Basen w środku zimy i w środku miasta na pewno nie zastąpi morza, piasku i słońca, ale pływanie zawsze jest przyjemne dla osób, które to lubią. Więc zmobilizowałam się wreszcie i zaczęłam regularnie uczęszczać
na pływalnię na warszawskiej Ochocie. W godzinach przedpołudniowych w dni powszednie głównymi użytkownikami pływalni są dzieci i ludzie starsi. Dzieci - bo uczą się pływać, zaś starsi - bo
mają wtedy ulgowe bilety. Oczywiście, należę do tej drugiej grupy.
Podczas ostatniej mojej „sesji” zaczepił mnie starszy pan. Nie omieszkał pochwalić się, że sam jest po wylewie, ale też wyraził podziw, że chce mi się tu przychodzić, bo niewiele jest
pań, jak powiedział - które zdobywają się na taki wyczyn. Uświadomiłam mu, że dla mnie nie jest to wyczyn, tylko przyjemność, i nie chodzę sama, bo często dołączam do koleżanek, także osób dojrzałych.
Mówię o tym, bo wciąż niebanalne spędzanie wolnego czasu przez starsze wiekowo osoby bywa traktowane jako dziwactwo, kaprys lub wyczyn. Trochę z tym czasem przesadzamy.
Z okazji niedawnych Dni Babci i Dziadka ukazała się w pewnej gazecie nieśmiała notatka o nowej inicjatywie. Oto Stowarzyszenie „Po Sześćdziesiątce” (prowadzące także telefon zaufania dla
osób w tymże wieku, którego numer jest dostępny w warszawskich gazetach) wzięło się do konkretnego działania i zorganizowało akcję: „Dziadkowie bis”. Akcja ta polega na szukaniu dziadkom -
wnuków, a wnukom - dziadków, bo „dzieci bardzo chcą kochać dziadków, a dziadkowie potrzebują wnuków” - jak stwierdziła Prezes Stowarzyszenia.
Może nie jest to zbyt odkrywcze, bo mieści się przecież w naszym modelu rodziny, ale akcja ta wykracza jednak poza pewne nowoczesne trendy. Okazuje się także, że to, co tradycyjne i stare, wcale nie
musi być złe. Po okresie szukania nowoczesności w rodzinie pojawia się potrzeba powrotu do wartości, które już się sprawdziły. Starsi ludzie nie tylko sami chcą być potrzebni, ale są też potrzebni innym.
Jeden z profesorów - sam będąc dziadkiem - powiedział kiedyś: „posiadanie wnuków pozwala przeżyć życie jeszcze raz, u boku kogoś, kto je dopiero rozpoczyna”.
Czy puszka Coca-Coli z napisem „Szatan jest Królem” może przejść przez filtr marki, podczas gdy „Jezus jest Królem” jest natychmiast odrzucany? Ta zaskakująca kontrowersja rozpala obecnie amerykańskie media społecznościowe i wiele innych mediów za Atlantykiem. Sprawa nabrała nowego wymiaru 6 i 7 sierpnia, po udostępnieniu testów konfiguratora oferowanego przez Coca-Colę amerykańskim konsumentom, umożliwiającego personalizację puszek.
6 sierpnia „The Daily Wire” poinformował o kilku szczególnie niepokojących testach: według doniesień medialnych, frazy: „Allah jest Królem” i „Szatan jest Królem” mogły przejść przez pierwszy filtr na stronie internetowej, natomiast hasło „Jezus jest Królem” zostało odrzucone. Inne odniesienia do chrześcijaństwa spotkał ten sam los: „Trójca Święta”, „Maryja Dziewica” i „Duch Święty” zostały zablokowane. Co jeszcze bardziej zaskakujące, antychrześcijańskie frazy, takie jak: „Jezus jest zły” przeszły pierwszy etap weryfikacji.
Jak playlisty na platformach streamingowych ułożone są hierarchicznie według popularności utworów, tak podobnie dzieje się z piosenkami religijnymi. One też migrują w świadomości muzycznej wspólnoty i zamieniają się miejscami. Jedną z najpopularniejszych, śpiewanych z lubością przez młodzież jest piosenka W lekkim powiewie przychodzisz do mnie, Panie. To prawdziwy kościelny hit. Nawiązuje wprost do dzisiejszego pierwszego czytania, ukazującego doświadczenie Eliasza, który właśnie w muśnięciu łagodnego wiatru rozpoznał Boga. Nie było Go natomiast w gwałtownych i przerażających zjawiskach. To bardzo pocieszające. Okazuje się bowiem, że Bóg nie chce straszyć człowieka, ale pragnie się nam objawiać w sposób dla nas przyjemny. Ileż razy słyszeliśmy na rekolekcjach, że trzeba zadbać o silentium sacrum – świętą ciszę, bo w niej można spotkać Boga. On się z nikim nie przekrzykuje, nie konkuruje, nie potrzebuje tuby wrzaskliwej propagandy, tylko cierpliwie mówi do naszego serca. Całymi latami. W religijnej ciszy szepcze do sumienia i wzywa do miłości. Prosi o jej odwzajemnienie. Pokój serca oddanego Bogu jest chyba największą wartością, jaką można mieć w życiu. Młodzież śpiewająca wspomnianą piosenkę ma dobrą intuicję. Rozumiemy to lepiej podczas fali upałów. Lekki zefirek w dusznym pomieszczeniu jest wybawieniem dla rozgrzanego ciała. Tchnienie Ducha Bożego działa jeszcze mocniej na doświadczającą dokuczliwego rozedrgania duszę człowieka. Modlitwa, spowiedź, Eucharystia, bliskość braci w wierze, radość wspólnoty, znaleziona odpowiedź na uporczywe pytanie, rozpoznana droga życia, dobra rada mądrego – to tylko niektóre elementy opisywanego zjawiska. Mawiamy wtedy: Pan jest wielki, alleluja, amen.
Do wieczności odszedł dziś - 8 sierpnia - brat Marian Markiewicz ze Zgromadzenia Braci Serca Jezusowego, świadek życia i świętości Jana Pawła II. Od wielu lat pełnił posługę w Archikatedrze Warszawskiej.
Brat Marian Markiewicz urodził się w Sulejowie nad Pilicą w 1951 r. Już jako nastolatka jego marzeniem było stworzenie wspólnoty młodych ludzi, którzy mieliby możliwość działania w konkretnych sprawach, obierać cele, dążyć do ich realizacji, razem podróżować, odkładać środki na wspólne potrzeby. Wtedy nie wiedział jeszcze, że tak właśnie wygląda życie zakonne. Wspominał, że potem zdarzyło się coś, co przesądziło sprawę.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.