Reklama

Wiara

Aniołowie są wśród nas

O modzie na anioły, ich powrocie do naszego życia i o tym wszystkim, co tak naprawdę robią aniołowie, rozmawiamy ze znanym teologiem ks. prof. Alfonsem Józefem Skowronkiem.

MILENA KINDZIUK: - Czy widział Ksiądz kiedyś anioła?

KS. PROF. ALFONS SKOWRONEK: - Oczywiście tak. Właśnie wracam z południowych Niemiec, Austrii i Szwajcarii... Ileż ich się nie naoglądałem w imponujących barokowych świątyniach, istnych a przepysznych salonach niebiańskiego dworu wypełnionych niezliczoną rzeszą aniołów. W katedrze St. Gallen (Szwajcaria) oprowadzający zachęcał nas, byśmy po zakończeniu zwiedzania usiedli spokojnie w ławce i zaczęli liczyć rzeźby i malowidła przedstawiające aniołów; podpowiedział nam, że powinniśmy dojść do cyfry 360. A było to oglądanie w sporej części zabawne i ucieszne: rozigrane anielskie pacholęta trzymające w rękach instrumenty muzyczne, niekiedy i narzędzia, jak młotek i hebel lub nawet miotłę i kubeł na śmieci, jeden ze skrzydlatych amorków palcem wylizywał miód ze słoika; aniołowie dorastający z dumą obnosili się pięknem i elegancją swej urody; innym zdawało się sprzyjać jedzenie i picie, na co wskazywałyby krągłości ich ciał; miłość i romanse też pewnie nie były im obce...
Rozumiem jednak, że nie takie wizje aniołów ma Pani na myśli. Jeżeli wyjść ze szkolnej definicji, że anioł to stworzona przez Boga nadludzka istota niematerialna, duchowa, obdarzona inteligencją i wolną wolą - wtedy oglądanie takiego stworzenia Bożego jest dla ludzkiej optyki z gruntu niedostępne. Historia religii mówi natomiast innym językiem, gdy we wszystkich niemal religiach odnajduje pozaziemskie istoty duchowe wyposażone właśnie w uchwytną postać ludzką (młodzieńcy, chłopcy lub dziewczęta, kobiety) albo podobne do zwierząt (jak biblijne serafiny i cherubiny), skrzydlate (jak bogini Nike), obdarzone rozumem i wolą, a występujące często w olbrzymiej liczbie, w uporządkowanym szyku hierarchicznym w roli nadwornej służby Boga, którym to istotom On zleca ziemskie zadania, dla których wypełnienia są w stanie zzuć z siebie swój niebiański "wymiar" i pozwalają się ludziom postrzegać na jawie lub w snach.

- Czy działania aniołów można doświadczyć codziennym w życiu?

- Odpowiem najpierw nie wprost. Jak by nie było, właśnie w naszej dzisiejszej zracjonalizowanej rzeczywistości obserwujemy zjawisko powrotu aniołów w nasze życie. Aniołowie stali się modni. Są niezwykle sceniczni, telegeniczni, na ekranach kin wręcz pożądani. W wypełnionych dyskotekach co dziesiąty szlagier eksploduje anielską apostrofą. Zakłady przeróżnych ubezpieczeń reklamują swe usługi sięgając po uskrzydlone postacie aniołów. Aniołowie zdobią zawiadomienia o narodzinach i weselach; otrzymałem ostatnio zaproszenie, w którym nowożeńcy na karcie tytułowej umieszczają taką sentencję: Jesteśmy aniołami o jednym tylko skrzydle. Ażeby móc wzlecieć, musimy paść sobie w ramiona. Malarze, poeci i rzeźbiarze nie ustają w czerpaniu z nie wysychających źródeł biblijnych inspiracji anielskich. Pisarze mówią o aniele narodzin, aniele powołania, aniele miłości lub walki, aniele-interpretatorze kolein naszego życia, aniele doczesnej wędrówki ("Aniołowie niech cię prowadzą do raju..." - tą kantatą Kościół żegna każdego zmarłego i zmarłą). Z nowym natężeniem wraca fala nadawania nowonarodzonym anielskich imion: Michał, Rafał, Angelika, Angelina, Aniela itd.
Od zjawiska "reemigracji" aniołów ważniejsza jest jednak inna obserwacja. Niezliczone szeregi ludzi często poprzysięgają się na swe doświadczenia, że w momentach wewnętrznego zatopienia się słyszeli głos swego osobistego anioła, doznając przy tym działania uzdrowieńczych sił w sytuacji doskwierającej potrzeby, kryzysu lub w podjęciu ważnej decyzji. Mówią o przeżyciu, może li tylko przez moment, odkrycia maleńkiej pozaziemskiej oazy po drugiej stronie bariery swej wyizolowanej egzystencji, w jakiej żyli.

- Wynikałoby z tego, że aniołowie zrośli się wręcz z istotą ludzkiej egzystencji?

- Takie przeświadczenie potwierdzałby fakt, że nawet osoby deklarujące się jako niewierzący potrafią opowiadać z własnego życia o opresjach, w których ocalił ich własny Anioł Stróż. W naszym przekonaniu wiary aniołowie pełnią na jej drodze rolę duchowych przewodników, których Bóg posyła, by nas osłaniać i chronić. Od dzieciństwa znamy codzienną modlitwę do Anioła Stróża, która dla wielu pozostała może jedynym już aktem strzelistym słanym ku niebiosom. Wprawdzie nie wiemy dziś, co począć z kiczowatym obrazkiem, który kiedyś wisiał nad dziecięcym łóżeczkiem. Często przedstawiał wielkiego Anioła Stróża w białej szacie i ze skrzydłami u ramion, który przeprowadzał dziecko przez kładkę na rzece. W gruncie rzeczy jest to całkowicie obojętne, czy osłaniał nas Bóg albo anioł, którego On posłał. Obrazy kryją w sobie nieodpartą siłę i spokojnie możemy je tolerować, ilekroć pragniemy wyrazić doświadczenie Bożej pomocy. Aniołowie są emisariuszami Boga, którzy stoją u naszego boku i nas chronią. Istoty, które nawet we śnie mówią nam, jaki kierunek obrać powinna nasza droga. Są po prostu towarzyszami na ścieżkach naszego życia.

- W Liście do Hebrajczyków czytamy, że anioły to "duchy przeznaczone do usług, posłane na pomoc tym, którzy mają posiąść zbawienie". Czy tak? Co właściwie o aniołach mówi Biblia?

- Biblia wie jeszcze coś więcej na temat aniołów: Wpatrują się dniem i nocą w oblicze Boga. Jezus powiada: "Pamiętajcie, abyście nie gardzili żadnym z tych najmniejszych. Mówię wam bowiem, że ich aniołowie w niebie nieustannie oglądają oblicze Mojego Ojca, który jest w niebie" (Mt 18, 10). Św. Benedykt z Nursji głęboko był przekonany, że mnisi śpiewają Bogu swe Psalmy w obecności aniołów otwierających nad nimi niebiosa.
Aniołowie zanoszą przed tron Boży także nasze modlitwy, umacniają nas w nadziei i ufności, że nasze błaganie nie jest daremne. Kiedy się modlimy, tworzą wokół nas wertykalnie krąg, łączą niebo i ziemię, są gwarantami, iż w obliczu Boga nie stoimy sami przy artykułowaniu naszych potrzeb. Poglądowo i celnie zauważył ktoś: Modlić się znaczy wypożyczyć od aniołów skrzydeł, którzy nasze prośby zanoszą do Boga. Aniołowie zapewniają nas: Bóg jest blisko, jesteśmy zanurzeni w jego miłującą obecność.
O tym wszystkim poucza nas Biblia. List do Hebrajczyków zdaje się ostrzegać przed nadmierną oceną aniołów: są oni tylko sługami (1, 14), a uwielbiony Pan wysoko przewyższa ich wszystkich (2, 16). Z Biblii znamy imiona trzech największych z nich, Archaniołów, są nimi: Gabriel (= Mąż Boży wzgl. Moc Boża), Michał (prawdopodobnie nie znaczy "Kto jako Bóg?", lecz = Najsilniejszy) i Rafał (= Bóg uzdrawia). Istnienie aniołów Pismo Święte po prostu zakłada, nie zajmuje się natomiast ich "naturą", tzn. nie udziela żadnej odpowiedzi na pytanie, kim i jacy oni są, jak wyglądają. W tej interesującej nas kwestii powiedzieć możemy tylko jedno, choć nie jest to wcale mało, że: absolutnie transcendentny (wszystko przewyższający) Bóg nie "rezygnuje" z żywych odniesień do swych stworzeń i posługuje się stworzeniami jako swymi wysłanniczkami i wysłannikami. Z naciskiem należy podkreślić, że w chrześcijańskiej Tradycji aniołowie nie są Bożymi siłami, lecz istotami stworzonymi, choć wymykają się wszelkiej próbie naukowych weryfikacji.

- Tu rodzi się pytanie, jakie to doświadczenia aniołów - abstrahując od problematycznych wizji - wchodzą w zakres możliwości dzisiejszego człowieka?

- Właśnie tutaj kierunek naszego spojrzenia wytycza biblijny sposób mówienia, że Bóg posłużyć się może ludzkimi posłańcami. I tak np. Jan Chrzciciel nazwany jest Aniołem-Wysłańcem: "Oto posyłam przed Tobą Mojego wysłannika, który Tobie przygotuje drogę" (Mk 1, 2 z powołaniem się na Malachiasza 3,1). W tym sensie nasze pytanie mogłoby brzmieć, czy i dzisiaj nie natrafiamy na Boże posłanki i posłów. Problematykę tę podejmuje już w samym tytule książka Aniołowie są wśród nas (Warszawa 2002); pod koniec pada tam takie zdanie: "Zasadniczym kryterium odpowiedzialnego mówienia o aniołach winno być to, czy nasze słowo o nich uskrzydla ludzi w życiu na co dzień, szczególnie w trudnych chwilach. Czy dodaje im skrzydeł, "by stawali się aniołami dla drugich". Czy ja jestem aniołem dla drugich - oto kwintesencja angelologii na dzisiaj.
W orędziu aniołów, Boskich posłów, kryje się być może jeszcze inne podstawowe przesłanie: Czy żywo przeżywana obecność aniołów nie uzdalnia nas do jaśniejszego rozpoznania naszego powołania i do ponownej refleksji nad naszą chrześcijańską egzystencją. Z wież katolickich kościołów rozlega się rano, w południe i wieczór dzwon i wzywają do modlitwy na Anioł Pański. U wielu zatarł się sens tego zwyczaju. Dzwon na Anioł-Pański przypomina nam tymczasem o zwiastowaniu Archanioła Gabriela zaadresowanym do Maryi, dziewczęcia z Nazaretu: "Poczniesz i porodzisz Syna". Ten dźwięk dzwonu podtrzymuje pamięć o powołaniu Maryi do stania się Matką Zbawiciela. Jej powołanie staje się i naszym powołaniem. W modlitwie Anioł-Pański Kościół modli się za wszystkich, których Bóg powołał do apostolatu służby. Przed Maryją stoi Anioł (wysłannik Boga). I do nas przychodzą Boży posłańcy, dzień w dzień: każdy dzień niesie z sobą nowy akt powołania, na który wolno nam i powinniśmy udzielić odpowiedzi: "Niech się stanie według słowa twego".
Już z tych kilku spostrzeżeń płynie wniosek, iż fundamentalne znaczenie aniołów nie kryje się w pytaniu, kim albo jacy oni są; w grę wchodzi raczej pytanie dotyczące ich działania. Służą Bogu i człowiekowi. Nie ma aniołów "jako takich", "aniołów samych w sobie". Nie dlatego przedstawiani są jako istoty wyposażone w skrzydła, ponieważ je posiadają, lecz tylko z tego powodu, że w świecie antyku skrzydła były symbolem nadzwyczajnych orędzi zwiastowanych przez niezrównanych posłów, jakie docierały do ludzi z innego świata. Jedno należy podkreślić: o aniołach nie sposób mówić sensownie niezależnie od ich relacji do Boga, do Boskiego praźródła całej naszej rzeczywistości.

- Głównym zadaniem aniołów jest przebywanie w niebie, wielbienie Boga - także poprzez taniec i śpiew. Co tak naprawdę aniołowie robią w niebie?

- Sądzę, że m.in. sposobią się do swych rozlicznych aktywności w świecie, jak inspirowanie ludzi do nowych przedsięwzięć, osłona projektów realizowanych, zlecone czuwanie nad Kościołem w jego metropoliach, diecezjach i na szczeblu parafii, osłona państw i ich sprawiedliwych rządów (w Warszawie ostatnio dyskutuje się nad wzniesieniem pomnika Anioła Strażnika Narodu Polskiego).
Zadanie w niebie dla aniołów najprzedniejsze to jednak ich rola w sprawowaniu niebiańskiej liturgii. Od starożytności liturgię Kościoła pojmowano jako uczestnictwo w liturgii aniołów przed Bożym Tronem (liturgia anielska). Stąd ich obecność w naszych Mszach świętych. Wymienię jedną tylko aklamację, którą wybrzmiewa Prefacja o Najświętszej Maryi Pannie: "Przez niego (Chrystusa) twój majestat uwielbiają zastępy aniołów, którzy zawsze radują się w twojej obecności. Prosimy, aby i nasze głosy przyłączyły się do nich, razem z nimi wołając". Następująca po tych słowach inwokacja Święty, Święty, Święty wywodzi się wprost ze źródeł biblijnych.
A w ogóle anielscy niebianie z pasją oddają się muzykowaniu. Pewien przeuroczy przekaz wie o tym, jaki to rodzaj muzyki uprawia Boża filharmonia anielska. Otóż: Gdy koncertują przed obliczem Boga Ojca, grają poważne kantaty, oratoria, pieśni, fugi Jana Sebastiana Bacha; kiedy natomiast są między sobą, con amore oddają się wyłącznie lżejszym a nieziemskim kompozycjom Wolfganga Amadeusza Mozarta.

- Dziękuję za rozmowę.

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Pytania o Anioła Stróża

Anioł Stróż jest zawsze bliski człowiekowi wierzącemu. Towarzyszące nam od dzieciństwa proste modlitwy do Anioła Stróża, obrazki przedstawiające kroczącego za dzieckiem zatroskanego anioła z rozpostartymi skrzydłami rodzą wciąż pytania: Kim jest Anioł Stróż? Jaki on jest? Ilu jest Aniołów Stróżów? To oczywiste, że chcemy więcej wiedzieć o kimś, kto jest nam szczególnie bliski

Pytamy więc: Czy wszyscy ludzie mają swego Anioła Stróża czy wyłącznie chrześcijanie? Każdy człowiek ma swojego Anioła Stróża. W starotestamentalnej Księdze Tobiasza archanioł Rafał pojawia się w roli towarzysza młodego Tobiasza (por. Tb 5, 4n). Dzieje Apostolskie wspominają anioła św. Piotra (por. Dz 12, 15). Anioła Stróża ma każdy człowiek, także wyznawca innej religii czy osoba niewierząca. Jest on więc dany każdemu człowiekowi. A więc, ilu jest ludzi na świecie, tylu jest Aniołów Stróżów.

Czy człowiek otrzymuje Anioła Stróża przy urodzeniu czy na chrzcie świętym? Niektórzy aniołowie szczególną opieką otaczają małe dzieci. Sam Jezus mówi: „Pamiętajcie, żeby nie gardzić żadnym z tych małych, bo mówię wam, że ich aniołowie widzą ciągle oblicze mojego Ojca, który jest w niebie” (Mt 18, 10). Według Orygenesa (III wiek) i św. Tomasza z Akwinu (XIII wiek), człowiek otrzymuje Anioła Stróża przy urodzeniu, niemniej jednak od momentu chrztu zaczyna on odgrywać całkowicie nową rolę. Dzięki Chrystusowi anioł jest silniejszy i broni tego, który przez Chrystusa został mu na nowo powierzony. Anioł Stróż inspiruje człowieka, prowadzi ku dobru, ma misję u boku powierzonego mu poganina po to, by przywieść go do wiary.

Jakie zadania spełnia Anioł Stróż? Jak sama nazwa wskazuje, anioł pełni obowiązek stróża, strażnika – tego, który czuwa. Jest z nami rano, wieczór, we dnie, w nocy, czyli 24 godziny na dobę, bez przerwy i urlopu. Zachowuje nas od niepokojów zewnętrznych i wewnętrznych, towarzyszy na modlitwie, pomaga zawrócić ze złej drogi. Anioł chce nam pomóc w wędrówce przez życie, jednak szanuje naszą wolną wolę, tak jak czyni to Pan Bóg. Niczego nie zrobi za nas, może jedynie podpowiedzieć, doradzić, natchnąć, ale nie podejmie za człowieka dalszych decyzji.

Przy każdym z nas właściwie jest dwóch aniołów: Anioł Stróż (anioł sprawiedliwości) i anioł nieprawości (diabeł).

Czy aniołowie są wieczni? Nie, ponieważ tylko Bóg jest wieczny; wieczny znaczy niemający początku ani końca. Aniołowie mieli początek, chociaż nie będą mieli końca. Są stworzeniami osobowymi i nieśmiertelnymi. Są istotami prostymi niemającymi formy ani materii. Nie mogą ulec rozkładowi fizycznemu, którego przyczyną jest śmierć, mają więc przyrodzoną ich naturze nieśmiertelność.

Moglibyśmy postawić jeszcze wiele pytań o aniołów. To niekończący się i ciekawy temat, ale najważniejsze jest to, by się ze swoim Aniołem Stróżem po prostu zaprzyjaźnić, zwracać się do niego w modlitwie. Inspirująca i ciekawa jest historia przyjaźni św. Ojca Pio z jego Aniołem Stróżem. Zaczęła się bardzo wcześnie, bo już w wieku dziecięcym. Mały Francesco Forgione swego „towarzysza dzieciństwa” darzył głębokim uczuciem i ufnym oddaniem. Ten czysty duch towarzyszył chłopcu we wszystkich momentach jego życia, szczególnie w trudnych chwilach. Umacniał go podczas licznych udręk, rozpraszał wątpliwości, pocieszał. Ojciec Pio często mogł się przekonać o łaskawości swego Anioła Stróża. Ten niósł mu nieodzowną pomoc nawet podczas lektury listów napisanych do niego w obcych językach, których prosty zakonnik nie znał. Również w konfesjonale, gdzie Ojciec Pio prowadził dialog z penitentami w obcych językach. Na czym polegała ta pomoc? W jednym z listów Ojciec Pio wyjaśniał: „Osobistości z nieba nie przestają mnie odwiedzać i dawać mi odczuć przedsmak upajającego szczęścia świętych. A jeśli zadanie naszego Anioła Stróża jest wielkie, to zadanie mojego Anioła Stróża jest na pewno większe od czasu, gdy ma wobec mnie także obowiązek nauczyciela – tłumacza z obcych języków”. Anioł w roli tłumacza. Święty stygmatyk zachęcał też, by przysyłać mu swego Anioła Stróża o każdej porze dnia i nocy.

Warto zatem pamiętać, że aniołowie są wyrazem bliskości Boga i Jego opieki nad nami, są zwiastunami Jego troskliwej miłości. Ludzie wierzący są wewnętrznie przekonani, że Bóg jest im bliski. W różnych życiowych sytuacjach doświadczają, że dobry Bóg troszczy się o nich, że ich prowadzi, ratuje, umacnia. Te szczególne przeżycia wiary zbierają się pod ogólnym pojęciem Opatrzności Bożej, ale można je także streścić w pojęciu „Anioł Stróż”.

CZYTAJ DALEJ

Brak możliwości przyjęcia Komunii Św. nie przerywa praktyki pierwszych piątków miesiąca

2020-04-02 12:13

[ TEMATY ]

spowiedź

Bożena Sztajner/Niedziela

Jeśli w trakcie odprawiania praktyki pięciu sobót oraz dziewięciu piątków miesiąca nie jest możliwe spełnienie warunku przyjęcia sakramentalnej Komunii w okresie epidemii, nie ulega przerwaniu ciągłość owoców, a więc nie trzeba tej praktyki zaczynać od nowa, a jedynie przedłużyć tę praktykę o kolejny miesiąc – czytamy w komunikacie Komisji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów Episkopatu nt. praktyki pierwszych piątków i pierwszych sobót miesiąca w okresie epidemii.

Komisja zwraca uwagę na to, że w okresie epidemii dostęp do sakramentów spowiedzi i komunii świętej jest dla wielu wiernych utrudniony, czasem wręcz niemożliwy. „Z tego względu rodzą się wątpliwości co do zachowania ciągłości pobożnych praktyk dziewięciu pierwszych piątków miesiąca oraz pięciu pierwszych sobót miesiąca, które wielu wiernych podejmuje. Obie praktyki dla zachowania duchowych owoców zakładają przyjęcie Komunii sakramentalnej w określonym czasie” – czytamy w komunikacie Komisji, podpisanym przez jej przewodniczącego bp. Adama Bałabucha.

Posługując się ogólnymi zasadami prawa kościelnego oraz dokumentami dotyczącymi sytuacji analogicznych Komisja Episkopatu przypomina kilka zasad. Po pierwsze: „prawo kościelne czysto pozytywne nie obowiązuje przy poważnej przeszkodzie”, a obecne ograniczenia w stanie epidemii są taką przeszkodą. Po drugie: „w analogicznej sytuacji opisanej przez prawo kościelne nie przerywa się ciągłości owoców duchowych pobożnej praktyki pod warunkiem dokończenia jej zaraz, gdy będzie to możliwe”.

W związku z tym Komisja Episkopatu podkreśla: „Jeśli w trakcie odprawiania praktyki pięciu sobót oraz dziewięciu piątków miesiąca nie jest możliwe spełnienie warunku przyjęcia sakramentalnej Komunii w okresie epidemii, nie ulega przerwaniu ciągłość owoców, a więc nie trzeba tej praktyki zaczynać od nowa, a jedynie przedłużyć tę praktykę o kolejny miesiąc”.

„Zaleca się jednakże celem podtrzymania ciągłości praktyki, aby we właściwym dniu (pierwszy piątek / sobota) w okresie braku dostępu do sakramentu, jeśli to możliwe, wzbudzić właściwą danej praktyce intencję oraz skorzystać z możliwości przyjęcia tzw. Komunii duchowej (pragnienia), a także jeśli trzeba, z możliwości uprzedniego oczyszczenia sumienia z grzechów ciężkich poprzez akt żalu doskonałego, gdy nie można się wyspowiadać (por. Katechizm Kościoła Katolickiego 1452)” – czytamy w komunikacie Komisji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów Konferencji Episkopatu Polski.

BP KEP

Publikujemy pełną treść komunikatu:

KOMUNIKAT

Komisji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów KEP

Praktyka pierwszych piątków i pierwszych sobót miesiąca

w okresie epidemii

W okresie epidemii dostęp do sakramentalnej spowiedzi i sakramentalnej Komunii jest dla wielu wiernych utrudniony, czasem wręcz niemożliwy. Z tego względu rodzą się wątpliwości co do zachowania ciągłości pobożnych praktyk dziewięciu pierwszych piątków miesiąca oraz pięciu pierwszych sobót miesiąca, które wielu wiernych podejmuje. Obie praktyki dla zachowania duchowych owoców zakładają przyjęcie Komunii sakramentalnej w określonym czasie.

Posługując się ogólnymi zasadami prawa kościelnego oraz dokumentami dotyczącymi sytuacji analogicznych należy stwierdzić, że:

- prawo kościelne czysto pozytywne nie obowiązuje przy poważnej przeszkodzie (Kongregacja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, Odpowiedzi na zapytania odnośnie do obowiązku sprawowania Liturgii Godzin, 15.11.2000, Prot. Nr 2330/00/LL, (tekst łaciński "Notitiae" 37 (2001) 190-194).

- w analogicznej sytuacji opisanej przez prawo kościelne nie przerywa się ciągłości owoców duchowych pobożnej praktyki pod warunkiem dokończenia jej zaraz, gdy będzie to możliwe (Święta Kongregacja Soboru, "Tricenario Gregoriano". Deklaracja o ciągłości celebracji trzydziestu Mszy Gregoriańskich, 24.02.1967 (AAS 59 (1967), s. 229-230.])

- dlatego jeśli w trakcie odprawiania praktyki pięciu sobót oraz dziewięciu piątków miesiąca nie jest możliwe spełnienie warunku przyjęcia sakramentalnej Komunii w okresie epidemii, nie ulega przerwaniu ciągłość owoców, a więc nie trzeba tej praktyki zaczynać od nowa, a jedynie przedłużyć tę praktykę o kolejny miesiąc;

- zaleca się jednakże celem podtrzymania ciągłości praktyki, aby we właściwym dniu (pierwszy piątek / sobota) w okresie braku dostępu do sakramentu, jeśli to możliwe, wzbudzić właściwą danej praktyce intencję oraz skorzystać z możliwości przyjęcia tzw. Komunii duchowej (pragnienia) (por. Breviarium Fidei (2002), nr 296), a także jeśli trzeba, z możliwości uprzedniego oczyszczenia sumienia z grzechów ciężkich poprzez akt żalu doskonałego, gdy nie można się wyspowiadać (por. Katechizm Kościoła Katolickiego 1452).

Bp Adam Bałabuch

Przewodniczący Komisji ds. Kultu Bożego

i Dyscypliny Sakramentów KEP

Świdnica, 2 kwietnia 2020 r.

CZYTAJ DALEJ

Papież modlił się za pomagających rozwiązać problem ubóstwa i głodu wywołanego koronawirusem

2020-04-03 10:04

[ TEMATY ]

papież

papież Franciszek

yt.com/vaticannews

O osobach dotkniętych skutkami pandemii COVID-19 oraz tych, które myślą już o rozwiązywaniu problemów, z jakim będzie się trzeba zmierzyć w przyszłości pamiętał Franciszek podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. Transmitowały ją media watykańskie. W homilii Ojciec Święty nawiązał do tradycyjnego wspomnienia Matki Bożej Bolesnej w piątek przed Niedzielą Palmową i zachęcił do dziękczynienia za to, że zgodziła się być Matką.

W wprowadzeniu do liturgii papież zachęcił do modlitwy za osoby pomagające zmagać się z następstwami pandemii koronawirusa:

„Są ludzie, którzy już teraz zaczynają myśleć o tym co nastąpi po przezwyciężeniu pandemii. O wszystkich problemach, które nadejdą: problemach ubóstwa, bezrobocia, głodu... Módlmy się za wszystkich ludzi, którzy pomagają dzisiaj, ale także myślą o jutrze, aby pomóc nam wszystkim” – powiedział Franciszek.

W swojej homilii Ojciec Święty nawiązał do tradycyjnego wspomnienia Matki Bożej Bolesnej w piątek poprzedzający Niedzielę Palmową.

Papież przypomniał, że według tradycji siedem boleści Matki Bożej to: proroctwo Symeona, które mówi o mieczu, który przeniknie serce Maryi; ucieczka do Egiptu, aby uratować życie swego Syna; trzy dni udręki, kiedy chłopiec pozostał w świątyni; spotykanie Jezusa w drodze na Kalwarię; śmierć Jezusa na krzyżu; zdjęcie Jezusa z krzyża, martwego, którego Maryja bierze w swe ramiona; oraz złożenie Jezusa do grobu. Zaznaczył, że w ten sposób pobożność chrześcijańska podąża drogą Matki Bożej, która towarzyszyła Jezusowi. Franciszek wyznał, że późnym wieczorem, kiedy odmawia modlitwę „Anioł Pański” rozważa także siedem boleści, pamiętając, że Matka Kościoła z wielkim bólem zrodziła nas wszystkich.

Ojciec Święty podkreślił, że Matka Boża nigdy nie prosiła o nic dla siebie, a jedynie zgodziła się, aby być Matką. Towarzyszyła Jezusowi jako uczennica, szła za Jezusem i łączyła się z upokorzeniem Syna. Nie chciała żadnych tytułów dla siebie, będąc jedynie Matką, także na modlitwie z apostołami.

„Matka Boża nie chciała odebrać Jezusowi żadnego tytułu; otrzymała dar bycia Jego Matką i obowiązek towarzyszenia nam jako Matka, bycia naszą Matką. Nie prosiła dla siebie, by była quasi-odkupicielką lub współodkupicielką: nie. Odkupiciel jest jeden jedyny i tego tytułu się nie podwaja. Tylko uczennica i matka. I tak, musimy o niej myśleć jako matce, musimy jej szukać, musimy się do niej modlić. Ona jest matką. W Kościele Matką. W macierzyństwie Matki Bożej widzimy macierzyństwo Kościoła, który przyjmuje wszystkich, dobrych i złych: wszystkich” – powiedział papież.

Franciszek zachęcił do rozważenia boleści Maryi. „Jest Ona naszą matką. Jak je dobrze znosiła, z siłą, z płaczem: to nie był płacz udawany, to było właśnie jej serce wyniszczone cierpieniem. Warto, byśmy się chwilę zastanowili i powiedzieli Matce Bożej: «Dziękuję, że zgodziłaś się być Matką, gdy powiedział ci to Anioł, i dziękuję, że zgodziłaś się być Matką, gdy powiedział ci to Jezus»” – stwierdził Ojciec Święty.

Na zakończenie Mszy św. miała miejsce adoracja Najświętszego Sakramentu oraz błogosławieństwo eucharystyczne, a papież zachęcił wiernych śledzących liturgię za pośrednictwem mediów do Komunii św. duchowej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję