Reklama

Świadectwa

„Nic miłości nie pokona”

Pamiętam, kiedy jako dziecko widziałam na ekranie telewizora piosenkarkę, która pięknie śpiewała tę piosenkę. W tamtym czasie wiedziałam tylko, że to jest Eleni Tzoka - piosenkarka greckiego pochodzenia. Później dane mi było przeżyć niezwykłe spotkanie z niezwykłą osobą, jaką jest właśnie Eleni. Spotkanie i rozmowy z osobą skromną i pełną serdeczności, którą do tej pory znałam tylko ze szklanego ekranu, pokazały mi, co tak naprawdę ma w życiu wartość. Ale - oddaję głos Eleni. Marta Jacukiewicz

Niedziela Ogólnopolska 34/2010, str. 18-19

[ TEMATY ]

Eleni

Jarosław Roland Kruk/ pl.wikipedia.org

Bóg musi być w nas…

Zawsze chętnie wracam wspomnieniami do mojego dzieciństwa i rodzinnego domu. Z radością wspominam tamten czas, który w sposób szczególny kojarzy mi się z moimi rodzicami, babcią, rodzeństwem i wielką miłością między nami. Byłam najmłodszym - dziesiątym dzieckiem, najbardziej rozpieszczanym. Rodzice wychowywali nas w duchu wiary. Mówili, że aby mieć siłę na przetrwanie różnych doświadczeń i trudnych, bolesnych momentów, jakie niesie ze sobą życie, trzeba mieć silną wiarę w Boga. Rodzice wskazali nam również, co jest w życiu najważniejsze. Nie zapomnę nigdy, jak własnym życiem rodzice pokazywali, jak należy postępować, jak żyć i co robić dla drugiego człowieka. Wiem, że miałam wspaniałe dzieciństwo i wspaniałych rodziców, i bardzo się z tego cieszę, ale znam wiele osób, które nie miały tyle szczęścia.

Wesprzeć człowieka piosenką

Nigdy nie marzyłam o tym, żeby zostać piosenkarką. Moim marzeniem od dzieciństwa było zostać nauczycielką śpiewu. Od zawsze kochałam śpiew i wychowywałam się w rodzinie muzykalnej. Także na co dzień - bez żadnych okazji - śpiewaliśmy i graliśmy. Moje życie mogę podzielić na dwa etapy. Pierwszy - to czas, kiedy byłam bardzo szczęśliwa, miałam w sobie olbrzymie pokłady miłości, którą przekazywałam drugiemu człowiekowi, głównie przez piosenki. Wtedy powstały utwory: „Na miłość nie ma rady”, „Na wielką miłość”, „Miłość jak wino”. Również ogromna radość, która towarzyszyła narodzinom mojej córki Afrodyty, znalazła odzwierciedlenie w mojej twórczości. Potem przyszedł bardzo trudny okres, czas tragedii, rozpaczy po stracie jedynej córki, i to też musiało mieć jakiś oddźwięk w moich piosenkach. Przez muzykę, teksty swoich piosenek chciałam wesprzeć drugiego człowieka, który być może też przeżywa podobny dramat, jest na rozdrożu lub ma inne problemy. W 1995 r., czyli rok po stracie Afrodytki, postanowiłam nagrać płytę „Nic miłości nie pokona”, to była jednocześnie piosenka przewodnia płyty. W tych piosenkach chciałam powiedzieć ludziom, aby nigdy się nie poddawali. Naszą mocą i siłą jest Bóg. To On jest Panem życia, a my powinniśmy poddać się Jego woli, bo tak naprawdę nic sami nie możemy. Po wielu latach powstała także książka pod tym samym tytułem.

Zadawałam Panu Bogu wiele pytań

Reklama

Po stracie córki zawalił nam się cały świat. Kiedy wydarzyła się ta tragedia, jakby w jednym momencie zostaliśmy bez niczego. Wiem, że wtedy obok mnie byli najbliżsi mi ludzie - rodzina, przyjaciele i księża, którzy bardzo mi pomogli. Ale tak naprawdę to człowiek i tak pozostaje sam ze swoim bólem i sam musi sobie z nim wewnętrznie poradzić. Pamiętam wiele nieprzespanych nocy, w czasie których przeprowadzałam z Bogiem długie rozmowy. Pytałam Go, co mogło doprowadzić do tragedii, przecież nie tylko Piotr był winny. My - dorośli - powinniśmy także poddać się osądowi, czy nie popełniliśmy błędów wychowawczych. Zadawałam Panu Bogu tysiące pytań, na które w końcu otrzymałam odpowiedź. Nie potrafię opisać pokoju w sercu i wewnętrznej harmonii, z którą obudziłam się któregoś dnia. Wtedy przeczytałam opis znajomości Afrodyty z Piotrem, zapisany przez nią na zaledwie trzech stronach. Ten szczególny „testament” kierowała do młodych ludzi, swoich rówieśników… Pisała o lęku i ograniczeniach, które wynikać mogą z danej sytuacji. Pisała o tym, że każdy człowiek jest niepowtarzalny i powinien pracować nad kształtem swojej osobowości i nad własnym rozwojem. Zastanawiałam się, co zrobić, w jaki sposób przekazać publicznie treść tych zapisków córki? Przecież ona chciała to komuś przekazać… „Straszne są sytuacje, w których dochodzi do zainteresowania się życiem innej osoby, powiedziałabym nawet ingerowania w nie. Nie mam tu na myśli rodziców czy opiekunów, bo to jest całkiem odmienna sprawa. Mówię o osobach tzw. bliskich, które zamiast zaakceptować nas takich, jacy jesteśmy, z czasem poznawać i odkrywać, próbują dostosować nas do siebie, przejmując nad nami kontrolę” (z notatnika Afrodyty). Jednego jestem pewna: młodzież musi mieć kontakt z własnymi rodzicami, żeby mogła mówić im o wszystkim, także o swoich problemach. Często ludzie dorośli mogą sobie nawet nie zdawać sprawy z problemów, które dotykają ich dzieci. Jeżdżę na rekolekcje, czytam fragmenty notatnika córki i staram się pokazywać młodym ludziom, że w czasach, kiedy rodzice są zabiegani, sami powinni wyjść im na spotkanie. Między rodzicami a dziećmi konieczna jest bliska więź i wzajemne zaufanie. I najważniejsza jest miłość, ale miłość dobra, nie toksyczna, która zwykle prowadzi do tragedii. I mimo że runął cały mój świat, został fundament. Zrozumiałam, że muszę pogodzić się z wolą Bożą. Wbrew pozorom ta tragedia spowodowała, że jeszcze bardziej zbliżyłam się do Niego. A jeśli się buduje na Chrystusie, to można się podnieść. Nie mówię, że jest to łatwe…

Różaniec daje siłę

Bóg zawsze był obecny w moim życiu. Odmawiam Różaniec zawsze, kiedy odczuwam jakiś niepokój czy kiedy jadę w daleką drogę. Wtedy modlę się za tych, którzy mi towarzyszą. Proszę o szczęśliwe dotarcie do celu i szczęśliwy powrót do domu. Dla mnie Różaniec jest modlitwą, która zapewnia mi łączność z Bogiem. A kiedy kończę odmawianie tej niezwykłej modlitwy, moje serce wypełnia nieopisana radość. Przez Różaniec nie tylko dotykamy tajemnic, które pokazują życie i działalność Jezusa, ale także nasze życie, bo przecież każdy z nas ma jakąś swoją drogę, ma problemy, sprawy, z których czasem nie widzi wyjścia.

Jeśli człowiek wierzy i kocha, to potrafi też przebaczyć…

Mogę powiedzieć, że każde doświadczenie i każde cierpienie niesie ze sobą ból, nieutulony żal, a mimo wszystko bardzo człowieka uszlachetnia. Wtedy patrzymy inaczej, jakby z innej perspektywy, na różnego rodzaju problemy, które w gruncie rzeczy nie są aż tak istotne. Wiem, że nie jest łatwo przebaczyć, i często nie potrafimy tego uczynić, nawet jeśli chodzi o jakąś błahostkę. Przebaczenie przynosi jednak ulgę i przywraca wewnętrzny spokój. A jest człowiekowi potrzebne, bo stanowi o miłości. Przebaczyłam, bo wiedziałam, że tak trzeba.
Nadszedł 22 maja - tego dnia co roku przyznawana jest Nagroda św. Rity. Otrzymują ją trzy kobiety, które żyją na wzór Świętej. Kobiety, które potrafiły przebaczyć. Nie wiedziałam, że zostałam do tej nagrody zgłoszona. Tak się złożyło, że o. Azariasz Hess, bernardyn, który studiował w Rzymie, bardzo często jeździł spowiadać do Cascii, gdzie żyła św. Rita. Wiedział, za co jest przyznawana nagroda, i wiedział też, co wydarzyło się w moim życiu. To o. Azariasz zgłosił mnie do tej nagrody. Któregoś dnia zadzwonił telefon z wiadomością, że otrzymałam Nagrodę św. Rity z Cascii. Byłam zaskoczona. To wspaniale, że przyznawane są nagrody za przebaczenie. Jak już wspomniałam - przebaczyłam, bo uważałam, że tak trzeba w życiu postępować. I te wszystkie kłótnie, w których ścieramy się na co dzień, nie są aż tak ważne. Ścierajmy się, wymieniajmy zdania, ale po to, żeby z tego kiedyś wyszło coś dobrego.

Odwiedzać ludzi starszych

Myślę, że zbyt często zapominamy o tym, że obok nas są ludzie starsi, którzy mają wiele życiowej mądrości i mogą nam wiele podpowiedzieć, wskazać właściwy kierunek. Szacunku do osób starszych nauczyli mnie rodzice. Pamiętam, kiedy pierwszy raz pojechałam na spotkanie z ludźmi, którzy mieszkają w domu spokojnej starości. Pokochałam tych ludzi. Teraz to już jest tradycja, że odwiedzam to miejsce i towarzyszę tym ludziom przy okazji różnych uroczystości. Kiedy śpiewam moje piosenki, oni przypominają sobie czasy swojej młodości. Piękny jest widok ich uśmiechniętych twarzy. Poza tym osobę znaną ze szklanego ekranu mogą teraz mieć na wyciągnięcie ręki. Takie spotkania wiele wnoszą również w moje życie, dają wiele radości i energii. Ubolewam, że tak mało ludzi młodych odwiedza takie miejsca, jak domy spokojnej starości. Każdy z nas kiedyś będzie starszym człowiekiem, a spotkania z ludźmi dużo uczą. Jestem wdzięczna rodzicom, że dali nam życie i pokazali, że jeśli zaufa się Bogu, to On we wszystkim pomoże.

Wysłuchała i opracowała Marta Jacukiewicz

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ławeczka, skwer i festiwal

Niedziela świdnicka 42/2021, str. III

[ TEMATY ]

koncert

Eleni

Ks. Mirosław Benedyk/Niedziela

Eleni 17 sierpnia świętowała 45-lecie pracy artystycznej podczas benefisu na Sudeckim Forum Inicjatyw w Głuszycy

Eleni 17 sierpnia świętowała 45-lecie pracy artystycznej podczas benefisu na Sudeckim Forum Inicjatyw w Głuszycy

Gwiazda polskiej estrady – Eleni – w rodzinnym mieście doczekała się ławeczki ze swoją podobizną, skweru swojego imienia, muralu, a także festiwalu piosenki.

Po słonecznej stronie życia” – taką nazwę nosi Ogólnopolski Festiwal Piosenek Eleni, który odbył się po raz trzeci w sowiogórskiej miejscowości w pierwszej połowie października. Choć pandemia koronawirusa już drugi rok z rzędu spowodowała, że to muzyczne wydarzenie przeniosło się do cyberprzestrzeni, to chętnych do udziału nie brakowało, zwłaszcza, że zgłosić mógł się każdy chętny. Podzieleni na pięć kategorii wiekowych uczestnicy korespondencyjnie rywalizowali on-line. W myśl regulaminu wokaliści chcący wziąć udział w konkursie zobowiązali się do amatorskiego nagrania swojego wykonania wybranego utworu z repertuaru Eleni, a następnie zamieszczenia go w serwisie YouTube.

CZYTAJ DALEJ

Cypr: Franciszek spotkał się z arcybiskupem Chryzostomem II

2021-12-03 08:55

[ TEMATY ]

Franciszek w Grecji i na Cyprze

VATICAN MEDIA

Drugiego dnia wizyty na Cyprze, 3 grudnia rano, w Pałacu Arcybiskupim w Nikozji Franciszek spotkał się z arcybiskupem Chryzostomem II, zwierzchnikiem Cypryjskiego Kościoła Prawosławnego.

W progach Pałacu Arcybiskupiego papieża przywitał abp Chryzostom II. Zaprezentowano delegacje. Następnie odbyła się trwająca prawie pół godziny prywatna rozmowa.

CZYTAJ DALEJ

Pamiętają o proboszczu

2021-12-03 20:47

[ TEMATY ]

ks. Alojzy Zuber

seminarium wspomnieniowe

Monika Jaworska

Anna Hyski wspomina zmarłego wujka księdza.

Anna Hyski wspomina zmarłego wujka księdza.

Wspomnienia, wystawa i koncert złożyły się spotkanie poświęcone śp. ks. prał. Alojzemu Zubrowi.

W rok od śmierci zasłużonego wieloletniego skoczowskiego proboszcza, w nowej sali sesyjnej na rynku odbyło się seminarium historyczno-wspomnieniowe pod patronatem „Niedzieli”. Zaproszeni prelegenci nawiązywali do wydarzeń związanych z ks. prał. Alojzym Zubrem, m.in. do papieskiej wizyty Jana Pawła na Kaplicówce w maju 1995 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję