Reklama

Cisza tego miejsca jest niezwykle przejmująca...

Do grobu Ojca Świętego

W tradycji chrześcijańskiej zawsze odwiedzano groby apostołów, męczenników i innych wielkich świętych. By oddać im hołd, ale również by tam się modlić.
Do grobów nawiedzanych przez pielgrzymów dołączył w tym roku grób Papieża Jana Pawła II. Przybywają tam ludzie z całego świata, także z Polski.

Poprosiliśmy niektórych z nich o refleksje na ten temat. W bieżącym numerze publikujemy dalszy ciąg wypowiedzi.

Miałem wrażenie, że On wciąż jest blisko

Ks. Tomasz Lubaś SSP,
dyrektor Edycji Świętego Pawła

Kiedy w dniu pogrzebu Ojca Świętego Jana Pawła II o godzinie 6.00 samotnie wchodziłem przez Spiżową Bramę w kierunku Bazyliki św. Piotra, patrząc przez okna na zupełnie jeszcze pusty Plac, zastanawiałem się, czy przypadkiem nie przesadziłem z tak wczesnym przyjściem na zbiórkę księży, którzy mieli rozdzielać Komunię św. w czasie tej niezwykłej uroczystości - była ona wyznaczona dopiero na godzinę 8.30.
Odprowadzany sympatycznymi, ale bardzo czujnymi uśmiechami żołnierzy Gwardii Szwajcarskiej, powoli wszedłem do zupełnie pustej, pogrążonej jeszcze w półmroku Bazyliki. Dołączyłem do grupki 7- 8 księży, którzy przyszli jeszcze wcześniej. Wtedy przed moimi oczyma stanął widok, którego nie zapomnę do końca życia. W relatywnie niewielkiej odległości od nas, przed Konfesją św. Piotra, stała odkryta jeszcze trumna z ciałem Ojca Świętego, a obok niej samotnie modlący się abp Stanisław Dziwisz. Poza nim i czterema szwajcarskimi gwardzistami wokół trumny Ojca Świętego nie było nikogo. Widok bardzo wzruszający. Piękna wierność do końca. Ja też mogłem jeszcze przez kilkanaście minut pomodlić się w tych niezwykłych okolicznościach za zmarłego Jana Pawła II. Polecając jego duszę Miłosiernemu Ojcu, jednocześnie dziękowałem mu za przykład autentycznej modlitwy, jaki nam pozostawił.
Jestem, oczywiście, bardzo wdzięczny Panu Bogu za niezwykłą łaskę takiej niecodziennej modlitwy przy Ojcu Świętym. O takiej chwili w tamtym dniu marzyło zapewne wiele milionów ludzi na całym świecie. Poprzedniego dnia wprawdzie dane mi było modlić się przez kilkadziesiąt minut dość blisko wystawionego ciała Ojca Świętego, jednak to poranne przeżycie w zupełnie pustej Bazylice św. Piotra było niesamowite. Przebywałem wtedy w Rzymie 4 dni i odnosiłem dziwne wrażenie, że jednak Jan Paweł II ciągle jest blisko, że Dom Ojca, do którego odszedł, jest gdzieś za rogiem najbliższej ulicy. Tak jest zresztą do dziś.
Kiedy na zakończenie pogrzebu trumna z ciałem Jana Pawła II, przy ogłuszających brawach, opuszczała na zawsze Plac św. Piotra, spojrzałem dyskretnie na otaczających mnie ludzi. Nikt nie miał suchych oczu. Ja oczywiście też. W odległości kilkunastu metrów za mną powiewał słynny transparent Santo subito!. Nie miałem najmniejszych wątpliwości, że to już w tamtej chwili była rzeczywistość.

Wysłuchał: Rafał Chromiński

Papież i aniołowie

Grzegorz Kozyra,
publicysta

Reklama

Podążam zmęczonym krokiem na Plac św. Piotra, by odtwarzając w pamięci, minuta za minutą, film o Janie Pawle II, przygotować się do duchowej wędrówki ku watykańskim grobom. Szukam papieskich szczątków sprzed wieków - jak Niemcy, Francuzi, Hiszpanie, Rosjanie, Palestyńczycy, Kanadyjczycy czy Amerykanie. Wokół panuje gwar kilku nacji, szum języków. Idziemy powoli. Wchodzę na schody w tłumie kolorowego bractwa ze Wschodu i Zachodu, Północy i Południa. Obserwuję ludzi, wysłuchując szeptów, krzyków i śpiewów.
Denerwujący jest śmiech Amerykanki, która nic nie rozumie. Idę i zastanawiam się, czy grób św. Piotra jest dla mnie tak samo ważny jak Jana Pawła II. Ale przecież nie o to chodzi. Tęsknota za naszym Papieżem rodzi się w sercu. Może jest to patriotyzm, może nieunikniona w takich sytuacjach chęć modlitwy, zwrócenia się o pomoc w chwilach słabości?
Udało mi się, mimo kolejki i ponaglania włoskich stróżów porządku, zatrzymać, przyklęknąć i westchnąć. Polacy robią zdjęcia. Za moment uświadomię sobie, że Jana Pawła II pochowano tuż obok św. Piotra. Znak czasów. Radość spotkania z kimś wielkim. Widziałem go dwukrotnie, jeszcze za jego życia. Najpierw w 2000 r. na Placu Św. Piotra podczas Mszy św. z okazji wizyty parlamentarzystów z całego świata. Drugi raz spotkałem się z nim prawie vis-ŕ-vis na ul. Radzymińskiej, kiedy jego samochód jechał do katedry św. Floriana. Był wtedy po raz ostatni w Polsce. Jego zgarbiona sylwetka objawiła mi się tutaj, przy watykańskich grobach, ponownie. Pomyślałem: „Czyż Aniołowie nie są szczęśliwi, spotykając go na co dzień w Niebie?”.

Wysłuchał: Stanisław Klimaszewski

Łzy płynęły z oczu

Stanisław Kicman,
nadzwyczajny szafarz Eucharystii w archidiecezji warszawskiej

Przy grobie Papieża byłem z pielgrzymką 18 maja - w rocznicę urodzin Jana Pawła II. Na Placu św. Piotra dosięgły nas trzy ulewy. Odczytaliśmy to jako znak sił natury, która jak gdyby też oddawała naszemu Papieżowi, w dniu jego urodzin, szczególną cześć. Nawet udało nam się niezbyt długo czekać na wejście do Grot Watykańskich. Byliśmy wzruszeni, łzy płynęły nam z oczu.
Pamiętam, że panował ogromny tłok i było niewiele czasu - podobnie jak podczas pielgrzymki na Jasną Górę. Człowiek idzie do Matki Bożej wiele dni, a widzi Ją tylko chwilę, ponieważ tylko ta chwila jest dana tej grupie. I tu też była tylko chwila, żeby uklęknąć i pomodlić się przy grobie. Sądzę, że każdemu, kto tam schylił głowę i zgiął kolana, na całe życie pozostanie obraz tego niezwykle skromnego grobu zanurzonego w ziemi. To wszystko uczy chyba każdego z nas pokory i tego, że można być wielkim, pozostając skromnym.
Niewątpliwie brakuje nam naszego Papieża. To jest tak, jak odchodzi ktoś bliski, matka, ojciec. Płaczemy, tęsknimy, ale wierzymy, że mamy u Boga wspaniałych orędowników.
I może przyszedł czas zgłębiania jego encyklik, gruntownego ich przeczytania.
Moja pielgrzymka do Rzymu była ziemskim pożegnaniem z naszym Papieżem. Na pewno nie pożegnaniem z nim w ogóle, ponieważ dopiero w tej chwili zaczynam odbierać moc jego wstawiennictwa. Nie ukrywam, że w kręgu moich najbliższych dokonał się cud - wierzę, że za wstawiennictwem naszego Ojca Świętego i Matki Bożej Nieustającej Pomocy.

Wysłuchał: Piotr Chmieliński

Jego nauka wciąż nas prowadzi

Ewa Tomaszewska,
senator Prawa i Sprawiedliwości

„Solidarność” przygotowuje pielgrzymkę do grobu Jana Pawła II w rocznicę jego śmierci, na kwiecień przyszłego roku. Dla nas Ojciec Święty był tym, dzięki któremu „Solidarność” powstała. I dzięki któremu przetrwała. Był i jest z nami nadal, bo chociaż nie ma go wśród nas w postaci fizycznej, jego duch, jego myśl, jego nauka towarzyszą nam i wzbogacają nasze możliwości działania także dziś. Mamy wspaniałe przesłanie Ojca Świętego z ostatniej pielgrzymki świata pracy, gdy odwiedziliśmy go 11 listopada; wówczas byli obecni wszyscy trzej przewodniczący Związku. Ojciec Święty odniósł się wtedy do naszych obowiązków jako związku zawodowego. Przypomniał, że rządy mogą się zmieniać, ustroje mogą się zmieniać, a związki zawodowe zawsze będą pracownikom potrzebne, by bronić ich interesów. To nas zobowiązuje. To jest zobowiązanie do solidarności, do tego, żeby o niej nie zapominać w relacjach międzyludzkich, to jest to, czego od nas oczekuje Jezus Chrystus. To bardzo ważny aspekt nauki społecznej Kościoła. Ta nauka nas prowadzi i nie powinniśmy się poddawać, tylko pilnować, żeby „jedni drugich brzemiona nosili”. Żeby dla kogoś nie zostało do uniesienia zbyt wiele, bo po prostu może nie dać rady. To jest coś, z czego będziemy rozliczeni, gdyż to, czego nie uczyniliśmy dla maluczkich, jest tym, czego nie uczyniliśmy dla Chrystusa. Ojciec Święty bardzo wyraźnie o tym mówił. Jakże ważne jest jego przesłanie teraz, kiedy przeszedł na drugą stronę, kiedy z okien Nieba na nas patrzy.
W takim zrywie jechaliśmy do Rzymu, kto tylko mógł podążał tam, żeby być razem w momencie, kiedy od nas odszedł. Dla mnie pogrzeb Jana Pawła II był jak dla wszystkich Polaków ogromnym przeżyciem. Te tłumy w Rzymie, świadomość, że obcowaliśmy z wielkością, z osobą świętą. Ciągle jeździmy do jego grobu, bo mamy obowiązek dawać świadectwo, jak ważna jest nauka Jana Pawła II, do której czasem nie przywiązywaliśmy tak wielkiej wagi, gdy był wśród nas, gdy cieszyliśmy się jego obecnością. Nie zawsze poświęcaliśmy dość czasu na zgłębianie tekstów, które do nas wygłaszał, na zastanawianie się nad jego słowami, nad tym, co one znaczą i do czego zobowiązują. Dziś przyszedł na to czas. Naszym obowiązkiem jest, aby to czynić. Dla mnie jako senatora RP nauka Jana Pawła II będzie drogowskazem w działalności publicznej. Będę pilnowała, by towarzyszyła mi we wszystkich działaniach. Rozumiem, że tego od nas wymaga i oczekuje.

Wysłuchała: Alicja Dołowska

Całość opracowała Milena Kindziuk

Za tydzień - dalszy ciąg sondy

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Arch. katowicka: rozpoczęła się nowenna przed beatyfikacją ks. Jana Machy

2021-09-20 07:04

wikipedia.org

W niedzielę 19 września w parafiach archidiecezji katowickiej rozpoczęła się nowenna przed beatyfikacją Sługi Bożego ks. Jana Machy. Będzie ona trwać przez dziewięć niedziel aż do dnia beatyfikacji, czyli 20 listopada br. Nowenna jest elementem przygotowania diecezjan do tego wydarzenia.

Nowenna ma formę nabożeństwa. Na beatyfikację została skomponowana pieśń pt. "Wezwanie do bł. Jana Machy", która jest częścią nowenny. Ponadto proponuje się, by odmówić Modlitwę o łaskę za wstawiennictwem Sługi Bożego i przeczytać krótkie rozważanie - są to słowa ks. Machy.

CZYTAJ DALEJ

Zielona Góra. Czterech nowych magistrów teologii

2021-09-21 18:27

[ TEMATY ]

teologia

Instytut Filozoficzno‑Teologiczny

ks. Piotr Bartoszek

W Instytucie Filozoficzno-Teologicznym im. św. Edyty Stein w Zielonej Górze 21 września odbyły się obrony prac magisterskich i egzaminy ex universa theologia.

Do egzaminów przystąpiło pięcioro studentów.– Wszyscy zdali z wynikami dobrymi i bardzo dobrymi – cieszy się ks. Piotr Bartoszek, dyrektor IFT.

CZYTAJ DALEJ

Abp Pennacchio: Nieść krzyż to trzymać się mocno Pana Jezusa, także wtedy, kiedy to niemodne

2021-09-21 18:21

[ TEMATY ]

krzyż

abp Pennacchio

Eliza Bartkiewicz/episkopat.pl

„Nieść krzyż to trzymać się mocno Pana Jezusa, także wtedy, kiedy to niemodne” – powiedział abp Salvatore Pennacchio, nuncjusz apostolski w Polsce, który 21 września odwiedził sanktuarium św. Jakuba Apostoła w Jakubowie.

Mszę św. koncelebrował biskup legnicki Andrzej Siemieniewski, biskup zielonogórsko-gorzowski Tadeusz Lityński, biskup senior Paweł Socha oraz wielu kapłanów diecezji zielonogórsko-gorzowskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję