wschodnim, po prawej stronie z daleka widać wysoki, z czarnego marmuru krzyż spoczywający na granitowym bloku. Widnieje tam napis: "Śp. Aleksander Widera - lekarz zakładów Towarzystwa Sosnowieckiego. Zm. D. 29 maja 1901 r. w wieku lat 35. Śp. Janina Widera. Zm. D. 18 października 1897 r. przeżywszy lat 18". Dawniej na płycie nagrobnej znajdowały się w narożach cztery graniaste, wysokie cokoły z piaskowca połączone grubym, stalowym, ozdobnym łańcuchem. Dzisiaj grobowiec ten jest jednym z pomników kultury i przypomina o szczytnych hasłach zawodu lekarskiego. Oby znalazło się jak najwięcej naśladowców doktora Widery.
CZYTAJ DALEJ

USA: przestępcy podszywają się pod katolickie organizacje charytatywne

2026-04-30 10:38

Adobe Stock

Oszustwa pojawiły się w wielu stanach USA

Oszustwa pojawiły się w wielu stanach USA

Przestępcy podszywają się pod przedstawicieli katolickich organizacji charytatywnych, aby wyłudzać pieniądze od imigrantów w Stanach Zjednoczonych. Często zbierają nawet dziesiątki tysięcy dolarów obiecując pomoc w sprawach imigracyjnych. Według katolickich mediów oszustwa pojawiły się w wielu stanach USA, a organizacje pomocowe starają się chronić imigrantów przed złodziejami podszywającymi się pod katolickie instytucje charytatywne.

Cecilia Baxter, prawniczka z Hogar Immigrant Services działającej przy Catholic Charities diecezji Arlington w stanie Wirginia, powiedziała EWTN News, że tego typu przestępstwa mają miejsce co najmniej od lata 2025 roku.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję