Utrwalacz
Prezydent ma nieodpartą wolę ułaskawienia Zbigniewa Sobotki. Jako argument wskazuje postawę propaństwową Sobotki przez lata zasiadania na ministerialnym stołku w III RP. My poszlibyśmy jeszcze dalej. Wszak Zbigniew Sobotka należy do grupy utrwalaczy. Jak umiał, tak utrwalał władzę ludową, a że umiał niewiele, to władza ludowa upadła. Za co zresztą można mu przypisać jakąś małą zasługę.
Kolejka po łaskę
W kolejce po ułaskawienie ustawił się także Andrzej Jagiełło - kolega Sobotki ze starachowickiego przekrętu (Fakt, 3-4 grudnia). A co on gorszy?
Przecież też towarzysz z jednej, a później kolega z drugiej partii! Co prawda, zasługi dla utrwalania władzy ma może mniejsze, ale liczy, że prezydent pamięta Jagiełłę Władysława, który w 1410 r. rozbił Krzyżaków, i może to go ruszy. Henryk Długosz też ma o co zahaczyć, bo zasługi Jana Długosza dla polskiej historii i literatury są również niepoślednie.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Wybryk młodości
Reklama
Na koniec kadencji ujawniło się, że Aleksander Kwaśniewski szastał aktami łaski na lewo i prawo. Jeden taki trafił do szwajcarskiego bankiera, który zanim został obywatelem kraju zegarków i czekolady, w kraju nad Wisłą „zasłużył” się brutalnym zabójstwem staruszki. Prezydencki minister Dariusz Szymczycha tłumaczył, że to był tylko „młodzieńczy wybryk”. No rzeczywiście, nic wielkiego przecież się nie stało. Chłopak się trochę pobawił, porżnął kobietę, wylał później na nią jakiś kwas, ot tak, żeby dobić. No, ale przecież już z tego wyrósł.
Wyjście
Marek Dyduch występuje ostatnio w roli proroka przyszłości SLD. Wizje ma zazwyczaj czarne i wieszczy exodus starych działaczy z partii Wojciecha Olejniczaka. Najgorzej będzie - przepowiada Marek Dyduch - jak stracą robotę, a że większość pracuje albo w spółkach Skarbu Państwa, albo w samorządach, to nowa miotła ich jak nic wymiecie na bruk (Rzeczpospolita, 7 grudnia). I tak do końca zginie mit o bezinteresowności ludzi lewicy. No bo jak nie można liczyć na konfitury z władzy, to po co komu legitymacja partyjna?
Winda i żłobek
Wojciech Olejniczak próbuje zapobiec czarnym wizjom Marka Dyducha i zapowiada poważną inwestycję na rzecz starszych działaczy. Utratę roboty ma im zrekompensować winda na Rozbrat w Warszawie (Rzeczpospolita, 7 grudnia). A najmłodszym adeptom lewicy, którzy lewicowość ssą właśnie z mleka matki, postawi żłobek.
(pr)
