„To wizyta o nadzwyczajnym wręcz znaczeniu dla dialogu islamu i chrześcijaństwa” - powiedział John Allen, amerykański biograf Benedykta XVI, który relacjonował papieską pielgrzymkę w Turcji dla amerykańskiego tygodnika „National Catholic Reporter”.
Zapytany o ocenę wizyty w kontekście wcześniejszych, niechętnych wstąpieniu Turcji do Unii Europejskiej wypowiedzi kard. Josepha Ratzingera, John Allen odpowiedział, że nie widzi w tym niczego zaskakującego. „Zaskakiwać może natomiast zmiana tonu w kontekście wrześniowej wypowiedzi Benedykta XVI w Ratyzbonie” - uważa publicysta. Allen twierdzi, że w rzeczywistości Papież nie zmienił swojego stanowiska ani opinii i podczas pobytu w Turcji już kilkakrotnie upominał się o wolność religijną.
Jego zdaniem, zmianie uległ natomiast sposób, w jaki o tych kwestiach mówi - na taki, który jest bardziej zrozumiały dla muzułmanów. „Papież pragnie zaprezentować się jako przyjaciel islamu - ktoś, kto ma wielki szacunek dla tej tradycji, także dla narodu tureckiego. Było i jest celem tej wizyty okazanie przyjaźni muzułmanom i skierowanie dialogu na konkretne tory wzajemnego uznania wolności kultu, także w krajach muzułmańskich” - uważa Allen. Z tego wynika przychylny stosunek do muzułmańskiego kraju demokratycznego, jakim jest Turcja, i poparcie dla liberalnych, demokratycznych tendencji w świecie islamu. „Aby podjąć to wyzwanie, Papież najpierw musi koniecznie przekonać opinię muzułmańską, że nie przychodzi jako nieprzyjaciel czy «krzyżowiec». Jest to dowód na wielką mądrość Benedykta XVI. On zna historię i zdaje sobie znakomicie sprawę, że w świecie zachodnim było wiele postaci pragnących osłabić islam”. Allen uważa, że aby mówić o sukcesie wizyty, trzeba najpierw zdefiniować jej cel. Jeśli ma nim być dialog między chrześcijaństwem a islamem, to z pewnością jest to wizyta udana, nawet bardziej, niż można się było spodziewać. Jeśli chodzi natomiast o kwestie związane z terroryzmem i wolnością religijną, to trudno na razie mówić o sukcesie, gdyż władze tureckie nie wykonały żadnego kroku w kierunku np. otwarcia prawosławnego seminarium.
Do wersji od lat istniejącej w naszej przestrzeni internetowej Niezbędnika Katolika, która każdego miesiąca inspiruje do modlitwy miliony katolików, dołączamy wersję papierową. Poręczny modlitewnik jest dostępny wraz z naszym Tygodnikiem Katolickim "Niedziela". Dostępna jest również wersja PDF naszego Niezbędnika!
Ewangeliści określili zawód, jaki wykonywał św. Józef, słowem oznaczającym w tamtych czasach rzemieślnika, który był jednocześnie cieślą, stolarzem, bednarzem - zajmował się wszystkimi pracami związanymi
z obróbką drewna: zarówno wykonywaniem domowych sprzętów, jak i pracami ciesielskimi.
Domami mieszkańców Nazaretu były zazwyczaj naturalne lub wykute w zboczu wzgórza groty, z ewentualnymi przybudówkami, częściowo kamiennymi, częściowo drewnianymi. Taki był też dom Świętej Rodziny.
W obecnej Bazylice Zwiastowania w Nazarecie zachowała się grota, która była mieszkaniem Świętej Rodziny. Obok, we wzgórzu, znajdują się groty-cysterny, w których gromadzono deszczową wodę do codziennego
użytku. Święta Rodzina niewątpliwie posiadała warzywny ogródek, niewielką winnicę oraz kilka oliwnych drzew. Możliwe, że miała również kilka owiec i kóz. Do dziś na skalistych zboczach pasterze wypasają
ich trzody. W dolinie rozpościerającej się od strony południowej, u stóp zbocza, na którym leży Nazaret - od Jordanu po Morze Śródziemne - rozciąga się żyzna równina, ale Święta Rodzina raczej
nie miała tam swego pola, nie należała bowiem do zamożnych. Tak Józef, jak i Maryja oraz Jezus mogli jako najemnicy dorabiać przy sezonowym zbiorze plonów na polach należących do zamożniejszych właścicieli.
W miejscu, gdzie rzeka Huczwa malowniczo meandruje wśród zieleni, a wschodnie słońce najwcześniej wita granice Rzeczypospolitej, leży Hrubieszów. To najdalej wysunięte na wschód miasto Polski stało się godnym domem dla jednego z najbardziej niezwykłych wizerunków Maryi. Opiekę nad nim sprawują duchowi synowie św. Franciszka – Ojcowie Bernardyni, którzy przybyli do tutejszego kościółka w 2002 roku, odpowiadając na zaproszenie ówczesnego biskupa zamojsko-lubaczowskiego, Jana Śrutwy.
Historia wizerunku Matki Bożej Sokalskiej jest spleciona z cudami od samego początku. Sięga XIV wieku i postaci litewskiego malarza Jakuba Wężyka. Pobożne podanie głosi, że artysta, będąc zupełnie niewidomym, podjął się nadludzkiego trudu skopiowania Madonny Jasnogórskiej. Gdy trwały prace, stała się rzecz niezwykła – w jego pracowni odnaleziono obraz wykończony ręką anioła. Tak powstała „Sokalska Pani”, która wkrótce trafiła na kresy, do miasta założonego przez księcia Siemowita IV, słynącego z królewskich sokołów.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.