Reklama

Co wiemy o śmierci?

Z dziekanem wydziału teologicznego UKSW ks. prof. Lucjanem Balterem rozmawia Elżbieta Ruman
Edycja warszawska (st.) 44/2000

ELŻBIETA RUMAN: - Ksiądz podczas wykładów wspominał o ekshumacji, dokonanej przed II wojną światową na którymś z wileńskich cmentarzy. Okazało się wtedy...

KS. PROF. LUCJAN BALTER: - ...że około 40% pochowanych tam ludzi obudziło się w grobach. Przeprowadzono badania, których wyniki były wstrząsające. Byłem wtedy małym chłopcem, ale pamiętam, że wiele się o tym mówiło jeszcze w czasie wojny.

- Obudzić się w grobie, to straszna wizja!

- Śmierć i dzisiaj jest zjawiskiem właściwie nieuchwytnym. Lekarze mogą stwierdzić, że ustała praca serca, mogą uznać nastąpienie tzw. śmierci mózgowej, ale określić z całą pewnością, że człowiek jest martwy? Sama śmierć wymyka się spod wszelkich badań naukowych; ani medycyna, ani biologia, ani filozofia nie mogą podać stuprocentowej definicji śmierci... No cóż, ja na szczęście jestem teologiem.

- Czy jest wobec tego coś, co o śmierci wiemy na pewno?

- Po pierwsze, jest ona zjawiskiem wielowymiarowym. My doświadczamy umierania, biologicznego obumierania, mówimy, że człowiek wyzionął ducha, oddał ducha, ale biologicznie organizm jeszcze żyje, czyli obumiera stopniowo. Dawna liturgia obrzędu namaszczenia chorych pozwalała namaszczać do ośmiu godzin w zależności od rodzaju śmierci: naturalnej lub nagłej, w przeświadczeniu, że ta jedność psycho-fizyczna istnieje. Choć wydawać by się mogło, że człowiek ten przeszedł już na drugą stronę, jednak nie wiemy, kiedy rzeczywiście dusza opuszcza ciało. Dlatego wydawałoby się martwy człowiek może jeszcze słyszeć słowa kapłana, a nawet żałować za grzechy...

Miałem kiedyś taki przypadek, że wezwano mnie do umierającego. Starszy człowiek, który upadł na drodze, idąc do przychodni na jakiś zastrzyk. Stwierdzono, że nie żyje i odwieziono go do domu - było to między godziną 5 a 6 po południu. Mnie wezwano o ósmej, nie informując, że idę do zmarłego. Zobaczyłem go leżącego w łóżku, szczękę miał podwiązaną ręcznikiem, oczy zamknięte. Widziałem, że nie reaguje na moje słowa. Delikatnie go namaszczałem świętymi olejami. Nagle usłyszałem za drzwiami kłótnię. Rodzina, która już wiedziała, że dziadek umarł, zawzięcie kłóciła się o kożuch... Zdenerwowany wyszedłem, aby ich upomnieć - w seminarium uczono mnie, że nieboszczyk kilka godzin po śmierci jeszcze słyszy. Wróciłem do zmarłego, chwilę czekałem, aż się uspokoją i nagle... zobaczyłem, że on płacze. Łzy jedna po drugiej wypływały spod jego zamkniętych powiek... Byłem pewien, że on słyszy. Zgodnie z liturgią dokończyłem obrzędu.

- Czyli nadal nie można z całą pewnością stwierdzić, że człowiek umarł?

- Do roku 1968 śmierć stwierdzano na podstawie ustania pracy serca, obserwowano siniejące palce, sztywne, zimne nogi i ręce. Od roku 1968, po licznych klinicznych przypadkach, zasugerowano - najpierw w RPA, później w Stanach Zjednoczonych - określenie śmierci mózgowej. Obecnie i w Polsce dąży się do takiego określania zgonu. W ustawie o transplantacji narządów za moment śmierci uznano śmierć mózgu. Nadal jednak trwają dyskusje na ten temat. W latach 70. w Stanach Zjednoczonych przez pół roku sztucznie podtrzymywano pracę serca osiemnastoletniej dziewczyny, która uległa wypadkowi. Lekarze podnosili alarm, że nastąpiła śmierć mózgu, a sztuczne odżywianie go nie regeneruje, a nawet degeneruje. Trwały dyskusje, czy należy ją odłączyć od podtrzymującej pracę serca aparatury - wtedy jeszcze dominowało przekonanie o znaczeniu pracy serca. Pani prof. Kibler-Ross występowała w telewizji szwajcarskiej rozmawiając z Hansem Kungiem na tematy eschatologiczne, przekazując swoje doświadczenia na temat śmierci. W Stanach Zjednoczonych towarzyszyła ona 20 tys. umierających; około 600 przypadków to była śmierć kliniczna, ci ludzie wrócili do życia. I w Polsce były przypadki, że nieboszczyk przychodził na własną stypę...

- Kościół nie zajmuje się określeniem momentu śmierci, jego zadaniem jest towarzyszenie umierającemu, wyspowiadanie go, namaszczenie - czyli jak najlepsze przygotowanie do dalszego życia...

- Tak, ksiądz nie może powstrzymać rozkładu ciała, może jednak uleczyć duszę zbliżając ją do źródła wiecznego życia. Śmierć taka, jaką ją widzimy, pełna bólu, strachu, niepewności, jest karą za grzechy. To jednak nie znaczy, że pierwsi ludzie byli nieśmiertelni; oni mieli tylko w zasięgu ręki "drzewo życia".

Św. Tomasz z Akwinu np. nie nazywa duszy nieśmiertelną, tylko niezniszczalną - za Arystotelesem twierdzi, że człowiek jest jednością psychofizyczną, a dusza jest formą substancjalną ciała, czyli nadaje kształt cielesności. Po śmierci, czyli kiedy ta jedność zostaje zniszczona - św. Tomasz mówi brutalnie - ciało już nie jest ciałem człowieka, jest mięso, kości, ręka nie jest ręką, głowa nie jest już głową człowieka. Tak więc w ujęciu Tomaszowym śmierć jest zniszczeniem formy, czyli ciała; zniszczenie to omija duszę. Możemy porąbać stół: materia zostaje - wióry, deski - ale stołu nie ma. To jest pojęcie śmierci Arystotelesowsko-Tomaszowe.

Niektórzy teologowie sugerują, że w raju człowiek też musiałby przejść do wieczności, przejść przez śmierć, ale taką bezśmiertelną, bezbolesną, jakoś przemienić swoją cielesność. Skutkiem grzechu jest wypędzenie z raju, utrata możliwości życia z Bogiem - ukazuje to symbolika archanioła z mieczem, który strzeże dojścia do "drzewa życia". Grzech rodzi strach, ból, cierpienie - dotyka ono pierwszych grzeszników i obecne jest w dzisiejszym świecie.

- Czyli skutkiem grzechu nie tyle jest śmierć, co jej tragizm?

- Oczywiście. Boimy się śmierci, boimy się cierpienia, samotności. Pamiętać jednak należy, że strach jest jednym ze skutków grzechu. Pierwsi ludzie nie bali się Boga, nie obawiali się niczego, do chwili, kiedy wystąpili przeciwko Bogu. Przyjrzyjmy się nauce Starego Testamentu: nie ma tam mowy o śmierci biologicznej, cielesnej. Przedstawiona jest za to teologia śmierci. Śmierć jest po prostu odejściem od Boga, utratą życia Bożego. Pismo Święte nie zajmuje się fenomenologią czy filozofią śmierci; stwierdza tylko fakt - człowiek jest umarły, martwy, jeżeli nie żyje życiem Bożym. Wiara w życie wieczne już tam się pojawia - matka machabejczyków mobilizuje ich do śmierci męczeńskiej podkreślając, że nic złego ich nie spotka, bo są w ręku Boga. Są sprawiedliwi, żyli uczciwie i jeśli umrą za swą wiarę, to nic złego ich nie spotka - po prostu przejdą do wieczności.

Czytając Ewangelię św. Jana, można byłoby zamienić słowo " grzech" na "śmierć" i odwrotnie. Dostrzeże się wtedy tożsamość tych dwóch słów. Apostoł wyraźnie pokazuje, że śmierć to zerwanie więzi z Bogiem, czyli ciężki grzech. W Apokalipsie św. Jana, w Liście do Kościoła w Sardes, czytamy: "Masz imię, że żyjesz, a jesteś umarły" - a więc wydaje się ludziom, że żyjesz, a jesteś nieboszczykiem. O faryzeuszach i uczonych w Piśmie Pan Jezus mówi: "groby pobielane" . Wciąż mamy taką wizję, że życie prawdziwe to życie w zjednoczeniu z Bogiem. Żywy człowiek żyje w bliskości Boga. Jeśli się od Niego oddala - to obumiera, staje się trupem.

- Czyli można powiedzieć, że biologiczna śmierć nie niszczy więzi z Bogiem? Jeśli człowiek żył dobrze, blisko Pana Jezusa, to przechodząc do życia wiecznego nie będzie odczuwał pustki, braku miłości, a więc będzie to dobra śmierć?

- Dawna prefacja w Mszy św. za zmarłych znakomicie to wyrażała: "Życie twoich wiernych zmienia się, ale się nie kończy. Gdy rozpadnie się dom doczesnej pielgrzymki, znajdą przygotowane dla siebie wieczne mieszkanie". Zmienia się, ale się nie kończy - to jest przejście, po prostu przejście. Co więcej, liturgia pogrzebu jakby wprowadza zmarłego w tę nową rzeczywistość. Mamy w liturgii pogrzebowej trzy stacje i dwie drogi. W ramach pierwszej stacji przeżywamy tragizm, ohydę śmierci. Niektórzy porównują stan umarłego do zniszczonej świątyni: wszystko zburzone, tabernakulum rozbite, nie ma życia. Jako ministrant w Wilnie prowadziłem około pięćdziesięciu pogrzebów - każdy nieboszczyk mi się przyśnił. Do tej sytuacji jak najbardziej pasuje kolor czarny. Następnie jest droga do kościoła, pierwsza droga, kolor szat kapłana jest fioletowy, pokutny, śpiewamy psalm: "Zmiłuj się nade mną, Boże", z nadzieją, że w kościele dokona się przemiana.

Stacja druga to kościół, Msza św. Następuje tu zespolenie śmierci tego konkretnego człowieka ze śmiercią Chrystusa po to, aby razem z Nim zmartwychwstał - to jest istota liturgii mszalnej. Wyprowadzenie z kościoła - to już droga do nieba. Śpiewamy: "Niech aniołowie zawiodą Cię do raju (...) Niech na spotkanie wyjdzie litościwa Matka". Wszystkie śpiewy wskazują na to, że idziemy do nieba. Droga na cmentarz jest drogą radości, złotego koloru. W tekstach liturgicznych dziękujemy Bogu za zbawienie, pełni przekonania, że zmarły osiągnie radość wiecznego życia. Trzecia stacja, na cmentarzu, wyraża przedsmak nieba - jeszcze nie możemy powiedzieć, czy zmarły będzie w niebie, czy w czyśccu, jednak liturgia mówi o przemianie tego człowieka, o nowym jego życiu.

- Wygląda na to, że my dzisiaj źle rozumiemy śmierć, źle ją przyjmujemy, żyjemy w lęku...

- Święci nie boją się śmierci. Św. Paweł mówił: " Dla mnie umrzeć, to zysk". Wielokrotnie przeżył wizję śmierci, chce już być z Chrystusem, ale rozumie, że jest pożyteczne, aby jeszcze żył na ziemi. Jezus go zostawia po to, aby jeszcze coś dobrego dokonał - choć on wolałby już odejść.

- Zanurzeni w codzienności, pochłonięci materialnymi troskami, zauroczeni tym, czego można dotknąć, odsuwamy wszystko, co wiąże się z wiecznością, gdzieś daleko od siebie, usprawiedliwiamy się zaniesieniem raz do roku lampek na groby...

- Ten, kto jest blisko Boga, nie boi się śmierci, żyje życiem wiecznym. Pan Jezus mówi: "A to jest życie wieczne, aby poznali Ciebie". Wieczność nie jest gdzieś po tamtej stronie, zaczyna się tu, na ziemi. Teologowie dzisiejsi wiele mówią o paschalnym wyrazie śmierci. Śmierć każdego człowieka jest zespoleniem człowieka ze śmiercią Jezusa, ażeby razem z Nim zmartwychwstał do nowego życia. Przejście przez śmierć do życia.

Mówi się nawet o zbawczym wymiarze śmierci. Dlaczego? Ponieważ przez całe wieki Kościół przyjmował trzy rodzaje chrztu: chrzest z wody, chrzest pragnienia i chrzest krwi. Jeżeli ktoś kandydujący do chrześcijaństwa - katechumen - zmarł ze względu na Jezusa, traktowano go jak męczennika, ochrzczonego chrztem krwi, czyli śmiercią. Z kolei katechumen, który zmierzał do Chrystusa, pragnął być Jego uczniem, a zmarł w trakcie tej drogi, zostaje uznany za ochrzczonego. Jego wcześniej wyrażana chęć bycia z Jezusem upoważnia go do przyjęcia chrztu pragnienia, który urzeczywistnia się w momencie śmierci.

Śmierć cielesna jest przejściem do życia z Bogiem, natomiast grzech ciężki niszczy w człowieku życie Boże, zanurza w beznadziejną otchłań, z której jednak jest ratunek, dopóki ciało nie uległo śmierci. Jest nim Boże przebaczenie. Wystarczy żałować za grzechy i odwrócić się od zła - a Bóg daje nową szansę.

Możemy jeszcze zwrócić uwagę na nową eschatologię - dawniej mówiono o eschatologii indywidualnej i społecznej. Dziś wielu teologów twierdzi, że nie ma dwóch eschatologii, a tylko jedna, suma zaś wydarzeń jednostkowych tworzy panoramę, całość. Czyli, że śmierć każdego człowieka jest dla tego człowieka końcem świata. Suma wszystkich śmierci indywidualnych to jest jeden wielki koniec świata. Dawna teologia mówiła o dwóch sądach: szczegółowym, zaraz po śmierci, i ostatecznym, kiedyś przy końcu istnienia świata. Dziś twierdzi się, że to spotkanie z Bogiem dokonujące się po śmierci każdego człowieka jest już jego sądem ostatecznym - bo przecież po nim człowiek odnajduje swoje miejsce, a nie czeka gdzieś w stanie zawieszenia na ostateczne decyzje. Na tej podstawie wynoszeni są na ołtarze święci i błogosławieni - wierzymy, że Bóg już ich osądził i są w niebie. Czyli znowu suma sądów indywidualnych tworzy jeden wielki, panoramiczny sąd ostateczny. On trwa, wciąż się odbywa.

- Pan Bóg wie, kiedy zabrać każdego z nas. Robi to w najlepszym dla nas momencie. Co należy czynić, aby dobrze przeżyć śmierć?

- Trzeba być zawsze dobrze przygotowanym, dbać o czystość serca, sumienia. "Kto pożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne" - to jest jedyna droga bez lęku, najpewniejsza i dla każdego.

- Dziękuję za rozmowę.

Nie możesz znaleźć dowodu? Zgłoś to online

2019-07-17 16:30

Wydział Komunikacji Ministerstwa Cyfryzacji

Od początku wakacji do dziś ponad dwa tysiące osób zgłosiło utratę dowodu osobistego. Nie musieli przerywać wypoczynku, by to zrobić. Skorzystali z naszej e-usługi. Skorzystaj i Ty.

wikipedia.org

Jest nieduży, lubi wpadać pod kanapę, ba - potrafi nawet zaginąć w torebce. Jego ulubionym czasem na zniknięcie są weekendy i wakacje. Generalnie – znika zawsze wtedy, kiedy nie powinien. Można długo żartować sobie z tego, kto i w jakich okolicznościach stracił swój dowód. Jeśli jednak taki przypadek trafi się Tobie – podejdź do tego poważnie.

Razem przez życie

Nie mogąc znaleźć swojego dowodu osobistego przez kilka dni możesz sobie pomyśleć – po co mi on? Otóż – zacznijmy od spraw wagi państwowej – jako obywatele mamy obowiązek mieć dowód osobisty. Nie oznacza to jednak, że zawsze musimy go przy sobie nosić.

Po drugie – dowód osobisty to taki dokument, który jeśli wpadnie w niepowołane ręce, może nam przysporzyć sporo kłopotów. Ktoś wykorzystując nasz dokument może wziąć np. pożyczkę znacznie przewyższającą nasze możliwości finansowe.

Kolejna sprawa – ruszając za granicę (do krajów UE) dowód osobisty często zastępuje nam paszport. Może kilka razy udało Wam się przejechać pół Europu bez kontroli dokumentów, ale to nie oznacza, że kolejnym razem też tak będzie.

Konkluzja? Warto pilnować dowodu i działać, kiedy na dłuższy czas zniknął lub – to też się zdarza – zniszczyliśmy go (tak, tak – wiemy, że najczęściej dowody niszczą się same ;)).

Zjawia się i znika

Decyzja podjęta – chcę zgłosić utratę lub uszkodzenie swojego dowodu osobistego. Co robić?

– Najwygodniejszym i najszybszym sposobem załatwienia tej sprawy jest zgłoszenie online. Dzięki tej e-usłudze, zgłosimy utratę dowodu z dowolnego miejsca, choćby na wakacjach. Wszystko zajmie nam kilka minut – mówi minister cyfryzacji Marek Zagórski.

Jeśli chcesz skorzystać z tej możliwości lub przypuszczasz, że po wakacjach będziesz musiał z niej skorzystać, jeszcze przed wyjazdem załóż Profil Zaufany. Zrobisz to raz, dwa na stronie www.pz.gov.pl

A teraz pytanie filtrujące – legitymujesz się tradycyjnym dowodem osobistym, czy e-dowodem. Podpowiedź: Twój dowód jest e-dowodem, jeśli wniosek o nowy dokument składałeś 4 marca tego roku lub później.

Załóżmy, że jesteś właścicielem tradycyjnego dowodu osobistego.

Jeśli chcesz zgłosić utratę lub uszkodzenie swojego dokumentu, wejdź na stronę www.obywatel.gov.pl i tam wybierz e-usługę Zgłoś utratę lub uszkodzenie dowodu osobistego – unieważnij dowód.

Kolejne kroki:

Kliknij przycisk Wyślij zgłoszenie.

Zaloguj się Profilem Zaufanym.

Wybierz, co chcesz zgłosić - utratę, czy uszkodzenie dowodu. Jeśli zgłaszasz uszkodzenie – będziesz musiał też zanieść lub wysłać dowód do urzędu, który go wydał.

Kliknij przycisk Unieważnij dowód.

Wykorzystaj Profil Zaufany i potwierdź unieważnienie kodem SMS, który dostaniesz na numer telefonu przypisany do Twojego Profilu Zaufanego.

- Dokument zostanie unieważniony od razu, gdy zgłosimy jego utratę albo uszkodzenie. Nawet jeśli zrobimy to w nocy lub w weekend. Unieważnienie dowodu osobistego nie wymaga działania urzędnika. System sam zweryfikuje nasze dane – mówi minister cyfryzacji Marek Zagórski. - Warto też zajrzeć na swoją skrzynkę ePUAP. To na nią dostaniemy zaświadczenie o zgłoszeniu utraty lub uszkodzenia dowodu osobistego. Zaświadczenie może się przydać. Jest ważne do czasu wydania nowego dowodu osobistego, ale nie dłużej niż 2 miesiące. Dlatego nie warto czekać ze złożeniem wniosku o nowy dokument. Można to załatwić od ręki, także przez Internet – dodaje szef Ministerstwa Cyfryzacji.

Jeżeli Twój dowód zaginął albo ktoś Ci go ukradł - zgłoś to także w swoim banku. Dzięki temu zadbasz o swoje bezpieczeństwo i ochronisz się przed oszustami.

Załóżmy, że jesteś właścicielem e-dowodu.

W odróżnieniu od właścicieli tradycyjnych dowodów osobistych – możesz zawiesić swój dokument. Możesz to zrobić niezależnie od tego czy aktywowałeś warstwę elektroniczną dokumentu, czy jeszcze tego nie zrobiłeś.

- Właściciel e-dowodu, który nie wie, gdzie jest jego dokument, ale jednocześnie liczy na to, że go znajdzie - może zawiesić swój dowód na 14 dni – tłumaczy minister cyfryzacji Marek Zagórski. – Jeśli w tym czasie nie cofnie zawieszenia, dowód zostanie automatycznie unieważniony. Jeśli zawieszenie zostanie cofnięte w ciągu dwóch tygodni, e-dowód znowu będzie ważny. Wnioski o zawieszenie i odwieszenie e-dowodu można oczywiście zgłaszać przez Internet – dodaje szef Ministerstwa Cyfryzacji.

Jak to zrobić?

Zacznij od wizyty na www.obywatel.gov.pl, wybierz e-usługę Zgłoś lub cofnij zawieszenie swojego dowodu osobistego. I dalej:

Kliknij przycisk Zgłoś lub cofnij zawieszenie e-dowodu.

Zaloguj się Profilem Zaufanym.

Zobaczysz status swojego dowodu i swoje dane - sprawdź je.

Odpowiedz na pytanie, które wyświetli się pod statusem:

Czy chcesz zawiesić swój e-dowód? - jeśli Twój dowód i certyfikaty są ważne,

Czy chcesz cofnąć zawieszenie swojego e-dowodu? - jeśli Twój dowód i certyfikaty są zawieszone.

Kliknij przycisk: Zawieś e-dowód lub Cofnij zawieszenie e-dowodu.

- Usługa działa automatycznie i jest bezpośrednio powiązana z Rejestrem Dowodów Osobistych. Jeśli zawiesimy dowód - od razu zostanie zawieszony, jeśli cofniemy zawieszenie - dowód od razu będzie ważny – tłumaczy minister cyfryzacji Marek Zagórski.

Na swoją skrzynkę ePUAP otrzymasz zaświadczenie o zgłoszeniu zawieszenia lub cofnięcia zawieszenia. Nie martw się, jeśli masz Profil Zaufany, masz skrzynkę na ePUAP. Żeby sprawdzić jej zawartość, musisz się zalogować. Oczywiście Profilem Zaufanym.

Zawieszony e-dowód jest czasowo nieważny. Wraz z e-dowodem – jeśli aktywowałeś warstwę elektroniczną dokumentu - zawieszone zostają wszystkie wgrane w niego certyfikaty. Nie możesz w tym czasie używać e-dowodu. Wszystkie przypadki jego użycia w czasie zawieszenia będą nieważne - nawet po cofnięciu zawieszenia. Przykład? Jeśli w swoim e-dowodzie masz podpis osobisty i ktoś użyje go po zawieszeniu dowodu - taki podpis nie będzie ważny.

NIE zawieszaj dowodu, jeśli masz pewność, że już go nie odzyskasz. W takiej sytuacji zgłoś utratę swojego dowodu — możesz to oczywiście zrobić online. Jeżeli Twój dowód zaginął albo ktoś Ci go ukradł - zgłoś to także w swoim banku. Dzięki temu zadbasz o swoje bezpieczeństwo i ochronisz się przed oszustami.

Szanuj swój dowód osobisty!

O projekcie

Projekt „Kampanie edukacyjno-informacyjne na rzecz upowszechniania korzyści z wykorzystywania technologii cyfrowych” realizowany jest przez Ministerstwo Cyfryzacji we współpracy z Państwowym Instytutem Badawczym NASK. Kampanie mają na celu promowanie wykorzystywania technologii w codziennym życiu przez osoby w różnym wieku, przełamywanie barier z tym związanych oraz wzrost cyfrowych kompetencji społeczeństwa. Projekt obejmuje cztery obszary: jakość życia, e-usługi publiczne, bezpieczeństwo w sieci i programowanie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Piękno, które prowadzi do Spotkania. Festiwal Musica Divina ponownie zachwyci!

2019-07-18 09:15

Informacja prasowa

Festiwal Musica Divina stanowi próbę stworzenia przestrzeni dla prawdziwego spotkania z Bogiem poprzez piękno muzyki. Jako najważniejszy projekt Fundacji inCanto w pełni wyraża myśl organizatorów o muzyce rozumianej jako sposób wyrażania najgłębszych emocji.

Już w sierpniu Kraków po raz drugi będzie gościł grono znakomitych europejskich wykonawców kochających muzykę sakralną. Zabytkowe, uświęcone wielowiekową tradycją wnętrza kościołów wypełnią dźwięki kompozycji z różnych stron kontynentu, których wspólną inspiracją jest chęć wyrażenia tego, co wymyka się pełnemu poznaniu. Sacrum.

Festiwal Musica Divina stanowi próbę stworzenia przestrzeni dla prawdziwego spotkania z Bogiem poprzez piękno muzyki. Jako flagowy projekt Fundacji inCanto w pełni wyraża myśl organizatorów o muzyce rozumianej jako sposób wyrażania najgłębszych emocji: od miłości po poczucie opuszczenia, od pasji po acedię, od uwielbienia po cierpienie. Te zaś emocje, wypowiedziane w kontekście sakralnym, uzupełnione geniuszem autora i wykonawcy otwierają nas na coś więcej niż błahe wzruszenie – prowadzą nas do Spotkania, które przemienia.

Druga edycja Musica Divina przyniesie sześć koncertów dających barwny obraz bogactwa sakralnego świata muzycznego. Warto podkreślić, że w tym roku po raz pierwszy usłyszymy zespoły specjalizujące się w muzyce baroku: Le Nuove Musiche ze Słowacji zaprezentuje repertuar Monteverdiego i twórców jemu współczesnych, dziś już nieco zapomnianych. Natomiast Ensemble Barocum z wybitną sopranistką Stephanie True w składzie, sięgnie po kantaty o tematyce starotestamentowej na sopran, skrzypce i basso continuo. Będzie to równocześnie koncert promujący najnowszą płytę zespołu, która już wkrótce ukaże się nakładem Fundacji inCanto.

Friman-Ambrosini-Vicens Trio to jeden z nowszych projektów muzycznych Anny Marii Friman, znanej festiwalowej publiczności z ubiegłorocznych koncertów Trio Mediaeval i Alternative History Quartet. Natomiast niecodziennej interpretacji klasyka polifonii renesansowej ‒ Orlando di Lasso, możemy spodziewać się po belgijskiej grupie Graindelavoix zrzeszającej śpiewaków wielu nacji i tradycji wokalnych.

Będziemy mieli również okazję zetknąć się z muzyką sięgającą w głąb nie tylko dawnych wieków, ale tą bliską korzeni żywej, oryginalnej, „nieskażonej” tradycji w wykonaniu muzyków z Korsyki (Tavagna) oraz Rosji (Sirin).

Koncertom będą towarzyszyć warsztaty wokalne. Tegoroczne zajęcia w dwóch osobnych grupach poprowadzą Anna Maria Friman wraz z Anitą Pyrek-Nąckiewicz (śpiew wielogłosowy) oraz Andriej Kotov (śpiew wschodni).

Do udziału w warsztatach zaproszeni są wszyscy chętni wokaliści, którzy czują się zdolni do intensywnej pracy nad wymagającym, niecodziennym repertuarem.

Motywem przewodnim tegorocznego festiwalu, przeplatającym się w repertuarze każdego koncertu, będzie Księga Psalmów. Artyści zaprezentują bogactwo modlitwy śpiewanej różnych epok i kultur – od średniowiecznej Ave Generosa Hildegardy z Bingen, poprzez klasyczne aranżacje Orlando di Lasso czy kompozytorów francuskiego baroku, aż po tradycję chrześcijańskiego wschodu.

Warto podkreślić, że koncerty w ramach Musica Divina są całkowicie nieodpłatne.

W odróżnieniu od ubiegłego roku, dla większego komfortu publiczności festiwalu wprowadzono system dystrybucji bezpłatnych wejściówek umożliwiających wcześniejsze wejście na koncert, które można wygodnie pobrać na stronie festiwalu. Ich ilość jest ograniczona, dlatego warto się spieszyć. – wyjaśnia Łukasz Serwiński, dyrektor Festiwalu.

Wierzymy, że kolejna edycja festiwalu ponownie zostanie obdarzona dużym zaufaniem i życzliwością publiczności z całej Polski, a Musica Divina stanie się istotnym punktem w kalendarzu koncertowym wszystkich pasjonatów piękna wyrażonego w dźwiękach.

Program tegorocznego festiwalu przedstawia się następująco:

Koncerty:


6 sierpnia - Opactwo Benedyktynów w Tyńcu, Le Nouve Musiche, Selva morale e spirituale
8 sierpnia - Bazylika Franciszkańska, Graindelavoix, Psalmy Orlando di Lasso
10 sierpnia - Bazylika Jezuitów, Tavagna, Cor di memoria
12 sierpnia - Bazylika Paulinów na Skałce, Trio: Anna Maria Friman & Marco Ambrosini & Catalina Vicens, Nordic Psalms
13 sierpnia - Bazylika Paulinów na Skałce, Ensemble Barocum, Lekcje Starego Przymierza
14 sierpnia - Bazylika Mariacka, Sirin, Angels and people

Wydarzenia towarzyszące:


7 sierpnia - wystawa „Ps” przygotowana przez artystów zrzeszonych w VeraIcon
9 sierpnia - wykład Bjorna Schmelzera, lidera Graindelavoix
Msze Święte festiwalowe (Opactwo Tynieckie, Bazylika Mariacka, kościół oo. Franciszkanów)

Szczegółowy program i zapisy na warsztaty na stronie: Zobacz

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem