Reklama

Niczego nie podpisywałem

„Nigdy niczego nie podpisywałem” - powiedział Katolickiej Agencji Informacyjnej dominikanin o. Konrad Hejmo w związku z informacją podaną 27 kwietnia przez IPN, iż znany opiekun polskich pielgrzymów w Rzymie był w latach 80. tajnym współpracownikiem organów bezpieczeństwa PRL.

Niedziela Ogólnopolska 19/2005

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

KAI: - Czy współpracował Ojciec z tajnymi służbami PRL?

O. Konrad Hejmo: - Nie zgadzam się z tym, co opublikował IPN. Nie współpracowałem ze służbami PRL i nigdy nie miałem z nimi bezpośredniego kontaktu. Na początku lat 80. byłem jedynie małym pionkiem. Dopiero od 1984 r. zacząłem bliżej współpracować z Ojcem Świętym i to jako opiekun polskich pielgrzymek przybywających do Rzymu.

- IPN opublikował nazwisko Ojca jako „kontakt operacyjny” SB.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

- Dla mnie osobiście jest to niezwykle ciężkie doświadczenie. Mam żal do osób z IPN-u, które prowadziły moją sprawę. Zawsze popierałem działalność tej instytucji. Jednak metody i sposób, w jaki przedstawiono moją sprawę, przypominają najgorsze czasy, kiedy bez wiedzy człowieka robiono z nim najgorsze rzeczy.
Przedwczoraj dowiedziałem się od przyjaciół, że IPN ma zamiar opublikować moje nazwisko. Prosiłem tę instytucję, abym mógł przyjechać i porozmawiać na ten temat. Wczoraj już byłem na lotnisku i chciałem lecieć do Warszawy, ale dowiedziałem się, że moje nazwisko zostało już ujawnione. Nie wiem, może moja sprawa potrzebna jest komuś do jakichś politycznych rozgrywek? Moim zdaniem, sprawa metodycznie została źle rozegrana.
Odnośnie do rzekomych informacji, których udzielałem: uważam, że są to bzdury. Nigdy nie kontaktowałem się z przedstawicielami służb bezpieczeństwa. Materiały, które znajdują się w zasobach IPN z początku lat 80., dotyczą mojej pracy dla Sekretariatu Episkopatu Polski. Będąc wówczas studentem Papieskiego Uniwersytetu Angelicum, pisałem dla polskich biskupów przeglądy prasy włoskiej pod kątem tego, co pisano na temat Jana Pawła II i Kościoła polskiego. Wtedy nie tylko włoska, ale i światowa prasa m.in. atakowały Jana Pawła II za odsunięcie od nauczenia szwajcarskiego teologa Hansa Künga. Jeśli moje „prasówki” później zostały przez UB przerobione na donosy przeciwko Janowi Pawłowi II, to już nie moja wina.

- Czy podejrzewa Ojciec jakieś osoby z najbliższego środowiska?

- Po jakimś czasie od mojego przyjazdu do Rzymu polecono mi pewną osobę o nazwisku M., która zmarła jakieś dwa, trzy lata temu. Nie chcę ujawniać jej nazwiska, gdyż żyją jeszcze jego żona i dwoje dzieci. Pochodził z Niemiec i prezentował się jako doradca tamtejszego Episkopatu. Zresztą, przedstawili mi go księża. Był on zainteresowany sprawami Kościoła, tym bardziej że wiedział, czym się zajmuję. Myślę, że SB wykorzystywała moje przeglądy prasy w swoich aktach, szczególnie po pierwszej wizycie Jana Pawła II w Polsce w 1979 r., która miała światowy oddźwięk.

- Prowincjał Dominikanów w Polsce - o. Maciej Zięba powiedział, że widział materiały IPN na temat Ojca i są one „porażające i przekonywające”.

Reklama

- Prowincjał musiał zająć stanowisko. Na pewno informacja ta była dla niego zaskoczeniem.
O. Zięba jest człowiekiem rozsądnym i będziemy rozmawiali na ten temat w przyszłym tygodniu, kiedy przyjedzie do Rzymu.
Podobno w teczkach IPN są materiały sprzed 1979 r. o działalności Zakonu Dominikanów w Polsce. Przed przybyciem do Rzymu pracowałem jako duszpasterz akademicki w Poznaniu. Oczywiście, mieliśmy już wtedy wielu „opiekunów”. Interesowałem się życiem wewnętrznym naszego zakonu. Pracowałem w naszym miesięczniku W drodze i pisałem na temat wielu problemów i projektów przygotowywanych przez nasz zakon. Myślę, że i z tego można było coś wykorzystać do tajnych materiałów.

- Nie składał Ojciec nigdy żadnych deklaracji czy nie podpisywał żadnych dokumentów, nawet nieświadomie?

- Nigdy niczego nie podpisywałem. Przed otrzymaniem paszportu na wyjazd za granicę odbywały się rozmowy z pracownikami SB, którzy przestrzegali, aby nie szkalować PRL-u.

- Jest czymś oczywistym, że zakon był pod lupą SB...

- Ja wcześnie wyjechałem do Rzymu i byłem z daleka od życia zakonnego w Polsce.

- Ojciec był delegowany do Rzymu przez kard. Stefana Wyszyńskiego?

- Tak, na prośbę kard. Wyszyńskiego, który w tej sprawie zwrócił się do ówczesnego prowincjała Dominikanów - o. Mroczkowskiego, abym udał się do pracy w Radiu Watykańskim. Mimo wsparcia ze strony dwóch kardynałów, nie zostałem jednak przyjęty, gdyż byłem dominikaninem, a nie jezuitą. Zostałem wtedy trochę „na lodzie” i rozpocząłem studia w Angelicum. Potem dostałem zadanie informowania Episkopatu o tym, co pisze się o Papieżu, Kościele i Polsce za granicą.

- Zatem - żadna z osób, z którymi się Ojciec kontaktował, nie wzbudzała podejrzeń, że jest przedstawicielem tajnych służb?

Reklama

- Myślę, że osoba M. mogła wzbudzać takie podejrzenia. Często na spotkaniach, wspólnych kolacjach stawiał magnetofon i nagrywał. Zawsze uczestniczyło w nich jednak więcej osób. Moje podejrzenia wobec niego pojawiły się, gdy po 1989 r. zaczęto publikować materiały na temat akt NRD-owskiej Stasi.

- A z kręgów Polaków nie spotkał się Ojciec z podejrzanymi osobami?

- Spotkałem się jedynie z oficjalnymi pracownikami ambasady PRL w Rzymie. Wiedzieliśmy, kto jest kim. Raz spotkałem się z dwoma panami z tajnych służb, przed drugą pielgrzymką Jana Pawła II do ojczyzny w 1983 r., ale dotyczyło to spraw organizacyjnych pielgrzymki.

- Nie próbowano Ojca zwerbować?

- Nie.

- Czy Ojciec wystosuje oficjalnie stanowisko w swojej sprawie?

- Przesłałem takie oświadczenie Ojcu Prowincjałowi. Jeśli będzie chciał, może je opublikować.

2005-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zaskoczenie księdza, któremu Papież udzielił pomocy

2026-05-29 11:17

[ TEMATY ]

ksiądz

audiencja

Leon XIV

Vatican Media

Ks. Franco Semeraro opowiada Vatican News o tym, jak Leon XIV pomógł jego bratu Diego, kapłanowi, który 27 maja, podczas audiencji generalnej na Placu Świętego Piotra zasłabł z powodu upału. Papież osobiście wręczył mu różaniec.

Wydarzenie to zostało uchwycone przez kamery watykańskiej telewizji, a obraz szybko obiegł media na całym świecie: na pierwszych rzędach Placu Świętego Piotra podczas audiencji generalnej 27 maja zgromadziła się grupa mężczyzn w ciemnych garniturach. Następnie widać białą postać Leona XIV, który szybko schodzi z podwyższenia i klęka przy kapłanie, aby zorientować się w sytuacji.
CZYTAJ DALEJ

„Dekada u boku Świętego” – ruszył cykl spotkań z ks. Ptasznikiem z Watykanu

2026-05-28 15:04

[ TEMATY ]

spotkania

Watykańska Fundacja Jana Pawła II

Dekada u boku Świętego

Agnieszka Syc - DA Emaus

Watykańska Fundacja Jana Pawła II rozpoczęła nową serię spotkań otwartych z ks. prał. Pawłem Ptasznikiem, bliskim współpracownikiem i naocznym świadkiem życia i świętości Jana Pawła II. Pierwsze ze spotkań pt. „Dekada u boku Świętego” miało miejsce 25 maja w kościele akademickim pw. Św. Ireneusza BM w Częstochowie, a kolejne odbędzie się 3 czerwca w kościele pw. Ducha Świętego w Szczecinie. Planowane są kolejne spotkania w Polsce oraz w różnych wspólnotach polonijnych.

„Dekada u boku Świętego” to nowa propozycja Watykańskiej Fundacji Jana Pawła II, która ma na celu podtrzymanie pamięci o osobie i pontyfikacie Papieża Polaka oraz zaszczepienie jej w młodym pokoleniu. Inicjatywa polega na spotkaniach otwartych z ks. prał. Pawłem Ptasznikiem, który jako jeden z najbliższych współpracowników towarzyszył Papieżowi w ostatniej dekadzie jego pontyfikatu. Spotkania rozpoczynają się Mszą świętą z homilią księdza prałata, po czym odbywa się rozmowa w formie wywiadu na żywo. Na koniec zebrani mają możliwość zadawania własnych pytań.
CZYTAJ DALEJ

Tragiczny wypadek na A1. Nie żyje prof. Marcin Kozakiewicz, wybitny łódzki chirurg

2026-05-29 15:59

[ TEMATY ]

śmierć

Uniwersytet Medyczny w Łodzi

Środowisko medyczne oraz akademickie pogrążyło się w głębokim żalu. W następstwie dramatycznego wypadku drogowego, do którego doszło na autostradzie A1, odszedł prof. dr hab. n. med. Marcin Kozakiewicz — ceniony lekarz, naukowiec i kierownik Kliniki Chirurgii Szczękowo-Twarzowej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Do tragicznego zdarzenia doszło w nocy z soboty na niedzielę (24 maja 2026 roku) na odcinku autostrady A1 w kierunku Gdańska, w rejonie Tuszyna. Jak wynika z informacji przekazanych przez TVP3 Łódź, bezpośrednią przyczyną katastrofy było skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie jednego z kierowców, który wjechał na trasę szybkiego ruchu pod prąd.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję