Reklama

Przegląd prasy

Niedziela Ogólnopolska 14/2007, str. 34

Jerzy Robert Nowak
Historyk, profesor wyższej uczelni i publicysta, autor ponad 40 książek i ok. 1500 publikacji prasowych

Jerzy Robert Nowak<br>Historyk, profesor wyższej uczelni i publicysta, autor ponad 40 książek i ok. 1500 publikacji prasowych

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Taśmy Oleksego

Reklama

W całej prasie bardzo mocno wyeksponowano na pierwszych stronach kompromitujące dla czołowych postkomunistów taśmy Józefa Oleksego. Jedynym wyjątkiem była „Gazeta Wyborcza” Adama Michnika, tak zaprzyjaźnionego z Aleksandrem Kwaśniewskim - tam informację zamieszczono na odległej, 8. stronie. Artur Kowalski w tekście „Powiedzieli o sobie prawdę” („Nasz Dziennik” z 24-25 marca) przytacza w kontekście wyznań Oleksego w rozmowie z Aleksandrem Gudzowatym wypowiedź przewodniczącego klubu poselskiego PiS Marka Kuchcińskiego: „(...) nie ma potrzeby powoływania komisji śledczej, bo wszystko widać czarno na białym. Cała prawda o tym układzie została powiedziana w całości. Oni sami o sobie powiedzieli, że są sitwą, że robili przekręty i gdzie mają Polskę”. Według Kuchcińskiego: „(...) po 1989 r. powstał front ludzi działających na szkodę Polski, nazywających teraz zdrajcą Józefa Oleksego, który odważył się powiedzieć prawdę”. Eliza Olczyk w tekście pt. „Zwierzenia, które na długo zatrują lewicę” („Rzeczpospolita” z 23 marca) pisze: „Dzięki taśmom Oleksego wyborcy jeszcze długo nie zapomną wysypu afer z czasów rządu Leszka Millera i kompromitacji SLD”. Zastępca redaktora naczelnego „Dziennika” Cezary Michalski napisał w tekście „Polska jest bez lewicy” („Dziennik” z 23 marca): „Ujawnione przez «Dziennik» taśmy Oleksego po raz kolejny przypominają, że w Polsce nie ma lewicy. Nie ma jej od końca lat 40. ubiegłego wieku, gdy ostatni polscy socjaliści byli wykańczani we Wronkach i na Rakowieckiej”. W tymże numerze „Dziennika” - tekst Kamili Wrotnowskiej i Artura Grabka - „Kwaśniewski o Oleksym: Mógłbym go udusić!”. Para autorów szeroko rozpisuje się o rezonansie „taśm Oleksego”, przytaczając m.in. ocenę Ryszarda Bugaja. Według nich, Bugaja zastanawia, w jaki sposób Kwaśniewski dorobił się dużego majątku: „Prezydent w Polsce nie jest człowiekiem, który zarabia taką kupę pieniędzy - mówi Bugaj”.

Podejrzani sponsorzy Kwaśniewskiego

W kontekście wątpliwości wysuwanych przez lewicowego polityka Ryszarda Bugaja nt. pochodzenia majątku Kwaśniewskiego warto przypomnieć niewiele wcześniejsze oskarżenia lobbysty Marka Dochnala na temat b. prezydenta. „Dziennik” z 14 marca zamieścił tekst Leszka Kraskowskiego - „Dochnal oskarża Kwaśniewskiego”. Według przytoczonych w tekście zeznań lobbysty, były prezydent był sponsorowany przez dwóch zagranicznych biznesmenów: Aleksandra Schneidera i Aarona Frenkela. Dochnal ujawnił również, że czołowi politycy lewicy, m.in. prezydenccy ministrowie: Marek Siwiec i Marek Ungier, mieli tajne konta w szwajcarskim banku.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Geremkowcy w MSZ

Reklama

We „Wprost” z 18 marca - bardzo ciekawy wywiad prezydenta Lecha Kaczyńskiego, udzielony Marcinowi Dzierżanowskiemu, Dorocie Kani i Grzegorzowi Pawelczykowi, pt. „Wałęsa gorszy od Kwaśniewskiego”. Prezydent RP Lech Kaczyński powiedział w nim m.in.: „(...) w 1995 r. walka między Kwaśniewskim a Wałęsą była rozgrywką między aparatem partyjnym a aparatem bezpieczeństwa (...). Lech Wałęsa stał się głównym gwarantem postkomunistycznego układu sił w III Rzeczypospolitej. Posłużył im jako narzędzie”. Lech Kaczyński szczególnie ostro skrytykował rolę ludzi Bronisława Geremka w MSZ, mówiąc o „korporacji, która opanowała polską dyplomację”. „Korporacji stworzonej w największym stopniu przez prof. Bronisława Geremka (...). Ci ludzie samowolnie przyznali sobie monopol na tę sferę życia i bronią swego korporacyjnego interesu. (...) ich wizja polityki zagranicznej nierzadko jest odmienna od mojej (...). W Ministerstwie Spraw Zagranicznych jest na przykład znaczna liczba zwolenników tak głębokiej integracji europejskiej, że kwestionowałaby ona istnienie suwerennego państwa”.

Kulisy działań „lewicy laickiej”

W „Opcji na Prawo” (nr 3 z marca 2007 r.) - kolejny już, 4. odcinek bardzo ciekawego cyklu Piotra Skórzyńskiego „Mundo Sovietici - albo rządy agentury”. Autor opowiada o roli czołowych postaci z b. opozycyjnej tzw. lewicy laickiej w blokowaniu radykalnych zmian dekomunizacyjnych po 1989 r.

Lewicowi nienawistnicy

W postkomunistycznym „Przeglądzie” z 25 marca - kolejny cotygodniowy felieton Krystyny Kofty - „O jeden list za daleko”, pełen jadu wobec obecnych rządów. Ton nadaje stwierdzenie Kofty: „Twierdzę, że nie było tak złego i obmierzłego ludziom rządu, jak obecny”.

„Z Narodem czy z dworem”

Znając liczne, pełne nienawiści, „wypady” Krystyny Kofty pod adresem obecnego rządu, Kościoła, polskiego patriotyzmu etc., z tym większym zaszokowaniem dowiedziałem się, że znalazła się ona wśród gości zaproszonych przez panią prezydentową na sławetne spotkanie w dniu 8 marca. Można więc opluwać rząd i PiS, wylewać kolejne kubły pomyj publicystycznych i... być oficjalnym gościem na spotkaniu w Pałacu Prezydenckim. Rzecz znamienna, że obok Kofty wśród tych gości znalazły się m.in. fanatyczna przeciwniczka Kościoła Magdalena Środa i liczne, znane ze skrajnie lewicowej tendencyjności, dziennikarki, począwszy od Moniki Olejnik, po Katarzynę Kolendę-Zaleską i Dorotę Wysocką-Schnepf. Według wywiadu Jana Rokity („Rzeczpospolita” z 16 marca), taki dobór gości nie był przypadkowy, bo „pani prezydentowa ma poglądy feministyczne i bardzo mocno lewicowe, i nigdy tego nie ukrywała”. Sprawom kontrowersji wynikłych ze spotkania 8 marca u pani prezydentowej poświęciłem dwa obszerne teksty w „Naszym Dzienniku” (nr z 20 i 24-25 marca) pt. „Z Narodem czy z dworem”. Innej kontrowersyjnej sprawie - projektowi nominacji Andrzeja Urbańskiego na prezesa telewizji publicznej poświęciłem tekst „Metamorfozy Andrzeja Urbańskiego” („Nasz Dziennik” z 17-18 marca).

Kolejny wybryk jadowitego antypolonizmu

„Rzeczpospolita” z 21 marca zamieściła tekst Krystyny Zuchowicz - „Straszna Polska według Raholi”. Autorka piętnuje obrzydliwy wybryk lewicowej publicystki hiszpańskiej Pilar Raholi, która niedawno oszkalowała Polskę i Polaków na łamach popularnego dziennika hiszpańskiego „El Pais”. Hiszpańska autorka przedstawiła Polskę jako kraj szalejącego antysemityzmu. Twierdziła, że w Polsce są stare tradycje antysemityzmu, sięgające tysiąca lat wstecz. Rzecz szokująca, gdy zważymy, że przez stulecia właśnie Polska była jedynym schronieniem dla Żydów prześladowanych w reszcie Europy i nazywano nasz kraj „Paradisus Judeorum” - m.in. w „Wielkiej encyklopedii francuskiej” z XVIII wieku. Wśród największych antypolskich bredni Raholi znalazło się m.in. stwierdzenie: „(...) więcej trudności nastręczyło nazistom zdławienie oporu w warszawskim getcie niż podbój całego kraju”. Kulminacyjnym punktem oszczerstw Raholi stało się jednak stwierdzenie, iż właśnie „Polska odegrała kluczową rolę w nikczemnych działaniach, które doprowadziły do wymordowania dwóch trzecich całej ludności żydowskiej w Europie”. Na tle antypolskich majaczeń Raholi nasuwa się kolejny raz pytanie, czy w końcu dojdzie do uchwalenia przez ONZ specjalnej konwencji ostro karzącej wszystkie oszczercze i judzące teksty, pałające nienawiścią przeciwko różnym narodom, teksty w stylu wspomnianej publikacji Raholi. Za swój nikczemny tekst oszczerczyni powinna powędrować do więzienia! Tym bardziej szokuje fakt, że komercyjna stacja telewizyjna TVN 24 nadała dłuższą rozmowę z Raholą, niepotrzebnie popularyzując niegodną żadnej rozmowy arogancką oszczerczynię.

2007-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Św. Teresa od Dzieciątka Jezus - "Moim powołaniem jest miłość"

Niedziela łódzka 22/2003

[ TEMATY ]

św. Teresa z Lisieux

Adobe Stock

Św. Teresa z Lisieux

Św. Teresa z Lisieux

O św. Teresie od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza, karmelitance z Lisieux we Francji, powstały już opasłe tomy rozpraw teologicznych. W tym skromnym artykule pragnę zachęcić czytelników do przyjaźni z tą wielką świętą końca XIX w., która także dziś może stać się dla wielu ludzi przewodniczką na krętych drogach życia. Może także pomóc w zweryfikowaniu własnego stosunku do Pana Boga, relacji z Nim, Jego obrazu, który nosimy w sobie.

Życie św. Teresy daje się streścić w jednym słowie: miłość. Miłość była jej głównym posłannictwem, treścią i celem jej życia. Według św. Teresy, najważniejsze to wiedzieć, że jest się kochanym, i kochać. Prawda to, jak może się wydawać, banalna, ale aby dojść do takiego wniosku, trzeba w pełni zaakceptować siebie. Św. Teresie wcale nie było łatwo tego dokonać. Miała niesforny charakter. Była bardzo uparta, przewrażliwiona na swoim punkcie i spragniona uznania, łatwo ulegała emocjom. Wiedziała jednak, że tylko Bóg może dokonać w niej uzdrowienia, bo tylko On kocha miłością bez warunków. Dlatego zaufała Mu i pozwoliła się prowadzić, a to zaowocowało wyzwoleniem się od wszelkich trosk o samą siebie i uwierzeniem, że jest kochana taką, jaka jest. Miłość to dla św. Teresy "mała droga", jak zwykło się nazywać jej duchowy system przekonań, "droga zaufania małego dziecka, które bez obawy zasypia w ramionach Ojca". Św. Teresa ufała bowiem w miłość Boga i zdała się całkowicie na Niego. Chciała się stawać "mała" i wiedziała, że Bogu to się podoba, że On kocha jej słabości. Ona wskazała, na przekór panującemu długo i obecnemu często i dziś przekonaniu, że świętość nie jest dostępna jedynie dla wybranych, dla tych, którzy dokonują heroicznych czynów, ale jest w zasięgu wszystkich, nawet najmniejszych dusz kochających Boga i pragnących spełniać Jego wolę. Św. Teresa była przekonana, że to miłosierdzie Boga, a nie religijne zasługi, zaprowadzi ją do nieba. Św. Teresa chciała być aktywna nie w ćwiczeniu się w doskonałości, ale w sprawianiu Bogu przyjemności. Pragnęła robić wszystko nie dla zasług, ale po to, by Jemu było miło i dlatego mówiła: "Dzieci nie pracują, by zdobyć stanowisko, a jeżeli są grzeczne, to dla rozradowania rodziców; również nie trzeba pracować po to, by zostać świętym, ale aby sprawiać radość Panu Bogu". Św. Teresa przekonuje w ten sposób, że najważniejsze to wykonywać wszystko z miłości do Pana Boga. Taki stosunek trzeba mieć przede wszystkim do swoich codziennych obowiązków, które często są trudne, niepozorne i przesiąknięte rutyną. Nie jest jednak ważne, co robimy, ale czy wykonujemy to z miłością. Teresa mówiła, że "Jezus nie interesuje się wielkością naszych czynów ani nawet stopniem ich trudności, co miłością, która nas do nich przynagla". Przykład św. Teresy wskazuje na to, że usilne dążenie do doskonałości i przekonywanie innych, a zwłaszcza samego siebie, o swoich zasługach jest bezcelowe. Nigdy bowiem nie uda się nam dokonać takich czynów, które sprawią, że będziemy w pełni z siebie zadowoleni, jeśli nie przekonamy się, że Bóg nas kocha i akceptuje nasze słabości. Trzeba zgodzić się na swoją małość, bo to pozwoli Bogu działać w nas i przemieniać nasze życie. Św. Teresa chciała być słaba, bo wiedziała, że "moc w słabości się doskonali". Ta wielka święta, Doktor Kościoła, udowodniła, że można patrzeć na Boga jak na czułego, kochającego Ojca. Jednak trwanie w takim przekonaniu nie przyszło jej łatwo. Przeżywała wiele trudności w wierze, nieobce były jej niepokoje i wątpliwości, znała poczucie oddalenia od Boga. Dzięki temu może być nam, ludziom słabym, bardzo bliska. Jest także dowodem na to, że niepowodzenia i trudności są wpisane w życie każdego człowieka, nikt bowiem nie rodzi się święty, ale świętość wypracowuje się przez walkę z samym sobą, współpracę z łaską Bożą, wypełnianie woli Stwórcy. Teresa zrozumiała najgłębszą prawdę o Bogu zawartą w Biblii - że jest On miłością - i dlatego spośród licznych powołań, które odczuwała, wybrała jedno, mówiąc: "Moim powołaniem jest miłość", a w innym miejscu: "W sercu Kościoła, mojej Matki, będę miłością".
CZYTAJ DALEJ

Po Mszy ustawili się przy trumnie. Tak Wałbrzych pożegnał ks. kan. Wojciecha Draba

2026-09-30 23:10

[ TEMATY ]

Wałbrzych

bp Ignacy Dec

pogrzeb kapłana

kapłan diecezji świdnickiej

ks. Wojciech Drab

ks. Mirosław Benedyk/Niedziela

Po zakończeniu Mszy św. wierni podchodzili do trumny śp. ks. kan. Wojciecha Draba, by dotknąć jej i w ciszy oddać zmarłemu kapłanowi ostatni znak pożegnania.

Po zakończeniu Mszy św. wierni podchodzili do trumny śp. ks. kan. Wojciecha Draba, by dotknąć jej i w ciszy oddać zmarłemu kapłanowi ostatni znak pożegnania.

Ta księga się nie zamknęła. Ona cały czas jest otwarta – powiedział podczas pożegnania ks. kan. Wojciecha Draba dziekan dekanatu Wałbrzych-Północ. 30 września w kościele św. Barbary w Wałbrzychu biskupi, blisko 50 kapłanów, rodzina, parafianie i przyjaciele dziękowali za życie kapłana, który przez lata prowadził innych przez słowo Boże, sakramenty i osobiste spotkanie.

Liturgii przewodniczył bp Ignacy Dec. Przy ołtarzu stanął również bp Adam Bałabuch oraz blisko 50 kapłanów. W pierwszych ławkach zasiedli najbliżsi ks. Wojciecha, wśród nich jego mama Elżbieta, brat Maciej z rodziną, a świątynię wypełnili wierni z Wałbrzycha, Doboszowic i wielu innych miejsc związanych z jego ponad 24-letnią posługą kapłańską.
CZYTAJ DALEJ

Łódź: nowy początek Wojskowej Akademii Medycznej

2026-10-02 08:07

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

Joanna Popławska

Wojskowa Akademia Medyczna wraca po 24 latach

Wojskowa Akademia Medyczna wraca po 24 latach

Po blisko ćwierćwieczu Wojskowa Akademia Medyczna powróciła na mapę polskiego szkolnictwa wojskowego. Nowy rok akademicki środowisko reaktywowanej łódzkiej uczelni rozpoczęło Mszą św. w parafii wojskowej św. Jerzego. - Polski lekarz w mundurze ma być zwiastunem pokoju i ocalenia - mówił ks. ppłk Tomasz Krawczyk.

Wojskowa Akademia Medyczna w Łodzi została utworzona 1 lipca 2026 r. na bazie Wojskowego Centrum Kształcenia Medycznego. Uczelnia ma kształcić przede wszystkim na potrzeby Sił Zbrojnych RP, przygotowując kandydatów do zawodowej służby wojskowej oraz żołnierzy zawodowych do wykonywania zawodów medycznych, m.in. lekarza, lekarza dentysty, pielęgniarki, ratownika medycznego, farmaceuty i fizjoterapeuty.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję