Jak pisze Papież Franciszek w swojej pierwszej encyklice ,,Lumen fidei”: ,,Wiara nie jest światłem rozpraszającym wszystkie ciemności, ale lampą, która w nocy prowadzi nasze kroki, a to wystarcza, by iść”. Zgadzam się z tym - każdego dnia czuję zapalone światło. To ono pozwala iść mimo trudności, które wpisane są w życie każdego człowieka.
Gdy zaczynałam odkrywać Bożą miłość, wiara była dla mnie schronieniem i pocieszeniem. To ona pozwalała spojrzeć w przyszłość z nadzieją, że to, co trudne przeminie i w końcu odnajdę szczęście, którego szukam. Zaczęłam darzyć Boga coraz większym zaufaniem, gdy zrozumiałam, że otrzymuję od Niego wsparcie za każdym razem, gdy tego potrzebuję. Nigdy nie zostałam pozostawiona sama sobie, zawsze na mojej drodze pojawiło się jakieś rozwiązanie. Nie zawsze od razu, ale zawsze w odpowiednim momencie… Pod wpływem różnych wydarzeń dojrzałam w wierze - wiara nie jest już dla mnie antidotum na zabliźnianie ran, ale relacją opartą na zaufaniu. Wiem, że wierzę w Boga, który po prostu JEST. Tylko tyle, a tak naprawdę aż tyle… Obecność to najpiękniejsze, co można podarować drugiemu człowiekowi.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Papież Franciszek porównał wiarę do lampy, która oświetla nasze kroki - zwłaszcza wtedy, gdy na drodze pojawia się ciemność. Bardzo ciężko kroczyć w mroku, nie dostrzegając choćby małego promienia. Lampa Bożej miłości dodaje sił, pomaga pokonywać własne ograniczenia i napełnia serce nadzieją, że mrok jest jedynie stanem przejściowym. Wiara nie zabiera trudności jak za dotknięciem magicznej różdżki, ale pozwala przejść przez nie ze świadomością bycia zaopiekowanym. Nie jesteśmy zdani tylko na siebie - Bóg jest tym, który w każdym momencie chwyta naszą dłoń. Łatwiej pokonywać przeszkody, czując wspierającą obecność. Ciemność przemierzona w pojedynkę może stać się jeszcze większą ciemnością…
Znajduję podobieństwo w myśli papieża i słowach Jezusa z Ewangelii wg św. Jana: ,,Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia”. (J 8, 12) I w jednym, i w drugim fragmencie kluczowym słowem jest "światło”. Będąc blisko Jezusa, jesteśmy blisko życia w świetle. Ta światłość może zaświecić jednak dopiero, gdy jej na to pozwolimy - nie wejdzie bez zaproszenia. Oświetli drogę tylko wtedy, kiedy zauważymy, że to właśnie ona kieruje wzrok na to, co ważne. Stanie się lampą, która rozświetli ciemność, gdy uwierzymy, że ma taką moc. Ten, który jest światłością świata, ogrzeje nasze serce, jeśli tylko usłyszy szczere "tak”.
Wiara nie jest dana nam raz na zawsze - musi się rozwijać, aby przynosiła dobre owoce. Bardzo ważne, aby w codziennych sytuacjach pielęgnować w sobie to światło, żyjąc najlepiej, jak potrafimy. Bardzo porusza mnie fragment Ewangelii wg św. Jana: "A światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła”. (J 1, 5) Ufam, że żyjąc blisko Boga, ciemność nie będzie na tyle ciemna, abym nie dostrzegła w niej choćby małego promienia. Napełniajmy się światłem wiary i nieśmy je dalej.
