Reklama

Ekologiczne przesłanie Pana Jezusa

Anna Szczygieł
Edycja zamojsko-lubaczowska 42/2002

Modnego słowa "ekologia" nie można rozpatrywać w oderwaniu od życia człowieka i całego stworzenia. "Na początku" Bóg skierował do człowieka wezwanie, by czynił on sobie ziemię poddaną (por. Rdz 1, 28). Zgodnie z tym wezwaniem rzeczywiście od wieków czynimy ją sobie poddaną. Ludzkość może poszczycić się wieloma osiągnięciami. Dzięki licznym wynalazkom zmieniliśmy, przeobraziliśmy swoje środowisko życia na lepsze. Jednak mimo niezaprzeczalnych osiągnięć zaistniało mnóstwo zjawisk negatywnych, na pewno niezgodnych z Bożą wolą, które nawet mogą poważnie zagrozić życiu naszej planety.
Całe stworzenie od początku było w zamyśle Bożym dobre i piękne. Istniała pełna harmonia między Bogiem a człowiekiem, miedzy ludźmi i światem stworzonym. Zniszczył ją ludzki grzech. Odtąd w pocie czoła musimy zdobywać pożywienie, dotyka nas cierpienie.
Również przyroda ponosi skutki moralnego upadku człowieka, ale może też być narzędziem kary (por. Mdr 5, 20 i inne). Mamy jednak obietnicę, że powstanie nowe niebo i nowa ziemia. Przyroda także będzie miała udział w pełni szczęścia odnowionej ludzkości. Zostanie przywrócona pełna harmonii w Bożym zamierzeniu relacja między człowiekiem a światem. Niezaprzeczalnie wiąże się to z Bożą interwencją i osobą Jezusa Chrystusa.
Stworzenie łączy się ze zbawieniem, dziełem "nowego stworzenia". Ten, "przez Którego wszystko się stało", również w swoim nauczaniu nawiązuje do tego, co dziś nazwalibyśmy ekologiczną terminologią. Przywołuje obrazy wzięte ze świata roślinnego, zwierzęcego, pracy rolnika, pasterza. Ewangelie przytaczają liczne uzdrowienia dokonane przez Jezusa, wskrzeszenia, rozmnożenie chleba, uciszenie burzy, cudowny połów ryb i wiele innych cudów. Trudno nie dopatrywać się tu naprawiania przez Jezusa nieporządku panującego w przyrodzie od czasu grzechu pierworodnego i przywracania pierwotnej harmonii w świecie.
Jeśli przyjrzymy się ustanowieniu Eucharystii, jeszcze bardziej zrozumiemy ekologiczne przesłanie Pana Jezusa. Wybrał On bowiem chleb i wino - rodzi je ziemia, ale jednocześnie pracuje przy ich powstaniu człowiek. Obraz "chleba" zawiera w sobie dostatek, Boże błogosławieństwo. Streszcza to wszystko, czego człowiek potrzebuje do życia. I nie chodzi tu tylko o dobra materialne, ale też o słowo Boże, którym karmi się człowiek. Modlimy się przecież o "nasz chleb powszedni". Wino to znak radości z przyjścia Chrystusa, znak pocieszenia i zapowiedź czasów mesjańskich. Te pokarmy wybrał nasz Pan, abyśmy zawsze spożywając Jego Ciało i pijąc Jego Krew mogli mieć udział w Jego Ofierze i odnowieniu świata.
Dzisiaj "ekologia" to hasło bardzo popularne. Mówi się o niej w szkołach, prowadzi różnego rodzaju akcje, "sprzątamy świat", prowadzimy uprawy ekologiczne i robimy wiele innych rzeczy - nierzadko tylko na pokaz. Rodzi się jednak pytanie, czy biorąc udział raz na jakiś czas w pewnych spektakularnych akcjach, naprawdę czujemy ducha ekologii? Może warto by teraz znów spojrzeć na ten problem przez perspektywę Bożego słowa, poczuć się rzeczywiście odpowiedzialnym za każdego człowieka i cały świat. Nie liczyć na rozwiązanie trudnych spraw bez Pana Boga. Zaprzestać bezkompromisowej pogoni za zyskiem i uświadomić sobie, że po nas dla następnych pokoleń nie powinny pozostać tylko zgliszcza.
Może trzeba nam nawiązać bardziej do duchowości świętego Franciszka z Asyżu, który swą miłością otaczał nie tylko ludzi, ale i cały świat przyrody. Tego właśnie powinniśmy od najmłodszych lat uczyć nasze dzieci.
A dla wszystkich nas, nie tylko mieszkańców pięknej Zamojszczyzny, wciąż na nowo powinny rozbrzmiewać słowa Ojca Świętego wypowiedziane 12 czerwca 1999 r. w Zamościu: "Kiedy wędruję poprzez polską ziemię (...) i kontempluję piękno tej ojczystej ziemi, uprzytamniam sobie ten szczególny wymiar zbawczej misji Syna Bożego. Tutaj z wyjątkową mocą zdaje się przemawiać błękit nieba, zieleń lasów i pól, srebro jezior i rzek. Tutaj śpiew ptaków brzmi szczególnie znajomo - po polsku. A wszystko to świadczy o miłości Stwórcy, o ożywczej mocy Jego Ducha i odkupieniu, którego Syn dokonał dla człowieka i dla świata. Wszystkie te istnienia mówią o swojej świętości i godności, które odzyskały wtedy, gdy Pierworodny całego stworzenia przyjął ciało z Maryi Dziewicy.
Jeżeli dzisiaj mówię o tej świętości i godności, to czynię to w duchu dziękczynienia Bogu, który tak wielkich dzieł dokonał dla nas. A równocześnie czynię to w duchu troski o zachowanie dobra i piękna, jakim Stwórca obdarował ten świat".

Reklama

Kolumbia: biskup w stroju bezdomnego na kongresie diecezjalnym

2019-10-15 19:11

pb (KAI/avvenire.it) / Armenia

Ordynariusz kolumbijskiej diecezji Armenia przyszedł na diecezjalny kongres duszpasterstwa społecznego przebrany za bezdomnego. Nierozpoznany przez nikogo, obserwował zachowania uczestników obrad. Swój psychologiczny eksperyment podsumował słowem: „obojętność”.

youtube.com
Biksup podczas przygotowań do roli bezdomnego

Psycholog i komunikator społeczny, 52-letni bp Carlos Arturo Quintero Gómez założył zużyte ubrania, poddał się maskującemu wygląd makijażowi i poszedł na kongres, odbywający się na uniwersytecie Quindío. Żebrał, prosił o pomoc, a nawet upadł, aby przekonać się, jak zareagują zebrani na obecność „intruza”.

- Zrobiłem to, aby zobaczyć reakcje ludzi w spotkaniu z osobą ubogą, bezdomną, w brudnym i śmierdzącym ubraniu, która wchodzi do kościoła czy na diecezjalny kongres. Był to sposób na poznanie postaw chrześcijan - wyjaśnił hierarcha cel swego eksperymentu.

Opowiedział też, co odczuwał w czasie, gdy udawał bezdomnego. - Zacząłem wchodzić w skórę takiej osoby. Odczułem ból i rozdarcie serca na myśl o niedostatku i o ubóstwie. Gdy tylko wszedłem do auli, zacząłem doświadczać obojętności. Wszedłem tam tak, jakbym był u siebie w domu. Nikt mnie nie przyjął, gdy przechodziłem przez recepcję, nikt mnie nie przywitał i nikt nie zapytał, kim jestem. Potem usiadłem w strategicznym miejscu, aby móc analizować zachowania ludzi - stwierdził bp Quintero Gómez.

Przyznał, że nikt go źle nie potraktował, ale to, czego doświadczył, najlepiej oddaje słowo „obojętność”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Odprowadzeni z miłością

2019-10-15 22:43

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała

Ceremonia pochówku odbyła się dziś na Cmentarzu Osobowickim, poprowadził ją o. Jozafat R. Gohly OFM – najpierw w kaplicy cmentarnej odprawił Mszę św., a później nabożeństwo żałobne przy wspólnym grobowcu dzieci. W homilii dziękował za modlitwę i wzajemne wspieranie się w trudnej próbie jaką jest strata dziecka.

– Macie prawo płakać, macie prawo krzyczeć, macie prawo czuć żal, bunt i złość. Macie prawo nie rozumieć i szukać pociechy – mówił w homilii – macie też prawo przeżyć żałobę, każdy na swój sposób, ponieważ strata dziecka jest największym bólem, jakiego doświadczają rodzice. I nikt, nikt kto tego nie przeżył, nie zrozumie – tłumaczył. Zachęcał też, aby z tym bólem przychodzić do Maryi. – Ona też straciła Dziecko, jedynego Syna, rozumie wasz ból i cierpi razem z wami – mówił franciszkanin.

Zobacz zdjęcia: Urodzeni za wcześnie godnie pochowani


Po Eucharystii karawan zawiózł urnę z prochami dzieci na miejsce pochówku. Rodzice i towarzyszący im bliscy podążali w pogrzebowym kondukcie. Niektórzy nieśli kwiaty, znicze, niewielki figurki aniołów. Każdy niósł białą różę przygotowaną przez Siostry Boromeuszki. Na miejscu urna została umieszczona w białym woreczku i na długich wstążkach opuszczona do grobowca. Błogosławieństwo zakończyło ceremonię.

(Grobowiec w kwaterze 79 przedwcześnie narodzonych wieńczy rzeźba - to „Pomnik Dzieci Nienarodzonych II” wykonany przez słowackiego rzeźbiarza Martina Hudaćka.)

Oprócz rodziców, którzy niedawno przeżyli nagłą stratę dziecka i dziś żegnali się ze swoimi maluchami, byli też i tacy, którzy wcześniej złożyli szczątki swojego dziecka na cmentarzu a teraz każdego roku w Dniu Dziecka Utraconego przychodzą na wspólną modlitwę.

Była też mama, która straciła dziecko 29 lat temu. O wspólnym pochówku przeczytała w internecie i zapragnęła przyjść dziś na cmentarz, aby – w symboliczny sposób – pochować swojego malucha i pożegnać go, wreszcie, po tylu latach.

– Wie pani? Szłam dziś za urną i czułam się tak, jakbym wreszcie brała udział w pogrzebie mojego dziecka, jakby ono też było w tej urnie… Nosiłam tę stratę i ten ból przez 29 lat… Dopiero teraz będę mogła żyć normalnie, będzie miejsce, gdzie mogę przyjść i zapalić znicz. Wtedy, 29 lat temu, nie było takiej pomocy, kobieta poroniła, wracała do domu i miała żyć dalej. A przecież nie da się tak po prostu żyć dalej… – mówiła wzruszona.

Przez długi czas po zakończeniu ceremonii młodzi, obolali rodzice układali kwiaty, palili znicze, siedzieli objęci na pobliskich ławkach. Żegnali tych, na których czekali najbardziej na świecie.

Pochówki dzieci martwo urodzonych odbywają się we Wrocławiu od 2015 r. z inicjatywy Sióstr Boromeuszek. Udało się wypracować procedury, które regulują przechowywanie szczątków dzieci aż do czasu wspólnego złożenia we wspólnej mogile kilka razy do roku. W sytuacji, gdy dziecko umrze na terenie szpitala – w wyniku poronienia, albo zabiegu aborcji – ma szansę zostać skremowane i godnie pochowane na Cmentarzu Osobowickim we Wrocławiu. Dziś złożono w mogile 17 urnę z prochami przedwcześnie narodzonych. Siostry Boromeuszki podają, że w grobowcu spoczywa już ok. 3 tys. dzieci. Wszystkich tych, którzy doświadczyli straty dziecka i potrzebują pomocy, jakiegokolwiek wsparcia zapraszają do Fundacji Evangelium Vitae. Więcej na http://fev.wroclaw.pl


CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem